Dodaj do ulubionych

Nigdy więcej w SUDETY !

09.09.07, 20:02
Witam wszystkich

Właśnie wróciłam z dwutygodniowego urlopu w Kotlinie Kłodzkiej i Sudetach.
Wstępnie miałam jechać do jakiegoś kraju śródziemnomorskiego (Egipt, Turcja,
Grecja), ale za namową koleżanki w końcu zdecydowałam się na wypoczynek w
polskich górach. Niestety urlopu nie mogę zaliczyć do udanych - niech ten
wątek będzie ostrzeżeniem dla innych osób, które być może w przyszłości staną
przed podobnym wyborem. Człowiek uczy się na błędach, ja z pewnością już nigdy
go nie popełnię.

W punktach postaram się opisać w skrócie rzeczy, które najbardziej mnie
zbulwersowały...

1) Fatalne oznakowanie szlaków w Górach Bystrzyckich. Odbyliśmy pieszą
wycieczkę z Polanicy do Dusznik właśnie przez to pasmo. Osoby wybierające się
bez mapy i kierujące się wyłącznie kolorem szlaku na bank tam się zgubią. My
na szczęście dysponowaliśmy mapą, ale mimo to nie raz schodziliśmy nieplanowo
z wcześnie ustalonej trasy. Nie wiedzieć czemu szlak w pewnym momencie ginie,
po czym pojawiają się na drzewach czerwone serduszka na białym tle... Jeżeli
to jakaś ścieżka dla zakochanych to miejscowi mogliby przynajmniej pokusić się
o jakieś źródełko miłości - niestety niczego takiego po drodze nie
zauważyłyśmy.... Szczęśliwie dotarłyśmy do celu naszej podróży, ale okupione
to było dość dużą dawką stresu i niepewności. Ale mogło być znacznie
gorzej.... Gdyby wydarzyło się coś nieoczekiwanego (zasłabnięcie itp.)
wezwanie pomocy okazałoby się niewykonalne - otóż wyobraźcie sobie, że w
przeważającej części nie ma tam zasięgu telefonii komórkowej! Wydawało się, że
w XXI wieku taka sytuacja jest mało prawdopodobna, okazuje się jednak, że w IV
Rzeczypospolitej jest to na porządku dziennym. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby
w dzisiejszych czasach coś takiego spotkało mnie w normalnym, cywilizowanym
kraju...
Trasa, o której piszę jest dość długa (około 20km), ale dopiero na jej końcu
trafiamy do schroniska pod Muflonem. Uważam, że po drodze powinny znajdować
się przynajmniej dwa podobne obiekty, w których można by w spokoju usiąść i
napić się piwa... Jako zaletę wymienionego wcześniej schroniska napiszę, że
serwuje on znakomite dania regionalne - pierogi dusznickie i sudeckie. Jedne z
nich z soczewicą, drugie z kaszą gryczaną i mięsem. Jest też znakomity żurek.
Ale to tylko mała dygresja...

2) Wody mineralne - w okolicach jest pełno odwiertów i pijalni wód mineralnych
(Polanica, Duszniki, Kudowa, Lądek). W przewodniku wyczytałyśmy, że mają one
bardzo różnorodne działania lecznicze i mimo niezbyt dobrego smaku (delikatnie
powiedziane) działają zbawiennie na organizm. Będąc w Dusznikach
wypróbowałyśmy kilka źródeł (konkretnie zdroje: Jacek i Agatka), a mając w
pamięci ich dobroczynne działanie pokusiłyśmy się również o zapasy na następne
dni. Nazajutrz było tragicznie. Mimo ładnej pogody spędziłyśmy cały dzień na
zmianę w toalecie. Nic dziwnego - tego samego dnia w naszych butelkach
wytrącił się brunatny osad, który z pewnością był przyczyną naszych
żołądkowych dolegliwości. Ludzie - nie pijcie tych świństw, jeżeli Wam życie
miłe! Wydawało mi się, że pewne przepisy sanitarne obowiązują i źródła przed
ich udostępnieniem dla kuracjuszy poddawane są procesom filtracji i
oczyszczania... Wytrącony osad w naszych butelkach sprawił, że moje
przypuszczenia zostały w brutalny sposób zweryfikowane. Z pewną rezerwą będę
podchodzić od tej pory do wody butelkowanej, choć jak dotąd z osadem w nich
się nigdy nie spotkałam.... A może miałyśmy pecha i tylko Jacek i Agatka
okazały się tak feralnymi źródłami (ze zrozumiałych względów w trakcie pobytu
nie dokonywaliśmy kolejnych "degustacji", więc nasza wiedza jest w pewien
sposób ograniczona....)?

3) Śnieżnik - na widokówkach z okolicy na szczycie Śnieżnika figuruje wieża
widokowa, która skłoniła nas do zdobycia niniejszego szczytu. Wejście okupione
zostało dość dużym wysiłkiem. Uważam, że skandalem jest, iż nikt nie pomyślał
o zbudowaniu kolejki gondolowej (lub choć wyciągu krzesełkowego) na najwyższy
szczyt Sudetów Wschodnich, skróciło by to znacznie czas potrzebny na jego
zdobycie... Ale nie to jest w tym momencie istotne - po wejściu na rozległy
wierzchołek okazało się, że wieża widokowa została podobno wysadzona 30 lat
temu i ostały się jedynie gruzy. Szczerze mówiąc poczułyśmy się oszukane i
mimo całkiem fajnych widoków już do końca dnia miałyśmy minorowe nastroje.
Zostały one znacznie pogłębione po złożeniu wizyty w położonym nieopodal
Schronisku PTTK. Aby dostać upragniony posiłek należało odczekać w
półgodzinnej kolejce. Pot lał się z naszych ciał, gdyż pomimo wcale nie
niskiej temperatury na zewnątrz wszystkie otwory okienne były szczelnie
zamknięte. Ciepło wydobywające się z kuchni potęgowało duchotę. Gdyby taka
sytuacja spotkała nas w innym miejscu nie spędziłyśmy tam nawet chwili.
Niestety w pobliżu nie było żadnej alternatywy, prowiant się skończył, nie
miałyśmy też ze sobą zapasowych puszek piwa. A więc zmuszone byłyśmy do
skorzystania z usług lokalnego "monopolisty". Sądzę, że budowa nowego
schroniska w niewielkiej odległości wymusiłaby konkurencję i podobne
dantejskie sceny wcale nie musiałyby stać się naszym udziałem...
Obserwuj wątek
    • plmg1 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 09.09.07, 20:02
      4) Jaskinie - może nie jestem jakąś szczególną miłośniczką jaskiń, ale muszę
      poruszyć ten temat. W planach miałyśmy dwie jaskinie - (podobno) najpiękniejszą
      Jaskinię Niedźwiedzią oraz (podobno równie uroczą, co Niedźwiedzia) Jaskinię
      Radochowską. Zwiedzenie pierwszej okazało się zupełnie niemożliwe. Wyobraźcie
      sobie, że wszystkie wejścia zostały "zarezerwowane" przez grupy zorganizowane z
      dwutygodniowym wyprzedzeniem! Uważam, że to skandal! Przynajmniej dwie godziny w
      trakcie dnia powinny być przeznaczone do zwiedzania przez prywatnych turystów,
      którzy przecież nie muszą koniecznie wiedzieć, że jaskinia cieszy się tak dużym
      zainteresowaniem....
      Drugi punkt naszego programu (Jaskinia Radochowska) udało się zrealizować, ale
      mam same niedobre wspomnienia. Po pierwsze - dotarcie do jaskini wymagało
      przejścia około 3 km leśną drogą (uważam, że powinny być tak jakieś bezpłatne
      busy), po drugie - jaskinia okazała się zwykłą norą bez oświetlenia (w ciągu
      ostatnich lat zwiedziłam jaskinie na pd Słowacji, Węgrzech i Słowenii i wydawało
      się, że oświetlenie oraz seans światło-dźwięk wliczony w cenę biletu to
      standard), po trzecie - przewodnik za oprowadzenie po tej "norze" zażyczył
      sobiepo 5 zł od osoby - chyba trochę dużo, biorąc pod uwagę, że jedyną atrakcją
      była kałuża, która w opinii przewodnika miała być jeziorem, w którym żyją
      unikalne gatunki owadów. Powiem tylko, że jaskinia nie jest zupełnie
      przygotowana do zwiedzania, momentami jest tam
      tak ślisko, że można się zabić. Zatem nie polecam, a wręcz przestrzegam....

      5) Błędne Skały - miał tu miejsce kolejny incydent, który także wyprowadził nas
      z równowagi. Otóż jeden starszy pan o dość potężnej posturze idąc szlakiem
      zaklinował się między skałami. Jako, że miało to miejsce w połowie wyznaczonej
      ścieżki, a pomoc innych turystów okazała się bezskuteczna zmuszone byłyśmy do
      odwrotu. Przedstawiliśmy całą sytuację w kasie, żądając zwrotu przynajmniej
      części kosztów, jakie poniosłyśmy. Spotkaliśmy się ze zdecydowaną odmową, co
      uważam za skandaliczne. Nie mam nic przeciwko otyłym, ale w trosce o innych
      użytkowników szlaku przy wejściu powinny dokonywane być pomiary gabarytów
      turystów, które to pomiary skutecznie zapobiegłyby podobnym nieprzyjemnym
      sytuacjom. Niestety to raczej mało prawdopodobne...

      6) Śnieżka - będąc w Karpaczu postanowiłyśmy "zaliczyć" największe wzniesienie
      Sudetów. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że kolejka nie zawiezie
      nas na szczyt, tylko konieczne jest przejście jeszcze kilku kilometrów pod górę.
      Zdumienie to przerodziło się w gniew, jak dowiedziałyśmy, że od południowej
      strony na samą Śnieżkę poprowadzony jest wyciąg krzesełkowy. Jak widać obywatele
      Czechosłowacji potrafią, Polacy już niekoniecznie. Poza tym mimo przepięknej
      pogody w Karpaczu na Śnieżce panowała bardzo niska temperatura i porywisty
      wiatr, ale to akurat nie było problemem, gdyż uprzedzone o takich warunkach
      zaopatrzyłyśmy się w ciepłe sweterki. Problemem była mgła, dzięki której
      widoczność na 100 metrów całkowicie uniemożliwiła podziwianie górskich
      panoram... O tym nikt nas nie uprzedzał...

      7) Wodospad Kamieńczyka - kolejny skandal. Zwiedzanie wąwozu odbywa się do
      godziny 17:00, przybywając na miejsce o 17:02 zostaliśmy odprawieni z kwitkiem.
      Nie było był w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w wąwozie cały czas
      znajdowało się wiele turystów. Strażnik okazał się osobą wyjątkowo skrupulatną i
      nie uległ naszym prośbom i namowom o zrobienie wyjątku. Tym samym jedna z
      głównych atrakcji turystycznych tamtego rejonu przeszła nam koło nosa.

      Dodam jeszcze fatalne połączenia kolejowe (podróż 16-kilometrowym odcinkiem
      między Dusznikami a Polanicą trwa niespełna godzinę!) oraz brak rozrywek dla
      młodzieży w popularnych kurortach. Będąc w Polanicy chciałyśmy wybrać się na
      dyskotekę - mając do wyboru dancingi, na których średnia wieku uczestników
      przekraczała grubo 60 lat postanowiłyśmy pozostać na kwaterze,

      Mam nadzieję, że osoby, które chcą odpocząć w sympatycznej atmosferze nigdy nie
      wybiorą się w tamten rejon. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że w przyszłym
      roku z pewnością nie dam się namówić na podobne propozycje. W krajach
      śródziemnomorskich z pewnością nie byłoby możliwe spotkanie się z taką dużą
      dawką absurdu i chamstwa.

      Pozdrawiam serdecznie
      Aneta
      • kfadam Nie karmić TROLA 09.09.07, 20:36
        Myślę że nawet w IV RP trudno o kretyna na jakiego starasz sie tu upozorować,
        kiepska PROWOKACJA
        KA
      • kawka41 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 19.09.07, 11:47
        myśle że autorce tego tekstu to przede wszystkim nie udała sie ta
        prowokacja. Myślała że ludzie to głupki i bedą sie wywnętrzać ze
        swoimi jadami a ona potrafi nimi manipulować jak chce (choc paru sie
        nabrało). Chciałabys tak jak " ci z IV RP" ? Troche śmy ich
        przejrzeli wiec nic nowego nie zaproponowas. Wogole sie nie włączasz
        do dyskusji wiec samo to świadczy o tym ze obserwujesz owoce tego
        co zarzuciłaś na tym forum i sie tym upajasz i śmiejesz.
    • opty2 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 10.09.07, 10:33
      dawno sie tak nie uśmiałam jak z twoich zażaleń
      widać,że zupełnie się nie przygotowałaś na real w Polsce,
      a wiedzę o regionie przed wyjazdem w Sudety miałaś chyba jeszcze ze
      szkoły,
      ja spędziłam 10 dni w rejonie Doliny Kłodzkiej i z każdego byłam
      zadowolona ale nie liczyłam ani na kolejkę na Śnieżnik, ani tym
      bardziej na szczyt Śnieżki a wejście do jaskini Niedzwiedziej
      wcześniej zarezerwowałam. Nie mówiąc o tym, że całkowicie
      zasmakowałam w wodzie mineralnej Staropolanka z Polanicy.
      Mniej malkontenctwa a więcej optymizmu życzę
      • jorge.martinez Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 10.09.07, 13:12
        Wprawdzie wątek to szyta grubymi nićmi prowokacja, ale pokazuje także trochę
        prawdy o turystach, szczególnie o jego dwóch typach: turystach niedzielnych i
        turystach dresiarskich. W takich choćby Karkonoszach turyści tacy to 95%
        wszystkich chodzących po tamtych górach.

        Kultury brak, przygotowania (mentalnego i sprzętowego) brak, za to jakie
        wymagania...

        Schroniska traktują jak restauracje - potrafią nawrzeszczeć na biedną panią w
        schronisku pod Łabskim Szczytem, bo muszą czekać na zupę 15 minut.

        Bardzo dziwią ich pozdrowienia na szlaku.

        Bardzo śmieszą ich rozmowy Czechów lub Niemców.

        Dziwią ich także burze w górach.

        A jaki zawód że nie da się wszędzie dojechać kolejką (nota bene na Śnieżkę jest
        wyciąg. Jeno po czeskiej stronie).

        Beskidy póki co są mniej dresiarskie (z wyjątkiem Miziowej, Babiej Góry,
        Rysianki i Lipowskiej).
        • emem78 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 10.09.07, 14:04
          Gdzie nie ma gotowców - krzesełek na górke od razu jest luźniej i
          przyjemniej :)))
          Też się nieźle uśmiałem.
    • moopsenia Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 10.09.07, 14:29
      oj jak się zeźliłam na Ciebie zaczynając czytać Twoją księgę skarg i zażaleń...Z
      każdym kolejnym zażaleniem jednak odpuszczało mnie złość i do teraz się śmieję.
      Tylko nie pojmuję, czy naprawdę aż tak bardzo niemądra jesteś - czy tylko taką
      udajesz

      • detroit Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 10.09.07, 14:58
        Z taką fantazją autor powinien książki pisać i to jakieś o UFO i innych SF.
        A swoją drogą trudno było by mi wymyśleć takie brednie jak pretensję o braki w oznakowaniu szlaków, tylko jednym schronisku na trasie, a już wytrącany osad z wód mineralnych to szczyt.
        Mam wrażenie że autor nie przypadkiem przemycił parę swoich prawdziwych przemyśleń do tego satyrycznego tekstu.
    • weekenda Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 10.09.07, 14:50
      Nie wiem czy Ty troll czy kretynka czy jesio mala dzidzia co to spod
      spódnicy mamuni dopier co wybiegła...

      Nie ustosunkuję się to liter w słowa i zdania ubrane a dotyczące gór.

      Odpiszę na jedno: wody mineralne. Po pierwsze, to większość wód
      mineralnych ma swój, często bardzo chcrakterystyczny zapach. Po
      drugie: nikt Was tam nie uprzedził, że te wody właśnie pije się tam
      i koniec? Że tych tam wód nie wolno zabierać w butelki? Bo na drugi
      dzień będą śmierdziały, będzie się wytrącał osad itd? Dlatego te
      wody są właśnie tak wartościowe. Ale tylko tam i tylko pite na
      miejscu. Tych wód nie da się zamknąć w pojemniki i wysłać w świat.
      Dlatego swego czasu Damy przeróżne do wód się udawały. Wody do nich
      przyjechać nie chciały. I tak jest do dziś.
    • a4774 czy na pewno prowokacja? 10.09.07, 14:51
      tak sobie początkowo pomyślałem.

      Ale potem zacząłem mieć wątpliwości. Żeby wystukać takie tekścisko
      na klawiaturze trzeba dobre 45 minut, nie mówiąc już o tym żeby
      wymyśleć... Komu by się chciało poświęcać 2 godziny na takie zabawy?

      Natomiast jak na kogoś, kto jest autentycznie wściekły, rozżalony i
      załamany straconym urlopem to nawet 2 dni na wylanie swoich żalów
      nie jest za mało. Poza tym styl ładny, bez błędów ortograficznych...

      no sam nie wiem, takie 50/50. Może jednak autentyk?
      • weekenda Re: czy na pewno prowokacja? 10.09.07, 15:04
        Ja też mam wątpliwości. Ale ta dzioucha sprawia wrażenie jakby
        pierwszy raz samodzielnie wyjechała na jakąkolwiek wycieczkę, a w
        góry to już na bank, no i przed wyjazdem nic nie czytała o terenach
        w jakie jedzie. Jakiś przewodnik na ten przykład? albo chociażby
        legendy i informacje na mapie...
        Ot lejdi sobie pojechała na wycieczkę na molo do Sopot...
        • kfadam Re: czy na pewno prowokacja? 10.09.07, 15:14
          Myślisz weekendusiu że osoba która potrafi poprawnie i logicznie się wysłowić
          może być jednocześnie tak ułomna umysłowo??
          Hym Myśląca inaczej?? czyżby moje motto znalazło ponownie potwierdzenie??
          • weekenda Re: czy na pewno prowokacja? 10.09.07, 16:09
            Twoje motto jest przesliczne! przyznaję bez bicia, że sprzedaję je
            gdzie się da! :)

            Toż wim chłopaku i mam te same myśli...
            • wobo1704 Re: czy na pewno prowokacja? 10.09.07, 17:15
              Proszę, nie pastwcie się nad autorką wątku.
              Są ludzie, którzy nie czują potrzeby przebywania w górach, męczenia
              sie wspinaczką. Wolą popijać szampana w luksusowym hotelu. Dla nich
              są te luksusowe hotele na Kanarach, w Zakopanym, Karpaczu.
              Uszanujmy to.

              Wśród miłośników gór także są różne wymagania: jednym wystarczy
              sucha kanapka i nocleg w krzakach, innym kamping lub miejsce na
              podłodze w schronisku. Jedni łażą w butach za 120,- inni co najmniej
              za 800,-.

        • dr_bez_hab Weekendo, 10.09.07, 19:24
          Pozwol, ze nie znajac Cie wtrace sie i skomentuje - otoz ja czesto
          chodzac po niektorych naszych gorach i miejscach turystycznych mam
          podobne wrazenia. Babka napisala dokladnie jak jest - syf i mogila w
          niektorych miejscach, choc ubarwila to robiac sie na lalę:) To juz
          jest jej licentia poetica. Ja czesto po wyjazdach w rozne miejsca w
          Polsce mam podobne odczucia. Latem pojechalem rowerem prez "slynny"
          Podlaski Szlak Bociani. Owszem bylo pare ladnych miejscowosci, ale
          byly tez wysypiska smieci na tym szlaku (potezne) i ogolnie
          beznadziejne odcinki (jak podmiejskie żulowisko). A toc to
          sztandarowy produkt turystyczny Podlasia ponoć. W zyciu nim wiecej
          nie pojade - wole sobie zwyklymi drozkami lesnymi z mapy pojezdzic
          po Puszczy Bialowieskiej. I czasem jestem tak zniechecony polskimi
          atrakcjami, ze wybieram wlasna dzialke. Rozreklamowana Cisna, czy
          Ustrzyki Gorne - bedac tam mozna sie poplakac z rozpaczy jak te
          miejsca wygladaja. Taki mamy kraj, co poradzic. Pieknie zaczyna sie
          zwykle ok. powyzej 1000 metrow npm.


          • weekenda Szanowna Pani Doktor :) 11.09.07, 10:56
            :) toż przecież w tym sensie się odezwałam :) Dzioucha sprawia
            wrażenie jakby nigdy poza ciepły domek mamusi i tatusia nie wytknęła
            nosa. I nic wcześniej ani nie poczytała ani nie poszukała żadnej
            wiedzy. Odniosłam się tylko do jej wypowiedzi n/t wód mineralnych.
            Bo mogła sobie zrobić kuku piciem tej wody na drugi, trzeci dzień po
            nalaniu do zamknietej butelki (może jeszcze plastikowej???). Dobrze,
            że na sraczce się skończyło ;)

            Nie odniosłam się do tego co pisze o górach. Po co? Wiem jak jest.
            Nasze góry są w większości niskie, błotnisto, krzaczaste (upraszczam
            i trywializuję) i zamieszkane (by the way: nikt mi nie wmówi, że
            wysypiska śmieci ze starymi pralkami i telewizorami robią turyści...)
            Poza tym przez części dostępnych szlaków przepływają wody, które
            wylewają co roku. Jak wygląda taka pozostałość po podtopieniu wiem
            bardzo dobrze. Nawet jeśli nie ma tam śmieci "ludzkich" to i tak
            wygląda to nędznie.

            A Mazury? gó.. pływa w szuwarach popychane puszką po piwsku i
            butelką po koli... A wsie pieją o kormoranach i żaglach na
            błękicie... A widziałaś dizaster jaki robią kormorany?

            A byłaś w Indiach? wszyscy się zachwycają Tadż Mahalem i innymi
            cudownościami a nikt nie pisze o smrodzie i gó..-błocie po kolana
            na głównych ulicach, z leżącymi rozkładającymi się zwłokami zwierząt
            i nie tylko. A Ganges? święta rzeka, która jest ściekiem...

            I tak dalej itp...

            Jak ktoś chce, szuka, oczekuje, pragnie, ma inne potrzeby niż te,
            które są i znajdzie na szlakach to proponuję Krupówki, Juratę,
            Mielno, Sopot i inne Międzyzdroje. I będzie miał git.
    • dr_bez_hab Swietny tekst!!!! 10.09.07, 17:57
      Nrawo plmg!!! Wielkie brawa!! Nie wiem, na ile kpisz na ile serio,
      ale zarowno to, co serio, jak i to co kpina są swietne. Doskonaly
      tekst. Z wieloma tezami sie zgadzam - nie cierpie Sudetow i Dolnego
      Slaska. Zapomniana przez Boga i ludzi ziemia bez tradycji i ducha.
      Straszne. Wiecej tam nie pojade (zawsze na narty jezdzilem w
      Karkonosze). Podobne wnioski mi sie nasuwaly jak szedlem zdechlym
      asfaltem do Moka - CO JA RUTAJ ROBIE? ale po dojsciu juz bylo OK.
      Fakt, by jechac w Sudety trzeba byc niezlym desperatem. Ale talent
      literacko-satyryczny masz, nie powiem!
      • a4774 a ja odwrotnie – lubię Sudety właśnie za to 11.09.07, 09:19
        za co Ty nie.

        Tak jak napisałeś – oczywiście również zgodnie ze swoją licentia poetica –
        „zapomniana przez Boga i ludzi kraina bez tradycji i ducha”. I to mnie właśnie w
        Sudetach pociąga – ów melancholijny status zawieszenia w czasoprzestrzeni, gdzie
        walają się jeszcze kawałki sukna i rozbitego szkła.

        Jest taki wiersz poety ze Śląska, zatytułowany „Samotność w lesie”. Bezczelnie
        trywializując: zaczyna się arkadyjsko, spacerem po lesie, ale potem dowiadujemy
        się, że miła odeszła do innego. To jest właśnie wiersz który zawsze tłucze mi
        się po głowie gdy chodzę po Sudetach.
        • zyziolec Re: a ja odwrotnie – lubię Sudety właśnie z 11.09.07, 22:46
          nie no 3 km iść piechotą..to rzeczywiście tragedia.A na Szczeliniec tez powinny
          chyba ekspresy kursować.Twój żołądek nie toleruje czystej wody,przykro mi musisz
          zostać przy Pepsi.nie chce mi sie pisać o reszcie...gratulacje i życzę udanego
          wypoczynku za granicą.
    • elenna19 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 15.09.07, 01:30
      Droga Aneto, nie przesadzasz? Już samo stwierdzenie, że chciałaś
      jechać do ciepłych krajów, lecz ostatecznie zdecydowałaś się na
      wakacje w Sudetach dowodzi, że zupełnie nie miałaś pojęcia o
      polskich realiach - a spędzenie udanego urlopu bez zebrania tych
      paru podstawowych informacji zazwyczaj kończy się klapą.
      Ad.1 - po pierwsze to zawsze powinno się chodzić z mapą. Po drugie -
      należy jeszcze potrafić ją odczytać. Co do odległości schroniska -
      wiesz, jak oddalone są schr. w Bieszczadach lub w Beskidach? Więc
      nie cierp że Sudety to takie strasznie dzikie i puste góry i że
      restauracje nie są za każdym rogiem.
      ad.2 - ktoś wcześniej słusznie powiedział parę słów na temat
      przechowywania wód mineralnych, więc nie ma się co powtarzać
      Ad. 3 - wybacz ale... w każdym przewodniku mogłabyś przeczytać, że
      tej wieży daaawno nie ma. Bo można się zdziwić, że jakiś punkt
      widokowy wysadzono tej wiosny... no ale 30 lat temu??? Co do
      wyciągu - to faktycznie straszne niedopatrzenie że jeszcze go tam
      nie ma; ale przynajmniej na szczycie są (prawie) tylko ludzie
      zainteresowani widokami i górami. Jeszcze słowo o schronisku - takie
      już życie, że kolejki są i będą... no i trzeba czasem poczekać,
      jeśli na obiad jest wielu chętnych. Jednak schronisko to nie jest
      restauracja.
      Ad.4 - tak, wiesz, mogę sobie wyobrazić, że wszystkie miejsca były
      zarezerwowane! Bo w każdym przewodniku jest napisane, że turyści
      indywidualni też muszą rezerwować biletu. Wystarczyło się
      zainteresować.
      Ad.5 - i co nie oddali Ci tych 5 złotych?? O, dranie!
      Ad.6 - i znowu problem z wyciągiem... już się nie będę powtarzać na
      temat przewodników. Co do mgły - jest wkurzająca, to fakt, też jej
      nie lubie - też fakt. No ale jest i na to się nie poradzi; trzeba
      się liczyć z jej występowaniem.
      Ad.7 - tu może faktycznie strażnik był zbyt wielkim służbistą... ale
      z drugiej gdyby tak co chwilę wpuszczał ludzi, bo "w środku jest
      jeszcze mnóstwo" to nie pozbyliby się całej czeredy do nocy.


      Mówisz o dużej dawce absurdu i chamstwa. Szkoda że nie zastanowiłaś
      się nad tym przed wyjazdem. Może będę złosliwa, ale czytanie
      naprawdę nie boli (spróbuj!), wystarczyło przejrzeć ten nieszczęsny
      przewodnik a w ostateczności internet. A tak? Zmarnowałaś urlop
      sobie, a przy okazji osobom, które zetkneły się z Twoim złym humorem.

      A i wiesz co? Przeszłam całą Kotlinę Kłodzką ( za jednym zamachem),
      Karkonosze (też za jednym zamachem), Góry Sowie, Izerskie... i wiesz
      co? Tam jest naprawdę super, jeśli spojrzy się innym okiem...
      Pozdrawiam
      • texas331 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 16.09.07, 13:20
        Elleno 19 , masz całkowitą rację. Także przebyłem całe Sudety i powiem że góry
        są super .A wygód mi nie potrzeba.
    • texas331 Re: Nigdy więcej w SUDETY ! 16.09.07, 13:15
      Wiesz co , żal mi cię .Jedź w inne miejsca , ja bywam tam często i nigdy nie
      miałem takich problemów jak ty. Widać że jesteś niedzielną turystką która wstała
      dopiero od biurka. Polecam Nepal tam wynajmij sobie tragarzy oni cię poniosą:)
    • no_text I luv u, Riesengebirgejungfrau 17.09.07, 23:11
      • moped Nigdy wiecej w Sudety... Dlaczego????? 04.10.07, 19:05

        A wiec przeczytalem “Nigdy wiecej w Sudety” arcy-ciekawa wypowiedz
        Anety i wporst nie moge zrozumiec wielu spraw zwiazanych z
        chodzeniem po gorach.

        Dosc dawno temu, a bylo to w latach szescdziesiatych schodzilem
        Sudety “w lewo i prawo”.
        Kazdy wiekszy szlak widokowo-oraz wysokosciowy przeszedlem.
        Wczesniej byly Beskidy, Bieszczady oraz Tatry.
        Dla mnie, mlodego czlowieka z duzego miasta –
        kazde wyjscie w gory bylo duza odskocznia
        od panujacej rzeczywistosci w tamtych czasach.

        Uwazalem, ze wedrowka po gorach, szlakiem, od schroniska do
        schroniska, z plecakiem byla
        wspaniala zaprawa do zycia. Ilu to b. ciekawych ludzi poznawalo sie
        na szlakach!

        Uwazalem i dalej uwazam, ze wedrowka w gory to hartowanie ducha,
        charakteru oraz uczulenie na otaczajace nas srodowisko.

        Pozniej, dorosle zycie zbieglo sie z mieszkaniem na dalekim
        kontynencie.
        Setki kilometrow przewedrowanych po Gorach Skalistych Kanady oraz
        USA.
        W Gorach Skalistych to wiekszosc szlakow jest polozona na dalekim
        doslownie ‘odludziu’.

        Kazdy wedrujacy zabiera z soba ciezko obladowany plecak w
        prowiantem, sprzetem oraz bielizna na zmiane.
        Kazdy przygotowany jest na ogromne niespodzianki od zaskakujacej
        pogody do spotkania z niedzwiedziem.
        Kazdy liczy tylko na siebie i swoja inteligencje w przezyciu w
        trudnych warunkach.
        W Gorach Skalistych trasy sa NIE oznakowane,
        a tylko w przewodnikach OPISANE.
        Kazdy ma mape w reku!

        Nie ma schronisk.
        Wyjscie na trase to znaczy byc samodzielnym na nastepne kilka- lub
        kilkanascie dni niosac wszystko na plecach…oraz...
        ... nie zobaczyc zywej duszy przez caly okres wedrowki!!!!

        I teraz czytam Anety wypowiedzi w narzekaniu na:
        …brak piwa- a kto w gorach podczas wedrowki pije jakikolowiek
        alkohol?
        …brak ciaglosci w oznakowaniu szlaku- przeciez masz w reku mape?
        … brak schronisk co kilka godzin wedrowki na szlaku - ludzie – wy
        zyjecie w cywilizowanym kraju- o co chodzi?
        … brak lacznosci telefonicznej – wezcie na wstrzymanie- mnostwo
        ludzi mozna spotkac i kazdy zawiadomi na przyslanie pomocy?
        … brak wejscia do jaskin – na calym swiecie sa ograniczenia w
        uzywaniu miejsc wrazliwych z wzgledu na ochrone srowiwska!
        … dlaczego ma byc zaraz chamstwo- skoro po pewnej godzinie (17:00)
        juz nie wpuszcza sie turystow- czy punktualnosc to trudna cecha
        nauczenia sie oraz przestrzegania?
        itd itd….

        Nie dawno znajomi moi wrocili z wedrowki odbytej w
        Sudetach..zachwyceni- kolorem gor, mila atmosfera, ..
        przypomnialy im sie nasze stare wedrowki…tylko jedno powiedzieli—
        wiesz- to wszystko tam jest takie malutkie!,
        WSZEDZIE JEST TAK BLISKO!!!

        Natomiast ja dodam od siebie,
        kilka lat temu bylem w Tatrach z cala rodzina swoja
        (mieszkamy w Gorach Skalistych na duzej elewacji).
        W Tatrach przeslismy roznego rodzaju szlaki.

        I wszyscy w Tatrach zaobserwowalismy:
        ogrom ludzi na szlakach- prawie jak pielgrzymki na Jasna Gore!,
        -ale nam to nie przeszkadzalo,

        mnostwo ludzi idacych …pali papierosy,

        b. duzo ludzi jest zupelnie nie przygotowana fizycznie do wedrowek
        po gorach-otylosc, to bylo jedyna trudnosc w mijaniu,

        prawie co trzecia napotkana osoba narzekala… dlaczego? – ludzie-
        zycie jest piekne, usmiechnij sie do drugiego czlowieka!

        Okazcie na twarzy zyczliwosc, usmiech i pozdrowcie mijana osobe-
        to jest tak prosto i latwo dokonac.

        Nie narzekajcie- a cieszcie sie z zycia!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka