Dodaj do ulubionych

Gaśnica a pożar samochodu

12.09.09, 10:15
Wczoraj, jadąc sobie na rowerze byłem świadkiem następującej sytuacji na Włókniarzy w Łodzi: spod klapy Punto stojącego na skrzyżowaniu zaczyna się wydobywać dymek. Wystraszona kobieta wyskakuje z samochodu i prosi innych kierowców o pomoc. Po jakiejś minucie dobiega kierowca z gaśnicą samochodową, a spod maski pojawiają się pierwsze języki ognia. Użycie gaśnicy nic nie daje, możliwe, że trzeba było podnieść pokrywę silnika. Z każdą minutą płomienie robią się coraz większe, a nikt nawet już nie próbuje przyjść z pomocą płonącemu samochodowi, pomimo kilkuset samochodów stojących już w korku - wszyscy trzymają się na bezpieczną odległość. Dopiero pojawienie się straży pożarnej (po 10 minutach) załatwiło sprawę. Moje pytanie jest takie: czy ktoś zna precedens, żeby gaśnica samochodowa przydała się w przypadku pożaru auta? Bo mam wrażenie, że te gaśnice to tylko takie atrapy, które mogą narobić więcej szkód niż pożytku.
Obserwuj wątek
    • celicaman Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 10:47
      ja znam taki precedns :-)
      Ładnych parę lat temu, gdy gasnice nie były obowiazkowe a w sklepach
      mozna było kupic fajne gasnice halonowe udalo mi sie pomóc w Świeciu
      pewnemu nieszczesnikowi w maluchu i ugasic taka halonówką drobny
      pożar w komorze silnika. Ale faktem jest, ze zaprzyjaźnieni strażacy
      zawsze mówią, ze bez min 5 kg gasnicy do pożaru w aucie lepiej nie
      podchodzić. Tymi obowiazkowymi to mozna co najwyżej podziałac, jak
      się instalacja elektryczna zacznie gdzieś w aucie smażyć.
      na sczęscie nasz ustawodawca był wprawdzie na tyle głupi, że
      wprowadził obowiazek posiadania gasnicy, ale jednocześnie na tyle
      madry, że nie wprowadził obowiązku uzywania jej.
      • patman Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 11:19
        Swego czasu mając malucha, "gaśnicę" trzymałem luzem pod fotelem, bo konstrukcja tego pojazdu nie przewidywała mocowania tego urządzenia. Niestety, pewnego razu podczas gwałtowniejszego hamowania, nieszczęsna gaśnica jakimś cudem przecisnęła się, wpadła mi wprost pod pedał sprzęgła i zablokowała go. Sporo strachu wtedy się najadłem. Faktycznie, lepiej mieć 5 kg gaśnicę, wtedy na pewno by się nie wyślizgnęła spod fotela.
        • havokkk Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 14:01
          Gasnica samochodowa może pomóc jedynie na poczatku, gdy pożar jest na etapie
          kłębów dymu. Należy lekko odchylic maske i wpuscic zawartosc gasnicy. Całkowite
          otweiranie maski jest błedem, gdyz zwiększamy dopływ powietrza, co tylko podsyca
          pożar.

          Problem polega zazwyczaj na tym, ze keirwocy nie wiedzą jak prawidłowo uzyć
          gaśnicy i w pospiechu odbezpieczają i od razu zaczynają psikać. Gasnica
          samochodowa ma nabój z dwutlenkiem węgla, który po odbezpieczeniu musi najpierw
          wypełnic zbiornik i wytworzyc nadcisnienie, które spowoduje prawidłowe
          wydostawanie sie środka gaśniczego. W innym przypadku dostaniemy jedynie
          niemrawego siura, którym ugasic można co najwyżej papierosa
          • dupablada9999 po co gaśnica? 13.09.09, 14:12
            gaśnica samochodowa służy tylko i wyłącznie temu, żeby:
            - zarobił producent gaśnicy
            - zarobił sprzedawca gaśnicy
            - zarobił legalizator gaśnicy
            - zarobił pan na przeglądzie obowiązkowym, który nie puści samochodu jak gaśnica
            jest 1mc po terminie, ale przypadkiem może sprzedać ci nową gaśnicę
            - zarobili parlamentarzyści w poprzedniej kadencji, którzy uchwalili ustawę
            dotyczącą obowiązku posiadania gaśnic
            - zarobił skarb państwa na podatku VAT(i innych) od gaśnic

