Warszawska jazda

10.04.04, 14:18
Witam
Sam jestem dopiero początkującym kierowcą. Od wielu osób słyszałem, że w Warszawie jeździ się beznadziejnie. To, że nie przestrzega się ograniczeń prędkości, na skrzyżowaniu można mieć wybitą szybę, a za zajechanie drogi lub wolniejszą jazdę można być zbluzganym jest mi znane z innych miast.
Ale, rzekome informacje o notorycznym przejeżdżaniu na już czerwonym świetle, lub nie ustępowaniu pierwszeństwa karetce to już chyba przesada. Czego jeszcze można się po tym mieście spodziewać? Czekam na wasze opinie, wasze przypadki.
pozdr
    • Gość: olo Re: Warszawska jazda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.04, 14:31
      Byłem w tej wiosce ze trzy razy, dwa razy w godzinach szczytu. Czułem się jak
      ryba w wodzie. Moja wioska to nic. No jest jeden warunek. Trzeba być kierowcą
      nie tyle tzw. dobrym co zdecydowanym. Pierwszy raz pojechałem po pół roku od
      zdania egzaminu na PJ. Po roku ani Berlin, ani Hannover już nie stanowiły
      problemu. To jedynie wrażenia gościa - podkreślam. Na codzień i u siebie widzę
      straszne rzeczy.
      Zdrowia na te Święta życzę olo
    • mar_elx Re: Warszawska jazda 10.04.04, 14:44
      deltaforce1 napisał:

      > Witam
      > Sam jestem dopiero początkującym kierowcą. Od wielu osób słyszałem, że w
      Warsza
      > wie jeździ się beznadziejnie.

      Ja mam wrażenie, że to w mniejszych miastach jeździ się beznadziejnie. Wszystko
      wyglada jak na filmie puszczonym w zwolnionym tempie.

      > To, że nie przestrzega się ograniczeń prędkości,
      > na skrzyżowaniu można mieć wybitą szybę, a za zajechanie drogi lub wolniejszą
      j
      > azdę można być zbluzganym jest mi znane z innych miast.

      Chyba nigdzi eni przetrzega się ograniczń prędkosći. Ale jak będziesz jechał
      prawym pasem i nie tarasował drogi szybszym, to nikt cię nie zbluzga. Natomiast
      za zajeżdżanie drogi to prałbym po ryju każego - bez wzgledu na rejestrację.

      > Ale, rzekome informacje o notorycznym przejeżdżaniu na już czerwonym świetle,
      l
      > ub nie ustępowaniu pierwszeństwa karetce to już chyba przesada. Czego jeszcze
      m
      > ożna się po tym mieście spodziewać? Czekam na wasze opinie, wasze przypadki.
      > pozdr

      Na czerwonym świetle się przejeżdża, ale nie Z REGUŁY tuylko czasem po prostu
      wymusza to sytuacja (skrećanie w lewo na zatłoczonym skrzyżowaniu,
      przejeżdząnie na "różowym" - czyli pośrednio między czerownym a żółtym:-).
      Wkurwia człowiek, który zaniem jeszcze zapali się żółte już zwalnia przed
      skrzyżowaniem - "no bo przecież moze się zapalić żółte". Trzeba jechać
      ZDECYDOWANIE. Kup sobie plan miasta, a nie zastanaiwaj sięna kazdym skrzy
      żowaniu czy już mam skręcic czy nie - przeszkadzasz innym i stwarzasz
      zagrożenie. Jeżeli przejedziesz swoje skrzyżowanie/zjazd to nie cofaj się bez
      sensu tylko jedź dalej i zatrzymaj się w bezpiecznym miejscu - sprawdź na
      planie jak dojechać inną drogą. Jak się pomylisz - może bedziesz musiał
      przejechać cały most albo kilka kilometrów wisłostradą, żeby zawrócić - nic na
      to nie poradzisz - tu są inne odległośći niż w mniejszych miastach. Z jednego
      końca miasta na drugi jest ok 30 km - cały czas PRZEZ MIASTO.
      • Gość: krm Re: Warszawska jazda IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 15:10
        Ostatnio byłem w Warszawie z przymusową wizytą. Koszmar, już od janek wielki
        korek - 1,5h. Powrót to samo. Jednym słowem pół miasta na I biegu. 3km -30min.
        W samej tłok, wszyscy na wzystkich za nic trąbią, sam też zostałem raz
        obtrąbiony za to, że na rondzie chciałem zmienić pas. To chyba nie jest
        zabronione w przepisach. Nie zmieniłem, dodatkowo przez to 6km.
        Po powrocie do łodzi odetchneliśmy i chyba zaczeliśmi doceniać to miasto. Z
        punktu widzenia kierowcy jest o wiele przyjemniejsze. No i dziur w ulicy tutaj
        mniej :(
        • Gość: zx Re: Warszawska jazda IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.04, 23:04
          > Po powrocie do łodzi odetchneliśmy i chyba zaczeliśmi doceniać to miasto. Z
          > punktu widzenia kierowcy jest o wiele przyjemniejsze. No i dziur w ulicy
          tutaj
          > mniej :(


          Sorry, ale Łódź jest chyba polskim rekordzistą pod względem dziur...
    • Gość: xxx Re: Warszawska jazda IP: *.czudec.sdi.tpnet.pl 10.04.04, 17:07
      warszawiacy to szpanerzy - za kierownica po dwakroc
      • Gość: drek Re: Warszawska jazda IP: 217.153.87.* 10.04.04, 17:32
        ale jeszcze nie wyciagali na ciebie wiatrówek? bo tutaj każdy ją ma!!! rozgłoś to wśród znajomych koniecznie.. w końcu jeden mit więcej....
    • Gość: olcia-wa Re: Warszawska jazda IP: *.local.pl / *.zigzag.pl 10.04.04, 18:53
      1-tu się trzeba po prostu nauczyć zdecydowanie i pewnie jeżdzić-wahający się zostaną obtrąbieni!!!
      2-lewy pas tylko dla "rajdowców" bo inaczej lincz!
      3-nie wiem czy to domena Warszawy ,ale taksówkarze sa okropni,zachowują się chamowato jak "królowie szos"!Nie ustepują, wpieprzają sie na siłę, w imię zasady "bij albo zabij",nawet widmo rychłej stłuczki ich nie przeraża,
      po prostu trzeba ich wpuścić i już!
      4-to samo dotyczy autobusów- są jak "święte krowy" -ok, trzeba im ustapić,ale nierzadko nie włączają kierunków i zajeżdżają ci drogę, lub spychają z pasa jak jesteś w połowie autobusu! Ostatnio by moja kumpelę zepchnął taki jeden z jerozolimskich na zaparkowane samochody.

      A więc trzeba sie po prostu na to przygotować albo omijać to moje naprawde kochane miasto szerokim łukiem:)pozd
      • jan.kulczyk Re: Warszawska jazda 10.04.04, 21:17
        Nie jest tak źle, jak ktoś już zauważył, większość z tych opinii to mity:

        1) Światła - notorycznie na czerwonym nie, ale co większym kozakom zdarza się. Notoryczne jest przejeżdżanie na żółtym za wszelką cenę, nawet gdy ma się jeszcze 100-200 m gdy zapali się żółte. Niestety, tym się nasiąka ;(

        2) Prędkość przeciętnie 10-20 km większa niż w innych miastach - paradoksalnie, bo dopuszczalna jest w większości miejsc o 10 mniejsza (50 km/h)

        3) Częstotliwość "rajdowców" i "kozaków" - dużo większa niż gdzie indziej, ale od roku-półtora obserwuję, że jednak nawet ci w lepszych bryczkach się cywilizują. Zostają jeszcze ci w tuningowanych poldkach i golfikach, lub starych mercach i oni faktycznie są groźni. Ale to zwykłe drechy i oni także są wszędzie, tylko tu trochę ich więcej. Po prostu trzeba takich puszczać i tyle - nie ma co im dawać satysfakcji. Wskazówka: przemieszczają się głównie na lewym pasie.

        4) Kierunkowskazy - często brak przy zmianie pasa, zwłaszcza na tych szybszych trasach (Krakowska, W-Z, Łazienkowska, Wisłostrada). Można przeboleć - po prostu przy większej prędkości trzeba zasadę ograniczonego zaufania stosować naprawdę, a nie hipotetycznie.

        5) Do wszystkiego da się przyzwyczaić - jeżdżę tu już od kilku lat i muszę przyznać, że kiedy wracam w rodzinne strony - do Gdańska - to trochę denerwuje mnie miejscowa flegma. No, ale tera to ja już jestem "stołeczny" ;))) hehe (podpowiedź: to ironia.. ;) Natomiast pierwsze kilka tygodni to był koszmar. Ale jedna rzecz: moja ciągle zamiejscowa rejestracja bardzo ułatwia mi życie - ludzie wpuszczają mnie częściej niż "miejscowych", chyba z wyrozumiałości dla biednego idioty z prowincji, co się zgubił. Jeden dziwny przesąd: gdy na światłach zajmuję któryś z pasów, jako pierwszy to ludzie stają za innymi samochodami, z miejscowymi tablicami, jakby podejrzewając, że będę mułowaty, bo nie znam miasta itp. Jeśli mam figlarny nastrój, staram się czasem udowadniać, że się mylą, ale sporo paliwa to kosztuje, więc raczej się wstrzymuję ;)))

        6) Warszawa da się lubić...

