Dodaj do ulubionych

dylemat natury moralnej

IP: 62.233.177.* 20.07.04, 15:42
Jechalem sobie w ten weekend do rodzinki. Niedalako Legnicy dogonilem duzego
fiata prowadzonego przez jakiegos starszego mezczyzne (na oko ok. 60tki).
Jechalem za nim jakis czas, gdyz nie bylo jak wyprzedzic i zauwazylem, ze
ow "dziadek" ma troche dziwny styl prowadzenia. Wykonywal jakies nerwoe ruchy
(jechal sam), drapal sie po glowie raz z lewej strony, raz z drugiej, no i
troche go rzucalo po pasie (nie mocno, ale jednak rzucalo). Mowie, albo
nacpany, albo pijany - nie ma lekko, trzeba zadzwonic na policje by go
zatrzymali - jeszcze kogos zabije i bedzie tragedia.. Zlapalem za telefon
(chwilka na zastanowienie pod jaki to numer trzeba dzwonic) wykrecam... i
odlozylem telefon. Nie zadzwonilem.
I wlasnie, czy wy dzwonicie w takich sytuacjach. Z jednej strony - donosic na
kogos na policje, ale z drugiej - nie powinno byc litosci dla prowadzacych po
kielichu. Ja jednak zmieklem....
p.s. tak sobie teraz mysle, ze powinienem zadzwonic. Przeciez jak by z
dziadkiem wszystko bylo ok. to by go policja puscila, bez zadnych
konsekwencji.. jezeli jednak nie, to byc moze moglbym tym telefonem uratowac
komus zycie.
Obserwuj wątek
    • x-darekk-x Re: dylemat natury moralnej 20.07.04, 15:50
      zawsze dzwonie w takich sytuacjach.
    • Gość: Adrian4u Re: dylemat natury moralnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 15:52
      Nie pamiętam dokładnie ile czasu temu, ale ktoś na forum opisywał podobną
      sytuację. działo się to bodajże w Warszawie nocą. Zadzwonili. wiesz, czasem w
      ten sposób można uratować komuś życie, a solidarność - jakakolwiek - z
      prowadzącymi "trzeźwo inaczej" jest skrajną głupotą.
      Nie zrozum moich słów jako atak na ciebie - to atak na ogólną, chorą
      solidarność zpijanymi i naćpanymi.
    • jacex77 Re: dylemat natury moralnej 20.07.04, 15:59
      Ja kiedyś zadzwoniłem na policję z donosem na kierownika samochodzu który
      jechał agresywnie i niebezpiecznie - wyprzedzał na 3-go, spychał innych z
      drogi, a jak ktoś mu nie ustąpił miejsca do wyprzedzania to po wyprzedzeniu
      gwałtownie hamował.
      Zadzwoniłem, podałem numery gościa i dokłądny opis po jakiej drodze i wa jakim
      kierunku jedzie.
      Tylko, że nawet jeżeli go potem zatrzymali to taki donos tel. nie jest żadnym
      dowodem :(((. Jak go zatrzymali to mógł akurat jechać spokojnie bo ktoś go
      ostrzegł o policji.
      Co innego jeżeli jechał na "dwóch gazach", tu nie będzie dyskusji.
      Podsumowując, dzwoń zawsze i bez skrupułów, może uratujesz życie komuś, a nawet
      sobie.
      Sam nie jestem święty za kółkiem (któż z nas jest...), ale nigdy nie jadę
      agresywnie ani niebezpiecznie, tak żeby narażać kogoś na niebezpieczeństwo.
      Po kilku latach pracy jako kierowca wiem co może się stać i wiem że jeżeli ktoś
      sam nie myśli to trzeba myśleć za niego.
      pozdrawiam
    • 01boryna Re: dylemat natury moralnej 20.07.04, 18:33
      Trzeba dzwonic. Policja sama nie jest w stanie wiele zdzialac. Powinna, wrecz
      musi wspolpracowac ze spoleczenstwem. Trzeba skonczyc z tym
      konspiracyjno-honorowym mysleniem "ja nie kabluje". W tym wypadku to nie jest
      kablowanie. Ja dzwonie i nie ostrzegam swiatlami ze stoi kontrola policyjna...
      • Gość: dziadek z fiata Re: dylemat natury moralnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:39
        dziekujem ci stary pszyjacielu, rze nie zadzwoniłeś na suki. Byłem nawalony ale
        to karzdy robi karzdego dnia. P-lę tych kabli!!!!!!!!!!
    • Gość: Olaf Re: dylemat natury moralnej IP: 62.233.164.* 21.07.04, 07:53
      Ja mam podobny problem jak widzę przejeżdzających na czerwonym świetle. wiem że
      z drogi poprzecznej nic nie jedzie, ale to nie znaczy że można olać cz. światło.
      Niedawno krew w żyłach zmroziła mi taka sytuacja:
      Na jednym z warszawskich osiedli jednorodzinnych ustąpiłem pierszeństwa pewnej
      kobiecie (była z prawej). Dojechaliśmy do skrzyżowania z Modlińską przy gminie.
      Zapalil się zieline światło. Kobieta w samochodzie przede mną lekko "zaspała",
      ale w końcu ruszyła. Niestety nie pojechała daleko bo skrajnym prawym pasem (do
      skrętu w prawo i do jazdy na wprost) na czerwonym świetle pedził młodociany
      debil.
      Wtedy dotarło do mnie że gdyby nie to że ona była z mojej prawej na
      skrzyżowaniu wcześniej to teraz ja byłbym na jej miejscu.

      dzwonienie na policje i informowanie o tym że ktoś jedzie "na bani" to nie
      donos to obywatelski obowiązek.
    • Gość: Doki Re: dylemat natury moralnej IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 21.07.04, 08:12
      Dzwonic na policje z informacja, ze pijany siedzi za kolkiem to nie donos, tylko
      troska o wlasne zycie. Sprawa jest jasna jak widzisz takiego, gdy wytacza sie z
      knajpy, albo wlasnie chuchnal ci w nos na stacji benzynowej.
      W zyciu jest jednak zawsze druga strona. A z drugiej strony: czy Wy macie
      alkomat w oczach? To, ze goscia buja na metr w kazda strone, nie znaczy jeszcze
      ze jest pod wplywem. Moze to taki as kierownicy, a moze po prostu gada przez
      komorke i cos notuje, albo czyta gazete w czasie jazdy (widzialem juz taki
      "multitasking"). Powiedzmy, policja zatrzyma takiego, ten straci czas i nerwy,
      jak dowie sie kto go urzadzil, czy przypadkiem nie bedzie probowal scigac za
      pomowienie?
      • 01boryna Re: dylemat natury moralnej 21.07.04, 10:55
        Gość portalu: Doki napisał(a):

        > W zyciu jest jednak zawsze druga strona. A z drugiej strony: czy Wy macie
        > alkomat w oczach? To, ze goscia buja na metr w kazda strone, nie znaczy jeszcze
        > ze jest pod wplywem. Moze to taki as kierownicy, a moze po prostu gada przez
        > komorke i cos notuje, albo czyta gazete w czasie jazdy (widzialem juz taki
        > "multitasking"). Powiedzmy, policja zatrzyma takiego, ten straci czas i nerwy,
        > jak dowie sie kto go urzadzil, czy przypadkiem nie bedzie probowal scigac za
        > pomowienie?

        Mysle ze druga strona jest w tym wypadku nieistotna. Nikt nie dzwoni o byle co,
        telefonowanie albo czytanie w aucie jest niedozwolone, wiec tez "podlega pod
        paragraph". A jezeli nawet policja zatrzyma kogos nieslusznie to rzecz szybko
        sie wyjasni i bedzie po sprawie. Z tego co wiem nie jest to powod do scigania za
        pomowienie.
    • grogreg Re: dylemat natury moralnej 21.07.04, 09:31
      I gdzie tu dylemat.
      Ja juz dwoch pijaczkow z ruchu wyeliminowalem. Przynajmniej na jakis czas.
    • Gość: Ed Re: dylemat natury moralnej IP: *.mw.mil.pl 21.07.04, 13:20
      Mogłeś spokojnie zadzwonić. Podobne objawy, jak u dziadka, zaobserwowałem też u
      siebie chyba ze dwa razy. Był to tylko i wyłącznie efekt zmęczenia i
      przysypiania oraz próby dalszej jazdy na siłę (zdarza się także w środku dnia).
      W tym wypadku należy zatrzymać sie na krótką nawet drzemkę. A ponieważ jeszcze
      wcześniej zdarzyło mi się, także dwa razy i chyba nawet bez tych objawów, w
      nocy ocknąć się na lewym pasie, to już się pilnuję i trzeci raz losu nie chcę
      kusić.
      Pzdr
      Ed
      • grogreg Re: dylemat natury moralnej 21.07.04, 14:10
        Taz to mialem. Tylko ze is eocknole nie tyle na lewym pasie co na drzewie z
        siedzeniem pasazera na kolanach. Wiecej szczescia niz rozumu. Od tej pory nie
        jezdzenie na dlugie trasy noca.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka