Zaczynam wiedzieć, że na pewno tego chcę- w lipcu, ostatni raz wezmę pigułki i
niech się dzieje

Byłam wczoraj u bardzo miłej pani doktor i to tak miło
słyszeć gratulacje, ze się podjęło decyzję o dziecku. Do tej pory długo się
wahałam i ciągle coś było nie tak. Dziś już wiem, że jakieś 7 lat minęło jak z
bicza strzelił, a na dziecko ciągle nie było miejsca.witam więc Was
dziewczyny, melduję się tu po raz pierwszy, trzymam kciuki za Was wszystkie,
żeby się udało, kiedy się tego chcę na pewno

i troszkę się pożalę, tak
samotnie sie tu czuję, w nowym mieście, tyle zmian ostatnio przeżyłam, a
wczoraj zwykły wywiad lekarski przyprawił mnie o łzy.Jeszcze rok temu nie
miałabym nic do powiedzenie kwestii chorób w najbliższej rodzinie- a stan na
dziś? Świerzo po śmierci Taty na zawał, w trakcie chemioterapii Mamy i walki o
jej życie...Nie tak miało być w tym nowym życiu. ale cóż, jako jedynaczce
starsznie trudno mi się pogodzić, że czasem życie wygląda inaczej niż
pragniemy. Dlatego gzdieś już dopada mnie strach, jak będzie z tymi
staraniami, teraz gdy chcę? ściskam Was mocno i życzę sobie i Wam optymizmu na
przekór wszystkiemu