do.ki
15.12.12, 16:09
Podziele sie obserwacja. Jak wszyscy w okolicy, mam teraz auto z systemem start-stop, przez marketingowcow tez dumnie okreslane jako mikrohybryda.
Jesli stosuje pseudoecodriving (delikatne operowanie gazem, proba utrzymania mozliwie stalej i niewysokiej predkosci w ruchu), to system start-stop nawet sie nie wlacza. Pewnie niedoladowany akumulator.
Ale jak pojade troszke ostrzej (dynamiczne ruszanie spod swiatel, rozpedzanie sie do wyzszej predkosci i hamowanie silnikiem przed kolejnymi swiatlami), to start-stop owszem dziala.
Dodatkowo roznica w spalaniu miedzy "lagodna" jazda bez start-stopu a dynamiczniejsza jazda, gdzie start-stop wkracza, jest niewielka, powiedzmy 7.6 vs 8.4 l/100 km. Oczywiscie, czas przejazdu i irytacja sa wieksze przy jezdzie slamazarnej.
Jakie wnioski? Ze te same oszczednosci w spalaniu, jakie daje start-stop, mozna osiagnac i bez tego systemu, jesli sie umie. Albo w druga strone: start-stop pozwala oszczedzac paliwo tym, ktorzy nie chca lub nie umieja bawic sie w ecodriving.