Dodaj do ulubionych

ile bym dala by teraz byc w Brazylii

03.11.06, 14:14
Siedze w mroznym kraju w polnocno-zachodnim zakatku Europy, wprawdzie dzis
jest pieknie i slonecznie ale tak zimno, ze nie wiem jak ja dojde do pracy, i
mysle ile bym dala...
oddalabym nawet caly talerz pao de queijo (wlasnorecznie swiezo upieczonego,
wlasnie sie zajadam) aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
Zwyklym sposobem zreszta tez. Nawet gdybym jutro miala sie znalezc w
samolocie i leciec dwa razy dluzej niz zwykle w ekonomicznej klasie z podlej
jakosci zarciem tez bym chciala. Nawet gdybym miala juz nie wrocic...
Jutro pewnie bedzie mokro i wietrznie...

Pozdrawiam brazyliofilow.
Obserwuj wątek
    • tamoio Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 03.11.06, 17:28
      Nie powinnas sie smucic marzeniem, pomysl tylko ze wielu brazylijczykow
      chcialoby byc na twoim miejscu, a poza tym Brazylia czeka na ciebie i bedzie
      czekac, a im wieksze twoje zainteresowanie, tym lepsze miejsce dle ciebie
      przeznaczy. O ile nie zdradza cie oczekiwania. Zbieraj informacje, i aby twoje
      marzenia sie spelnily.
      Tego ci zycze.
      Saudações.


      • baiano1 Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 03.11.06, 19:32
        Przylatuj! Bahia czeka!:-)
        Mirek
        • apaixonada Bahia czeka 04.11.06, 12:12
          baiano1 napisał:

          > Przylatuj! Bahia czeka!:-)
          > Mirek

          Ja to raczej do Minas Gerais (albo Acre!!) Ale do Bahia tez zajrze:). Do
          zobaczenia ;)
      • apaixonada zamiana miejsc 04.11.06, 12:09
        Mam wlasnie takiego jednego Brazylijczyka przy boku, ktory jest tak zawiedziony
        nadziejami, ktore przywiozl do Europy, ze pewnie najchetniej zwialby dzisiaj
        jeszcze:) Siedzi tu ze wzgledu na mnie (ja na razie nie moge stad wyfrunac) i
        smeci okrutnie. Mam nadzieje, ze Brazylia rzeczywiscie bedzie na mnie czekac,
        tak jak moj mily czeka:)
        Dziekuje za zyczenia
        Abraços
        P.S. Slucham wlasnie albumu Franka Sinatry znalezionego w necie a tu co: Garota
        da Ipanema!
        • tamoio Re: zamiana miejsc 09.11.06, 15:03
          Balança, balança que bom
          Do Leme até o Leblon
          E vem caindo, caindo caindo...
          Nos braços meus
          • brasilka2 Re: zamiana miejsc 09.11.06, 18:36
            Está no meu sangue
            Está no meu canto
            Bahia Bahia de Todos os Santos
            Está na jangada
            E volta do mar
            Bahia Bahia de Yemanjá
            • baiano1 Re: zamiana miejsc 09.11.06, 20:11
              Então, se amar, ficar apaixonado, só na Bahia!!!!!!!!!!!:-)))))
              Mirek
    • apaixonada Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 19.11.06, 17:26
      Mowia, ze polnocne kraje Europy sa jednymi z najzamozniejszych krajow na
      swiecie, ale ze sa tez krajami samobojcow. Mozna by powiedziec samobojcow
      doslownie i w przenosni. Kto dobrowolnie wybiera zycie w kraju gdzie slonce
      grzeje tylko jeden miesiac w roku... Nie dziwie sie, ze ludzie stad wyjezdzaja
      kiedy tylko moga do Hiszpanii, Portugalii, Afryki. Tu sie nie da wytrzymac!!
      Jednoczesnie patrze na taka na przyklad Brazylie (albo inne kraje latynoskie i
      poludniowo-amerykanskie), gdzie ludzie maja tak niskie dochody, ze naprawde nie
      wiem jak daja rade przezyc i ...sa szczesliwi. Czy my naprawde narzekamy "atoa"
      czy ta pogoda, ten cholerny brak slonca tak czlowiekowi obrzydza zycie. Mam
      wrazenie, ze chemia totalnie rzadzi moim zyciem.

      Przepraszam za to biadolenie. Komus musialam powiedziec.
      • apaixonada Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 19.11.06, 17:27
        Przy okazji: weszlam na pare stron i obejrzalam sobie Bahia... tylko mi sie
        pogorszylo.
        • tamoio Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 19.11.06, 18:13
          Na Baixa do Sapateiro
          Encontrei um dia
          A morena mais frajola da Bahia
          Pedi um beijo, nao deu
          Um abraco, sorriu
          Pedi a mao, nao quis dar fugiu
          Bahia terra da felicidade!
          Morena estou morrendo de saudade
          Meu Senhor do Bomfim
          Arranje outra morena igualzinha pra mim
          • baiano1 Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 20.11.06, 05:11
            Eu tenho minha baiana e não posso queixar-me!:-)
            Viva Bahia, vivam as baianas e... os poloneses enamorados por e casados com
            elas! :-)
    • s.wawelski Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 20.11.06, 16:10
      Apaixonada!

      Czytajac Twe lamenty przypomina mi sie literatura swiedniowiecznych rycerzy
      wzdychajacych do swych ukochanych a zeniacych sie z innymi kobietami.
      Odpowiadajac na Twe pytanie to nie dalabys zbyt wiele a napewno mniej niz na
      bilet w jedna strone z jakiegokolwiek zakatka polnocno-zachodniej Europy.

      Ach te kobiety z Polnocy! A ja myslalem, ze tylko rycerze sa "bledni".

      Do czynu,

      S.W.
      • tamoio Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 20.11.06, 16:36
        Ciekawe czy bochareka sie podejmie wyzwania...
        No to wóz albo przewóz!
      • apaixonada Srogi Smoku! 20.11.06, 19:29
        s.wawelski napisał:

        > Apaixonada!
        >
        > Czytajac Twe lamenty przypomina mi sie literatura swiedniowiecznych rycerzy
        > wzdychajacych do swych ukochanych a zeniacych sie z innymi kobietami.
        > Odpowiadajac na Twe pytanie to nie dalabys zbyt wiele a napewno mniej niz na
        > bilet w jedna strone z jakiegokolwiek zakatka polnocno-zachodniej Europy.
        >
        > Ach te kobiety z Polnocy! A ja myslalem, ze tylko rycerze sa "bledni".
        >
        > Do czynu,
        >
        > S.W.

        Drogi, Srogi Smoku

        Rzecz polega na tym, ze zaplacilabym podwojna, co mowie! dziesieciokrotna cene,
        gdyby to oznaczalo, ze moge juz nie wrocic do polnocnej Europy.
        Zycie jednak jest zlosliwe: to nie kwestia pieniedzy trzyma mnie tutaj.
        Przeciwnie, majac nawet swiadomosc,ze w Brazylii moze mi sie powodzic znacznie
        gorzej, nadal chce pojechac i zostac tam. Byc moze i mam w sobie cos z blednego
        rycerza: z milosci rzucac sie na wiatraki nie baczac na skutki!
        • tamoio Re: Srogi Smoku! 20.11.06, 22:32
          Najsłodsze cierpienie powstaje w cieniu naszych własnych marzeń.
          Tożsamość bez której skazani jesteśmy na niebyt.
          A więc po co spełniać marzenia?

          Nao quero lhe falar meu grande amor
          Das coisas que aprendi nos discos...
          Quero falar de como eu vivi
          E o que aconteceu comigo.
          Viver e melhor que sonhar
          E eu sei que o amor e uma coisa boa
          Mas tambem sei que qualquer canto e melhor
          Do que a vida de qualquer pessoa...
          Por isso cuidado meu bem
          Ha perigo na esquina
          Eles venceram e o sinal esta fechado pra nos
          Que somos jovens...
          • s.wawelski Re: Srogi Smoku! 20.11.06, 22:52
            Zaczne od Tamoio:

            Moj portugalski jest totalnie szczatkowy ale czytajac sobie Twoj ponizszy
            poemacik pewnie jeszcze niewlasciwue wymawiajac slowa i gubiac rytm i intonacje
            przywolalem tez z pamieci chwile spedzone w Waszym jakze uroczym kraju...

            Do Apaixonady:

            Jak Tamoio juz to tak pieknie wyrazil, to coz ja jeszcze moge. Licze, ze poezja
            i slowa otuchy z roznych stron swiata usmierza Twe cierpienia tesknoty za tym
            co tak daleko i tak blisko zarazem...

            (jaki tam srogi) S.W.
            • apaixonada Re: Srogi Smoku! 20.11.06, 23:51
              s.wawelski napisał:
              > Do Apaixonady:
              > Licze, ze poezja
              > i slowa otuchy z roznych stron swiata usmierza Twe cierpienia tesknoty za tym
              > co tak daleko i tak blisko zarazem...

              Dziekuje, to mile

              > (jaki tam srogi) S.W.

              uff, ulzylo mi...
              Pozdrawiam Smoka
              Bledny Rycerz
            • tamoio Re: Srogi Smoku! 21.11.06, 12:52
              Jest mi bardzo miło ze moje slowa zostaly cieplo przyjete, ale nie moge przyjac
              gratulacji bo tekst po portugalsku nie jest mojego autorstwa. Jego tworca jest
              Belchior (nie ten z bajki:), znany w srodowisku MPB. Piosenka nazywa sie
              "Como Nossos Pais" a najlepiej sie slucha w wykonaniu Elis Regina, z plyty
              "Falso Brilhante" wydana w 1976 r. kiedys widziana w EMPIK-u na CD.
              • s.wawelski Re: Srogi Smoku! 22.11.06, 23:36
                Dzieki za rekomendacje. Tak sie sklada, ze Elis Regina jest ulubiona
                piosenkarka mojej zony. Sprobuje jej wiec zrobic niespodzianke...

                Pozdrowienia,

                S.W.
          • apaixonada Re: Srogi Smoku! 20.11.06, 23:48
            tamoio napisał:

            > Najsłodsze cierpienie powstaje w cieniu naszych własnych marzeń.
            > Tożsamość bez której skazani jesteśmy na niebyt.
            > A więc po co spełniać marzenia?

            Zawsze powtarzalam: spelniaj marzenia, ale nie wszystkie, zeby cos trzymalo
            cie przy zyciu:)
            To prawda, ze marzenia nas okreslaja, ale takze sposob ich spelniania wiele
            mowi o nas.

            > Nao quero lhe falar meu grande amor
            > Das coisas que aprendi nos discos...
            > Quero falar de como eu vivi
            > E o que aconteceu comigo.

            Eu queria fazer as coisas acontecer. Nao estou conseguindo.

            > Viver e melhor que sonhar
            > E eu sei que o amor e uma coisa boa
            > Mas tambem sei que qualquer canto e melhor
            > Do que a vida de qualquer pessoa...

            Bardzo ladne. Tento mais viver que sonhar mesmo.

            > Por isso cuidado meu bem
            > Ha perigo na esquina
            > Eles venceram e o sinal esta fechado pra nos
            > Que somos jovens...

            Infelizmente nos so estamos jovens...nao vamos ser, nao.
            Parabens.Abraço.
            • tamoio Re: Srogi Smoku! 21.11.06, 12:38
              Quando eu chego em casa
              Nada me consola
              Voce esta sempre aflita...
              Lagrimas nos olhos de cortar cebola
              Voce e tao bonita...
              Traz meu cafe com suita, eu tomo
              Bota a sobremesa, eu como, eu como, eu como, eu como
              Voce...nao esta entendendo nada do que eu digo
              Eu quero isto e aquilo
              Eu quero e botar fogo neste apartamento
              Eu quero ir me embora
              E quero que voce venha comigo

              Caetano Veloso.
    • anabc wizje brazylijskiego raju a rzeczywistość 04.12.06, 21:36
      Pociesz się, że ja właśnie jestem w Brazylii i chcę jak najszybciej wyjechać z
      tego prymitywnego kraju. Ludzie są tu pozbawieni elementarnej inteligencji,
      zacofani, pozbawieni osobowości, stylu, etc. Kultura stoi na żałosnym poziomie
      (nawet w Sao Paulo, chociaż o©ólny poziom wykształcenia wydaje się tu
      najwyższy). Trudno znaleźć wpólny język z ludźmi napotkanymi w codziennym życiu
      - tak wielka jest przepaść kulturowa pomiędzy Europejczykami a mieszkańcami
      Brazylii. To wszystko tak pięknie wygląda na odległość - plaże, palmy, egzotyka.
      Wakacje spędzone w tym kraju mogą być niezapomnianym, pięknym przeżyciem.
      Codzienne życie jest jednak dość przygnębiające. I nie mam tu na myśli finansów
      - powodzi mi się całkiem nieźle. Nie mogę jednak znieść stopnia rozwoju
      cywilizacyjnego tego społeczeństwa. Niedługo wracam na Stary Kontynent. Pozdrawiam.
      • apaixonada Re: wizje brazylijskiego raju a rzeczywistość 05.12.06, 00:07
        Przynajmniej wiesz, czego (nie) bedziesz zalowac i za czym (nie) bedziesz
        tesknic:)
        Ja wiem, ze tesknie nie za plazami, tych nie widzialam zbyt wiele, tesknie
        raczej za konkretnymi ludzmi i ich zyciowa postawa. Zdaje sie, ze nie mialas
        zbyt wiele szczescia. To prawda jednak, ze przepasc kulturowa jest ogromna,
        poznanie i zaakceptowanie tej roznicy nie jest latwe, codziennie sie tego
        ucze:).
        Co do stopnia rozwoju cywilizacyjnego: obys sie nie rozczarowala po powrocie na
        Stary Kontynent. Taka Polska na przyklad, zdaje sie rozwijac dwukierunkowo,
        albo raczej dwubiegunowo. Mnie jest przykro to ogladac. Sama mieszkam w
        bardzo "rozwinietym cywilizacyjnie" kraju. Kon by sie usmial. Sa tak
        zaawansowani ekonomicznie i technologicznie, ze zapomnieli sie nauczyc
        podstawowych rzeczy z geografii (Brazylia wdlug nich lezy w Europie, a Polska
        jest... no wlasnie, gdzie jest Polska), historii (a kto to byl Stalin),
        matematyki (ile jest 20% z 80) czy wlasnego jezyka. Nie mowiac juz o tolerancji
        i dobrym wychowaniu. Panstwo wszystko za nich zalatwi, wiec personalnie oni nie
        potrzebuja byc "rozwinieci". Za to droge do baru w kazdy piatek i sobote znaja
        swietnie. W jedna strone.

        Pozdrawiam serdecznie. Zycze powodzenia
        • anabc Do: apaixonada 09.12.06, 04:18
          Co do Polski, oczywiście masz rację. Obserwuję z daleka aktualną polską
          rzeczywistość i czasami aż mi wstyd, kiedy słyszę jakis komentarz na temat
          naszych obecnych "liderów". Ale cóż (w odniesieniu do Twojego komentarza nt.
          wiedzy obywateli kraju, w którym mieszkasz) - większości Brazylijczyków wydaje
          się, że Polska leży w Ameryce, a dokładniej, uwaga, w Stanach Zjednoczonych.
          Więc w zasadzie, gdybym miała brać pod uwagę wyłącznie ich opinię na temat
          Polski, to nie mam się czego wstydzić, bo i tak nadwiślańskiego lądu z niczym
          nie kojarzą. Mimo to nie mogę pozostać obojętna na obecną sytuację... Nie wracam
          do Polski, moje plany wiążą się z innym europejskim krajem. Pozdrawiam Cię i
          życzę spełnienia marzeń. Pewnie, masz rację, pobyt w Brazylii dostarczył mi
          wielu ważnych doświadczeń, do których zapewne będę się odnosić w przyszłości.
          Życzę, aby Twoje doświadczenia w tym kraju, jeśli zechcesz w nim zamieszkać,
          były jak najlepsze.
          • apaixonada Re: Do: apaixonada 10.12.06, 16:48
            anabc napisała:

            > Co do Polski, oczywiście masz rację. Obserwuję z daleka aktualną polską
            > rzeczywistość i czasami aż mi wstyd, kiedy słyszę jakis komentarz na temat
            > naszych obecnych "liderów". Ale cóż (w odniesieniu do Twojego komentarza nt.
            > wiedzy obywateli kraju, w którym mieszkasz) - większości Brazylijczyków wydaje
            > się, że Polska leży w Ameryce, a dokładniej, uwaga, w Stanach Zjednoczonych.
            > Więc w zasadzie, gdybym miała brać pod uwagę wyłącznie ich opinię na temat
            > Polski, to nie mam się czego wstydzić, bo i tak nadwiślańskiego lądu z niczym
            > nie kojarzą. Mimo to nie mogę pozostać obojętna na obecną sytuację... Nie
            wraca
            > m
            > do Polski, moje plany wiążą się z innym europejskim krajem. Pozdrawiam Cię i
            > życzę spełnienia marzeń. Pewnie, masz rację, pobyt w Brazylii dostarczył mi
            > wielu ważnych doświadczeń, do których zapewne będę się odnosić w przyszłości.
            > Życzę, aby Twoje doświadczenia w tym kraju, jeśli zechcesz w nim zamieszkać,
            > były jak najlepsze.

            Widzisz, wbrew mojemu nickowi, nie jestem slepo zakochana, zdaje mi sie, ze ze
            moje zakochanie nie przyszlo nagle, a raczej z czasem. Wiem prawdopodobnie o
            wiekszosci ujemnych stron Brazylii, choc nie moge powiedziec, zebym byla jej
            znawczynia: nigdy w niej nie mieszkalam. Ale bylam juz w wielu krajach, za
            ktorymi tesknie, za wieloma moja tesknota wyblakla: bo nie poznalam w nich
            ludzi, ktorzy by mnie ujeli, tak jak ujeli mnie Brazylijczycy. Wielu z nich to
            prosci ludzie, bez wyksztalcenia, bez znajomosci geografii czy polityki, ale
            tez bez cienia zarozumialstwa. Przeciez jednak od Polakow tez nie wymaga sie,
            zeby wiedzieli, gdzie lezy jakis maly afrykanski kraj (choc zdecydowanie
            uwazam, ze elementarna znajomosc Europy nie zaszkodzi). To, czego jednak
            oczekuje i czego braku nie znosze, to pokora, jesli sie nie ma nic do
            powiedzenia, albo do zaoferowania. Polakom, jak rowniez Europejczykom w ogole
            (ze nie wspomne o Rosjanach czy Amerykanach) tej pokory brak. Brazylijczycy
            byli zszokowani i zachwyceni, ze nauczylam sie ich jesyka sama, ze moglo mi sie
            chciec tak sobie. I przyjeli mnie jak swoja. W kraju, w ktorym mieszkam od
            kilku lat i ktorego jezykiem (graças a Deus!) wladam biegle, nadal nie czuje
            sie u siebie, i mam niestety wrazenie, ze nigdy nie bede sie tu dobrze czula. A
            nie przebywam wsrod emigracyjnej Polonii,nie jestem w odizolowanej
            spolecznosci, przeciwnie, moze nawet sie troche odcielam od Polakow. Pracuje
            z "tubylcami" i czesto bywam pytana skad jestem. Kilka lat temu moja odpowiedz
            wzbudzala entuzjazm. Dzis bywam zazenowana reakcja pytajacego (Skad jestes... Z
            Polski... Aaaa...) Doszlo do tego, ze zaczynam sie wstydzic swojej narodowosci,
            bylo to dla mnie nie do pomyslenia dawniej, bo zostalam wychowana w milosci do
            swojego kraju i jego kultury. Europeizacja, albo raczej amerykanizacja nie
            przyniosla nam Polakom niczego dobrego, poza wzrostem gospodarczym. Dlatego z
            podziwem patrze na brazylijskie orgulho, bez cienia martyrologii. I moze to
            rozczarowanie Europa bardziej pcha mnie do tego kraju, w ktorym mam nadzieje
            zapomomniec o smiesznostkach polskich politykow, o malostkowosci europejskich
            rzadow, o arogancji Ameryki i Rosji. I o pogodzie.
            Chyba jestem po prostu po prostu zmeczona. Zdaje sie, ze Ty tez.

            Pozdrawiam serdecznie. Licze na ciag dalszy.
      • tamoio Re: wizje brazylijskiego raju a rzeczywistość 05.12.06, 00:09
        no to wracaj i nie wracaj
        • anabc Re: wizje brazylijskiego raju (odp. dla tamoio) 09.12.06, 15:40
          Niezwykle wyrafinowana odpowiedź - najwyższy poziom dyskusji. Dobrze by było,
          gdybyś nauczył się tolerować poglądy innych i zaczął akceptować istnienie
          negatywnych stron rzeczywistości, którą tak uwielbiasz. Pokazywanie drzwi komuś,
          kto wskazuje Ci, że będące obiektem Twojego zachwytu miejsce ma poważne wady, w
          niczym Ci nie pomoże. Ciemna strona Brazylii dzięki temu nie zniknie. Życzę
          więcej tolerancji dla cudzych poglądów.
          • tamoio Re: wizje brazylijskiego raju (odp. dla tamoio) 10.12.06, 14:02
            Dziekuje ze poswiecilas tyle czasu dla mojej skromnej wypowiedzi.
      • abelha Re: wizje brazylijskiego raju a rzeczywistość 05.12.06, 00:36
        Jak na osobe tak kulturalna i inteligentna to dosyc prymitywna ta wypowiedz...

        • anabc Re: wizje brazylijskiego raju - do abelhi 09.12.06, 15:29
          Gdzie tu widzisz prymitywizm, może mi wskażesz? Formułuję negatywną opinię nt.
          Brazylii na podstawie mojego kikuletniego doświadczenia. Czy ty takowe
          posiadasz? Jeśli nawet mieszkałeś w Brazylii (w co wątpię), to moje wrażenia
          mogą być inne niż Twoje. Wszystko zależy od tego na co zwracasz szczególną
          uwagę, tzn. co jest dla Ciebie najistotniejsze w kontakcie ze światem
          zewnętrznym. Nie przeczę, że są w tym kraju ludzie na poziomie, większość jednak
          to ignoranci, a co gorsza ignoranci z wysokim mniemaniem o sobie (vide:
          Brasilia). Ludzi zwyczajnie prostych szanuję, ignorantów-megalomanów nie
          toleruję. Niestety więcej znam tym drugich. Jeśli nawet kochasz Brazylię całym
          sercem (chociaż zapewne dobrze jej nie znasz) musisz uznać również jej negatywne
          strony. Inaczej Twoja miłość będzie to miłość iluzoryczna. Pozdrawiam.
          • anabc Re: do abelhi (korekta :)) 09.12.06, 16:15
            W ostatnim zdaniu miało być: "Inaczej Twoja miłość będzie miłością iluzoryczną."
            Pozdrawiam.
          • abelha Re: wizje brazylijskiego raju - do abelhi 09.12.06, 21:14
            anabc napisała:

            > Gdzie tu widzisz prymitywizm, może mi wskażesz? Formułuję negatywną opinię nt.
            > Brazylii na podstawie mojego kikuletniego doświadczenia.
            Czy ty takowe posiadasz? Jeśli nawet mieszkałeś w Brazylii (w co wątpię), to
            moje wrażenia mogą być inne niż Twoje.


            Ale szybko mnie rozszyfrowalas:))) Jezeli z taka sama skutecznoscia udaje Ci
            sie ustalic kto jest ignorantem a kto nie, to Brazylia ma sie calkiem dobrze...



            Wszystko zależy od tego na co zwracasz szczególną
            > uwagę, tzn. co jest dla Ciebie najistotniejsze w kontakcie ze światem
            > zewnętrznym. Nie przeczę, że są w tym kraju ludzie na poziomie, większość
            jedna
            > k
            > to ignoranci, a co gorsza ignoranci z wysokim mniemaniem o sobie (vide:
            > Brasilia). Ludzi zwyczajnie prostych szanuję, ignorantów-megalomanów nie
            > toleruję. Niestety więcej znam tym drugich. Jeśli nawet kochasz Brazylię całym
            > sercem (chociaż zapewne dobrze jej nie znasz) musisz uznać również jej
            negatywne strony. Inaczej Twoja miłość będzie to miłość iluzoryczna.
            Pozdrawiam.

            Ja rowniez pozdrawiam.
            Vá com Deus!


    • chris-joe Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 05.12.06, 11:27
      Znow w obrzydliwym Montrealu :(((
      A po miesiacu w Brazylii nie ma juz nic gorszego niz Montreal grudniowy...
      • baiano1 Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 10.12.06, 02:35
        Tutaj w sertão w koncu spadl deszcz. Bylo goraco, przed chwila przeszla
        pierwsza burza.
        Ucze sie na nowo polskiego slownictwa, sluchajac polskiego radia. Wlasnie
        slucham w 1 Programie z Polski pogawedki o...UFO.:-) Widze, ze w Polsce zyje
        sie bardziej nieziemskimi tematami, anizeli w Brazylii.:-)
        A Brazylia jest Brazylia... Juz tutaj pisalem, ze trudno mówic o tym kraju z
        perspektywy europejskiej. Ja wkrótce bede obchodzil 15 rocznice mojego zycia w
        tym kraju i pomimo wielu stron negatywnych tutejszej rzeczywistosci, to jednak
        nie narzekam, bo jednak warto bylo tutaj przybyc, zyc, zalozyc rodzine i
        walczyc, do dzisiaj walczyc o przezycie.
        Kiedy w ramach pracy przed tygodniem bylem w Salvadorze i spogladalem na ciche,
        niebieskie wody Zatoki Wszystkich Swietych, to rzeczywiscie poczulem sie jak w
        wymarzonym raju. Istnieja rajskie chwile i miejsca w Brazylii, mozecie mi
        wierzyc.:-)
        Pozdrawiam,
        Mirek
        • tamoio Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 10.12.06, 14:08
          Mysle jednak ze raj abecadla jest lepszy od twojego tam sa same pozytywy, a poza
          tym to Europa... ;-)
        • apaixonada raj 10.12.06, 16:52
          baiano1 napisal:
          >Kiedy w ramach pracy przed tygodniem bylem w Salvadorze i spogladalem na
          >ciche,
          >niebieskie wody Zatoki Wszystkich Swietych, to rzeczywiscie poczulem sie jak w
          >wymarzonym raju. Istnieja rajskie chwile i miejsca w Brazylii, mozecie mi
          >wierzyc.:-)

          Wierze :)
          pozdrawiam serdecznie
          • apaixonada Re: raj 10.12.06, 16:56
            Zapomnialam dodac: u mnie znowu leje i jest zimno jak diabli...
            Sniegu ani sladu. W zeszlym roku spadl w Wigilie i "pobyl" sobie 15 min.
            :)

            Pozdrawiam
    • natinha Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 15.02.07, 18:20


      Ile ja bym dala zeby znalesc sie teraz w Polsce!
      Brazylia jest fajna, ale tak zeby ja odwiedzic. Nie mieszkac!






      apaixonada napisała:

      > Siedze w mroznym kraju w polnocno-zachodnim zakatku Europy, wprawdzie dzis
      > jest pieknie i slonecznie ale tak zimno, ze nie wiem jak ja dojde do pracy, i
      > mysle ile bym dala...
      > oddalabym nawet caly talerz pao de queijo (wlasnorecznie swiezo upieczonego,
      > wlasnie sie zajadam) aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
      > Zwyklym sposobem zreszta tez. Nawet gdybym jutro miala sie znalezc w
      > samolocie i leciec dwa razy dluzej niz zwykle w ekonomicznej klasie z podlej
      > jakosci zarciem tez bym chciala. Nawet gdybym miala juz nie wrocic...
      > Jutro pewnie bedzie mokro i wietrznie...
      >
      > Pozdrawiam brazyliofilow.
      • luc2000 Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 15.02.07, 19:00
        apaixonada napisała:

        > mysle ile bym dala (...)
        > aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
        > (...) Nawet gdybym miala juz nie wrocic...

        a slyszalas o krolu Midasie ? ;)


        • natinha Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 16.02.07, 15:19

          Sory, ale moim zdaniem kto tak mowi nie ma pojecia jak sie mieszka w Brazylii.




          luc2000 napisał:

          > apaixonada napisała:
          >
          > > mysle ile bym dala (...)
          > > aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
          > > (...) Nawet gdybym miala juz nie wrocic...
          >
          > a slyszalas o krolu Midasie ? ;)
          >
          >
          • apaixonada Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 01.03.07, 00:26

            natinha napisała:

            >
            > Sory, ale moim zdaniem kto tak mowi nie ma pojecia jak sie mieszka w Brazylii.
            >
            >
            >
            >
            > luc2000 napisał:
            >
            > > apaixonada napisała:
            > >
            > > > mysle ile bym dala (...)
            > > > aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
            > > > (...) Nawet gdybym miala juz nie wrocic...
            > >
            > > a slyszalas o krolu Midasie ? ;)
            > >
            > >
            Ale co, to bylo do mnie czy do niego (znak zap)
        • apaixonada Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 01.03.07, 00:30
          luc2000 napisał:

          > apaixonada napisała:
          >
          > > mysle ile bym dala (...)
          > > aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
          > > (...) Nawet gdybym miala juz nie wrocic...
          >
          > a slyszalas o krolu Midasie ? ;)

          no jasne, ale co on ma do mnie. Juz wyjasnilam kiedys, ze nie kwestia pieniedzy
          mnie tu trzyma. To duzo bardziej skomplikowane, albo duzo bardziej prozaiczne.
          Zalezy od punktu widzenia...
          Pozdrawiam serdecznie

          • luc2000 Re: ile bym dala by teraz byc w Brazylii 16.03.07, 19:39
            > mysle ile bym dala (...)
            > aby sie znalezc jakims cudownym sposobem w Brazylii.
            > (...) Nawet gdybym miala juz nie wrocic...


            krol midas zostal wspomniany w kontekscie
            bardziej ogolnym
            jego marzenie
            wypowiedziane w nieodpowiednim momencie
            po prostu sie spelnilo
            i to w doslownym slowa znaczeniu
            krol midas prosil potem usilnie
            aby je "odspelnic"
            bo okazalo sie to na dluzsza mete dosc niewygodne ...
            ot co
            • apaixonada historia Midasa 18.03.07, 00:11
              luc2000 napisał:


              > krol midas zostal wspomniany w kontekscie
              > bardziej ogolnym
              > jego marzenie
              > wypowiedziane w nieodpowiednim momencie
              > po prostu sie spelnilo
              > i to w doslownym slowa znaczeniu
              > krol midas prosil potem usilnie
              > aby je "odspelnic"
              > bo okazalo sie to na dluzsza mete dosc niewygodne ...
              > ot co

              rzeczywiscie, nie pomyslalam o drugiej czesci mitu... Oby nie:) Mam nadzieje,
              ze nie zyczysz mi tego..
              A tak powazniej to wierze w to, ze sami jestesmy kowalami wlasnego losu, zadne
              tam zyczenia w nieodpowiednim momencie wypowiedziane... To, ze nie moge teraz
              pojechac i zamieszkac w Brazylii, jest zwyczajnie konsekwencja wczesniej
              podjetych zyciowych decyzji. Wierze jednak, ze przezwycieze trudnosci. I
              konsekwencje tego wyboru tez bede musiala poniesc. Ot co.
              Pozdrawiam serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka