Gość: gazowy
IP: 62.233.177.*
20.07.04, 15:42
Jechalem sobie w ten weekend do rodzinki. Niedalako Legnicy dogonilem duzego
fiata prowadzonego przez jakiegos starszego mezczyzne (na oko ok. 60tki).
Jechalem za nim jakis czas, gdyz nie bylo jak wyprzedzic i zauwazylem, ze
ow "dziadek" ma troche dziwny styl prowadzenia. Wykonywal jakies nerwoe ruchy
(jechal sam), drapal sie po glowie raz z lewej strony, raz z drugiej, no i
troche go rzucalo po pasie (nie mocno, ale jednak rzucalo). Mowie, albo
nacpany, albo pijany - nie ma lekko, trzeba zadzwonic na policje by go
zatrzymali - jeszcze kogos zabije i bedzie tragedia.. Zlapalem za telefon
(chwilka na zastanowienie pod jaki to numer trzeba dzwonic) wykrecam... i
odlozylem telefon. Nie zadzwonilem.
I wlasnie, czy wy dzwonicie w takich sytuacjach. Z jednej strony - donosic na
kogos na policje, ale z drugiej - nie powinno byc litosci dla prowadzacych po
kielichu. Ja jednak zmieklem....
p.s. tak sobie teraz mysle, ze powinienem zadzwonic. Przeciez jak by z
dziadkiem wszystko bylo ok. to by go policja puscila, bez zadnych
konsekwencji.. jezeli jednak nie, to byc moze moglbym tym telefonem uratowac
komus zycie.