Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tym Zawratem?

04.10.05, 18:17
Cześć!Moze ktoś mógłby mi wyjasnic jak to jest z tym podejsciem na Zawrat:w
sobote weszłam na tę przełęcz i nie wszystko się zgadzało z
przewodnikami(m.in. Nyka),czy to mozliwe,ze weszłam tam i nie zauważyłam
żadnych łańcuchów?Czy to mozliwe,że przykrył je po prostu śnieg? Oczywiście
wejdę tam jeszcze raz,bo po drugiej stronie tzn dol.5-ciu stawów była we
mgle,ale niestety wybiorę sie tam prawdopodobnie dopiero w czerwcu,więc moze
ktos mógłby mi to wyjasnić?Dziękuję
Obserwuj wątek
    • aard Oczywiście są łańcuchy 05.10.05, 10:16
      i oczywiście mógł JAK NAJBARDZIEJ przykryć je śnieg.
      A w ogóle chodzenie po górach z przewodnikiem uważam za nieporozumienie.
      Tracisz całą świeżość spojrzenia i gonisz za "stąd piękny widok na grań Tatr
      Bielskich" oraz niewidocznymi łańcuchami.
      Ale to Twój wybór. Pozdrawiam.
      • taka_sobie1 Re: Jak to jest z tym Zawratem? 05.10.05, 16:17
        Cześć! Dzięki bardzo za wyjasnienia,też nie wytrzymałam i "zaciagnęłam
        jezyka"klamry i łańcuchy są od strony cz.stawu gasienicowego i rzeczywiście po
        prostu przykrył je snieg.Prawdopodobnie o wiele ciekawiej jest wchodzic bez
        takiego przygotowania książkowego,ale ja kocham góry od dawna,natomiast takiego
        bakcyla połknełam od jakiś pięciu lat i dopiero te ostatnie lata chodzę
        namietnie: w czerwcu,wrzesniu lub pażdzierniku ale chodzę b.ostrożnie,zwykle
        sama..Prawdopodobnie wywoła to usmiech na waszych twarzach,ale na zawrat
        wybierałam sie już po raz drugi i dopiero teraz skutecznie,tak samo kiedyś
        miałam obawy co do wejścia na zwykły koscielec,krywan czy nppolski grzebień,a
        teraz uważam to za cos zwyczanjego,myślę że te przewodniki pozwalaja mi
        stopniować trudności.Dziękuję i pozdrawiam
        • maria-malena Re: Jak to jest z tym Zawratem? 05.10.05, 17:41
          Ahoj, ja tez niedawno chodzilam sama po Tatrach, i tez z przewodnikiem, bo był
          to moj powrot w te gory po długich latach nieobecnosci, a chodzac samemu po
          gorach warto zapoznac sie z opisem trudnosci na szlakach, wiec doskonale Ciebie
          rozumiem:-)
          pozdrowienia i powodzenia na szlaku!
        • josip_broz_tito Re: Jak to jest z tym Zawratem? 05.10.05, 20:26
          A u mnie usmiechu nie wywolujesz. Ja nigdy nie bylem na Zawracie. Bardzo lubie
          loic po gorach i np. 80 km za jednym razem po poloninie czy lesie mi
          niestraszne, deszcz, grad czy snieg tez nie, natomiast skalistych gor sie po
          prostu troche boje (glownie ze wzgledu na tlumy ludzi, ktorzy bardziej
          zagrazaja mojemu bezpieczenstwu niz te wszystkie lancuchy i przepasci) i nie
          czerpie z chodzenia po nich takiej przyjemnosci.
          • maria-malena Re: Jak to jest z tym Zawratem? 05.10.05, 22:44
            Mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty, jesli chodzi o tłumy ludzi na szlaku,
            zgadzam sie, ze ci ludzie moga byc o wiele bardziej niebezpieczni, niz
            zgubienie sie we mgle gdzies nad przepascia!
            Z tego tez powodu baaardzooo długo nie jezdziłam w Tatry, a w dziksze gory za
            nasza wschodnia granica.
            W koncu pojechałam w Tatry i po prostu w Tatry trzeba sie wybierac poza
            sezonem! Ja wrociłam niedawno, były takie momenty, ze szłam sama przez
            godzine , a jak kogos spotkałam to był to raczej pojedynczy człowiek, a nie
            tłum.



            josip_broz_tito napisał:

            > A u mnie usmiechu nie wywolujesz. Ja nigdy nie bylem na Zawracie. Bardzo
            lubie
            > loic po gorach i np. 80 km za jednym razem po poloninie czy lesie mi
            > niestraszne, deszcz, grad czy snieg tez nie, natomiast skalistych gor sie po
            > prostu troche boje (glownie ze wzgledu na tlumy ludzi, ktorzy bardziej
            > zagrazaja mojemu bezpieczenstwu niz te wszystkie lancuchy i przepasci) i nie
            > czerpie z chodzenia po nich takiej przyjemnosci.
          • natla Re: Jak to jest z tym Zawratem? 02.01.06, 00:31
            Josipie_broz_tito, tłumów w górach można uniknąc, wychodząc w góry o 3 lub 4-tej
            rano. Idziesz sam pod górę, w chłodzie i bez ludzi, koło 9-tej jesteś np. na
            granatach i pierwszych ceprów ;) spotykasz w drodze powrotnej, najwcześniej
            przy Zmarzłym Stawie.....jest upał, oni się mordują, a Ty na luziku sobie
            zbiegasz do Murowańca.....ale do niego nawet nie zagladasz, bo tam dopiero są
            tłumy.....No i jeszcze jedna korzysć....masz czas na moczenie zmeczonych nóg
            w potoku ;)))
        • strazyc Re: Jak to jest z tym Zawratem? 04.02.06, 09:20
          wcale nie uwazam ze chodzenie z przewodnikiem (ksiazka) jest jakas pomylka i ma
          wywolywac usmiech. W koncu jakos trzeba te góreńki poznawac, a jesli chodzisz
          sama, to tym bardziej jest to wskazane. Ja sam zaczynalem od pierwszej trasy
          Morskie Oko-Opalone-Swistowka-Piec Stawow-Roztoka bez mapy, znajac mniej wiecej
          rozklad dolin i szlakow na pamiec i kierujac sie strzalkami na szlaku i wtedy
          uwazalem to za extremalnie odwazny i szalony pomysl. Od tego czasu sporo
          szlakow zaliczylem i wiele ladnych przejsc jest za mna, ale mape i przewodnik
          jak najbardziej posiadam i korzystam z nich podczas wedrowek. Powodzenia na
          szlaku i zycze ladnych i bezpiecznych drog.
          • weekenda Re: Jak to jest z tym Zawratem? 06.02.06, 09:59
            Ładnie napisałeś... :) też tak mam. Mapy i przewodnik to standard a jeszcze
            targam ze sobą zdjęcia (w różnym wydaniu) Skał z opisem co jest co - chcę
            wiedzieć po czym idę i na co patrzę... W końcu ja dźwigam ;) a efekt z reguły
            jest taki, że jak się zatrzymuję to koło mnie szybko gromadzi się grupka bo też
            chcą wiedzieć na co patrzą i co depczą...

            Do zobaczenia w Kamieniach!
        • taka_sobie1 Re: Nie sądzę, żebyś zbłądziła 06.10.05, 19:39
          Cześć! Teraz to jeszcze nawet cieszę się ze wspomnień po tych weekendowych
          górach,bo to przyznacie odrobina szaleństwa jechać na dwa dni w góry! mam taka
          kolezanke która jak mówi jest 10 lat starsza i 20kg cięzsza ode mnie(piszę zeby
          podkreślić,bo chodzi po górach od 25lat bez przerwy!!)i zwykle w rozmowach ze
          mną dzieli ludzi na tych co kochaja góry i na tych co ich nie kochaja,myślę że
          mnie już zalicza do tych co kochaja(czytam jej ksiazki"w strone
          pysznej","tatrzańscy kosynierzy itd")Mam w sobie tyle radosci z powodu tych
          gór,że chciałabym nią zarazic wiele osób!!
          Jesli chodzi o ten strach przed górami,chciałabym napisac tylko o sobie ,ze
          jestem osoba która nigdy nie wyszłaby na 10 pietrze na balkon,a góry..cóż to
          jest zupełnie co innego...tutaj mam duzo szacunku pokory ale i odrobinę
          szalenstwa co pozwala mi powolutku speniać swoje marzenia,w czerwcu przeszłam
          czerwone wierchyy we mgle i jak zwykle wietrze jaka nagroda?gdy schodziłam z
          ciemniaka rozpogodziło sie i było mnóstwo widzenia!,a wieczorem ukojenie nad
          smreczynskim stawem...,we wrześniu taki też deszczowy dzień,a schodząc z
          polskiego grzebienia brykajace stado kozic na gierlachu i niedaleko domu
          śląskiego kilka świstaków,które nota bene miały nas gdzieś...
          Małe pytanie jeszcze puki co..kiedy powinno zakładać sie raki i czy jest to
          drogi zakup?Warto nabyć?,tak sobie myślałam przy okazji tego
          zawratu...Pozdrawiam i z góry dziękiza słowo o rakach.
          • taka_sobie1 Re: Nie sądzę, żebyś zbłądziła 06.10.05, 19:54
            jeszcze szybciutko ,jesli chodzi o schodzenie z tego zawratu,to naprawdę nie
            było zadnych trudnosci,mokry snieg i powoli schodzenie w dół do dol.5-ciu
            stawów,nie wyglądało to jakby miała byc jakaś trudność,natomiast podchodzenie na
            zawrat nie powiem było dość ostro pod górę i dość ciężkawo,jaka nagroda?przy
            podchodzeniu b.ładne widoki w aurze zimowej zupełnie,a później niestety tylko
            mgła,aż do silkawy. pozdrowienia
          • aard Raki 07.10.05, 11:20
            Raków powinno się używać wtedy, jeśli chodzisz po zalodzonej skale bądź
            lodowcu. W kopnym śniegu zgoła przeszkadzają.
            Wydatek na nowe raki - w zależności od madelu i marki - od 150 do ponad 600 zł.
            Na jesienne wyjazdy w Tatry w zupełności wystarczą najprostsze i najtańsze raki
            paskowe.
            • taka_sobie1 Re: Raki 07.10.05, 19:59
              Dzięki serdeczne,narazie powstrzymam sie od kupowania raków,bo szkoda mi
              kasy,zbliżają sie narty,a w czerwcu po prostu różnie bywa...Teraz było dość dużo
              sniegu,ale mokrego...zdjęcia z soboty są w zupełnej aurze zimowej,a w niedziele
              słoneczko i oprócz zielonych świerków kolorowe drzewka lisciaste i sniegu tylko
              troszkę...Szkoda..było miło zostają narazie ksiązki, wspomnienia i
              marzenia...Pozdrawiam
          • strazyc Re: Nie sądzę, żebyś zbłądziła 04.02.06, 09:34
            mam podobne podejscie do gor i wysokosci :)))) normalnie kreci mi sie w glowie
            przy zmianie zarowki, ale gory to insza inszosc. Wiekszosc tatrzanskich szlakow
            (mowie o polskiej stronie) jest dobrze ubezpieczona i raczej nie ma mozliwosci
            zrobic sobie cos zlego jesli nie jest sie glupkiem albo samobojca, sa to po
            prostu przejscia turystyczne bez extremy. Pomimo to ide w gory pelen pokory, bo
            one sa starsze, wieksze i twardsze niz ja :)))) Ale odplacaja mi sie w takich
            momentach, kiedy pokazuja mi sie z jakiejs niespodzianej strony - np. kozice na
            szlaku, tecza na Swinicy, aniol na Kozim ktory mowi ze musze schodzic zeby
            zdazyc przed zmrokiem. Mamy z gorami cichy uklad: czuje do nich szacunek i
            uwielbiam je, ale milosc jest odwzajemniona - ja wiem ze nic zlego mi nie
            zrobia i zawsze maja dla mnie cos pieknego
            • taka_sobie1 Re: Nie sądzę, żebyś zbłądziła 07.02.06, 21:42
              Tak sympatycznie napisałęś,że chciałoby się szybciutko w góry..chyba popatrzę
              na zdjęcia i poczytam znowu w "w stronę pysznej"narazie leczę złamanie po
              nartach i pomarzę o górach....do zobaczenia na szlaku...ja nistety dopiero
              planuję w czerwcu...:)
    • ducato99 Re: Jak to jest z tym Zawratem? 15.10.05, 21:11
      Z tym Zawratem to jest tak: Od strony Czarnego Stawu Gąsienicowego są łancuchy,
      ale na drodze letniej, natomiast droga zimowa wiedzie tzw. Starym Zawratem
      bezpośrednio na przełęcz i na tej drodze zadnych łańcuchów nie ma. Zimą nie
      chodzi się drogą letnią, bo to niebezpieczne, dużo wygodniej iść Starym
      Zawratem. Prawdopodobnie szłaś właśnie drogą zimową i dlatego żadnych łańcuchów
      tam nie widziałaś. Natomiast od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich
      rzeczywiśnie nie ma żadnych sztucznych ułatwień dla turystów przy podejściu na
      przełęcz Zawrat. Pozdrowionka.
      • taka_sobie1 Re: Jak to jest z tym Zawratem? 15.10.05, 22:37
        Dzięki!Ciągle na szczęście żyję tymi górami,a teraz mam jeszcze zdjecia..W tej
        chwili to po prostu nie mam wyjscia muszę tam wrócić i sama zobaczyc jak to jest
        z tym podejsciem,a poza tym tak jak pisałam wczesniej,tam było b.mglisto więc
        muszę przecież zobaczyc to czego nie zobaczyłam..No i mam takie marzenie -
        przejść troche w lewo od zawratu i przejść lodową przełęcz...( w jednej z
        książek o tatrach wyczytałam o niewyjaśnionej historii rodz.Kaszniców,którzy
        przechodzili w sierpniu lodową przełęcz i przeszła tylko pani Kasznicowa)Pozdrawiam
          • taka_sobie1 Re: Jak to jest z tym Zawratem? 02.01.06, 17:33
            "przejść troche w lewo od zawratu i przejść lodową przełęcz"..Ok,nie napisałam
            może poprawnie:że chciałabym przejść po prostu orlą perć iii jeszcze chciałabym
            przejść przez lodową przełęcz,bo w 2005 doszłam tylko do chaty teryho,też było
            we wrześniu mglisto i deszczowo.
            Myślę,ze jesli ktoś korzysta z uprzejmości tego forum należy do grupy ludzi
            którzy kochaja góry!!Szczęsliwego nowego roku i niech marzenia sie spełniaja
            nawet złośliwcom!!!Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka