Dodaj do ulubionych

moja historia

24.11.06, 10:55
otoz jak obiecalam pisze co u mnie...byc moze pomoze to ktorejs z Was, gdyby
nie daj Boze przytrafilo sie cos podobnego...

dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy na 2 dni przed naszym slubem kocielnym
bylismy przeszczesliwi, chociaz czulam sie dosc zstresowana przygotowaniami i
totalnie przemeczona. Lekarz z kliniki Novum (dr. Czerkwinski - szczerze nie
polecam) powiedzial nam, ze mozemy leciec w podroz poslubna, poniewaz nie
powinno to stwazac zagrozenia....dodal, ze ma pacjentki stewardessy, ktore
lataja samolotami i nawet nie wiedza, ze sa w ciazy i nic im nie jest..

Postanowilismy, ze lecimy - odpoczynek byl mi naprawde bardzo potrzebny.
Czulam sie niezle no moze poza napadami zmiennych nastrojow... przechodzilam
fazy od placzu do smiechu prawie bez powodu ale moj kochany maz dzielnie to
wszystko znosil...smile

na Dominicanie czulam sie niezle, brzuch mnie pobolewal jak na okres ale
bralam to za normalny objaw, lykalam nospe forte i duphaston i oczywiscie
folik...jadlam duuuzo owocow i odpooooczywalam...Pogodna byla idealna - wcale
nie za goraco...czulam sie jak ryba w wodzie...

Przyszedl dzien wylotu, okazalo sie, ze lecimy z przesiadka w Monachium..no
trudno...w chwile pozniej okazalo sie ze nasze bilety sa zle wystawione...co
doprowadzilo mnie do pasji i strasznie sie zdenerwowalam brakiem
profesjonalizmu ze strony biura podrozy...przemeczylismy sie 2 godz na
dusznym lotnisku - ja oczywiscie na zmiane smialam sie i plakalam a moj maz
probowal zorganizwac nowe bilety uczac sie na miejscu hiszpanskiego smile)) /po
ang tam nikt nie kuma/ wink

udalo sie...wsiedlismy do samolotu - przed nami 10 godzin lotu...
Wystartowalismy a ja czuje.....ze cos nie jest tak...sprawdzilam reka, ze
krwawie...i nie jest to plamienie....

nie wiedzialam co robic, milion mysli kolatalo mi w glowie, strach, panika,
lek, zlosc....moj maz zorganizowal mi potrojne miejsce,stewardessy znalazly
ginekologa na pokladzie samolotu, ktory powiedzial, ze....nic nie moze
zrobic. Zbadal mnie w toalecie i staral sie mnie uspokoic tlumaczac, ze takie
krwawienia sie zdarzaja i ze to nie wyrok itp....

Ta podroz byla dla mnie meczarnia...dolecielismy do MOnahium, pred nami
przesiadka i nastpnym pare godzin na lotnisku....oczywiscie opoznienie...
Krwawienie jednak ustalo...- caly czas na nospie po 24 godzinach dotarlismy w
koncu do domu.....

Nastepnego dnia do lekarza - znowu dr.Czerkwinski:
zbadl mnie, stwierdzil, ze serce bije i ze krwawienia sie zdarzaja bo macica
sie powieksza i drobne naczynka maja prawo pekac...

bylam przeeeeszczesliwa i odetchnelam z ulga.....nie na dlugo.

Wieczorem, tego samego dnia znowu krwawienie....i znowu panika....

tym razem trafilam do szpitala MSW na ul. Wołoska.
Od razu zatrzymali mnie, stwierdzili 6 tc, odklejona kosmowke w ponad 50 %
oraz olbrzymiego krwiaka...

Powiedzieli, ze im przykro ale nie daja ciazy duzej szansy i wlasciwie
nastepnych pare godzin mialo pokazac najgorsze. Zalalam sie lzami,lezalam i
czekalam na poronienie...nie musze chyba opisywac tego, co czulam i
myslalam...to byla istna masakra emocjonalna...

u mojego maluszka bilo jednak serduszko...to trzymalo mnie przy zyciu,
modlilam sie, zeby bylo silne i nie przestawalo bic...

Na pytanie czy sa przypadki, ze sie udaje...lekarze odpowiadali, ze ... z tak
duzym odklejeniem jeszcze nie.

