Gość: Janusz
IP: 212.87.3.*
15.10.01, 15:16
Byłem w Egipcie z ITAKĄ. Wycieczkę wykupiłem w
VINGu w Poznaniu. W prospekcie ITAKI i listach z biura
VING wyglądało wspaniale. Tydzień zwiedzania 'Egipt w
pigułce' i tydzień pobytu w Sharm el Sheikh w
hotelu****.
Wątpliwości dotyczące ITAKI, patrz wcześniejszy wątek
'ITAKA -co sądzicie o tym biurze (OK czy syf ?)' z
dnia 25.07.2001, kategorycznie rozwiewał poznański
VING.
Cytuje dosłownie:
> Co do Firmy Itaka to jest to najlepsza firma na
> rynku polskim wśród polskich touroperatorów i
> dlatego Ving wybrał Itakę. Dzięki połączeniu tych
> dwóch firm , z zachowaniem marek, Ving i Itaka
> znalazły się na pierwszym miejscu na rynku
> touroperatorów w Polsce. Itaka to dobra i sprawdzona
> marka a imprezy jakie organizuje są naprawdę na
> wysokim poziomie.
W Sharm el Sheikh prospekt i umowa gwarantowały
hotel**** jednak bez wymienienia jego nazwy. VING
informował:
> Podaje Panu nazwy hoteli w których będą Państwo
> mieszkać :Amar Sina VVVV ( Ras um Sid ) lub Dive Inn
> ( Ras um Sid ) lub >Sonesta Club ( Naama Bay ) lub
> Holiday Inn Amphoras ( Sharm >El Sheikh )
Naiwny przyjąłem, że wymienione hotele są równoważne.
Rzeczywistość okazała się diametralnie inna. W Sharm
el Sheikh przywieziono nas do hotelu AMAR SINA.
Przywitał nas duszący odór środków owadobójczych, w
łazience dwa ogromne karaluchy, już otrute.
Wystąpiliśmy o zmianę hotelu do miejscowej rezydentki
ITAKI p. Magdy. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że ITAKA
nie może o tym decydować (!), w tej sprawie należy się
zwrócić do egipskiego operatora, któremu przekazano
naszą grupę i ewentualna zamiana będzie kosztować !
Dopłata miała wynosić 10 $ dziennie od osoby. Z tego
wynika, że organizacja wycieczki przez ITAKĘ polegała
tylko na wzięciu pieniędzy i sprzedaniu nas egipskiemu
operatorowi, który mógł robić co zechce.
W AMAR SINA jedzenie było jakościowo kiepskie i
codziennie praktycznie takie same. Przyzwoite były
jedynie desery. Zdarzało się zapychanie ciastkami gdy
reszta niezbyt nadawała się do zjedzenia. Śniadania
jedliśmy na gołych stołach, zwykle niezbyt starannie
posprzątanych po poprzednikach.
W pokojach pościel szara, ręczniki wystrzępione,
sporadycznie pojawiające się karaluchy i odór środków
owadobójczych. Truto robactwo a przy okazji i nas.
Obsługa miła i uśmiechnięta lecz nieustannie dająca do
zrozumienia, że należy się jej bakszysz.
Z całego pobytu wspominamy z przyjemnością jedynie
kolacje przy świecach koło basenu (ale nie
jedzenie!). Jednak i te niby wytworne kolacje zdarzało
się jeść na gołym stole.
W hotelu 4* brakowało obrusów !!!
Od rezydentki ITAKA próbowaliśmy się dowiedzieć kto i
jakim cudem AMAR SINIE dał cztery gwiazdki. Tłumaczyła
bardzo mętnie. Może miejscowi hotelarze a może ITAKA.
W internecie egipskie ministerstwo turystyki publikuje
spis hoteli tego kraju, dla Sharm el Sheik można go
znaleźć w www.sharmguide.com. AMAR SINA w rubryce
'category' otrzymał 'not rated', czyli w ogóle nie
został sklasyfikowany ! Z naszych doświadczeń wynika,
że jest to właściwa ocena. Chyba najpodlejszy hotel w
całej okolicy.
Na osobnych kilka słów zasługuje również rezydentka
ITAKI.
Niewiele brakowało a zostalibyśmy w Egipcie. Pani
Magdzie nie chciało się poinformować wszystkich
członków grupy (raptem 8 osób) o przyspieszeniu
wyjazdu na lotnisko. Tłumaczyła, że kartkę z tą ważną
wiadomością wywiesiła w kącie w holu. Jednak wcześniej
nie uprzedziła, że właśnie tam będzie zamieszczać
aktualne dla nas informacje.
Pani Magda starała się robić wrażenie pierwszej
naiwnej, która nic nie wie i nic nie może, co było
przykrywką do lekceważenia swoich obowiązków.
Jeden z kolegów tak się zdenerwował, że publicznie
zarzucił jej bezczelność. Niestety niewiele pomogło.
Natomiast bardzo aktywnie reklamowała różne płatne
wycieczki. Tyle tylko, że wycieczki te były znacznie
droższe niż bezpośrednio u organizatorów. W dodatku
ceny tych ostatnich można było negocjować. Ciekawe kto
zgarniał różnicę ?
Na wycieczkę "zdarzyło" jej się sprzedać więcej
biletów niż miejsc w mikrobusie. Kilka osób siedziało
na podłodze !
Zamieszczam przydługi opis naszego pobytu w AMAR SINA
aby ostrzec potencjalnych klientów ITAKI. Niech wiedzą
co ich może spotkać i na jak wspaniałą opiekę mogą
liczyć. Bardzo żałuję, że zlekceważyłem listy ze
wspomnianego już wątku 'ITAKA OK. czy syf'.
Zawierzyłem zapewnieniom VINGa, (podobno solidna
firma?) i dostałem bubla za duże pieniądze!
Mam nadzieję, że obecny spadek liczby klientów i
zaostrzająca się konkurencja doprowadzi do pozostania
na rynku jedynie firm solidnych, rzetelnie
wywiązujących się ze swoich zobowiązań.
Swoją drogą jestem ciekaw przyszłości VINGa skoro po
zjednoczeniu przeszedł do nich zarząd ITAKI. Moje
zaufanie już stracili.
Na przyszłość: nigdy więcej ITAKI, VINGa chyba też
nie.
Janusz