galtomone
30.01.19, 16:24
Z balkonu widzę ulicę.
Wzdłuż ulicy miejsca parkingowe - nowka sztuka. Wystarczy rownolegle (do ulicy) zaparkować.
Jak jest pusto, luz.
Ale nie daj boze, jak stoi kilka aut.
Albo jelonki wejzdzaja przodem... pol auta na chodniku i potem rzezbienie, przod/tyl/przod/tyl zeby wyrownac...
Albo wjazd przodem na skos, zablokowanie chodnika i olanie sprawy - przeciez mandatu nikt u nas za to nie daje.
Sa tez odwazniejsci, co probuja czasem rownoleglego parkowania tylem... to dopiero jest komedia do ogladania.
8 na 10 po 2-3 probach rezygnuje i szuka innego miejsca, momo ze zwykle luka ma wielkosci ponad 1,5 dlugosci ich auta.
Zapierdzielac na wprost to wszyscy Mistrzowie Kierownicy potrafia. Ale jak przycodzi do parkowania to sie okazuje, ze wiekszosc kierowcow sobie nie radzi.
Co to bedzie jak aut bedzie jeszcze wiecej, luki mniejsze (parkowanie na zderzak, czyli norma w duzym miescie) i pojawia sie w koncu sluzby pilnujace "jakosci" parkowania.
Troche sie dziwie miastom - kasa lezy na ulicy - ze wlasnie porzadne parkowanie nie jest egzekwowane. Stoisz krzywo, byle jak, na liniach, zajmujesz wiecej niz swoje miejsce - mandat/oplata porzadkowa powinna byc od razu.
Tego powinni pilnowac ludzie od oplat parkingowych w miescie (u nas sa).
Pieniadze parkuja na ulicy i nikt ich nie chce.