Szok na Rodos

IP: 10.10.3.* / *.mrkch.pl 15.10.01, 16:01
Właśnie wróciłam z Rodos - pobyt udany włącznie z hotelem, rezydentem itd.

Szoku doznaliśmy z przyjaciółmi w dniu odlotu.

Któregoś dnia chodząc po Pefki weszliśmy do jednej z licznych wypożyczalni -
tam miła pani po angielsku wytłumaczyła nam co i za ile możemy wypożyczyć.
Dodam, że mieliśmy problem z porozumiewaniem się, ponieważ znam akurat
niemiecki i kilka zwrotów po angielsku. Między sobą rozmawialiśmy po polsku. W
Pefki jest w ogóle bardzo dużo Anglików i wszyscy miejscowi posługują się
właśnie tym językiem.

Samochód wypożyczyliśmy i zapomnielibyśmy o całej sprawie gdyby nie dzień
odlotu. Do naszego autokaru udającego się na lotnisko wsiadła właśnie ta miła
pani, która okazała się Polką i dziewczyną naszego rezydenta.

Nie wiem dlaczego nie chciała się przyznać, że jest Polką i udawała kogoś
innego. Naprawdę mi wstyd, że tacy rodacy jeżdżą za granice Polski.

Mam nadzieję tylko, że widząc nas w autokarze zrobiło się jej bardzo głupio.

A co wy myślicie o takim zachowaniu?
    • Gość: misiek Re: Szok na Rodos IP: *.chello.pl 15.10.01, 19:01
      ja też będąc za granicą jeśli tylko zauważę polaków przechodzę z żoną na
      angielski lub niemiecki.nie żebym się wstydził ale nie lubię odzywek ze strony
      naszych rodaków w stylu "o państwo też z polski" i co z tego.ja nikomu na
      wakacjach nie zawracam głowy swoją osobą i wypoczywam tak jak chcę
      • Gość: TomekBln Re: Szok na Rodos IP: *.dip.t-dialin.net 16.10.01, 09:22
        Tego wlasnie nie rozumiem,moi Drodzy.Mieszkam w Berlinie,mam polsko-niemieckich
        rodzicow i duzo podrozuje.T przeciez normalne,ze z moimi niemieckimi rodakami
        rozmawiam po niemiecku,a z polskimi po polsku,ludzie,przestancie byc wreszcie
        posmiewiskiem i tematem dowcipow w Europie i zachowujcie sie normalnie!!!
        A pani z Rent a car moze chciala zaszpanowac...Serdeczne pozdrowienia!!!
        • Gość: Fabian Re: Szok na Rodos IP: *.polkomtel.com.pl 16.10.01, 10:29
          Ja uwazam, że jest to zwykłe dziwactwo. A jeśli zaczepię kogoś z Polski to
          tylko po to, aby wymienić się informacjami (ciekawe miejsca w okolicy, ceny
          wycieczek itp...)a nie pytać czy na pewno ktoś jest z Polski.
          • Gość: Malgosia Re: Szok na Rodos IP: *.*.*.* 16.10.01, 12:51
            Ludzie czasami zachowują się nieprzewidywalnie. Ale to wszysko zależy od
            nastroju i chwili. Będąc w tym roku na Krecie, w hotelu w którym mieszkałam,
            byliśmy z moim mężem jedynymi Polakami. Po tygodniu z Polski dojechała jeszcze
            jedna para, z którą wcale nie mieliśmy ochoty ani rozmawiać ani się
            zaprzyjaźniać. Do końca naszego pobytu oni nie mieli bladego pojęcia, że my
            też jesteśmy Polakami. Natomiast w trakcie jednej z naszych fakultatywnych
            wycieczek zorganizowanych przez miejscowe biuro podróży (do Chanii) przez
            przypadek usłyszałam polski język. Okazało się, żę są to Polacy, ale z
            Belgii. Nie macie pojęcia jak bardzo się ucieszyliśmy i w konsekwencji
            zaprzyjaźniliśmy z tymi ludźmi. Okazało się też, że mieszkają w hotelu
            sąsiadującym z naszym hotelem. Zanim wyjechali, umówiliśmy się jeszcze dwa
            razy na winko i do dziś wysyłamy do siebie maile.
          • Gość: Ewa Re: Szok na Rodos IP: 10.10.3.* / *.mrkch.pl 16.10.01, 14:00
            Dokładnie o to chodzi. Z nikim nie muszę się zaprzyjaźniać na siłę. Chodzi o
            zwykłą uprzejmość, wymianę informacji. Ja się nie wstydzę, że pochodzę z Polski.
            Dzięki przypadkowym rozmowom poza Polską można dowiedzieć się czegoś ciekawego,
            może ktoś zna jakieś urocze miejsce, które odkrył a o którym nie ma mowy w
            przewodnikach, itp.
        • radzio_pl Re: Szok na Rodos 16.10.01, 12:44
          Gość portalu: TomekBln napisał(a):

          > Tego wlasnie nie rozumiem,moi Drodzy.Mieszkam w Berlinie,mam polsko-niemieckich
          >
          > rodzicow i duzo podrozuje.T przeciez normalne,ze z moimi niemieckimi rodakami
          > rozmawiam po niemiecku,a z polskimi po polsku,ludzie,przestancie byc wreszcie
          > posmiewiskiem i tematem dowcipow w Europie i zachowujcie sie normalnie!!!
          > A pani z Rent a car moze chciala zaszpanowac...Serdeczne pozdrowienia!!!

          Popieram zdanie przedmówcy! W Londynie spotykałem wielu Polaków czasem, gdy
          wiedziałem, że czegoś potrzebują lub gdy pytali mnie o coś natychmiast
          przechodziłem na Polski- nie wszyscy Polacy to ludzie niepotrafiący się zachować!
    • Gość: 733821 uwazam ze to zrozumiale IP: *.shell.nl 17.10.01, 11:41
      zgadzam sie raczej z Miskiem niz z korespondentami wytykajacymi tej pani
      dziwactwo.

      Moje doswiadczenia z Polakami za granica sa zle. Jest znacznie wieksze szansa
      ze z tego kontaktu bedziesz mial klopot/wstyd niz ze czegos ciekawego sie
      dowiesz/kogos milego poznasz. Dlatego robie podobnie jak Misiek (jak slysze
      polski, przechodze na druga strone ulicy).

      Poniewaz ta Pani pracowala w rent-a-carze byc moze obawiale sie, ze Ty jako
      nasz typowa rodzaczka zaraz poprosisz ja o jakis szacher-macher.
      • Gość: Ewa Re: uwazam ze to zrozumiale IP: 10.10.3.* / 212.160.224.* 17.10.01, 13:24
        Nie przyszło mi do głowy aby wykorzystać ją i jej stanowisko pracy do jakiegoś
        celu.
        Nie potrafię zrozumieć tylko, że ktoś może głupio się uśmiechać i udawać, że
        nie jest Polką.
        Troszkę pojeżdziłam po świecie i nigdy nie zdarzyło mi się, abym musiała
        zachować się jak ona - udać że nie jestem sobą.
        Spotkania z innymi Polakami w innym kraju - to zwykle wymiana uprzejmości i
        informacji. Niczego innego nie oczekuję. Jadąc na wakacje nikomu się nie chcę
        narzucać - chcę wypocząć.
        Ale nigdy nie wsydziłam się swojego pochodzenia.
        • Gość: 722418 Re: uwazam ze to zrozumiale IP: *.shell.nl 17.10.01, 16:04
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Nie przyszło mi do głowy aby wykorzystać ją i jej stanowisko pracy do jakiegoś
          > celu.

          nigdy mi to nie przyszlo do glowy

          > Nie potrafię zrozumieć tylko, że ktoś może głupio się uśmiechać i udawać, że
          > nie jest Polką.

          wlasnie usilowalem Ci wyjasnic, dlaczego niektorzy z nas wola sie nie
          identyfikowac

          > Troszkę pojeżdziłam po świecie i nigdy nie zdarzyło mi się, abym musiała
          > zachować się jak ona - udać że nie jestem sobą.
          > Spotkania z innymi Polakami w innym kraju - to zwykle wymiana uprzejmości i
          > informacji. Niczego innego nie oczekuję. Jadąc na wakacje nikomu się nie chcę
          > narzucać - chcę wypocząć.

          Gratuluje szczescia. Nie bede sie z Toba licytowal na podroze zagraniczne
          (wlasnie pisze z Ljubljany), ale moje doswiadczenia sa takie jak napisalem-
          raczej wstyd i klopot niz pozytek. Tyle subiektywna empiria. A co do
          statystycznego obiektywizmu: sadzac po tym co oglaszaja czasami (obraz Polaka
          wsrod Niemcow, Francuzow, Austriakow) to raczej Ty masz szczescie niz ja pecha.

          > Ale nigdy nie wsydziłam się swojego pochodzenia.

          A ja sie wlasnie wstydze. Zawsze kiedy widze Polakow wypychajacych kieszenie
          kanapkami ze sniadania w hotelu, sikajacych po bramach, zataczajacych sie od
          kraweznika do kraweznika, wymuszajacych pierszenstwo na drodze, zapychajacych
          automaty telefoniczne polskim bilonem i tak dalej i tak dalej. Moze to wstyd sie
          wstydzic - co robic.
          • Gość: Justyna Re: uwazam ze to zrozumiale IP: 212.160.236.* 02.11.01, 11:30
            Gość portalu: 722418 napisał(a):

            Nie bede sie z Toba licytowal na podroze zagraniczne
            > (wlasnie pisze z Ljubljany)

            Boże..., Człowieku! Daruj sobie...
            • Gość: 8244512 ??? IP: *.shell.nl 02.11.01, 12:05
              ???
        • Gość: misek Re: uwazam ze to zrozumiale IP: *.chello.pl 17.10.01, 18:50
          nie wstydzę się tego że jestem polakiem.mylisz pojęca.ja po prostu nie życzę
          sobie towarzystwa polaków-buraków.czyli tych :wynoszących jedzenie ze
          szwedzkiego stołu,klnących na ulicy cyt:"kurwa jak tu drogo"(przecież nikt im
          nie kazał wyjeżdżać za granicę,niech siedzą w polsce gdzie jest tanio),pijących
          alkohol na balkonie w hotelu.jak najbardziej w kraju w którym jestem,jestem
          polakiem (przecież korzystam a kart kredytowych wydanych przez nasze banki)
          tylko nie przyznaję się do moich rodaków,a to nie to samo.
          • Gość: TomekBln Re: uwazam ze to zrozumiale IP: *.dip.t-dialin.net 17.10.01, 19:25
            Kochani,buractwo jest wszedzie i nic nie ma wspolnego z krajem
            pochodzenia.Polacy pakujacy przy hotelowym stole kanapki do siatek,albo sikanie
            w bramach to nic w porownaniu z wyczynami kompletnie pijanych Niemcow na
            Majorce,rzygajacych z hotelowego balkonu Szwedow,albo bijatyk urzadzanych
            systematycznie na Ibizie przez Anglikow.Skoro tak duzo jezdzicie to pewnie
            widzieliscie takie obrazki.Serdeczne pozdrowienia!
            • radzio_pl Re: uwazam ze to zrozumiale 17.10.01, 22:47
              Gość portalu: TomekBln napisał(a):

              > Kochani,buractwo jest wszedzie i nic nie ma wspolnego z krajem
              > pochodzenia.Polacy pakujacy przy hotelowym stole kanapki do siatek,albo sikanie
              >
              > w bramach to nic w porownaniu z wyczynami kompletnie pijanych Niemcow na
              > Majorce,rzygajacych z hotelowego balkonu Szwedow,albo bijatyk urzadzanych
              > systematycznie na Ibizie przez Anglikow.Skoro tak duzo jezdzicie to pewnie
              > widzieliscie takie obrazki.Serdeczne pozdrowienia!

              Bardzo dobrze powiedziane! Sam byłem świadkiem delikatnie mówiąc
              nieodpowiedzialnego zachowania Anglików na Ibizie- jeżdżą wynajętymi samohodami i
              skuterami po lewej stronie ulicy, wrzeszczą na ulicach, piją do nieprzytomności...
          • Gość: 833621 a ja mysle ze to to samo IP: *.dsl.siol.net 17.10.01, 19:27
            moim zdaniem nie przyznawac sie do rodakow to wlasnie wstyd z bycia Polakiem. I
            mowie to glosno, bo w tekstach Ewy widze krzywdzaca nute "a co, wstydzisz sie
            byc Polakiem?"

            Czy w rozmowie od razu identyfikujesz sie jako Polak? Ja nie, bo boje sie, ze
            rozmowcy zapali sie lampka pt.zlodziej/pijak/cwaniaczek. Wole najpierw
            pociagnac jako anonimowy nieznajomy. To jest wlasnie wstyd.
            • Gość: misiek Re: a ja mysle ze to to samo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.10.01, 22:40
              nie,nie wstydzę się,unikam tylko kontaktu z polakami.dlaczego?
              odpowiedź:Teneryfa luty 2001
              jestem z żoną i dzieckiem na wakacjach.w samolocie poznaliśmy fajnych ludzi z
              krakowa,ja jestem z warszawy.trzeci dzień pobytu na kanarach,siedzę z żoną w
              knajpie,popijamy Dom Perignon zagryzamy kawiorem rachunek wynosi $
              450.podchodzi znajomy polak z krakowa i mówi "za te pieniądze w sklepie można
              kupić 50 butelek whisky".odpowiadam mu:" to idź i sobie kup,a mi nie zawracaj
              głowy swoją whisky bo ja piję tylko szampana".i to był finał naszej
              znajomości,na szczęście mieszkałem w innym hotelu,w którym nie było rodaków
              • Gość: aga Re: a ja mysle ze to to samo IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.02, 00:28
                snob
              • Gość: Maja Pan Misiek na Kanarach IP: *.fwfin.fwc.com 20.06.02, 12:09
                Gość portalu: misiek napisał(a):

                > nie,nie wstydzę się,unikam tylko kontaktu z polakami.dlaczego?
                > odpowiedź:Teneryfa luty 2001
                > jestem z żoną i dzieckiem na wakacjach.w samolocie poznaliśmy fajnych ludzi z
                > krakowa,ja jestem z warszawy.trzeci dzień pobytu na kanarach,siedzę z żoną w
                > knajpie,popijamy Dom Perignon zagryzamy kawiorem rachunek wynosi $
                > 450.podchodzi znajomy polak z krakowa i mówi "za te pieniądze w sklepie można
                > kupić 50 butelek whisky".odpowiadam mu:" to idź i sobie kup,a mi nie zawracaj
                > głowy swoją whisky bo ja piję tylko szampana".i to był finał naszej
                > znajomości,na szczęście mieszkałem w innym hotelu,w którym nie było rodaków

                Zenada. Mam nadzieje,ze zadnego Pana Miska nie spotkam ani zagranica ani w
                Polsce. Podkreslone kawior, Dom Perignon , Warszwa , kogo to obchodzi co Pan
                Misiek jada i gdzie mieszka? Jakies niezdrowe kompleksy ma Pan Panie Misku.Dla
                mnie to to jest wlasnie ta zasciankowosc,z ktora Pan Misiek tak zaciekle walczy
                w calym watku.
                Milego urlopu dla Pana Miska. Mam nadzieje , ze zaden prowincjonalny Polak nie
                zakloci Panu tym razem wypoczynku, niestosownymi zartami.
            • Gość: TomekBln Polacy sie nie lubia. IP: *.dip.t-dialin.net 18.10.01, 08:37
              Pewnie tak samo bym zareagowal gdyby mi ktos powiedzial,ze za dwa noclegi w
              Sheratonie mam 20 w Novotelu,albo za butelke Moet Chandon dwa kartony
              bulgarskiego sikacza. Ale fakt jest,ze Polacy sie nie lubia...To prawda,ze np
              tu,w Berlinie panuje paskudna opinia,ze kradna,oraz nie umieja sie zachowac.
              Ale widze tez Polakow robiacych zakupy w "KaDeWe",eleganckie babki i facetow z
              klasa etc. Polacy to skomplikowany,zakompleksiony narod. Trzeba raczej zrobic
              wszystko by przelamac te paskudne stereotypy niz sie wzajemnie unikac i
              oczerniac.A w czasie urlopu to i ja jak kazdy normalny czlowiek chce miec
              swiety spokoj i nie bylbym zachwycony gdyby ktos z hotelu,Polak,Niemiec,czy
              ktokolwiek zawracal mi dupe.
              • Gość: 764418 dobrze powiedziane IP: *.shell.nl 18.10.01, 09:06
                tak, to chyba jest to. My chyba po prostu jestemy bardziej zakompleksieni niz
                sikajacy Anglicy czy rzygajacy Niemcy.

