trypel
24.03.18, 11:47
tym razem ja
wracam sobie spokojnie z Niemiec, wczoraj, za sobą już ponad 450 km i jeszcze ze 150 do domu.
Wjezdzam do Polski na sławetną A4, ustawiam grzecznie tempomat na 150 (wg gps 142) i jade do domu, i już jakieś 7-8 km od granicy k*tas w ciężarówce bez migacza jakies 10 długosci auta przede mną (max 50 m) zjezdza ma na moj pas na którym jestem od dobrych paru sekund. Naprawde ostre hamowanie i na szczescie szansa na skoczenie na prawy pas bo do jego predkosci wyhamowałem już na 3-4 m jego długosci.
Zwykle tego nie robie ale tym razem żeby ochłonąć po wyprzedzeniu, bez żadnych gwałtownych manewrów wjechałem na jego pas i delikatnie tempomatem wyhamowałem go do 75, i do 70, i d0 65. Jak próbował wyprzedzic to przyspieszałem do 85, i znów w doł. I tak przez pare km aż mi ciśnienie opadło.
Nie wiem czy nie był za głupi żeby aluzje pojąć ale mnie to uspokoiło.
Dlaczego te same ciezarówki wczesniej przez 400 km jadą grzecznie jedna z drugą wyprzedzajac sie z rzadka a od razu na A4 zaczynają sie zawody i CAŁĄ drogę do Wrocławia zasadniczo człowiek czeka za kolejnym TIRem wyprzedzającym kolegę.
Jeszcze mnie trzyma wqrw bo jesli gosc sie nawet nie popatrzył w lustro to mógł ten sam manewr zrobić własnie jakbym go mijal. Żeby go szlag trafił (byle w domu a nie za kierownicą). Wiem że brakuje kierowców w całej Europie ale wydaje mi sie że jakies podstawy zachowania na drodze powinini mieć