Kiedy po raz 9 z kolei zobaczyłam dziś na termometrze temperaturę
równą 37 stopni, nie wytrzymałam. Z pełną świadomością iż może być
za wcześnie (choć w poprzedniej ciąży test wyszedł mi po 7 dniach)
zatestowałam.
I się przeliczyłam. Wmawiam sobie chyba, że widzę tam jakis poślad
drugiej kreski, której nie ma.
Ale test też był do bani, bo zamiast wlać mu trzy krople musiałam
wlać chyba z 15 żeby się zaczął namaczać

Co nie zmienia faktu, że moje tempki nadal mnie zadziwiają.