Moj junior jednak bardzo chcial zyc...niczym alpinista trzymal sie dzielnie i
kazda godzina i dzien zwiekszaly jego szanse! Po 3 dniach absolutnego
lezenia, okazalo sie ze serduszko bije nadal a po tygodniu, ze maluszek
rosniesmile)

Modlilismy sie z mezem codziennie...o kolejne dni dla naszej fasolinki.

Lekarze nabierali optymizmu chociaz krwiak byl nadal ogromny i zagrozenie dla
zarodka niemale...
Po kazdym badaniu usg dopochwowym czulam sie obrzydliwie obolala - wyblagalam
o usg przez powloki brzuszne..po nastepnym tygodniu okazalo sie, ze dzidzia
rosnie - z 6 mm urosla do 12 mmsmile a po kolejnych dniach ku SZOKOWI LEKARZY,
okazalo sie, ze krwiaka nie ma a dzidzia ma juz 2 cm....!!

czy to nie cud ???

od wczoraj jestem w domu z nakazem lezenia i nadal sie modle o sily dla
juniora. Niech sie rozwija dobrze to juz koniec 8 tc...

Trzymajcie kciuki za nas prosze smile

P.S OGROMNIE DZIEKUJE LEKARZOM ZE SZPITALA MSW UL.WOLOSKA W WAWIE.
TO NAPRAWDE NIEZWYKLI SPECJALISCI, CHOCIAZ MOZE TROSZKE BRAKUJE
IM 'DELIKATNOSCI'...
Obserwuj wątek
    • kuleczka44 Re: moja historia 24.11.06, 11:03
      Cale szczescie ze sytuacja opanowana.
      Czy myslisz ze lot samolotem byl powodem tego wszystkiego?
    • kuleczka44 Re: moja historia 24.11.06, 11:11
      No wlasnie, kazdy lekarz mowi co innego.
      Pytam bo mieszkam za granica i staram sie o dzidzie. jesli zajde w ciaze to
      chcialam leciec do Polski robic wszystkie badania itp. Tu w Anglii to nawet
      ginekologa sie nie oglada przez cala ciaze! Prawa natury tu rzadza, paranoja.
      Jesli bylabys w Anglii w takiej sytuacji kazaliby ci isc do domu i lezec. Oni
      zajmuja sie ciaza dopiero od 3 miesiaca, kiedy (jak uwazaja) mija ryzyko
      wczesnego poronienia.
      Roznie wiec lekarze mowia, jedni ze leciec mozna, inni ze nie.
      • alex74 Re: moja historia 24.11.06, 11:24
        Laryska kamień z serca ,że jest ok.Bardzo się cieszę.Trzymam kciukasy ,żeby wasz
        Junior urodzil się w terminie i byl zdrowiutenki.A ty dbaj osiebie i o Niego
        smilePozdr.alex74
        • laryska Re: moja historia 24.11.06, 11:28
          Dziekuje alexsmile caly czas sie boje, brzuch mnie ciagnie i pobolewa jakbym miala
          dostac okres. Zastanawiam sie, czy tak powinno byc caly czas ... ? Czy dzieje
          sie cos niedobrego czy to kwestia rozciagajacej sie macicy?? hmm...

          zapytam sie lekarza, mam wizyte 30.11
      • laryska Re: moja historia 24.11.06, 11:26
        Wolalabym jechac autokarem lub samochodem kuleczko...zawsze mozna sie zatrzymac
        i rozprostowac kosci.

        zmiana cisnien w samolocie na pewno nie jest niczym dobrym ale decyzja
        oczywiscie nalezy do kazdej z nas.

        Ja majac juz swoje doswiadczenia nie ryzykowalabym drugi raz smile
        • kuleczka44 Re: moja historia 24.11.06, 11:49
          Niby masz racje. tylko ze lot do Polski trwa 2 godziny tylko.
          Na razie nie jestem w ciazy wiec nie ma co martwic sie na zapas. wink
          A ty dbaj o siebie koniecznie!
    • fufcia26 latanie samolotem... 24.11.06, 11:59
      wiesz mieszkam w brukseli i tutaj jest zakaz latania kobietom w ciazy, nawet
      malym dzieciom, do 6 miesiaca zycia,a powodem sa zmiany ciesnieniowe podczas
      startowania i ladowania,poza tym ewentualne turbulencje i scisk pasem brzucha,
      pytalam jakis czas temu bo k kwietniu chyba to bylo chcielismy leciec do polski
      samollotem zamiast jechac autem, i otrzymalam zakaz...
    • fufcia26 latanie samolotem... 24.11.06, 11:59
      wiesz mieszkam w brukseli i tutaj jest zakaz latania kobietom w ciazy, nawet
      malym dzieciom, do 6 miesiaca zycia,a powodem sa zmiany ciesnieniowe podczas
      startowania i ladowania,poza tym ewentualne turbulencje i scisk pasem brzucha,
      pytalam jakis czas temu bo k kwietniu chyba to bylo chcielismy leciec do polski
      samollotem zamiast jechac autem, i otrzymalam zakaz...
      • laryska Re: latanie samolotem... 24.11.06, 12:11
        jednym szkodzi, innym nie.... zdania lekarzy sa podzielone...

        jednak rzeczywiscie lepiej nie ryzykowac...
    • helka06 Re: moja historia 24.11.06, 14:38
      Bardzo się cieszę, że trafiłaś na dobrych lekarzy! A Twój Mały Mieszkaniec jest
      silny i dzielny! Ja kończę 9 tc i też jestem po przejściach: plamienia od
      początku ciąży, grypa żołądkowa z 38.8 C, za mała macica do tyg ciąży,
      podejrzenie martwego płodu itp... szkoda dalej wymieniać. Nam się udało, nasz
      Malec też jest ciągle z nami. A jak usłyszeliśmy na USG, po tym wszyskim, jego
      bijące serduszko, to jak balsam na skołatane nerwy. Teraz trzeba o siebie dbać
      i być dobrej myśli. A tak a propos samolotów, to ja w pierwszej ciąży, będąc w
      2 tc leciałam do Brukseli na Święta i Mały jest cały i zdrów, ale ponoć przez
      te pierwsze dwa tygodnie, do momentu, kiedy sobie nie uświadomisz, że nie masz
      @, dziecko jest wyjątkowo dobrze chronione. Pewnie to jednak loteria. Kiedy
      masz termin? Pozdrawiam i życzę spokojnej ciąży
      • laryska Re: moja historia 24.11.06, 18:39
        Helka, ojeeeej to tez sie niezle nastresowalas...

        wiesz jak teraz zaczynam myslec o tym, czy jnior jest zdrowy. Oczywiscie staram
        sie byc spokojnie zrownowazona ale to troche trudne po tych wszystkich
        przejsciach..

        ja mam termin na 28.06 a Ty ? smile

        buzka
        • helka06 Re: moja historia 25.11.06, 13:01
          Ja mam termin na 27.06. Może się spotkamy na porodówce? wink)) 14.12 idziemy na
          USG do Roszkowskiego - to będzie 12,4 tc. Mam nadzieję, że niczego Dr się nie
          dopatrzy. Odnośnie stresu, to na forum wyczytałam, że nabrzmiałe piersi
          oznaczają rozwój ciąży, a ja takie miałam i do tego bolące, więc się tej teorii
          przyczepiłam (raz po raz sprawdzając, czy napewno są bolące) i psychicznie
          uspokoiłam i wyciszyłam - przynajmniej do pamiętnego USG, gdzie się okazało, że
          jest wszystko ok. Będzie dobrze, bo musi być dobrze. Nakręcam się pozytywnie.
          Znasz już forum Czerwcowe maluchy 2007? Pozdrawiam i życzę spokojnych miesięcy
          i oby Malec rósł ku radości jego Rodziców wink
          • laryska Re: moja historia 25.11.06, 13:19
            ooo to rzeczywiscie bardzo prawdopodobne, ze sie spotkamy na porodowce smile

            Ja sie wybieram na Wołoska, poniewaz juz mnie tam znaja smile

            nie znam tego forum czerwcowe maluchy, wyslij mi linka proooooszesmile)
            • helka06 Re: moja historia 25.11.06, 14:35
              Mam nadzieję, że wejdziesz wink
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=43601
              Ja już raz rodziłam na Karowej, teraz też jestem u lekarza z Karowej, więc
              pewnie spotkanie na porodówce odpada wink Moja siostra rodziła na Wołoskiej i
              też miała stamtąd lekarza i była bardzo zadowolona. Mam nadzieję, że i Ty
              będziesz. Pozdrawiam.
              • laryska Re: moja historia 25.11.06, 16:48
                ja po moich przejsciach znam tam kazdego lekarzasmile moze nie sa zbyt mili i
                serdeczni ale rzeczywiscie swietnie wiedza co robia...

                ooo to juz biegne na czerwcowki!smile dzieki za linka !
    • amoze1 Re: moja historia 24.11.06, 14:54
      Cześć Larysko!
      Twoja historia jest niestety podobna do moich przeżyć z ostatnich tygodni...
      W 14 tygodniu ciąży zostałam wysłana na zwolnienie lekarskie w związku z silnym
      plamieniem z dróg rodnych. Zalecenia od lekarza to leżenie, branie nospy i
      zrobienie USG. W/g USG wyszło wszysko z dzidzią dobrze a plamienie wynikało z
      krwiaka! Powiedzieli mi lekarze, że leżenie i wszystko w rękach Boga. To co
      przeżyłam z moim partnerem nie jestem do dziś w stanie opisać... nawet było
      podejrzenie o martwy płód, wypis do szpitala i przygotowanie się do
      najgorszego. Więc leżałam....4 tygodnie.... ciągneły się niemiłosiernie... ale
      teraz jestem już w 19 tygodniu ciąży i czuję mojego szkrabka jak się rusza.
      Plamień nie mam. Byłam na wizycie u lekarza - podobno wszystko jest ok.
      Zaczełam dochodzić w wyniku czego mi się zrobił krwiak. A więc przyczyny były
      typowo chemiczne: nagłe poderwanie się z miejsca, podbiegnięcie, dzwignięcie
      czegoś, wykonany nagły ruch...
      Dziewczyny uważajcie na siebie! To bardzo ważne!!!
      Pozdrawiam wszystkich z tego forum i życzę szczęśliwego donoszenia ciąży
      Larysce a starającym się o szybkie zaciążenie.
      Ania i Franek smile
      • aleksandra1977 Re: moja historia 24.11.06, 16:10
        Cześć Larysko,

        O ciąży dowiedziałam się, gdy byłam w 7 tyg. Poczułam wówczas ogromne
        szczęście, bo bardzo pragnęliśmy dziecka.
        Od początku zdawałam sobie sprawę, że I trymestr może mieć różne zakończenia.
        Gdzieś w środku bałam się, że mogę stracić swoje maleństwo.
        Moje szczęście trwało tylko tydzień, bo na początku 8 tygodnia obudziłam się w
        kałuży krwi. W głowie miałam tylko jedną myśl "to koniec". Wpadłam w histerię,
        płacz, złość i poczucie winy... Trafiłam do lekarza, USG potwierdziło, podobnie
        jak u Ciebie, że odkleja się trofoblast. Dostałam duphaston, no-spę oraz nakaz
        bezwzględnego leżenia. Na szczęście sytuacja została opanowana. Wprawdzie nadal
        pobolewa mnie podbrzusze, niekiedy ciągnie, ale moje dziecko żyje! Małe
        serduszko nie poddało się!
        Na USG chodzę co 2 tygodnie, dzidziuś rozwija się prawidłowo, rośnie,
        przezierność karku w normie.
        Dziś to 15 tydzień, a ja nadal leżę i jeśli będzie trzeba to wytrwam tak do
        porodu.
        wiem, że szukasz odpowiedzi na pytanie "czy to przez lot samolotem?".
        Na Twoim miejscu nie doszukiwałabym się w tej podróży przyczyn całego zajścia.
        Być może myślisz, że gdybyś wracała autokarem, to nic by się nie stało. Jakoś
        mało mnie to przekonuje, bo podróż z Monachium do Polski, pokonywałam już
        wielokrotnie (studiowałam w tym mieście) i trwa to conajmniej 12 godzin. W
        ciasnym autokarze, w upale, z bagażami taki powrót naprawdę męczy.
        W naturze jest tak niestety, że nie wszystkie ciąże kończą się urodzeniem
        dziecka. Dość duży ich procent jest eliminowany właśnie w I trymestrze.
        Larysko, trzymaj się dzielnie, odpoczywaj, sł€chaj zaleceń lekarza i staraj
        się, choć wiem, że to trudne, nie denerwować. Twoje dziecko jest silne, chce
        żyć i mieć taką wspaniałą mamusię jak Ty.
        • laryska Re: moja historia 24.11.06, 18:53
          czesc aleksandrasmile

          a wiesz, ze mnie tez ciagnie i pobolewa podbrzusze? zastanawialam sie z jakiego
          powodu...czy to naturalne czy mam sie tego obawiac?

          no i ja leze i leze i bede lezec jesli trzeba...usg mam za tydzien i pewnie
          bede sie bac czy uslysze serduszko...


          P.S nie zastanawiam sie nad tym, czy to przez samolot czy inny czynnik,
          chcialam napisac o tej historii, zeby inne dziewczyny z odklejajacym sie az tak
          bardzo zarodkiem wiedzialy, ze szansa istnieje i nalezy wierzyc w pozytywne
          zakonczenie tej historii smile

          buzka!
          • aleksandra1977 Re: moja historia 24.11.06, 19:39
            hej larysko,
            rozmawiałam z moją ginekolog o tym ciągnięciu i pobolewaniu w podbrzuszu.
            Powiedziała mi, że spowodowane jest to rozciąganiem się macicy. To co ciągnie,
            to więzadła. Jest to całkiem naturalne i dopóki nie towarzyszą temu inne objawy
            (plamienie, krwawienie, pieczenie podczas oddawania moczu), nie ma się czym
            martwić. Żeby złagodzić tą "gimnastykę macicy" przepisała mi no-spę
            (maksymalnie do 6 tabl. na dobę, w przypadku tabletek 40 mg). Do tego leżenie
            naprawdę ma jakąś czarodziejską moc.
            Dokładnie tak samo przeżywam kolejne USG. Najpierw nie mogę się doczekać
            wizyty, a gdy już jestem u lekarza, to boję się, że może być coś nie tak...
            Bądźmy dobrej myśli! Nasze Maleństwa są malutkie, ale bardzo dzielne. Musi być
            dobrze!
            • laryska Re: moja historia 24.11.06, 19:57
              hej aleksandra,

              no tak tez myslalam ale wolalam sie upewnic. Zawsze miewalam bolesne miesiaczki
              a teraz brzuch mnie cmi tak podobnie jak na okres wlasnie....

              O ironio, myslalam, ze jak zajde w ciaze to chodziaz z tym bedzie spokoj a tu
              prosze, juz dwa miesiace ten sam bol...smile))

              ale nie narzekam, dzisiaj pierwszy dzien kiedy mnie niiiic nie boli....wzielam
              wiec lekko ciepla kapiel i czuje sie jak nowo narodzonasmile

              a co do nospy - i to forte, to moja przyjaciolka - bez niej ani rusz smile

              ja sobie tlumacze to tak, ze dopoki mam wilczy apetyt i zachcianki i nienawidze
              zapachow, tzn ze junior zyje smile to mi ulatwia oczekiwanie na usg smile)
              • aleksandra1977 Re: moja historia 24.11.06, 20:12
                jakbym siebie widziała! Dokładnie taką samą przyjęłam postawę. Wprawdzie mój
                wilczy apetyt trochę zmalał, powoli mijają mdłości, ale zachcianki są cały
                czas. Jeśli chodzi o wagę, to przybyło mi 2 kg, a więc mieszczę się w normie
                chociaż spodnie stają się coraz bardziej dopasowane smile
                Czasami żartuję sobie, że no-spa to nowy rodzaj cukierków i naprawdę lepiej się
                czuję, jak mam świadomość, że ją wzięłam. Do tego biorę witaminy feminatal N.
                Uważaj z kąpielami i dłuższym siedzeniem w wannie, lepiej korzystać z
                prysznica.
                Wierzę, że doczekamy się happy-end'u smile
                • laryska Re: moja historia 25.11.06, 09:03
                  i ja weszlam na wage ale ku mojemu zdziwieniu schudlam 2 kg ..
                  jem naprawde wiecej niz kiedykolwiek - to pewnie stres mnie tak wykonczyl albo
                  junior wysysa ze mnie wszystko co sie dasmile

                  Witaminy sa bleeee, po nich czuje sie okropnie. Biore prenatal.

                  pod prysznicem stac nie moge - nogi mam jak z waty, wole tak szybciutko wziac
                  lekko ciepla kapiel raz na tydzien...

                  w sumie to nawet fajnie mi sie lezy w lozkusmile ciekawe co mi powie lekarz 30.11 -
                  ostatnio twierdzil, ze jak bedzie ok to prawdopodobnie bede mogla zaczac
                  chociaz troszke chodzic smile

                  zawsze wierzylam w happy end'y!smile
      • laryska Re: moja historia 24.11.06, 18:45
        do: amoze1

        wiesz, bo tak naprawde jak sie trafi na dobrego lekarza to w kazdym przypadku
        kobiete z krwawieniem lub plamieniem zatrzymuje sie w szpitalu na obserwacji.

        Ja lezalam z 4 innymi dziewczynami i kazda z nich miala krwiaka.

        Dostawalysmy Kaprogest i przedewszystkim kroplowki z nospy, ktore wchlaniaja
        sie szybciej i lepiej od tabletek i powoduja szybsze wchlanianie sie krwiakow.

        Tego nie wolno bagatelizowac.Dlatego, kazdej dziewczynie radze, zeby jechala od
        razu do szpitala.

        Ciesze sie, ze i Tobie sie udalo - stres jaki przeszla kazda z nas jest trudny
        do opisania...oby teraz bylo juz spokojniej, bo do dzisiaj snia mi sie
        koszmary...


        Bardzo Cie pozdrawiam i zycze wszystkiego naj naj calej powiekszajacej sie
        rodzince smile
    • natala110 Re: moja historia 24.11.06, 17:30
      Jestem z wami. Trzymaj się ciepło. Będzie dobrze.
      • laryska Re: moja historia 24.11.06, 18:54
        dziekujemy Natala...junior pewnie macha teraz mala lapka smile))
    • szyszka39 Re: moja historia 24.11.06, 18:40
      Trzymam bardzo mocno!!!! Bądź dzielna, będzie dobrzesmile)
      • wroba Re: moja historia 24.11.06, 21:13
        Ja również, trzymam za Was kciuki smile Masz pod sercem prawdziwego wojownika wink
        Bedzie dobrze, na pewno!
        • laryska Re: moja historia 25.11.06, 08:47
          dziekuje wrobasmile

          moj maz caaaly czas twierdzi, ze to syn sie dzielnie trzyma i skoro tyle teraz
          wytrzymal to za zycia bedzie niezniszczalny....oj ponosi go fantazjasmile))

          coraz wiecej jednak slysze glosow ze to dziewczynka, bo kobitki sa silniejsze
          zarowno psychicznie jak i fizyczniesmile

          mnie jest juz wszystko jedno czy to bedzie Leon czy Laura - oby zdrowesmile

          buzka!
    • helka06 Re: moja historia 25.11.06, 13:07
      Dziewczyny, mam pytanie, bo któraś z Was napisała, że krwiaka można się nabawić
      coś nagle podnosząc - muszę przyznać, że się trochę wystraszyłam, bo mam
      dwulatka przytulańca, który ciągle chce być "na górze", więc regularnie go
      podnoszę i przestawiam itp. a jestem w drugiej ciąży... Dzięki.
      • laryska Re: moja historia 25.11.06, 13:15
        czesc helka,

        z krwiakiem to nigdy nic nie wiadomo...ja jednak radzilabym Ci nie podnosic
        malucha i nie nadwyrezac sie jesli jestes w ciazy. Taki dwulatek juz sporo
        wazy - wiec lepiej niech tatus przejmie funkcje przytulancow smile

        nikt nie jest w stanie zagwarantowac Ci i powiedziec, ze sobie tym zaszkodzisz
        lub nie....ja tez sie czulam przeciez super i zupelnie nie podejrzewalam, ze
        przytrafi mi sie cos takiego...

        buziaki i powodzenia smile
      • amoze1 Re: moja historia 27.11.06, 07:37
        Cześć! To ja tak napisałam, bo miałam krwiaka i próbowałam dojść z moim
        lekarzem w jaki sposób mogłam się niego nabawić. Powiedział, że musiałam coś
        podnieść, nagły ruch wykonać (np. zerwać się gwałtownie z krzesła, łóżka..),
        podbiec do autobusu itp... To tylko zapewne częśc z tych rzeczy, które by
        sprawiły powstanie krwiaka. Ja nie pamiętam abym coś z tego zrobiła i bym
        poczuła jakiś ból lub cokolwiek innego. Nic mnie nie bolało, nie poczułam
        nagłego rozerwania, nic! Poszłam na wizytę do lekarza, który powiedział, że te
        upławy są podbarwione krwią i należy leżeć. To wszystko.
        Znam dziewczyny, które chodziły do 9 m-ca na gimnastykę (aerobic) i nic się nie
        działo, a są i takie co muszą bardzo na siebie uważać. Trudno napisać do
        których należysz ale jeśli zależy Ci na zdrowej ciąży to nie podnoś
        dzieciaczka. Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka.
        Ania z Franiem
        • helka06 Re: moja historia 27.11.06, 09:48
          Dzięki za informację, chyba jednak mały przytulaniec będzie skazany na noszenie
          przez Tatę wink A do mamy tylko w podbramkowych sytuacjach wink Pozdrawiam i
          życzę dobrego całego tygodnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka