Jezuuu, już myślałam, że nigdy do tego domu nie dojadę!
Przyjechałam do ginki już o 12:30. O 13:00 przyszła rejestratorka i
powiedziała, że pani doktor się spóźni.... bagatela ..... GODZINĘ!
Pani doktor nie spóźniła się godzinę...... spóźniła się półtorej godziny! Więc
przyszła dopiero o 14:30. Przyjęła pierwszą pacjentkę, ja byłam następna. W
sumie do gabinetu weszłam dopiero o 15!!! Myślałam, że się wścieknę!
Ale tak:
plamienia ustały, ale macica twardawa - zwiększyła duphaston do 3xdziennie.
Dzidul żyje, ma się świetnie, ma 23 mm

fika i kręci się w kółeczko

A teraz problem:
potrzebuję Utrogestan - to czysty progesteron, bo Duphaston sobie nie radzi...
Najgorsze, że nie ma go w Polsce! Dostałam receptę i mam jechać po niego do
Czech....
Chyba czeka mnie wyjazd...