                Ale to sie zmienia. Sadzac po tym, ze w Polsce model kulturowy zmienil sie
                kompletnie i chamowaty polglupek to juz nie posmiewisko, ale bohater mediow,
                wkrotce nasze kompleksy znikna.
          • Gość: Ewa Re: uwazam ze to zrozumiale IP: 10.10.3.* / 212.160.224.* 18.10.01, 10:42
            Ta Pani nas nie znała - więc skąd mogła wiedzieć, że mogliśmy zachować się tak
            jak ty to opisujesz. Jeśli miałaby powody do takiego potraktowania nas może nie
            dziwiłabym się.
          • Gość: Ewa nasze zachowanie IP: 10.10.3.* / 212.160.224.* 18.10.01, 10:54
            Może należę do szczęściarzy, że spotkałam tak niewielu Polaków, za których
            musiałabym się wstydzić za granicami kraju.
            Myślę, że wcale nie jesteśmy najgorsi - a każdy z nas mógłby udowodnić złe
            zachowanie Anglików, Niemców, Skandynawów, Turków, itd...

            Zachowanie jednak świadczy o kulturze narodu. Dla niej mogę zrobić jedno -
            zachowywać się normalnie i nie udawać nikogo innego. Myślę, że tyle może zrobić
            każdy z nas.
    • Gość: MarekG Re: Szok na Rodos IP: *.chello.pl 22.10.01, 15:31
      ludzie zachowuja sie jak debile wsziedzie tam, gdzie jest dla nich taniej i
      gdzie sie czuja bezkarni - szwedzi, anglicy i niemcy w hiszpanji, polacy zas na
      slowacji (glownie zima) - przeklinaja na stoku, robia balagan w kolejkach do
      wyciagow, krzycza w knajpach, k...a mac i temu podobne wsziedzie... gorsi sa
      tylko rosjanie. w Austrji jest inaczej - tam rozrabiaja tylko niemcy i czasami
      anglicy - polacy sa tam w wiekszoszci bardzo OK.
      • pakuz Re: Szok na Rodos 26.10.01, 10:20
        a mnie fascynuje jeszcze jedno
        jako moze niezbyt bogaty turysta podrozuje w kazde wakacje po europie z namiotem
        (glownie hiszpania , francja wlochy)i moze dlatego malo spotykam naszych rodakow
        ciekawe jest to , ze jak spotkam polaka b.daleko od kraju i w dodatku tam gdzie
        "naszych" raczej nie ma - to spotkanie jest z reguly bardzo serdeczne
        nawet na lazurowym wybrzezu samochody z polska rejestracja sobie migaja !
        ale wystarczy ze w jakims osrodku polakow jest wiecej i zaraz zaczynaja
        odwracac sie do siebie dupa
        wystarczy tez ,ze sie minie lyon (w drodze powrotnej) i polacy przestaja sie
        pozdrawiac i poznawac - dlaczego
        • noida Re: Szok na Rodos 30.05.02, 15:23
          Ja ci powiem, dlaczego. Dlatego, że jak ja wyjeżdzam na wakacje to jadę do
          INNEGO kraju. A jak jadę do innego kraju to po to, żeby być w obcym kraju i
          wczuwać się w jego klimat a nie zaprzyjaźniać się z Polakami, których w kraju
          mam na pęczki. Dlatego przechodzę na drugą stronę ulicy i zmieniam język na
          angielski czy niemiecki. Polaków to ja mam po dziurki w nosie i najchętniej
          wyjeżdżam tam, gdzie ich nie ma, bo jakbym chciała sobie pogadać z Polakami to
          bym pojechała na Hel.
          A jeśli jedziesz gdzieś, gdzie Polaków rzadko można spotkać to się cieszysz ze
          spotkania moim zdaniem, bo:
          a.) oni też tutaj dotarli- czyli że są w jakiś sposób podobni do ciebie, bo
          wybrali miejsce mało odiwedzane przez masówkę Polaków.
          b.) faktycznie można się czegoś od nich dowiedzieć, podczas gdy na wycieczce
          zorganizowanej przez biuro podróży zwykle nie dowiadujesz się nic,
          c.) więcej pomysłów nie przychodzi mi do głowy.
          Pozdrawiam tych, co się wstydzą i tych, co nie.
          Noida.
          • liloom Szok za granica 31.05.02, 23:51
            A ja krotko i oglednie powiem, ze tez sie czasem boje ze trafie na cwoka, wiec
            nie chwale sie swoim polskim gdy uslysze kogos mowiacego po polsku, szczegolnie
            ze mieszkajac za granica przezylam wielokrotnie proby naciagania ze strony
            naszych rodakow. Niestety.
            Ale z drugiej strony wkurzylo mnie gdy zalatwialam telefonicznie jakis interes
            i panienka z polskim akcentem i imieniem BOZENA udawala ze nie rozumie po
            polsku. I to byl dla mnie tez cwok i za nia sie wstydze.
            Pozdrawiam.
            • Gość: iza33 Re: Szok za granica IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 01.06.02, 12:41
              A ja miałam za granicą taką przygodę. Jadalniaw hotelu. Zmiana turnusu (tzn.
              zmiana turnusu u Niemców). Cała jadlania wypełniona Niemcami (około 200 osób) i
              tylko my (tzn. 4 osoby) z Polski. Rozmawiamy swobodnie po Polsku (w końcu i
              tak nikt nas nie rozumie) a tutaj nagle z sąsiedniegi stolika dobiega czystą
              polszczyzną "bo jak wleję na tyłek". My jak rażeni pirunem odwracamy się
              (nareszcie jakiś rodak i będzie można trochę porozmawiać z innymi ludźmi, bo my
              z niemieckim kruchutko) a ta pani, jak gdyby nigdy nic przechozi na język
              niemiecki i udaje, że nas w ogóle nie widzi. Potem próbowaliśmy nawiązać jakiś
              kontakt, ale bez sukcesu.
              Z innej beczki. W Barcelonie pod fontannami (słynny spektakl światło i dźwięk)
              zrobiłam sobie zdjęcie (a że byłam w towarzystwie obcokrajowców
              porozumiewaliśmy się po angielsku). Słyszałam wokól siebie mnóstwo ludzi
              mówiących po polsku, ale nie do wszystkich zagadywałam. I co się okazało. Po
              wywołaniu filmu za jednym ze zjęć jestem w towrzystwie najlepszego przyjaciela
              mojego narzeczonego. Śmiechu było mnóstwo. Ja na jego filmie nie zostałam
              uweeczniona.
    • Gość: Lechu Re: Szok na Rodos IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.02, 18:32
      POlacy są różni za granicą, dlatego ja tekże jestem ostrożny z tym padaniem w
      objęcia na urlopie.

      Wstydzić się musiałem prawie zawsze, gdy byłem z polską grupą w knajpie.
      Wrzeszczą, nie znają języków, często zachowują się agresywnie, prawie nigdy nie
      dają przyzwoitych napiwków. Można powiedzieć uogólniając, że będąc w grupie na
      urlopie zagranicznym upodabniają się do tak przez nich nie lubianych Niemców,
      ale nie mają niemieckiej zalety, tak wysoko i powszechnie w Europie cenionej:
      tęgiej kasy.

    • Gość: JK Re: Szok na Rodos IP: *.pl 01.06.02, 19:53
      Ja tez na zagranicznych wyjazdach(a podrozuje dosc duzo po roznych miejscach)
      unikam Polakow (to moze za mocno powiedziane - po prostu nie nawiazuje rozmow,
      staram sie nie gadac glosno itp, ale jak ktos mnie zagadnie to nie udaje kogos
      innego). Po prostu chce spedzac czas z osobami, z ktorymi przyjechalam, a nie z
      nie-wiadomo-kim. Pewnie, ze Polak spotkany zagranica moze byc swietnym
      czlowiekiem, ale ja w ogole nie lubie zawierac znajomosci w taki sposob. Jestem
      osoba dosc skryta i raczej lubie samotnosc albo znajome mi towarzystwo. Tak
      samo zreszta zachowuje sie na wyjazdach w Polsce.
      To nie znaczy, ze wstydze sie Polski czy Polakow. Po prostu nie lubie, gdy cos
      (ktos) przeszkadza mi w odpoczywaniu od normalnego zycia, a ostatecznie po to
      wyjezdzam z domu.
      • Gość: eta Re: Szok na Rodos IP: *.przeworsk.sdi.tpnet.pl 14.06.02, 23:38
        Moim zdaniem powinniśmy się zachowywać normalnie wszędzie gdzie jesteśmy tzn.
        ani się wstydzić Polski i przynalezności do narodu ,ani też zdytnio
        tą "przynależność eksponować".Ludzie niezaleznie od narodowości są różni
        towarzyscy bądż zamknięci ,łatwiej nawiązający kontakty i nie lubiący ich
        nawiązywać, bogaci i z mniejszą "kasą".Powinniśmy w końcu nauczyć się
        akceptowania "odmienności ". A swoja droga to podzielam pogląd ,że zachowania
        Polaków poza granicami Polski wynikają z pewnego zakompleksienia,które objawia
        się zachowaniami przytoczonymi wyżej . Ale na kompleksy cierpia nie tylko nasi
        rodacy - bo jak wytłumaczyć zachowanie starszych Niemców ,którzy usiłowali
        wyrzucić mnie z PUSTEJ plaży w Grecji przylegajacej do kempingu. Państwo Ci
        przypuszczalnie zamieszkiwali na nim ,a ja byłam zakwaterowana w hotelu
        obok ,który miał wydzieloną "swoją " część plaży z tzw.
        infrastrukturą /basen ,kompleks rekreacyjny /. Wolę jednak naturalne
        zadrzewienie i plażę bez udogodnień/ stąd mój pobyt w części
        obok /.Zaznaczam ,że byłam "odziana" stosownie do okoliczności i tak tez
        zachowywałam się / lezałam na piasku /nie mogłam więc swoim zachowaniem czy
        wygladem urazić niczyich uczuć ,czy tez odczuć.
        A może inaczej oceniacie zachowanie tych Niemców ?
    • Gość: ja odwrotny problem IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 19.06.02, 12:29
      Witam
      Ja mialem kiedys calkiem odwrotny problem
      Pokusilo mnie zeby jechac z niemieckigo biura do Hiszpani,
      ale byla to wycieczka autokarowa.
      Juz na pierwszym postoju staralismy sie jak najglosniej rozmawiac
      po polsku, zeby tylko nikt nie pomyslal, ze jestesmy z nimi.
      Drugi postoj byl na obiad i jednej z kobiety cos w jedzeniu nie pasowalo
      wiec zrobila awanture na cala knajpe, ze nie zaplaci. Zaplacila, ale po 2
      godzinach postoju i wezwaniu policji. Noc nieprzespana przez nocne niemcow
      rozmowy- uciszanie nic nie daje bo przeciez oni sa na wakacjach/jadna miala
      smiech niczym rasowy kon/
      Aha juz bym zapomnial 100km za Berlinem autokar stanal okazalo sie, bystry
      kierowca zapomnial zatankowac - przerwa 2h, pomoc drogowa, mandat, a potem
      wycieczka pcha autokar, zeby zapalil.
      Ale byl tez jeden plus tej calej imprezy - cena. Spotkalismy polakow w tym
      samym hotelu - zaplacili duzo wiecej niz my
      P.S. Jak bylem w Grecji szwedzcy sasiedzi z pokoju obok wyrzucili przez balkon
      lozko do basenu z 7 pietra, tak wiec nie zachowujemy sie tak najgorzej
      pozdrawiam
Pełna wersja