bez wstępu, że nazywam się...mam...lat....staram się długo dosyć
(gdzieś od końca ...jeżeli dobrze pamiętam 2006, ale możemy przyjąć,
że od początku 2007)
i co? Nic...
1 samoistne poronienie, 2 samoistne poronienie. Chociaż prawda taka,
że może i zbyt szybko testowałam, może za bardzo chciałam, może tam
wcale nic nie było...
Potem zmiana lekarza (wcześniej wspomaganie luteiną, clo itp --> bez
żadnych badan! Może zupełnie niepotrzebnie). Odwiedzanie rozmaitych
forów "z cyklu"

. W końcu obiecałam sobie, że nie napiszę ani słowa
na formum (ŻADNYM) do chwili aż nie zaciążę

. Nie wytrzymałam
Napisałam niezaciążona.
I co teraz? Póki co jestem po badaniu PRL, które wyszło OK.
Czekam na @, która pewnie przyjdzie next week. Potem wakacje.
Potrzebna była chwila oddechu w tych staraniach...
Po urlopie zaczynamy resztę badań
chyba, że coś sie wykluje w tzw "międzyczasie"

Ale się (nie)
nastawiam.
To tyle, się rozpisałam
pozdrawiam, G.