otoz jak obiecalam pisze co u mnie...byc moze pomoze to ktorejs z Was, gdyby
nie daj Boze przytrafilo sie cos podobnego...
dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy na 2 dni przed naszym slubem kocielnym
bylismy przeszczesliwi, chociaz czulam sie dosc zstresowana przygotowaniami i
totalnie przemeczona. Lekarz z kliniki Novum (dr. Czerkwinski - szczerze nie
polecam) powiedzial nam, ze mozemy leciec w podroz poslubna, poniewaz nie
powinno to stwazac zagrozenia....dodal, ze ma pacjentki stewardessy, ktore
lataja samolotami i nawet nie wiedza, ze sa w ciazy i nic im nie jest..
Postanowilismy, ze lecimy - odpoczynek byl mi naprawde bardzo potrzebny.
Czulam sie niezle no moze poza napadami zmiennych nastrojow... przechodzilam
fazy od placzu do smiechu prawie bez powodu ale moj kochany maz dzielnie to
wszystko znosil...
na Dominicanie czulam sie niezle, brzuch mnie pobolewal jak na okres ale
bralam to za normalny objaw, lykalam nospe forte i duphaston i oczywiscie
folik...jadlam duuuzo owocow i odpooooczywalam...Pogodna byla idealna - wcale
nie za goraco...czulam sie jak ryba w wodzie...
Przyszedl dzien wylotu, okazalo sie, ze lecimy z przesiadka w Monachium..no
trudno...w chwile pozniej okazalo sie ze nasze bilety sa zle wystawione...co
doprowadzilo mnie do pasji i strasznie sie zdenerwowalam brakiem
profesjonalizmu ze strony biura podrozy...przemeczylismy sie 2 godz na
dusznym lotnisku - ja oczywiscie na zmiane smialam sie i plakalam a moj maz
probowal zorganizwac nowe bilety uczac sie na miejscu hiszpanskiego

)) /po
ang tam nikt nie kuma/
udalo sie...wsiedlismy do samolotu - przed nami 10 godzin lotu...
Wystartowalismy a ja czuje.....ze cos nie jest tak...sprawdzilam reka, ze
krwawie...i nie jest to plamienie....
nie wiedzialam co robic, milion mysli kolatalo mi w glowie, strach, panika,
lek, zlosc....moj maz zorganizowal mi potrojne miejsce,stewardessy znalazly
ginekologa na pokladzie samolotu, ktory powiedzial, ze....nic nie moze
zrobic. Zbadal mnie w toalecie i staral sie mnie uspokoic tlumaczac, ze takie
krwawienia sie zdarzaja i ze to nie wyrok itp....
Ta podroz byla dla mnie meczarnia...dolecielismy do MOnahium, pred nami
przesiadka i nastpnym pare godzin na lotnisku....oczywiscie opoznienie...
Krwawienie jednak ustalo...- caly czas na nospie po 24 godzinach dotarlismy w
koncu do domu.....
Nastepnego dnia do lekarza - znowu dr.Czerkwinski:
zbadl mnie, stwierdzil, ze serce bije i ze krwawienia sie zdarzaja bo macica
sie powieksza i drobne naczynka maja prawo pekac...
bylam przeeeeszczesliwa i odetchnelam z ulga.....nie na dlugo.
Wieczorem, tego samego dnia znowu krwawienie....i znowu panika....
tym razem trafilam do szpitala MSW na ul. Wołoska.
Od razu zatrzymali mnie, stwierdzili 6 tc, odklejona kosmowke w ponad 50 %
oraz olbrzymiego krwiaka...
Powiedzieli, ze im przykro ale nie daja ciazy duzej szansy i wlasciwie
nastepnych pare godzin mialo pokazac najgorsze. Zalalam sie lzami,lezalam i
czekalam na poronienie...nie musze chyba opisywac tego, co czulam i
myslalam...to byla istna masakra emocjonalna...
u mojego maluszka bilo jednak serduszko...to trzymalo mnie przy zyciu,
modlilam sie, zeby bylo silne i nie przestawalo bic...
Na pytanie czy sa przypadki, ze sie udaje...lekarze odpowiadali, ze ... z tak
duzym odklejeniem jeszcze nie.
Moj junior jednak bardzo chcial zyc...niczym alpinista trzymal sie dzielnie i
kazda godzina i dzien zwiekszaly jego szanse! Po 3 dniach absolutnego
lezenia, okazalo sie ze serduszko bije nadal a po tygodniu, ze maluszek
rosnie

)
Modlilismy sie z mezem codziennie...o kolejne dni dla naszej fasolinki.
Lekarze nabierali optymizmu chociaz krwiak byl nadal ogromny i zagrozenie dla
zarodka niemale...
Po kazdym badaniu usg dopochwowym czulam sie obrzydliwie obolala - wyblagalam
o usg przez powloki brzuszne..po nastepnym tygodniu okazalo sie, ze dzidzia
rosnie - z 6 mm urosla do 12 mm

a po kolejnych dniach ku SZOKOWI LEKARZY,
okazalo sie, ze krwiaka nie ma a dzidzia ma juz 2 cm....!!
czy to nie cud ???
od wczoraj jestem w domu z nakazem lezenia i nadal sie modle o sily dla
juniora. Niech sie rozwija dobrze to juz koniec 8 tc...
Trzymajcie kciuki za nas prosze
P.S OGROMNIE DZIEKUJE LEKARZOM ZE SZPITALA MSW UL.WOLOSKA W WAWIE.
TO NAPRAWDE NIEZWYKLI SPECJALISCI, CHOCIAZ MOZE TROSZKE BRAKUJE
IM 'DELIKATNOSCI'...