            samochodów w polsce jest kilka(naście?) milionów. Łatwo policzyć ile to pieniędzy.
            • emplo Re: po co gaśnica? 13.09.09, 15:21
              Bardzo trafna wypowiedz... Niestety niewiele osob to rozumie.
              • dzikowy Re: po co gaśnica? 13.09.09, 17:08
                A ja mam lepszy wynalazek, choć nieekologiczny i rakotwórczy,
                mianowicie koc gaśniczy i i możliwość odłączenia akumulatora bez
                wstawania zza kierownicy. Pożaru się nie spodziewam - samochód ma 4
                krzyżyki, ale przewody, gumki i izolacje wymieniam częściej niż trzeba.
                • pensioner63 Gaśnica dobrze użyta może ugasić pożar silnika 13.09.09, 18:48
                  Kiedyś mój silnik zgasł, a spod maski zczął wydobywać się dym. Otworzylem maskę
                  i zobaczyłem płomienie. Sam nie miałem gaśnicy. Ale dwu kierowców z samochodów,
                  które zatrzymały się za mną mieli. Jeden z nich ugasił mój pożar. Uszkodziły się
                  tylko dwie nadsmażone rurki gumowe. Przyczyną pożaru była zepsuta pompa paliwa,
                  która sikała benzyną na silnik.

                  Czyli gaśnicą prawidłowo użytą można ugasić pożar silnika. Pogląd aby gasić nie
                  otwierając maski to czysta głupota. Ale niewiele ludzi ma doświadczenie z
                  gaszeniem pożaru. Straż pożarna, która przyjedzie po 10 min, dogasi jedynie
                  szczątki spalonego samochodu.
                  • sokolasty Re: Gaśnica dobrze użyta może ugasić pożar silnik 13.09.09, 20:35
                    Należy lekko odchylic maske i wpuscic zawartosc gasnicy.

                    Ale wtedy walisz na oślep.

                    Co do uruchamiania gaśnic proszkowych, to znam dwie opcje:
                    1) nacisnąć na ułamek sekundy, zwolnić na kilka sekund, nacisnąć i gasić
                    2) gruchnąć dnem o twarde podłoże i gasić.

                    To po to, aby wzruszyć proszek.
                    • havokkk Re: Gaśnica dobrze użyta może ugasić pożar silnik 13.09.09, 22:27
                      Nie jestem praktykiem w kwestii gaszenia samochodów, odbylem dwukrotnie
                      gruntowne szkolenie z BHP. To samo mówił strażak zwykły oraz gosc, ktory
                      zawodowo zabezpiecza rajdy samochodowe.
          • celicaman Re: Gaśnica a pożar samochodu 14.09.09, 10:07
            > Problem polega zazwyczaj na tym, ze keirwocy nie wiedzą jak
            > prawidłowo uzyć gaśnicy i w pospiechu odbezpieczają i od razu
            > zaczynają psikać. Gasnica samochodowa ma nabój z dwutlenkiem
            > węgla, który po odbezpieczeniu musi najpierw
            > wypełnic zbiornik i wytworzyc nadcisnienie, które spowoduje
            > prawidłowe wydostawanie sie środka gaśniczego. W innym przypadku
            > dostaniemy jedynie
            > niemrawego siura, którym ugasic można co najwyżej papierosa
            Nie wiem o jakich gasnicach piszesz, ale typowa proszkowa gasnica
            samochodowa nie ma zadnego naboju z CO2. Odbiezpieczenie gasnicy to
            tylko usuniecie mechanicznej blokady przycisku w postaci zawleczki.
            Odczekiwanie nic nie da. Gaśnica cały czas jest jest pod cisnieniem.
            Co lepsze gasnice maja nawet manometr, ktry wskazuje czy gasnica
            wciąż jest gotowa do uzycia. Problem z tymi gasnicami polega na tym,
            że proszek w gasnicy zbryla sie na dnie. Jak juz ktos napisał, taką
            gasnicą przed uzyciem trzeba zdrowo walnąc kilka razy w jezdnię,
            żeby proszek się "zluzował". W przeciwnym razie dostaniemy tylko
            krótkie psikniecie gazem a proszek nie wyleci.
    • kontik_71 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 11:20
      Gdyby mi sie zaczelo palic auto to ostatnia rzecza jaka bym sobie
      zyczyl, byloby ugaszenie go przed kompletnym wypaleniem. Jeszcze by sie
      okazalo, ze ubezpieczenie wpadloby na pomysl, ze auto mozna
      wyremontowac.
      Raz jeden w zyciu widzialem akcje z udzialem gasnic samochodowych. Bylo
      to jeszcze w PRLU, jechalem z wujkiem i zostalismy zatrzymani przez
      faceta. Poprosil nas o gasnice i gdy ja dostal, pobiegl do... palacej
      sie lokomotywy spalinowej :)
      • robert888 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 12:55
        i to jest właściwa odpowiedź
        Jak auto się zapala to trza dokładać do ognia a nie gasić.
        Po cholerę mieć potem kłopot z pogorzeliskiem?
      • staruch5 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 15:56
        czy naprawde myslisz, ze wszyscy maja AC?
        • kontik_71 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 16:14
          To jest pytanie z cyklu czy oplaca sie miec ubezpieczenie.. Wiec jesli
          ktos nie ma AC to jest sobie sam winny lub mu nie zalezy.. To jest jak
          z ubezpieczeniem domu.. mozna "zaoszczedzic" te pareset zlotych, ale za
          miec kuupe kasy aby samemu sobie zaplacic za ewentualne straty.
          • staruch5 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 15:24
            no Ty jestes przekonany ze sie oplaca. ja nie place AC od 40 lat.
            • kontik_71 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 16:34
              I dlatego Ty bedziesz za wszelka cene chcial gasic auto a ja bede
              odpedzal chetnych do gaszenia wolontariuszy...
              • wkkr Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 17:34
                kontik_71 napisał:

                > I dlatego Ty bedziesz za wszelka cene chcial gasic auto a ja bede
                > odpedzal chetnych do gaszenia wolontariuszy...
                ========
                A co jeśli w aucie bedą zakleszczone twoje dzieci?
                ===
                • kontik_71 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 18:07
                  A co jesli mi kometa walnie w bagaznik..? Tak to sie mozna licytowac do
                  konca swiata.
                  Mowimy w tym watku o "zwyklym" pozarze auta a nie wypadku konczacym sie
                  pozarem. To sa dwie zupelnie inne sprawy i laczy je tylko jedna
                  sprawa.. ta malutka gasniczka niewiele pomoze.
                  • mobile5 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 18:58
                    kontik_71 napisał:
                    ta malutka gasniczka niewiele pomoze.

                    Tym co miała pomóc, już pomogła.
                    • sokolasty Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 20:37
                      no Ty jestes przekonany ze sie oplaca. ja nie place AC od 40 lat.

                      Mi się opłaciło.
                  • megasceptyk Re: Gaśnica a pożar samochodu 14.09.09, 08:14
                    A ubezpieczają od uderzenia komety?
                    Przecież jest to tak samo prawdopodobne
                    co nagły udar mózgu za kierownicą :).

                    Ubezpiecz się od życia najlepiej,
                    całościowo,
                    tylko nie wiem czy ci coś zostanie.

                    Życie to ryzyka,
                    nie ma ryzyka, nie ma zabawy.

                    W Polsce jedyne ubezpieczenie jakie ma sens
                    to ubezpieczenie od kradzieży.
              • staruch5 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 19:51
                zgadza sie. Ja zareagowlaem na Twoja uwage, ze nie warto gasic
                (kazdego) auta.
                • kontik_71 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 19:56
                  Eee a gdzie ja napislem, ze kazdego auta? Pisalem o sobie i moim
                  aucie.. A co inni robia to juz ich zmartwienie. Chyba pomyliles mnie z
                  nastepnym piszacym w tej galazce.. :P
                  • staruch5 Re: Gaśnica a pożar samochodu 14.09.09, 10:10
                    wiem,z e nie napisales "kazdego". Masz racje, niedokladnie
                    zapamietalem. wyraznie pisales op swoim aucie. czyli znowu w efekcie
                    (mojego) nieuwaznego czytania pare niepotzrebnych postow. Pzdr.
              • everettdasherbreed kontik_71 13.09.09, 20:03
                Czy jesteś pewien, że ubezpieczyciel nie będzie chciał wykorzystać tej okoliczności w celu wymigania się od wypłaty odszkodowania?

                Firmy ubezpieczeniowe to trochę jak Dr. Jekyll i Mr. Hyde. Do zawarcia umowy i zapłacenia składki są "do rany przyłóż". Ale gdy trzeba wypłacić odszkodowanie, to uśmiechnięta twarz akwizytora zmienia się w wilczą paszczę likwidatora.
                • kontik_71 Re: kontik_71 13.09.09, 20:21
                  Jestem pewny, jesli w jakims kraju nie obowiazku wozenia ze soba
                  gasnicy to ubezpieczenie nie ma prawa wymagac jej uzycia. prawda...
                  • everettdasherbreed Re: kontik_71 13.09.09, 23:58
                    Z drugiej strony, w warunkach umowy ubezpieczenia auto-casco jest napisane, że ubezpieczony ma obowiązek podjąć wszelkie działania na rzecz zmniejszenia lub ograniczenia szkody. I to jest hak.
                    • kontik_71 Re: kontik_71 14.09.09, 00:05
                      To niech mi to udowodnia :)
      • czwarty.wymiar Pod warunkeim, że masz AC 14.09.09, 08:04
        kontik_71 napisał:

        Gdyby mi sie zaczelo palic auto to ostatnia rzecza jaka bym sobie
        zyczyl, byloby ugaszenie go przed kompletnym wypaleniem. Jeszcze by sie okazalo, ze ubezpieczenie wpadloby na pomysl, ze auto mozna wyremontowac.
        • kontik_71 Re: Pod warunkeim, że masz AC 14.09.09, 09:57
          Dla innych moze nie, ale dla mnie jest to (zacytuje klasyka) oczywista
          oczywistosc..
    • inguszetia_2006 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 12:34
      Witam,
      Gaśnica musi być lekka, by każdy mógł ją udźwignąć i banalna w
      obsłudze, czyli wyciągasz zawleczkę i masz już "dezodorant", tylko
      nieco większy;-D Prostota obsługi i lekkość to są priorytety.
      Gasiłam pożar gaśnicą proszkową i wypsikałam ją w pięć sekund.
      Potem zatrzymał się jakiś miły, uczynny człowiek i zadzwonił po
      straż pożarną. Gwoli wyjaśnienia, nie miałam telefonu komórkowego,
      bo nie były jeszcze w powszechnym użytku, ale ten miły człowiek
      miał "cegłę". I tak sobie myślę od tamtej pory, że taka gaśnica to
      chyba dla człowieka raczej, żeby zdusić ogień w zarodku. Jak się
      pali nogawka, to można psikać;-D Ale samochód tym spryskasz i jest
      zonk.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • staruch5 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 15:55
        pare lat temu swoja gasnica proszkowa ugasilem poldolota. Nie bylo
        latwo, bo juz wlasciciele otwarli maske i troche sie palilo...
        • loyezoo Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 17:30
          I tu jest "pies pogrzebany".Gasiłem kilka aut w życiu ale podstawa
          to nie otwierać maski.Dodatkowy dopływ tlenu i nie daj Boże wiatr
          tylko wzmagają pożar.Zwykłą gaśnicą da się:)
    • krzychbe Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 22:24
      Kiedyś gasiłem poloneza. Gdy podjechałem maska była otwarta, a płomienie miały
      jakieś 2 m. wysokości. Udało się ugasić, bo gaśnice opróżniło w krótkim czasie
      oprócz mnie jeszcze z 5 osób, a dodatkowo jeden gość miał łopatę, za pomocą
      której sypał śniegiem. Nie wiem co na to akumulator, ale ugasiliśmy pożar zanim
      przyjechała straż.

      K.
      • ulubiony19 Re: Gaśnica a pożar samochodu 12.09.09, 22:43
        I Wy to wiecie i ja to wiem,że jedna gaśnica z pożarkiem/pażarem
        sobie nie poradzi.Pomoże tylko w przypadku tlącej się instalacji,i
        najlepiej w przypadku odłączenia napięcia.Druga kwestia to to,że
        zadbany/sprawny samochód nigdy nie powinien mieć samozapłonu.Pech to
        swoją drogą.A tak w ogóle to nie ma nic gorszego na drogach(prócz
        tych co jezdzić nie umieją i debili,hamów,itd. albo wsio naraz) jak
        ta znieczulica.Kiedyś mój kuzyn wykobylił furę na łące koło
        ruchliwej trasy.Wyszedł z wozu sam,był lekko poobijany i poraniony,w
        szoku zbierał na kupkę milon odłamków z szyb(do tej pory śmiejemy
        sie,po co...:)).NIE ZATRZYMAŁ SIĘ NIKT! Ja,gdy widzę wypadek,auto
        na poboczu,czy ktoś ma flaka,zatrzymuję sie ZAWSZE.I nie ukrywam,że
        jest to dla mnie też swego rodzaju rozrywka:)
        Generalnie jestem zajebisty:):):)
        • martinez027 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 02:47
          Te hipermaketowe gasnice dla osobowek sa dobre do zgaszenia
          papierosa najwyzej!!Dobre byly kiedys--gasnice halonowe--skuteczne i
          NIENISZCZYLY samochodu jak te proszkowe(ale ze powiekszaly dziure
          ozonowa jak freon to je wycofali--mam jedna co ma ze 20lat i jeszcze
          dobra)---jak proszkowa sie potraktuje wszystko co jest pod maska to
          takie auto mozna odcholowac tylko na zlom,w wyniku reakcji
          chemicznych powstaje skorupa na wszystkim co tam jest--siada cala
          elektryka itd.......Najlepiej odlaczyc kleme i polac zwykla woda----
          jedyny raz jak widzialem ze komus gasniczka taka pomogla to jak
          koles wyjmowal jakies papiery z bagaznika i napadl go pies--
          poszarpal go niezle,koles go kopie,ja wyszedlem z wozu z palka na
          pomoc,ale koles wyjal gasnice i kundla przez leb---pchlarz padl na
          miejscu:)To byla jedyna skuteczna akcja:)
          • martinez027 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 03:09
            oczywiscie odholowac dla tych co niemaja nic do powiedzenia a
            wytykaja durne pomylki..
        • impulse81 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 21:48
          Wczoraj w nocy zatrzymałem się na jakiejś pipidówie (ciemno było jak w d.)przy
          chłopaku, który wyleciał z drogi. Jego zmasakrowany peugeocik stał bokiem
          (częściowo na drodze) Mówił, że minęło go parę aut ale nikt się nie zatrzymał(a
          wierzcie mi, że widok pogiętego autka z urwanym kołem, zaoranego pobocza i
          porozrzucanej po drodze ziemi, trawy i plastikowych elementów wyglądał doprawdy
          malowniczo). Staliśmy razem(w oczekiwaniu na lawetę) przez ok. 25 minut i w tym
          czasie minęły nas 4 auta - zero zainteresowania. Przykre to... cóż, pewnie dla
          innych było zbyt ciemno żeby chociaż zapytać czy potrzebuje pomocy.
          Co do gaśnicy samochodowej, to oczywiście, że jest ona zbyt mała żeby ugasić
          prawdziwy pożar ale dzięki temu, że jest ona obowiązkowym wyposażeniem
          każdego auta to z pomocą kierowców innych pojazdów (i ich gaśnicami)można
          spokojnie wszystko ugasić. Oczywiście o ile kłęby dymu wydostające się z Twojego
          auta przekonają kogoś do zatrzymania się i udzielenia Ci pomocy..
          PS. Też jestem zajebisty;)
          • ulubiony19 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 21:54
            Generalnie obaj jesteśmy zajebiści:):):)
    • wujaszek_joe mi gaśnica uratowała samochód 13.09.09, 12:21
      akumulator się wziął i zapalił.
      Jak otwarłem maskę to było już ładne ognisko.
      Wujaszek znalazł gaśnicę, zrobił psik i po ognisku.
      Nie wiem co bym zrobił bez gaśnicy
    • wkkr Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 17:42
      mój ociec gaśnicą samochodową zgasił pożar u sąsiad.
      Paliła się butla z gazem. Była jakaś nieszczelność na reduktorze.
      Chałupa pewnie by poszła z dymem bo straż dojechała po 20 minutach
      od zgaszenia płomienia.
    • mamula66 Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 19:32
      Gasnica samochodowa jest rowniw skuteczna jak lekarska strzykawka.
      Kierowcy TIRow maja gasnice ktore moga cokolwiek ugasic
    • everettdasherbreed Gaśnica bardzo się przydaje, gdy 13.09.09, 19:59
      - jakiś menel chce pieniędzy za "popilnowanie"
      - jakiś rowerzysta pyskuje
    • majas.wa Re: Gaśnica a pożar samochodu 13.09.09, 23:54
      Jakieś 3 lata temu jako pasażer autobusu miejskiego byłem świadkiem
      takiego oto zdarzenia:
      Na skrzyżowaniu bo stoi i dymi jakis passat na lewym pasie. Obok
      leży pare zuzytych gaśnic samochodowych (w tym jedna jeszcze sika
      strumieniem jak z niedokręconego kranu). Pan kierowca z autobusu
      wyjmuje taką lochę spod kierownicy i dumnie zaczyna "używać"-
      odbezpiecza szybko i od razu zaczyna "gasić" strumieniem jakiegoś
      gazu- efekt mizerny, przydmuchnięte płomienie buchają na nowo- druga
      gaśnica- taki sam efekt. Wtem podbiega jakiś pan z niewielką
      gaśniczką (ku uciesze gapiów, którzy liczą która to z kolei)-,
      krótkimi seriami podaje różowy proszek na silnik tak skutecznie
      że... gasi pożar chwilę przed przybyciem straży pożarnej ...

      A ostatnio inny przypadek:
      Staje w ogniu miejski autobus w stolicy, straż zaalarmowana już w
      drodze, ale przypadkowi kierowcy zatrzymują się jeden za drugim i
      każdy wyciąga po kolei swoją gasnicę i podaje "samozwańczemu
      strażakowi". Efekt? Pożar silnika ugaszony przed przyjazdem
      jednostki RG.

      Ja na temat gaśnic kilogramowych zdanie mam takie: są potrzebne,
      tylko trzeba nauczyć się z nich rozsądnie korzystać.
    • czwarty.wymiar Kilka gaśnic 14.09.09, 08:07
      Jakiś czas temu widziałem końcówkę takiej akcji. Zapalił się samochód. Do gaszenia przystąpiło pare osób z najbliżej stojących aut. Przy użyciu kilku gaśnic ogień udało się opanować.
    • fredoo Re: Gaśnica a pożar samochodu 14.09.09, 08:33
      Wiele lat temu miałem "garbusa" i jak któregoś dnia nie chcial żonie
      odpalić to jej mówię włącz dwójkę ja cię popchnę i jak zapali to sie
      nie zatrzymój tylko jedż. Wszystko poszło fajnie ale widzę po jakich
      300m jakiż dziwny dymek za autem. Pobiegłem i gdy już byłem na
      miejscy to ludzie z pola trzymali w rękach okopcone worki a samochód
      był cały.Ugasili workami od kartofli.
      Na drugi dzien w pracy od progu koledzy mnie przywitali
      słowami:przeciż lepiej się rozwieść z żoną niż jej podpalać samochód.
    • bucefal76 Kierowcy zachowli się prawidłowo! 14.09.09, 10:18
      Kierowcy zachowali się bardzo przytomnie. Nie ma szansy ugasić płonącego auta 1k
      gaśnicą. Należy zadbać o ewakuację pasażerów a potem oddalić się na bezpieczną
      odległość. Nie wolno ryzykować życia i zdrowia dla uratowania tak niewiele
      znaczącej rzeczy jak samochód.
      Gaszenie należy postawić zawodowcom(strażakom).
      Ewentualnie gaśnic należy użyć tylko i wyłącznie w przypadku gdy nie można
      ewakuować pasażerów np. po wypadku gdy ugrzęzną we wraku.
      Uwaga: auto gasimy nie podnosząc maski. Próba podniesienia maski może się
      skończyć uwolnieniem płomienia i strasznymi poparzeniami niedoszłego bohatera.
    • tiges_wiz ja znam zastosowanie gasnicy ratujace zycie 14.09.09, 11:55
      swietnie sie nadaje do wybicia szyby, jak sie zamki zakleszcza
      • cmok_wawelski Glos rozsadku Wolnej Ameryki... 16.09.09, 02:43
        Czyli kraju samochodow. (I praw jazdy w 30 min bez kursu). Nie mamy
        tu obowiazku gasnic i w ogole jest niewiele obowiazkow a fotoradary
        sa nieliczne i w wielu miejsach jeszcze nielegalne. Pewnie jeden na
        1000 kierowcow ma gasnice. (Ale z kolei ciezarowi raczej maja
        wszyscy, moze lubia? Nie wiadomo).
        www.youtube.com/watch?v=ojzUgtVeYWc.
        Dziwna dyskusja. Jak ktos nie chce to niech nie ma. Jak uwaza, ze ma
        za mala
        www.youtube.com/watch?v=PLxLjYavwic to przeciez moze kupic
        druga albo wieksza lub lepsza. To nie osobista sikawka, nie taka
        prosta do wymiany jak puszka do auta.
        Przeciez nie ma zakazu posiadania dwoch. A czy warto miec? Ja uwazam
        ze warto, (aby nie 15 letnia lub podobna). Wiekszosc pozarow ma to do
        siebie ze najpierw sa malutkie, minute potem wieksze a 3 minuty dalej
        to juz faktycznie straz pozarna i cysterna piany gasniczej. Bywam na
        lotnisku szybowcowym w celach lotniczych. 99.9% amerykanskich pilotow
        sportowych lub szybowcowych nie ma spadochronu. 99% europejskich w
        szybowcach ma. W samolotach sportowych roznie, w zaleznosci od celu i
        typu lotow. Co kraj to obyczaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka