Dodaj do ulubionych

Problem ze sprzedaniem auta....

30.04.14, 09:03
... nie rozumiem.

Avensis I z UK... sprzedalem w tydzien.
Previa I - (podobno mialobyc niesprzedawalne) - poszla w 4 dni
Avensis II - 25.04 po poludnio zamiescilem ogloszenie, 29.04 wieczorem bylem bez auta i dostalem wiecej niz chcialem.

Przyznam szczerze, ze bardziej obawialem sie problemow ze sprzedaniem AveII - tych aut duzo, + konkurencja jednak z Mondeo, Vectrami , Passatami, Octaviami - igielkami komisowymi o niskich przebiegach.

Przyjechali Panowie, pojechalismy na (smieszne) badanie do ASO - ale chcieli, nie ma sprawy. I juz.

Moze problem ze sprzedaza ma sie wtedy gdy do auta podchodzi sie sentymentalnie i ocywiscie NASZE jest najlpesze na swiecie, wiecej warte, doinwestowane, itd....

Nie wiem, ja tam jestem zadowolony z kowty nawet bardziej niz sadzilem, ze bede.
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 09:47
      Mam to samo...
      żadnego auta nie sprzedawałem dłużej niż kilka dni
      I sprzedaję pierwszemu który z kasą przyjeżdża :-)
      j.
      • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 09:58
        To chyba kwestia przelkniecia faktycznie realnej ceny za auto przy sprzedazy.
        Zawsze sie na takim dealu traci kilka zlotych i jesli ktos tego nie moze zaakceptowac to sprzedaje auto miesiacami...
    • jeepwdyzlu oczywiście są wyjątki 30.04.14, 10:00
      lambo z 1961
      aston martin Bonda
      albo polo (z benzyną)

      ale reszta.....

      j.
    • vogon.jeltz Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 10:28
      > Avensis II - 25.04 po poludnio zamiescilem ogloszenie, 29.04 wieczorem
      > bylem bez auta i dostalem wiecej niz chcialem.

      Przebijam. Rover 200 SDI - rano zamieściłem ogłoszenie, wieczorem auta już nie było. A też podobno samochód z gatunku niesprzedawalnych.

      Fakt, że poszedł za psie pieniądze, ale kupiłem go też za niewiele więcej. Ciekawostka: to był grat, było w nim sporo rzeczy do zrobienia i strasznie mnie wkur.wiał - a tymczasem dowiaduję się, że jeździ do dzisiaj. Facet, który go kupił, najwyraźniej go nie przerejestrował i ostatnio teściowa, na którą był zarejestrowany, dostała liścik z ITD - fotoradar z jakiejś pipidówy. Sprawę oczywiście udało się wyjaśnić, ale byłem niekiepsko zdziwiony, że ktoś tym jeszcze śmiga po Polsce.

      > Moze problem ze sprzedaza ma sie wtedy gdy do auta podchodzi
      > sie sentymentalnie i ocywiscie NASZE jest najlpesze na swiecie,
      > wiecej warte, doinwestowane, itd.

      Tacy goście są najlepsi na forach miłośników marki. Zarzekają się, że oni swojego by nie sprzedali za kabongazylion debilarów, że te, które stoją na otomoto za normalne pieniądze, to same trupy itp. A potem, gdy faktycznie przychodzi do sprzedaży, to wyczekują kupca miesiącami i regularnie schodzą z ceny, płacząc przy tym "nikt nie chce dobrego autka?". Ostatnio na forum Citroena jakiś typ twierdził, że za dobrą Xantię trzeba dać - uwaga, proszę mocno trzymać się poręczy - 10000 złotych, na co kolejny odparł, że jakby mu tyle ktoś proponował za jego wóz, to by go wyśmiał. Rynkowa cena Xantii z końcówki produkcji to jakieś 5k.
      • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 10:52
        vogon.jeltz napisał:

        > Ciek
        > awostka: to był grat, było w nim sporo rzeczy do zrobienia i strasznie mnie wku
        > r.wiał - a tymczasem dowiaduję się, że jeździ do dzisiaj. Facet, który go kupił
        > , najwyraźniej go nie przerejestrował i ostatnio teściowa, na którą był zarejes
        > trowany, dostała liścik z ITD - fotoradar z jakiejś pipidówy. Sprawę oczywiście
        > udało się wyjaśnić, ale byłem niekiepsko zdziwiony, że ktoś tym jeszcze śmiga
        > po Polsce.

        A to sam sie do wydzialu komunikacji nie zglosiles zeby Cie skreslili jako wlasciciela pojazdu???

        Xantia za 10k??? To ktos musial miec piekny sen. Moja poszla za dokladnie srednia z allegro. Jako ze blotnik by w jednym miejscu uszkodzony (jeszcze przez poprzedniego wlasiciciela) i podrpapany zderzak to nie moglem przesadzac z zena... ale konec koncow dostalem 1.5k wiecej niz zakladalem ze chce.

        Nienazekam, tym bardziej, ze juz nie moge sie doczekac nastepcy :-)
        • vogon.jeltz Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 11:03
          > A to sam sie do wydzialu komunikacji nie zglosiles zeby Cie
          > skreslili jako wlasciciela pojazdu???

          Bo to było tak: auto było zasadniczo żony, zarejestrowane na jej mamę, sprzedawałem ja na podstawie pełnomocnictwa (albo umowy darowizny, nie pamiętam, w każdym razie podkładka była), a teściowa chyba zapomniała po wszystkim pofatygować się do wydziału komunikacji, bo w sumie ona tym autem nigdy nie jeździła i chyba nawet nie pamiętała, że jest formalnie właścicielką ;-)
          • galtomone LOL!!! 30.04.14, 11:09
            U Was w rodzienie wszyscy tak gmatwaja proste sprawy?????
            Z podatkami uciekasz czy jak? :-) (choc biorac pod uwage co sprzedawales to watpie - :-) ).
            • vogon.jeltz Re: LOL!!! 30.04.14, 11:12
              > U Was w rodzienie wszyscy tak gmatwaja proste sprawy?????
              > Z podatkami uciekasz czy jak? :-)

              Po co rejestruje się samochód na członka rodziny z długoletnim bezwypadkowym stażem, zamieszkałego w małej miejscowości, samemu mieszkając w jednym z największych miast wojewódzkich? Masz jedną szansę na odpowiedź ;-)
              • galtomone Re: LOL!!! 30.04.14, 11:21
                W zasadzie to uciekanie z podatkami :-)
                Sadzilem, ze robia to tylko posiadacze Lambo i Rolsow a nie Roverów ;-)
                • vogon.jeltz Re: LOL!!! 30.04.14, 11:46
                  > W zasadzie to uciekanie z podatkami :-)

                  W zasadzie to nie. Jakkolwiek ubezpieczenie OC ma charakter obowiązkowy, to podatki zasadniczo nie wpływają do prywatnych podmiotów komercyjnych (sprawdzić, czy nie OFE). A jeśli już, to co najwyżej optymalizacja podatkowa - no nie mów, że nigdy mając możliwość nie skorzystałeś z żadnej ulgi w PIT albo, jeśli prowadzisz działalność, nie generujesz kosztów uzyskania przychodu?
                  • galtomone Re: LOL!!! 30.04.14, 11:53
                    Ja generowac koszty??? No wiesz!!!! Ja nawet tlenu nie zuzywam tylko dokladm do atmosfery (taki jestem zajeb...ty) :-)
    • citizenwhite Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 11:20
      Niedano opychalem swego rupiecia, Laga 1ph2 nieco obity, cos mu piszczalo, sprzeglo jak z betonu itp, poszedl od reki i jeszcze byla kolejka krewnych i znajomych. Dobrze wycenione, nie oszukane i sie sprzeda, nie ma litosci.
      • vogon.jeltz Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 11:48
        > Niedano opychalem swego rupiecia, Laga 1ph2

        Lagune jedynkę to nawet ostatnio w jednej z motogazetek zachwalali, jako best buy wśród starszych samochodów używanych ;-)
        • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 11:55
          vogon.jeltz napisał:

          > > Niedano opychalem swego rupiecia, Laga 1ph2
          >
          > Lagune jedynkę to nawet ostatnio w jednej z motogazetek zachwalali, jako best b
          > uy wśród starszych samochodów używanych ;-)

          Moze dlatego, ze jak sie znajdzie dobry deal to wlasciciel jeszcze doplaca, za to ze sie ja zabiera :-)
          • citizenwhite Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:16
            Oj tam oj tam - to dobre auto bylo:D Progi zdrowe, wolnyssak pod maska, calkiem komfortowe, podgrzewana przednia szyba, klima auto... kurde, zaraz zaczne zalowac, ze sprzedalem ;)
            • vogon.jeltz Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:19
              > kurde, zaraz zaczne zalowac, ze sprzedalem ;)

              Płakałeś? ;-)
              • citizenwhite Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:23
                vogon.jeltz napisał:

                > > kurde, zaraz zaczne zalowac, ze sprzedalem ;)
                >
                > Płakałeś? ;-)

                Gonilem goscia az do rogatek, tak wial, zebym sie nie rozmyslil, ze az termosu z kawa ktory naszykowalem zapomnial zabrac ;)
            • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:37
              Wiesz... w zasadzie masz pewnie racje. To co sie mialo zepsuc w tym aucie to sie pewnie zepsulo w pierwszym miesiacyu uzytkowania... Wiec potem juz jest spoko ;-)
              • citizenwhite Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:42
                galtomone napisał:

                > Wiesz... w zasadzie masz pewnie racje. To co sie mialo zepsuc w tym aucie to si
                > e pewnie zepsulo w pierwszym miesiacyu uzytkowania... Wiec potem juz jest spoko
                > ;-)

                Nie doceniasz mysli technologicznej Francuzow - lubil sie psuc na biezaco:P
                • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:47
                  To pewnie byl auto francuskich aut...
                  Kupujesz japonczyka ... jezdzisz , jezdzisz i nuda... bo co tu wymagac od zwyklego dupowozu.
                  A francuskie auto tej samej klasy przez cale swoje zycie zapewnia atrakcje i wyzwania - jak w jakims Dakarze czy cos ;-)
                  • citizenwhite Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 12:58
                    galtomone napisał:

                    > To pewnie byl auto francuskich aut...
                    > Kupujesz japonczyka ... jezdzisz , jezdzisz i nuda... bo co tu wymagac od zwykl
                    > ego dupowozu.
                    > A francuskie auto tej samej klasy przez cale swoje zycie zapewnia atrakcje i wy
                    > zwania - jak w jakims Dakarze czy cos ;-)

                    Eee tam kupilem japonczyka, od nowosci problem ze zbieznoscia kol, jakis odprysk na obramowaniu zegara sie zrobil, lakier rysuje sie od powietrza a po 3 tysiacach zaczely piszczec klocki, moze dlatego, ze glownie silnikiem hamuje, pojade gdzies dobrze dac im w kosc i sie zobaczy.
                    • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 13:03
                      citizenwhite napisał(a):

                      > Eee tam kupilem japonczyka, od nowosci problem ze zbieznoscia kol,

                      Moze spadl z ciezarowki...?

                      > lakier rysuje sie od powietrza

                      Teraz to chyba wszystkie lakiery coraz slabsze sa... ekologia.

                      a po 3 tysia
                      > cach zaczely piszczec klocki, moze dlatego, ze glownie silnikiem hamuje, pojade
                      > gdzies dobrze dac im w kosc i sie zobaczy.

                      A klocki to nie auto...
                      • citizenwhite Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 13:08
                        galtomone napisał:

                        > citizenwhite napisał(a):
                        >
                        > > Eee tam kupilem japonczyka, od nowosci problem ze zbieznoscia kol,
                        >
                        > Moze spadl z ciezarowki...?

                        Nawet nie strasz:D Sadze raczej, ze nasi dzielni Brytyjczycy bodajze ktorzy je skladali akurat mieli przerwe na herbatke czy cos...

                        > > lakier rysuje sie od powietrza
                        >
                        > Teraz to chyba wszystkie lakiery coraz slabsze sa... ekologia.

                        Prawda, nie mniej boli jak sie patrzy, i moze bolec przy odsprzedazy;)

                        > a po 3 tysia
                        > > cach zaczely piszczec klocki, moze dlatego, ze glownie silnikiem hamuje,
                        > pojade
                        > > gdzies dobrze dac im w kosc i sie zobaczy.
                        >
                        > A klocki to nie auto...

                        No jednak element auta, na dodatek fabrycznie zamontowany, piszczec nie powinien przy takim przebiegu, ale moze sie myle...
                        • galtomone Jak to jest z klockami? Kto wie? 30.04.14, 13:21
                          citizenwhite napisał(a):

                          > > A klocki to nie auto...
                          >
                          > No jednak element auta, na dodatek fabrycznie zamontowany, piszczec nie powinie
                          > n przy takim przebiegu, ale moze sie myle...

                          Wydaje mi sie, ze przebieg (klocka czy auta) nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o jakosc zamego klocka.
                          Jak piszczy tzn. ze trafiles na grodke (miedzi???) czyli innymi slowy klocek jest mniej jednorodny.

                          Ale moze sie myle....
                          • citizenwhite Re: Jak to jest z klockami? Kto wie? 30.04.14, 13:55
                            > galtomone napisał:
                            > Wydaje mi sie, ze przebieg (klocka czy auta) nie ma tu nic do rzeczy. Chodzi o
                            > jakosc zamego klocka.
                            > Jak piszczy tzn. ze trafiles na grodke (miedzi???) czyli innymi slowy klocek je
                            > st mniej jednorodny.
                            >
                            > Ale moze sie myle....

                            Mozliwe, i dlatego sie nie spinam, niemniej jednak w moim starym rupieciu piszczaly dopiero, jak juz byly do wymiany;) Poza tym jak jedziesz nowym, to chcesz sunac w ciszy i komforcie, a nie radosnie popiskiwac przed swiatlami;)
                            • galtomone Re: Jak to jest z klockami? Kto wie? 30.04.14, 14:38
                              Fakt!
    • galtomone BTW: takiego numeru przy sprzedazy nie mialem 30.04.14, 12:45
      Po ogledzinach w ASO byla jeszcze rundka 40km po A4 - czy na pewno nic nie poka i nie stuka....
      I jedziemy do mojego mechanika pisac umowe i odebrac kola zimowe.
      Kolegow Pana kupujacego odbieramy ze stacji przy A4 (czekali w drugim aucie( i jedziemy.
      Jade spokojnie, na chwile zostali z tylu (na nieszczescie mialem na srodku tylnej szyby ciagle kartke - sprzedam)... po jakichs 500m mam wrazenie, ze jednak Passata za mna nie ma.

      Mowie Panu, ze koledzy chyba gdzie zagineli w akcji (a wjezdzali na A4 jakieś 20 m za nami....) ale sluysze , ze nie bo ich widzi. OK.
      Przjezdzamy z A4 slimakiem na inna droge, jeszcze kawelek... Jade coraz wolniej - no kurde nie ma drugiego auta.

      W koncu facet dzwoni... do kolegow (za nami w tym czasie jedzie jakis bialy dostawczak).

      - Gdzie jestescie?
      - No jak to gdzie? Tuz za Wami!!!
      - No za nami to na pewno nie...
      - O kur.... - to inna Toyota...

      I juz myslalem, ze to koniec przygod.

      Podjechalismy pod moj dom, oddalem Panu trzeci kluczyk, pojechali.
      Dzwonie do kompla (TAK LEW!!!! POCHWALIĆ SIE!!!!!), ze auto juz poszlo... gadamy z 15 min.
      Koncze pojawia mi sie SMS na telefonie, ze ktos dzownil (widze ze to numer kupujaceg0).

      Pierwsza mysl.... juz sie cos zepuslo (w koncu auto ma 10 lat, prawie 200 tys... no ma prawo - trudno).
      I nagle DING-DONG do drzwi, a tam kupujacy (juz bylem pewien, ze moja mysl byla trafna).

      - Przepraszam Pana, bo nie moglem sie dodzownic... Do niej sie leje benzyne 98 czy 95?

      Oj.... bylo mi ciezko zachowac powage....
    • bimota Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 13:15
      JA DACIE SPRZEDAWALEM Z POL ROKU I NIE JESTEM ZADOWOLONY Z CENY, CHOC DOSTALEM OK. 20% WIECEJ OD SREDNIEJ RYNKOWEJ TEGO ROCZNIKA, ZA PRAKTYCZNIE GOLASA JESLI CHODZI O WYPOSAZENIE...
      • vogon.jeltz Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 13:18
        Witaj w świecie wolnego rynku, prawicowy przyjacielu.
        • bimota Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 23:30
          I BEZPRAWIA...
    • kontik_71 Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 14:42
      Ja Outback'a "sprzedawalem" przez 3 tygodnie. Slowa sprzedawalem w cudzyslowie bo w sumie poza jednym ogloszeniem, nie robilem nic aby sie go pozbyc. Bylo dwoch chetnych, jden zrezygnowal bo chcial fakture, ktorej ja mu z pewnoscia bym nie wystawil. Drugi kupujacy przyjechal spod W-wy, zerknal, przejechal pare km i kupil.. Zero stresu i szukania chetnych.
      • galtomone Re: Problem ze sprzedaniem auta.... 30.04.14, 14:46
        No bo znalezienie fajnego OBK proste nie jest....
        + wybor podobnych aut raczej mocno ograniczony.
        Wbrew pozorm "egzotyki" latwiej w PL sprzedac bo konkurencja mniejsza.
        Handlarze tego nie dotykaja i jak pisalem... wybor wsrod innych marek... maly.

        A im auto bardziej popularne tym wieksze wybrzydzanie.
    • des4 urzekła mnie twoja historia 30.04.14, 22:29
      dzień w dzień, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu...wciąz na forum....rozkminianie na atomy pierdół o autach

      fajne jest życie emeryta...:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka