Może jest szansa...

08.07.13, 14:23
Czytam wątki na forach, m.in. na tym, na W oczekiwaniu i Niepłodność, już od jakiegoś czasu.
Wiem że każda sytuacja jest inna, ale moja różni się od Waszych chyba głównie tym, że bardzoe chcemy z mężem mieć dziecko, ale nie współżyjemy sad Przez to, że mąż ma stulejkę i problemy z potencją. Wiem że stulejka jest operacyjna, ale najpierw postanowiliśmy zadbać o dziecko, a potem o jego zabieg.
Trafiłam do bardzo dobrej lekarki, która dała mi nadzieję na dziecko. Chociaż nie wiedziałam wtedy że to będzie takie trudne sad Od jesieni przeszliśmy 6 inseminacji, nieudanych. Wtedy lekarka postanowiła spróbować ze zwykłym podaniem mi nasienia. Wiem że niby nie powinno się tego robić, bo to błąd, ale dla naszej wyjątkowej sytuacji zrobiła wyjątek. Na razie 2 próby - nieudane sad Dodam że moje wyniki badań są OK, a mąż miał słabe nasienie, ale już podleczone i też jest OK.
Bierzemy pod uwagę in vitro ale jeszcze chcemy kilka miesięcy spróbować w ten sposób.
Nie mogę sobie jedynie poradzić (jak może i większość z Was) z "niemyśleniem" o zajściu w ciążę itd. Zwykle mówi się że trzeba przestać myśleć, zapomnieć a to samo przyjdzie. No właśnie u nas samo nie przyjdzie! Musimy co miesiąc o tym myśleć!
Nie spotkałam na forum chyba jeszcze nikogo o podobnych problemach, a może jest nas więcej. Może to byłoby jakieś pocieszenie, że ktoś był w podobnej sytuacji i jednak się udało. Zawsze byłoby to jakieś światełko w tunelu...
    • magnolia234 Re: Może jest szansa... 08.07.13, 17:41
      Witaj,
      a czy maz moglby np. oddac nasienie do zamrozenia i pojsc na zabieg? Ty moglabys nadal podchodzic do inseminacji a maz by sie wtedy wyleczyl. Starajac sie naturalnie o ciaze latwiej jest sie "wyluzowac", mam tutaj na mysli po prostu byc spontanicznym. Wiem ze zdania na ten temat sa podzielone, ale ja interesuje sie tym, co na temat nieplodnosci mowia psychologowie i w zwiazku z tym nie wierze, ze sama chec zajscia w ciaze cie blokuje i jak o tym nie bedziesz myslec to sie uda (oczywiscie nie ma co sie nakrecac. starania maja byc czescia normalnego, codziennego zycia a nie nalezy zyc tylko staraniami). Powodzenia!
    • 1brygida Re: Może jest szansa... 09.07.13, 10:12
      Witaj. Rzeczywiście złożona i skomplikowana sytuacja.Ale..jest dużo gorszych. Na szczęście w dzisiejszych czasach współżycie nie jest koniecznym warunkiem dla zajścia w ciążę, ja bym się cieszyła ze z Tobą jest wszystko w porządku (a tak apropo- w "porządku" oznacza ze masz porobione badania hormonalne, potwierdzoną owulację, itp?), nasienie męża w porządku, więc macie jak najbardziej duże szanse.Ja jak najbardziej Cię rozumiem, sama podchodzę do ins, teraz do 4-tej i ostatniej, jak nie wyjdzie to decyduję się na IVF, u mnie problem leży po mojej stronie. Wiem, jaka to jest trudna sytuacja i myślę, ze rozumiem co przeżywasz. Ja przechodzę przez różne stany, raz wierzę ze się uda, innym razem zupełnie tracę wiarę.Nie wiem jak to ująć w słowa, ale wierz mi ze to co piszesz jest mi bliskie.
      • marta.marta15 Re: Może jest szansa... 09.07.13, 10:55
        Miło czytać te wasze pocieszenia smile Dzięki. O zamrażaniu nie myśleliśmy na razie. Badania swoje mam zrobione, tzn. hormonalne, monitoring na USG i mierzenie temperatur. Wygląda że wszystko jest w porządku. Oboje z mężem nie palimy, mąż nie pije (ja czasem kieliszek wina). Staramy się prowadzić zdrowy tryb życia, chociaż wiadomo że nie jest to łatwe spędzając większość dnia w pracy sad
        Może brakuje nam jednak tego, że nawet po inseminacji lekarze zalecają współżycie - co u nas jest niemożliwe. Jedno czy dwa podania nasienia w jednym cyklu to może jest za mało? Ale też bez sensu byłoby latanie do gabinetu przez 5 dni codziennie.
        • 1brygida Re: Może jest szansa... 09.07.13, 17:46
          Z tą drożnością to nie wiem jak jest do końca, mi też lekarz nie zlecał, powiedział ze nie widzi podstaw do tego badania, ale to jest mój przypadek - nie wiem jakie są wskazania medyczne.
          A co do częstotliwości współżycia, jeśli ins jest robiona w dobrym terminie, to znaczy w dniu owulacji, to wystarczy, codzienny seks w staraniach o dziecko nie ma sensu, bo nasienie potrzebuje czasu na regenerację. Oczywiście lekarze zalecają potem współżycie, ale raczej ze względów psychicznych. Własnie o to chodzi w tych wyliczeniach, pomiarach, monitoringach, żeby trafić w dobry moment. Chciałam cię jeszcze zapytać, co to znaczy ze lekarka podała ci nasienie męża?, bo nie zrozumiałam.
          • marta.marta15 Re: Może jest szansa... 10.07.13, 10:46
            To mnie pocieszyłaś trochę z tym współżyciem ze względów psychicznych smile
            A lekarka podała mi nasienie w sposób podobny do inseminacji, ale bez tych płynów i o czywiście nie tak "głęboko" jak przy ins. No i bez leków, bo brałam je już chyba 5 cykli. Na CLO reagowałam bardzo dobrze, ale bez niego też są pęcherzyki, więc na razi mi odstawiła.
    • malpkap Re: Może jest szansa... 09.07.13, 11:58
      A miałaś hsg? Jesli masz niedrożne jajowody to inseminacja jest bez sensu.
      • marta.marta15 Re: Może jest szansa... 09.07.13, 14:04
        Nie miałam badania hsg. Porozmawiam o nim z lekarką przy następnej wizycie.
        • malpkap Re: Może jest szansa... 09.07.13, 14:20
          To lepiej zmień lekarza, bo robienie 6 inseminacji bez sprawdzenia drożności to ogromny błąd w sztuce i naciąganie na kasę
          • solania123 Re: Może jest szansa... 10.07.13, 17:30
            A czemu czekacie z operacją męża- przecież to jest prosty zabieg , po którym potrzebna jest tylko krótka rekonwalescencja.
            Może zamiast stresować się obchodzeniem sprawy na około, niech mąż podda się zabiegowi, wówczas będzie co najwyżej miesiąc w plecy.
            My też mieliśmy taki problem i szczerze polecam jak najszybsze zoperowanie stulejki.
            • ciusiunku Re: Może jest szansa... 10.07.13, 19:00
              No właśnie, nie bardzo rozumiem po co inseminacje i inne zabiegi, kiedy operacja stulejki jest po pierwsze i tak konieczna (z racji utrudnionego współżycia i kwestii zdrowotnych), no i w miarę prosta. Wydaje mi się, że można to załatwić w ciągu 1,5 miesiąca! Mój mąż przeszedł zabieg związany ze stulejką dość dawno temu (około 9 lat temu) - zabieg, łącznie z badaniem to góra 3 godziny. Potem leki i opatrunki przez 14 dni. Abstynencja seksualna do całkowitego wygojenia.
              1, 5 mies po zabiegu mogliśmy się cieszyć sobą w pełnym zdrowiu.
              Polecam zajęcie się tą kwestią, prędzej czy później.
              • marta.marta15 Re: Może jest szansa... 11.07.13, 09:24
                Od przeczytania tych ostatnich dwóch wypowiedzi ciągle o tym myślę. I może to i jest jakieś wyjście. Bo w sumie podejmując taką decyzję - już prawie rok temu, to nie myśleliśmy że tyle to potrwa. Myśleliśmy że raz dwa będę w ciąży a wtedy przyjdzie kolej na zabieg męża. Najwyraźniej nie tak nam to jest pisane... Niedługo jedziemy na urlop, więc po powrocie chyba się tym zajmiemy - chyba że już wtedy będę w ciąży smile (wtedy to już na pewno)
                • solania123 Re: Może jest szansa... 11.07.13, 15:57
                  Marta, oby się udało- jak nie to zaraz po urlopie wysłałabym męża na zabieg. Pomijam już fakt zajścia w ciążę, bo zobaczycie , że po zabiegu, bo to przecież nawet ciężko operacją nazwać- mąż będzie bardzo zadowolony i będzie sobie pluł w brodę, czemu tak długo czekał!
                  Powodzenia!
                  • ciusiunku Re: Może jest szansa... 11.07.13, 16:00
                    Popieram! jednak zoperowana stulejka to zupełnie inna jakość życia seksualnego. Twój mąż będzie z pewnością zadowolony. W rodzinie mojego męża (a ma kilku braci) wszyscy przez to przechodzili i z tego co wiem z relacji o pogaduszkach męsko-męskich, każdy uważał to za bardzo ważna i korzystną decyzję w swoim życiu.

                    Życzę powodzenia!
Pełna wersja