        P.S.

        Ale dziury są tu największe w całej Polsce, to pewnik.
      • Gość: qrwr Re: Warszawska jazda IP: *.czudec.sdi.tpnet.pl 10.04.04, 22:12
        > 2-lewy pas tylko dla "rajdowców" bo inaczej lincz!

        - guzik prawda - mity, legendy i nic poza tym

      • klemens1 Re: Warszawska jazda 13.04.04, 12:40
        Gość portalu: olcia-wa napisał(a):

        > 1-tu się trzeba po prostu nauczyć zdecydowanie i pewnie jeżdzić-wahający się
        zo
        > staną obtrąbieni!!!

        Nie az tak od razu, czesto widze jak ktos sie troche pozastanawia i nikt nie
        trabi.

        > 2-lewy pas tylko dla "rajdowców" bo inaczej lincz!

        To juz jakies bajki - mozesz sobie jezdzic ktorym pasem chcesz, a jak chcesz
        jechac szybciej na 3-pasmowce, to polecam prawy. Wyjatkowo trafi sie idiota,
        ktoremu myli sie droga w miescie od autostrady, ale wtedy zazwyczaj ma szybko
        wytlumaczone swiatlami stopu gdzie jego miejsce.

        > 3-nie wiem czy to domena Warszawy ,ale taksówkarze sa okropni,zachowują się
        cha
        > mowato jak "królowie szos"!Nie ustepują, wpieprzają sie na siłę, w imię
        zasady
        > "bij albo zabij",nawet widmo rychłej stłuczki ich nie przeraża,
        > po prostu trzeba ich wpuścić i już!

        Taksowkarze jezdza tak jak przecietny warszawski kierowca, ani gorzej, ani
        lepiej.

        > 4-to samo dotyczy autobusów- są jak "święte krowy" -ok, trzeba im ustapić,ale
        n
        > ierzadko nie włączają kierunków i zajeżdżają ci drogę,

        To jedyny sposob zeby mogly wykonac jakikolwiek manewr - jest to powszechnie
        akceptowalne i nie zauwazylem zeby ktos sie tym bulwersowal - przyjete jest ze
        autobusowi wolno wiecej.

        > lub spychają z pasa jak
        > jesteś w połowie autobusu! Ostatnio by moja kumpelę zepchnął taki jeden z
        jeroz
        > olimskich na zaparkowane samochody.

        Pojedyncze wyjatki.

        > A więc trzeba sie po prostu na to przygotować albo omijać to moje naprawde
        koch
        > ane miasto szerokim łukiem:)pozd

        Nie taki diabel straszny ...
    • Gość: Żubr Re: Warszawska jazda IP: 217.96.2.* 10.04.04, 19:17
      mam akurat z warszawy dobre wspomnienia
      nikt nie trabil choc jechalem dosc wolno szukajac wlasciwej przecznicy

      pozytywne zaskoczenie
      w warszawie jezdzi sie normalenie
      nawet wolniej (korki) niz w innych miastach
    • Gość: Wicio Re: Warszawska jazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 01:16
      Nie zdarzyło się tak, żebym któregoś dnia nie widział kogoś przejeżdżającego skrzyżowanie na czerwonym świetle. Statystycznie widuję 3-4 dziennie. A jeżdżę niedużo - najwyżej 10 kkm rocznie - 99% po Warszawie.
      • Gość: dnia nie widział Re: Warszawska jazda IP: *.g.pppool.de 12.04.04, 09:45
        [img]www.rgross.de/comics/comics11/catalog%20comics11/18.html[/img]
      • Gość: agulha Re: Warszawska jazda IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.04, 11:50
        Mieszkam w Warszawie, dużo tu jeżdżę, w innych miastach mniej. Jeżeli chodzi o
        karetki pogotowia, to w Warszawie - z moich obserwacji - ludzie znacznie
        bardziej wysilają się, żeby takowe przepuścić. Korki - gorsze, ale to nie wina
        kierowców - po prostu za dużo samochodów jest, a za mało dróg. Jeżdżenie po
        lewym pasie: kilka razy ostatnio widziałam auta, chyba z innych miast. Nie było
        problemem, że jechali 40 km/h, i nie było problemem, że jechali lewym pasem,
        problem był taki, że obie te rzeczy robili jednocześnie. Nie znasz drogi? Jedź
        prawym pasem! W innych miastach znacznie gorsze bywa oznakowanie ulic. Kota
        można dostać. Ostatnio byłam w Kielcach, żadna z kolejnych kilku przecznic nie
        miała tabliczki z nazwą. Przejeżdżanie na czerwonym pleni się, niestety - ale
        nie tylko w Warszawie. Aha: niektóre osoby się żalą, że na ludzi z obcymi
        rejestracjami trąbi się w Warszawie "dla zasady". Moja obserwacja: trąbiono na
        mnie, kiedy zaczynałam jeździć (warszawskie numery). Jak sobie teraz przypomnę,
        doskonale rozumiem, o co trąbiącym chodziło :-)). W zeszłym roku przejeździłam
        tydzień na numerach krakowskich (auto zastępcze) i miesiąc na poznańskich (auto
        wypożyczone) i nie zauważyłam, żeby ktokolwiek traktował mnie gorzej, niż
        normalnie, czyli kiedy jeżdżę na warszawskich.
    • gaziarz w Warszawie jezdzi sie najfajniej na swiecie 12.04.04, 13:06
      i nie wynika to tylko z przyzwyczajenia
      • kalor_god Re: w Warszawie jezdzi sie najfajniej na swiecie 12.04.04, 18:42
        1. patologie za kierownica sa wszedzie, to ze widac je w stolcu jest tylko
        efektem skali. wszak w jakim innym miescie jest tak duzy ruch?

        2. potrzebne jest wspomniane zdecydowanie ale i wyobraznia (ta jest potrzebna
        wszedzie i deficytowa jednoczesnie). warto stojac w korku i badac z innego
        miasta pozastanawiac sie zdeka. chocby nad tym czy zjade ze skrzyzowania przed
        zmiana swiatel? czy gdybym przejechal skrzyzowanie siedzac na zderzaku tego auta
        przede mna i wszyscy za mna tez, to czy nie przejechaoby nas 30% wiecej?
        po prostu - kilka prostych sztuczek moze znacznie udroznic i tak zapchane ulice
        i nie dziw sie gosciu nasz mily, ze dostaniesz zjeby jesli utrudnisz dotarcie do
        domu jakiemus zapracowanemu czlowiekowi :)

        zeby bylo jasne: czesc warszawiakow tez jezdzi jak potluczeni - to nie jest tak
        , ze jak sie tu mieszka to sie nabiera pewnych przyzwyczajen. niektorzy sa
        odporni :)
    • Gość: rollo tomasi Re: Warszawska jazda IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 12.04.04, 20:06
      Srednio na temat, ale... Widzialem w stolicy taki numer. Korek jak jasny gwint.
      Koles jedzie rowerem po wydeptanym trawniku. Na jego drodze stoi Ford Fusion.
      Imbecyla tak to zdenerwowało, że zszedł z roweru, wlazł na zderzak i oderwał
      wycieraczkę. Wsiadł na rower i pojechał. Totalna korba. Dobrze ze u mnie na wsi
      nie ma takich zwyczajow.
      • Gość: Olaf Re: Warszawska jazda IP: 62.233.164.* 12.04.04, 20:29
        A poźniej rowerzyści płaczą że kierowcy ich nie lubią. Spychać do rowu bydło na
        rowerach.

        A w Warszawie jeździ się dobrze. Trzeba tylko wyczuś klimat :-))
    • Gość: gryzoń Re: Warszawska jazda IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.04, 22:49
      Kultura - brak
      Nieco większy egoizm związany z posiadaniem droższych aut i lepszych zarobków.
      Stan dróg - fatalny. Miasto buduje nowe wiadukty i mosty zamiast remontować tego co już jest.
      • Gość: Olaf Re: Warszawska jazda IP: 62.233.164.* 12.04.04, 23:29
        Wawa to nie Płock. Tam to dopiero kultura.
    • Gość: krakus walka o życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.04, 00:16
      spróbujcie wjechać do wawy z taką rejestracją jaką ja mam ( kr )
      szczególnie w okresach napiętej sytuacji między tymi miastami np. zbliżający
      się mecz wisła - legia
      to cud że mam jeszcze całe auto
    • Gość: Pitz Re: Warszawska jazda IP: 81.210.87.* 13.04.04, 13:21
      Jezdzi sie jak wszedzie, moze nawet lepiej jak sie czlowiek przyzwyczai.
      A jak tu niektorzy imputuja, ze Warszawiacy to takie chamy uwazajace sie za
      lepszych od innych, to zapraszam do stolicy np. w takie dni jak wczoraj, czyli w
      Swieta. Wtedy po ilosci samochodow widzisz ile tych Warszawiakow jezdzi na
      codzien, a ile z nich to "Warszawiacy" importowani.
      Nie mam nic do ludzi, ktorzy jada do wiekszych miast ze wsi, bo tam rzeczywiscie
      nie ma pracy i perspektyw, ale nie znosze jak po dwoch miesiacach zaczynaja sie
      puszyc, jacy to oni Warszawiacy - po prostu słoma z butów zaczyna im wyłazić i
      uważają się za lepszych od innych. Mam dużo przykładów u siebie w pracy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja