tomek854
04.06.10, 20:20
forum.gazeta.pl/forum/w,20,112012917,112012917,Tiry_na_autostradzie.html
Tak a propos tego wątku, w którym padło parę dobrym stwierdzeń o tym, że tym
co najlepiej wpływa na płynność ruchu jest wzajemna współpraca, pozwolę sobie
napisać parę słów z punktu widzenia tego większego.
Może następnym razem pomyślimy i wszystkim nam będzie się jeździło lepiej.
*1*. Osobówka grzeje autostradą 180, TIR chce zmienić pas.
- kierowca osobówki widzi "tego wrednego gnoja w TIRze który zajechał mi drogę.
- kierowca TIRa widzi...
Na dobrą sprawę kierowca TIRa nic nie widzi. Lusterka w Tirach są tak
skonstruowane, żeby zapewnić możliwie SZEROKIE pole widzenia. W rezultacie
jednak utrudnia to nieco ocenę odległości: obiekty widziane w lusterku wydają
się być bliżej niż są naprawdę.
Cofając ciężarówką zawsze mam wrażenie że już, już zaraz walnę a potem się
okazuje że za mną jeszcze parę metrów przestrzeni.
No dobrze, powiecie, ale jak to sie ma do osobowego samochodu?
Ano tak, że w wyniku takiego zaburzenia perspektywy skoro tył mojej cięzarówki
wydaje się być niesamowicie daleko ode mnie, to jadący kilkaset metrów za mną
samochód osobowy jest jedynie punkcikiem, jeśli w ogóle go widzę.
Dlatego jadąc z tak dużymi prędkosciami, powiem brzydko, sami sobie jesteśmy
winni, bo nie dajemy kierowcy szans na zobaczenie samochodu osobowego. To jest
dokładnie ta sama sprawa, na którą wielu forumowiczów (często tych samych co
klną na TIRy) narzeka pisząc o motocyklistach jeżdżących z nadmierną prędkoscią.
*2*. Wpuszczanie TIRa przed siebie.
Kierowca osobówki nie wpuści przed siebie TIRa, bo wie, że się będzie potem za
nim musiał ciągnąć przez 10 minut. Jak to jest, że w Wielkiej Brytani takie
zachowanie jest normą?
Ano tak, że skoro takie zachowanie jest normą, to kierowca TIRa wie, że go
wpuszczą zawsze, kiedy będzie chciał. Wiec po wyprzedzeniu jednego pojazdu nie
ciągnie dalej szybszym pasem żeby wyprzedzić piętnaście kolejnych TIRów ale
właśnie wykorzysta każdą lukę, żeby schować się do niej i przepuścić choć
kilku szybszych kierowców.
Sam często jeżdżę po Polsce osobówką i widzę, że jak wpuszczę przed siebie
TIRa to on robi wszystko co się da, żeby jak najszybciej zwolnić mi drogę. To
powszechnie znana zasada psychologiczna: robiąc komuś przysługę powodujemy, że
czuje się nam zobowiązany w jakiś sposób odwdzięczyć. Jeżeli kierowca TIRa
zmianę pasa sobie "wywalczy" to "zdobyczy tak łatwo nie odda". I będziemy się
za nim wlekli przez całe kilometry.
*3*. Zbyt wczesna zmiana pasa.
img189.imageshack.us/img189/2640/p1004091858.jpg
Przepraszam za zdjęcie ze Szkocji, ale możecie sobie to w myślach obrócić na
polskie warunki. To jest to, co widzi kierowca Volvo FM (a nie jest to
najwyższa z ciężarówek). Weźcie pod uwagę, że tu siedzisko fotela znajduje się
wyżej niż dach wielu osobówek. Wyobraźcie sobie, że obok stoi chociażby
Polonez. Jak myślicie, widać go?
Odpowiedź jest przecząca.
Teraz weźcie to pod uwagę, że ta cięzarówka wyposażona jest w pełen komplet
lusterek - wiele starszych ma ich o jedno albo nawet o kilka mniej.
W rezultacie zmiana pasa w martwym polu TIRa kończy się tak: