Dodaj do ulubionych

koh samui w listopadzie

10.09.06, 22:40
proszę o radę w pierwszej połowie listopada będę w tajlandii i chcemy z
rodzinką spędzić parę dni na południu wiem że lepsza pogoda jest pukecie i
krabi natomiast na koh samui jest pora deszczowa.proszę o podpowiedż czy
faktycznie w tym okresie na koh samui nie da się wypoczywać jak to jest z tym
deszczem i wiatrem .kuszą mnie niskie ceny zakwaterowania ,mniejszy tłok a co
za tym idzie mniejsze ceny .czy da się pływać ,opalac ,nurkować jeżdzić na
wycieczki do parków morskich i na inne wyspy, czy może jest wzburzone.za
wszelkie informację będę bardzo zobowiązany.lece do tajlandii 1 raz i
chciałbym żeby to były udane wakacje a żona zadowolona ,może jakieś sugestie
co warto zobaczyć tak poza przewodnikiem
Obserwuj wątek
    • krzysztof.cukier Re: koh samui w listopadzie 12.09.06, 01:08
      wczoraj rozmawiałem z koleżanką tajką która pracuje na Samui w biurze podróży
      zadałem pytanie jakie są szanse na deszcz w listopadzie
      odpowiedź: 50-50, a czy mam przyjeżdżać ? odpowiedź: jasne że tak
      Nie ponoszę odpowiedzialności jakby Wam lało cały czas ;)
      • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 20.09.06, 06:08
        my wlasnie wracamy z Koh Samui oraz koh tao i pogoda zaczynala sie psuc.
        poczaqtek wrzesnia byl absolutnie piekny wrecz za goracy1 ale koncowe dni czyli
        okolice 12-16 juz byly w wiekszosci pochmurne, slonko wychodzilo na chwilkieplo
        i jesli chodzi o deszcz to na razie nie jest xle. codziennie ok 17 przychodzi
        moment silnego wiatru i sruuuu pare minut pozniej leje jak z cebra czasem przez
        10 min a czasem do rana

        lokalni mowili ze mielismy duzo szczescia z pogoda, bo tuz przez przyjazdem
        sporo padalo. ale na nurkwanie t byla ostatnia chwila, juz woa byla na koniec
        mniej przejrzysta niz na poczatku, a morze po ncnej ulewie przynosilo mase
        nieduzych ale denerwujacych wodorostow 9takich zielonych klaczkow ktore
        osadzaja sie wszedzie)

        listopad to fktycznie najgorsza pora by tam jechac... jesli masz w planach
        opalanie i plazowanie albo szczegolnie nurkowanie czy snorkling - to jedz na
        druga strone - gdzie juz bedzie po deszczach

        a przy kazji - krzysiu - pzdrawiam juz z bkk. jeszcze nam dwa dni zostal.
        troche strachu przez te obalanie rzadu, rodzinka sie stresuje bo tv pokazuje
        okropne obrazki - ale tutaj jest spokoj.

        koh samui podobalo nam sie najbardziej,, lamai jest wedlug nas najladniejsza z
        plaz. a odcinek przy lamai inn 99 gdzie spalismy jest na serio naj naj naj!!!

        nie iwiem czemu ludzie zachwycaja sie chaweng a plaze przy buddzie sa
        kiepskie. nie widzielismy drugiej strony, czyli tych najmniejszych.

        koh tao jest ok jak sie nurkuje, jak sie nie nurkuje to ... mozna odpuscic.
        poza bazami nurkowymi nic tam nie ma. i plaze na pewno nie wygladaja jak na
        fotkach w necie.

        i jesli tam sie jedzie to mozna dpuscic rezerwowanie czegokolwiek. trzeba
        jechac w ciemno i na miejscu chodzic tam gdzie by sie chcialo spac. to
        tak "rada z praktyki" :-)

        a teraz koncze i pozdrawiam
        kiwiigl z bangkoku
        • krzysztof.cukier Re: koh samui w listopadzie 20.09.06, 14:09
          dziękuję za pozdrowienia, macie trochę adrenaliny na zakończenie z powodu tego
          zamachu stanu :)
          Wczoraj rozmawiałem z kilkoma tajkami i wszystkie potwierdzają że oprócz dużo
          większych korków w BKK i zakazie ruchu samochodowego z i do Bangkoku to tak na
          prawdę nic się nie dzieje. Dzisiaj przeczytałem że wprowadzono zakaz zgromadzeń
          powyżej 5 osób. Jestem ciekaw jak sobie poradzą z barami które wczoraj w
          trakcie zamachu były pełne ;)
          • Gość: Bodek Re: koh samui w listopadzie IP: *.evergreen-marine.de 20.09.06, 15:50
            Witam wszystkich,
            Przede wszystkim ciesze sie, ze kolezance Kiwigirl podobal sie pobyt w
            Tajlandii (tak przynajmniej wnioskuje z postow).
            Odnosnie zamachu stanu to ja rowniez uwaznie sledze co sie dzieje poniewaz jade
            tam na poczatku listopada i mam nadzieje, ze wszystko pojdzie w lepszym anizeli
            gorszym kierunku. Poza tym lece do Singapuru potem pociagiem przez Malezje do
            Hat Yai (a propos pytanie do Krzyska czy odbyles juz ta trase? Koleja z
            Singapuru do Kuala Lumpur -Butterworth (Penang)-Hat Yai i dalej do Bangkoku?
            Masz moze jakies informacje ktore moga mnie zainteresowac?) i oby tylko nie
            przyszlo do glowy nowym wladza aby nagle zrobic jakies utrudnienia wizowe ;-(
            chociaz nie sadze, bo tyrystyka to istotna czesc gospodarki. Poza tym samo Hat
            Yai lezy w dosc zapalnym regionie w zwiazku z separatystami muzulumanskimi
            (ostatnio wybuchlo tam 6 bomb). Jak widac Tajlandia potrawic ciagle zaskakiwac.
            Ale jak mawia moj kolega "Nie ma ryzyka, nie ma zabawy" :-))
            Badzmy dobrej mysli.
            Pozdrawiam
            • krzysztof.cukier Re: koh samui w listopadzie 21.09.06, 16:39
              Trasę jaką pojedziesz zrobiłem trochę w inny sposób, czyli przejechałem
              autobusami przez całą Malezję a potem zaraz za granicą Mal-Taj wsiadłem do
              pociągu do BKK. Miasteczko nazywało się coś na S.., zaraz za granicą w Kotha
              Bahru.
              Gdybyś chciał jechać pociągiem już z Singapuru to wsiądź do niego raczej w
              Johor Bahru, cena będzie dużo niższa.
              Za jakiś tydzień wraca moja koleżanka z podróży po Malezji, miała też tam
              jeździć pociągami więc mógłbym popytać o szczegóły które Cie interesują.
              Dzisiaj rozmawiałem z dziewczyną która pracuje w liniach China Air na lotnisku
              w BKK i ona twierdzi że sytuacja wygląda na normalną i że nie ma czym się
              przejmować. W pirwszym dniu był tylko mały problem bo jeden z żołnierzy
              wstrzymał wszystkie loty i na lotnisku był haos przez kilka godzin ale już
              wszystko wróciło do normy. W następnym tygodniu linie lotnicze rozpoczynają
              przeprowadzkę na nowe lotnisko które rusza 28 września.
              Od 1 października zmieniają się niektóre zasady wydawania wiz i przedłużania
              ważności tajskich dla obywateli państw którzy mogli dostawać na lotnisku wizy
              30 dniowe. Zarządzenie jest jeszcze sprzed zamachu stanu. Nas to nie dotyczy
              wogóle. Więcej informacji na www.thaivisa.com
              • Gość: Bodek Re: koh samui w listopadzie IP: *.evergreen-marine.de 21.09.06, 17:07
                Ok Krzysiek dzieki. Popros kolezanke aby podzielila sie informacjami na formu
                to moze cos mi sie przyda.
                Odnosnie kupna biletu w Johor Bahru lub w Sinagapurze to czytalem, ze jest to
                troche pokrecone i w Singapurze jest on 2 razy drozszy anizeli ten sam kupiony
                juz za granica w Johor.
                Choc bede w Tajlandii tylko ok 14-15 dni to wyrobie sobie wize w Warszawie aby
                miec juz spokoj. Szczeze mowiac to najbardziej obawiam sie podrozy przez
                Malezje, ale to chyba dlatego, ze bede tam pierwszy raz.
                A pucz? no coz w niektorych komentarzach/gazetach mozna wyczytac, ze krol ma w
                tym swoj udzial, i choc teoretycznie ma on okrojone funkcje, to dzieki
                autorytetowi jest de facto osoba kierujaca zakulisowo panstwem - przy najmniej
                niektorzy przypisuja mu taka role.
                A przy okazji ten general jest muzulumaninem (jedynym muzulumanskim generalem),
                wiec oby mu nic glupiego do glowy nie strzelilo odnosnie poludniowych
                prowincji ;-))
                Dzieki Pzdr
                • krzysztof.cukier Re: koh samui w listopadzie 21.09.06, 21:43
                  eeee tam, nie sądzę by mu coś strzeliło do głowy, w końcu te wojska są lojalne
                  wobec Króla.
                  Poproszę koleżankę o info, a masz jakieś konkretne pytania które Cię
                  interesują ?
                  • Gość: Bodek Re: koh samui w listopadzie IP: *.evergreen-marine.de 22.09.06, 08:57
                    Ok dzieki interesuje mnie przede wszystkim:
                    1. Jaka klasa podrorzy (miejsce siedzace/sypialne?) podrozowala i na jakim
                    odcinku?
                    2. Czy sa jakies problemy/formalnosci na graniczy Sin/Mal i Mal/Taj?
                    3. Czy mial bilet otwaty, ktory pozwala wysiasc na dowolnej stacji i potem
                    kontynuuowac trase nastepnego dnia lub z innego miejsca? Jakies szczegoly jak
                    to wyglada?
                    4. Co warto zobaczyc w Penang?
                    5. Popros o nazwy hoteli w ktorych mieszkala w KL i Penang? I o ocene oczywisce?
                    6. Ile dziennie wydawala w Malezji? (poza hotelem i biletami kolejowymi) Chodzi
                    mi o to czy drogie jest korzystanie z taksowek i/lub transportu miejskiego w KL?
                    7. Ogolna ocene swojej podrozy;-) Wrazenia itp.

                    Bede wdzieczny ja jakakolwiek pomoc.
                    Dzieki i pzdr.
                    Bodek
                    • krzysztof.cukier Re: koh samui w listopadzie 22.09.06, 11:38
                      ok, popytam a na pytanie 2 to może od razu Ci odpowiem.
                      Granica SIN/MAL jest przejściem granicznym o nawiększym natężeniu ruchu na
                      świecie ale są świetnie zorganizowani i nie ma w zasadzie dużych korków czy
                      kolejek. Zarówno ja jak i ona nie przekraczaliśmy jej pociągiem ale autobusem.
                      W SIN łapiesz autobus miejski do Johor, dojeżdża on do granicy, przechodzisz ją
                      pieszo i tym samym autobusem na tym samym bilecie jedziesz dalej. Na granicy
                      wypełniasz tylko kartę imigracyjną, zbierasz stępeliki i tyle.
                      Granicę MAL/TAJ w Kotha B. też przekraczałem pieszo. Granica znajduje się ok
                      10km (tu mogę się mylić ale dość daleko) za miastem i dojechałem tam taksówką z
                      dworca autobusowego. Problemów nie było również.
                      Ślicznie wyglądało jak po stronie malezyjskiej do wagonów, pod spodem,
                      przyczepiano jakieś paczki, malowano je szybko farbą i wysyłano te wagony do
                      Tajlandii. Wszystko w zasięgu wzroku celników malezyjskich i tajskich ;)
                      • Gość: Bodek Re: koh samui w listopadzie IP: *.evergreen-marine.de 22.09.06, 11:59
                        A co polecasz zobaczy w Singapurze?
                        Ja bede tam tylko 1.5 dnia i planuje zobaczyc Raffles and Marina Bay, potem
                        zajrzec do Little India oraz ChinaTown i Sentosa Island (jak starczy czasu).
                        Wieczorem oczywiscie Orchid Rd.
                        Byles moze w Parku Narodowym? Czy duzo czasu na to potrzeba i czy dojezdza tam
                        kolejka miejska?
                        A przy okazji skad odjezdza autobus (i jaki nr) do Johor? Planowalem wziac
                        kolej z tego zabytkowego dworca ale co mi tam jak mozna zaoszczedzic troche
                        kasy. (zabawne wybieram sie do Azji i mowie o oszczedzaniu, ale zawsze jest tak
                        na poczatku a potem jak zostaje troche kasy to i tak sie ja wyda;-))

                        pzdr
                        • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 27.09.06, 12:37
                          hejka Bodek !!!!!!!

                          w kwesti Singapuru to teraz ja tobie dla odmiany coś doradzę :-)

                          więc 1.5 dnia to malusio, i raczej nie zobaczysz tego wszystkiego. Sentosa niby
                          mała, ale jesli chcesz i obejrzeć akwarium i motylarnię (warto choć oba
                          małe)przejść sie na plaże i przekąpać i obejrzeć wieczorny pokaz światło i
                          dzwięk przy wielkiej fontannie (serio warto - nie widziałam wczesniej takiego
                          show laserów w wodzie) to trzebaby zarezerwować co najmniej od południa do
                          wieczora (lasery sa 2 razy, dopiero po zmroku i wcześniejszy zaczynał sie chyba
                          ko. 19) my na sentosie spędziliśmy praktycznie cały dzięń i nie weim kiedy czas
                          nam minął.

                          park narodowy... nie wiem czy mysłimy o tym samym, ale jeśłi mysłisz o ichnim
                          parku zoo, to trzeba go zobaczyc w wersji "by night" ponoć rewelacja. my nie
                          daliśmy rady bo jet lag dał nam w kość i straciliśmy sporo czasu niestety... juz
                          na to nie starczyło... załuję bardzo. próbowaliśmy tam dojechać ale nie ma
                          dobrego połączenia. kolejką a potem jeszcze ok 40 min autobusem !!! jakbyśmy
                          wiedzieli ze to tak daleko to byśmy taxi złapali. a tak po Sentosie ruszyliśmy w
                          stronę zoo i sie okazało ze nie dojedziemy na czas. wiec odpuściliśmy...

                          little India nei widzieliśmy - bo i jakoś ten klimat nam nie pasuje, ale little
                          China można spokojnie obejść po zmroku wieczorem jest tam bardzo ciekawie. my
                          byliśmy też w chińskich ogrodach i wywarły duze wrażenie. polecam nocny targ
                          jedzeniowy - krab w chili którego wybierałam samodzielnie i któy jeszcze sie
                          ruszał przy ważeniu tak był samkowity to jeszcze dotąd siedzi mi w pamięci :-D

                          jak nie zapomnę to grzebnę w papierkach i moze odnajde jakieś przydatn ci info.
                          Sentosa pamietam dosć była droga, ale to dlatego ze kupiliśmy całodzienny bilet
                          kombo, a potem sie okazało ze jadac autobusem a ne kolejką linową oraz płacąc
                          tylko za awarium i motyle przy wejściu byśmy oszczedzili baaaardzo dużo na tej
                          przyjemnosci...
            • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 27.09.06, 13:01
              swoja drogą dziękuję za rady sprzed wyjazdu wam obu. przydały sie, choć niestety
              nie uniknęlismy kilku wpadek.

              najprzykrzejsza była kradzież koperty ze sporą kasą w środku... i to nie z toreb
              w luku autokaru a z hotelowego sejfu... w Lamai Inn 99... szkoda bo było tam
              najfajniej z całego pobytu i ta akcja na koniec bardzo popsuła wrażenia. no
              coments w tym temacie. ok, nasz bład moglismy byc bardziej dysketni no i
              powinniśmy jakoś spisać przed wkładaniem do sejfu co tam jest, bo jak coś znika
              to nie ma jak udowodnić ze to tam było wcześniej... ale tego nei weidzieliśy.
              byliśmy przekonani ze sejf hotelowy to najbezpieczniejsze miejsce do trzymania kasy.

              ale poza tym mogę szczerze polecić plaże Lamai i Lamai Inn 99 jeśłi chodzi o
              położenie jest super. plaża śliczna, czysciutka, puściutka, jeden punkt
              wypożyczajacy deski i katamaran, jeden ze skuterami wodnymi (jak jakis
              przejechał to była atrakcja, podczas gdy na Chaweng jeździły jeden po drugim,
              robiły mase chałasu, smrodziły spalinami, i nie można było sobie popływać, bo w
              ramach "kapieliska" woda była do ramion, a dalej już tylko skutery... plaża
              lamai na odcinku między "rzeczką" a skałami babci i dziadka (babci nie
              znaleźliśmy, dziadek jak stał tak stoi twardy jak skała :-D ) jest najlepsza i
              woda robi sie fajnie głęboka juz jakies 2 m od brzegu. do snorkowania niestety
              nic tam specjalnie nie ma by ogladać. piaszczyste dno. ciut kamyków itp bliżej
              skałek oraz jak sie minie cypel to miedzy cyplem i skała z dziadkiem jest mini
              zatoczka z gorącą !! wodą i pięknymi rafkami i rybkami. co prawda bez porównania
              z Koh Tao i prawdziwa rafą, ale zawsze to coś.

              byliśmy na wycieczce do Ang Thong Marine park, mimo ze lonely panet poleca blue
              star wybraliśmy oferte lomprayah (jedzie sie motorówkaą) i mieliśmy dokładnie to
              samo w programie (też kajaki przy "niebiańskiej plazy") tyle ze duzó taniej,
              plus bue star płyną dużą cieżką łodzią, i cumują dalej od brzegu i przewożą
              ludzi na plaże long tail boat, a lomprayah jak i kilka innych motorówek laduje
              wprost naplazy. ładnie tam, prawdziwe rajskei wyspy! niestety godzinka na słońcu
              (na kajaczkach) - mimo iż mieliśmy czapeczki i koszulki "przeciwsłoneczne" dała
              nam w kość. M. sie ciut przyprażył, ja natomaist zaliczyłam udar słoneczny.
              nikomu nie zyczę. mokre ręczniki którymi sie obłożyłam parowały ze mnie, potem
              mnie trzęsło wiec spałam w bluzie(!!) i do tgo wszystkimi otworami na raz
              leciała ze mnie woda której pije sie tam w takich ilościach, ze teraz przez rok
              wody do ust nei wezmę... nocka nieciekawa, potem dogorywałam cały dizeń na
              plaży. spałam w cieniu cały dzień... jak wieczorkiem weszłam do morza (które
              było normalnie jak zupa !) wytelepało mnie jakbym do Bałtyku wchodziła, ale po
              pół godz. chyba się wreszcie organizm wychłodził wiec wróciłam do normy.

              nauczyliśmy sie jeść curry, zupe ryżową czy inne "fried rice" z morskimi
              stworzeniami na sniadanie, obiad i kolację, jedliśmy dziwactwa na patyku które
              nie zawsze umiałam nazwać... ale serio krewetki w curry lepiej Tajczykom
              wychodzą niż "fried egg on toast" :-)

              jak ktoś sie wybiera i będzie na plazy lamai, to zaraz obok Lamai Inn 99 na
              plaży sa 3 knajpy praktycznie "w morzu" nie sposób przegapić bo są obwieszone
              lampkami jak choinka. przed każdą stoi stół z owocami morza. wybierasz sobie
              krewetę (wielkośi męskiej dłoni) albo niebieskiego kraba czy ośmiorniczkę i ci
              ja robia jak sobie zażyczysz. wszytsko to w granicach 30-40 baht za 100g czyli
              przeciętne za około 200baht mozna zjeśc smakowicie podczas gdy niektórych z tych
              dobroci już na koh Tao nie uświadczysz a te co są to juz są droższe.

              w ogóle jedzenie na Samui było o niebo lepsze niz na Koh Tao, bo na samui gotują
              normalnie - trzeba poprosić zeby było "medium" bo inazej najtwardsi płaczą nad
              michą :-D podczas gdy na Koh Tao gotują w wielu miejscach dla tuystów czyli...
              bez przypraw praktycznie. sami żeśmy doprawiali niektóe dania bo były już dla
              nas absolutnie bez smaku. swoja drogą dla "nielubiacych ostrego" polecam red
              snapper (swoja drogą co to za rybka po naszemu?) z grilla z pieprzem i czosnkiem
              ... mniaaam!!
              • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 27.09.06, 13:31
                rany, zjada mi literki, ale się ciut późno zorietowałam i pierwsza część poszła
                byle jaka, od razu za to przepraszam.

                między wyspami najlepiej podrózować katamaranami Lomprayah, jest kilka innych,
                wszystkie kosztują tak samo, wypływają tak samo, tyle że lamprayah jest ciut
                ciut szybszy od innych i na Samui ma w cenie pick up z hotelu.

                no koh tao popłynęliśmy z opóźnieniem 3dni, bo czekaliśmy na potw. rezerwacji
                hotelu co było błędem, bo tam nikt maili nie czyta :-) wzdłuż plaż Sairee i Mae
                haad są same szkoły nurkowe, i praktycznie jedzie sie tam nurkować. spanie jest
                wtedy tańsze o połowe jak nie wiecej w "swojej bazie" (rezerwowac spanie nie
                nurkując można tylko na wschodniej stronei wyspy) niestety plaże owe maja się
                nijak do Lamai czy nawet Chaweng. Mae Haad jest portem, nie wiem gdzie tam
                plaża, molo obok mola, łódź na łodzi a pomiędzy nimi long tail boats. i brudno.
                Sairee ciut lepsza, ale trzeba odpływu i ładnej pogody by się człowiek poczuł
                jak na plaży. jak przypłynęlismy było pochmurno i przypływ zabrał cała plaże
                wiec wrazenie było bardzo negatywne.

                jak ktoś nie nurkuje to polecam od razu się wybrac na drugą stronę wyspy - tj Ao
                Leung i Tantoe bay albo Mango bay. 2 pierwsze to ładne plaze, rafki przy brzegu,
                przyjmują nienurków bez problemów, tyle ze dotrzec tam można tylko water taxi,
                pickupy jeżdżą bodaj 2-3 razy dziennie, a droga jest taka ze.... ale jeśłi ktoś
                szuka spokoju i plażowania to polecam. można sie zaszyć w takim miejscu na kilka
                dni spokojnie.

                jak ktoś zostaje na zachodniej stronie wyspy to można motorkiem (150 baht za
                dzień) pojechać w okolice thiang Og bay - jest tam piękna prywantna plaża, na
                którą jednak można wejść (mimo ze przy wejściu jest znak "private, no entry" ,
                bo zaraz za nim jest "visitors welcome" ) natomiast jest zakaz wnoszenia
                własnych masek i rurek (a rafa piękna wiec warto mieć!) oraz napoi - co by
                wypożyczyć/kupić w barku na plaży. myśmy przezornie masek nie wyjęli,
                przekąpaliśmy się raz i pojechaliśmy dalej ale widziałam ludki ignorujące ten
                zakaz totalnie. prosto tam trafić - motorkiem jedzie sie z Sairee moze 10-15 min
                po prostu prosto główna drogą do samego końca. jest tam taki niby parking i
                trzeba zejść nad morze dziurą w murze :-)

                my jednak po 2 dniach wahania (wraz z opcją "wracamy na Samui lub jedziemy do
                Hua Hin") zdecydowalismy sie robic kurs nurkowy (wcześniej odpuściliśmy plany
                nurkowe w ogóle bo mnie po przejściach posłoneczych opadła odwaga wiec sie
                wycofałam z pomysłu) i była to najlepsza decyzja.

                robilismy kurs w Ban's Diving resort, który był jednym z bodaj 3 z tej strony
                wyspy któe miały prawdziwe 5 star, i był zdecydowanie najpopularniejszym
                ośrodkiem na Sairee beach, pod opieką Bear'a. tylko my dwoje i on wiec absolutna
                rewelacja. ogólnie grupy w Ban's są spore nawet po 8-9 osób, podczas gdy
                mniejsze szkoły gwarantują do 4 os na instruktora (co osobiście bym polecała),
                ale nam sie udało i mieliśy prawie lekcje indywidualne. SUPER SPRAWA !!! każdemu
                polecam nurkowanie. jak sie nurkuje to Koh tao od razu sie robi ciekawsze, plus
                zobaczenie płaszczki w niebieskie kropki z odległosci pół metra czy pływanie w
                stadzie kilkudziesięciu barakud jest niesamowitym przeżyciem!!

                po Koh Tao ruszyliśmy do BKK, również lomprayah - katamaran + autokar. autokar
                super rewelacja, miejsca na nogi tyle ze nigdy w europejskich autokarach tyle
                nie widziałam (a sporo autokarami jeździłam po europie!) lącznie z tym że kazdy
                fotel ma wysuwany miękki podnózek. mali Azjaci mogli sie normalnie połozyc na
                takim rozłożonym fotelu, mnie (180cm wzrostu) było bardzo wygodnie. rzeczywiście
                klima zaje... ale na samym starcie rozdają kocyki wiec jest ok. lomprayah pływa
                z własnych portów z reguły na prywatnych działakach (poza Koh Tao gdzie rusza z
                Mae Haad) wiec nie należy sie spodziewac ze na przystani bedzie gdzie co zjeść.
                na "przylocie" na ląd stały mieliśmy ok 30 min do autokaru i tylko można było
                kupić kanapki (faktem - bardzo dobre) choć menu na ścianie było normalne
                tajskie. za to około 19 stawaliśmy po drodze na obiad, wiec nie ma co sie
                zapychac kanapkami, plus miejsce gdzie stają było chyba największym pod względem
                wyboru suszonych dziwactw - czyli chipsów z duriana (mniam!), słodkich
                ziemniaków i kandyozwanych owoców itp.

                do BKK dojechaliśmy o północy praktycznie do samego centrum, rzut beretem od
                Kosan Road. (jechalismy tym późniejszym promem z Koh tao o 14:30, a jest jeszcze
                wczesniejszy o chyba 10). cała podróz kosztuje 650 baht.
                • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 27.09.06, 13:51
                  W BKK mieliśmy zarezerwowany nocleg w Tarang hotel, 1050Baht za noc z
                  sawadee.com, ale hotel ciut nas rozczarował. wybralisy go bo był na mapie blisko
                  atrakcji Wat phrao i kosan road, a był jednak kawałek spory na piechotę, w
                  takiej sobie okolicy (znalezienie ok północy kramu z jedzeniem nie było proste!)
                  plus pokój niestety wcale nie wygladał jak na obrazkach w necie :-( chcielismy
                  go ze względu na basen - miałam "wizje" jak to po całym dniu w upale wracamy i
                  chlup do basenu, a tu porażka, bo basen mimo ze oświetlony i kryty zamykany jest
                  o 20. wiec ciut za wcześnie jak dla nas. do tego nei dało sie go przedłuzyc w
                  cenach sawadee i za ten sam pokój i kolejne noce mieliśmy płacic 1400baht.

                  przenieśliśmy sie na kohsan road, do jednego z hoteli sieci sawsadee. co
                  ciekawe, ich ceny "walk in" są niższe niz ceny z portalu sawadee, a jeśli sie
                  rezerwuje przez ich własną stronke: www.sawasdee-hotels.com/ to można
                  dostac jeszcze niższe ceny plus super ceny za pobyt 3 dniowy. niestety procedura
                  ciut bardziej skomplikowana niz przez sawadee.com, bo nie kartą przez stronke
                  tylko jak odpisują na rezerwacje to trzeba druknąć załączony formularz, wypisać
                  odesłac dane karty, wtedy oni potwerdzają rezerwacje. nie da sie tego zrobic od
                  ręki, ale dla różnicy w cenie warto :-)

                  my skończylismy w Khaosan Inn, tuż przy ale nie na samej khosan Road. czysto i
                  przyzwoicie, wybralismy pokój klasy delux, bo superior nie miał lodówki :-)
                  musze przyznać ze to jedno mnie drażniło w Tajlandii - że nie mają pokoi
                  standard i lepszych czyli np. delux czy cośtam, tylko ich najpardziej
                  podstawowy, totalnie schroniskowy standard widnieje na stronach jako superior
                  czy coś w tym stylu... warto pokoje / bungalowy oglądać przez decyzją :-)

                  jako ze czasu nam zabrakło nie obejrzelismy nic oza BKK. w smym Bkk pierwszy
                  dzień straciliśy na przeprowadzkę z taranga i "orientacje w terenie", potem cały
                  dzień ogladaliśmy Wat Phrao i wielki pałac oraz leżącego bude.

                  następnego dnia był zamach wiec do południa nei wiedzielismy co i jak -
                  recepcjonistka nam powiedziała że "Mister can be bang bang so dangerous you stay
                  in room!" informacja ciut porażająca ale ze nic na ulicach nie wygladało dziwnie
                  poszlismy do pobliskiej bazy nurkowej/kafejki internetowej którą prowadził
                  "ztajlandyzowany Anglik" i ten nas uświadomił co i jak i ze w sumie to
                  niebezpieczeństwa nie ma, wiec poszliśmy dalej zwiedzać światynię wschodu słońca
                  (ciut rozczarowuje, wystarczy objrzec z przeciwnego brzegu rzeki) a potem do
                  China Town. tu był szok, bo china Town nie było niczego ciekawego poza ogromnym
                  ruchem spalinami i syfem w powietrzu , od którgo słabo sie robiło wiec sobei
                  darowaliśy. zwiedzilisy BKM ale jakos nie odnalazłam tego raju zakupów o któym
                  tak wszyscy gadali. owszem było tanio, masa "firmowych" koszulek ripcurla czy
                  bilabonga za 199baht ale szczerze - na stadionie XXlecia jeste wiekszy wybór. bo
                  i buty sportowe i bluzy, dresy, jeansy "markowe" a nei tyklo t-shirty. zakupy
                  zrobiliśy symboliczne i wrócilismy bo mielismy juz serdecznie dość.

                  chukachuka (tego nocnego wielkiego targu) nie odwiedziliśy bo ponoć jest tylko w
                  weekendy a my byliśmy w BKK od poniedziałku do czwartku, za to trafilisy na targ
                  kwiatowy w okolicy banglampoo (?) gdzie mozna było kupić orchidee ukorzenione,
                  za paczkę 5 szt zapłaciłam 150 baht -) w ładnym pudełku na lotnisku kosztowały
                  800. moje w pudle własnej produkcji mojej i męża (z 2 po sokach) przyleciały do
                  W-wy szczęsliwie. tak samo jak 2 trójkątne poduchy zapakowane w torby na smieci,
                  które wywołały zainteresowanie nei tylko innych turystów ale i celników na
                  warszawskim lotnisku.
                  • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 27.09.06, 13:58
                    szkoda nam troche bo wszyscy mówili ze zakupy to w BKK, wiec nic nie kupowaliśmy
                    na Koh samui, a były tam rzeczy fajne, ładne i jak się potem okazało - tylko tam
                    dostępne...

                    a w BKK źle rozplanowaliśmy zakupy i zabrakło nam i czasu i kasy (bo ostatniego
                    dnia kantory były zamknięte a potem nie opłacało nam się wymieniac kolejnych
                    kilku tys baht bo yśmy z nimi zostali w kieszeni) więc nie kupiliśmy ani teraz
                    naszego ulubionego sosu chili (takiego co w każdej knajpie jest - jak ketchup
                    heinza wyglada) ani jedwabnych powłoczek na poduszki, ani rechoczącej drewnianej
                    żaby które są wszędzei w BKK - no i koniec konców , nie kupiłam sobie kiecki na
                    miare...

                    ale cóż. do Tajlandii wrócmy na pewno, zanim nasze uprawnienia nurkowe pokryją
                    sie kurzem. to na pewno.

                    równiez na pewno nie będzie to w tej kolejności - Bangkok na sam koniec podróży
                    to najgorszy pomysł. jeśłi wrócimy do BKK to tylko na przylocie i na chwilkę, w
                    drodze na południe czy gdzie tam nas zapędzi.
                    • krzysztof.cukier Re: koh samui w listopadzie 28.09.06, 20:59
                      piękny opis :) jak widzę chyba się zaraziłaś Tajlandią ;)
                      jak bardzo chcesz to Ci tą żabę przywiozę hahaha
                      • kiwigirl żaba 29.09.06, 10:52
                        chcęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę !!!!!!!

                        taką wielkości dłoni - bo one faktycznie skrzeczą jak te Tajlandzkie !!! (małe
                        tylko rechoczą)

                        na Koh Tao pełno ich, był taki hotel... AC Hotel czy jakoś tak dziwnie, w
                        połowie plaży Sairee gdzie była piękna sadzawka otoczona kamulcami, i pewnej
                        nocy mijamy ją a tam dudni !!! nie kumka, nie rechocze - DUDNI!!! basem ! jeśłi
                        słyszałeś kiedyś prawdziwe, porządne długie australijskie deedreedoo (czy
                        jaktotam sie pisze :-D) to dokładnie taki dźwięk, tylko zwielokrotniony.

                        wrażenie niesamowite, na początku nie weidzieliśmy co to jest! a potem sie
                        dopatrzyliśmy ze to te Tajlandzkie żaby tak nadają!

                        co do zarazenia się - to masz racje, mimo kilku wpadek i praru błędów musze
                        przyznać ze mi sie podobało! juz kombinujemy jakby tu znowu... musimy tylko
                        troszkę pieniążków odłożyć co by na bilet starczyło. Ale marzy mi się
                        nicnierobienie na plaży w cieniu palmy, przerywane nurkowaniami, a wieczorami
                        wylegiwanie sie na trójkątnych poduchach lub w hamaku, popijanie jednego z tych
                        ichnich koktajli (ahhh ten banan miksowany z rumem...)

                        rany... rozmarzyłam sie :-D

                    • Gość: dorotez Re: koh samui w listopadzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.06, 16:51
                      hej
                      wybieramy się ze znajomymi w listopadzie ( w zasadzie za tydzień) do tajlandii.
                      Lądujemy w BKK i dalej mamy plan aby dojechać na KOH SAMUI a z tamtąd na PHI
                      PHI i KO LANTĘ, w każdym razie gdzieś w okolice Krabi. Doradż jak najlepiej się
                      dostać z BKK na wyspy? Brałam pod uwagę przeloty samolotem, ale w sumie to
                      sporo wychodzi - ponad 500zł za trasę. Może istnieje jakiś tańszy a niezbyt
                      męczący sposób? A poza tym poważnie zastanawiam się nad KOH SAMUI, podobno o
                      tej porze - czyli połowa listopada i dalej strasznie tam wieje i pogoda wcale
                      nie jest pikna...? Prawda to? Czy od razu lepiej jechać na zachodnie wybrzeże?
                      Czekam na info :)
                      • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 30.10.06, 11:48
                        my testowalismy teortetycznie trasy BKK - Samui i opcje są następujące:

                        BKK-Samui lot bzpośredni (tylko i wyłącznie lata BAngkok Air, cena ok 300pln w
                        jedną stronę) najszybszy ewidentnie sposób dostania się na Samui

                        BKK - Surat Thani (miasteczko na półwyspie ale "na wysokości" Samui) samolotem i
                        nastepnie promem na wyspę. na pewno lata Thai Airways i chyba jeszcze jeden z
                        tanich przewoźników. w sumie bedzie troche taniej niż polecieć BKK-Samui ale
                        czasowo kiepsko. trzebaby leciec raniutko zeby sie na prom załapać.
                        stwierdziliśmy ze przy tych oszczędnościach nei warto

                        BKK-Samui autokar+prom lomprayah. zerknij tutaj: www.lomprayah.com/
                        my te trase robiliśmy odwrotnie tzn. z Samui przez Koh Tao do Chumpon promem sie
                        płynie, a właściwie katamaranem a z Chumpon do BKK jedzie bardzo luksusowy autokar.
                        trasa BKK-Samui jeśli kupisz w interencie bilet bedzie cię kosztowała 850 BAHT
                        czyli raptem 100pln. my płynęliśmy "na raty" wiec za sam katamaran Samui-Koh Tao
                        płacilisy bodaj po 500Baht i niewiele wiecej za trase Koh Tao - BKK po 650 baht.
                        nie wiem jak czasowo wyglaa to z BKK na Samui, ale my ruszaliśmy z Koh Tao o
                        14:30 i tuż po północy byliśy w BKK (czyli 10 godz) , gdzie od razu się
                        zapakowali ludzie jadący w przeciwna stronę wiec zakąłdam ze oni dotarli w
                        okolice Koh Tao ok 10 rano, czyli peweni około 12 na Samui. ale pogrzeb na ich
                        stronie, na pewno znajdziesz rozkłady aktualne.

                        natomiast szczerze nie wiem jaka jest pogoda w listopadzie, bo to ponoć
                        najbardziej mokra pora... we wrześniu byliśmy "na skraju" pory deszczowej i było
                        rewelacyjnie, ślonecznie czasem (2 razy chyba na 10 dni) wieczorem lunęło.
                        natomaist na horyzoncie co noc oglądaliśmy burzez z piorunami a tam właśnie yła
                        wtedy pora deszczowa. trzebaby sie lokalnych podpytać. ja przed wyjazdem po
                        prostu napisałam kilka maili do miejscowych hoteli z pytaniem jak o 'naszej"
                        porzez roku wygolada pogoda. sugeruję zrób podobnie.


                        • Gość: dorotez Re: koh samui w listopadzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 18:40
                          Dzięki za odpowiedż, my prawdopodobnie wybierzemy jednak samoloty z lini
                          Bangkok Air, bo można u nich połączyć kilka przelotów w jedną trasę i nie
                          wychodzi wcale dramatycznie drogo. Jedynie co mnie martwi to pogoda, ale mam
                          nadzieję, że bedzie znośnie.
                          pozdrowionka :)
                          • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 03.11.06, 13:48
                            jesli planujesz wiecej polatac to poszukaj Thajland pass czy coś w tym stylu.
                            nie pamietam czy to bangkok air czy Thai air robił (chyba Thai jednak) masz
                            bilet na kilka lotów z góry kupiony, opłaca się bodaj już przy trzech czy
                            czterech lotach krajowych. poszperaj.
                  • Gość: jasio Re: Trang hotel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 22:13
                    moze sa tam rózne pokoje ja mieszkalem w II pawilonie Fantastycznie bardzo
                    dobry pokoj z klima , lodowka b duzy i to wcale nie najwyzszej klasy.
                    placilismy 1200 Bahtow
                    Wszedzie blisko i jeszcze autobus chyba 49 klimatyzowany którym mozna było
                    wszedzie dojechac i swietne sniadanka
                    • kiwigirl Re: Trang hotel 29.09.06, 10:56
                      na pewno są rózne skrzydła. "nowość" widać już po drzwiach do pokoi :-D

                      my mieliśmy pokój w prawo korytarzem od schodów, tak ze patrzyliśmy z balkonu na
                      patio gdzie sie jada śniadania.

                      pokój lepszy któy nam pani pokazała (bo planowaliśmy mały up-grade w pirwsej
                      wersji) był na końcu korytarza tej części nad basenem i faktycznie był nowszy i
                      epszy. Ale poniewaz nie mogliśmy się tam "przedłużyć" w ramach tej samej ceny to
                      poszliśmy szukać gdzies indziej, bo już płacenie za ten "luksus" 1400baht nam
                      nie pasowało.

                      autobusami prawie nie jeździlismy. zeszliśmy pół BKK na piechotę, całe tereny od
                      Khosan Road po lezącego Budde i nawet do China Town, ale już stamtąd
                      wyjechaliśmy autobusem...
                • Gość: Bodek Singapur IP: *.evergreen-marine.de 27.09.06, 14:03
                  hejka,
                  Dzieki za rady.Co do dlugosci pobytu w Singapurze to moge jeszcze troche po
                  zwiedzac przed wylotem powrotnym, ale szczerze mowiac wole poswiecic jak
                  najwiecej czasu na Malezje i Tajlandie.
                  W przyszlym roku planuje wycieczke do Nowej Zelandii i prawdopodobnie rowniez
                  bede lecial przez Singapur, wiec moze wtedy zobacze/zrobie to czego nie uda mi
                  sie zobaczyc/zrobic teraz :-)
                  Powiedz mi prosze czy odlegosci miedzy tymi dzielnicami/punktami (jak
                  Chinatown, Little India, Sentosa, Marina Bay, Raffles district czy orcheid
                  Road) sa jakies realne? Czy mozna czesc dystansow pokonac na pieszo bez
                  wiekszej straty czasu czy tez lepiej korzystac z komunikacji? Najchetniej to
                  bym zabral moj rower ze soba:-))
                  Co do parku to chodzi mi o park BUKIT TIMAH? Wiesz o co chodzi?
                  I jeszcze jedno! Bilety na kolejke MRT sa jednorazowe czy mozna kupic jakis
                  bilet dzoenny i miec to z glowy?
                  Z gory dziekuje.
                  Bodek

                  • kiwigirl Re: Singapur 27.09.06, 14:58
                    kurcze nie pamiętam - zapytaj o Tajlandię będe bardziej na bierząco :-)

                    pogrzebie w domu i jutro ci odpowiem bardziej szczegółowo. ale z tego co
                    pamietam - my jeździliśmy gdzie sie da klejką i z tego co pamiętam mielismy
                    takie karty jak w W-wie miejskie. jakoś się je ładowało i na koniec oddawali
                    depozyt czy tez to co zostało na karcie.

                    littel india i china town są z tego co pamiętam po przeciwnych stronach centrum,
                    wieć lepiej podjechać.

                    Sentosa jest jakby przyklejoną przy nabrzerzu wyspą, wydzieloną "terytorialnie"
                    od głównego lądu zreszta cała jest sztucznie zrobiona nei wiem czy wiesz.
                    kamienie są tam z fiberglass'u :-)na sentose jeździ lokalny bus, ale nie
                    pamietam jaki i nie mam opjęcia skad, bo my nim tylko wracaliśmy - tak się
                    zasiedzieliśmy ze nam zamknęli kolejke linową! tam jechalismy kolejką - super
                    widoki na Singapur z góry!

                    my z zasady też łazimy (bangkok prawie cały zeszliśmy!) w Singu z centrum do
                    china town lub odwrotni na pewno szlismy, wśród ogromniastych wierzowców. tak
                    amo do Singapurskiego lwa i sali koncertowej w kształcie duriana i wzdłuz kanału
                    na piechotkę. looknę na mapę i ci jutro coś wiecej powiem.

                    my w Singapurze mielismy 5 dni (a moze 4?) pierwsze popołudnie przebimbalismy
                    zanim trafiliśy do hotelu, potem spacer po okolicy i kolacyjka i była 3 w nocy,
                    jet lag = pobudka o 13 następnego dnia, wiec znów pół dnia w plecy, zwiedzilismy
                    ogrody chińskie i centrum, i znów póżny wieczór plus wstawanie koło południa.
                    Sentosa przez "cały" dzień" i wieczorem próba z zoo, ale nie wyszła wiec china
                    town i nocny food market a następnego dnia centrum, lew, małe zakupy i na
                    lotnisko. kurcze chyba mi jednak jeden dzień gdzies zginął...

                    ale stwierdziliśmy ze jakbyśmy wiedzieli co i jak i gdzie to 5 dni to akurat
                    tyle ile trzeba aby zobaczyć wszystko.

                    co do roweru - przemyśl to dobrze. tam poza centrum raczej nie ma chodników, nie
                    wiem ale ja nie lubię po bardzo ruchliwych ulicach jeździć a tam co druga
                    przyomina autostrade. kolejka jest niezawodna, a taki któym najlepiej podrózować
                    nocą (bo autobusy stają dosć wcześnie) nie jest drogie i prawo im zabrania
                    naciagac i oszukiwac :-)
                  • kiwigirl Re: Singapur 29.09.06, 11:42
                    heja Bodek!
                    przynisłam "singapurskie zdobycze" do pracy i juz studjuję mapy :-)

                    Park (lub jak kto woli rzerwat) Bukit to myslimy praktycznie o tym samym miejscu
                    - tyle ze chyba "od innej strony". Zoo Singapurskie znajduje sie na północnym
                    krańcu tegoż parku, a night safari jest tuż przy nim, również na terenach Bukit
                    Panjang. natomiast z tego co mi wiadomo wchodzi sie do tych atrakcji z innej
                    strony niż do dżungli - bo myslisz pewnie o przejściu przez kawałek
                    "dziewiczej" dżungli ? nie chce cie rozczarować, ale owa dziewicza dżungla
                    posiada już ścieżki, ławeczki, kosze na śmieci i "polanki ikninkowe", ale nadal
                    oczywiście warto obejrzeć tamtejsze okazy roślinności i zwierzaków róznorakich.
                    ponoć całkiem realne jest soptkanie z latajacym smokiem - czyli latającą
                    jaszczurka draco :-)

                    zarówno do rezerwatu jak i do zoo mówiono nam aby pojechać metrem do Newton a
                    potem autobusem. jedzie on jakos "w poprzek" ale mysmy jak pisałam wcześniej
                    nie dotarli. na mapie wyglada to tak ze łatwiej chyba dojechać metrem, ale
                    jedzie na około wiec pewnie sto razy dłużej.

                    A co do zoo - to nie jest "zwykłe" zoo, nie ma klatek itp, jest to raczej park
                    safari gdzie zwierzaki latają "luzem" w ich w miarę naturalnym środowisku.
                    dlatego warto obejrzec night safari - mało kiedy jest szansa dzikie zwierzaki
                    oglądac podczasich nocnej aktywnosci.

                    marina Bay czyli okolice merlilliona (sorry ja wszystko pamiętam po punktach
                    charakterystyzcnych a nie po nazwach) od china town dzieli moze 15min spacer -
                    warto przejść wzdłuż kanału (ze strony marina Promenade przeszlismy do
                    merilliona duzym mostem potem wróciliśy spowrotem kolejnym, takim małym
                    strasznie starym mostkiem, jest tam jakaś brama przeniesiona skąd innąd czy cos
                    takiego mi po głowie chodzi) jest tam super kontrast miedzy betonowo-szklanymi
                    wierzowcami po kilkadziesiąt pięter i malusimy typowymi dla Singapuru
                    budyneczkami stojącymi po drugiej tonie wody. a ty idąc wzdłuz kanału zobaczysz
                    jeszcze kika ciekawych rzeźb z brązu, przedstawiających kupców i ksiegowych -
                    fajnie to wygląda :-) potem kolejnym dużym mostem wracach na przeciwną stronę i
                    już jestes w China Town.

                    czytałam negatywny komentarz raakk co do Singapuru i szczerze - dziwie sie jemu
                    - bo przecież wiadomo ze Singapur to miasto drapaczy chmur, a Sentosa jest w
                    100% "man made" wiec nie rozumiem zdziwienia. dla mnie prawie tropikalne plaże z
                    palmami i zatoczkami "wybudowane" zeby Singapurczycy mieli gdzie odpocząc od
                    swego wielkiego miast bardzo sie podobały :-) jeśli nie stukasz w kamienie (są
                    puste w srodku) to możesz zapomnieć ze to nie prawdziwe jest :-D

                    a chilli kraba musisz konieczni spróbować na tym nocnym targu jedzenia - tuż
                    przy stacji metra Newton jest Newton Circus Hawkers Food Stalls. nie da sie
                    przegapić. i tylko "by night" wtedy ma atmosferę !!!

                    w little india jak mówiłam nie byliśmy, ale dotrzec tam można chyba najwygodniej
                    metrem bo to jest po dokładnie przeciwnej stronie centrym niż china town, marina
                    itp. najlepiej linią North-East do stacji Serangon, bo od tej ulicy zaczyna
                    sie Little india.
                    • Gość: Bodek Re: Singapur IP: *.evergreen-marine.de 29.09.06, 12:45
                      Wielkie dzieki za informacje.

                      Juz zaczalem zbierac informacje z netu, wiec pomalu orientuje sie co gdzie
                      jest, za ile i co warto zobaczyc. Bylas moze w tej wierzy widokowej na Sentosa?
                      Carlsberg Tower czy cos takiego- warte to zachodu?
                      Odnosnie Zoo to chyba sobie zostawie to na pozniej czyli przed powrotem do
                      kraju, wiec po przylocie wszystkiego sie dowiem i moze sie skusze.
                      Ogolnie od jakiegos czasu korzystam ze stronki www.flashearth.com ze sdjeciami
                      satelitarnymi co pozwala sobie nieco wyobrazic przestrzenie, odleglosci i
                      punkty charatkerystyczne w danym miescie. Przyznam ze to bardzo pomocne, bo mam
                      wrazenie jak bym byl juz na miejscu:-))
                      Pozdrawiam!!!

                      • kiwigirl Re: Singapur 02.10.06, 12:35
                        pewnie nei uwierzysz ale... nie pamiętam tej wierzy :-D

                        aż weszłam na stronkę popatrzeć co to za cudo ale serio - wrażenie mam ze jej
                        tam nie było jak ja byłam (co nie może być prawdą bo wyczytałam ze istnieje od
                        2004r)

                        jedyną wierza tego typu na której byłam była ta w Sydney i faktycznie warto
                        było. natomiast jeśłi chodzi o Sentosę to cały Singapur można sobie obejrzeć
                        jadąc na górę kolejką... wiec nie wiem czy warto.
                        • Gość: Bodek Re: Singapur IP: *.evergreen-marine.de 02.10.06, 15:54
                          Czesc,

                          To rzeczywisnie niezly ambaras przegapic taki widoczny punkt;-))
                          A powiedz mi prosze wiecej o gorze i kolejce. Czy wiesz w jakich godzinach jest
                          czynna? Czy jestes w stanie przyblizyc mi lokalizacje tej gory (Centum wyspy
                          czy blizej lotniska czy na zachodniej stronie)? Moze znasz stacje kolejki
                          miejskiej na jakiej trzeba wysiasc?
                          Albo polec jakiegos linka z informacjami, poniewaz na wizytowanych stronach o
                          Sinagpurze nie znalazlem takich informacji.
                          Dzieki

                          uuuuuuuuuu jeszcze tylko 4 tygodnie mordegi w pracy i fruuu! Yyyhhhaaa
                          • kiwigirl Re: Singapur 02.10.06, 16:21
                            kolejka jest na Sentosę. dlatego może przegapiłam carlsberg tower - bo z opisu
                            wynika ze jest w tym samym miejscu co stacja kolejki. wiec pewnie wysiedliśy już
                            "naoglądani widoków" z klejki pod samiutką wierzą i poszlismy od razu do
                            podwodnego swiata.

                            wejdź tutaj:
                            www.sentosa.com.sg/useful_info/getting_to.html
                            masz tam info o wszystkich możliwych sposobach dotarcia na Sentosę - łącznie z
                            kolejką linową. a i widze ze jakieś nowe coś - szybka kolejke? właśnie oddają.
                            poczytaj - znajdziesz tam tez info o godz. otwarcia, aktualnych cenach biletów itp.
                            • Gość: Bodek Re: Singapur IP: *.evergreen-marine.de 02.10.06, 16:53
                              Masz racje juz wszystko jasne! Gora o ktorej mowisz to mt Faber blisko
                              poludniowego brzegu Singapuru a na zachod od Marina Bay.
                              Kolejka laczy Gore z Sentosa jak na mapie.
                              Ok dzieki za wyjasnienia. Mam jeszcze troche czasu to opracuje sobie plan
                              pobytu.
                              Jakby cos jeszcze ciekawego wpadlo ci do glowy to daj znac.
                              Pozdrawiam
                              • kiwigirl Re: Singapur 03.10.06, 10:32
                                chcesz sie uśmiać ???


                                to siadaj :-D

                                pisząc widok "z góry" miałam na myśłi z kolejki. z góry a nie z dołu :-) a nei
                                że z góry - czyli wzniesienia. choc faktycznie kolejka ląduje na wzniesieniu, bo
                                do świata podwodnego szliśy w dół ścieżka :-D

                                a tak poza tym, patrze sobie na mapke sentosy i widzę pare nowych rzeczy. mysmy
                                po wyjściu z kolejki poszli prosto do "underwater world" - fajnie to zrobione -
                                jakbyś ty był w akwarium a nie ryby, chodzisz rurą przez akwarium z rkinkami i
                                płaszczkami. fajne wrażenie gdy taka płaszczka przelatuje nad tobą!

                                prosto stamtąd poszliśmy do motylarni i królestwa insektów. potem lunchyk i na
                                plażę. byliśmy na Siloso, przed mostkiem bo dalej trwała budowa czegoś wiec nie
                                yło specjalnie miło. potem spacer wzdłuz ulicy na plażę palawan - bo w cenie
                                biletu mieliśmy też dolphin show. są tam takie "poprzecierane" różowate delfiny.
                                robią kilka sztuczek, fajna sprawa choć nie powala orginalnością. potem spacerem
                                przez plażę palawan - akurat jakaś młoda para na mostku robiła foty slubne.
                                niesamowity kontrast - w ogóle skośnooka panna w typowo europejskiej sukni
                                ślubnej na tropikalnej plaży i na tle azjatyckiej budowli !!

                                następnie wrócilisy sie w głąb wyspy, mijając tanmtejszego meriliona, ogród
                                orchidei (nie zachwycił) i do ogrodów z muzyczną fontanną. dopiero wtedy sie
                                zorientowalismy ze jest ten show lasery i woda, więc zostaliśmy obejrzeć i
                                niestety jak sie wdrapaliśmy zpowrotem do stacji kolejki to ta była już
                                zamknięta wiec wracalismy jakimś busem - bezpłatnym - z dołu koło mostu.
                                • Gość: Bodek Re: Singapur IP: *.evergreen-marine.de 03.10.06, 14:33
                                  :-))
                                  Ok dzieki juz mniej wiecej orientuje sie w tych atrakcjach na Sentosie i cos na
                                  pewno znajde dla siebie.
                                  Pozdrawiam
                        • Gość: Bodek Re: Singapur IP: *.evergreen-marine.de 02.10.06, 16:21
                          hey juz chyba wszystko wiem :-))
                          pewnie chodzi ci o wzniesienie rowniez na wyspie Sentosa? Mam racje?
                          Wpisalem Sentosa i na stronach wikipedii znalazlem rysunkowa mapke z
                          lokalizacja atrakcji na wysepce.
                          I teraz wiem juz duzo wiecej!
                          Ta wieza Carlsberga wydaje sie byc zaraz obok tej gorki;-))
                          en.wikipedia.org/wiki/Image:Sentosa_map.jpg
                • Gość: raakk Re: koh samui w listopadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 22:43
                  Gość: Bodek 22.09.06, 11:59 + odpowiedz
                  A co polecasz zobaczy w Singapurze?
                  Bylam w Singaporze , ale napewno ostatni raz. Turystycznie zero, cale miasto
                  wybetonowane, nawet nie ma na czym oka zawiesic, stare domy wyburzone z
                  dokladnoscia "co do jednego" . China Town -to ciekawsza jest w San Francisko,
                  Litle India - zapomnij, a juz rekordy betonu i nowo-bogactwa to Sentosa Island.
                  Jedyna atrakcja dla mnie bylo przejechanie kolejka linowa na wyspe:) Ladny- bo
                  w miare naturalny- jest ogrod botaniczny z orchideami, no i jedzonko maja ok.
                  Sami Singapurczycy baaaardzo nieprzyjemni:((. A Orchid Rd? - tez zadna
                  atrakcja. Polecam Hong Kong to prawdziwa perelka Azji.
                  • Gość: Bodek Re: koh samui w listopadzie IP: *.evergreen-marine.de 30.10.06, 11:36
                    No nic klamka zapadla jutro lece wiec przekonam sie sam czy Singapur jest wart
                    polecenia. Poza tym i tak bede tam poltora dnia po przylocie i pol dnia przed
                    odlotem. Potem juz Tajlandia i Malezja.
                    Pzdr.
                    • Gość: Sharlee Re: koh samui w listopadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 20:21
                      Czy styczeń to dobry okres na Ko Samui?... Planuje spędzić koniec roku w
                      Kambodży i Laosie, natomiast pierwszy tydzień stycznia w Tajlandii.
                      • kiwigirl Re: koh samui w listopadzie 20.11.06, 10:52
                        tak, tam pora deszczowa to teoretycznie październik-listopad. grudzień juz jest
                        suchszy, styczeń to juz w ogóle po porze deszzcowej. mozę juz byc za to bardzo
                        gorąco... a na pewno bardziej niż było we wrześniu :-D
                        • Gość: Bodek Re: koh samui w listopadzie IP: *.evergreen-marine.de 20.11.06, 17:05
                          Czesc Wszystkim,

                          Wlasnie wczoraj wrocilem z Tajlandii, gdzie ostatnim przystankiem bo Samui.
                          Pogoda byla calkiem spoko, ale wlasciwie kazdego dnia troche popadalo. jednak
                          to tylko kilko-kilkunasto-minutowe opady (czasami ulewy), ale zaraz potem
                          wiecej slonca i wszystko schlo bardzo szybko.
                          Ogolnie bardzo milo, ale oberwalem tez troche w glowe po imprezie BLACK MOON
                          PARTY nad jeziorem Chewang :-(( Skonczylo sie na 5 szwach, ale zostalem
                          bohaterem, bo bronilem kobiety. Hahaha

                          Pzdr i polecam
                          Jeszcze nigdy sie tak niebalem, jak wczoraj podczas londowania we mgle na
                          Okeciu. Z gory dziekuje za takie aktrakcje;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka