Dodaj do ulubionych

wtrącanie się do jazdy

12.09.04, 21:30
Jak zareagować jeżeli pasażer siedzący obok kierowcy/mąż bez prawa jazdy obok
prowadzącej żony/ cały czas wtrąca się do sposobu prowadzenia samochodu, cały
czas krytykyjąc, poprawiając- czysty obłęd. Proszę o pomoc, co zrobić żeby
uprzytomnić temu facetowi , że tak nie wolno. Najprościej byłoby z nim nie
jeździć ,ale to niestety nie możliwe.
Obserwuj wątek
    • devote Re: wtrącanie się do jazdy 12.09.04, 23:01
      znam ten bol
      • Gość: znany i lubiany Re: wtrącanie się do jazdy IP: 81.190.171.* 12.09.04, 23:13
        Niech ten pasażer zrobi prawko i sam poprowadzi.
        • altu Re: wtrącanie się do jazdy 15.09.04, 11:48
          to byłoby rozwiązanie zbyt banalne...
        • chaladia Re: wtrącanie się do jazdy 16.09.04, 08:58
          Gość portalu: znany i lubiany napisał(a):

          > Niech ten pasażer zrobi prawko i sam poprowadzi.

          Po kilometrze samochód byłby do odstawienia na złomowisko...
    • charlie_x Re: wtrącanie się do jazdy 12.09.04, 23:16
      tangel napisała:

      > Jak zareagować jeżeli pasażer siedzący obok kierowcy/mąż bez prawa jazdy obok
      > prowadzącej żony/ cały czas wtrąca się do sposobu prowadzenia samochodu, cały
      > czas krytykyjąc, poprawiając- czysty obłęd. Proszę o pomoc, co zrobić żeby
      > uprzytomnić temu facetowi , że tak nie wolno. Najprościej byłoby z nim nie
      > jeździć ,ale to niestety nie możliwe.
      _______________

      ..w grzeczny sposób poproś aby zamilkł do czasu jak sam zrobi
      prawo jazdy...albo jeśli to nie pomoże zatrzymaj auto wysiadź i bez słowa wróć
      do domu autobusem badź taxi.Gwarantuję,że po czymś takim bedzie milczał..8)
    • Gość: TO JA Re: wtrącanie się do jazdy IP: *.lax1-4.28.143.27.lax1.dsl-verizon.net 12.09.04, 23:37
      Musisz sie uodpornic tak jak ja to kiedys zrobilem i bedziesz takich pozniej
      ignorowac. Ja mialem kiedys takiego pasazera ze jak inny samochod ochlapal nas
      woda to on sie zapytal MNIE "no i co robisz". Wiem ze to nie jest latwe.
      A moze sprobuj tak: caly czas pytaj sie go co masz zrobic, czy juz teraz, a
      teraz co, czy juz mozna, jak mysli czy zmienic bieg czy zostawic itd az baran
      sie kapnie ze sie na tym nie zna i sie uspokoi.
      Z podobnej beczki, istnieja ludzie co nie wiedza co nalezy zrobic jutro, ale
      doskonale wiedza co trzeba bylo zrobic kiedys tam. Wyrazy wspolczucia.
      • tangel Re: wtrącanie się do jazdy 13.09.04, 09:16
        No to jest pomysł. Będę pytac o wszystko. Zobaczymy.
    • Gość: amyk Re: wtrącanie się do jazdy IP: 195.117.108.* 13.09.04, 09:56
      Znam to z własnego doświadczenia.
      Oduczyłam swojego ex małżonka , zatrzymując się potakim głupim wtrącaniu się w
      styl mojej jazdy na środku dużego skrzyżowania z sygnalizacją świetlną,
      oczywiście tamując cały ruch. Kiedy wrzeszczał na mnie co ja robię - ja
      spokojnie wytłumaczyłam mu, że jeżeli się nie zamknie to ja nie ruszę itp...i
      poskutkowało. Od tamtego zdarzenia mało co już komentował.
      Jednakże miałam świadomość, że jakby co to mandatu nie zapłacę, bo ex był
      policjantem.
      Wtedy podchodziłam do tego bardzo ambicjonalnie, przeżywałam każdą uwagę, każdą
      wskazówkę stres, stres, stres. Teraz napewno zachowałabym sie inaczej.
      Obecnie znalazłam inny złoty środek. Korzystam i jeżdżę często, z tym że jak
      jadę z moim partnerem - to on siedzi za kierownicą, ja ewentualnie tylko w
      sytuacjach sporadycznych i awaryjnych tj. najczęściej po imprezie. Natomiast
      nie mam problemu, kiedy potrzebuję gdzieś pojechać sama, czy z małym dzieckiem -
      w 99 % przypadkach dostaję autko bez problemu.
      Pozdrawiam. AniaZ

      • tangel Re: wtrącanie się do jazdy 13.09.04, 10:51
        Mój szwagier nie ma prawa jazdy.Wiele lat temu je stracił i nigdy nie poczynił
        starań , żeby je odzyskać. A mimo to jest najmądrzejszy. Fak posiadania czy nie
        posiadania prawa jazdy jest dla niego bez znaczenia. Liczą się umiejętności.On
        twierdzi, że je ma.
        • Gość: Franc Re: wtrącanie się do jazdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.04, 10:59
          Nagle, najlepiej na środu skrzyżowania lub w innym równie wesołym miejscu dać
          mocno po hamulcach (oczywiście dyskretnie upewniając się, że nic w bagażnik nie
          wjedzie), zatrzymać się i spytać kto tu prowadzi? Ty czy pasażer? Potem
          wysiąść, usiąść z tyłu i powiedzieć, że skoro prowadzi, to niech sobie jedzie a
          jak nie to niech się zamknie albo wy..(hm).... siada ;-) Mi się tak udało
          oduczyć matkę: po kilku takich numerach już była dużo bardziej powściągliwa w
          komentarzach.
          Pzdrw
          Franc "R.P.R."
    • altu Re: wtrącanie się do jazdy 13.09.04, 17:06
      hehe. najlepiej pasażera wysadzić. jak sie nie da, zagadać go tak, zeby nie
      miał szans na odezwanie sie. jak nie działają te metody, to trzeba to znieść,
      ale trzeba robić tak, zeby potem był swiety spokój...

      ja tez tak mialam..
      przy czym byly to dwa przypadki:

      1. jak pasazer nie mial prawa jazdy - kazalam mu sie nauczyc na pamiec kodeksu
      drogowego. podziałało, ale na krótko. nastepny etap: nauczenie sie topografii
      miasta. tego nie zdzierżył. jakos szybko wymiekl i sie uspokoic.

      2. pasażer miał prawo jazdy - jeździlismy naprzemiennie, kazdy swoim samochodem
      (nie lubimy jezdzic "obcymi", ale tak tez bywalo) - jak mi przeszkadzał w
      jeździe (bo inaczej tego sie nie da nazwać) to sie zawziełam i sie wyłączałam.
      ale kiedy on jechal - robiłam "zemstę" czyli przeszkadzałam mu dwa razy wiecej
      (podobno wiecej gadam i szybciej) - kilka takich zemst i jest po problemie:)
    • grogreg Re: wtrącanie się do jazdy 13.09.04, 21:25
      Widze dwa rozwiazania.
      Ulozyc sobie mantre w gatunku "Tak, oczywiscie, masz pelna racje, nie sposob
      sie z toba nie zgodzic" itp. I nie wsluchujac sie w sens biadolenia powtarzac
      powyzsze.

      Albo posadzic goscia z tylu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka