kornel-1
17.01.16, 00:01
Na zachętę wrzucam kilka fragmentów relacji z wędrówek po Alpach Południowych (Nowozelandzkich), które odbyłem we wrześniu 2015.
Ben Lomond:
"Czas ruszyć na szczyt. Teren jest odsłonięty, śnieg na 10 centymetrów. Wyraźne ślady wspomnianej dwójki turystów prowadzą ledwie widoczną ścieżką. Słońce nadtopiło białą pokrywę na skałach i spod śniegu wyłoniły się zielonożółte porosty i czerwonorude krzewinki. Ale mi najbardziej podobają się pióropusze wiecznozielonej juki. Ładnie tu musi być o każdej porze roku! Wierzchołek Ben Lomond jest nieco spłaszczony, niewidoczny przy podejściu, więc ciągle wydaje się nam, że to tuż-tuż. Niektóre odcinki szlaku są bardziej strome, nogi ześlizgują się na oblodzonym zboczu, ale dajemy sobie radę bez raków. Młody mężczyzna, który nas wyprzedził wcześniej, gdzieś zniknął, za to na szczycie dostrzegamy odpoczywającą parę. Wkrótce dołączamy do nich. Są Brytyjczykami. Robimy sobie zdjęcia i delektujemy się wspaniałymi widokami. Na północno-zachodniej grani wiatr uformował niebezpieczne nawisy ze śniegu i lodu. Zdaje się, można zejść tamtą stroną nad jezioro i dotrzeć do Queenstown. Być może tak postąpił młody człowiek z rakami."
Roys Peak:
"Zachmurzyło się i oziębiło się. Strumyk, który płynął wzdłuż ścieżki zlodowaciał, trawy pokrył szron. Miejscami pojawiają się płaty śniegu. Minęła nas kolejna samotna turystka schodząca z góry. Zza zakrętu wyłaniają się kolejne pasma Alp Południowych, odsłania się masyw Mount Aspiring (Tititea), którego wysokość już robi wrażenie: 3033 m n.p.m.! Stąd jest do niego 30 kilometrów, a w parku narodowym leżącym wokół góry znajduje się lodowiec Roba Roya, w pobliże którego chcemy jutro się udać.
- Chmury się podniosły! – zauważam.
- No to wchodzimy na szczyt!"
Diamond Lake - Mount Iron:
"Nowa Zelandia zachwyca kolorami. Chociaż wydawać by się mogło, że wczesna wiosna nie jest zbyt barwnym okresem w przyrodzie, to wciąż odnajduję przepiękne kompozycje kolorów: błękit nieba, biel śniegu, zieleń trawy, szarość skał, brąz paproci i wrzosów. Co chwilę przystaję z aparatem, pochylam się i uwieczniam na makrofotografii jakąś nowozelandzką roślinkę. A to białe, kłaczkowate porosty na pniach i powykręcanych konarach drzew, a to jaskrawozielone mchy na kamieniach, a to rudoczerwone listki niskopiennych krzewinek... Szlak prowadzi wciąż w górę, w sumie, by osiągnąć Wanaka View Point musimy wspiąć się 220 metrów nad poziom Diamond Lake. "
Kornel