muffin77
05.03.15, 13:03
cześć dziewczyny! co prawda odpuściłam starania i nie biore juz udziału w wątkach, ale postanowiłam napisac cos co mam nadzieję kilku z was sie przyda. otóż w zeszłym miesiącu poszłam do ginekologa aby sprawdzic czy ja w ogóle jeszcze jajeczkuje, skoro przez kilka cykli nie udało mi się zajśc w ciążę, a przecież moje 2 córki poczęłam za pierwszym razem. zrobiłam badania hormonalne i monitoring cyklu. no i sie zdziwiłam. okazało się, że hormonalnie wszystko jest idealnie. ale.. jajeczkuje wczesniej niz myslałam. no i stąd te niepowodzenia. byłam przekonana, że owulacja jest po skoku temperatury i w momencie pojawienia się duzej ilości płodnego sluzu. u mnie okazało się to nieprawdą bo jajeczkuje duzo wcześniej (2-3 dni wcześniej) - wtedy kiedy pojawia sie pierwszy sluz płodny, zazwyczaj bardzo niewiele. cały sluz, którego zreszta jest duzo, jest w srodku i zaczyna wypływac dopiero jak już jest "po wszystkim". a mysmy z moim mężem jak idioci czekali do szczytu, testy robiłam i dupa blada. niby wiadomo, że owu może być plus/minu 3 dni po skoku, ale i tak wydawało mi się, że u mnie owulacja jest tożsama z duzą ilościa sluzu (białko jajka) i skokiem temp. niby czułam kłucie jajników, ale bardziej skupiałam się na bólu podbrzusza, który mam juz po owulacji (jak się okazało). kiedy moje sprawy rodzinno/mieszaniowe/pracowe sie poukładaja, to wiem przynajmniej kiedy powinnam działać - czyli start nie później niż 8 7-8 dnia.