cynaamonka
08.10.07, 12:30
Witajcie
Podczytuję forum już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz piszę - bo
dopiero teraz zaczęliśmy się starać. Odsuwaliśmy to przez ostatnie
15 miesięcy - z bardzo wielu powodów - a ja przez ten cały czas nie
mogłam się doczekać kiedy wreszcie nadejdzie TEN czas, kiedy już
będziemy się starać. Właśnie jestem w fazie szczytowej, kochamy się
codziennie, wsłuchuję się w siebie non stop i zastanawiam się, czy
już się udało? Tak długo czekałam na rozpoczęcie starań, że jestem
teraz kompletnie sfiksowana, o niczym innym nie mogę myśleć. Czuję,
jakby to był 16 miesiąc prób, a nie pierwszy. Wiem, że wszyscy
mówią, że im bardziej się chce, tym bardziej nie wychodzi, że trzeba
wyluzować, ale ja NIE UMIEM. I zła jestem o to na siebie, że się tak
nakręcam i zmniejszam nasze szanse. I im bardziej jestem na siebie
zła, tym bardziej sie nakręcam. To jest jakiś obłęd. Wiem, że są
mikro szanse, że sie uda już w tym cyklu, ale wiem też, że jeśli się
nie uda, to następny cykl będzie już kompletnie szalony. Czy któraś
z Was też jest tak zakręcona i nie może myśleć o niczym innym?
Pomóżcie, jak się wyluzować?