Wybieram się na Krym

12.06.06, 21:06
Może ktoś z Was był i może mi coś opowiedzieć ciekawego. Generalnie wiem, że
jedzie się pociągiem 2-3 dni. Ale może coś więcej. Planuję ostatecznie
zatrzymać się w Sewastopolu.
    • czempis Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 10:25
      Bylam na Krymie {Jalta)kilka lat temu.Tez jechalam pociagiem. Najpierw do
      Kijowa , pozniej do Simfieropola,a nastepnie do Jalty autokarem. Warunki na
      miejscu byly super, hotel (Orieanda) wysokiej klasy, jedzonko bardzo smaczne,
      mnostwo wycieczek w ciekawe miejsca m.in. do przepieknego Nikickiego Ogrodu
      Botanicznego.
      Tak bylo kiedys, a jak jest teraz nie wiem. Mam nadzieje, ze bedzie rowniez
      atrakcyjnie.
      Zycze udanego wypoczynku.
      • jackie_brown Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 11:45
        No właśnie napawa mnie strachem podróż , która trwa 3 dnia na dodatek Ukraińską
        koleją.
    • youri Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 12:07
      bylismy z żoną ze dwa lata temu. na Krym jechaliśmy pociągiem bezpośrednio z
      Polski bez przesiadek. wyszło jakies 37 godzin jazdy. ale było miłe towrzystwo
      wiec jakoś zleciało. pomógł kipiatok czyli wrzątek na herbatę który jest
      dostepny cały czas w każdym wagonie free of charge. byłem pod wrażeniem
      bezpieczeństwa w pociągach. Na Ukrainie kolej to świętość i każdy wagon miał
      swojego prowadnika czyli kierownika wagonu który dbał o wszystkie aspekt
      podrózy włączając w to ew. pobudke dla osób które wysiadały po drodze. niemiłe
      wspomnienia z granicy polsko-ukraińskiej. dość opryskliwi pogranicznicy
      sprawiający wrażenie jakby chcieli nam dokuczyć za wszelką cenę i pokazac kto
      to nie oni. dosyć męczący postój w okolicach Kijowa gdzie był reorganizowany
      skład pociągu bo tylko jeden czy dwa wagony jechały na Krym. na miejscu
      mielismy załatwioną kwatere prywatną za 2 USD per night (SIC!) w Ałuszcie ale
      warunki były straszne. karaluchy w kuchni, brak ciepłej wody (tylko w co drugi
      weekend) no i wieczne oszczedzanie prądu. gospodyni prosiła abyśmy nie
      nadużywali pradu i monitorowala nas czy aby na pewno wyłączamy po sobie światło
      w kuchni wieczorem.
      ale to nie zła wola z jej strony tylko po prostu tam tak jest. wieczny deficyt -
      a to wody a to prądu a to czegoś tam jeszcze no i głodowe emerytury. kwatera
      była w typowym pokomunistycznym blokowisku i jeszcze mnie wzdraga na samą myśl.
      Ale to co zobaczylismy na Krymie + piękna pogoda, piekne góry i fascynujące
      Morze Czarne wynagrodziło warunki pobytu z nawiązką. Plusem były także
      minimalne koszty całej wyprawy. 2 tygodnie kosztowały nas ok. 1000 PLN
      wliczając w to wszystko nawet przejazd. zwiedzania jest cała masa i wszedzie
      dojeżdżały ichnie marszrutki czyli takie małe busiki. ew. z dworca normalne
      autobusy 'rejsowe' tylko troche było słabo z ich punktualnością. ale kto by sie
      tym przejmował jak co parę minut zajeżdżala marszrutka. byliśmy w czerwcu i
      było ca. 30-35 stopni ale wody z morzu zimna i nie kąpalismy sie. co najwyżej
      opalanie. super plaże w Nowym Świecie w okolicach Sudaka. widoki bajka.
      większośc plaż kamieniste i dośc wąskie ale te w okolicach Sudaka piaszczyste.
      na dworcu w Symferopolu kupę naganiaczy na transport i kwatery i są dość
      agresywni. my byliśmy ze znajomymi z Ukrainy wiec spokojnie dali im odpór. ale
      miłe to nie było. szczególnie jesli nie zna sie biegle języka iczłowiek jest
      tam pierwszy raz. a mówi sie tam tylko po rosyjsku. ukraińskiego nie słyszałem
      ani razu. ceny dość niskie ale w hotelach podobno juz ceny europejscie. nie
      wiem bo żywilismy sie na miescie jedząc głownie ichnie potrawy tpyu czeburieki,
      pielmieni etc. z fajnych miejsc to Liwadia, Jaskółcze Gniazdo (ich wizytówka
      turystyczna), Ai Petri koło Jałty, ogród botaniczny w Nikicie, ruiny twierdzy w
      Sudaku + okoliczne plaże i pewnie parę innych. pełny zawód jeśli chodzi o
      owoce. myslałem że bedzie duży wybór a okazało się ze pewnie w Polsce byłby
      większy. jakies drobne owocki z przydomowych ogródków i w małym wyborze za to
      cholernie drogie. mieliśmy kłopot z kupnem biletu na powrót bo okazało sie że
      na parę dni przed naszym powrotem nie było wolnych miejsc w żadnym pociagu. ale
      kobieta w punkcie sprzedaży biletów kazała sie dowiadywac codziennie bo może
      sie cos zwolni. no i po dwóch chyba dniach łażenia i pytania w końcu znalazła
      nam dwa miejsca w wagonie kupiejnym (taki z 4 leżankami w przedziale). z
      powrotem jechaliśmy już ich pociągiem do Lwowa i dalej marszrutką do granicy w
      przekraczalismy granice pieszo razem z mrówkami. to dopiero był przebój. już
      myślałem że nie damy rady przejsc bo były kordony celników na mrówki i nie
      chcieli nas przepuścic bez kolejki mysląc że ściemniamy mówiąc że wracamy z
      Krymu z wycieczki i nic nie szmuglujemy. cudem przeszliśmy a de facto musiałem
      moją żone wyszarpywac z tłumu mrówek co okupiła biedna spora iloscią siniaków.
      no ale jazda była na maxa i wspomnienia są wink pani pogranicznik jak usłyszła
      skąd jedziemy to sie mocno zdziwiła i odprawa potrwała tylko chwile wiec
      spokojnie moglismy w plecakach przeszmuglować ile wlezie bo nie zaglądali
      nawet wink cała podróż powrotna trwała jakies 40 h wliczając dojazd z Przemysla
      do Warszawy pośpiechem w nocy. a w pociagu z Krymu do Lwowa to już pełen luzik
      i bratanie sie z Lwowiakami którzy wracali z biznesu. nie ma to jak krymski
      koniak z ostrą czosnkową kiełbasą wink zatykająca mieszanka zapachów nie dawała
      spaćwink z tym spaniem w pociągu to też jazda. ja mam 1,96 wzrostu wiec musiałem
      sie nieźle łamac aby sie zmieścic na tej pryczy w przedziale i spałem raczej
      jak zajączek budząc sie co chwila. ale dało rade. no i te babuszki na stacjach
      sprzedające swojskie jedzenie + gorzałe. full serwis że i Warsu nie trzebawink
      generalnie super wspomnienia, miejsce dosc tanie a urokliwe wiec szczerze
      polecam. jakbym mieszkał w hotelu to pewnie byłby wypas ale tak bliżej
      tamtejszych ludzi tez miało swój urok...
      • jackie_brown Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 12:43
        Wielkie dzięki za info. Planujemy jechać pociągiem do Symferopola, a potem do
        Sewastopola elektriczką lub marszrutką.
        A jak jest z toaletą przez te 37 godzin w pociągu?
        • youri Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 13:56
          generalnie toalety w pociagach sa normalne tak jak i w naszych ale im dłużej w
          podrózy tym większy chlew. wiadomo, pociąg kołysze a po paru piwach to i do
          kibelka trafić trudniej wink największy ubaw miałem z goleniem podczas biegu
          pociagu. jakieś łamańce robiłem żeby się nie wywalić a i tak sie ze dwa razy
          zaciąłem bo tak rzucało na boki wink na stacjach kibelki zamykaja i jest mały
          problem jak akurat masz potrzebę. ale pamiętam ze raz prowadnik dał sie ubłagac
          i otworzył bo powiedziałem że nie wytrzymam wink generalnie kibelki nie były
          wieszym problemem. dużo istotniejsza spawa to to aby mieć miejse wykupione an
          dole bo można pod prycze schowac plecak i spać na nim. niby bezpiecznie ale
          nigdy do końca nie wiesz z kim jedziesz w pociągu i czy ktoś sie nie połasi na
          Twoje rzeczy. mysmy na noc zamykali przedział od środka tak na wszelki sluczaj.
          • youri Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 14:01
            co do bezpieczeństwa pociągu to jest jedna fajna sprawa że aby wejśc na pokład
            wagonu trzeba okazać prowadnikowi ważny bilet a na każdej stacji prowadnicy
            obstawiają wszystkie wejscia do pociagu. po parunastu godzinach wspólnej
            podrózy doskonale wiedzą kto jest swój a kto obcy. zapobiega to sytuacjom jak w
            Polsce że wparowują złodzieje na stacji, kradna i robią wypad z pociągu zanim
            ten ruszy. nawet gdyby sie jaki zaplątał to najbliższa stacje ma za parę godzin
            jazdy wiec by sie bidny najeździł zanim by wysiadł. nie tak jak pomiędzy
            Wschodnim a Centralnym gdzie swego czasu całe hordy bandziorów wsiadały.
            • jackie_brown Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 14:51
              Jedziemy we trzy (lub cztery) więc plus jest taki, że jak ktoś pójdzie do kibla
              to na szczęście dwie zostają. A można sobie wcześniej obczaić, ktore miejsca są
              na dole, a które na górze?
              • youri Re: Wybieram się na Krym 13.06.06, 17:56
                tak, przy kupnie biletów możesz sobie wybrac miejsce pod warunkiem że został
                jakiś wybór. np. przy powrocie wyboru nie było i ja spałem na dole a żona na
                górze. był feler ze spaniem na dole bo sie okno ni groma nie chciało domknąć i
                myslałem że zamarznę bo tak mi wiało przez szpare w oknie. a co ciekawe tych
                osób na górze to nie ruszało bo ped powietrza walił na dół. wojowałem z godzine
                z tym oknem aż padłem i chyba usnąlem ze zmęczenia i nawet zimnica mi juz nie
                dolegała wink
    • glenkora1 Gratuluję pomysłu i zazdroszczę! 13.06.06, 12:57
      Koniecznie odwiedź Chersoń - ruiny miasta.
      Bardzo polecam wyprawę w Góry Krymskie a szczególnie Wielki Kanion - coś
      fantastycznego, spróbuj dojść do źródła wink

      odwiedź np:
      www.suputnyk.site.pl/index.php
      www.ukraina.swieca.net/
      • jackie_brown Re: Gratuluję pomysłu i zazdroszczę! 13.06.06, 18:59
        Dzięki za pomoc i podpowiedzi. Po powrocie odezwę się ze zdjęciami/slajdami.
        Postaram się zeskanować i coś fajnego podwiesić.
        • doomi Re: Gratuluję pomysłu i zazdroszczę! 14.06.06, 12:22
          Znajomy znajomego "wziął" sobie żonę z tamtych rejonów. Jeżdżą teraz nieczęsto,
          bo dziecko małe, a droga daleka. Ale gdy wrócił pierwszy raz był po prostu
          oczarowany. Zdjęcia przywieźli cudne i w ogóle ciągle same ochy i achy.
          A ja jestem w trakcie wybierania miejsca na wakacje i powiem szczerze, że Krym
          też brałam pod uwagę. W końcu jednak zwyciężył mój pragmatyzm.
          Tak więc jackie jak tylko wrócisz koniecznie zdaj relację, muszę wiedzieć co
          straciłam ;DDD
          • sylkwa1 Re: Gratuluję pomysłu i zazdroszczę! 16.06.06, 13:32
            Doomi, przecież miał być Egipt big_grinDD
            • doomi Re: Gratuluję pomysłu i zazdroszczę! 16.06.06, 18:13
              Egipt to pomysł małża, ale raczej bez szans na powodzenie smile
              Na razie jesteśmy na etapie znoszenia do domu ton katalogów smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja