Dodaj do ulubionych

O aklimatyzacji

10.08.05, 10:55
W ostatni weekend udało mi się wyrwać w Tatry Słowackie. Pierwszy raz od
czterech lat przyjechałem w Taterki i byłem przekonany, że czasu i sił starczy
mi na połażenie nie wyżej Magistrali. Pamiętam sytuację sprzed lat nastu,
kiedy to na pierwszej wycieczce po przyjeździe (a było to także po paroletniej
niebytności w Tatrach) przeszarżowałem i na podejściu pod Gęsią Szyję (li
tylko) miałem zamiar zemdleć, co mi się szczęśliwie nie udało, ale fakt
faktem, że brak aklimatyzacji dał mi się mocno we znaki. Gdy zatem znajomi
obwieścili mi w sobotę, że idziemy na Małą Wysoką, pierwszą myślą było "nie,
to niemożliwe, Śląski Dom i oby chociaż tam". Tymczasem doczłapałem się do
Śląskiego Domu, dolazłem do Kwietnicy tudzież dalej, człap-człap i summa
summarum na Małą Wysoką wlazłem. Nie kryję, że ostatnie podejście wykonałem
metodą "himalajską" (10 kroków - odpoczynek), ale wlazłem, popodziwiałem
widoki, zlazłem i żyję ;)
Teraz zacząłem się obawiać, że mam "góry po kolana" i że co się udało raz,
może jeszcze wielokrotnie... dopóki ten jeden raz się nie uda. Zastanawiam
się, jak mi się udało wejść bez aklimatyzacji, skoro nie powinno?
Jakie Wy macie doświadczenia z aklimatyzacją w Tatrach tudzież innych górach
podobnego wzrostu?
Pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • aard Drogi Zamku 10.08.05, 11:13
      Muszę przyznać, że jeszcze nie słyszałem o konieczności aklimatyzacji na tej
      wysokości npm. I nie słyszałem również, żeby ktoś miał problemy wysokościowe w
      Tatrach. Dodajmy jeszcze to, co piszesz o "kilku latach przerwy". Aklimatyzacja
      organizmu do przebywania w warunkach zmniejszonej zawartości tlenu w powietrzu
      utrzymuje się maksymalnie kilka miesięcy (przyjmuje się, że dwa-trzy), więc co
      roku musiałbyś przeżywać to samo i bez znaczenia byłyby kilkuletnie przerwy.

      Jesli wolno mi wyrazić przypuszczenie, myślę, że przypisujesz
      brakowi "aklimatyzacji" swoje zmęczenie, podczas gdy zwyczajnie kondycja jest
      nierewelacyjna i stąd "metoda himalajska".

      Co do moich doświadczeń (które wszak znasz:), to dodam, że pierwsze objawy
      zmęczenia wysokością odczuwam gdzieś między 3500 a 4000. Z tym, że ja się - jak
      wynika z mojej obserwacji innych - ponadprzeciętnie dobrze aklimatyzuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka