Dodaj do ulubionych

klepać czy nie klepać

13.11.09, 17:36
Alem się dzisiaj zdenerowował. Auto umyte, przygotowane do sprzedaży, stoi od
tygodnia w garażu i zesz mnie podkusiło dzisiaj nim ruszyć - efekt lekkie
zahaczenie o wystające coś (pręt?) spowodowało wgniecenie drzwi (na całej
długości) i błotnika. Koszt porządnej naprawy: 1000 zł (dwa elementy o
klepania i lakierowania). I teraz dylemat przed sprzedażą robić to czy nie
robić (i opuścić cenę). Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • qqbek Re: klepać czy nie klepać 13.11.09, 17:42
      tocqueville napisał:

      > Alem się dzisiaj zdenerowował. Auto umyte, przygotowane do sprzedaży, stoi od
      > tygodnia w garażu i zesz mnie podkusiło dzisiaj nim ruszyć - efekt lekkie
      > zahaczenie o wystające coś (pręt?) spowodowało wgniecenie drzwi (na całej
      > długości) i błotnika. Koszt porządnej naprawy: 1000 zł (dwa elementy o
      > klepania i lakierowania). I teraz dylemat przed sprzedażą robić to czy nie
      > robić (i opuścić cenę). Co radzicie?

      Zależy od auta.
      Jak wart 5-6 tysięcy staruszek - nie ma po co klepać.
      Jak wart naście tysięcy młodzieniec drugiej młodości- można się zastanowić.
      Jak auto warte ponad 20 tysięcy - zdecydowanie klepać, ale udokumentować
      wcześniej szkody, żeby potencjalny kupiec nie pomyślał sobie, że auto jest po
      solidnym dzwonie.
      • ulubiony19 Re: klepać czy nie klepać 13.11.09, 21:13
        Ja bym z tym nic nie robił(swoją drogą miałeś faktycznie pecha w ten
        magiczny dzień:)).Bo jak już robić to porządnie,jak byś zrobił po
        łebkach,to by ludziska odwracali się na pięcie.Poza tym,jak
        wiesz,namnożyło się ostatnio żeczoznafcuf z czujnikami dołączanymi
        gratis do marlboro,wyuczonych na poradnikach auto świata i robi się
        z tego problem.
        A nóż trafi się zapaleniec,który nie specjalnie się wzruszy,bo zrobi
        sobie sam(licząc tylko koszt materiałów),a samochód dostatnie po
        zaniżonej już cenie;)

        Pozdarwiam
      • tocqueville Re: klepać czy nie klepać 13.11.09, 23:03
        Jak wart naście tysięcy młodzieniec drugiej młodości- można się zastanowić.

        to właśnie ta opcja - 9letnie auto klasy C warte mniej więcej 13 tys. Ogólnie w
        bardzo dobrym stanie, z małym przebiegiem, tylko lekko porysowane na zderzakach,
        no i teraz to wgniecenie :(

        Madry kupiec wezmie je bez patrzenia na wgniecenie, ale gdzie znaleźć mądrego
        kupca w dobie "bezwypadkowych igiełek lakier cud miód". A jak pomaluję, to
        istotnie X przyjdzie z czujkiem z allegro i będzie dowodził, że to powypadek.

        ech, a chciałem być fair i podkusiło mnie jechać na badania techniczne, aby nie
        sprzedać komuś auta w złym stanie
        • luna333 Re: klepać czy nie klepać 14.11.09, 05:04
          powiem Ci, że ja właśnie kupiłam z rysą przez całą długość (do
          podkładu tylko). Gość pokazał mi autko, sprawdziliśmy stan
          techniczny, co do rysy zaproponował 2 opcje - sprzeda po cenie
          zbliżonej do tej, którą zaproponował na starcie w zamian on usunie
          te rysy u lakiernika, sprzeda taniej z rysą, a ja sobie z tym zrobię
          co zechcę :) Myślę, że jeśli autko ma dobry stan techniczny to
          znajdziesz kupca (najwyżej trochę cenę opuścisz), Trzeba tylko
          uczciwie sprawę przedstawić. Lekko porysowane iluśletnie autko jest
          IMHO bardziej wiarygodne, niż odpicowany "lakierek".
          No ale ja się nie znam :)
        • luna333 Re: klepać czy nie klepać 14.11.09, 14:39
          ..."Madry kupiec wezmie je bez patrzenia na wgniecenie, ale gdzie
          znaleźć mądrego kupca w dobie "bezwypadkowych igiełek lakier cud
          miód"..."
          Tak więc rozsądny kupiec (stateczna głowa rodziny), który szuka
          samochodu do jazdy a nie szpanu, odpuszcza ogłoszenia w
          stylu "lalunia", "igiełka" itp itd.
          No dobra, chyba patrzę przez swój własny pryzmat, ale takie świry
          jak ja też istnieją ;)
          Ja patrzyłam w ogłoszeniu na" przebieg, ważny przegląd, opis - co
          było wymieniane i czy jest to udokumentowane (faktury, rachunki,
          niekoniecznie z Asio)- (im starsze auto, tym bardziej podejrzane, że
          nic w nim nie było wymieniane, znaczy się ja będę za chwilę musiała
          siedzieć u mechanika, bo siłą rzeczy, na moją babską logikę,
          elementy autka naturalnie w trakcie.. się zużywają).
          Ważne były opony zimowe, bo jestem leniwa i mi się nie chciało już
          ich wymieniać wtenczas ;) I żeby dostać letnie niezużyte.
          Zapewnienie, że stan auta, można sprawdzić w wybranej przez się
          stacji diagnostycznej (mimo potwierdzenia, że było sprawdzane) - to
          pewność dla sprzedającego (bo sprawdził) i dla kupującego, że
          sprzedawca nie ściemnia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka