Dodaj do ulubionych

akcja Citroena co myślicie?

19.04.14, 19:24
Fajna akcja u Citroena zostawiasz stare auto ,dostajesz rabat na nowe lub opcjonalnie za zlomowanie. Plusy ? Mozna tanio kupić nowe auto np C4 za 56k (120 km benzyna ladnie wyposażony) i stare graty znikają z ulic.... Fajne!
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: akcja Citroena co myślicie? 19.04.14, 19:28
      dupa nie fajne
      cytryny od 15 lat sprzedawane są znacznie poniżej cennika
      nawet - w przypadku droższych modeli - rabaty są rzędu 30%

      To mądre?




      j.
      • bambo.pl Re: akcja Citroena co myślicie? 19.04.14, 19:44
        Ponad 1000 starych aut juz zezlomowali, dzieki tej akcji, czyli fajne bo mniej gratów....
      • loyezoo Re: akcja Citroena co myślicie? 19.04.14, 19:51
        U Citroena to tzw. "chłyt markietingowy".30% rabatu to jeszcze nie dużo:P mi na Jumpera (fakt bus ale 9 osobowy) kilka lat temu zaproponowali 41% po wejściu do salonu hehe.
    • wujaszek_joe Re: akcja Citroena co myślicie? 19.04.14, 22:22
      muszą mieć penisowy towar skoro tak go przeceniają.
      nieb podoba mi się taka polityka cenowa, pachnie jakims naciągactwem typu zepter.
    • darmowy1 Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 12:01
      Nie jestem taki pewien, czy "graty" znikną z ulic dzięki akcji Citroena. Na pewno Citroen na tym nie straci, bo przewidzieli pewnie to o czym napisze poniżej. Nie znam szczegółów tej akcji (np. jak długo trzeba być właścicielem auta).
      W zamyśle akcja ma skłonić właściciela np. kilkunastoletniego auta o wartości równej wartości paliwa w baku do zakupu nowego auta za kilkadziesiąt tysięcy złociszy. Tylko że ten kierowca jeździ trupem nie ze względu na przywiązanie do skansenu, nie jest uczestnikiem akcji typu "nienawidzę nowych aut" ale zwyczajnie nie ma kasy na auto powyżej kilku tysięcy złotych.
      Jak mu się padlina rozpadnie, to jej nie naprawi, bo koszt naprawy przewyższy koszt auta ale kupi następne auto za góra kilka tysięcy.
      Tak więc citroen przewidział jaki może być odzew ale liczy się rozgłos jaki by nie był choćby na forum.
      • galtomone Nie jestem taki pewien czy masz racje 22.04.14, 13:40
        darmowy1 napisał:

        > Nie jestem taki pewien, czy "graty" znikną z ulic dzięki akcji Citroena.

        Ja jestem pewien, ze nie znikna. Raz ze gratow u nas sporo.
        Dwa, ze w srod ich wlascicielei na pewno spor grupa nie chcialaby jednak wynalazku od PSA (nawet nowego).
        Trzy, ze jak ktos jezdzi takim gratem, to nowy Citoren musialby kosztowac ok 15k zeby graty zaczely znikac.

        > Na pewno Citroen na tym nie straci, bo przewidzieli pewnie to o czym napisze poniżej.

        A to to ja znow pewien nie jestem. Maja na placu auta, ktoprych nikt nie chce a PSA od dawna przynosci straty. Za chwile dealerzy ich oleja bo tez chcca z czegos zyc. No to sie przecenia auta 30% i wiecej, byle cos sie ruszylo a do strat doplaci EU/francuski podatnik, ewentualnie chinczycy (jesli sa na tyle durni).

        Gdyby takie akcje przynoscily zyski to PSA byloby na plusie a nie minusie.

        > W zamyśle akcja ma skłonić właściciela np. kilkunastoletniego auta o wartości r
        > ównej wartości paliwa w baku do zakupu nowego auta za kilkadziesiąt tysięcy zło
        > ciszy. Tylko że ten kierowca jeździ trupem nie ze względu na przywiązanie do sk
        > ansenu, nie jest uczestnikiem akcji typu "nienawidzę nowych aut" ale zwyczajnie
        > nie ma kasy na auto powyżej kilku tysięcy złotych.

        Dlatego jest szansa, ze zdecyduje sie na nowa cytryne, ktora nie jest wiele wiecej warta ;-).
        Tylko upust musi byc odpowiedni. A to, ze Cytryny sa marne potwierdzaja swiatowe wyniki sprzedazy oraz dochod koncernu - ujemny :-)

        > Tak więc citroen przewidział jaki może być odzew ale liczy się rozgłos jaki by
        > nie był choćby na forum.

        Ale gdzie tu pozytywne strona tej akcji?
        Bo jak widac, glownie sa glosy - przecaniaja bo sie nie sprzedaja....
      • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 13:59
        > W zamyśle akcja ma skłonić właściciela np. kilkunastoletniego auta o wartości r
        > ównej wartości paliwa w baku do zakupu nowego auta za kilkadziesiąt tysięcy zło
        > ciszy. Tylko że ten kierowca jeździ trupem nie ze względu na przywiązanie do sk
        > ansenu, nie jest uczestnikiem akcji typu "nienawidzę nowych aut" ale zwyczajnie
        > nie ma kasy na auto powyżej kilku tysięcy złotych.

        Bzdura. Ja skorzystałem z analogicznej akcji. Jeździłem piętnastoletnim autem, w całkiem przyzwoitym stanie ale już przychodziła pora albo na porządny remont, albo na upgrade. Miałem zamiar wymienić go na kilkulatka, kupionego w połowie z oszczędności a w połowie na kredyt kiedy pojawiła się właśnie taka akcja. Wyszło na to, że moje stare auto mógłbym sprzedać na rynku albo oddać w rozliczeniu w takiej własnie akcji za pięć razy tyle. Wybór był oczywisty. I w tym momencie za te same pieniądze zamiast kupować 3-4 latka, kupiłem sobie auto fabrycznie nowe, a moje stare auto zniknęło z dróg - i dobrze, bo skoro ja się nie zdecydowałem na większy remont który je czekał, wątpię, żeby się na to zdecydował ktoś, kto by je ode mnie kupił i nic o nim praktycznie nie wiedział.
        • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 14:00
          Aha, akcja ta była sponsorowana przez rząd, ale się skończyła. Wielu dealerów wciąż jednak oferuje takie same stawki za złomowanie starych aut. Najwyraźniej więc się to opłaca.
          • galtomone Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 14:46
            tomek854 napisał:

            > Aha, akcja ta była sponsorowana przez rząd, ale się skończyła.

            Nie przez rzad, tylko przez te wiekszosc, ktorej na nowa fure nie stac.
            Nalezy sie spodziewac, ze jak PiS dojdzie do wladzy to bedziemy mieli wiecej takich socjalistycznych gestow rozdawnictwa. W koncu socjalizm jest najwazniejszy!
            • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 19:23
              > Nie przez rzad, tylko przez te wiekszosc, ktorej na nowa fure nie stac.

              Akurat ta większość, której na nową furę nie stać, to podatków płaci wcale albo ledwo co, więc raczej to byli ci, co się wożą nowymi BMW i Jaguarami.
              • galtomone Re: Nie jestem taki pewien... 23.04.14, 07:28
                No nie wiem, mnie na nowa fure nie stac, ale w podatkami zasililem budzet dosc konkretnie. Na tyle dobrze, ze gdyby nie podatki to pewnie stac by mnie bylo I na nowa fure I na wakacje...
        • galtomone Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 14:44
          tomek854 napisał:

          > Bzdura. Ja skorzystałem z analogicznej akcji.

          Tak patrze na link w Twoim podpisie i juz mi sie wszystko zgadza.

          Oto wlasnie pryzmat spojrzenia prawdziwego, wyrozumialego katolika, ktory wie co to empatia.

          "Bzdura. Ja skorzystałem" - no a to przeciez oczyiwste, ze skoro Ty skorzystales to cala reszta tez moze i powinna, chyba ze to zydzie, geje lub masonio... ale na pewno nie mniej zamozni.
          • samspade Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 15:19
            Przeciez Tomek stwierdza ze majac nastoletni samochod skorzystal podobnej akcji. Co ma do tego czy ktos jest katolikiem, ateista czy weganinem?
            • jeepwdyzlu tomek to była akcja wyjątkowa 22.04.14, 15:45
              żeby ratować przemysł motoryzacyjny
              z dzisiejszej perspektywy widać, że podjęta nieco histerycznie i niepotrzebnie...
              Przypomnę - kasę dawał budżet DOPŁACAJĄC do ceny samochodu
              Ty uważasz takie działania za sensowne??????????????????

              Dzisiejsza akcja nie ma nic wspólnego - poza POZOREM użyteczności (kasowanie złomów)
              to czysty marketing...
              I dobrze, tylko nie oszukujmy się, że ma to coś wspólnego z ekologią....
              A czy to się opłaca?
              Nie, bo citroen jest w czarnej dupie....
              jeep
              • misiaczek1281 Re: tomek to była akcja wyjątkowa 22.04.14, 17:46
                jeepwdyzlu napisał:

                > żeby ratować przemysł motoryzacyjny
                > z dzisiejszej perspektywy widać, że podjęta nieco histerycznie i niepotrzebnie.
                > ..
                > Przypomnę - kasę dawał budżet DOPŁACAJĄC do ceny samochodu
                > Ty uważasz takie działania za sensowne??????????????????
                >
                > Dzisiejsza akcja nie ma nic wspólnego - poza POZOREM użyteczności (kasowanie zł
                > omów)
                > to czysty marketing...
                > I dobrze, tylko nie oszukujmy się, że ma to coś wspólnego z ekologią....
                > A czy to się opłaca?
                > Nie, bo citroen jest w czarnej dupie....
                > jeep

                Masz racje jeep. To już nie te czasy jak za PRL-u gdy 10 letni Fiat 126p był oddawany na złom a ludzie latami ściółali na nówkę z salonu która była spełnieniem ich życiowych marzeń:)
                Dziś sytuacja na rynku i świadomość konsumenta jest inna a decyzje o zakupie dużo bardziej rozumne i oszczędne ... wśród aut używanych jest większy wybór niż wśród nowych i za 2-3 razy mniejsze pieniądze można kupić fajny wózek w niezłym stanie, dlatego koncerny stają na głowie by skusić do zakupu...złomowanie, rabaty, wyprzedaże rocznika,odliczenia VAT:)
              • tomek854 Re: tomek to była akcja wyjątkowa 22.04.14, 19:30
                > Przypomnę - kasę dawał budżet DOPŁACAJĄC do ceny samochodu
                > Ty uważasz takie działania za sensowne??????????????????

                Generalnie nie uważałem tego za sensowne żeby podatnik za to płacił, ale skoro jest frajer, który chce kupić mojego starego klonkra za pięciokrotnosć jego wartości to dlaczego mu nie sprzedać?

                Natomiast jak już pisałem, pieniądze rządowe się już skończyły, a oferta u wielu dealerów dalej aktualna. Najwyraźniej:
                1) Dealerom się to opłaca
                2) Ludzie jeżdżacy starymi gratami kupują czasem dobre samochody, bo z akcji korzystają - niedawno widziałem jak przyjechała laweta do salonu Audii i jakie klonkry na nią ładowali.
                3) Chyba nie zaprzeczysz, że nie zaszkodzi, jeśli średnia wieku i stanu technicznego aut na drogach się dzięki takiej akcji polepszy?

                No i nie tylko Citroen takie układy oferuje tu gdzie mieszkam.
            • galtomone Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 18:20
              Pisanie w tonie BZDURA, BO JA SKORZYSTALEM - odrobine pokory I szerszej perspektywy... Z tego co widze im ktos bardziej wierzacy tym w nim tego mniej.
              • samspade Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 18:29
                Pokora i perspektywa nie jest zalezna od wiary.
                A ze ta akcja o ktorej pisze Tomek miala miejsce w anglii i ze budzet doplacal do wymiany to druga sprawa. Tak wiec tylko podobnie ale duzo roznic.
                • galtomone Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 19:13
                  Calosc nie ma znaczenia, nie mozna pisac o wszystkich tylko przez pryzmat wlasnego siedzenia.
                  • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 19:37
                    galtomone napisał:

                    > Calosc nie ma znaczenia, nie mozna pisac o wszystkich tylko przez pryzmat wlasn
                    > ego siedzenia.

                    NIe można. Natomiast jeśli ktoś twierdzi, że kierowca jeżdżacy starym gratem z definicji nie może pozwolić sobie na kupno nowego - czyli stawia założenie, że NIKT NIE ROBI X, można to założenie obalić pokazując, że przynajmniej jedna osoba ROBI X.

                    Mniej paciorków, galtomone, więcej logiki! :)
                    • misiaczek1281 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 23:35
                      tomek854 napisał:

                      > galtomone napisał:
                      >
                      > > Calosc nie ma znaczenia, nie mozna pisac o wszystkich tylko przez pryzmat
                      > wlasn
                      > > ego siedzenia.
                      >
                      > NIe można. Natomiast jeśli ktoś twierdzi, że kierowca jeżdżacy starym gratem z
                      > definicji nie może pozwolić sobie na kupno nowego - czyli stawia założenie, że
                      > NIKT NIE ROBI X, można to założenie obalić pokazując, że przynajmniej jedna oso
                      > ba ROBI X.
                      > > Mniej paciorków, galtomone, więcej logiki! :)
                      już widzę jak właściciel zardzewiałego Golfa III z Pcimia Górnego oddaje go na złom i idzie do salonu po nowe auto za 60 tys.zł pytając panią w kasie z uśmiechem : gotówką czy kartą?:)
                      • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 23.04.14, 15:46
                        > już widzę jak właściciel zardzewiałego Golfa III z Pcimia Górnego oddaje go
                        > na złom i idzie do salonu po nowe auto za 60 tys.zł pytając panią w kasie z uśm
                        > iechem : gotówką czy kartą?:)


                        Mój ojciec w swoim czasie wymienił 15-letniego Fiata 125p na nówkę Fabię. I tylko trochę wziął kredytu.

                        Może Cię to zdziwi, bo ty wypierdziane klonkry dorzynasz po tych, którzy już ich mieli dosyć, ale jak ktoś ma auto od nowości i o nie dba, to może pojeździć nim przez te 15 lat. A nawet jak miał na kredyt, to kredy spłacony jest w kilka lat i dalej spokój. Nie musi co 2-3 lata kupować kolejnej używki.

                        Dopiero jak wiek auta naprawdę już daje sie we znaki i jazda nim staje się zajęciem albo dla dziada, albo dla hobbysty, idzie się do salonu i za zaoszczędzone na niekupowaniu nowego auta co kilka lat pieniądze kupuje się nowe.
                        • misiaczek1281 Re: Nie jestem taki pewien... 24.04.14, 10:02
                          > Może Cię to zdziwi, bo ty wypierdziane klonkry dorzynasz po tych, którzy już ic
                          > h mieli dosyć, ale jak ktoś ma auto od nowości i o nie dba, to może pojeździć n
                          > im przez te 15 lat. A nawet jak miał na kredyt, to kredy spłacony jest w kilka
                          > lat i dalej spokój. Nie musi co 2-3 lata kupować kolejnej używki.
                          Może cię to zdziwi ale nie wszystkie używane to klonkry....są też zadbane używki w super stanie :) Poza tym policz sobie ile stracisz kupując nowe auto na kredyt: 5 lat spłacania rat oprocentowanych 10% w skali roku = 50% więcej kosztuje cię to nowe auto! + utrata wartości 50% w 5 lat = 100% więcej dopłacasz do interesu czyli miałbyś dwa nowe auta w cenie jednego !!! ...Mnie na takie "interesy" nie stać i to wcale nie finansowo ale mentalnie !!! Jak to mówią: z przodu honor , z tyłu goła d....:) a 8-10 letni zadbany Volkswagen lub Audi ma przed sobą jeszcze wiele lat spokojnej jazdy bo nie wszystkie używane to wypierdziane klonkry a można jeździć nimi jeszcze parę ładnych lat ! Zdziwiony?haha:)
                          • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 24.04.14, 12:38
                            To bardzo ciekawe co mówisz. Auto faktycznie jest po pięciu latach warte połowę tego, co za niego zapłaciłem (wliczając w to koszta kredytu), ale ja dopiero za kolejne 5 lat będę w tym miejscu, w którym Ty kupiłeś swoje 10 letnie polo. Czyli skoro mówisz, że 10 letnie zadbane auto ma przed sobą jeszcze parę lat życia, to ja za 5 lat będę miał auto, które będzie miało przed sobą tyle życia, ile Twoje w momencie zakupu.

                            A koszta? Wcześniej jeździłem bardzo zadbaną używką, niestety z powodu wieku auta trzeba było wymieniać normalnie zużywające się części. Fakt, że było to auto troszkę większe więc więcej paliło, ale z drugiej strony teraz płacę więcej ubezpieczenia, bo nabroiłem a i auto jest więcej warte. Generalnie jak sobie kiedyś podsumowałem koszta to jeżdżenie nowym kosztuje mnie na miesiąc mniej niż jeżdżenie tamtą używką - a nie liczymy czasu spędzonego po warsztatach, niewygód spowodowanych jakimiś pierdołami które są nieuchronne w kilkunastoletnim aucie a w nowym nie mają prawa się zdarzyć.

                            Summa summarum jeśli ktoś kupuje używane 10 letnie auto raz na pięć lat albo nowe raz na 15 lat to w sumie finansowo wychodzi na to samo, bo przy nowym przez pierwsze lata nie musi dokładać do niego złamanego grosza, dodatkowo przez całe 15 lat ma auto o pewnej przeszłości które zna jak własną kieszeń. Kupiłem auto za ok. 10 000 po 15 latach będzie warte (patrząc na giełdę) niecały tysiąc. Straty - niecały tysiąc na rok plus prawdopodobnie naprawy pod koniec eksploatacji Kupując za 3000 używanego 10-latka co pięć lat tracimy na każdym z nich 2000, ale koszta napraw związanych z wiekiem auta ponosimy przez cały okres eksploatacji, bo każdy z nich już na starcie ma 10 lat.

                            Więc w sumie finansowo na taką skalę wychodzi podobnie. Jeśli lubisz jeździć używanym i pławić się w poczuciu wyższości nad innymi, to proszę bardzo, szerokiej drogi życzę.

                            (Co innego jest kupować nowe auto i sprzedawać po roku, dwóch, ale tak to chyba nikt normalny nie robi jeśli auto nie ma jakiegoś feleru, chyba, że ma za dużo pieniędzy i zmienia auta jak rękawiczki).
                            • galtomone 15 lat? To jak wyrok :-) 25.04.14, 09:25
                              tomek854 napisał:

                              > Summa summarum jeśli ktoś kupuje używane 10 letnie auto raz na pięć lat albo no
                              > we raz na 15 lat to w sumie finansowo wychodzi na to samo,

                              Moze i tak.... ale gdybym kupujac nowe auto wiedzial, ze finansowo jestem skazany na nie na nastepene 15 lat to bym sie zastrzelil.

                              A dzis kupuje uzywane i jak mam potrzebe to i po 2 latach moge je sprzedac i nie plakac nad problemem deprecjacji.

                              Zakup nowego auta to troche bylby dla mnie (zakladajac, ze musze sie jednak z kasa liczyc) prawie jak umowa z ladnym telefonem komorkowym na 5 lat.

                              Pierwsze pol roku... rok sie czlowiek czieszy a potem zmienia sie rynekj, ceny, modele a czlowiek dalej na lancuchu umowy (btw: Nju Mobile jesy super!)
                              • misiaczek1281 Re: 15 lat? To jak wyrok :-) 25.04.14, 11:53
                                galtomone napisał:

                                > tomek854 napisał:
                                >
                                > > Summa summarum jeśli ktoś kupuje używane 10 letnie auto raz na pięć lat a
                                > lbo no> > we raz na 15 lat to w sumie finansowo wychodzi na to samo,
                                Nowe auto traci 50% wartości w 5 lat czyli 25 tys.zł a w kolejnych dwóch pięciolatkach po 5 tys.zł razem po 15 latach nowe traci 35 tys.zł. A 10 latek traci w 5 lat 7 tys.zł, zatem w 15 lat straci 21 tys.zł. :) 35 tys. - 21 = 14 tys.zł straci więcej nowe:) hehe:)
                                > Moze i tak.... ale gdybym kupujac nowe auto wiedzial, ze finansowo jestem skaza
                                > ny na nie na nastepene 15 lat to bym sie zastrzelil.
                                Kocham moje Polo, ale nigdy bym nie wytrzymał w nim aż 15 lat :) No może 5-6 lat:)
                                • tomek854 Re: 15 lat? To jak wyrok :-) 25.04.14, 16:50
                                  > 35 tys. - 21 = 14 tys

                                  Ty wydałeś na naprawy 700 złotych, bo Ci się udał egzemplarz. Inni ładują kupę kasy - mój znajomy własnie w kilkuletniej mazdzie się przymierza do naprawy na którą będzie musiał wyłożyć grubo ponad 6 000 złotych. Więc nie ma reguły.

                                  W aucie nowym masz pewnośc, że żadna większa naprawa Ci nie wyskoczy, a nawet jeśli, to Ci ją obsłużą z gwarancji (w moim przypadku pięcioletniej).
                                  • misiaczek1281 Re: 15 lat? To jak wyrok :-) 25.04.14, 17:12
                                    tomek854 napisał:

                                    > > 35 tys. - 21 = 14 tys
                                    >
                                    > Ty wydałeś na naprawy 700 złotych, bo Ci się udał egzemplarz. Inni ładują kupę
                                    > kasy - mój znajomy własnie w kilkuletniej mazdzie się przymierza do naprawy na
                                    > którą będzie musiał wyłożyć grubo ponad 6 000 złotych. Więc nie ma reguły.
                                    >
                                    > W aucie nowym masz pewnośc, że żadna większa naprawa Ci nie wyskoczy, a nawet j
                                    > eśli, to Ci ją obsłużą z gwarancji (w moim przypadku pięcioletniej).

                                    Strach ma wielkie oczy:) To trzeba nie kupować złoma w ciemno który posiada drogie w zakupie i naprawie części ! :) W nowym aucie masz pewność że sie wiele nie zepsuje przez pierwsze 2 lata, ale przy zakupie na dzień dobry już wydałeś kilkadziesiąt tysięcy zł więcej niż w używanym i stracisz na wartości 50% w 4-5 lat a w zadbanym aucie używanym nie masz na 100% pewności że w naprawy używki wydasz 6 tys.zł ...ogromny pech i rzadkość że taka droga naprawa się zdarzyła... w prostej zadbanej benzynówce bez turbo, dwumasy ,DPF-a raczej niewiele drogich rzeczy może się zepsuć i naprawy zazwyczaj wynoszą do tysiąca zł jak u mnie 700 zł w 2 lata:)
                                    • nom73 Re: 15 lat? To jak wyrok :-) 25.04.14, 20:47
                                      misiaczek1281 napisał:

                                      > .. w prostej zadbanej benzynówce bez turbo, dwumasy ,DPF-a raczej niewiele drog
                                      > ich rzeczy może się zepsuć i naprawy zazwyczaj wynoszą do tysiąca zł jak u mnie
                                      > 700 zł w 2 lata:)

                                      Nie chwal dnia przed zachodem słońca. ;-)
                                      Kumpel kupił Toledo 1.4/75KM, przy 180 tys. km padła skrzynia biegów (zatarła się tak, że pękła obudowa i olej się wylał). Regenerowana skrzynia to 1200zł.
                                      U innego znajomego też Toledo i też 1.4/75KM 2003 rok padła maglownica przy 130 tys. km, wymiana na regenerowaną to 900zł (nowa 1700zł).
                                      Jak Ci padnie pompa wspomagania, czujnik skrętu (dość częsta przypadłość, brak zamienników - koszt oryginalnego 500-600zł) i inne części to przestaniesz się cieszyć. ;-)
                                      Ja w swojej Fabii przez kilka lat miałem spokój, ale po 200 tys. km i 12 latach mogę napisać:
                                      - wymiana uszczelki pod głowicą po 170 tys. km - 1000zł w ASO,
                                      - 4 x piasta przedniego koła - 4 x 250zł (po 60 tys. km 2 sztuki, po 180tys. tez 2 sztuki)
                                      - 4 x łącznik stabilizatora 4 x 70zł
                                      - 2 x tłumik końcowy - 2 x 120zł
                                      - 2 x tłumik środkowy - 2 X 80zł
                                      - łącznik elastyczny wydechu - 120zł
                                      - 2 x przewód elastyczny hamulcowy przód - 2 x 100zł
                                      - 2 x cylinderki tył + wymiana płynu hamulcowego - 150zł
                                      - 2 x tuleje gumowe wahacza przedniego + gumy stabilizatora - 160zł
                                      - 2 x tarcze i klocki - 700zł
                                      - szczęki hamulcowe tył - 120zł
                                      - żarówki H7 ok. 8 sztuk - 100zł
                                      - czujnik temperatury - 90zł
                                      - czujnik hamulcowy - 35zł
                                      - czujnik wstecznego - 25zł
                                      - termostat - 2x - 70zł
                                      - odboje tył - 2 x 120zł
                                      Wszystkie części oryginalne lub dobre zamienniki (np. TRW).
                                      Więcej "grzechów" Fabii nie pamiętam, jak coś przypomnę to napiszę.

                                      PS. Misiaczek oblicz mi ile już straciłem na Fabii, kupując nową w 2002 roku za 35 tys. zł i jeżdżąc do dzisiaj? ;-)
                                      Aha, nie zamierzam jej sprzedawać, bo mimo, że ma 12 lat to jeździ jak nowa, a silnik to właściwie dopiero się dotarł. :D

                              • tomek854 Re: 15 lat? To jak wyrok :-) 25.04.14, 16:48
                                > Moze i tak.... ale gdybym kupujac nowe auto wiedzial, ze finansowo jestem skaza
                                > ny na nie na nastepene 15 lat to bym sie zastrzelil.

                                Ty - tak. Ale sam prosiłes, żeby nie używać argumentu "bo ja" jako argumentu przesądzającego o wszystkim.

                                Ja sobie kupiłem np. autko nowe i zakładam, że dociągnę do nim do końca ery aut spalinowych. Następne będzie elektryczne :)

                                Inna sprawa, że ja kupiłem auto z założeniem "za parę lat zrobi się z tego drugie auto w rodzinie, bo będą dzieci itp" a tymczasem sytuacja się zmieniła mi diametralnie. Tymczasem jednak się okazało, że auto spełnia wszystkie moje oczekiwania (czego się nie spodziewałem, bo wcześniej zawsze jeździłem wielkimi autami i mi się wydawało, że tak muszę mieć) więc w sumie nie rusza mnie, że są nowsze, szybsze i bardziej skomputeryzowane (a to ostatnie to jest wręcz dla mnie argument przeciw).

                                Jest wiele takich osób - w mojej rodzinie np. wysyp emerytów się zrobił ostatnio i kupili sobie nowe samochody z założeniem "będę dbał, mało jeździł wiec to jest moje auto docelowe". Znam też pare osób (i to nie w Polsce) którzy zmieniają auto bardzo rzadko. Jeden z moich szefów na przykład kiedyś, bogaty facet, jeździł kilkunastoletnią corollą.
                            • misiaczek1281 Re: Nie jestem taki pewien... 25.04.14, 11:19
                              tomek854 napisał:

                              > A koszta? Wcześniej jeździłem bardzo zadbaną używką, niestety z powodu wieku au
                              > ta trzeba było wymieniać normalnie zużywające się części. Generalnie jak sobie kie
                              > dyś podsumowałem koszta to jeżdżenie nowym kosztuje mnie na miesiąc mniej niż j
                              > eżdżenie tamtą używką - a nie liczymy czasu spędzonego po warsztatach, niewygód
                              > spowodowanych jakimiś pierdołami które są nieuchronne w kilkunastoletnim aucie
                              > a w nowym nie mają prawa się zdarzyć.
                              Teza że używane auta się psują i naprawy kosztują drogo nie jest do końca prawdziwa....przez 2 lata jazdy i 15 tys.km wymieniłem tłumik (140 zł),łącznik stabilizatora(50zł), 2 razy olej (200zł),rozrząd (dwa paski+rolki 300zł). Razem około 700 zł przez 2 lata jazdy na naprawy. 350 zł na rok.Czy to dużo ? Nie, biorąc pod uwagę że tylko jeden przegląd nowego auta w ASO kosztuje około 600-800 zł ,nie mówiąc już o naprawach:)
                              >
                              > Summa summarum jeśli ktoś kupuje używane 10 letnie auto raz na pięć lat albo no
                              > we raz na 15 lat to w sumie finansowo wychodzi na to samo, bo przy nowym przez
                              > pierwsze lata nie musi dokładać do niego złamanego grosza,
                              > (Co innego jest kupować nowe auto i sprzedawać po roku, dwóch, ale tak to chyba
                              > nikt normalny nie robi jeśli auto nie ma jakiegoś feleru, chyba, że ma za dużo
                              > pieniędzy i zmienia auta jak rękawiczki).
                              Jak nowe sprzedasz po 5 latach a nie po 2 to i tak stracisz 50% czyli 25 tys.zł a jak kupisz zadbanego 10 latka za 14 tys.zł i po 5 latach stracisz 50% czyli 7 tys.zł. 25-7 = 18 tys.zł więcej stracisz na wartości na nowym :) więc jednak nie wychodzi na to samo:) haha:)
                              • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 25.04.14, 16:54
                                > Teza że używane auta się psują i naprawy kosztują drogo nie jest do końca pr
                                > awdziwa....przez 2 lata jazdy i 15 tys.km wymieniłem tłumik (140 zł),łącznik st
                                > abilizatora(50zł), 2 razy olej (200zł),rozrząd (dwa paski+rolki 300zł). Razem o
                                > koło 700 zł przez 2 lata jazdy na naprawy. 350 zł na rok.Czy to dużo ? Nie, bio
                                > rąc pod uwagę że tylko jeden przegląd nowego auta w ASO kosztuje około 600-800
                                > zł ,nie mówiąc już o naprawach:)


                                Jakich naprawach? Przecież to jest nowe auto. Ja w moim zmieniam regularnie olej, opony i pióra wycieraczek poza tym dwa razy wymieniłem żarówkę i to chyba była największa awaria... Co do kosztów - to w Polsce ASO jest synonimem złodziejstwa. Ja w Szkocji płacę za przegląd w ASO dwadzieściaparę funtów więcej niż w szemranym pakistańskim warsztacie do którego i tak bym nie poszedł (znajomi raz byli, dziękuję, postoję).

                                > Jak nowe sprzedasz po 5 latach a nie po 2 to i tak stracisz 50% czyli 25 tys
                                > .zł a jak kupisz zadbanego 10 latka za 14 tys.zł i po 5 latach stracisz 50% czy
                                > li 7 tys.zł. 25-7 = 18 tys.zł więcej stracisz na wartości na nowym :) więc jedn
                                > ak nie wychodzi na to samo:) haha:)


                                Jeśli pomijamy kwestię napraw i innych kosztów (np. wyższe stawki podatkowe...)
                                • misiaczek1281 Re: Nie jestem taki pewien... 26.04.14, 22:44
                                  tomek854 napisał:

                                  > > Teza że używane auta się psują i naprawy kosztują drogo nie jest do ko
                                  > ńca pr> > awdziwa....przez 2 lata jazdy i 15 tys.km wymieniłem tłumik (140 zł),łącz
                                  > nik st> > abilizatora(50zł), 2 razy olej (200zł),rozrząd (dwa paski+rolki 300zł). R
                                  > azem o> > koło 700 zł przez 2 lata jazdy na naprawy. 350 zł na rok.Czy to dużo ? Ni
                                  > e, bio> > rąc pod uwagę że tylko jeden przegląd nowego auta w ASO kosztuje około 60
                                  > 0-800
                                  > > zł ,nie mówiąc już o naprawach:)

                                  >
                                  > Jakich naprawach? Przecież to jest nowe auto. Ja w moim zmieniam regularnie ole
                                  > j, opony i pióra wycieraczek poza tym dwa razy wymieniłem żarówkę i to chyba by
                                  > ła największa awaria... Co do kosztów - to w Polsce ASO jest synonimem złodziej
                                  > stwa. Ja w Szkocji płacę za przegląd w ASO dwadzieściaparę funtów więcej niż w
                                  > szemranym pakistańskim warsztacie do którego i tak bym nie poszedł (znajomi raz
                                  > byli, dziękuję, postoję).
                                  Wy w tej Szkocji to macie fajne życie....Nie dość że za pensje można kupić więcej paliwa niż Polak za swoją polską w Polsce to jeszcze VAT niższy (0%,5% i 20%) a u nas 23%:) Gdybym mieszkał w Szkocji to bym kupował tylko nowe auta! 10 pensji i nówka z salonu jest, a w POL 25 wypłat:) Zwracam honor:)
                          • schweppes1 Misiaczek, przestań pier*olić farmazony. 24.04.14, 21:33
                            Nie musisz nam tłumaczyć, że zamiast kilku markowych, wysokiej jakości nowych ubrań można kupić całą zawartość lokalnego lumpeksu i ubrać rodzinę, znajomych i sąsiadów na pół życia, albo że można umyć użytą prezerwatywę, zwinąć z powrotem i użyć ponownie - ale co z tego? Jeździj sobie przestarzałym Polo i nie wtrącaj się do finansów ludzi, którzy chcą kupować nowe ubrania, samochody, a prezerwatywy używać tylko jednokrotnie.
                            • misiaczek1281 Re: przestań pier*olić farmazony. 25.04.14, 11:31
                              schweppes1 napisał:

                              > Nie musisz nam tłumaczyć, że zamiast kilku markowych, wysokiej jakości nowych u
                              > brań można kupić całą zawartość lokalnego lumpeksu i ubrać rodzinę, znajomych i
                              > sąsiadów na pół życia, albo że można umyć użytą prezerwatywę, zwinąć z powrote
                              > m i użyć ponownie - ale co z tego? Jeździj sobie przestarzałym Polo i nie wtrąc
                              > aj się do finansów ludzi, którzy chcą kupować nowe ubrania, samochody, a prezer
                              > watywy używać tylko jednokrotnie.

                              auto to nie ubranie....ubranie zmienia się częściej,nie traci 25.tys.zł na wartości i można je uprać zamiast kupować nowe :)
                              • tomek854 Re: przestań pier*olić farmazony. 25.04.14, 16:56
                                Na ubraniu tracisz 100% bo nikt od Ciebie Twoich starych gaci przecież nie kupi :)

                                Widzę tu dla Ciebie wielkie pole do oszczędności. Owszem, ubranie jest tańsze, ale częsciej się zmienia, częsciej można oszczędzić małe sumy, a ziarnko do ziarnka... Może nawet na używane dywaniki do polo na allegro starczy!
                                • misiaczek1281 Re: przestań pier*olić farmazony. 25.04.14, 20:00
                                  tomek854 napisał:

                                  > Na ubraniu tracisz 100% bo nikt od Ciebie Twoich starych gaci przecież nie kupi
                                  > :)
                                  >
                                  > Widzę tu dla Ciebie wielkie pole do oszczędności. Owszem, ubranie jest tańsze,
                                  > ale częsciej się zmienia, częsciej można oszczędzić małe sumy, a ziarnko do zia
                                  > rnka... Może nawet na używane dywaniki do polo na allegro starczy!

                                  Dzięki za radę...ja wolę oszczędzać większe sumki na nówkach z salonu:) ucz się:)
                                  • tomek854 Re: przestań pier*olić farmazony. 25.04.14, 21:49
                                    żeby oszczędzić musiałbyś najpierw mieć te pieniądze. Ty jeździsz 10 letnim polo, bo Cię na lepszy nie stać. jakby Cię było stać to byś jeździł trzyletnim :)
                                    • misiaczek1281 Re: przestań pier*olić farmazony. 26.04.14, 09:25
                                      tomek854 napisał:

                                      > żeby oszczędzić musiałbyś najpierw mieć te pieniądze. Ty jeździsz 10 letnim pol
                                      > o, bo Cię na lepszy nie stać. jakby Cię było stać to byś jeździł trzyletnim :)

                                      Stać mnie na 3 letni a nawet stać mnie na nowy pojazd....ale po co mam kupować nowe auto skoro ten mój 10 letni jest niezawodny i nie ma rdzy a naprawy są drobne i kosztują grosze (700 zł w 2 lata)? Jako ciekawostkę powiem Ci że mimo prawie 11 lat moje Polo jest jeszcze na gwarancji:) TAK! TO NIE ŻART! NA GWARANCJI. Volkswagen dawał 12 lat gwarancji na perforację blachy:)
                                      Poza tym mam ochotę wydawać pieniądze na inne przyjemności w życiu niż tracić na nowym aucie na wartości aż 50% w 4-5 lat:)

                                      • tomek854 Re: przestań pier*olić farmazony. 26.04.14, 18:27
                                        Ojojoj, gwarancja na perforację blachy! Niesamowite!!! Na pewno pomoże jak Ci skrzynię biegów szlag trafi :)
                  • samspade Re: Nie jestem taki pewien... 23.04.14, 08:14
                    Tomek nie pisze o wszystkich. Dla mnie nie mozna porownywac uk i Polski.
                    I mam nadzieje ze akcja citroena przyniesie skutek.
                • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 19:34
                  Akcja o której piszę (i z której skorzystałem) fundowana przez rząd skończyła się ze cztery lata temu. Dealerzy wciaż wychodzą z ofertą płacenia po 1000-2000 (a czasem i więcej) za stare klonkry. Więc teraz już budżet do niczego nikomu nie dopłaca.
              • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 19:32
                > Pisanie w tonie BZDURA, BO JA SKORZYSTALEM - odrobine pokory I szerszej perspek
                > tywy... Z tego co widze im ktos bardziej wierzacy tym w nim tego mniej.

                To Ty chyba do nas z zakonu Kamedułów piszesz w przerwie pomiędzy brewiarzem a adoracją najświętszego sakramentu :D :D :D
          • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 22.04.14, 19:26
            > Tak patrze na link w Twoim podpisie i juz mi sie wszystko zgadza.
            >
            > Oto wlasnie pryzmat spojrzenia prawdziwego, wyrozumialego katolika, ktory wie c
            > o to empatia.

            Szkoda, że linku nie kliknąłeś i nie zobaczyłeś co w nim jest... ;-) Widziałbyś wtedy jak bardzo walnąłeś kulą w płot (pomijając już fakt, że moja religia lub jej brak nie ma żadnego związku z tematem dyskusji).

            > "Bzdura. Ja skorzystałem" - no a to przeciez oczyiwste, ze skoro
            > Ty skorzystales to cala reszta tez moze i powinna, chyba ze to zydzie, geje lub
            > masonio... ale na pewno nie mniej zamozni.

            Bzdurą jest to, że NIKT z czegoś takiego nie skorzysta. Cała reszta też może, i wielu skorzystało, czego dowodem było to, że pula przeznaczona na dopłaty skończyła się znacznie szybciej niż rząd przewidział.

            I skoro pracujący dorywczo student (jakim wtedy byłem) żyjący w prywatnie wynajmowanym mieszkaniu z pracującą na pół etatu dziewczyną (z którą wtedy byłem) może pozwolić sobie na nowy samochód w takim systemie (fakt, że żadne tam wypaśne bryki tylko małe skromne Daihatsu) to najwyraźniej znakomita większość społeczeństwa także może.
            • galtomone Re: Nie jestem taki pewien... 23.04.14, 07:34
              tomek854 napisał:

              > Bzdurą jest to, że NIKT z czegoś takiego nie skorzysta. Cała reszta też może, i
              > wielu skorzystało,

              Nie porownuj UK do PL - to po pierwsze, bo warunki zycia sa kopletnie rozne w obu krajach (moze malutko ale cos o tym wiem z doswiadczenia). A dwa, ze w warunkach PL skorzysta z tego naprawde nie wielu.

              > I skoro pracujący dorywczo student (jakim wtedy byłem) żyjący w prywatnie wynaj
              > mowanym mieszkaniu z pracującą na pół etatu dziewczyną (z którą wtedy byłem) mo
              > że pozwolić sobie na nowy samochód w takim systemie (fakt, że żadne tam wypaśne
              > bryki tylko małe skromne Daihatsu) to najwyraźniej znakomita większość społecz
              > eństwa także może.

              Wiesz, opowiadasz teraz o kosmicznych bzdurach. Bo sytuacja w UK nie ma zadnego przlozenia na to jak zyje przecietna rodzina w PL. Wiec to z czego I jak ty tam skorzystales ma sie ni jak do tego co moze I co zrobi Kowalski.

              Tak jak napisal Ci kolega - co okresliles odpowiedziz "BZDURA, BO JA!" w PL ludzie jedza starociami z musu a nie dla przyjemnosci a przy zarobkach 2000 (nawet razy 2 [gdy pracuja dwie osoby] to zbieranie 50k na nowa fure ile zajemie???

              To tak jakbys napisal o tym ile I na co wydawales a ja napisalbym, ze TO BZDYRA bo przeciez studenci ktorzy kiedys zaczynali edukacje w Eaton moga sobie pozwolic na 2o razy wieksze wydatki I nie robi to nawet uszczerbku w ich rocznym budzecie. Zatem to nie prawda, ze studenci sa biedni.

              Ta sama logika.
              • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 23.04.14, 16:05
                > Nie porownuj UK do PL - to po pierwsze, bo warunki zycia sa kopletnie rozne w o
                > bu krajach (moze malutko ale cos o tym wiem z doswiadczenia).

                Ja o tym wiem troszkę więcej, bo w chwili obecnej dokładnie połowę swojego dorosłego życia przeżyłem w każdym z tych krajów. I nie mam 19 lat, niestety :-)

                A dwa, ze w warun
                > kach PL skorzysta z tego naprawde nie wielu.

                Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Mówisz, że przykład jednostkowy nie jest wystarczającym dowodem. Ty zaś wygłaszasz twierdzenie niepoparte absolutnie niczym.

                W Rumunii jest jeszcze większe dziadostwo niż u nas, a z podobnego schematu rządowego jak w Wielkiej Brytanii skorzystało bardzo wiele osób. Dlaczego w Polsce miałobyć inaczej, skoro dla klienta nie ma różnicy skąd się biorą oferowane mu za starego klonkra pieniądze?

                > Wiesz, opowiadasz teraz o kosmicznych bzdurach. Bo sytuacja w UK nie ma zadnego
                > przlozenia na to jak zyje przecietna rodzina w PL. Wiec to z czego I jak ty ta
                > m skorzystales ma sie ni jak do tego co moze I co zrobi Kowalski.

                Skądś jednak w Polsce na ulicach się wzięły te tysiące drogich samochodów. Skądś mają ludzie pieniądze na budowę domów czy kupno mieszkań. Więc może jednak nie wszyscy zarabiają po 1200 złotych na kasie w Biedronce?

                Owszem, poziom życia wciąż jest różny, dlatego masz częściową rację, że w Polsce grupa do której kierowana jest ta oferta jest pewnie węższa niż w UK. Nie znaczy to jednak że jest to grupa całkowicie pomijalna.

                Wśród mojej rodziny i znajomych tylko w ostatnim roku bodaj z pięć osób wymieniło kilkunastoletnie klonkry na auta od rocznych po trzyletnie. Czyli byli w takiej samej sytuacji w jakiej ja byłem kiedy pojawiła się w UK ta oferta.

                Wyobraź sobie teraz, że masz starego rozpadającego się klonkra. Możesz go opchnąć napalonemu 18-latkowi za 1000 złotych (tak jak to zrobił mój kolega) i kupić sobie rocznego citroena C3, ex-demonstratora za 47000 otomoto.pl/citroen-c3-1-2-vti-82-km-demo-C31416184.html

                Nowe auto będzie Cię kosztować 46 000 złotych i nie będzie nowe.

                Albo możesz pójść do citroena, który Ci zezłomuje Twojego klonkra i sprzeda nowego citroena za 43700 promo.citroen.pl/

                NIe skorzystałbyś?

                > Tak jak napisal Ci kolega - co okresliles odpowiedziz "BZDURA, BO JA!" w PL lud
                > zie jedza starociami z musu a nie dla przyjemnosci a przy zarobkach 2000 (nawet
                > razy 2 [gdy pracuja dwie osoby] to zbieranie 50k na nowa fure ile zajemie???

                Po pierwsze, nie wszyszcy w Polsce zarabiają po 2000 złotych.

                Po drugie, jest jeszcze coś takiego jak kredyt. Ludzie biorą kredyt i na auta nowe, i na używane. Więc skoro mogą wziąć taki sam kredyt i mieć nowe zamiast używanego, to czemu z tego nie skorzystać?

                > To tak jakbys napisal o tym ile I na co wydawales a ja napisalbym, ze TO BZDYRA
                > bo przeciez studenci ktorzy kiedys zaczynali edukacje w Eaton moga sobie pozwo
                > lic na 2o razy wieksze wydatki I nie robi to nawet uszczerbku w ich rocznym bud
                > zecie. Zatem to nie prawda, ze studenci sa biedni.
                >
                > Ta sama logika.

                Ta sama logika, to by była, jak ja bym napisał "no nie, przecież nie ma takiego studenta który byłby bogaty i nie narzekał na brak pieniędzy" a Ty byś mi powiedział "a nieprawda, bo dzieci Kulczyka studiują i na brak kasy nie narzekają, a nie są jedynymi takimi w Polsce". Wtedy musiałbym Ci przyznać rację bo mi udowodniłes, że jednak nie jest prawdą, że nie ma bogatych studentów.
                • misiaczek1281 Re: Nie jestem taki pewien... 26.04.14, 13:27
                  tomek854 napisał:

                  > Wyobraź sobie teraz, że masz starego rozpadającego się klonkra. Możesz go opchnąć napalonemu 18-latkowi za 1000 złotych (tak jak to zrobił mój kolega) i kupić sobie rocznego
                  > Nowe auto będzie Cię kosztować 46 000 złotych i nie będzie nowe.
                  > > Albo możesz pójść do citroena, który Ci zezłomuje Twojego klonkra i sprzeda nowego citroena za 43700>
                  > NIe skorzystałbyś?
                  Nie skorzystałbym...po pierwsze musiałbym wyłożyć 40 tysięcy....po drugie stracić na wartości na nowym aucie 50% w 5 lat czyli 20 000 zł. Po trzecie wolę kupić zadbane 7-8 letnie za 15 tys.zł i 25 tys.zł mieć w kieszeni:) 25 tys.zł oszczędności to dopiero korzyść:)
                  Nie skorzystałbyś?:)

                  >
                  > > Tak jak napisal Ci kolega - co okresliles odpowiedziz "BZDURA, BO JA!" w
                  > PL lud
                  > > zie jedza starociami z musu a nie dla przyjemnosci a przy zarobkach 2000
                  > (nawet
                  > > razy 2 [gdy pracuja dwie osoby] to zbieranie 50k na nowa fure ile zajemie
                  > ???> > Po pierwsze, nie wszyszcy w Polsce zarabiają po 2000 złotych.
                  >> Po drugie, jest jeszcze coś takiego jak kredyt. Ludzie biorą kredyt i na auta n
                  > owe, i na używane. Więc skoro mogą wziąć taki sam kredyt i mieć nowe zamiast uż
                  > ywanego, to czemu z tego nie skorzystać?
                  > Postaw się a zastaw się? Tracić na wartości na nowym aucie 50% w 5 lat a po drugie na odsetkach od kredytu . Nie! dziękuję !
                  • tomek854 Re: Nie jestem taki pewien... 26.04.14, 18:28
                    > Nie skorzystałbyś?:)

                    Nie skorzystałbym. Bo utrata wartości to jest jedyny istotny czynnik chyba tylko dla Ciebie. Ja, jak każdy normalny człowiek, biorę pod uwagi całkowity bilans zysków i strat.
                  • dr.hayd Re: Nie jestem taki pewien... 28.04.14, 10:48
                    misiaczek1281 napisał:

                    Po trzecie wolę k
                    > upić zadbane 7-8 letnie za 15 tys.zł i 25 tys.zł mieć w kieszeni:) 25 tys.zł os
                    > zczędności to dopiero korzyść:)

                    Ty lepiej kup zadbane 15 letnie za 2 tys. zł. Zaoszczędzisz dodatkowe 13 tys.
                    13 tys. + 25 tys. = 38 tys. to jest jeszcze większa korzyść!!
                    Czy będziesz je mieć w kieszenie to już zupełnie inna kwestia.
    • dr.hayd Re: akcja Citroena co myślicie? 22.04.14, 12:36
      Jest jeden problem: trzeba te 56 tys. zł mieć.
      A jak myślisz, czym jeździ człowiek, który ma 56 tys. na nowy samochód? Raczej nie gratem do zezłomowania, ale samochodem za który dostanie ze 30 tys.
    • only_the_godfather Re: akcja Citroena co myślicie? 22.04.14, 13:11
      Akcja jest nastawiona nie an tych co jeżdżą starym lumpem bo na innego ich nie stać tylko na tych którzy tak czy siak kupili by nowe auto ale nie chce im się bujać ze sprzedażą starego auta tylko wolą oddać je w rozliczeniu.
    • misiaczek1281 Re: akcja Citroena co myślicie? 22.04.14, 14:08
      bambo.pl napisała:

      > Fajna akcja u Citroena zostawiasz stare auto ,dostajesz rabat na nowe lub opcjo
      > nalnie za zlomowanie. Plusy ? Mozna tanio kupić nowe auto np C4 za 56k (120 km
      > benzyna ladnie wyposażony) i stare graty znikają z ulic.... Fajne!

      Dobra akcja:) Szkoda tylko że będę musiał poczekać z 8-10 lat z tym złomowaniem bo moje zadbane 11 letnie Polo ma się dobrze i nie chce się zepsuć ani zardzewieć:) Cóż poradzić?:)
      Wszystko przez tego Niemca który dbał i przez blachę ocynk...a tak to miałbym nowego Citroena....:) Ech, szkoda ! Buuuuuuuuuuuuuuuuuuhahahahaha:) !
      • 4slash Re: akcja Citroena co myślicie? 22.04.14, 17:52
        Na rocznik 2014 zamawiany w styczniu i lutym Citroen dawał 8-20 tys. rabatu w zależności od modelu. Od marca daje od 3-12 tys. rabatu + premia za odkup lub złomowanie 4-8 tysięcy.
        Realna cena do zapłaty wynosi tyle samo. W lutym zastanawiałem się nad zakupem C4 1,6 HDI za 56 000 (Vitamin)-64 000 zł (Seduction) - rabat od katalogu ok. 12-16 000 zł.
        Jak ktoś chce to może kupić auto za 1000 zł i je zezłomować i dostanie rabat w Citroenie w wysokości kilku tysięcy.
        • dr.hayd Re: akcja Citroena co myślicie? 28.04.14, 10:56
          4slash napisał:


          > Jak ktoś chce to może kupić auto za 1000 zł i je zezłomować i dostanie rabat w
          > Citroenie w wysokości kilku tysięcy.

          To tak działa?
          Bo akcja nie jest nowa, kiedyś robił taką Daewoo, Fiat, ktoś jeszcze. Ale żeby dostać premię za zezłomowany samochód trzeba było być jego właścicielem co najmniej od pół roku.
          Zresztą znam rodzinę, która skorzystała z takiej akcji przed kilkonastoma laty. Mieli kilkuletniego poloneza i bardzo starego malucha. Zezłomowali malucha i kupili nowe Daewoo Tico za 13 tys. ( przy cenie katalogowej 18 tys.). Procentowo rabat gigantyczny. Zresztą jeżdżą do dziś zarówno Polonezem jaki i Tico.
    • galtomone tomek854 - zwracam szmate! 23.04.14, 09:26
      Mea culpa!

      Na www.cytatybiblijne.pl/ - tylko rzucilem okiem i stad pomylka.
      Strona jest OK - dzieki za link!

      Ale co do Twojej oceny tkaiej akcji nadal uwazam, ze nie masz racji a pisanie "bzdura, bo ja" opisuje bardzo wsaki wycinek rzeczywistosci, ktory moze tak naprawde zupelnie "sredniej" nie odpowiadac.
      • tomek854 Re: tomek854 - zwracam szmate! 23.04.14, 16:07
        > Strona jest OK - dzieki za link!

        Strona jest w pytkę, nie? :D :D Trolling pierwsza klasa, sam się dałeś nabrać :)

        > Ale co do Twojej oceny tkaiej akcji nadal uwazam, ze nie masz racji a pisanie "
        > bzdura, bo ja" opisuje bardzo wsaki wycinek rzeczywistosci, ktory moze tak napr
        > awde zupelnie "sredniej" nie odpowiadac.

        Ja zaś nie zgadzam się z Twoimi niepopartymi niczym poza własnym przekonaniem twierdzeniami. Poczekamy, zobaczymy. Jak inni dealerzy pójdą za ciosem to znaczy, że się taki deal opłaca nie tylko w Rumunii i Wielkiej Brytanii ale także w Polsce.
        • galtomone NIe da rady w PL 23.04.14, 21:37
          tomek854 napisał:

          > Ja zaś nie zgadzam się z Twoimi niepopartymi niczym poza własnym przekonaniem t
          > wierdzeniami. Poczekamy, zobaczymy. Jak inni dealerzy pójdą za ciosem to znacz
          > y, że się taki deal opłaca nie tylko w Rumunii i Wielkiej Brytanii ale także w
          > Polsce.

          PSA to sie sprzedaz aut za nominalna cene nie opaca - ale to osobna kwestia.
          Natomiast jesli uwazasz, ze przecietny Kowlaski w PL, jezdzi 12letnim autem bo nie moze podjac decyzji jakie nowe kupic (I taka akcja go do tego skloni) to jestes kompletnie oderwany od Polskie rzeczywistosci.
          • tomek854 Re: NIe da rady w PL 24.04.14, 02:00
            > Natomiast jesli uwazasz, ze przecietny Kowlaski w PL, jezdzi 12letnim autem bo
            > nie moze podjac decyzji jakie nowe kupic (I taka akcja go do tego skloni) to je
            > stes kompletnie oderwany od Polskie rzeczywistosci.

            Nic takiego nie pisałem. Pisałem, że wielu Kowalskich w PL jeździ kilkunastolatkami i dochodzi do wniosku, że czas zmienić auto. I wielu spośród nich będzie upgrade'owało nie o rok czy dwa ale o te kilkanaście lat wlaśnie, bo nie każdy zmienia auto co dwa lata. I jeśli taka akcja może oznaczać, że zamiast kupować dwulatka kupią nowe, to jest to dobra akcja.
            • misiaczek1281 Re: NIe da rady w PL 24.04.14, 10:11
              tomek854 napisał:

              > > Natomiast jesli uwazasz, ze przecietny Kowlaski w PL, jezdzi 12letnim aut
              > em bo > > nie moze podjac decyzji jakie nowe kupic (I taka akcja go do tego skloni)
              > to je> > stes kompletnie oderwany od Polskie rzeczywistosci.
              >
              > Nic takiego nie pisałem. Pisałem, że wielu Kowalskich w PL jeździ kilkunastolat
              > kami i dochodzi do wniosku, że czas zmienić auto. I wielu spośród nich będzie u
              > pgrade'owało nie o rok czy dwa ale o te kilkanaście lat wlaśnie, bo nie każdy z
              > mienia auto co dwa lata. I jeśli taka akcja może oznaczać, że zamiast kupować d
              > wulatka kupią nowe, to jest to dobra akcja.
              Myślę że 10% właścicieli używanych aut będzie zmieniało auto na nowsze ale nie na nowe tylko z 10-15 letniego na 5-10 letnie:) Nowe kupi może jakiś ułamek procenta:) haha:)
              • tomek854 Re: NIe da rady w PL 24.04.14, 12:39
                A na jakiej podstawie opierasz swoje szacunki procentowe?
                • piotr33k2 Re: NIe da rady w PL 24.04.14, 21:51
                  pewno na tym że tu na tym forum wiekszość twierdzi że jezdzi nowymi lub prawie nowymi wypasionymi brykami i ma ich nawet po kilka w garażu , he he.
                • misiaczek1281 Re: NIe da rady w PL 25.04.14, 14:03
                  tomek854 napisał:

                  > A na jakiej podstawie opierasz swoje szacunki procentowe?

                  Na własnej intuicji:) ....być może mylę się o kilka procent, jednak nie chodzi o cyferki ale o ogólną sytuację na rynku , która pokazuje że ludzie chętniej zmieniają stare 15 letnie samochody na 6-10 letnie niż na nowe prawda?:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka