Dodaj do ulubionych

Zycie na emigracji

30.04.07, 20:59
Napisalam kiedys: "Mowia, ze polnocne kraje Europy sa jednymi z
najzamozniejszych krajow na swiecie, ale ze sa tez krajami samobojcow..."
W zeszlym tygodniu wyprawilam pogrzeb jednemu (jestem tutaj jedyna krewna)...
Nie wytrzymal presji zycia na emigracji, nie wytrzymal oddalenia od rodziny,
samotnosci i wrogosci, jakich sie tu zaznaje, albo moze zawalily mu sie
ostatnie zludzenia co do zycia w El Dorado. Wszystko jedno. Nie zostawil za
soba nic, nawet listu. Matka, zona i dzieci nie moga zrozumiec.

"Tinham saido a procura de um lugar perfeito depois de montanha que, de
longe, parecia azul."
Obserwuj wątek
    • baiano1 Re: Zycie na emigracji 01.05.07, 01:35
      W portugalskiej Wikipedii pt.wikipedia.org/wiki/Suic%C3%ADdio jest
      bardzo ciekawa analiza na temat samobójstwa. Ciekawe jest jednak to, ze np. w
      Brazylii srednia jest niby jedna z najnizszych na swiecie, a najczestsze
      przypadki sa na poludniu, gdzie ludnosc jest bardzo "europejska". Ja zawsze
      tlumacze Polakom, ze w Brazylii, zwlaszcza w tej kolorowej, cieplejszej, swiat,
      przyroda wydaja sie o wiele lzejsze, mniej spieszace sie, jakies pogodne... Po
      raz ostatni bylem w Polsce na wiosne 2001 r. Doslownie odczuwalem jakis ciezar,
      napiecie, pospiech przeciez pieknej przyrody Borów Tucholskich...
      Oto, co w Wikipedii pisza o samobójstwie w Brazylii:
      Brasil
      No Brasil, 4,9 pessoas a cada 100 mil morrem por suicídio. É uma das menores
      médias do mundo. Os maiores índices são do Rio Grande do Sul (11 para cada 100
      mil), sendo Porto Alegre a capital com maior taxa de suicídios (11,9 para cada
      100 mil). A cidade brasileira com o maior índice é o Município de Venâncio
      Aires, com mais de 40 casos a cada 100 mil habitantes. Uma das causas apontadas
      é o agrotóxico Tamaron, utilizado em larga escala no cultivo do fumo.

      • baiano1 Re: Zycie na emigracji 11.05.07, 03:20
        Kiedy w kwietniu 2001 r. powracalem do Brazylii z Polski i ujrzalem przez
        okienko samolotu palmy przy lotnisku w Salvadorze, a pózniej wciagnalem w pluca
        wilgotne, cieple powietrze, juz nie mialem zadnej watpliwosci:
        JESTEM W DOMU!:-) Po 20 latach zycia w tropiku (w tym 15 w Brazylii), jakos nie
        wyobrazam siebie zyjacego w innej rzeczywistosci...:-)
        • apaixonada Re: Zycie na emigracji 11.05.07, 20:50
          baiano1 napisał:

          > Kiedy w kwietniu 2001 r. powracalem do Brazylii z Polski i ujrzalem przez
          > okienko samolotu palmy przy lotnisku w Salvadorze, a pózniej wciagnalem w
          pluca
          >
          > wilgotne, cieple powietrze, juz nie mialem zadnej watpliwosci:
          > JESTEM W DOMU!:-) Po 20 latach zycia w tropiku (w tym 15 w Brazylii), jakos
          nie
          >
          > wyobrazam siebie zyjacego w innej rzeczywistosci...:-)

          Ja czekam na moja kolejna podroz do Brazylii i nie moge sie doczekac tego
          przyjemnego uczucia rozluznienia, zaprzestania gonitwy. Podskornie czuje, ze
          tam moze byc moj dom. Skoro nie tam, to gdzie...
          Pozdrawiam serdecznie
    • tamoio Re: Zycie na emigracji 04.05.07, 19:34
      Mistura os frutinhos da mata
      Com o canto da juriti
      E me da um abraço acoxado morena
      Que fale teu amor por mim

      E deixa o dia amanhecer
      E deixe a barra clarear
      Que o nosso suor com o sol do segredo
      Nos deram armadura contra o mal e o medo

      Herdamos um chão, mas nem tanto
      Pro caminho ser nosso temos que pisar
      E o que faz o meu passo ligeiro,
      É o fruto da espera que brilha em nosso olhar

      Ednardo ( koniec lat 70 )
      • baiano1 Re: Zycie na emigracji 08.05.07, 03:17
        www.romantichome.net/musicas/escravodaalegriavm.htm
        Escravo da Alegria
        Vinicius de Moraes

        Eu que andava nessa escuridão
        De repente foi me acontecer
        Me roubou o sono e a solidão
        Me mostrou o que eu temia ver
        Sem pedir licença nem perdão
        Veio louca pra me enlouquecer
        Vou dormir querendo despertar
        Pra depois de novo conviver
        Com essa luz que veio me habitar
        Com esse fogo que me faz arder
        Me dá medo, vem me encorajar
        Fatalmente me fará sofrer
        Ando escravo da alegria
        Hoje em dia, minha gente
        Isso não é normal
        Se o amor é fantasia
        Eu me encontro ultimamente
        Em pleno carnaval

    • baiano1 Re: Zycie na emigracji 08.05.07, 03:27
      A moze to z powodu samotnosci, teskonoty?
      www.romantichome.net/musicas/solidaodeamigosjesse.htm
      • evitka11 Re: Zycie na emigracji 08.05.07, 12:08
        Witam,
        bardzo smutne są takie opowieści ale zapewne jak najbardziej prawdziwe, ja sama
        kołaczę się z myślą o emigracji i zdaję sobie sprawę z trudów takiej decyzji,
        kilka lat spędziłam już z dala od domu i właściwie zdana na samą siebię. Jeśli
        ktoś decyduje się na emigrację świadomie i w że tak to ujmę wieku dojrzałym
        jest trochę łatwiej ale jeśli ktoś spędza życie poza krajem ojczystym nie jako
        konsekwencja świadomego wyboru wtedy nie trudno o tragedię.
        Ja mam dość pozytywne wrażenia z mojej emigracji ackolwiek życie znowu
        pokierawało mną do Polski, teraz myślę właśnie o Brazylii gdyż zawsze to było
        moje marzenie.
        jedno co powiem i do czego się przyznam że emigracja pozwala uświadomić nam jak
        bardzo tęsknimi za krajem ojczystym i docenić blaski i cienie życia w POlsce,
        nie wspomnę już o rodzinie która czasami nas denerwuje ale dopiero jak nie mamy
        jej na codzień doceniamy te kąśliwe uwagi, wieczne pytania i pretensję.
        Ludzie którymi się otaczamy tu (w Polsce) albo gdzieś na drugim końcu świata
        potrafią czynić cuda, ale jak widać nie zawsze to się udaję.
        Smutno z powodu tragedii tego Pana i świadomość że zostawił rodzinę...
        naprawdę potrzeba siły nei tylko żeby zmierzyć się z życiem ale żeby zacisnąć
        zęby i wytrzymać konsekwencje swoich decyzji...
        Wszyscy emigranci powodzenia i siły!!!!
        Warto!!!!
    • apaixonada Re: Zycie na emigracji 09.05.07, 00:39
      Przez dlugi czas myslalam sobie: jesli czlowiek wybiera, decyduje sie swiadomie
      zyc na emigracji, jest wystarczajaco silny psychicznie aby wytrzymac. Inaczej
      bylo przeciez kiedys, kiedy ludzie byli zmuszani do wyjazdu, oni umierali z
      tesknoty, bo bylo im zabronione wrocic (mysle oczywiscie o polskich "wielkich"
      emigracjach, inne kraje do tej pory maja swoich uciekinierow). Patrze teraz na
      Brazylijczykow ktorych spotkalam tutaj: rzadko ktory wytrzymuje oddalenie od
      kraju. Wyjezdzaja na miesieczne wakacje raz w roku, zeby zaczerpnac innego,
      swojskiego powietrza, zaznac slonca i ludzi, tak roznych od tych tutejszych.
      Zapozyczaja sie, zeby pokazac rodzinie jak dobrze im sie powodzi i wracaja z
      pustymi kieszeniami i zwieszonym nosem. A po roku znowu pedza, bo przeciez
      najlepszy na swiecie kraj to Brazylia. I, paradoksalnie, nigdy nie moga sie
      ddorobic, aby wrocic do domu na zawsze.
      Ja nie mam zludzen co do Polski, wiem ze juz raczej nie ma tam dla mnie
      miejsca, choc sa ludzie, ktorzy wierza, ze jeszcze wroce. I czuje sie za
      staro, zeby byc tu tylko "na dorobku". Ale zostac tu na zawsze... Nie wyobrazam
      sobie. To miejsce jest za zimne, nieprzytulne, nie moge zapuscic korzeni.
      Pewnie dlatego wciaz mysle o Brazylii, gdzie poczulam sie przez chwile "u
      siebie". Ale moze to zludzenie... Moze emigracja jest emigracja niezaleznie od
      okolicznosci przyrody...

      Jakos nie moge dojsc do siebie...
      Pozdrawiam Was serdecznie, dziekuje za Wasze posty.
      • czerwone_jablko Re: Zycie na emigracji 12.05.07, 09:36
        Wydaje mi sie,iz do emigracji trzeba byc stworzonym.Sa osoby ,dla ktorych
        zmiana miejsca,krau,czy tez kontynentu nie stanowi najmniejszego problemu,wrecz
        urozmaica ich zycie.Moj maz np przez 10 lat mieszkal w Niemczech,obecnie od 4
        lat jest w Polsce i nigdy nigdy nie czulam w jego glosie tesknoty za
        krajem.Ostatnio nawet wspomnial,iz chetnie poznalby nowy kraj,moze
        Hiszpanie,moze Malte...nie bylam zdziwiona :)przeciez to wedrownik lubiacy nowe
        wyzwania
    • tamoio Re: Zycie na emigracji 16.05.07, 15:56
      Nasce o Sol, e não dura mais que um dia,
      Depois da Luz se segue a noite escura,
      Em tristes sombras morre a formosura,
      Em contínuas tristezas a alegria.

      Porém se acaba o Sol, por que nascia?
      Se formosa a Luz é, por que não dura?
      Como a beleza assim se transfigura?
      Como o gosto da pena assim se fia?

      Mas no Sol, e na Luz, falte a firmeza,
      Na formosura não se dê constância,
      E na alegria sinta-se tristeza.

      Começa o mundo enfim pela ignorância,
      E tem qualquer dos bens por natureza
      A firmeza somente na inconstância.

      Gregorio de Mattos ( Bahia XVII w. )
      • sarlo51 Re: Zycie na emigracji 21.05.07, 03:26
        www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-397-01.html
        www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-397-03.html

        www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-397-05.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka