Dodaj do ulubionych

Do egiptu na własną rękę

IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 14:34
czy ktos z was byl w egipcie sam(tzn. nie z biurem podróży). Ja mam namiar na
tańsze bilety lotnicze i chcialabym sie wybrać. Moglibyście poradzić, czy to
w ogole ma sens, gdzie sie zatrzymac, jak szukać noclegu itp. itd.? Z gory
dziekuje
Obserwuj wątek
    • chaladia Re: Do egiptu na własną rękę 19.01.03, 14:52
      Odważna jesteś.
      Osobiście odradzam. Egipt nie bardzo do tego rodzaju turystyki jest
      przystosowany. Spędziłem w tym kraju ponad rok pracując jako expatriat, potem
      byłem jeszcze razy kilka przy różnych okazjach, potrafię się jakoś dogadać w
      egipskim dialekcie arabskiego i myślę, że nie zdecydowałbym się na taki wyjazd.
      Po prostu "skórka za wyprawkę".
      Zaczynając od tego, że jadąc np. z "Sigmą" (najtańsza opcja
      zwiedzania "objazdowego") masz pozałatwiane hotele, przejazdy, wyżywienie itp,
      bez obowiązkowego dla turysty indywidualnego targowania się, załatwiania itp.
      Poprzez fakt, że Egipt nie jest całkiem bezpiecznym miejscem poza trasami
      turystycznymi (te są niemal całkowicie bezpieczne, powiedzmy nie mniej
      bezpieczne niż austriackie kurorty zimą, bo i tam zdarzają się wypadki). Gdybyś
      się przypadkiem zabłąkała do Asjut, co gorsza w czasie jakiegoś riotu (a to
      stan niemal permanentny), to łatwo mogłby Ci się coś stać.
      Na koniec - ceny dla turystów indywidualnych są zdecydowanie wyższe, włąsnie po
      to, by ich zniechęcić.
      Egipt to ciekawy kraj i myślę, że jeżeli Ci się naprawdę tam spodoba, to
      drugiem albo trzecim razem będziesz mogła zaryzykować wyjazd indywidualny, ale
      już w konkretnym celu.
      Np. Do Dahabu ponurkować - wtedy biuro nie jest konieczne, a itk lepiej
      pojechać w grupie. takie grupy nurkowe są w Polsce organizowane przez
      instruktorów i bardzo to jest fajna rzecz.
      • Gość: Bastek Re: Do egiptu na własną rękę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 21:53
        Co za bzdury!!! I ty byłeś (byłaś) w Egipcie? Chyba wszystko oglądałeś zza
        szyby klimatyzowanego autokaru. Pilot naopowiadał ci głupot a ty w nie
        uwierzyłeś. Jeśli zachowa się zdrowy rozsądek i unika się pewnych miejsc
        (rzeczywiście np. okolice Asjut) to nic ci nie grozi. Mało tego uważam że można
        się często poczuć bezpieczniej niż na polskiej ulicy, nie ma dresiarstwa itp.
        Jedyne co męczy to upierdliwi sprzedawcy. Byłem w Egipcie sześć razy, zawsze
        sam. Mam kupę znajomych którzy tam jeżdżą, na trasie spotyka się ludzi z całego
        świata, którzy tak podróżują ba nawet wycieczki licealistów francuskich
        samodzielnie orgazniujących swe wyjazdy. Mój ostatni wyjazd trwał około
        miesiąca i kosztował mnie 200 $ a naprawde nie oszczędzałem. Hotele można
        znaleźć jużod 2 $, oczywiście że luksusów tam nie ma, ale na pewno jest taniej
        niż z biurem podróży.
    • mavi2 Re: Do Egiptu na własną rękę 19.01.03, 14:56
      No pewnie, że ma sens. Jeżdżenie z biurem wg mnie nie ma sensu, bo
      pilot/rezydent zawiezie Cię pod piramidy (które nie są największą atrakcją
      Egiptu), przegoni po muzeum i zaciągnie do sklepu z pamiątkami, bo ma od
      właściciela odpalaną prowizję. A tak sama decydujesz gdzie jechać, gdzie nie
      jechać, jak długo siedzieć itd. Kup sobie przewodnik Lonely Planet (lub
      podobne) i uderzaj. W LP masz opisane hotele: lokalizacja, ceny itp. W dużych
      centrach turyst. są dziesiątki hoteli o różnym standarcie, więc znajdziesz coś
      odpowiedniego, ludziska są bardzo mili i gościnni (choć o wszystko trzeba się
      targować, a i tak Cię orżną!). Kraj jest śmiesznie tani, a jaki fascynujący! Na
      miejscu spotkasz mnóstwo travellersów, którzy jeżdżą na własną rękę i nie chcą
      słyszeć o biurach podróży. Ja byłem w E. w 2000 i jestem zachwycony krajem.
      Jeżeli masz jakieś szczegółowe pytania to pisz na skrzynkę - postaram się
      odpowiedzieć. PZDR
    • Gość: Ewa Re: Do egiptu na własną rękę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 18:04
      Jeżeli masz ducha turysty trampingowca, to dasz sobie w Egipcie radę bez
      żadnego problemu. Byliśmy tam z mężem latem 2002 przez prawie miesiąc i był to
      bardzo udany wyjazd. Jedynym słabym punktem był termin - lato=upał niemożebny -
      ale akurat my nie mogliśmy inaczej. Poza biletami na samolot, w Polsce
      zaopatrzyliśmy się w przewodniki (konkretnie 2 Pascala)i mapę. Wybór miejsca
      noclegowego następował na podstawie pascalowskich zestawień w rubrykach
      noclegi, w rozdziałach dotyczących konkretnych miast i właściwie obyło się bez
      wpadki. Na miejscu poruszaliśmy się autobusami i taksówkami wieloosobowymi.W
      ten sposób zrobiliśmy z Kairu wypad do Aleksandrii, na Synaj i do oazy Siwa w
      pobliżu granicy libijskiej (bajka, najcudowniejsze miejsce w Egipcie!). Do
      Assuanu dostaliśmy się pociągiem, ze względów jezykowych o kupienie biletu
      poprosiliśmy recepcjonistę z naszego hotelu. Za niewielki bakszysz zrobił to
      bardzo chętnie. Z Assuanu do Luksoru przepłynęliśmy się statkiem po Nilu -
      bilety kupiliśmy w Assuanie w jednej z agencji turystycznych na korniszu. Z
      Luksoru do Kairu znowu pociąg (schemat zakupu ten sam: recepcjonista +
      bakszysz). Wypady do Abu Simbel i na File z Assuanu, do Karnaku i Doliny Królów
      z Luksoru organizowaliśmy sobie na miejscu. A poza tym trzeba przestrzegać
      ogólnych zasad dotyczących stroju i przeczytać sobie choć trochę (przewodnik) o
      zasadach funkcjonowania w muzułmańskim kraju. Z jedzonkiem nie mielismy też
      właściwie złych doświadczeń, choc akurat ja nie należę do osób o specjalnie
      mocnym żołądku. Jadaliśmy w miejscowych knajpkach, choć oczywiście staraliśmy
      się unikać tych najbrudniejszych. Wody z kranu nie pić pod żadnym pozorem, ale
      nie znaczy to, że nie można w niej myć zębów (nie dajmy się zwariować!). A soki
      z wyciskanych owoców w budkach na mieście to po prostu bajka, ja osobiście
      pijałam je tak często jak się dało, delektując się smakiem i możliwością
      skorzystania z czegoś u nas nie spotykanego. Były soczki z gujawy, granatów,
      limonek, melona i ... trzciny cukrowej - oczywiście zwykłe pomarańcze i
      grejfruty takoż. Jeżeli jesteś studentem warto mieć ISIC - większość wstępów
      można w ten sposób wytanić. Trzeba nauczyć się mówić "nie", by w ciągu
      pierwszego dnia pobytu nie dać sobie wcisnąć wszystkich możliwych papirusów,
      figurek i flakoników z oczywistym uszczerbkiem dla budżetu. Proponuję też
      przyjąć świętą zasadę, że bakszysz za drobną usługę nie wynosi nigdy więcej niż
      1 funt (pilnowanie butów w meczecie, przewodnik który Was oprowadzi, choć wcale
      tego nie chcecie, uczynny policjant, który pokaże drogę itp.) Max funt i koniec
      a jak się obraża i krzyczy, to niech nie bierze. To naprawdę działa, trzeba
      tylko być zdecydowanym. Za usługę typu kupienie biletu kolejowego, co wymagała
      od naszego "pomocnika" przejścia się na dworzec, ewentualnie postania w kolejce
      dawaliśmy napiwki rzędu 5-7 funtów. Jak twierdzi moja koleżanka znająca Egipt
      od strony częstych wyjazdów zawodowych i tak bylismy chojni. Oczywiście, że od
      Japończyka i Amerykanina Egipcjanin potrafi wyciagnąć więcej, ale to nie jest
      norma i absolutnie nie należy do niej równać. Dawanie bakszyszu jest normą
      zwoczajową, ale nie obowiązkiem i to Ty decydujesz ile chcesz dać. A przy
      zakupach targować się, targować i jeszcze raz targować ... Ja wspominam Egipt
      jako przyjazny turystycznie kraj, ale nie próbowałam się tam zachowywać jak
      biały kolonizator i na każdym kroku starałam się przestrzegać norm społecznych,
      feministyczne refleksje zostawiając sobie na po powrocie do kraju. Pozdrawiam
      • Gość: acton Re: Do egiptu na własną rękę IP: *.w / *.net.pl 20.01.03, 23:31
        Nie wiem co chaladia za głupoty opowiada, aż się zdziwiłem. Masę znajomych
        ludzi jeździ do Egiptu na własną rękę i nie mają z tym żadnych problemów. Hotel
        można znaleźć bez rezerwacji, bo ostatnio jest o wiele mniej turystów w tym
        rejonie. Dla mnie nie ma sensu jechać z biurem podróży, ceny mają wyssane z
        palca.
        • chaladia Re: Do egiptu na własną rękę 21.01.03, 20:17
          Nie twierdzę, że do Egiptu nie można czy nie należy jechać samodzielnie bez
          biura podróży. Twierdzę, że mając dwa tygodnie urlopu, jadąc samodzielnie i
          załatwiając wszystko na własną rękę nie zdoła się zobaczyć tyle, ile z biurem
          podróży organizującym wycieczkę objazdową.

          Co więcej, wątpię by to było dużo taniej. Za to, jeżeli ktoś może poświęcić na
          pobyt w Egipcie miesiąc lub dłużej i nie liczy się z czasem (który dla Egipcjan
          ma zupełnie inny wymiar niż dla nas) - to samodzielny pobyt tam może być bardzo
          ciekawym przeżyciem - no i można zobaczyć rzeczy spoza standardowej oferty...
          Np. Tell-al-Amarna, Oazę Siwa itp.
          • Gość: Bastek Cierpisz na rozdwojenie jaźni? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 23:47
            Przeczytaj najpierw uważnie to co napisałeś w pierwszym poście a potem powoli,
            uważnie to co jest w drugim... A co do wakacji z biurem podróży jako zawodowy
            pilot wycieczek mogę ci zagwarantować, iż spędzając czas w Egipcie ze
            standardową wycieczką nie zobaczysz nawet ćwierci tego co zobaczyłbyś sam.
            • chaladia Re: Cierpisz na rozdwojenie jaźni? 22.01.03, 00:06
              Nie cierpię.
              Siedziałem w Asjut ponad rok i przy okazji zwiedziłem ten kraj bardzo (jak na
              rok pobytu i pracę) dokładnie. Oczywiście nie korzystałem z żadnych biur
              podróży, ale miałem samochód i "żółtą książeczkę" czyli egipskie pozwolenie na
              pracę, które uprawniało mnie do korzystania z hoteli, statków wycieczkowych itp
              po stawkach "dla Egipcjan". Oczywiście posługuję się jako-tako arabskim w
              wersji "balladi".
              Co więcej, moje nazwisko w transliteracji na arabski "stawia na baczność"
              każdego muzułmanina, co więcej - oni jakoś z dobrą wiarą akceptują wyjaśnienie
              że wprawdzie od 13 wieków w Lechistanie, ale w prostej linii...
              Mając takie credentials i tak musiałem w czasie tygodnia roboczego pobookować
              sobie hotele, sprawdzić, kiedy w jakim języku jest "sound & light show" itp.,
              by móc na koniec pojechać w weekend tam, gdzie chciałem. Czyli 6 lub 12 dni
              przygotowań do każdej wyprawy. I nie zawsze udawało mi się zobaczyć wszystko,
              co chciałem. Np. Do Studni Józefa na Cytadeli udało mi się zejść za trzecią
              próbą znalezienia gaffira i przekonania go, żeby otworzył.
              Pytanie zadał ktoś wyraźnie jadący pierwszy raz w życiu do Egiptu. I dlatego
              napisałem to, co napisałem. I uważam, że mam rację - mając dwa tygodnie urlopu
              i nie znając kraju, lepiej jechać z dobrym biurem.
          • Gość: Ewa Re: Do egiptu na własną rękę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 16:27
            Całkowicie nie zgadzam się z tym co pisze Chaladia. Po pierwsze komuś, kto
            jedzie de Egiptu po raz pierwszy i to na dwa tygodnie, zwiedzanie nie
            przysporzy większości komplikacji o których pisze Chaladia z tej prostej
            przyczyny, że będzie się zapewne poruszał po głównych turystycznych szlakach. A
            więc zapomnijmy o Asjut, Abydos i Denderze i ewentualnych kontaktach z Mugammą.
            To sa miejsca dla osob, które już Egipt chociaż trochę znają lub mają bardzo
            konkretne, sprecyzowane zainteresowania. A te, najbardziej znane, turystyczne
            miejsca jak Kair, Luksor, Assuan i Synaj po prostu są dostępne i już. Uwaga o
            studni w Cytadeli w kontekście namawiania na wycieczkę z biurem podróży jest
            wielkim nieporozumieniem. Chaladia, przysięgam Ci, że nie ma takiego pilota,
            który mając za plecami grupę, w ręku plan imprezy, a w kieszeni zegarek,
            odmierzający napiety czas, będzie biegał i szukał gostka z kluczem. Już nie
            wspomnę nawet o tym, że w tej grupie ponad połowa osób przyjechała do Egiptu
            głównie po to, żeby sfotografować się na tle piramid bądź na grzbiecie
            wielbłąda, więc studnię po prostu będą mieli gdzieś. To jest podstawowa
            różnica, o której trzeba wiedzieć, decydując się na wyjazd z grupą wycieczkową
            lub samemu. Program wycieczki jest dla każdego: dla szwacza i dla profesora, a
            więc musi być tak skonstruowany, bo profesor coś zobaczył, a szwacz się nie
            wynudził. Dlatego pokazuje się główne atrakcje, niestety zazwyczaj dość
            pobierznie. I każdy kto się decyduje na wyjazd musi sam sobie odpowiedzieć na
            pytanie, czy ważniejsza dla niego jest wygoda i zaliczenie głównych atrakcji +
            możliwość liźnięcia folkloru w wydaniu komercyjnym, czy chce się zdać na własne
            siły, co jest trudniejsze ale wtedy na pewno zobaczy się każdą studnię, a poza
            tym wiele innych miejsc i rzeczy, o których wycieczkowicze zorganizowani nawet
            nie usłyszą. Jestem zawodowym pilotem (ukłony dla Bastka!) i wiem jak w
            praktyce wygląda zwiedzanie w grupie. Lecz choć Egipt to kierunek, z którym
            zawodowo nie mam absolutnie nic wspólnego i nie znam arabskiego, to jak pisałam
            wcześniej, zwiedziłam go prywatnie praktycznie beż zadnych problemów. I polecam
            tę formę, bo to naprawdę nie jest takie trudne.
    • Gość: marcin Re: Do egiptu na własną rękę IP: *.lubon.sdi.tpnet.pl 21.01.03, 16:44
      możesz jechać ale pamietaj że większość cen jest dla obcych wyższa niż dla
      egipcjan. przy okazji przypominam się ze mam z berlina bilety już za 214Euro
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka