Dodaj do ulubionych

Chciałbyś OC z USA u nas?

13.06.19, 07:50
spidersweb.pl/autoblog/bugatti-veyron-tracy-morgan-kolizja/
Mozna by placic groszowe OC i miec nadzieje, ze nic sie nie stanie...

Taki Miś np w Polo - placilby pewnie 100 zl rocznie. I wszystko byloby super dopoki nie rozwalilby Superba Klemensa, bo OC pokryloby straty do 1000 zl... reszta z kieszeni Misia.

Albo co gorsza, gdyby ktos w Matizie rozwalilby mu Srolo - strat na 10k a Miś dostalby 500 zl.

Ale za to jakie oszczednosci na składkach!
Obserwuj wątek
    • waga160 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 08:01
      Dziennikarzyna, mis w polo, i niestety Ty, myslalem ze jestes powazniejszy, nie potraficie sobie poradzic jezeli swedzenie lewego jaja powoduje slowo Ameryka a prawego Bugatti. I tak sobie maczacie herbatnik w herbatce, nadgryzacie go i komentujecie Ameryke i Bugatti zamiast herbatke i
      herbatnika.
      • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 08:48
        A tak bardziej na temat? Dasz rade?
        Czy tez jedynie dasz rade o swoich swędzących jajach...
        • waga160 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 09:17
          Czlowieku, piszesz o OC "z USA". Gosciu z Bugatti powinien sobie byl wykupic ubezpieczenie na pokrycie kosztow naprawy wlasnego Bugatti i nie polegac na tym ze za jego straty zaplaci ubezpieczenie kobitki jadacej Chondom. Chondy maja ubezpieczenie minimalne wymagane prawem, do limitu 35 albo 50 tys $ Engine wie, bo rzadko uszkodzenie w wypadku i koszt naprawy jest w ogole bliski takiej sumy. Wiec jak sie jezdzi Bugatti po drodze publicznej obok Meksykanow bez prawa jazdy I BEZ UBEZPIECZENIA to sie wykupuje swoje wlasne AC, powtarzam, AC. No to nie pierdol o amerykanskim OC zwlaszcza u nas, bo ja na przyklad bym te parszywe bo amerykanskie wzial u nas jak najchetniej
          Na swedzace jaja uzywam Gold Bond Medicated Powder, a jak trzeba to Chlotrimazole. A Ty ulge znajdujesz na forum.
          • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:05
            Ale odwal ze sie od Bugatti - twoje? :-)

            Pytam nie o auto tylko o system - wlabys placic mniej i w razie "W" pokryc wyrzadzone szkody z wlasnej kieszeni?
            • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 18:52
              Nasz system jest dobry. Kupujesz to i tyle ile chcesz mieć ile ryzykować i ile za to płacić
              • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 08:25
                System jest super jak dlugo nic sie nie stanie a ty mozesz pokryc roznice z wlasnej kieszeni bez placzu.
                • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:36
                  galtomone napisał:

                  > System jest super jak dlugo nic sie nie stanie a ty mozesz pokryc roznice z wla
                  > snej kieszeni bez placzu.
                  >

                  otóż to! a gdy się coś stanie to kto za to zapłaci?
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:58
                    No wiedzisz, Ty sie martwic nie musisz. Za ciebie ktos tam juz zdecydowal wiedzac ze z takim problemem sobie sam nie poradzisz.
                    Najgorzej to maja tacy co sami musza zdecydowac co bedzie w "razie czegos" .. i stoi taki przed scian i wali lebem w ten mur placzac "Zaplacic czy ryzykowac, zaplacic czy ryzykowac?" A tak to zaplacisz bo musisz a potem jak masz problem to ten co mu zaplaciles uwaza ze musisz mu swoje racje udowodnic bo inaczej - ba, a jak do tego znajdzie odrobine Twojej winy, to grosza nie da...
          • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 18:50
            Tu akurat nie "AC" ale " uninsured motorist" I to kosztuje grosze
            Comprehensive jest jak moja wina i moje auto uszkodzone
          • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:24
            waga160 napisał:

            > Czlowieku, piszesz o OC "z USA". Gosciu z Bugatti powinien sobie byl wykupic ub
            > ezpieczenie na pokrycie kosztow naprawy wlasnego Bugatti i nie polegac na tym z
            > e za jego straty zaplaci ubezpieczenie kobitki jadacej Chondom. Chondy maja ube
            > zpieczenie minimalne wymagane prawem, do limitu 35 albo 50 tys $ Engine wie, bo
            > rzadko uszkodzenie w wypadku i koszt naprawy jest w ogole bliski takiej sumy.
            > Wiec jak sie jezdzi Bugatti po drodze publicznej obok Meksykanow bez prawa jazd
            > y I BEZ UBEZPIECZENIA to sie wykupuje swoje wlasne AC, powtarzam, AC. No to nie
            > pierdol o amerykanskim OC zwlaszcza u nas, bo ja na przyklad bym te parszywe b
            > o amerykanskie wzial u nas jak najchetniej
            > Na swedzace jaja uzywam Gold Bond Medicated Powder, a jak trzeba to Chlotrimazo
            > le. A Ty ulge znajdujesz na forum.

            a czego chcesz od misia w polo jak ja się w temacie nie wypowiadałem? odpierdol się ode mnie !
    • bywalec.hoteli Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 08:57
      Ten artykuł jest dość dziwny - bo piszą, że za nadwyżkę powyżej 50k właściciel Bugatti płaci sam. Inna sprawa, że takie drobne ryski jak na zdjęciu, to nasi polscy magicy by naprawili bez zdejmowania elementów :)
      • waga160 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 09:50
        Ooo, nagle nowe forum pozwala mi odpowiedziec bezposrednio. Nadwyzke ponad 50k wlasciciel Bugatti placi sam* jezeli nie mial AC. AC sie tam nazywa "comprehensive collision" i pokrywa strate z jakiegokolwiek powodu, plaga egipska, pozar, kradziez czy wypadek.

        * Moze skarzyc winnego prywatnie, ciekawe ile milionow wyrwie od kelnerki pracujacej na pol etatu:)
      • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:07
        No sam - chyba, ze uda mu sie wyciagnac kase od tej pani... a to moze potrwac...
        To tam zle opisane jest.

        Ubezpieczalnia pacic do limitu ubezpieczenia. A potem mozesz sobie sciagac ze sprawcy albo brac od sponsorow.

        Jak sprawca ma z czego pokryc, to spoko - ale jak nie ma, to masz klopot....
      • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 18:59
        Zapłaci sam powyżej tego co zapłacą ubezpieczenia winnego i jego własne.
        Jak ma auto za 2M i nie ma wystarczająco własnego ubezpieczenia to jego ryzyko. Może prywatnie sądzić winnego i jak ten ma bo np ma dom to kto wie moze to odzyskać bo ma prawo a właściciel Hondy też ryzykowal kupując male
        JA mieszkam gdzie prawnicy i lekarze jeżdżą drogimi autami i muszę się liczyć że nie tylko auto będzie uszkodzone ale prawnik złamie nogę i 3 mies nie będzie pracował a on liczy sobie $500/godz.
    • bywalec.hoteli Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 09:40
      Z tego artykułu by wynikało, że jakby Miś zrobił Klemensowej Kurze kuku na 15 000 zł to Klemens by 14 000 musiał pokryć z własnej kieszeni.
      • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:35
        Nie wiem jakie tam prawo mają, ale pewne rzeczy powinny być uregulowane odgórnie. Powinno być jasno stwierdzone, że właściciel znacznie droższego auta, sam ubezpiecza nadwyżkę od tego co może maksymalnie dostać od pospolitego OC. A jak nie ubezpieczy, to sam opłaca naprawę powyżej tego co dostanie z OC sprawcy.
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:41
          > sam ubezpiecza nadwyżkę od tego co może maksymalnie dostać od pospolitego OC

          U nas suma gwarantowana z OC to milion euro.
          • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:04
            A u nas masz opcje brania ryzyka na siebie i płacenia małych składek.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:40
              > A u nas masz opcje brania ryzyka na siebie i płacenia małych składek.

              To nie jest opcja "brania ryzyka na siebie", tylko przerzucanie ryzyka na poszkodowanego, który musi naprawiać szkody z własnej kasy/ubezpieczenia i ewentualnie dochodzić zwrotu na drodze sądowej. Tak wygląda w praktyce tzw. (tfu!) "wolność" (na pohybel!) - konieczność użerania się ze wszystkim na każdym kroku.
              • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 15.06.19, 00:23
                Ale skad stwierdzenie ze ja mam sie ubezpieczac od Twoich problemow?
                Ja sie ubezpieczam od swoich problemow - tzn takich ktrych albo ja albo ktos inny jestem sprawca..ale w koncu porblem po mojej stronie to MOJ problem?
                Ja wiem od czego i na ile powinienem miec ubezpieczenie, nieprawda?
                Ty zas oczekujesz ze caly swiat sie ubezpieczy od problemow ktore Ty bedziesz mial... bo i twoj samochod i problemy medyczne sa TWOJE..?
                Jak TY sie nie ubezpieczysz i uwazasz ze jak JA jestem sprawca to ja mam ponosci 100% odpowiedzilanosci to masz pelne prawo tak sadzic i ubiegac sie odemnie rekompensaty ale TY mnie chcesz zmusic abym ja placil ogrmen skaldki komus tam - ktore ja nie uwazam za zasadne.... bo np mam na tyle ze zawsze moge Ci zaplacic , ...I mzawsze bedziesz mnie mgl sadzic jak ci nie zaplace.
                N ie wiem , moze Ty uwazasz ze Twoje skadki sa za male albo w sam raz ale ja uwazam ze mam prawo decydowac o tym jak ja chce przyjac na siebie odpwiedzalnosc.. finasowa tez.
                Twoja wolnosc jest tak ze ty placisz instytucjim duzo i nie wiesz za co i od tych instytucji oczekujesz zeby za ciebie decydowali i ile i za co nalezy sie .... wyssales to z mlekiem matki, przyzwyczailes sie do tego i boisz sie branie na siebie obowiazkow odpowidzialnosci za swoje czyny?
                To wlasnie jest wolnosc - jak w bajce o ptaszkach w klatce.... czy pieska z obroza... - wybierasz jedno z tych opcji..
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:30
                  > Ale skad stwierdzenie ze ja mam sie ubezpieczac od Twoich problemow?

                  Bo na tym właśnie polega ubezpieczenie OC, które po angielsku nieprzypadkowo nazywa się THIRD PARTY LIABILITY. Już w samej nazwie masz, od czego się ubezpieczasz. Od problemów, które możesz narobić KOMUŚ, nie sobie.
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 19:58
                    No i wlasnie o to chodzi ze ja sie ubezpieczam ale na tyle ile ja uwazam za sluszne (poniewaz moja skladka bardzo mocno zalezy od kwoaty unezpieczenia) ...tzn na wypadek kiedy sam nie potrafie tego zlatwic i place komus aby dzielil ze mna odwiedzilanosc....
                    Ale to ja decyduje na ile sie ubezpieczyc.. a na ile brac odpwiedzilansc na siebie..

                    Podobnie zreszta jak z ubezpieczeniem medycznym..
                    Ludzi placza ze ubezpieczenia nie maja albo za drogie.... Ja jakos zawsze mialem bo sa opcje i jest wybor ile sam jestem w stanie sobie zabezpieczyc a na ile musz sie zdzac na kogos... no i ubezpieczenie kosztuje w zaleznosci od tego co pokrywa wiec moge wybierac w zaleznosci od potrzeb i mozliwosci.
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:34
                  > TY mnie chcesz zmusic abym ja placil ogrmen skaldki komus tam -
                  > ktore ja nie uwazam za zasadne.... bo np mam na tyle ze zawsze moge Ci zaplacic

                  W dupie mam, co ty uważasz za zasadne. System ma być powszechny tj. wymaganie jest takie, żeby każdy funkcjonował w nich na takich samych zasadach. A nie że "ja ubezpieczenia nie muszę mieć, bo mnie stać, żeby w razie czego zapłacić, a w razie czego możesz się ze mną sądzić". Wcale nie mam ochoty się z tobą sądzić - także dlatego, że jeśli faktycznie stać cię na wypłacenie od ręki kilkudziesięciu tysięcy za szkody, to stać cię także na prawnika, który pomoże ci uniknąć odpowiedzialności i nic nie zapłacić.
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:12
                    A mozesz miec w D.... tyle ile tam zmiescisz.

                    Ja zyje w kraju gdzie rzad nie powiniem sie mi wtracac jak ja chce prowadzic swoje zycie... Ja uwazam ze potrafie o siebie zadbac.

                    Ty zyjesz w kraju gdzie chcesz aby ktos za ciebie decydowal na kazdym kroku poniewaz nie jestes w stanie tego sam dobrze i rozsadnie zrobic...??


                    Ty nie masz ochoty sie ze mna sadzic a ja nie mam ochoty placic ani wiekszych i niepotrzebnych wg mnie skladek ani tez placic tobie bez potrzeby....

                    Czemu twoja "ochota" ma byc wazniejsza od mojej..
                    Wyjezdzajac na ulice obaj ryzykujemy i mozemy to ryzyko latwo zmniejszyc do ZERA jak sie boimy odwiedzialnosci.

                    I dlatego Ja mieszkam tutaj a Ty tam .... Mnie sie podoba moja forma ubezpieczen a Tobie Twoja
                    Ale ja nie uwazam ze zadna z nich jest lepsza czy gorsza- kazda jak widac pasuje do naszych mentalnosci...
                    Nasz system bazuje na tym ze uwaza sie iz czlowiek potrafi i powinie sam o sobie decydowac i brac za to odpowiedzialnosc a wasz uwaza ze nie - wy nie potraficie tego robic i trzeba to wam zabezpieczyc odgornie...
        • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:02
          Jeśli auto jest 100% twoje to ty decydujesz czy i na ile się ubezpieczasz ale jak jest finansowane to bank narzuca min ubezpieczenia bo to ich ryzyko.
    • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:21
      Jakim cudem typ ma płacić za naprawę z własnej kieszeni? Skoro zawiniła właścicielka Hondy, to do wysokości $50k koszty pokrywa jej ubezpieczenie (kto to widział, żeby taka była suma gwarantowana?!), a wszystko, co powyżej, to chyba powinna wybulić z własnej kieszeni, nie?
      • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:37
        W ten sposób to by można tylnymi drzwiami wprowadzić z powrotem niewolnictwo.
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:41
          Jakie, kurna, niewolnictwo? Przecież w Polsce baba odpowiadałaby tak samo, na zasadach określonych w kodeksie cywilnym.
          • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:06
            Niewolnictwo w tym sensie, że ktoś kto przez całe życie nie byłby w stanie zarobić tyle aby pokryć szkodę, to zostanie zlicytowany, wywalony pod most i jakąkolwiek wypłatę przejmie mu komornik i tylko na najpodlejszą karmę mu da aby z głodu nie zdechł.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:09
              No to przecież u nas tak właśnie jest. Ewentualnie możesz ogłosić bankructwo, ostatnio zdaje się zliberalizowali przepisy w tej kwestii.

              Dlatego obowiązkowe OC jest tak ważne, a jazda bez niego to bezgraniczna głupota.
              • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 21:43
                No ale co da ogłoszenie bankructwa? To tak jakby ogłosić, że jest się niewolnikiem.
                A jeśli coś to daje, że zwalnia od zobowiązań, to po co płacić OC? Najwyżej bankructwo ogłoszę.
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:43
                  > No ale co da ogłoszenie bankructwa?

                  To da, że - z grubsza - zwracasz długi do wysokości swoich aktywów i dalej jesteś czysty.

                  > A jeśli coś to daje, że zwalnia od zobowiązań, to po co płacić OC?
                  > Najwyżej bankructwo ogłoszę.

                  Musisz spełnić określone warunki, a o bankructwie decyduje sąd. Jeśli nie płaciłeś OC, to przyczyniłeś się do powstania swojej niewypłacalności przez rażące zaniedbanie i żaden sąd ci bankructwa nie zatwierdzi.
      • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:08
        Powinna, ale moze jej to zajac wiele lat....
        A w miedzy czasie....
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:12
          > Powinna, ale moze jej to zajac wiele lat....
          > A w miedzy czasie....

          A w międzyczasie facet, zgodnie z amerykańskim duchem i tradycją, powinien pozwać stan Nowy York za to, że dopuszcza jazdę samochodem z ubezpieczeniem opiewającym na absurdalnie niskie kwoty gwarantowane.
          • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 14:12
            Mysle, ze stan NY stac na lepszych prawnikow, wiec taki pozew nie ma ekonomicznego uzasadnienia.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 15:26
              Gdyby było tak, jak mówisz, to żaden pozew przeciwko stanowi nie miałby sensu. W rzeczywistości niemało takich pozwów nie tylko zostało wygranych, ale opierając się o US Supreme Court ustanowiło precedensy definiujące reguły prawa dla wszystkich stanów.

              A dodatkowo w omawianej sprawie nie sądzę, by typa, który kupuje Veyrona za 2 miliony papierów, nie było stać na najlepszego prawnika w stanie.
              • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 13:56
                Wszystko zalezy od sprawy. Jakos nie sadze by tu byly jakiekolwiek szanse na wygrana.... Ale mnie nie ubedzie... Niech pozywa ;-)
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:02
                  > Wszystko zalezy od sprawy. Jakos nie sadze by tu byly jakiekolwiek szanse na wygrana...

                  U nas nie miałby oczywiście szans, ale w popieprzonym amerykańskim systemie prawnym - kto wie?
      • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:55
        vogon.jeltz napisał:

        > Jakim cudem typ ma płacić za naprawę z własnej kieszeni? Skoro zawiniła właścic
        > ielka Hondy, to do wysokości $50k koszty pokrywa jej ubezpieczenie (kto to widz
        > iał, żeby taka była suma gwarantowana?!), a wszystko, co powyżej, to chyba powi
        > nna wybulić z własnej kieszeni, nie?

        Wiesz, w ten sposób to mogę chodzić po ulicy z żyrandolem z kryształów wartych 10 mln USD, a jak mnie ktoś potrąci i to się stłucze, to go pozywać o te 10 baniek.
        Skoro masz coś, to kosztuje absurdalnie dużo i płacisz za to absurdalnie dużo, dostając w zamian absurdalnie mało, to jest to twoja zabawka i twoje ryzyko.
        Nie wpierdalaj się pomiędzy zwykłych ludzi z czymś takim - a już na pewno nie sceduj na nich faktur na popierdolone kwoty, których nikt zdrowy na umyśle nie akceptuje.
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:01
          > Wiesz, w ten sposób to mogę chodzić po ulicy z żyrandolem z kryształów wartych 10 mln USD,
          > a jak mnie ktoś potrąci i to się stłucze, to go pozywać o te 10 baniek.

          Owszem, jeśli to będzie jego wina, to musi ci zapłacić 10 baniek. Mówi o tym prawo, a konkretnie kodeks cywilny. Masz z tym jakiś problem?

          > Skoro masz coś, to kosztuje absurdalnie dużo i płacisz za to absurdalnie dużo,
          > dostając w zamian absurdalnie mało, to jest to twoja zabawka i twoje ryzyko.

          Nie ma znaczenia, ile w ocenie klemensa dostajesz. Skoro coś jest warte rynkowo tyle a tyle, to nie tobie - a tym bardziej sprawcy - decydować ile zapłaci za wyrządzone szkody.

          > Nie wpierdalaj się pomiędzy zwykłych ludzi z czymś takim - a już na pewno nie sceduj
          > na nich faktur na popierdolone kwoty, których nikt zdrowy na umyśle nie akceptuje.

          Jeśliby rozjebał, dajmy na to, obraz Van Gogha warty ochnaście baniek, to też będziesz pierdolił farmazony o "popierdolonych kwotach, których nikt zdrowy na umyśle nie akceptuje"?
          • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:11
            vogon.jeltz napisał:

            > > Wiesz, w ten sposób to mogę chodzić po ulicy z żyrandolem z kryształów wa
            > rtych 10 mln USD,
            > > a jak mnie ktoś potrąci i to się stłucze, to go pozywać o te 10 baniek.
            >
            > Owszem, jeśli to będzie jego wina, to musi ci zapłacić 10 baniek. Mówi o tym pr
            > awo, a konkretnie kodeks cywilny. Masz z tym jakiś problem?

            Tak, mam z tym jakiś problem. To, że ktoś kogoś potrąci (gdy np. jest tłoczno), jest całkiem naturalne i nie powinno się ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji.
            A jeżeli ktoś na szalę rzuca utratę czegoś drogiego w wyniku takich naturalnych zdarzeń, to osobiście nie wyrażam zgody na obciążanie mnie ryzykiem, którego nie akceptuję. Niech wypierdala.

            > Jeśliby rozjebał, dajmy na to, obraz Van Gogha warty ochnaście baniek, to też b
            > ędziesz pierdolił farmazony o "popierdolonych kwotach, których nikt zdrowy na u
            > myśle nie akceptuje"?

            Tak - bo z takim obrazem nie wpierdala się w tłum ludzi, gdzie łatwo obraz można uszkodzić.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:24
              > Tak, mam z tym jakiś problem. To, że ktoś kogoś potrąci (gdy np. jest tłoczno),
              > jest całkiem naturalne i nie powinno się ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji.

              Jeżeli potrąci ze swojej winy, wyrządzając komuś szkodę, to jak najbardziej poiwnien z tego tytułu ponieść konsekwencje. To jest elementarna zasada prawa cywilnego.

              > A jeżeli ktoś na szalę rzuca utratę czegoś drogiego w wyniku takich naturalnych zdarzeń,
              > to osobiście nie wyrażam zgody na obciążanie mnie ryzykiem, którego nie akceptuję.

              Codziennie jeżdżąc samochodem jesteś obciążony ryzykiem wyrządzenia znacznie większych szkód, np. zabicia kogoś, więc nie pierdol, czego nie akceptujesz. To nie jest twoja decyzja. Ty masz uważać, żeby kogoś nie uszkodzić. A jeśli ktoś wjedzie w ciebie Veyronem, to będzie to oczywiście jego wina i jego ryzyko.

              > Tak - bo z takim obrazem nie wpierdala się w tłum ludzi, gdzie łatwo obraz można uszkodzić.

              Ja nie mówię o chodzeniu po ulicach z Van Goghiem, tylko ogólnie o uszkodzeniu obrazu. Dajmy na to, wylejesz napój na obraz wiszący w galerii - nie musi być nawet Van Gogh, może być coś mniej cennego - i też będziesz pierdolił o "absurdalnych kwotach z kawałek bohomazu, których nie akceptujesz"? No cóż, na szczęście każdy sąd szybko wybije ci to z głowy...
              • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:31
                vogon.jeltz napisał:

                > > Tak - bo z takim obrazem nie wpierdala się w tłum ludzi, gdzie łatwo obra
                > z można uszkodzić.
                >
                > Ja nie mówię o chodzeniu po ulicach z Van Goghiem, tylko ogólnie o uszkodzeniu
                > obrazu. Dajmy na to, wylejesz napój na obraz wiszący w galerii - nie musi być n
                > awet Van Gogh, może być coś mniej cennego - i też będziesz pierdolił o "absurda
                > lnych kwotach z kawałek bohomazu, których nie akceptujesz"? No cóż, na szczęści
                > e każdy sąd szybko wybije ci to z głowy...

                Nie czaisz, o czym mowa - nie pierwszy i nie ostatni raz zapewne.
                Podchodząc do obrazu w muzeum czy galerii zdaję sobie sprawę, że trzeba zachować ostrożność i właśnie AKCEPTUJĘ, że nie mogę niczego tam uszkadzać albo poniosę pełne konsekwencje.
                Idąc po ulicy czy jadąc samochodem nie akceptuję, że jakaś pizda ma kaprys jeździć kupą blachy, która kosztuje tyle, co cały biurowiec. I nie akceptuję tego, że robiąc zwykły, ludzki błąd, mam obowiązek za kaprys tej pizdy płacić..
                Niżej masz przykład, którego nie będę tu powtarzał.
                • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 17:21
                  Czyli nie jeździsz samochodem po ulicach bo przecież i u nas możesz przypadkiem trafić na takiego veyrona albo coś w podobnej cenie.
                  I w razie czego najwyżej powiesz, że nie akceptujesz
                  • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:25
                    kanna13 napisał:

                    > Czyli nie jeździsz samochodem po ulicach bo przecież i u nas możesz przypadkiem
                    > trafić na takiego veyrona albo coś w podobnej cenie.
                    > I w razie czego najwyżej powiesz, że nie akceptujesz

                    Ja pierdolę ...
                    Chyba milion EUR wystarczy na naprawę?
                    Rozmawiamy tu o sytuacji w USA.
                    • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 20:11
                      To ten milion EUR co przy dzisiejszym kursie to jedynie 4,25 mln PLN i jak trafisz dość mocno tego Veyrona albo Chirona to może przy szkodzie całkowitej nie starczyć.
                      A taki Chiron na 19 mln po Polsce jeździ :-)
                      • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 21:55
                        A jak ktoś do Fiata Pandy do bagażnika wsadzi skrzynię w której będzie 100 mln dolarów w gotówce i ktoś stuknie tak, że skrzynia się spali, to rzecz jasna musi oddać 100 mln dolarów?
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:05
                          tbernard napisał:

                          > A jak ktoś do Fiata Pandy do bagażnika wsadzi skrzynię w której będzie 100 mln
                          > dolarów w gotówce i ktoś stuknie tak, że skrzynia się spali, to rzecz jasna mus
                          > i oddać 100 mln dolarów?

                          No właśnie. Każdy powinien sobie zdawać sprawę, że druga strona zwraca szkody do wysokości ubezpieczenia. Nie podoba się - wypierdalać. Chociaż - czemu miałoby się nie podobać, skoro i tak wywalają w błoto tyle kasy? Przy obcierce przynajmniej będą mieli okazję wykazać się po raz drugi.
                          Ja ze względu na fanaberie jakiegoś piździelca nie mam zamiaru go spłacać przez wieki - i obawiam się, że tutaj przepisy też to jakoś sankcjonują (ale nie sprawdzałem - przyznaję).

                          A jak nie ma ubezpieczenia (i nie jest obowiązkowe, np. na rower), to jakieś 3 średnie pensje, tak jak w budżetówce.
                          Nie dotyczy oczywiście świadomych aktów wandalizmu czy bandytyzmu.
                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 13:36
                            > Ja ze względu na fanaberie jakiegoś piździelca nie mam
                            > zamiaru go spłacać przez wieki

                            Wystarczy, że będziesz przestrzegał przepisów drogowych i zachowywał ostrożność wymaganą od każdego użytkownika dróg. Wówczas nawet w przypadku zdarzenia z udziałem twoim i "piździelca" nie będzie ono twoją winą i nic nie będziesz musiał płacić. To takie proste.
                            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:20
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Ja ze względu na fanaberie jakiegoś piździelca nie mam
                              > > zamiaru go spłacać przez wieki
                              >
                              > Wystarczy, że będziesz przestrzegał przepisów drogowych i zachowywał ostrożność
                              > wymaganą od każdego użytkownika dróg. Wówczas nawet w przypadku zdarzenia z ud
                              > ziałem twoim i "piździelca" nie będzie ono twoją winą i nic nie będziesz musiał
                              > płacić. To takie proste.

                              Zgodnie z tą logiką OC w ogóle nie jest potrzebne.
                              Wystarczy przestrzegać przepisów i być ostrożnym.
                              To takie proste.
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:28
                                > Zgodnie z tą logiką OC w ogóle nie jest potrzebne.
                                > Wystarczy przestrzegać przepisów i być ostrożnym.

                                Niestety, nie wszyscy przestrzegają i nie wszyscy są ostrożni, dlatego mogą w ciebie wjechać. Wtedy to jest oczywiście ich wina i to ciebie chroni wtedy ich OC.

                                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:13
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > Zgodnie z tą logiką OC w ogóle nie jest potrzebne.
                                  > > Wystarczy przestrzegać przepisów i być ostrożnym.
                                  >
                                  > Niestety, nie wszyscy przestrzegają i nie wszyscy są ostrożni, dlatego mogą w c
                                  > iebie wjechać. Wtedy to jest oczywiście ich wina i to ciebie chroni wtedy ich O
                                  > C.

                                  Zdecyduj się, o co ci chodzi.
                                  Najpierw piszesz, że nie ma co się przejmować, że OC praktycznie nie zadziała, bo przecież wystarczy uważać i przestrzegać (i jakież to proste!). A następnie piszesz, że całe szczęście, że to OC jest.
                                  Skoro dobrze że jest, to niedobrze, że go nie ma. A w przypadku sztucznie podrażanych puszek go nie ma.
                                  Więc którą opcję obstawiasz w końcu?
                                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:44
                                    > Najpierw piszesz, że nie ma co się przejmować, że OC praktycznie nie zadziała,

                                    Twoje OC nie będzie w praktyce wykorzystane, jeśli będziesz jechał ostrożnie i zgodnie z przepisami. Co nie znaczy, że każdy jeździ ostrożnie i zgodnie z przepisami, dlatego OC jest potrzebne (dla wszystkich, bo nie da się ustalić z góry, kto będzie jeździł ostrożnie, a kto nie). W przypadku zdarzenia będzie to wina nieostrożnego, nie twoja, i wartość puszki, którą jechał, nie ma dla ciebie żadnego znaczenia.
                            • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:36
                              > Wystarczy, że będziesz przestrzegał przepisów drogowych i zachowywał ostrożność
                              > wymaganą od każdego użytkownika dróg. Wówczas nawet w przypadku zdarzenia z ud
                              > ziałem twoim i "piździelca" nie będzie ono twoją winą i nic nie będziesz musiał
                              > płacić. To takie proste.

                              Nie wystarczy i nie jest takie proste. Jeśli piździelec jest z klanu sędziowskiego to będziesz winnym zawsze choćby nie wiem co.
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:00
                                > Jeśli piździelec jest z klanu sędziowskiego to będziesz winnym
                                > zawsze choćby nie wiem co.

                                To u nas. W US wyobrażam sobie, że jest nieco inaczej.
                      • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:07
                        kanna13 napisał:

                        > To ten milion EUR co przy dzisiejszym kursie to jedynie 4,25 mln PLN i jak traf
                        > isz dość mocno tego Veyrona albo Chirona to może przy szkodzie całkowitej nie s
                        > tarczyć.
                        > A taki Chiron na 19 mln po Polsce jeździ :-)

                        Czuję, że bym się wybronił. Patrz przykład niżej (nie mojego autorstwa).
                        Jak ktoś wozi się bombą ekonomiczną - i to o nieuzasadnionej cenie, to już nie jest moja odpowiedzialność.
      • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:05
        Tak, powinna. Problem jak nie chce albo nie ma
    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:43
      Uszkodzenie kosmetyczne, a straty 300 tys. USD (wraz z utratą wartości).
      No ale każdy wydany cent jest tego wart.
      W przypadku takich tzw. super-samochodów widać wyraźnie, jak popierdolone są relacje, gdy chodzi o produkty premium. Oczywiście płaci się za lepsze materiały i osiągi - a jakże.
      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:52
        Klemens, weź już skończ pierdolić. Tak to można - ewentualnie - dyskutować różnice między Superbem a A6. Aut pokroju Veyrona nie kupuje się dla materiałów czy nawet osiągów, a płaci się tyle własnie za to, żeby było widać, że kupującego stać.

        Że już nie wspomnę o tym, że cena Veyrona jest mocno ZANIŻONA, bo na każdym egzemplarzu VAG traci kilka milionów(!!!) dolarów. Tak kosmiczne były koszty opracowania tego samochodu w stosunku do wolumenu sprzedaży.
        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:08
          vogon.jeltz napisał:

          > Klemens, weź już skończ pierdolić. Tak to można - ewentualnie - dyskutować różn
          > ice między Superbem a A6. Aut pokroju Veyrona nie kupuje się dla materiałów czy
          > nawet osiągów, a płaci się tyle własnie za to, żeby było widać, że kupującego
          > stać.

          Czyli jednak to zjawisko występuje w przyrodzie ...
          Więc skoro facet wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi, to niestety, ale ryzyko jest po jego stronie. Tym bardziej, że cena wynika właśnie z chęci pokazania się.

          > Że już nie wspomnę o tym, że cena Veyrona jest mocno ZANIŻONA, bo na każdym egz
          > emplarzu VAG traci kilka milionów(!!!) dolarów. Tak kosmiczne były koszty oprac
          > owania tego samochodu w stosunku do wolumenu sprzedaży.

          Gdyby obniżyli cenę jeszcze bardziej, to po jakimś czasie zacząłby na siebie zarabiać.
          Ale przecież uzgodniliśmy wyżej, jaki jest cel kupowania tego typu kupy blachy.
          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:13
            > Więc skoro facet wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi,
            > to niestety, ale ryzyko jest po jego stronie.

            Ja jebię, ale ty jesteś głupi. Ile warte jest np. ludzkie życie? Chyba więcej niż kilkaset tysięcy czy dwa miliony dolarów? Skoro ktoś wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi, to też ryzyko jest po jego stronie? A jak go trzepniesz swoim ekonomicznie usasadnionym Superbem, to jego wina, bo po co sie wpierdalał?

            > Gdyby obniżyli cenę jeszcze bardziej, to po jakimś czasie zacząłby na siebie zarabiać.

            Nie zacząłby. Veyron tak naprawdę nigdy nie został stworzony po to, żeby na nim zarabiać. Mówiłem ci już, że jesteś głupi?
            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:28
              vogon.jeltz napisał:

              > > Więc skoro facet wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi
              > ,
              > > to niestety, ale ryzyko jest po jego stronie.
              >
              > Ja jebię, ale ty jesteś głupi. Ile warte jest np. ludzkie życie? Chyba więcej n
              > iż kilkaset tysięcy czy dwa miliony dolarów? Skoro ktoś wpierdala się czymś tak
              > drogim pomiędzy normalnych ludzi, to też ryzyko jest po jego stronie?

              Niestety, ale to ty jesteś tępy.
              Ja, jeżdżąc samochodem, zdaję sobie sprawę, że mogę mieć śmiertelny wypadek. Akceptuję to ryzyko (niewielkie, ale jest).
              Jednak nie akceptuję tego, że ktoś, idąc chodnikiem, będzie niósł na tyczce akwarium z jakąś rybą wartą miliard dolarów, i że to ja mam pokryć koszty gdy go potrącę. W ten sposób następnych kilkaset pokoleń będzie spłacało debila, który paradował z czymś takim, bo chciał pokazać, ile ma kasy?
              Wypierdalaj z takimi pomysłami.
              Co innego, gdy jest to świadoma decyzja typu "jak tu wejdę, mogę potrącić kogoś i straty będą ogromne a ja będę za nie odpowiedzialny". Ale to wymaga mojej akceptacji.

              > > Gdyby obniżyli cenę jeszcze bardziej, to po jakimś czasie zacząłby na sie
              > bie zarabiać.
              >
              > Nie zacząłby. Veyron tak naprawdę nigdy nie został stworzony po to, żeby na nim
              > zarabiać.

              Skoro nie został stworzony po to, by na nim zarabiać, to skąd ten płacz, że nie zarabia?

              > Mówiłem ci już, że jesteś głupi?

              A kogo to obchodzi?
              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:57
                > Ja, jeżdżąc samochodem, zdaję sobie sprawę, że mogę mieć śmiertelny wypadek.
                > Akceptuję to ryzyko (niewielkie, ale jest).

                To ryzyko jest znacznie większe niż ryzyko, że natrafisz na wózek warty milion dolców. A i koszty takiego zdarzenia dla ciebie mogą być znacznie bardziej dotkliwe. Szczególnie w USA, ale nie tylko. Nieprzypadkowo sumy gwarancyjne OC w Polsce to milion euro w przypadku szkód w mieniu i aż pięć milionów w przypadku szkód osobowych.

                > Jednak nie akceptuję tego, że ktoś, idąc chodnikiem, będzie niósł na tyczce
                > akwarium z jakąś rybą wartą miliard dolarów

                Najłatwiej sprowadzić do absurdu, ale to jest chuj nie argument. Po pierwsze - nie ma ryb wartych miliard i nikt z czymś takim nie chodzi po ulicach. Po drugie - do jakiej wartości "akceptujesz ryzyko"? Piszę w cudzysłowie, bo oczywiście gówno zależy od twojej akceptacji lub jej braku. Ten samochód, podobnie jak Ferrari i inne takie, jest normalnie dopuszczony do ruchu drogowego i nikt nie będzie się przejmował tym, czy akceptuje to jakiś plasticzek. Po drogach porusza się, co cię pewnie zaskoczy, wiele pojazdów, których wartość wraz z zawartością może być spokojnie porównywalna z ceną Veyrona. Wiele samochodów ciężarowych przewozi takie ładunki. Możesz napotkać je kilka rzędów wielkości częściej niż Bugatti. Jeżeli swoim zachowaniem spowodujesz wywrotkę tira wiozącego elektronikę wartą milion lub pięć Mercedesów, to też będziesz pierdolił jakieś brednie, że nie wyraziłeś zgody, żeby coś takiego wyjechało na drogę?

                > W ten sposób następnych kilkaset pokoleń będzie spłacało debila,
                > który paradował z czymś takim, bo chciał pokazać, ile ma kasy?

                Jest kompletnie nieistotne, dlaczego paradował i czy w ogóle. Istotne w kwestii odpowiedzialności cywilnej za szkodę jest to, że wyrządziłeś ją ze swojej winy.

                > Skoro nie został stworzony po to, by na nim zarabiać, to skąd ten płacz, że nie zarabia?

                A kto tu, kurwa, płacze? Ja tylko stwierdziłem fakt, że Veyron - pomimo swojej astronomicznej ceny - jest nierentowny.

                > A kogo to obchodzi?

                A kogo właściwie obchodzi, co jakiś plasticzek akceptuje w kwestii odpowiedzialności cywilnej. Na całe szczęście nie prawodawców.
                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 14:32
                  vogon.jeltz napisał:

                  > > Ja, jeżdżąc samochodem, zdaję sobie sprawę, że mogę mieć śmiertelny wypad
                  > ek.
                  > > Akceptuję to ryzyko (niewielkie, ale jest).
                  >
                  > To ryzyko jest znacznie większe niż ryzyko, że natrafisz na wózek warty milion
                  > dolców.

                  Bez przesady - kilka takich już widziałem. Jakieś ferrari albo inne tego typu pajacostwa.

                  > Najłatwiej sprowadzić do absurdu, ale to jest chuj nie argument. Po pierwsze -
                  > nie ma ryb wartych miliard i nikt z czymś takim nie chodzi po ulicach.

                  Bo i nie o rybę tu chodzi, ale ogólnie o coś, co można uszkodzić przez zwykłą nieuwagę, a ktoś mi się z czymś takim wpierdala w przestrzeń publiczną.

                  > Po drugie - do jakiej wartości "akceptujesz ryzyko"?

                  Do ZERA. O ile szkoda wynikła przez coś trywialnego, co zdarza się często i w wyniku błędu, który każdy jest w stanie popełnić.
                  Jeżeli jestem ubezpieczony - to do wysokości ubezpieczenia.
                  Nie mam zamiaru np. płacić za jakiś garnitur wart 20 tys. PLN, bo gostek się wypierdzielił w błoto, a spacerował po lesie w pobliżu bagien właśnie w takim garniturze i się przestraszył, bo zza zakrętu szybko rowerem wyjechałem.

                  > Ten samochód, podobnie jak Ferrari i inne takie, jest normalnie dopuszczony do ruchu drogowego

                  Przecież ja nie zabraniam mu jeździć. Po prostu nie chcę płacić piździe ze swojej kasy za jego fanaberie. W USA się zresztą nie płaci - jak widać.

                  > Jeżeli swoim zachowaniem spowodujesz wywrotkę tira wiozącego elektronik
                  > ę wartą milion lub pięć Mercedesów, to też będziesz pierdolił jakieś brednie, ż
                  > e nie wyraziłeś zgody, żeby coś takiego wyjechało na drogę?

                  Żebyś, kurwa, wiedział, że tak. To powinno być ubezpieczone. Nie mam zamiaru brać odpowiedzialności za takie cykające bomby ekonomiczne jeżdżące po drogach razem ze mną.

                  > > Skoro nie został stworzony po to, by na nim zarabiać, to skąd ten płacz,
                  > że nie zarabia?
                  >
                  > A kto tu, kurwa, płacze? Ja tylko stwierdziłem fakt, że Veyron - pomimo swojej
                  > astronomicznej ceny - jest nierentowny.

                  I jako argumentu w związku z czym zamierzasz tego użyć, skoro był planowany od początku jako nierentowny?

                  Jedni niedowartościowani tworzą samochód, który wiadomo, że będzie nierentowny, a drudzy niedowartościowani go kupują, żeby się dowartościować. Chuj mnie to obchodzi - dlaczego ja mam płacić za kawałek błotnika, bo pizda się czymś takim kręci po drogach?
                  • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 17:33
                    Możesz sobie nie akceptować ale jak Twoje ubezpieczenie nie będzie w stanie pokryc szkody to nie Ty będziesz decydował o tym czy akceptujesz wartość rzeczy którą zniszczyłeś tylko sąd.
                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:28
                      Czyli mogę w tłoku iść z bezcenną chińską wazą i jak ktoś mnie potrąci i ją potłukę, to jego praprapraprawnuki jeszcze będą mnie spłacać.
                      Albo lepiej - jak mi ulepiony z gliny bezkształtne coś upadnie i się rozbije, to stwierdzę, że to miało wartość 10 mln - bo tak.
                      • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 20:04
                        Najogólniej nie wchodząc w szczegóły w pierwszym przypadku jeśli sąd stwierdzi, że niosłeś ją poprawnie to tak.
                        W drugim jeśli to coś bezkształtne najpierw ubezpieczysz na te 10 mln i opłacisz składkę to też tak.
                        • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 22:08
                          No to dlaczego w artykule nie ma nic o sądzie tylko, że gość za fanaberie płaci ze swojej kieszeni ponad to co dostanie z OC?
                          • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 09:50
                            Bo artykuł tylko pokazuje, specyfikę rynku ubezpieczeń w USA, że można kupić ubezpieczenie OC pojazdu z wybraną przez ubezpieczającego bardzo niską sumą ubezpieczenia.
                            Artykuł nigdzie nie wskazuje, że nie zamyka to drogi do dochodzenia różnicy odszkodowania pomiędzy tym wypłaconym przez firmę ubezpieczeniową o rzeczywistym od sprawcy przed sądem.

                            Odnosząc to do naszych lokalnych warunków kupując OC nie możesz kupić mniej niż na 1,05 mln EUR ale możesz sobie tę sumę na życzenie podwyższyć.
                            W razie spowodowania szkody na kwotę większą niż suma ubezpieczenia problem dopłaty powyżej tego miliona obciąża sprawcę.
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:08
                          kanna13 napisał:

                          > Najogólniej nie wchodząc w szczegóły w pierwszym przypadku jeśli sąd stwierdzi,
                          > że niosłeś ją poprawnie to tak.

                          I jeżeli przypadkowy przechodzień, niezłośliwie mnie potrąci, to będzie udupiony do końca życia? Wątpię.

                          > W drugim jeśli to coś bezkształtne najpierw ubezpieczysz na te 10 mln i opłacis
                          > z składkę to też tak.

                          Ale to przecież z OC ma iść. AC nie jest obowiązkowe.
                          • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:37
                            Ale w drugim przypadku to Ty to jak dobrze zrozumiałem to sam to coś niesiesz i upuszczasz więc gdzie tu ma zastosowanie OC sprawcy?

                            Ale ciekawi mnie Twoje rozumowanie o tej niezłośliwości. Czyli co jeśli w kogoś wjedziesz na drodze niezłośliwie to co nie odpowiadasz?
                            Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w takim przypadku gdyby okoliczności jasno wskazały, że zrobiłeś to z premedytacją to nie wiem czy ubezpieczyciel po wypłacie odszkodowania z OC poszkodowanemu (bo to musi zrobić) nie próbowałby od Ciebie ściągnąć regresem wypłaty.
                            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:47
                              > zrobiłeś to z premedytacją to nie wiem czy ubezpieczyciel po wypłacie
                              > odszkodowania z OC poszkodowanemu (bo to musi zrobić)
                              > nie próbowałby od Ciebie ściągnąć regresem wypłaty.

                              Istotnie tak jest. Umyślne wyrządzenie szkody jest jedną z ustawowych przesłanek umożliwiających regres.
                            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 11:58
                              kanna13 napisał:

                              > Ale w drugim przypadku to Ty to jak dobrze zrozumiałem to sam to coś niesiesz i
                              > upuszczasz więc gdzie tu ma zastosowanie OC sprawcy?

                              Upuszczam w efekcie potrącenia mnie.
                              Podobnie jak auta stoją w korku, w tył ostatniego (A) wali B, A wali w C, to nadal winny szkód w C jest B.

                              > Ale ciekawi mnie Twoje rozumowanie o tej niezłośliwości. Czyli co jeśli w kogoś
                              > wjedziesz na drodze niezłośliwie to co nie odpowiadasz?

                              Odpowiadasz, ale nie do pięćsetnego pokolenia.
                              Dostajesz mandat za nieuwagę + zwyżkę ubezpieczenia, ale szkody jako takie pokrywa ubezpieczyciel. A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry - trzeba było nie kupować przewartościowanej kupy blachy.

                              Złośliwe wjechanie to oczywiście co innego i o tym już pisałem.
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:20
                                > A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry
                                > - trzeba było nie kupować przewartościowanej kupy blachy.

                                A jeśli zrobiłeś kogoś kaleką, a koszty leczenia, rehabilitacji, utraconych zarobków itd. wynoszą tyle, że "limit się skończył" - to gość po prostu ma pecha, czy tak?
                                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:22
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry
                                  > > - trzeba było nie kupować przewartościowanej kupy blachy.
                                  >
                                  > A jeśli zrobiłeś kogoś kaleką, a koszty leczenia, rehabilitacji, utraconych zar
                                  > obków itd. wynoszą tyle, że "limit się skończył" - to gość po prostu ma pecha,
                                  > czy tak?

                                  A cóż to za koszty, które przekraczają milion EUR?
                                  Zarobków i tak mu nie zwrócę.
                                  I owszem - ma pecha. Tak samo jak ma pecha, gdy sam siebie rozpierdoli.
                                  Wypadki się zdarzają i w pewnym stopniu przewinienia drugiej strony odpowiedzialność powinna być ograniczona. Inaczej nie da się wyjść na ulicę. Tzn. da się, ale to zawsze jest ryzyko.
                              • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:02
                                >A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry - trzeba było nie kupować
                                przewartościowanej kupy blachy.

                                Dobra koniec dyskusji bo do niczego nie doprowadzi.
                                WIESZ LEPIEJ.
                                Życzę szerokiej drogi z kierownicą nieprzewartościowanej kupy blachy i zadowolenia z plasticzków.
                                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:16
                                  > WIESZ LEPIEJ.

                                  Uprzedzałem!
                                  • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:15
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > > WIESZ LEPIEJ.
                                    >
                                    > Uprzedzałem!

                                    To samo ja o was mogę napisać.
                                    Przedstawiam konkretne argumenty, których nie potraficie obalić, to strzelacie focha.
                                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:14
                                  kanna13 napisał:

                                  > >A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry - trzeba było nie ku
                                  > pować
                                  > przewartościowanej kupy blachy.
                                  >
                                  > Dobra koniec dyskusji bo do niczego nie doprowadzi.
                                  > WIESZ LEPIEJ.

                                  Czyli obstawiasz opcję, że mogę chodzić z antyczną wazą pod pachą - jak ktoś mi ją stłucze, to ma płacić.
                                  Tyle zrozumiałeś - niech będzie.
                                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:48
                                    > Czyli obstawiasz opcję, że mogę chodzić z antyczną wazą pod pachą

                                    Róznica jest taka, że chodzenie po ulicy z antyczną wazą pod pachą może być uznane za nieostrożność lub niedbalstwo, ponieważ nie jest to coś, co się normalnie robi i do czego waza jest przeznaczona. Natomiast jeżdżenie Veyronem po normalnej ulicy jest jak najbardziej zwyczajnym zachowaniem, ponieważ jest to dokładnie to, do czego samochód został stworzony. Lepszą analogią, którą podałeś, byłoby zniszczenie facetowi idącego ulicą garnituru za 20k (niekoniecznie pod lasem i niekoniecznie przy pomocy roweru) - tak, będziesz musiał za to zapłacić (z własnej kasy lub z ubezpieczenia, jeśli masz) i na nic zdadzą się twoje tłumaczenia, że przecież mógł się ubrać w lumpeksie.
                                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 11:05
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > Lepszą analogią, którą podałeś, byłoby zniszczenie facetowi idącego ulicą garnituru za 20k (niekoniecznie pod lase
                                      > m i niekoniecznie przy pomocy roweru) - tak, będziesz musiał za to zapłacić (z
                                      > własnej kasy lub z ubezpieczenia, jeśli masz) i na nic zdadzą się twoje tłumacz
                                      > enia, że przecież mógł się ubrać w lumpeksie.

                                      Dodajmy do tego zegarek za 30 tys. + okulary za 20 tys. i mamy w sumie 70 tys. PLN.
                                      Wg ciebie mam za to wszystko płacić, bo zrobiłem jakiś drobny błąd, a pizda zapłaciła dużo więcej za coś i z tym łazi, narażając na koszty innych.
                                      Tak to można podsumować.
                                      Otóż wg mnie odpowiedzialność za szkody w mieniu powinna być ograniczona - jeżeli ktoś życzy sobie przepłacać i łazić / jeździć czymś sztucznie podrażanym, to niech sam bierze na siebie ryzyko i odpierdolii się od innych.
                                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 13:28
                                        > Wg ciebie mam za to wszystko płacić, bo zrobiłem jakiś drobny błąd,

                                        Jeżeli zrobiłeś go ze swojej winy, to oczywiście powinieneś zapłacić (ty albo twoje ubezpieczenie). Niby dlaczego miałbyś być zwolniony z konsekwencji swoich zawinionych błędów?

                                        Ponawiam pytanie: jeśli kogoś zrobisz kaleką, którego leczenie, rehabilitacja i dożywotnia renta pójdą w kwoty dwa rzędy wielkości większe, niż gajer za 20k, to też będziesz się wykręcał się idiotycznym tłumaczeniem, że zrobiłeś tylko "drobny błąd, który każdemu może się zdarzyć" i po chuj w ogóle wychodził na ulicę? Ciekawe, który sąd w jakim systemie prawnym ci to przyklepie?

                                        > a pizda zapłaciła dużo więcej za coś i z tym łazi, narażając na koszty innych.

                                        Pizda chodzi w tym, co kupiła, bo użytkuje to zgodnie z przeznaczeniem. Nie ty jesteś od tego, żeby mówić, kto w czym ma chodzić. Natomiast ewentualną kwestią sądu jest uznanie, w jakim stopniu pizduś w gajerze przyczynił się do powstania szkody (to może zależeć od tego, czy szedł normalnie chodnikiem, czy faktycznie spacerował po lesie).

                                        > jeżeli ktoś życzy sobie przepłacać i łazić / jeździć czymś sztucznie podrażanym

                                        Jeszcze raz - nie ma czegoś takiego jak "sztucznie podrażane". Tzn. w ogólności jest, może to np. dotyczyć produktów, na które producent ma monopol i nie istnieje ekwiwalent, ale nie o takich przypadkach tutaj rozmawiamy (zresztą w takich przypadkach wkracza często państwowy regulator). Z podobnego powodu twoje z dupy są twoje przykłady ryby z miliard czy wazy za pierdyliard. Tu mówimy o produktach, których wartość i cenę wyznacza rynek. Jak w takim razie chciałbyś ustalić cenę Bugatti, żeby nie była "sztucznie podrażana"?
                                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 15:38
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > Ponawiam pytanie: jeśli kogoś zrobisz kaleką, którego leczenie, rehabilitacja i
                                          > dożywotnia renta pójdą w kwoty dwa rzędy wielkości większe, niż gajer za 20k,
                                          > to też będziesz się wykręcał się idiotycznym tłumaczeniem, że zrobiłeś tylko "d
                                          > robny błąd, który każdemu może się zdarzyć" i po chuj w ogóle wychodził na ulic
                                          > ę?

                                          Jeżeli był to drobny błąd przy należytym zachowaniu ostrożności, to tak.
                                          Ale jeżeli np. po pijaku spadłem na kogoś z balkonu, to już nie.

                                          > Pizda chodzi w tym, co kupiła, bo użytkuje to zgodnie z przeznaczeniem.

                                          A niech użytkuje. Ale skoro naraża swój "dobytek" na zniszczenie/uszkodzenie, to na własną odpowiedzialność.
                                          Niech mi się nie wpierdala w przestrzeń publiczną z drogim gównem.

                                          > Nie ty jesteś od tego, żeby mówić, kto w czym ma chodzić.

                                          Gdybyś rozumiał, co czytasz, to zauważyłbyś, że dla mnie mogą chodzić opatuleniu w 50 chińskich waz niczym ruskie lalki. Ja po prostu nie mam zamiaru płacić za to, gdy coś się stanie, a popełnię drobny błąd.

                                          > Tu mówimy o produktach, których wartość i cenę wyznacza rynek. Jak w takim razie chciałbyś usta
                                          > lić cenę Bugatti, żeby nie była "sztucznie podrażana"?

                                          Nie ma idealnego algorytmu. Trzeba wprowadzić limity odpowiedzialności. Jak ze skarbówką - np. nie da się odliczyć od samochodu więcej niż 20 tys. EUR (nie twierdzę, że to akurat dobra granica - twierdzę, że trzeba jakąś wyznaczyć).
                                • galtomone Tak sie koncza z nim szelkie dyskusje 15.06.19, 10:16
                                  kanna13 napisał:

                                  > Dobra koniec dyskusji bo do niczego nie doprowadzi.
                                  > WIESZ LEPIEJ.
                                  > Życzę szerokiej drogi z kierownicą nieprzewartościowanej kupy blachy i zadowole
                                  > nia z plasticzków.

                                  Zwykle nie zwraca uwagi/nie rozumie na wszlekie inne argumenty/przykklady i proby wyjasnienia mu rzeczy jak dziecku i drazy coraz bardziej abstrakcyjne przyklady.
                  • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 17:37
                    O to po Monako nigdy nie pojezdzisz bo to nie na Twoje nerwy :-)
                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:09
                      kanna13 napisał:

                      > O to po Monako nigdy nie pojezdzisz bo to nie na Twoje nerwy :-)

                      A na twoje tak?
                      Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać za szkody wynikłe ze sztucznego pompowania ceny.
                      • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:29
                        Na moje tak, ale zawsze pamiętam o ten marnym milionie EUR sumy mojego OC.
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 11:59
                          kanna13 napisał:

                          > Na moje tak, ale zawsze pamiętam o ten marnym milionie EUR sumy mojego OC.

                          Czyli de facto nie masz tam ubezpieczenia. Ja bym nie ryzykował, chociaż parę razy wypożyczyłem auto bez AC i udało się. Ale to nie byłyby sumy milionowe.
                        • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:35
                          No ale ciebie ubezpieczenie zmusz do wykupinia takiego zabezpieczenie i oni dysktuja ile za to zaplacisz.... A ze zwykle oni placa duzo mniej odszkodowan to cie doja ile sie da i zarabiaj na tym ile sie da... Bo po co kazdemu milion euro?
                          Zwlaszcza jak nie macie krwiozerczych prawnikow?
                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:50
                            > Bo po co kazdemu milion euro?

                            A czemu nie? Przy składce rzędu 200 euro to chyba fajnie, że masz milion euro gwarantowanego ubezpieczenia na szkody rzeczowe i pięc milionów, jeśli kogoś zrobisz kaleką?
                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:52
                        > Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać
                        > za szkody wynikłe ze sztucznego pompowania ceny.

                        Nie ma czegoś takiego jak "sztuczne pompowanie ceny". Cenę - przynajmniej w państwach kapitalistycznych - ustala rynek. Ewentualnie w przypadku dzieł sztuki i innych "ryb za miliard" wyceny dokonują biegli eksperci - ale też na podstawie oczekiwanej wartości, którą można by na rynku za dany przedmiot uzyskać.

                        Jak zostaniesz dyktatorem i wprowadzisz gospodarkę taką, jak na Białorusi albo w Korei Północnej z odgórnym ustalaniem cen, to wtedy pogadamy. A póki co, trudno, żeby ktokolwiek - a już w szczególności sąd przy rozpatrywaniu sprawy o wypłatę ubezpieczenia - brał pod uwagę ile co powinno kosztować wg jakiego plasticzka.
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:03
                          vogon.jeltz napisał:

                          > Nie ma czegoś takiego jak "sztuczne pompowanie ceny".

                          Jest.
                          A jak ktoś się zgadza na wywalanie w błoto kasy - to jego sprawa i problem, a nie tego, który go obtarł (tak przynajmniej jest w artykułu w USA).
                          Ja też mogę sobie skonstruować pojazd i powiedzieć, że tylko ja go mogę naprawiać a naprawa kosztuje miliard USD.
                          Niech jeszcze jakiś posrany bogacz taki pojazd kupi a ktoś go zadrapie.
                          Już widzę, jak sądy uznają, że każda kwota jest uzasadniona.

                          > brał pod uwagę ile co powinno kosztować wg jakiego plasticzka.

                          Jako "plasticzek" rozumiesz kogoś, kto śmieje się z tych, którzy zwracają uwagi na plasticzki?
                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:25
                            > Jest.

                            Bo ty tak decydujesz? Czy organ partii ustalający ceny artykułów w drodze centralnego planowania?

                            > A jak ktoś się zgadza na wywalanie w błoto kasy - to jego sprawa i problem,
                            > a nie tego, który go obtarł (tak przynajmniej jest w artykułu w USA).

                            Nie, tak nie jest w USA, ani w żadnym cywilizowanym kraju na świecie. W artykule piszą tylko o tym, że facet będzie musiał naprawić Bugatti na swój koszt, bo ubezpieczenie sprawczyni tego nie pokryje. To nie znaczy, że nie będzie mógł dochodzić od kobiety zwrotu kosztów - i pewnie tak zrobi. Problem w tym, że kobieta może nie mieć wystarczającego majątku, ale to też oznacza, że nie powinna się poruszać po drogach z ubezpieczeniem, które de facto nie jest żadnym ubezpieczeniem (co by było, gdyby kogoś okaleczyła?).

                            > Ja też mogę sobie skonstruować pojazd i powiedzieć, że tylko
                            > ja go mogę naprawiać a naprawa kosztuje miliard USD.

                            Nie możesz. Skonstruowany przez ciebie pojazd raz, że nie zostanie ot tak dopuszczony do ruchu, dwa, że jego wartość to nie jest tyle, ile sobie powiesz.
                            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:26
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Jest.
                              >
                              > Bo ty tak decydujesz? Czy organ partii ustalający ceny artykułów w drodze centr
                              > alnego planowania?

                              Bo takie zjawisko istnieje - czy ci się to podoba, czy nie.
                              Urzędy nawet w to ingerują w przypadku zmów cenowych dotyczących zarówno zawyżania cen jaki i dumpingu.

                              > To nie znaczy, że nie będzie mógł dochodzić od kobiety zwrotu kosztów - i pewnie tak zrobi.

                              No to czekamy na wyrok. Pizda jeździ cykającą bombą i ktoś się nadział.

                              > które de facto nie jest żadnym ubezpieczeniem (co by było, gdyby kogoś okaleczyła?).

                              Nie wiem, jak to tam funkcjonuje, ale wg mnie powinno się w takim przypadku odpowiadać do górnej granicy możliwego ubezpieczenia. Płacisz pełne OC i masz spokój. Płacisz mniej - twoje ryzyko.

                              > > Ja też mogę sobie skonstruować pojazd i powiedzieć, że tylko
                              > > ja go mogę naprawiać a naprawa kosztuje miliard USD.
                              >
                              > Nie możesz. Skonstruowany przez ciebie pojazd raz, że nie zostanie ot tak dopus
                              > zczony do ruchu, dwa, że jego wartość to nie jest tyle, ile sobie powiesz.

                              Ale inni konstruują pojazdy, które są dopuszczane do ruchu i te pojazdy kosztują tyle, ile sobie powiedzą.
                              Zrobią bugatti w wersji za miliard, szlifowanie ryski 200 mln, jakaś pizda kupi i co wtedy?
                            • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:52
                              > Nie możesz. Skonstruowany przez ciebie pojazd raz, że nie zostanie ot tak dopus
                              > zczony do ruchu, dwa, że jego wartość to nie jest tyle, ile sobie powiesz.

                              Powiedzmy, że jakoś przebrnął by etap dopuszczenia, nie jest to niemożliwe, na przykład mogło by bazować na jakimś pojeździe istniejącym do którego zaczął by doklejać brylanty i inne duperele. A co do wartości, to jak najbardziej może sobie powiedzieć miliard i szwagrowi sprzedać. Szwagier mu za to zapłaci unikalnymi dwoma kotami po 500 milionów.
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:59
                                > A co do wartości, to jak najbardziej może sobie powiedzieć miliard i szwagrowi
                                > sprzedać. Szwagier mu za to zapłaci unikalnymi dwoma kotami po 500 milionów.

                                Może. Ale żaden sąd nie uzna tego za wartość rynkową. Zresztą, wycenę wartości Veyrona i szacowane koszty naprawy też może kwestionować w sądzie. Ale wątpię, czy skutecznie.
                                • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:32
                                  Może prościej.
                                  Jeśli Twojemu dziecku zdarzy się, że w szkole przypadkiem potrąci kogoś z bogatego domu, kto miał okulary za kilka milionów i trzeba będzie je odkupić, to chętnie uznasz, że stałeś się niewolnikiem, bo wątpliwe aby szkolne ubezpieczenie pokryło taką stratę.
                                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:50
                                    > Jeśli Twojemu dziecku zdarzy się, że w szkole przypadkiem
                                    > potrąci kogoś z bogatego domu, kto miał okulary za kilka milionów

                                    O, następna "ryba za miliard". A może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO? Są tak samo realne, jak okulary za kilka milionów na nosie gówniarza w szkole.
                                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:18
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > > Jeśli Twojemu dziecku zdarzy się, że w szkole przypadkiem
                                      > > potrąci kogoś z bogatego domu, kto miał okulary za kilka milionów
                                      >
                                      > O, następna "ryba za miliard". A może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO?
                                      > Są tak samo realne, jak okulary za kilka milionów na nosie gówniarza w szkole.

                                      Byle spierniczyć od tematu, gdy się konkretny przykład dostanie. To niech to będą okulary za 20 tys. PLN (są takie).
                                      Napisz od razu: WIESZ LEPIEJ. Tyle potrafisz.
                                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:52
                                        > Byle spierniczyć od tematu, gdy się konkretny przykład dostanie.

                                        Byle podać co bardziej pojebany przykład (ryba za miliard, okulary za milion, antyczna wada za chujwieilion), żeby w swoim klemensim mniemaniu sprowadzić dyskusję do absurdu.

                                        > To niech to będą okulary za 20 tys. PLN (są takie).

                                        To może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO? Są tak samo realne, jak okulary za 20k PLN na nosie gówniarza w szkole.
                                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 15:50
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > > To niech to będą okulary za 20 tys. PLN (są takie).
                                          >
                                          > To może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO? Są tak samo realne, jak okular
                                          > y za 20k PLN na nosie gówniarza w szkole.

                                          Są tak samo realne, jak bugatti, którego spotkasz na drodze.
                                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 16:13
                                            > Są tak samo realne, jak bugatti, którego spotkasz na drodze.

                                            Nie są. Samochody o wartości tak na oko kilkuset tysięcy widuję praktycznie co kilka dni. Ot choćby wczoraj na obwodnicy Rzymu widziałem Ferrari (bodaj F355) - warte pewnie sześciocyfrową sumę w euro. Okularów za 20k nie widziałem nigdy w życiu.
                            • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:44
                              Masz racje z wyjatkiem tego ze nie powinna sie pporuszac po drodze bo nie jest ubezpieczona na milion....

                              Tu zaskoczeni sytuacja jestescie tylko Wy i ten co napisal ten artykul.... Reszta wie jak to pracuje i na ile oraz za ile mozesz czy musisz czy powiniens sie ubezpieczyc... i co ci grozi jesli tego nie zrobisz...

                              Tu w wiekosz ci my decydujemy o spwich rzeczach a nie "ktos madry" za nas.
                              Tutaj Ty decydujesz na ile chcesz byc ubezpieczony - nie wazne z czyjej winy
                              Wy, zas liczycie ze ten ktos bedzie ubezpieczony i pokryje wasze koszty - niewazne z czyje winy.
                              Powiedz mi teraz czy lepiej liczyn na siebie czy na kogos innego aby zalatwil Twoje problemy?
                          • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:38
                            Już to napisałem ale widać nie przeczytałeś.
                            Artykuł pokazuje tylko sposób działania firm ubezpieczeniowych w USA gdzie klient może wybrać sobie sumę ubezpieczenia stosunkowo niską w stosunku do potencjalnych szkód. Pociąga to pewnie za sobą niska składkę i dlatego taki a nie inny wybór.
                            Ale to wybór klienta a FU jest biznesowo zabezpieczona bo określiła górną granicę swojej odpowiedzialności.
                            Można dyskutować czy to jest dobrze czy źle, że suma może być taka niska ale z drugiej strony każdy ma swój rozum.
                            • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:47
                              Powtorze raz jeszcze - ubezpieczenie samochodowe i medyczne i wszedzie indziej - TY decydujesz o tym na ile chcesz byc ubezpieczony, zabezieczony a nie ktos inny ma to robic za ciebie..

                              • galtomone Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 10:22
                                engine8 napisał(a):

                                > Powtorze raz jeszcze - ubezpieczenie samochodowe i medyczne i wszedzie indzie
                                > j - TY decydujesz o tym na ile chcesz byc ubezpieczony, zabezieczony a nie kto
                                > s inny ma to robic za ciebie..

                                Niby fajnie brzmi, wolnosc, odpowiedzialnosc, itd...
                                Realnie jednak tworzy problemy, ktorych my na szczescie nie mamy.

                                Bo jak juz zejdziemy z aut za miliony do aut za tysiace, to sie okaze ze w przewazajacej czesci szkody sa robione wzglednie tanimi autami, przez ludzi bez oszczednosci, innym wzglednie tanim autom, ktorych wlasciciele tez nie maja oszczednosci.

                                W wyniku tego dwie osoby maja po szkodzie duzy problem.

                                A tak tylko jedna, z wysokoscia kolejnej skladki. (w duzym uproszczeniu oczywiscie)

                                Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiety spokoj.
                                • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 18:34
                                  galtomone napisał:


                                  > Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiety spokoj.
                                  >

                                  I ja to rozumiem poniewa zyjesz w spolaecznosci gdzie ten system dominuje...
                                  Wolisz aby placic duze podatki i niech rzad sie zajmuje tym abym mial to co potrzebuje...
                                  Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym i kalkulowac wlasne ryzyko.
                                  Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe ktore do tego czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan... a wiec logocznie powinnienes sie sam ubezpieczac - tzn co meisiac odkladac ta samo kase co placisz komus i za wypadki z Twojej wyny sam placic? Zalpze sie ze zarobilbys na tym duzo... A tak utrzymujesz instutucje ktore nic pozytywnego nie wnosza poza tym za maja kupe kasy i placa troche jak musza..

                                  Ja zyje w spolecznosci gdzie zasada raczej jest - dajcie mi wszytkie pieniadze i pozwolnie mi sameme decydowac jak i na co i ile bede wydawal...

                                  Tutaj akurat ty wolisz sie ubezpieczyc na milion poniewaz tyle bedzie potrzebne jak walniesz kogos w bardzo drogim aucie i to porzednie... i placisz za milinowe ubezpieczenie jezdzac bezpiecznie a ubezpieczyles sie tylko dlatego tak wysoko ze ktos bogaty tego od ciebie wymaga... zebys mial mu czym zaplacisz jak walniesz jego polmilinwe auto.
                                  Ale sam jezdzisz tanim autem, mieszkasz w dzielnicy gdzie zdecydowan wiekszosc tez ma tanie i jezdzisz bezpiecznie.... a placisz za kogso tam innego..
                                  Tobie by spkojnie wystarczyo zabezpieczeni warte polwe tego za polowe ceny?
                                  Czy kupujac drogie auto nie TY powiniens poniesci koszty jego utrzymani i zabezpiecenia swojej kasy?
                                  Czy nie jest bardziej sprawiedliwym ze wszyscy powinnismy sie ubezpieczyc obowiazkowo jedynie na tyle aby pokryc sredni koszt za srednio wyceniony wypadek... A teraz ci co maja drozsze auta czy chca byl wiecej ubezpieczeni, do tego sobie doplacaja?
                                  Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie za ubezpieczenie ktore bedzie konieczne w 5% . Nie uwazasz ze ktos cie tu kiwa?

                                  • jeepwdyzlu Re: Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 19:49
                                    engine8 napisał(a):

                                    > galtomone napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiet
                                    > y spokoj.
                                    > >
                                    >
                                    > I ja to rozumiem poniewa zyjesz w spolaecznosci gdzie ten system dominuje...
                                    > Wolisz aby placic duze podatki i niech rzad sie zajmuje tym abym mial to co pot
                                    > rzebuje...
                                    > Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym i kalkulowac wlasne ry
                                    > zyko.
                                    > Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe ktore do te
                                    > go czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan... a wiec logoczni
                                    > e powinnienes sie sam ubezpieczac - tzn co meisiac odkladac ta samo kase co pla
                                    > cisz komus i za wypadki z Twojej wyny sam placic? Zalpze sie ze zarobilbys na
                                    > tym duzo... A tak utrzymujesz instutucje ktore nic pozytywnego nie wnosza poza
                                    > tym za maja kupe kasy i placa troche jak musza..
                                    >
                                    > Ja zyje w spolecznosci gdzie zasada raczej jest - dajcie mi wszytkie pieniadze
                                    > i pozwolnie mi sameme decydowac jak i na co i ile bede wydawal...
                                    >
                                    > Tutaj akurat ty wolisz sie ubezpieczyc na milion poniewaz tyle bedzie potrzebn
                                    > e jak walniesz kogos w bardzo drogim aucie i to porzednie... i placisz za mili
                                    > nowe ubezpieczenie jezdzac bezpiecznie a ubezpieczyles sie tylko dlatego tak w
                                    > ysoko ze ktos bogaty tego od ciebie wymaga... zebys mial mu czym zaplacisz jak
                                    > walniesz jego polmilinwe auto.
                                    > Ale sam jezdzisz tanim autem, mieszkasz w dzielnicy gdzie zdecydowan wiekszosc
                                    > tez ma tanie i jezdzisz bezpiecznie.... a placisz za kogso tam innego..
                                    > Tobie by spkojnie wystarczyo zabezpieczeni warte polwe tego za polowe ceny?
                                    > Czy kupujac drogie auto nie TY powiniens poniesci koszty jego utrzymani i zabez
                                    > piecenia swojej kasy?
                                    > Czy nie jest bardziej sprawiedliwym ze wszyscy powinnismy sie ubezpieczyc obowi
                                    > azkowo jedynie na tyle aby pokryc sredni koszt za srednio wyceniony wypadek...
                                    > A teraz ci co maja drozsze auta czy chca byl wiecej ubezpieczeni, do tego s
                                    > obie doplacaja?
                                    > Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie za ubezpieczenie
                                    > ktore bedzie konieczne w 5% . Nie uwazasz ze ktos cie tu kiwa?
                                    >

                                    --------------------

                                    U nas suma gwarantowana z OC to milion euro.

                                    ---
                                    Engine...
                                    Nasz system jest lepszy. Dlaczego?
                                    No jak spowoduję wypadek, w wyniku którego bedę musiał zapłacić szkody, wypłacać renty, pokrywać koszty leczenia - a nie byłem pijany czy naćpany - to NIE zbankrutuję.
                                    Nie wierzę, po prostu nie wierzę - że Ty masz oc tylko do 50tys$
                                    • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 20:40
                                      Nie rozumiesz...i nie czytales reszty...
                                      Ja mam nie tylko 10x tyle ile jest Min OC ale do tego drugie tyle ubezpieczenie dla nieubezpieczonych..... i dodatkowo $2M osobistego OC ktore pokryje wszytko jak potrzeba.... I dlatego ja sie nie boje ze zbankrutuje i nie martwie tym ze ktos kto kupil za $50k OC moze moze nie miec wystarczjaco napokrycie moich szkod...
                                      Ale czy ja uwazam ze kazdy powinien miec OC na Milion? Absolutnie nie ....wiekszosci wystarczy $50 ...
                                      Moje podejscie jest takie: - Sam siebie zabezpiecz zamiast liczyc na innych czy zmuszac innych...
                                      • jeepwdyzlu Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 10:42
                                        engine8 napisał(a):

                                        > Nie rozumiesz...i nie czytales reszty...
                                        > Ja mam nie tylko 10x tyle ile jest Min OC ale do tego drugie tyle ubezpieczenie
                                        > dla nieubezpieczonych..... i dodatkowo $2M osobistego OC ktore pokryje wszytk
                                        > o jak potrzeba.... I dlatego ja sie nie boje ze zbankrutuje i nie martwie tym
                                        > ze ktos kto kupil za $50k OC moze moze nie miec wystarczjaco napokrycie moich
                                        > szkod...
                                        > Ale czy ja uwazam ze kazdy powinien miec OC na Milion? Absolutnie nie ....wieks
                                        > zosci wystarczy $50 ...
                                        > Moje podejscie jest takie: - Sam siebie zabezpiecz zamiast liczyc na innych czy
                                        > zmuszac innych...
                                        ----
                                        Ok. Ty masz pełne ubezpieczenie.
                                        Ale jak byś nie miał?
                                        Tracisz noge, pozywasz sprawcę a on ma takie same gówniane ubezpieczenie jak Ty.
                                        I co wtedy?
                                        Po to są duże obowiązkowe kwoty gwarancyjne w Europie.
                                        Żeby zapewnić leczenie, renty i odszkodowanie KAŻDEMU, a nie tylko zaradnym enginom...
                                        Tak. To kosztuje.
                                        • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 23:29
                                          No OK.. Wolisz tak ja wy macie.... A;e co tu wolec albo nie - mamy inne systemy i u Was macie narzucone ile placicie i ile macie ubezpieczenia a mu mamy wybor....

                                          Ale u Was slysze ze jak masz wypadek to sam musisz zabiegac i udowadniac wszytkim dokola wszytko a i tak ci za Twoje szkody nie wyplaca tyle aby w 100% pokrc Twoje straty...
                                          U nas masz kase za 2 dni i za kazdym razem wyplacilim tyle za szkody mojego auta ze zawsze moglem kupic auto przyajmniej o rok mlodsze i z o wiele nizym przebiegiem.... bo oni wyplacaj srednia z 20 oglaszanych cen podobnych aut...a wiemy ze to co ludzi oglaszaja a ile sie placi to moze byc duza roznica.. I zawsze moge sobie zazyczyc aby mi ubezpieczenie kupilo auto podobne i to od dilera ....a oni nie chca wiec plac ami wiecej aby sobie kupil sam...
                                          I dlatego ja osobisci wole nasz system bo preferuja sam decydowac, sam ryzykowac i sam zarabiac albo tracic .... Nauczyle sie decydowac za siebie i dla siebie...
                                      • galtomone Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 13:31
                                        engine8 napisał(a):

                                        > Nie rozumiesz...i nie czytales reszty...
                                        > Ja mam nie tylko 10x tyle ile jest Min OC ale do tego drugie tyle ubezpieczenie
                                        > dla nieubezpieczonych..... i dodatkowo $2M osobistego OC ktore pokryje wszytk
                                        > o jak potrzeba.... I dlatego ja sie nie boje ze zbankrutuje

                                        Super. I ile rocznie wydajesz na to cale ubezpieczenie?
                                        • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 18:27

                                          > Super. I ile rocznie wydajesz na to cale ubezpieczenie?
                                          >
                                          Skopmplikowane bo ja mam caly pakiet lacznie z domem na ktoryy mam 2 - takie normalne i od trzesien ziemi, umbrella i samochodowe - i one sa ze soba w pewnym sensie powiazane tzn umbrell obejmuje wszytko i za nia chyba place $400/rok a za samochody po jakies $500 za X5 i $700 za E90 335I w tym jest OC, AC- uszkodzenia mojego z czyjejs winy, od nieubezpieczonych za koszty medyczne i rzeczy, na wlasne uszkodzenia medyczne, uszkodzenie mojego z mojej winy albo z "niczyjej"(grad, zadrapanie na parkingu etc, serwisy na drodze .... Koszty ubezpieczeni a zaleza od tego czy miales wypadki, gdzie mieszkasz i jakie masz auto oraz ile mil rocznie robisz.
                                          Za wszytko do kupy jakies niecale $4k roczne.
                                          • galtomone Re: Brzmi dobrze, ale.... 17.06.19, 07:27
                                            A leczenie jest w tym czy dodatkowo?
                                  • galtomone Mylisz sie podwójnie 16.06.19, 13:29
                                    engine8 napisał(a):

                                    > galtomone napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiet
                                    > y spokoj.
                                    > >
                                    >
                                    > I ja to rozumiem poniewa zyjesz w spolaecznosci gdzie ten system dominuje...

                                    To tez, ale nie jest to determinantą mojego wyboru.

                                    > Wolisz aby placic duze podatki i niech rzad sie zajmuje tym abym mial to co pot
                                    > rzebuje...

                                    Nie, wole placic niskie podatki... w zasadzie to wole nie placic wcale... ale wiem na co sa przeznaczane.

                                    Co wiecej. Nawet jelsi mialbym placic podatki mniejsze, to moje zarobki nadal sa zbyt male by stac mnie bylo na to, na co stac ciebie.
                                    Zatem to co zostanie mi ekstra, nie pokryje tego, za co placi dzis panstwo - i to jest realna codziennosc dla wiekszosci lub conajmniej bardzo wielu Polakow.

                                    > Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym i kalkulowac wlasne ry
                                    > zyko.

                                    Zeby moc kalkulowac ryzyko, musi co zostawac cos na koniec miesiaca czym bedziesz mogl zarzadzic i jakos zainwestowac.
                                    Dla wiekszosci Januszy i Grazyn dzis nie zostaje nic, albo bardzo malo... I nadal - nawet gdyby zmienic system - to jak nam zostanie 1000 czy 2000 zl oszczednosci co miesiac to dalszej inwestycji, ma sie to ni jak do tego co zostaje przecietnemy amerykaninowi.

                                    Poza tym, wasza samozadowolenie niedlugo sie skonczy. Placicie niskie podatki i wasza szerokojeta infrastruktura sie sypie.
                                    Od linii energetycznych po instyrucje/system "coronera". Za te braki tez amerykanom przyjdzie kiedys zaplacic i bedzie to wysoki rachunek.

                                    > Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe ktore do te
                                    > go czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan...

                                    Oczywiscie, ze tak - na tym polega ubezpieczenie.
                                    Tylko nawet jesli zmniejszysz moja skladke OC do 0%!!!! To nigdy w zyciu nie bede wstanie uzbierac 1 mln EURO tymi skladkami odkladajac je do banku.

                                    > a wiec logoczni
                                    > e powinnienes sie sam ubezpieczac - tzn co meisiac odkladac ta samo kase co pla
                                    > cisz komus i za wypadki z Twojej wyny sam placic?

                                    Patrz wyzej - to bledne zalozenie, bo na wszelki wypadek musialbym odkladac wiecej - znacznie - niz dzis lace skladki.

                                    Gdzie tu biznes?

                                    > Zalpze sie ze zarobilbys na
                                    > tym duzo...

                                    Jak widzisz nic i jeszcze bym stracil.

                                    > A tak utrzymujesz instutucje ktore nic pozytywnego nie wnosza poza
                                    > tym za maja kupe kasy i placa troche jak musza..

                                    Jak widzisz nie do konca masz racje.

                                    Proste - by mieć podukszke 1 mil euro i odkladajac nie 1000 zl rocznie (sklada) ale miesiecznie!!!! - 12 tys w ciagu roku, musialbym (nie licze % z inwestycji, to juz bez znaczenia) odkladac 350 lat

                                    Na polowe tej kwoty 175 lat...

                                    To wykaz mi, gdzie tu biznes, zysk i oszczednosc?

                                    > Ja zyje w spolecznosci gdzie zasada raczej jest - dajcie mi wszytkie pieniadze
                                    > i pozwolnie mi sameme decydowac jak i na co i ile bede wydawal...

                                    I sprawdza sie to tylko dla tych ktorzy maja na tyle, by za wszystko samodzielnie zaplacic.
                                    Cala reszta jest w czarnej dupie.

                                    I nie jest tak, ze maja tylko pracowici, a lenie i obiboki sa sami sobie winni.
                                    Po pierwsze nie ma opci by wszyscy byli genialni i praowali jako dyrektorzy/prezesi.
                                    Ktos doly musi kopac i podlogi w marketach sprzatac... (wiec zawsze ktos bylby ciut mniej genialny)
                                    A tak sie skada, ze wieksze jest wbrew pozorom zapotrzebowanie na sprzotaczki niz prezesow...

                                    Ergo - wszyscy nie moga byc piekni i bogaci.

                                    Kelnerka w barze moze u Was zapier... 12h/dziennie przez 7 dni w tygodniu i na to wszystko o czym piszesz - dobra opieka medyczna, edukacja dla dzieci, wakacje raz w roku,dobrej jakosci jedzenie, ubezpieczenia, inwestycja w emeryture, itd... stac jej nie bedzie.

                                    > Tutaj akurat ty wolisz sie ubezpieczyc na milion poniewaz tyle bedzie potrzebn
                                    > e jak walniesz kogos w bardzo drogim aucie i to porzednie... i placisz za mili
                                    > nowe ubezpieczenie jezdzac bezpiecznie a ubezpieczyles sie tylko dlatego tak w
                                    > ysoko ze ktos bogaty tego od ciebie wymaga... zebys mial mu czym zaplacisz jak
                                    > walniesz jego polmilinwe auto.

                                    Hmmmm... czyli u ciebie nie musialbym tego zrobic, bo bogaty by tego ode mnie nie wymagal i gdybym jednak mu te fure rozwalil i strat na $200-$300k narobil to po odzyskaniu tyk nastu $$$k z mojego ubezpieczenia poklepałby mnie po plecach i powiedzial "Don't worry, no problem" - nie muszisz placic, bo nikt mi drogim autem jezdzic nie kazal?

                                    No, jesli tak, to zwracam honor - macie bardzo fajne uklady spoleczne miedzy soba!!!

                                    > Ale sam jezdzisz tanim autem, mieszkasz w dzielnicy gdzie zdecydowan wiekszosc
                                    > tez ma tanie i jezdzisz bezpiecznie.... a placisz za kogso tam innego..

                                    Owszem, ale wole to niz 350 lat oszczedzania...

                                    > Tobie by spkojnie wystarczyo zabezpieczeni warte polwe tego za polowe ceny?

                                    Mowisz.... 500 tys euro??? Super - to tylko 175 lat o ile bede jak pisalem oszczedzac nie 1000 rocznie a 12000 - czysty biznes!

                                    > Czy kupujac drogie auto nie TY powiniens poniesci koszty jego utrzymani i zabez
                                    > piecenia swojej kasy?

                                    Jasne, ze tak.
                                    Znaczy jak bandyci Cie okradna - bo sie marnie zabezpieczyles - to to jest twoja wina?

                                    > Czy nie jest bardziej sprawiedliwym ze wszyscy powinnismy sie ubezpieczyc obowi
                                    > azkowo jedynie na tyle aby pokryc sredni koszt za srednio wyceniony wypadek...

                                    OK, a co z wypadkami ktore kosztuja wiecej - np. w kosztach leczenia?
                                    Ktos ma zdechnac bez pomocy medycznej, bo ja nie jestem wstanie zaplacic za leczenie?

                                    > A teraz ci co maja drozsze auta czy chca byl wiecej ubezpieczeni, do tego s
                                    > obie doplacaja?
                                    > Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie za ubezpieczenie
                                    > ktore bedzie konieczne w 5% . Nie uwazasz ze ktos cie tu kiwa?

                                    Ale jak widzisz, te skladki wcale nie sa wysokie.
                                  • vogon.jeltz Re: Brzmi dobrze, ale.... 17.06.19, 10:09
                                    > Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym
                                    > i kalkulowac wlasne ryzyko.

                                    Ludzie z zasady NIE POTRAFIĄ kalkulować własnego ryzyka. U was też nie, chociaż rzekomo was tego uczą - stąd potem baby w SUV-ach z fistaszkowym ubezpieczeniem third party. Dlatego robią mnóstwo głupich rzeczy np. palą papierosy, jeżdżą jak wariaci i ubezpieczają się do wysokości 50k, bo są przekonani o własnej nieomylności, nieśmiertelności i że nigdy nic im się nie może stać. Pół biedy, jeśli tylko im, ale najczęściej wiąże się to z wyrządzeniem szkód innym podmiotom.

                                    A nawet gdyby umieli, to zwyczajnie nie mają do tego narzędzi. Bo nie ma czegoś takiego jak "własne ryzyko" - ryzyko to jest kategoria statystyczna.

                                    > Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe
                                    > ktore do tego czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan

                                    Właśnie odkryłeś, na czym polega biznes ubezpieczeniowy - suma zebranych składek przewyższa sumę wypłaconych odszkodować. Prawie - bo nie jest tak w każdym indywidualnym przypadku, tylko sumarycznie dla wszystkich ubezpieczonych.

                                    > tzn co meisiac odkladac ta samo kase co placisz komus
                                    > i za wypadki z Twojej wyny sam placic

                                    Dopóki nie będziesz musiał zapłacić komuś jednorazowo kilkaset tysięcy plus kilkaset miesięcznie dożywotniej renty. Dlaczego taka poszkodowana przez ciebie osoba miałaby nie dostać należnego jej odszkodowania, jeśli ty okażesz się niewypłacalny? Przypominam, ubezpieczenie OC (third party) NIE CHRONI CIEBIE, tylko osoby, którym wyrządzisz szkodę.

                                    > Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie
                                    > za ubezpieczenie ktore bedzie konieczne w 5%

                                    Bredzisz. Ubezpieczenia OC - przynajmniej w Polsce - balansują na granicy opłacalności tj. suma zebranych składek jest zbliżona do sumy wypłaconych odszkodowań. Przez wiele lat były wręcz deficytowe, a ubezpieczyciele odkuwali się na innych typach ubezpieczeń (AC) sprzedawanych w pakiecie. Po prostu NIE DA SIĘ taniej, a nawet gdyby się dało, to nie ma to sensu. A przy okazji wiesz, że jesteś ubezpieczony na duże sumy, jeśli sam wyrządzisz szkodę i masz gwarantowane, że dostaniesz dużą sumę, jeśli ktoś wyrządzi ci duże szkody.
                      • galtomone A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 15.06.19, 10:14
                        klemens1 napisał:

                        > Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać za szkody wynikłe z
                        > e sztucznego pompowania ceny.

                        Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane? Najepeij jak sadze przez Ciebie, bo ty wiesz jaka powinna być marża żeby bylo sprawiedliwie?
                        • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 16.06.19, 11:51
                          galtomone napisał:

                          > klemens1 napisał:
                          >
                          > > Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać za szkody wyn
                          > ikłe z
                          > > e sztucznego pompowania ceny.
                          >
                          > Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane? Najepeij jak sadze przez Ciebie, bo ty wi
                          > esz jaka powinna być marża żeby bylo sprawiedliwie?
                          >

                          Nie, pizdo - znowu nic nie pojmujesz.
                          Ceny mogą sobie ustalać jakie chcą, ale niech nie mieszają do tego normalnych ludzi, którzy cen dla idiotów nie akceptują.
                          • galtomone Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 16.06.19, 13:31
                            Ales mi wyjasnil...
                            • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 16.06.19, 14:52
                              galtomone napisał:

                              > Ales mi wyjasnil...
                              >

                              Tobie nic się nie da wyjaśnić. Ale przynajmniej coś zauważyłeś, że chodzi o co innego niż ci się wydawało.
                              • galtomone Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 07:29
                                Wracaja co pytania... Co to jest sztuczne pompowanie ceny?
                                • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:08
                                  galtomone napisał:

                                  > Wracaja co pytania... Co to jest sztuczne pompowanie ceny?
                                  >

                                  Ustalanie wyższej ceny głównie po to, żeby była wyższa. I ta wysoka cena ma wręcz przyciągać pewien typ klientów, którzy płacąc więcej czują się lepiej.
                        • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 16.06.19, 13:17
                          > Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane?

                          Okej, to jak sobie ktoś ustali cenę miliard dolarów i znajdzie się kupiec szwagier, który zapłaci dwoma unikalnymi kotami za 500 milionów i jakiś nieostrożny kierowca zniszczy szwagrowi ten pojazd, to ma mu zwrócić miliard dolarów? Bo nieuznanie tej wartości prowadzi do zarzutu jaki postawiłeś:

                          "Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane?"
                          • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 10:13
                            > Okej, to jak sobie ktoś ustali cenę miliard dolarów i znajdzie się
                            > kupiec szwagier, który zapłaci dwoma unikalnymi kotami za
                            > 500 milionów i jakiś nieostrożny kierowca zniszczy szwagrowi
                            > ten pojazd, to ma mu zwrócić miliard dolarów?

                            Ale wiesz, że można wycenić rzeczywistą wartość rynkową danego przedmiotu? To, że ktoś umówi się, że psa za "miliard" sprzeda za dwa koty po "pół miliarda" sztuka to nie jest wycena rynkowa. W przypadku wyceny do odszkodowania jest to do podważenia w każdym sądzie, polskim czy amerykańskim, wszystko jedno. Natomiast Veyron tyle jest wart, bo 1) za tyle pieniędzy (a nie mitycznych kotów) się sprzedaje, 2) chcąc kupić go na rynku tyle właśnie musisz zapłacić.
                            • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 10:52
                              > Ale wiesz, że można wycenić rzeczywistą wartość rynkową danego przedmiotu? To,
                              > że ktoś umówi się, że psa za "miliard" sprzeda za dwa koty po "pół miliarda" sz
                              > tuka to nie jest wycena rynkowa. W przypadku wyceny do odszkodowania jest to do
                              > podważenia w każdym sądzie, polskim czy amerykańskim, wszystko jedno. Natomias
                              > t Veyron tyle jest wart, bo 1) za tyle pieniędzy (a nie mitycznych kotów) się s
                              > przedaje, 2) chcąc kupić go na rynku tyle właśnie musisz zapłacić.

                              Tylko dla chcącego kupić jest on tyle wart i tyle w temacie.
                              Tak samo ja mogą nie chcieć swojego sprzedać za mniej niż miliard. Mam też prawo uznać, że ten miliard zapłacono mi, gdy szwagier był kupcem i w zamian dał mi nie byle jakie dwa koty, tylko warte pół miliarda od sztuki. Na żadne inne (niż te konkretne koty) bym się nie zgodził i tylko gotówka do ręki. A to co o sądach piszesz, że żadne by na to nie przystało, to jest odgórne ustalanie cen przez bolszewicki sąd.
                              • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:03
                                > Tak samo ja mogą nie chcieć swojego sprzedać za mniej niż miliard

                                No i nie sprzedasz. To jest właśnie różnica między Bugatti a twoim kotem. Uznać se możesz co chcesz, wartość przedmiotu wycenia się w środkach pieniężnych, które ktoś jest skłonny za niego zapłacić, a nie w innych przedmiotach.

                                Proste pytanie - zakładając, że masz już te dwa koty po pół miliona, czy kupisz za nie dowolny samochód wystawiony do sprzedaży za milion?

                                Podobnie np. w przypadku wywłaszczenia na potrzeby publiczne - właściciel może sobie powiedzieć, że odda za pierdyliard, ale faktycznie dostanie tyle, ile wyniesie wycena na zasadach rynkowych, może ciut więcej.

                                > A to co o sądach piszesz, że żadne by na to nie przystało,
                                > to jest odgórne ustalanie cen przez bolszewicki sąd.

                                Sam jesteś bolszewicki. Większość (wszyskie?) spraw cywilnych zawiera elementy wyceny dokonywanej przez sąd (tzn. przez biegłych na zlecenie sądu). Patrz też wyżej przykład z wywłaszczeniem za odszkodowaniem.
                                • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:38
                                  > No i nie sprzedasz. To jest właśnie różnica między Bugatti a twoim kotem. Uznać
                                  > se możesz co chcesz, wartość przedmiotu wycenia się w środkach pieniężnych, kt
                                  > óre ktoś jest skłonny za niego zapłacić, a nie w innych przedmiotach.

                                  Aha, czyli jak Bill Gates kupi za mln dolców obrazek namalowany przez przedszkolaka chcąc wesprzeć placówkę owego przedszkolaka, to ten obrazek nagle staje się dziełem sztuki tyle własnie wartym? No przecież ktoś był skłonny tyle zapłacić?
                                • engine8 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 18:02
                                  U nas zas mozesz swojego kota ubezpieczyc praktycznie na tyle na ile chcesz...na wiecej niz jakies tam Bugatti..ktore bardzo trudni ubezpieczyc powyzej "wartosci" czy ceny rynkowej.
                              • galtomone Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:13
                                tbernard napisał:

                                Prosze, nie rob z siebie Klemensa

                                > Tylko dla chcącego kupić jest on tyle wart i tyle w temacie.

                                No wiec jak znajdziesz kupca na psa za miliard albo koty po pol, to bedziesz miec realny argument w reku.
                                Do tego czasu to absurdalny i glupi przyklad bez zwiazku z z rzeczywistoscia.

                                Kazdy producent zarabia na swoim towarze. I kazdy kupujacy, ktory uzna, ze dana rzez jest zbyt droga moze powiedziec o "sztucznym pompowaniu ceny". I nie ma znaczenie czy cos kosztuje 100 czy 100000000.

                                > Tak samo ja mogą nie chcieć swojego sprzedać za mniej niż miliard.

                                Nikt ci nie broni sprzedawac na wet za 100 miliardow. Jak dlugi takie transakcje nie beda REALNIE zawierane, twoja wycena nie ma zadnej wartosci.

                                > Mam też praw
                                > o uznać, że ten miliard zapłacono mi, gdy szwagier był kupcem i w zamian dał mi
                                > nie byle jakie dwa koty, tylko warte pół miliarda od sztuki.

                                Mozes nawet uznac, ze Twoj Szwagier jest kolejnym Jezusem - co ty sobie uznajesz to twoja sprawa.
                                Prawnie jednak ma sie to ni jak do tego, co uzna sad.

                                Naprawde.... ciagniesz absurdalna dyskusje na glupi przyklad, bo nie wierze, ze nie rozumiesz o co chodzi.
                            • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:07
                              vogon.jeltz napisał:

                              > 1) za tyle pieniędzy (a nie mitycznych kotów) się s
                              > przedaje, 2) chcąc kupić go na rynku tyle właśnie musisz zapłacić.

                              To, że trafiają się pizdy, które tyle za to płacą nie oznacza jeszcze, że tyle jest to warte.
                              • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:22
                                > To, że trafiają się pizdy, które tyle za to płacą nie oznacza jeszcze,
                                > że tyle jest to warte.

                                Według zasad obowiązujących na wolnym rynku, to DOKŁADNIE OZNACZA, że jest to właśnie tyle warte.
                                • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:47
                                  > Według zasad obowiązujących na wolnym rynku, to DOKŁADNIE OZNACZA, że jest to w
                                  > łaśnie tyle warte.

                                  Ale TYLKO dla tych co za TYLE to kupili.
                                  Dla innych może nie być warte aż tyle.

                                  Ale już przyjmując, że faktycznie wartość tego Bugatti jest tak wielka i przewyższająca kwotę ubezpieczenia z OC, to powinien jasno paragraf mówić, że w takim przypadku za ewentualne niezamierzone szkody nie dostanie nic więcej i nadwyżkę ma sobie sam z kieszeni sfinansować lub oddzielnym ubezpieczeniem. Jak chce się takim klejnotem w przestrzeni publicznej afiszować, to takie sprawy musi brać na klatę.
                                  • carnivore69 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 13:31
                                    Paragraf gdzie? W OC kobiety, która mu owe bugatti uszkodziła?

                                    Podążając tym torem rozumowania, dlaczego nie przyjąć, że samochód powyżej 10-letniej astry to afiszowanie się, więc OC tylko do 10 tys. PLN powinno być?

                                    Pzdr.
                                    • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 14:19
                                      To może zróbmy OC na miliard euro, tak aby 90% posiadaczy samochodów nie było w stanie składki zapłacić. Zrobi się przy okazji luźniej na ulicach i prowadzenie własnego auta będzie luksusem jak na początku, gdy samochody były nowinkami nie dla byle parobka.
                                      • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 16:14
                                        > To może zróbmy OC na miliard euro

                                        Ale po co? Przecież suma gwarancyjna naszego OC to milion euro, więc na naprawę Bugatti - a nawet na jego utratę wartości - wystarczyłoby z zapasem. Problemem jest baba w SUVie, która miała jakieś śmieciowe ubezpieczenie na 50k.
                                    • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 15:47
                                      carnivore69 napisał:

                                      > Paragraf gdzie? W OC kobiety, która mu owe bugatti uszkodziła?
                                      >
                                      > Podążając tym torem rozumowania, dlaczego nie przyjąć, że samochód powyżej 10-l
                                      > etniej astry to afiszowanie się, więc OC tylko do 10 tys. PLN powinno być?

                                      A podążając twoim, należy się ubezpieczać na bilion USD, bo nie wiadomo, jaki jeszcze super-samochód wyprodukują.
                                      Rozwiązanie jest jedno - górna granica odpowiedzialności.
                                      U nas OC jest na ponad milion EUR i koniec - masz coś droższego, to teraz popisuj się kasą naprawiając różnicę ze swoich.
                                      W omawianym przypadku - jeżeli możesz wybierać stawkę OC - to ryzykujesz, że będziesz musiał dopłacić.
                                      • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 16:15
                                        > U nas OC jest na ponad milion EUR i koniec - masz coś droższego,
                                        > to teraz popisuj się kasą naprawiając różnicę ze swoich.

                                        Nie, u nas tak nie jest.
                                      • carnivore69 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 17:07
                                        > A podążając twoim, należy się ubezpieczać na bilion USD, bo nie wiadomo, jaki j
                                        > eszcze super-samochód wyprodukują.
                                        > Rozwiązanie jest jedno - górna granica odpowiedzialności.
                                        > U nas OC jest na ponad milion EUR i koniec - masz coś droższego, to teraz popis
                                        > uj się kasą naprawiając różnicę ze swoich.
                                        > W omawianym przypadku - jeżeli możesz wybierać stawkę OC - to ryzykujesz, że bę
                                        > dziesz musiał dopłacić.

                                        Trzeba oddzielić dwie kwestie: limitu odpowiedzialności cywilnej za wyrządzone szkody oraz obowiązku posiadania i limitu samego ubezpieczenia.

                                        Co do kwestii pierwszej - zgadzam się, że sensowne byłoby wyłączenie/ograniczenie owej odpowiedzalności w ekstremalnych sytuacjach (czyli trzeba założyć, że przy trzymaniu pewnych parametrów współżycia społecznego nic człowiekowi nie grozi - i pewnie tak jest, bo nie sądzę, żeby za przypadkowe uszkodzenie przez pasażera nieprawidłowo zabezpieczonej przez lekkomyślnego konwojenta Mona Lisy w paryskim metrze, czyli tam, gdzie racjonalnie nie należy się jej spodziewać, odpowiadało się finansowo do 50. pokolenia). Pojawienie się na drodze samochodu za kilkaset tysięcy euro taką sytuacją jednak nie jest.

                                        Co do drugiego - są wady i zalety obu systemów. Odgórnie uregulowany limit + obowiązek (+ fundusz gwarancyjny) sprawia, że wiadomo, jakiego ew. odszkodowania można się spodziewać przy kolizji z czyjejś winy i na tej podstawie można podejmować decyzje i dodatkowym AC. No, ale ktoś (Engine?) może uznać, że ogranicza to jego wolność ekonomicznego wyboru. Leseferyzm na rynku ma tę zaletę, że każdy ubezpiecza się wg swoich potrzeb (zakładając optymistycznie, że je w tej dziedzinie zna), niemniej komplikuje on problem decyzyjny i zwiększa koszt innych użytowników (chcąc być pewnym trzeba owe AC kupić). Osobiście wolę system pierwszy (i pewnie można wykazać, że jest on globalnie mniej kosztowny), oczywiście z limitem bliższym (kilku-)milionowego, a nie owych 50 tys.

                                        Pzdr.
                                        • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 19.06.19, 11:48
                                          carnivore69 napisał:

                                          > No, ale ktoś (Engine?) może uznać, że ogranicza
                                          > to jego wolność ekonomicznego wyboru. Leseferyzm na rynku ma tę zaletę, że każd
                                          > y ubezpiecza się wg swoich potrzeb (zakładając optymistycznie, że je w tej dzie
                                          > dzinie zna), niemniej komplikuje on problem decyzyjny i zwiększa koszt innych u
                                          > żytowników (chcąc być pewnym trzeba owe AC kupić).

                                          Limit odpowiedzialności powinien być odgórny. Jeżeli ktoś chce przyoszczędzić i zapłacić mniej, a w konsekwencji mieć niższe gwarantowane OC - to już jego ryzyko. Może jeździ po okolicy, gdzie są same złomy i budynki z dykty, a jak zobaczy ferrari, to zjeżdża na pobocze i gasi silnik. Ma prawo.
                                          Ale jeżeli spowoduje szkodę przekraczającą wypłatę z OC, to do limitu dopłaca sam.
                                • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 15:40
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > To, że trafiają się pizdy, które tyle za to płacą nie oznacza jeszcze,
                                  > > że tyle jest to warte.
                                  >
                                  > Według zasad obowiązujących na wolnym rynku, to DOKŁADNIE OZNACZA, że jest to w
                                  > łaśnie tyle warte.

                                  DLA NICH tyle to jest warte.
                                  Jak jakiś zjeb kupi ode mnie pustą butelkę po piwie za milion, to nie znaczy, że należy mu tyle zapłacić odszkodowania, gdy ktoś mu ją stłucze.
      • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 17:27
        Zakładam, że jak by ktoś nieopatrzenie trafił w seperba to o odszkodowanou za utratę wartości nawet nie pomyślisz
        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:08
          kanna13 napisał:

          > Zakładam, że jak by ktoś nieopatrzenie trafił w seperba to o odszkodowanou za u
          > tratę wartości nawet nie pomyślisz

          To źle zakładasz.
    • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 18:46
      No durny buc ten co napisał ten artykuł. On nawet durniejszy bo zupełnie nie rozumie amerykańskich ubezpieczeń. Tu nikt ci nie narzuca niczego. Ubezpieczasz się tak jak chcesz. Jedynie musisz mieć min OC $5tys na szkody innego pojazdu i & 15k na uszkodzenia zdrowia. A ile chcesz mieć to już twoja sprawa.
      JA mam OC na $250k na osobę i $500k za wypadek. Do tego mam wykupione "uninsured motorist" - ubezpieczenie od niebezpiecznych na drugie tyle. Czyli moje ubezpieczenie zapłaci $500k drugiej stronie jak moja wina albo mnie jak czyjąś i on nie ma albo ma za małe ubezpieczenie. Do tego ja mam tzw "parasol ubezpieczenie" na $2M ktore jest osobistym OC i pokryje koszty czyjeś z mojej winy czy to związane z samochodem czy też nie.
      Ale jak ktoś chce brać ryzyko na siebie to może i wtedy albo sam ryzykuje albo musi sądzić druga stronę. Dla nas to proste, jasne i oczywiste.. Dla tego tumana tragiczne bo to przecie ktoś inny a nie on ma decydować. Komuna nie wolność
      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:55
        > Ale jak ktoś chce brać ryzyko na siebie to może
        > i wtedy albo sam ryzykuje albo musi sądzić druga stronę

        Ta baba w Hondzie nie "brała ryzyka na siebie", tylko przerzuciła je na każdego, którego mogła stuknąć. Akurat wypadło na auto za 2 bańki - jeszcze nie tak źle, bo mogła kogoś uczynić kaleką, a jej 50k gwarantowanej sumy ubezpieczenia w waszych realiach mogłoby wystarczyć na pobyt poszkodowanego w szpitalu przez tydzień.

        > Dla tego tumana tragiczne bo to przecie ktoś inny a nie on ma decydować. Komuna nie wolność

        Oczywiście. Ktoś powinien zdecydować, że pojazdy/kierowcy ubezpieczeni do 50k nie powinni poruszać się po drogach. W dupie mam taką (tfu!) "wolność" (na pohybel!), gdzie ktoś wyrządzi mi szkodę ze swojej winy i jeszcze muszę się z tym użerać i wykładać własną kasę (lub płacić z mojego ubezpieczenia, co na jedno wychodzi, tyle że trochę taniej).
        • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:19
          No ale Ty tez mozesz sie ubezpieczyc tylko na minimum i wtedy "sprawiedliwie"

          Widzisz, to jest troche inne podejscie do ubezpieczen. Poniewaz tutaj kazdy sadzi kazdego za byle co to w zasadzie w kazdym wyoadku ubezpieczasz siebie i robisz to na tak sume na ile cie moga pociagnac do odpowiedzilanosci.

          A wiec jak masz dom i duzo pieniedzy to musisz sie tak ubezpieczyc aby ci tego nikt nie zabral poniewaz prawnicy maja swoje sposoby aby wszytko wynalezc i tak klient ustawic ze przyczyna do wyciagniecia bedzie...
          Jak masz newe auto z pozyczka to bank dba aby bylo ubezpieczone i oni nie stracili...

          Teraz - w normalnyh stluczkach i kolizjach to zwykle koszty sa w tysiacach a wiec jak masz $50k to w 90 +% zupelnie wystarczy.....na to aby pokryc czyjes szkody.. Jak nie masz domu ani wiwlkich oszczednosci to masz niewiele do stracenia... Jak nikogo ne zabiejsz to prawnicy zwykle biora co sie da i wiele wiecej sie nie upominaja bo to i tak nie do odzyskania..... Tak ze nie slyszalem aby ludzi narzekali ze ich ubezpieczenia samochodowe polozyly na lopatki. zlodzije sie zawsze ze soba dogadaja.
          Ale wiedzac to ze jak kupujesz sobie auto o wartosci grubo przekraczajcej to na ile przecietni sie ubezpieczaja to chcesz ta swoja rzecz ubezpieczyc...i nie ryzykowac nai nie liczyc na kogs..
          Bo ten co robi wypadek nie wybiera tanich czy drogich samochodow... A to doadatkowe ubezpiecznie od nieubezpieczonych to nicale 10% tego co place "normalnie" i to pokrywa koszty zwiazane z pojazdem i rzeczy osobistych... Tak ze jak np palce za caly pakiety zalozmy $500/rok to w tym jest ~$50 wlasnie na to sie ubezpieczam od nieubezpieczonych. A ze OC jest drogie (to jaies 60% skladki) to ludzi oszczedaja dbajac o swoje koszty a nie czyjes tam..
          Tak ze kulkujac ubezpieczenie wybierasz i balansujesz co czy od czego chcesz sie ubezpieczyc.
          No wiec majac "Swoje" ubezpieczenie z nikim sienie uzerasz.. Zreszta w zasadzie nigdy sie z nikim nie uzerasz bo zawsze zglaszasz do swojego agenta i oni juz sie zajmuja wszytkim. Jak masz u nich swoje to ci wyplacaj od razu a jak to wina drugiej strony i ty nie masz sowjego to wyplaca ci tyle i wtedy jak wyciagna od tamtych... A ubezpieczenie maj swoich prawnikow i to jest szybko....

          Np mialem wypadek i zlosilem i podalem namiary winnego....
          Agent mowi mi na co ja mam pokrycie w swoim a na co nie... Jak mam swoje "AC" to mi natychmiast placa tyle ile mam (zakladaja ze gdyby to bylo z mojej winy wiec "na razie" odliczja moj udzial wlasny) i sprawdzaja czyja to byla wina.. Jak potwierdzam ze tamtej strony to ciagna z jego OC i dokladaja reszte z mojego "na nieubezpieczonych" jak trzeba i wykasowuje moje AC,,.. itp.. Tak ze jak jasne czyja wina to wiesz co mzoesz robic - jak np wynajmiesz auto czy pojdziesz do lekarza to kto za to zaplaci..
          I ubezpieczenie moje zada od tamtych nie tyle ile tamten wykupil ale pelnych kosztow... i jak brakuje to oni sadza tamtych.. Tak ze np ktos mial ubezpieczenie na $50k i skasowal ci auto za $60k wiec jego ubezpiecenie od razy puplaci te 50 a jak wysadza nastepne $10 to ci oddadza.. a jak masz sowje to juz zupelnie nie twoje zwarteeienie bo ty dostalas to co potrzebujesz od swoje frmy jako ze jestes ubezpieczony.
          Tak ze po wyladku - nie wazne czyj to wina, moge na drugi dzien miec czek na kupno czy reperacje mojego auta.... a reszta zalatwi sie potem
          I wlasnie w takim ukaldzie wszytko jest proste i latwe.. Ty masz problem odzyskac auto i zdrowie a ubezpieczenie zajmuje sie reszta.
          Jak nie masz wlasnego ubezpieczenie to niestety musisz albo isc prosto do ubezpieczenie drugje strony - ta opcje tez jest , albo czekac az to zalatwi Twoje ubezieczenie za ciebie.. ale jak oni ni emaj nic do zyskania to i nie maj interesu aby sie za bardzo starac.. A tak jak ich kasa jest do wziecie to maj rzesze prawnikow ktorzy porusza niebo i zimie aby to dostac.

          Tak ze to JA decyduje jakie bede placil ubezpieczenia w zaleznosci od samochodu i swojej sytuacji i moge to zmieniac tak czest jak mi sie podoba.
          • 4slash Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:08
            Ale OC w Polsce nie można płacić od dowolnej kwoty. Jest jedna stawka tj. pokrywa straty do 1 mln euro i dotyczy zarówno właścicieli starych gratów i Maybachów. Dowolnie to można płacić AC od wartości auta to wtedy twoje ryzyko.
            Wartość auta nie powinna mieć wpływu na wysokość ubezpieczenia OC bo nie ma żadnej korelacji na wysokość strat innych w razie zdarzenia.
          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:22
            > Widzisz, to jest troche inne podejscie do ubezpieczen.
            > Poniewaz tutaj kazdy sadzi kazdego za byle co

            No właśnie takie "podejście" bardzo mi się nie podoba. Nie mam najmniejszej ochoty sądzić się z każdym o byle co.

            > A to doadatkowe ubezpiecznie od nieubezpieczonych to nicale 10% tego
            > co place "normalnie" i to pokrywa koszty zwiazane z pojazdem i rzeczy osobistych

            "Ubezpieczenie od nieubezpieczonych" to się nazywa Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny i jest wliczony w jakimś tam procencie w składkę, którą płacisz tzn. z tej składki ubezpieczyciel jest obowiązany odprowadzić procent na UFG. W przypadku zdarzenia spowodowanego przez gościa bez ubezpieczenia (takich jest na szczęście coraz mniej) odszkodowanie wypłaca UFG, które potem ściga typa regresem.

            > Zreszta w zasadzie nigdy sie z nikim nie uzerasz bo zawsze zglaszasz do swojego agenta
            > i oni juz sie zajmuja wszytkim. Jak masz u nich swoje to ci wyplacaj od razu a jak to wina
            > drugiej strony i ty nie masz sowjego to wyplaca ci tyle i wtedy jak wyciagna od tamtych.

            Ta reguła jest bardzo słuszna. Niektórzy ubezpieczyciele w Polsce coś takiego dobrowolnie oferowali w ramach ubezpieczenia OC, tzn. jeśli szkoda była nie z twojej winy, to zgłaszałeś się do swojej ubezpieczalni, a nie do ubezpieczalni sprawcy i oni wypłacali i zajmowali się ściągnięciem od tego drugiego. Powinno to być obowiązkowe.
      • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 10:22
        engine8 napisał(a):

        > No durny buc ten co napisał ten artykuł. On nawet durniejszy bo zupełnie nie ro
        > zumie amerykańskich ubezpieczeń. Tu nikt ci nie narzuca niczego. Ubezpieczasz s
        > ię tak jak chcesz. Jedynie musisz mieć min OC $5tys na szkody innego pojazdu i
        > & 15k na uszkodzenia zdrowia. A ile chcesz mieć to już twoja sprawa.
        > JA mam OC na $250k na osobę i $500k za wypadek. Do tego mam wykupione "uninsure
        > d motorist" - ubezpieczenie od niebezpiecznych na drugie tyle. Czyli moje ubezp
        > ieczenie zapłaci $500k drugiej stronie jak moja wina albo mnie jak czyjąś i on
        > nie ma albo ma za małe ubezpieczenie. Do tego ja mam tzw "parasol ubezpieczenie
        > " na $2M ktore jest osobistym OC i pokryje koszty czyjeś z mojej winy czy to zw
        > iązane z samochodem czy też nie.
        > Ale jak ktoś chce brać ryzyko na siebie to może i wtedy albo sam ryzykuje albo
        > musi sądzić druga stronę. Dla nas to proste, jasne i oczywiste.. Dla tego tuman
        > a tragiczne bo to przecie ktoś inny a nie on ma decydować. Komuna nie wolność

        u was w tej ameryce to dzicz a nie wolność bo co z tego że masz super wypasione ubezpieczenie OC skoro ktoś ma tylko minimalne do $5k i wjedzie w ciebie i narobi szkód na $50k i kto ci zwróci pozostałe $45k skoro jego auto warte góra $5k a on nic nie ma ? u nas zakres obowiązkowego OC to 250k euro czylli milion złotych - w tej kwocie to można wypłacić odszkodowanie za ogromny karambol z udziałek 25 pojazdów i nikt nie zostanie bez odszkodowania a u was na drodze najllepiej jeździć wózkiem do $5k bo w razzie kraksy z winy innego pojazdu ubezpieczyciel i tak więcej nie da trzeba samemu płacić :) więc takie ubezpieczenie to lizanie loda przez szybę niby masz ubezpieczenie ale ono nic nie daje bo w razie czego samemu trzeba dopłacać....ze służbą zdrowia pewnie też tak jest że samemu trzeba dopłacać .... hehe a niby to taki bogaty kraj ale jak kasy nie masz toś bidok
        • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 20:06
          Masz racje.... Tu sie nie da mieszkac.. .Ciagle indianie i cowboye rzadza - szczefgolnie na Dzikim Zachodzie,,
          Tu wyslaj za kare jak kiedys do Australii .. MAkabra mowie Tobie... najlepiej to sie trzymac z daleka.
          Masz racje ze nawet to co nazywasz wypasionym OC jest G warte...za wszytko trzeba doplacaac - nic nie ma za darmo...
          N o wiesz jak my bycmy CHCIELI placic tyle ile ty MUSISZ to mielibysmy takie same ubezpieczenia jak Ty a kto wie moze i lepsze... Ale my nie musimy wiec kupujemy to co chcemy..... i my duraki nazywamy to wolnoscia. a wolnosc to przeciez inaczej wyglada... Wolnosc do dobry rzad ktory sciga podatki i wszytko daje obywatelom "za darmo" ...Obywatel za nic nie musi doplacac.
          No kurede jkbym chcial wasze wolnosci to moglbym ja miec w mgnieu oka .. A ty mpglbys miec nasza "nie-wolnosc" myslisz terz w mgnieniu oka czy moze nie za bardzo.... No ja wiem ze ty nie chcesz l etak jakbys chcial to moglbys? Byloby Cie na to stac?
          A Ty wogole byles w Ameryce? bo wypowiadzasz sie jak ekspert...?
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 24.06.19, 12:57
          > u nas zakres obowiązkowego OC to 250k euro czylli milion złotych

          Znowu nie masz o niczym pojęcia i bredzisz.
    • dyktator_bolandy Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:11
      uszkodzenie pojazdu wartego więcej niż te 50 tys to jak dostanie w łeb piorunem w biały dzień, takie prawdopodobieństwo.
      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:56
        > uszkodzenie pojazdu wartego więcej niż te 50 tys to jak dostanie
        > w łeb piorunem w biały dzień, takie prawdopodobieństwo.

        Bredzisz. Wystarczy, że spowodujesz kraksę, w której będzie uczestniczyło więcej samochodów i/lub będą poszkodowani wymagający leczenia.
        • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:30
          No i tu masz racje..... walniesz kogos z tylu a ten nastpengo i nastpengo... i w sumie to pojazdy beda wymagac wymiany zderzakopw ale ludzi ida do lekarza do im sie glowa do tylu odchylila i boli kark wiec nie moga pracowac.. I teraz zamast do pracy - chodza do lekarza a to czy ciebie boli kark czy nie jest praktycznie nie do udowodnienia... chodzisz do lekarza i rachunkli wysylasz do winnego - czy tez jego ubezpieczenia (zwykle zatrudniasz prawnika ktory to wszytko organizuje i tylko ciebie instruuje co masz robic i za to bierze 30% tego co wyciagnie od drugiej strony) ... i to moze rosnac w nieskonczonasc.... Wiec zwykle ubezpieczenia staraja sie "dogadac" tzn dac spora kase aby podpisac ze wiecej nie chcesz.... I glownie tu sa koszty wysokie i trudne do oceny.. Bo za mala stluczke ubezpieczenie spokojnie przekroczy te $50k na leczenie..
        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:19
          vogon.jeltz napisał:

          > > uszkodzenie pojazdu wartego więcej niż te 50 tys to jak dostanie
          > > w łeb piorunem w biały dzień, takie prawdopodobieństwo.
          >
          > Bredzisz. Wystarczy, że spowodujesz kraksę, w której będzie uczestniczyło więce
          > j samochodów i/lub będą poszkodowani wymagający leczenia.

          Np. zlot veyronów, które będą w siebie napierdalać niczym kostki domina, gdy wjedziesz w ostatniego w korku.
          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:23
            > Np. zlot veyronów, które będą w siebie napierdalać niczym kostki domina,
            > gdy wjedziesz w ostatniego w korku.

            Np. jeden inwalida, który będzie wymagał dożywotniej rehabilitacji i renty, ćwoku.
            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 11:09
              vogon.jeltz napisał:

              > > Np. zlot veyronów, które będą w siebie napierdalać niczym kostki domina,
              > > gdy wjedziesz w ostatniego w korku.
              >
              > Np. jeden inwalida, który będzie wymagał dożywotniej rehabilitacji i renty, ćw
              > oku.

              Czyli rozumiem, że jeżeli z własnej głupoty stałby się inwalidą, to sam wszystko sponsoruje sobie i NFZ się w to nie wpierdala?
              • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:34
                klemens1 napisał:

                > vogon.jeltz napisał:
                >
                > > > Np. zlot veyronów, które będą w siebie napierdalać niczym kostki do
                > mina,
                > > > gdy wjedziesz w ostatniego w korku.
                > >
                > > Np. jeden inwalida, który będzie wymagał dożywotniej rehabilitacji i rent
                > y, ćw
                > > oku.
                >
                > Czyli rozumiem, że jeżeli z własnej głupoty stałby się inwalidą, to sam wszystk
                > o sponsoruje sobie i NFZ się w to nie wpierdala?
                >
                >
                źle rozumiesz.....jeśli ma ubezpieczenie to nawet jeśli sam sobie zrobi kuku to NFZ płaci za leczenie....proste
    • galtomone Ciekawe na ile tu beda straty.... 15.06.19, 10:29

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24901979,czestochowa-tir-jechal-pod-prad-i-taranowal-samochody-kierowca.html#s=BoxOpImg2
    • 28439143f4 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 15.06.19, 20:20
      To chyba czysto teoretyczne pytanie?
      • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 15.06.19, 20:43
        Dokladnie ... Celem jest pokazanie ze to co Polskie jest lepsze
    • samspade Pytanie do Klemensa. 17.06.19, 11:33
      Nie śledzę całej "dyskusji" i być może już wcześniej napisałeś. W każdym razie:
      O co ci właściwie chodzi?
      Czy o to że koszt naprawy za naprawę w sumie kosmetyczną jest dość duży?
      Czy to że uwzględniają spadek wartości pojazdu?
      Czy o to że w juesejowie oc nie zabezpiecza należycie poszkodowanego?
      Czy może o to że w u nas zabezpiecza? Czy może chciałbyś wprowadzenia limitu u nas, czy różnych wersji ubezpieczenia na wzrór juesejowa?
      • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 17.06.19, 15:53
        Chodzi o to, czy należy płacić ze swojej kasy za nieumyślnie wyrządzoną szkodę na mieniu, które jest absurdalnie drogie.
        Wg mnie odpowiedzialność powinna być ograniczona.
        Jak ktoś się lansuje w przestrzeni publicznej, gdzie ktoś inny może mu przypadkowo uszkodzić okulary z platyny, garnitur z jeżozwierza peruwiańskiego albo bugatti veyrona, to sam powinien brać na klatę uszkodzenia wynikłe z czyjejś winy, ale nieumyślne.
        Nie może być tak, że przez drobny błąd będziesz się wypłacać przez 50 pokoleń, bo ktoś miał kaprys wejść w "strefę możliwych uszkodzeń" czymś zajebiście drogim.
        • samspade Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 09:24
          Po części rozumiem cię i zgadzam się z tym co piszesz. Kwestia co jest absurdalnie drogie.
          Ciekawy jestem w ilu przypadkach zdarzeń drogowych w Polsce Nas limit OC nie wystarczył na pokrycie szkód.
          Oraz jeszcze jedna rzecz. Odszkodowanie za utratę wartości. Tzw. szaraczek może pomarzyć o czymś takim. A przynajmniej mógł gdy ostatnio likwidowalem szkodę z cudzego OC. Tutaj podają to jako część składową należnego odszkodowania. Bogatego stać na prawników.
          • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 09:52
            samspade napisał:

            > Po części rozumiem cię i zgadzam się z tym co piszesz. Kwestia co jest absurdal
            > nie drogie.

            To trzeba ustawowo określić. I chyba nawet jest określone - max. wypłata z OC.
            • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 14:28
              > To trzeba ustawowo określić. I chyba nawet jest określone - max. wypłata z OC.

              Nie. Maksymalna wypłata z OC aka limit ubezpieczenia to suma, do wysokości której ubezpieczalnia pokrywa straty. Jeśli narobisz większych szkód, dopłacasz z własnej kieszeni. Choć w praktyce to się pewnie nie zdarza, bo co trzeba zrobić, żeby doprowadzić do rozpierduchy na ponad milion euro? Wysadzić stację benzynową?
              • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 12:04
                Przeczytaj jeszcze raz pytanie, na które odpowiadam.
        • galtomone Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 09:36
          Doprecyzuj - nieumyślne.
          Bo jakby wiekszosc szkod - nie liczac walkow ubezpieczeniwyc, czy "zbrodni w afekcie", gdy zna chce autem meza zabic za zarade - jest nieumyslna.

          Pijani, glupi, nie uwazajacy, itd.... to wszystko nie umyslne.

          Ile to jest "absurdalnie drogie" mnienie i kto bedzie ustalac ktore jest a ktore nie i dlaczego?
          A co ze zdrowiem? Jesli leczenie jest absurdalnie drogie.... to moze nie leczyc? I tak nas na ziemi za duzo...
          I dlaczgo, ktos ma byc przez prawo karany za to, ze jest bogaty?
          • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 09:51
            galtomone napisał:

            > Pijani, glupi, nie uwazajacy, itd.... to wszystko nie umyslne.

            Pijaństwo jest zawsze wyłączone.
            To naprawdę dużo prostsze, niż próbujesz tu komplikować.

            > Ile to jest "absurdalnie drogie" mnienie i kto bedzie ustalac ktore jest a ktor
            > e nie i dlaczego?

            To się odgórnie ustala. Zresztą u nas jest prosta sprawa - do wysokości OC.

            > A co ze zdrowiem? Jesli leczenie jest absurdalnie drogie.... to moze nie leczyc
            > ? I tak nas na ziemi za duzo...

            A co to ma do rzeczy? Wg ciebie żulik w astrze F wyciągnie 15 milionów na leczenie?
            Poza tym chyba jest tak, że NFZ leczy. Jak masz wypadek, bo sam przywaliłeś w drzewo, to przecież z niczyjego OC nie idzie. A mimo to będą cię leczyć. Czary?

            No i z tym przeludnieniem to z tego co się orientuję, to Europa ma chyba wciąż ujemny przyrost naturalny.

            > I dlaczgo, ktos ma byc przez prawo karany za to, ze jest bogaty?

            Ale nikt go nie chce karać. Po prostu niech sam bierze ryzyko za swoje decyzje.
            • galtomone Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 11:29
              klemens1 napisał:

              > galtomone napisał:
              >
              > > Pijani, glupi, nie uwazajacy, itd.... to wszystko nie umyslne.
              >
              > Pijaństwo jest zawsze wyłączone.
              > To naprawdę dużo prostsze, niż próbujesz tu komplikować.

              Acha, czyli rodzine pijanego mozna karac?

              > > Ile to jest "absurdalnie drogie" mnienie i kto bedzie ustalac ktore jest
              > a ktor
              > > e nie i dlaczego?
              >
              > To się odgórnie ustala.

              No domyslam sie. I chce wiedziec ile to jest - od jakiej kwoty mam sobie szkode naprawaic sam?

              > Zresztą u nas jest prosta sprawa - do wysokości OC.

              Znaczy 1 mln EURO to dla ciebie nie jest absurdalna kwota ubezpieczenia OC na auto?

              > > A co ze zdrowiem? Jesli leczenie jest absurdalnie drogie.... to moze nie
              > leczyc
              > > ? I tak nas na ziemi za duzo...
              >
              > A co to ma do rzeczy?

              Absurdalnosc kwoty. Nie bylo jasne?
              Skoro argumentujesz, ze powyzej X zl odszkodowanie sie juz nie powinno nalezec... no to pytam czy wydatkow na lecznie tez sie to moze tyczyc.
              Bo za jednego takiego czlowieka, na ktoreg sie tyle wyda, mozna by 100 innych - lzej chorych uratowac....

              > Wg ciebie żulik w astrze F wyciągnie 15 milionów na lecze
              > nie?

              Nie wiem ile wyciagnie zulik - nie znam sie na leczeniu. Znaczy jak bedzie drogo to zulika z Astry nie leczymy?

              > Poza tym chyba jest tak, że NFZ leczy.

              Chyba ciebie - stad te efekty....
              Mnie jak juz to lekarz, a nfz placi.

              Ale widac tym masz inne potrzeby medyczne.

              > Jak masz wypadek, bo sam przywaliłeś w d
              > rzewo, to przecież z niczyjego OC nie idzie. A mimo to będą cię leczyć. Czary?

              Nie - ubezpiecznie zdrowotne. Ale to osobna sprawa, bo gadamy o OC i do jakiej kwoty wg ciebie sprawca ma byc odpowiedzialny.

              Tego sie nie dowiedzialem.

              > No i z tym przeludnieniem to z tego co się orientuję, to Europa ma chyba wciąż
              > ujemny przyrost naturalny.

              I to sprawia co? Na swicie na dal nas o wiele za duzo. Na sahaarze tez malo ludzi.... i co z tego?

              > > I dlaczgo, ktos ma byc przez prawo karany za to, ze jest bogaty?
              >
              > Ale nikt go nie chce karać. Po prostu niech sam bierze ryzyko za swoje decyzje.

              A biednemu pomozemy bo nie umie kalkulowac ryzyka?

              A jak uznamy, ze tak 50k to jest maks... a wydatki powyzej na auto - jak superb i podobne za 100 i wiecej, to juz fanaberia... bierzesz straty na siebie?
              • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 13:14
                galtomone napisał:

                > > > Pijani, glupi, nie uwazajacy, itd.... to wszystko nie umyslne.
                > >
                > > Pijaństwo jest zawsze wyłączone.
                > > To naprawdę dużo prostsze, niż próbujesz tu komplikować.
                >
                > Acha, czyli rodzine pijanego mozna karac?

                A co to ma do rzeczy?
                Mowa była o umyślności. To, że jak pijany narobi szkód, które są wyłączone spod ubezpieczenia, odbije się na jego rodzinie, to osobny temat.

                > > To się odgórnie ustala.
                >
                > No domyslam sie. I chce wiedziec ile to jest - od jakiej kwoty mam sobie szkode
                > naprawaic sam?

                Naucz się przeczytać następne zdanie, zanim odpowiesz na bieżące.

                > > Zresztą u nas jest prosta sprawa - do wysokości OC.
                >
                > Znaczy 1 mln EURO to dla ciebie nie jest absurdalna kwota ubezpieczenia OC na a
                > uto?

                Mało mnie to interesuje, skoro i tak jestem ubezpieczony.
                Interesuje mnie to, żeby nie płacić powyżej tego ubezpieczenia.
                A ubezpieczycieli ta kwota nie boli, bo raczej nieczęsto zdarza się, by wypłata się zbliżyła do takiej sumy.

                > > > A co ze zdrowiem? Jesli leczenie jest absurdalnie drogie.... to moz
                > e nie
                > > leczyc
                > > > ? I tak nas na ziemi za duzo...
                > >
                > > A co to ma do rzeczy?
                >
                > Absurdalnosc kwoty. Nie bylo jasne?
                > Skoro argumentujesz, ze powyzej X zl odszkodowanie sie juz nie powinno nalezec.
                > .. no to pytam czy wydatkow na lecznie tez sie to moze tyczyc.
                > Bo za jednego takiego czlowieka, na ktoreg sie tyle wyda, mozna by 100 innych -
                > lzej chorych uratowac....

                Znowu nie przeczytałeś, co napisałem dalej.
                Potrafisz tylko jedno zdanie na raz rozumieć?

                > > Wg ciebie żulik w astrze F wyciągnie 15 milionów na lecze
                > > nie?
                >
                > Nie wiem ile wyciagnie zulik - nie znam sie na leczeniu. Znaczy jak bedzie drog
                > o to zulika z Astry nie leczymy?

                Ja pierdolę ... ty to autentycznie yntelygętny jesteś.
                Żulik z astry F miałby płacić kilkumilionowe odszkodowanie. Pewnie zapłaci następnego dnia, prawda? Czy może jest ryzyko poślizgu?

                > > Poza tym chyba jest tak, że NFZ leczy.
                >
                > Chyba ciebie - stad te efekty....
                > Mnie jak juz to lekarz, a nfz placi.
                >
                > Ale widac tym masz inne potrzeby medyczne.

                Kto by się domyślił, że mowa o finansowaniu leczenia? W sumie każdy, oprócz głupków, którzy na siłę próbują coś odpyskować.

                > > Jak masz wypadek, bo sam przywaliłeś w d
                > > rzewo, to przecież z niczyjego OC nie idzie. A mimo to będą cię leczyć. Czary?
                >
                > Nie - ubezpiecznie zdrowotne. Ale to osobna sprawa, bo gadamy o OC i do jakiej
                > kwoty wg ciebie sprawca ma byc odpowiedzialny.

                Jeżeli X poszkoduje Y na zdrowiu, to NFZ nie zapłaci?
                Bo jeżeli nie płaci, to faktycznie OC jest tu potrzebne.

                > > No i z tym przeludnieniem to z tego co się orientuję, to Europa ma chyba
                > wciąż
                > > ujemny przyrost naturalny.
                >
                > I to sprawia co? Na swicie na dal nas o wiele za duzo. Na sahaarze tez malo lud
                > zi.... i co z tego?

                To, że nie interesuje mnie OC w Nigerii.

                > > > I dlaczgo, ktos ma byc przez prawo karany za to, ze jest bogaty?
                > >
                > > Ale nikt go nie chce karać. Po prostu niech sam bierze ryzyko za swoje de
                > cyzje.
                >
                > A biednemu pomozemy bo nie umie kalkulowac ryzyka?

                A ty umiesz kalkulować i ni chuja nigdy żadnego błędu na drodze nie zrobisz?

                > A jak uznamy, ze tak 50k to jest maks... a wydatki powyzej na auto - jak superb
                > i podobne za 100 i wiecej, to juz fanaberia... bierzesz straty na siebie?

                Jak uznamy, to tak. Ale nikt aż tak głupi nie jest.
                • pan99 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 13:36
                  a mi się b. podoba to co proponuje klemens. szkoda, że tak nie jest bo może spadłyby wtedy ceny OC.

                  Każde OC powinno pokrywać szkody na mieniu (czyli TYLKO uszkodzeniu samochodu, drogiego garniaka, platynowych okularów kierowcy i pasażerów oraz japońskiej wazy z IX w. akurat przewożonej w bagażniku) do wysokości np. 250 000 zł czy tam 277 652,24 zł (obojętnie ile, ale zdecydowanie mniej niż te 1 mln E).
                  I wtedy jak kupujesz auto za ponad 250 000 to jak chcesz mieć pokrycie na ewentualne naprawy (lub wyłudzenia) to se musisz dokupić swoje dodatkowe ubezpieczenie ponad tą prawnie obowiązującą maks. kwotę którą ewentualnie wypłacić ci ubezpieczyciel sprawcy.

                  No przecież o to chodzi, że jak jesteś bogacz co to veyronem przewozisz w kufrze dzieła sztuki za mln $ to nie dziaduj tylko dokup se odpowiednie ubezpieczenie, a nie żerujesz na biedakach co to ledwo na polo czy innego suberba ledwo uzbierali (też jestem w tej grupie, niestety).
                  • pan99 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 13:44
                    pan99 napisał:


                    >
                    > Każde OC powinno pokrywać szkody na mieniu (czyli TYLKO ...

                    przejęzyczenie. oczywiście szkody na zdrowiu też powinno pokrywać, ale nie o tym ta dyskusja.
                    Zresztą szkody na zdrowiu łatwiej wycenić bo wszyscy mamy takie same nogi, ręce czy dupy i naprawa ręki bogacza kosztuje w enefzecie tyle samo co ręki biedaka. oczywiście bogacz se może naprawiać se rękę w najdroższym szpitalu w szwajcarii, jego broszka, ale kasy z mojego oc powinien dostać tyle ile kosztuje taka naprawa w publicznym szpitalu w radomiu, warszawie czy tam sosnowcu.
                  • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 14:03
                    Dokładnie o to chodzi.
                    Wpierdalasz się z czymś niesamowicie drogim w przestrzeń publiczną - nie sceduj ryzyka na tych, którzy sobie tego nie życzą.
                    Chcesz sobie wyleczyć obtarcie naskórka w prywatnej klinice z seks-pielęgniarkami? Za swoją kasę. Ja ci zwrócę co najwyżej za plasterek.
                    • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 17:17
                      > nie sceduj ryzyka

                      Najwyraźniej nie rozumiesz pojęć, którymi sie posługujesz. Albo używasz ich w dziwacznym klemensim znaczeniu, jak zwykle.
                      • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 18:42
                        powiedział, co wiedział
                        • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 18:52
                          > powiedział, co wiedział

                          Słuszne spostrzeżenie. Ja przynajmniej wiem, o czym piszę. Ty wymyślasz konstrukcje nieistniejące w prawie, niezgodne z podstawowymi jego zasadami, niemożliwe do zrealizowania, wykazujesz się drastyczną nieznajomością stanu faktycznego i - last but not least - pociskasz dyrdymały o rybach za miliard i okularach za milion na nosie gówniarza w szkole.
                          • tbernard Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 09:57
                            O okularach to ja akurat pisałem. Wyjaśniam, że tu nie chodzi konkretnie o rybę, czy okulary, tylko pokazuje mechanizm z ładowaniem się w publiczną przestrzeń z przedmiotem (na przykład samochodem) o wartości o wiele większej niż 99 % innych przedmiotów tego typu, które poprzez ludzki błąd może kogoś (plus jego dzieci, wnuki i prawnuki) w niewolnika przerobić, gdyby przyjmować zasady jakie w tym wątku prezentujesz. Ja podzielam tu zdanie klemensa1, aby nadwyżkę poza to co daje OC sam sobie zabezpieczył swoim ubezpieczeniem ktoś chcący w przestrzeni publicznej paradować z tak drogim przedmiotem.
                            Co ciekawe w większości wypowiedzi na inne wątki zdajesz się prezentować bardziej lewicowe wartości, ale tu aby poboksować się z klemensem1, to jakbyś niewolnictwo polubił.
                            • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 10:59
                              > O okularach to ja akurat pisałem.

                              Nie ty. To była kolejna klemensia brednia.

                              > mechanizm z ładowaniem się w publiczną przestrzeń z przedmiotem (na przykład
                              > samochodem) o wartości o wiele większej niż 99 % innych przedmiotów tego typu,
                              > które poprzez ludzki błąd może kogoś (plus jego dzieci, wnuki i prawnuki) w
                              > niewolnika przerobić

                              Po pierwsze, błąd podczas jazdy samochodem to nie jest jedyny rodzaj błędu, który może cię dużo kosztować. W wielu innych dziedzinach straty mogą być wielokrotnie wyższe, nawet jeśli mamy do czynienia z typowymi obiektami. Naczelna zasada jest taka, że za wyrządzone szkody należy zapłacić. Jeśli ktoś nie ma ubezpieczenia w ogóle, to musi niestety pokryć całość strat z własnej kieszeni. Tough luck. Dlaczego w tej kwestii mielibyśmy wyróżniać akurat szkody związane z ruchem pojazdów mechanicznych - doprawdy nie rozumiem.

                              Po drugie, w praktyce przy gwarantowanej sumie ubezpieczenia milion euro właściwie nie ma takich problemów, nawet jeśli zarysujemy błotnik nowego Veyrona. Dyskutowany przypadek wziął się stąd, że kobieta będąca sprawczynią wypadku de facto ubezpieczenia nie miała. No to sorry, ale jeśli ktoś się ubezpiecza na jakieś fistaszkowe kwoty, a idiotyczny system mu to umożliwia, to tough luck.

                              Po trzecie, rozmawiamy tu o bardzo specyficznym przypadku uszkodzenia jednego drogiego samochodu. Co jeśli poszkodowanych będzie wielu a łączna suma szkód przekroczy sumę gwarantowaną? Skoro sprawca ma odpowiadać tylko do wysokości sumy ubezpieczenia, bo inaczej zrobimy z niego "niewolnika", to któremu z poszkodowanych odmówisz odszkodowania i możliwości dochodzenia wyrównania szkód od sprawcy mówiąc, że mógł się sam zabezpieczyć?

                              Last but not least, argument o dzieciach i wnukach to tani populizm. Istnieje zarówno instytucja bankructwa osobistego (to dotyczy samego sprawcy), jak i odrzucenia spadku razem ze wszystkimi długami i zobowiązaniami.

                              > ktoś chcący w przestrzeni publicznej paradować z tak drogim przedmiotem.

                              Ale w przestrzeni publicznej możesz mieć przedmioty, które całkiem zwyczajnie i typowo mają wartość liczoną w milionach. Dlaczego chcesz wyróżniać określony ich typ w postaci samochodów i tylko dla nich ograniczać odpowiedzialność?
                          • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 10:25
                            vogon.jeltz napisał:

                            > > powiedział, co wiedział
                            >
                            > Słuszne spostrzeżenie. Ja przynajmniej wiem, o czym piszę. Ty wymyślasz konstru
                            > kcje nieistniejące w prawie

                            Ograniczona odpowiedzialność to konstrukcja nieistniająca w prawie?
                            I napisz konkretnie, w czym masz problem, zamiast tego bezkontekstowego pierdolenia.
                            "Scedować ryzyko" ci się nie podoba?

                            > pociskasz dyrdymały o rybach za miliard i okularach za
                            > milion na nosie gówniarza w szkole.

                            To był przykład dla inteligentnych. Dla opornych były okulary za 20 tys. Też nie pomogło.
                            • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 11:03
                              > Ograniczona odpowiedzialność to konstrukcja nieistniająca w prawie?

                              W przypadku spółek prawa handlowego i dotyczy zobowiązań. To jest zupełnie co innego niż odpowiedzialność cywilna za wyrządzone szkody.

                              > Dla opornych były okulary za 20 tys.

                              Wszystko jedno. W praktyce raz, że występują rzadziej niż samochody za kilkaset tysięcy czy milion (nigdy takich okularów nie widziałem, a samochody owszem), dwa, że 20 tysięcy spokojnie mieści się w gwarantowanej sumie każdego ubezpieczenia OC. Jest to więc typowy klemensi przykład z dupy i bez sensu.
                              • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 11:51
                                vogon.jeltz napisał:

                                > > Ograniczona odpowiedzialność to konstrukcja nieistniająca w prawie?
                                >
                                > W przypadku spółek prawa handlowego i dotyczy zobowiązań. To jest zupełnie co i
                                > nnego niż odpowiedzialność cywilna za wyrządzone szkody.

                                Ale takie pojęcie jest. Urzędnik też odpowiada jakoś do 3 pensji.
                                Nie jest to więc jakaś egzotyka, o której nikt nie słyszał.

                                > > Dla opornych były okulary za 20 tys.
                                >
                                > Wszystko jedno. W praktyce raz, że występują rzadziej niż samochody za kilkaset
                                > tysięcy czy milion (nigdy takich okularów nie widziałem, a samochody owszem),
                                > dwa, że 20 tysięcy spokojnie mieści się w gwarantowanej sumie każdego ubezpiecz
                                > enia OC. Jest to więc typowy klemensi przykład z dupy i bez sensu.

                                Przykład był niesamochodowy - dotyczący szkoły. A tam nie każdy ma OC, zwłaszcza niesamochodowe.
                                Więc przykład był dobry, tylko że jak zwykle zrozumiałeś połowę z tego co przeczytałeś, co z pewnością poprawiło chwilowo twoje samopoczucie jaki to jesteś zajebisty a inni już nie.
                                • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 11:59
                                  > Więc przykład był dobry

                                  Twierdzisz? Więc jaki "limit odpowiedzialności" proponujesz ustalić dla okularów noszonych przez gówniarzy w szkole? I czy ten "limit" powinien być inny w przypadku gali VIPów i celebrytów, gdzie co drugi obecny może mieć na nosie coś za kilka kafli? A jeśli nie, to dlaczego? I co ze wszystkimi innymi przedmiotami? Wreszcie, jak wyobrażasz sobie zapisanie tego w prawie?
                                  • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 20.06.19, 10:54
                                    vogon.jeltz napisał:

                                    > > Więc przykład był dobry
                                    >
                                    > Twierdzisz?

                                    No proszę - tłuczek pojął o co chodzi i zaczął pisać na temat. Rzadkie zjawisko na tym forum.

                                    > Więc jaki "limit odpowiedzialności" proponujesz ustalić dla okularó
                                    > w noszonych przez gówniarzy w szkole?

                                    Jest coś takiego jak "koszyk produktów", przez który ocenia się niezbędne wydatki.
                                    Wystarczy więc sprawdzić ceny oprawek spełniających dane wymagania oraz "szkieł" z UV, fotochromami itp.

                                    > I czy ten "limit" powinien być inny w przypadku gali VIPów i celebrytów, gdzie co drugi obecny może mieć na nosie coś za
                                    > kilka kafli? A jeśli nie, to dlaczego? I co ze wszystkimi innymi przedmiotami?
                                    > Wreszcie, jak wyobrażasz sobie zapisanie tego w prawie?

                                    Na zaproszeniu powinien być podany mnożnik.
                                    I jaki problem widzisz w zapisaniu tego w prawie? Wiele progów i limitów jest zapisanych w prawie. Do tej pory jakoś się to udawało.
                                    • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 20.06.19, 11:03
                                      > No proszę - tłuczek pojął o co chodzi i zaczął pisać na temat.

                                      Przecież nie pojąłeś i nie zacząłeś. Tylko dlaczego piszesz o sobie w trzeciej osobie?

                                      > Na zaproszeniu powinien być podany mnożnik.

                                      Ty autentycznie jesteś głupszy nawet niż misiaczek. A to już spore osiągnięcie.

                                      > I jaki problem widzisz w zapisaniu tego w prawie? Wiele progów
                                      > i limitów jest zapisanych w prawie.

                                      I tak dla każdego rodzaju przedmiotu ruchomego oraz nieruchomości osobno, na podstawie na bieżaco ustalanego koszyka? Może, kurwa, jako załącznik do ustawy o VAT?
                                      • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 20.06.19, 16:37
                                        vogon.jeltz napisał:

                                        > > Na zaproszeniu powinien być podany mnożnik.
                                        >
                                        > Ty autentycznie jesteś głupszy nawet niż misiaczek. A to już spore osiągnięcie.

                                        Argument frustrata.

                                        > > I jaki problem widzisz w zapisaniu tego w prawie? Wiele progów
                                        > > i limitów jest zapisanych w prawie.
                                        >
                                        > I tak dla każdego rodzaju przedmiotu ruchomego oraz nieruchomości osobno, na po
                                        > dstawie na bieżaco ustalanego koszyka? Może, kurwa, jako załącznik do ustawy o
                                        > VAT?

                                        GUS da radę - da się wszystko wycenić pod względem tego, czy aby się nie przepłaca za luksus.
                                        To się już dzieje - np. są ograniczenia podatkowe dla aut powyżej 20 tys. EUR.
                                        Jak masz problem z ogarnięciem tego, to tak szczerze - kogo to obchodzi?
                  • trypel Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 14:46
                    pan99 napisał:

                    > ) do wysokości np. 250 000 zł czy tam
                    > 277 652,24 zł (obojętnie ile, ale zdecydowanie mniej niż te 1 mln E).
                    > I wtedy jak kupujesz auto za ponad ....

                    Ja sugeruje 35 tys pln. Droższych aut nie kupuje wiec jak trafi mnie ktoś to za moje auto zapłaci .
                    A jak ktoś jest bogaty i kupił droższe to jego problem ze pokryją mu szkody do 35 tys. Niech płaci sobie sam jak za swoje fanaberie
                    Jestem za.
                    • pan99 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 15:03
                      trypel napisał:

                      >
                      > Ja sugeruje 35 tys pln.
                      >

                      ok, może być i 35 t zł.
                      to co prawda ze dwa razy mniej niż cena mojego przyszłego auta, ale przy takiej stawce maksymalnego odszkodowania, roczna składka oc będzie mnie pewno kosztować ze stówkę to ewentualnie doubezpieczę do mojej wartości, albo zaryzykuję (bo pewno zdrożeją wteody "doubezpieczenia") że jak mi ktoś skasuje szrota to przytulę te ustawowe 35 tysi i kupię następnego paździerza.

                      a więc idea słuszna.
                      • trypel Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 15:32
                        A co mnie obchodzi ile zapłacisz za swoje auto :)
                        To Twoja fanaberia.
                        Doubezpiecz się sam bogaczu
                      • galtomone Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 16:17
                        Dopóki nie zobaczysz ceny AC
                    • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 15:41
                      trypel napisał:

                      > Ja sugeruje 35 tys pln. Droższych aut nie kupuje wiec jak trafi mnie ktoś to za
                      > moje auto zapłaci .
                      > A jak ktoś jest bogaty i kupił droższe to jego problem ze pokryją mu szkody do
                      > 35 tys. Niech płaci sobie sam jak za swoje fanaberie
                      > Jestem za.

                      Wystarczy wziąć np. 0.01% najdroższych kupowanych aut i od tej ceny wyznaczyć limit.
                      Jak już coś piszesz, to się trochę wysil na więcej niż nędzną ironię.
                      • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 17:15
                        > Wystarczy wziąć np. 0.01% najdroższych kupowanych aut

                        Co ty masz, synku, z tą ceną aut? Ubezpieczenie OC nie pokrywa wyłącznie uszkodzeń w cudzych pojazdach. Pomijając już szkody na zdrowiu - rozjebiesz komuś płot, wjedziesz w witrynę sklepu, skosisz barierkę, przejedziesz psa (wartego milion, oczywiście), doprowadzisz do zniszczenia ładunku na ciężarówce, twój szrot ulegnie zapłonowi wskutek czego zjarają się dwa okoliczne domy i stodoła sąsiada, a nawet zniszczysz komuś (jadąc samochodem) ten cholerny gajer za 20 tysięcy dolców i okulary za 10 kilo papierów - te wszystkie szkody pokrywa OC komunikacyjne. Jak chcesz, kurwa, wyznaczyć "limity" dla każdego konkretnego przypadku, biorąc pod uwagę, że możesz mieć do czynienia z dowolną kombinacją powyższych oraz gazylionem innych?
                        • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 18:44
                          Teraz była akurat mowa o kryterium "cena auta". I żadnym innym.
                          Potrafisz wyizolować daną kwestię?
                          • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 18:50
                            > Teraz była akurat mowa o kryterium "cena auta".

                            Ale w warunkach ubezpieczenia OC nie ma w ogóle mowy o szkodach wyrządzonych w innych pojazdach. Są szkody na mieniu, ogólnie. Tej jednej kwestii nie da się "wyizolować", bo w zdarzeniu może wystąpić dowolna kombinacja szkód w pojazdach oraz innych obiektach. Więc po co pierdolisz nie na temat, o czymś, co nie istnieje w rzeczywistości?
                            • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 10:22
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Teraz była akurat mowa o kryterium "cena auta".
                              >
                              > Ale w warunkach ubezpieczenia OC nie ma w ogóle mowy o szkodach wyrządzonych w
                              > innych pojazdach. Są szkody na mieniu, ogólnie.

                              Tylko że nadroższym mieniem jakoś często jest inne auto, bystrzaku.
                              Postaraj się czasami coś napisać na temat, zamiast tych żenujących prób imponowania wiedzą, którą każdy posiada.
                              • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 10:39
                                > Tylko że nadroższym mieniem jakoś często jest inne auto, bystrzaku.

                                No i jakie to ma właściwie znaczenie? Jak wpierdolisz się w witrynę sklepu, uszkodzisz nieruchomość lub np. skosisz jakiś element trakcji tramwajowej, to suma strat może być dużo wyższa niż w przypadku rozwalenia komuś samochodu. Poza tym, o czym też już wspominałem, nierzadko wartość przewożonego przez ciężarówkę ładunku przewyższa wartość nawet nowego luksusowego samochodu. Skąd zatem przyszedł ci do głowy arcydebilny pomysł, żeby wyznaczać nawet nie sumy gwarantowane, ale "limity powyżej których nic się nie należy", w relacji do ceny najdroższych aut?

                                > Postaraj się czasami coś napisać na temat

                                To ty się postaraj, bo to, co wybredziłeś do tej pory, to nawet nie jest science fiction, tylko fantasy o krasnoludkach.
                                • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 11:53
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > Tylko że nadroższym mieniem jakoś często jest inne auto, bystrzaku.
                                  >
                                  > No i jakie to ma właściwie znaczenie? Jak wpierdolisz się w witrynę sklepu, usz
                                  > kodzisz nieruchomość lub np. skosisz jakiś element trakcji tramwajowej, to suma
                                  > strat może być dużo wyższa niż w przypadku rozwalenia komuś samochodu. Poza ty
                                  > m, o czym też już wspominałem, nierzadko wartość przewożonego przez ciężarówkę
                                  > ładunku przewyższa wartość nawet nowego luksusowego samochodu. Skąd zatem przys
                                  > zedł ci do głowy arcydebilny pomysł, żeby wyznaczać nawet nie sumy gwarantowane
                                  > , ale "limity powyżej których nic się nie należy", w relacji do ceny najdroższy
                                  > ch aut?

                                  Tłuczku, masz to napisane wielokrotnie i jeszcze dopytujesz.
                                  Bo nadroższym mieniem jakoś często jest inne auto.
                                  Nie witryny sklepowe i nie ciężarówki z iphone'ami.
                                  • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 19.06.19, 12:00
                                    > Tłuczku, masz to napisane wielokrotnie i jeszcze dopytujesz.
                                    > Bo nadroższym mieniem jakoś często jest inne auto.

                                    Ale ja się ciebie pytam: i co z tego, głąbie, skoro odpowiedzialność cywilna nie dotyczy wyłącznie uszkodzonych aut? I jakoś nie mogę dostać odpowiedzi.
                                    • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 20.06.19, 10:56
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > > Tłuczku, masz to napisane wielokrotnie i jeszcze dopytujesz.
                                      > > Bo nadroższym mieniem jakoś często jest inne auto.
                                      >
                                      > Ale ja się ciebie pytam: i co z tego, głąbie, skoro odpowiedzialność cywilna ni
                                      > e dotyczy wyłącznie uszkodzonych aut? I jakoś nie mogę dostać odpowiedzi.

                                      Dostałeś odpowiedź, tylko jesteś za tępy, żeby ją zrozumieć.
                                      Skoro 99% przypadków uszkodzeń i odpowiedzialności z OC dotyczy aut, to cena auta powinna być wyznacznikiem.
                                      No chyba że ten 1% dotyczy wspominanej ciężarówki z iphone'ami.
                                      Naprawdę da się wyliczyć, jaka jest typowa szkoda niedotycząca auta.
                                      • vogon.jeltz Re: Pytanie do Klemensa. 20.06.19, 11:05
                                        > Skoro 99% przypadków uszkodzeń i odpowiedzialności z OC dotyczy aut,

                                        Bzdura.

                                        > to cena auta powinna być wyznacznikiem.

                                        Kolejna bzdura. OC nie służy wyłącznie do pokrycia szkody w cudzych samochodach, nawet jeśli ten rodzaj szkód jest najczęstszy.

                                        • klemens1 Re: Pytanie do Klemensa. 20.06.19, 16:41
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > > Skoro 99% przypadków uszkodzeń i odpowiedzialności z OC dotyczy aut,
                                          >
                                          > Bzdura.

                                          Oczywiście, że bzdura - dla kogoś, kto nie rozumie, że te 99% to nie jest ścisła statystyka, lecz wskazanie, że przeważająca większość odszkodowań OC pojazdu dotyczy uszkodzeń innych pojazdów.
                                          Wprost napisane i nadal nie pomoże. Twoja mierność intelektualna zaczyna być nudnawa.

                                          > > to cena auta powinna być wyznacznikiem.
                                          >
                                          > Kolejna bzdura. OC nie służy wyłącznie do pokrycia szkody w cudzych samochodach
                                          > , nawet jeśli ten rodzaj szkód jest najczęstszy.
                                          >

                                          A kto pisze, że OC służy wyłącznie do pokrycia szkody w cudzych samochodach?
                                          Ty naprawdę jesteś taki tępy, czy złośliwie udajesz?
                  • samspade Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 15:27
                    pan99 napisał:

                    > a mi się b. podoba to co proponuje klemens. szkoda, że tak nie jest bo może spa
                    > dłyby wtedy ceny OC.

                    Serio w to wierzysz? Przy obecnym limicie, dość dużym trzeba przyznać oc nie są jakoś specjalnie drogie. Nie mam wątpliwości że gdyby obniżyć sumę gwarantowaną o te postulowane przez ciebie naście razy składka nie spadnie proporcjonalnie. O ile spadnie.
                    • galtomone Re: Pytanie do Klemensa. 18.06.19, 16:17
                      Zgadzam sie
    • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:26
      galtomone napisał:

      > spidersweb.pl/autoblog/bugatti-veyron-tracy-morgan-kolizja/
      > Mozna by placic groszowe OC i miec nadzieje, ze nic sie nie stanie...
      >
      > Taki Miś np w Polo - placilby pewnie 100 zl rocznie. I wszystko byloby super do
      > poki nie rozwalilby Superba Klemensa, bo OC pokryloby straty do 1000 zl... resz
      > ta z kieszeni Misia.
      >
      > Albo co gorsza, gdyby ktos w Matizie rozwalilby mu Srolo - strat na 10k a Miś d
      > ostalby 500 zl.
      >
      > Ale za to jakie oszczednosci na składkach!

      weź się pierdolnij w pusty łeb młotkiem i zejdź z misia bo nie wypowiadałem się tu jako zwolennik taniego OC z USA
      • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:28
        nasze polskie OC pokrywa szkody na 250 000 euro ....i jest pewniejsze niż jakieś z USA które pokrywa mniejsze straty
        • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:29
          do tego przez 20 lat nigdy nie rozwaliłem żadnego samochodu !!!
      • samspade Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 21:00
        misiaczek1281 napisała:

        > weź się pierdolnij w pusty łeb młotkiem

        A w następnym wątku misiak wybełkocze że nie jest chamem bo nie bluźni itp.
        • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 22:00
          samspade napisał:

          > misiaczek1281 napisała:
          >
          > > weź się pierdolnij w pusty łeb młotkiem
          >
          > A w następnym wątku misiak wybełkocze że nie jest chamem bo nie bluźni itp.

          bluźnię bo mnie wkurzyłeś:) weź te przykłady chamskie podawaj na kubusiu albo na innym koledze z forum który jeździ Sruperbem albo Gólfem
          • samspade Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 04:59
            misiaczek1281 napisała:


            > bluźnię bo

            Kogo interesuje twoje tłumaczenie?
            Nie pisz tylko jaki to jesteś kulturalny. Bo to nie jest prawda.
    • grzek Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 21.06.19, 23:52
      Z uwagi na to, żeby nie płacić z własnej kieszeni, w Polsce rząd ustala sumę gwarancyjną i towarzystwa ubezpieczenoiwe muszą do tego dopasować skałdkę. A suma gwarancyjna to :

      cuk.pl/aktualnosci/aktualnosci/sumy-gwarancyjne-oc-ida-w-gore

      Suma gwarancyjna jest wysoka i każdy kto ma OC, może drasnąć bez konsekwencji veyrona.
      • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 20:10
        Czyli w Polsce rzad ustala co obywatel potrzebuje i tak mu nakazuje.... Bo obywatel durny i sam takich decyzji nie podejmie a jakby podejmowal to na bank oszuka i okradnie... a wiec jeden zlodziej wystarczy...
        Jak sie to taki system nazywal co mowil ze "od kazdego wg mozliwosci i kazdemu wg potrzeb"???
        • grzek Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 22:15
          Niestety wiekszość obywateli nie ma pojęcia o sprawach ubezpieczeniowych, bankowych, prawnych i czasami rząd musi im "pomóc". Chciałbyś, żeby ktoś skasował Ci samochód i poweidział, że nie pokryje kosztów naprawy bo nie ma kasy.
          • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 22:58
            "Chciałbyś, żeby ktoś skasował Ci samochód i powiedział, że nie pokryje kosztów naprawy bo nie ma kasy. "
            Nie, nie chcialbym ale rowniez nie chcialbym sie ubezpieczac na $5M tylko dlatego ze ktos tam ma auto za $15M i jest szansa 1n 1million ze ze go moge walnac a on bedac bogatym nie ma obowiazku ubezpieczyc swojego mienia...
            Uwazam ze kazdy pwinien miec rozsadne min OC na pokrycie statystycznie srednich kosztow "czyichs" a kazdy posiadacz auta dodatkowo placi "za swoje" - za to ile jest wart jego samochod i dodatkowo ile chce na swoje potrzeby medyczne.. Bo dlaczego ktos biedny majcy auto niewirle warte ma placic tyle samo co posiadacz milionowego auta?
            Bo jak ci rozwalwe auto za milion a mam OC na $50k to przeciez tym nie musisz miec auta za milion mozesz za te $50k sobie kupic srodek transportu... a jak CHCESZ to miec sobie sam...
            • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 23:15
              engine8 napisał(a):

              > "Chciałbyś, żeby ktoś skasował Ci samochód i powiedział, że nie pokryje kosztów
              > naprawy bo nie ma kasy. "
              > Nie, nie chcialbym ale rowniez nie chcialbym sie ubezpieczac na $5M tylko dlate
              > go ze ktos tam ma auto za $15M i jest szansa 1n 1million ze ze go moge walnac a
              > on bedac bogatym nie ma obowiazku ubezpieczyc swojego mienia...
              > Uwazam ze kazdy pwinien miec rozsadne min OC na pokrycie statystycznie srednich
              > kosztow "czyichs" a kazdy posiadacz auta dodatkowo placi "za swoje" - za to
              > ile jest wart jego samochod i dodatkowo ile chce na swoje potrzeby medyczne..
              > Bo dlaczego ktos biedny majcy auto niewirle warte ma placic tyle samo co posia
              > dacz milionowego auta?
              > Bo jak ci rozwalwe auto za milion a mam OC na $50k to przeciez tym nie musisz m
              > iec auta za milion mozesz za te $50k sobie kupic srodek transportu... a jak CHC
              > ESZ to miec sobie sam...

              engine a ile płacisz rocznie za to ubezpieczenie na $50k? ja w Polsce płacę 520zł czyli $170 za ubezpieczenie na 250k euro.

              • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 22.06.19, 23:53
                Pisalem juz porzednio i to dokladnie ile ja place....
                Nie mam ubezpieczenia na $50 k i nie mam pojecia ile to moglby MNIE kosztowac poniewaz ubezpieczenia sa indywidualne i stawka zalezy od tego ile masz lat, ile lat praktyki, jakie auto, gdzie mieszkasz, czym sie zajmujesz, jakie masz wyksztalccenie, nawet czy jestes zonaty, czy miales wypadki albo mandaty za predkosc... itp itd...
                I to moze kosztowac od ponizej $100/rok do paru tysiecy $ na rok.

                Ja mam swoje "uszyte na miare" dlatego ze chccesz miec minimum ale taakie ktore Ciebie zabezpieczy tak jak potrzebujesz... Moglbym wykupic na $50k i nie spac w nicy bo by mi ktos zabral do i obicazyl platnosciami do konca zycia..... Moglbym tez wykupic na Pare milionow..... tylko po co i za ile?
                Wiec mam pakiet gdziwe wszytko jest zgrane i dopasowane tak aby byc krytym w wiekszosci wypadkow.
                na 250/500 czyli $250k od osoby i $500 za caly wypadek i za to tylko "OC" place ok $250/rok (place ok $500/rok za caly pakiet gdzie mam AC i ubezpieczenie na nastepne $250/500 od nieubezpieczonych... i od tego co jak sam sobie uszkodze i od pomocy drogowej...etc.... )

                Do tego dodatkowe OC na $2M (za $400/rok) ktore obejmuje nie tylko samochody ale wszytko ...

                Tak ze majac OC na prawie $3M zabezpiecza mnie w 90% na najgorszy wypadek (no potracilem sasiada i skasowalem im Porsche za $250k a do tego i jego zona on wyladowali w szpitalu i nie moga pracowac a ich zarobki to $500/godzine.... )
                a praktycznie w 100% poniewaz jakby moja Firma ubezpieczeniowa miala komus tam zaplacic to wszytko za co sa odpwiedzialni to by poruszyli Swait i obrocili go do gory nogami a nie zaplacili tych $3M..bo maja takich prawnikow ze nie ma sily...

                A co by sie z Toba stalo jak bys walnal takiego waszego - jak mu tam z TV - Wojewodzkiego i skasowal mu Bentleya a jego polamal i pozbawil dochodow na rok?
                • bywalec.hoteli Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 23.06.19, 01:03
                  tak jak parokrotnie pisano - szkody rzeczowe z polskiego OC to 1mln EUR a osobowe 5 mln EUR, wiec nawet na Wojewódzkiego by wystarczyło (hipotetycznie).
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 23.06.19, 03:55
                    A jakie sa szanse na takie koszty? Praktycznie zerowe..
                    Idiota jedynie ubezpiecza sie od sytuacji gdzie prowdopodobienstwo zdarzenia jest 10^-10
                    Kto na tym zarabia? "ubezpieczyciel a wiec Rzad?
                    • grzek Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 23.06.19, 11:00
                      Te koszty dotyczą całej UE. A szansa na takie koszty to np karambol w tunelu z ofiarami śmiertelnymi.
                    • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 24.06.19, 13:03
                      > A jakie sa szanse na takie koszty? Praktycznie zerowe..

                      I bardzo dobrze, bo to oznacza, że ubezpieczenie - przy śmiesznej składce rzędu 300 euro - chroni praktycznie wszystkich poszkodowanych i pokrywa wszystkie szkody. Obniżenie sumy gwarantowanej wcale niekoniecznie spowodowałoby obniżenie składki, a już na pewno nie w sposób proporcjonalny - natomiast narobiłoby całą masę innych trudności.
                  • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 23.06.19, 13:59
                    bywalec.hoteli napisał:

                    > tak jak parokrotnie pisano - szkody rzeczowe z polskiego OC to 1mln EUR a osobo
                    > we 5 mln EUR, wiec nawet na Wojewódzkiego by wystarczyło (hipotetycznie).
                    >
                    za OC od Polo płacę 520zł .... powinno być do wyboru tańsze z niższą sumą odszkodowania np. 500 000 euro za 260 zł....250 000n euro za 130 zł....wysokość OC powinna być szyta na miarę jak w USA....tym bardziej że przez 20 lat od kąd mam prawko żadnego wypadku nie spowodowałem....null zero....a te złodzieje zz zagranicznych koncernów ubezpieczeniowych koszą miliardy co roku i się śmieją z Polaczków że nie da się wyrejestrować czasowo np. na zimę i nie płacić jak na zachodzie:)
                    • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 23.06.19, 17:21
                      No wlasnie. Ci z mniejszym ryzykime powinni plaicic mniej.. A Misiaczek to wogole bo on jezdzi tak ostroznie ze kiedys przypadkiem nawet udalo mu sie dognic fiata 125p i jak mu dotkan zderzerzaka to zalatwil sprawe na miescu ibez ubezpieczenia.... Po co taki ma skladki placic? Po to zeby te przedstawiciele handlowe czy grubsze ryby w slubowych autach rozbijaly te sluzbowe mercedesy?
                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 24.06.19, 13:07
                        > No wlasnie. Ci z mniejszym ryzykime powinni plaicic mniej..

                        Przecież płacą. Jeżdżąc bezszkodowo płacisz kilkukrotnie mniejszą składkę niż ktoś, kto jest sprawcą wypadków.

                        > Po co taki ma skladki placic?

                        Po to, że kurwa rachunek prawdopodobieństwa i statystyka. To, że nie spowodował do tej pory żadnego wypadku (zakładając, że nie łże), to oznacza tylko tyle, że jeździ ostrożnie. Nie oznacza natomiast, że nigdy nie popełni błędu, który skończy się wypadkiem i stratami poważniejszymi niż zarysowany zderzak jakiegoś kredensa. A ubezpieczenie nie ma chronić jego, tylko poszkodowanych.
                        • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 24.06.19, 14:24
                          > A ubezpieczenie nie ma chronić jego, tylko poszkodowanych.

                          Ależ własnie ma chronić ubezpieczonego od odpowiedzialności cywilnej. Ale w istocie chodzi o uniknięcie sytuacji, gdy szkodnik nie jest w stanie z własnej kieszeni uregulować należnego odszkodowania dla pokrzywdzonego.
                          Odnośnie statystyk i prawdopodobieństwa, to ciekawe kto generuje najwięcej wypłat odszkodowań:
                          1. Ci którzy dotychczas jeździli bezszkodowo aż przytrafił się ten pierwszy raz.
                          2. Ci którzy zaliczyli już przynajmniej raz spowodowanie komuś szkody.

                          Rozkład po tych dwóch kategoriach pozwolił by wyrobić sobie opinię, czy nie warto by bardziej zróżnicować składki.
                          • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 23:39
                            To jest prosta kalkulacja..... Ten co jeszcze nie zaliczyl wypadku z jego winy ma 2 plusy - pierwszy to ze ubezpieczenie za niego jeszcze nie wyplacilo ani grosza i ze byc moze jezdzi ostroznie wiec nie maniejsze ryzyko ze zaplaca.....

                            A ci co maja juz wypadki to ubezpieczenie juz ponioslo koszty za ich jazde i byc moze bedzie tego wiecej ... wiec sa uwaznai jako "podwyzszone ryzyko i mala oplacalnosc"
                            • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 23:47
                              Do tego okazuje sie ze statystyki mowia ze ludzi w zwaizkach malzenskich maje mniej wypadkow, podobnie ludzi wyksztalceni.
                              Podobnie szanse na wypadek i potencjalne koszty zwiazane zaleza od okolicy w jekiej sie mieszka - bo rozne uklady ruchu..
                              Okazyje sie ze duz ilosc wypadkow to drobne stluczki na parkingach i to w okolicy zamieszknia a wiec jak masz noweczesna galerie z szrokimi parkingami to mniejsze szanse niz male podworko gdzie cal okolica probuje zaparkowac.
                              A takze zalezy jaca kategora ludzi mieszka w okolicy - bo jak walniesz misiowi Polo a misia nie uszkodzisz to kaszty minimalne...
                              A jak rozwalisz komus Porsche i polamiesz prawnika czy lekarza to juz gorzej...i na pewno drozej. Dlatego roznzice w kosztach ubezpieczeni anaj sens - nie kazdymusi placic tyle samo....
                              No chyba ze to "urownilowka"
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 10:47
                                > Dlatego roznzice w kosztach ubezpieczeni anaj sens
                                > - nie kazdymusi placic tyle samo....

                                Przecież nie każdy płaci tyle samo. Wysokość składki zależy od tych wymienionych przez ciebie czynników i całej masy innych. Równa jest tylko gwarantowana suma ubezpieczenia.
                • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 23.06.19, 13:53
                  engine8 napisał(a):

                  > A co by sie z Toba stalo jak bys walnal takiego waszego - jak mu tam z TV - Woj
                  > ewodzkiego i skasowal mu Bentleya a jego polamal i pozbawil dochodow na rok?

                  To niemożliwe...mam prawo jazdy od 20 lat i żadnego wypadku nie spowodowałem nigdy....raz jedyny 15 lat temu jadąc Cinquecento jakiemuś chłopu ze wsi w Fiacie 125 dotknąłem zderzaka z prędkością 20km/h bo lód w zimie ślisko było to mu dałem na flaszkę 20zł i się rozjechaliśmy....Po co by Wojewoda Bentleyem do naszej wsi przyjeżdżał?...Panie, to nie Ameryka :)
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 24.06.19, 12:14
              > Bo dlaczego ktos biedny majcy auto niewirle warte ma placic
              > tyle samo co posiadacz milionowego auta?

              Bo - będę powtarzał do znudzenia, bo niektórzy wciąż nie łapią, a tobia ta hameryka zrobiła ewidentnie spustoszenia w mózgu - UBEZPIECZENIE OC NIE MA CHRONIĆ CIEBIE, TYLKO TYCH, KTÓRYM WYRZĄDZISZ SZKODĘ. Dlatego nikogo nie obchodzi, co ty byś chciał - istotne jest, co chcą poszkodowani. A autem za tysiąc można wyrządzić komuś takie same szkody, jak autem za milion.
              • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 24.06.19, 17:12
                Alez ja to rozumiem problem w tym ze jesli rzeczy sa posuniete do ekstremow to wlasnie macie to co macie.....Kazdy - nawet ten najbiedniejszy, musi sie ubezpieczac na astronomiczne sumy tylko dlatego ze bogaci maj drogie auta. A rozsadniej byloby ubezpieczac siebie a nie kogos..
                • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 09:58
                  Większe ekstremum to chyba w USA, gdy można ubezpieczyć się na niską kwotę, a powodując komuś szkodę na wiele wyższą nie jest się w stanie tego uregulować. No bo co wtedy? Jako bankrut dożywotnio nie będzie już miał możliwości zarobić na dom i samochód, bo mu wszystko komornikowie zabiorą i stanie się niewolnikiem. No i rzecz jasna ubezpiecza się siebie. OC jest ubezpieczeniem przed staniem się niewolnikiem w takich okolicznościach.
                  • trypel Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 11:02
                    Jakie dożywotnio? Po bankructwie zaczynasz od zera i tyle. Mam młodsza kuzynkę która została do tego zmuszona
                    • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 07:52
                      No ale po bankructwie co da komuś start od zera, skoro zawsze będzie na zerze, bo co zarobi, to mu zabiorą, a jak nie będzie chciał, to go zabiją.
                      • trypel Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 08:57
                        Chyba nie rozumiesz na czym to polega.
                        Po bankructwie zaczynasz od zera i nic nikt Ci nie zabiera. Bankructwo to proces sądowy. Zreszta w Polsce niełatwy i trwający długo
                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 10:49
                        > No ale po bankructwie co da komuś start od zera, skoro
                        > zawsze będzie na zerze, bo co zarobi, to mu zabiorą,

                        Bredzisz. Ogłaszasz bankructwo - właściwie to ogłasza je sąd na twój wniosek po zbadaniu okoliczności - po czym oddajesz cały (prawie) posiadany majątek na spłatę długów i jesteś czysty. Nikt ci nie zabiera niczego ponad to, co miałeś przed bankructwem.
                      • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 19:31
                        Po to oglaszasz bankructow zeby ci nikt tego nie zabral... Ofocjlnie oglaszasz wszem i wobec ze nie bedziesz splacal dlugow...bo jestes niewyplacalny.

                        Np koles hindus kupil dom w Sillicon Valley za $0.5M .... i wzial na to kredyt na 30 lat
                        Po 5 latach wartosc domu sie podwoila.. ale wiekoszsc kredytu (~ $450k) ciagle do spacenia bo splacal odesetki glownie..
                        Przefiansowal dom na nowa pozyczke do 80% wartosci obecnej (po naszemu sie mowi ze "wyciagnal z domu equity" ) .. Czyli $800 tys. i po splaceniu starego kredytu $450k zostala mu w kieszeni gotowka - i nowy kredyt na ok $350k ale te $350k wlozyl do banku..
                        Ale przyszedl rok 2008 i wartosc domow spadla o polowe. a wiec dom znow wart $400 a kredyt do spacenia $800k..
                        Dostal oferte pracy w Teksasie.
                        Sprzedac domu nie moze bo musilaby sie pozbyc gotowki i jeszcze duzo doplacic aby splacic kredyt... albo spacac kredy przez reszta zycia za dom nie warty tego..
                        Wzial wiec te $350 k i kupil 2x wiekszy dom w Teksasie plus 2 nowe auta - za gotowke.. I w Kaliforni oglosil bankrupcje...
                        Oddal klucze do domu w SV z niesplaconym kredytem i przeprwadzil sie do Teksasu... Przez 7 lat nkt mu nie da kredytu ale on mowi ze nie potrzebuje...

                        Jedynego domu i samochodw mu nie zabora.... W texasie, na florydzie i jeszcze gdzies tam nie mozna zabrac rzeczy niezbednych do zycia w tym domu i aut - nawet jakby dom byl wart $20M...
                        Bank ktory mu dal kredyt spisal go na straty
                        Koles ma wlasny i splacony dom i samochody oraz prace z dobra pensja.
                        7 lat minelo i wszytkie zapiski o bankrupcji zostaly wykasowane - znow banki beda go prosic aby wzial kredyt...
                        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 27.06.19, 10:55
                          > Ofocjlnie oglaszasz wszem i wobec ze nie bedziesz splacal dlugow...
                          > bo jestes niewyplacalny.

                          U nas to tak nie działa. USA to jednak dziki kraj.
                          • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 27.06.19, 19:23
                            I wlasnie ta dzikosc jest piekna...

                            No ale to ze oglosisz sie niewyplacalnym chroni cie jedynie w ograniczonym zakresie i roznie w roznych w stanach bo w takich jak Kalifornia to ciagle prywatnie mozna sadzic i wyciagc co sie da i ile sie da.. wiec rzczywiscei trzeba miec wszytko dobrze ukryte albo go nie miec ale w takim Teksasie dom jest chroniony do 100% wartosci... No ale zawsze mozna sie wypprowadzic do teksasu czy na floryde....
                            I znowu sie bede powtarzal - my mamy opcje ...:)
                  • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 12:11
                    tbernard napisał:

                    > Większe ekstremum to chyba w USA, gdy można ubezpieczyć się na niską kwotę, a p
                    > owodując komuś szkodę na wiele wyższą nie jest się w stanie tego uregulować. No
                    > bo co wtedy? Jako bankrut dożywotnio nie będzie już miał możliwości zarobić na
                    > dom i samochód, bo mu wszystko komornikowie zabiorą i stanie się niewolnikiem.
                    > No i rzecz jasna ubezpiecza się siebie. OC jest ubezpieczeniem przed staniem s
                    > ię niewolnikiem w takich okolicznościach.

                    tylko że Ameryka to inny świat...tam szkody są większe bo ludzie są bagatsi i jeżdżą brykami za kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy dolców....a u nas zazwyczaj 10 letnie Golfy, Polo, Skody warte 15-30 tysięcy zł to ledwie 5 tysięcy dolarów
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 17:07
                    Po ogloszeniu bankructwa masz 7 lat "karnego traktowania" potem to znika ,,, i rodzisz sie od nowa.
              • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 12:05
                vogon.jeltz napisał:

                > > Bo dlaczego ktos biedny majcy auto niewirle warte ma placic
                > > tyle samo co posiadacz milionowego auta?
                >
                > Bo - będę powtarzał do znudzenia, bo niektórzy wciąż nie łapią, a tobia ta hame
                > ryka zrobiła ewidentnie spustoszenia w mózgu - UBEZPIECZENIE OC NIE MA CHRONIĆ
                > CIEBIE, TYLKO TYCH, KTÓRYM WYRZĄDZISZ SZKODĘ. Dlatego nikogo nie obchodzi, co t
                > y byś chciał - istotne jest, co chcą poszkodowani. A autem za tysiąc można wyrz
                > ądzić komuś takie same szkody, jak autem za milion.

                a ile jest w Polsce samochodów za milion? i jakie jest prawdopodobieństwo że rozbiję komuś auto za milion skoro ja przez 20 lat wypadku nie spowodowałem? żadne.
                Więc dlaczego moja składka musi być taka jak za ubezpieczenie na milion a nie na pół miliona ale mniejsza składka? i dlaczego nie mogę wyrejestrować auta na zimę jeśli zimą nie jedżę?
                bo kasa musi sie zgadzać koncernom które koszą miliardy
                • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 12:08
                  przynajmniej w ameryce każdy kupuje ubezpieczenie skrojone na jego potrzeby a nie na milion co na polskich drogach takich aut nie ma i takich szkód ....średnio zamożny Polak jeździ autem za 20-30 tysięcy....a większość za 5-15....a bajki o wypranych mózgach opowiadaj sobie do lustra
                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 13:06
                    > przynajmniej w ameryce każdy kupuje ubezpieczenie skrojone na jego potrzeby

                    Jak widać nie. Ubezpieczenie pokryje tylko szkody do wysokości $50k, a co do reszty, no cóż, prawnik celebryty oskubie babę z Hondy do gołej skóry.

                    > na polskich drogach takich aut nie ma i takich szkód

                    Owszem są. Spowodujesz karambol z udziałem autobusu, w którym będą ofiary śmiertelne i inwalidzi albo z udziałem ciężarówki z wartościowym ładunkiem (sam samochód wart kilkaset tysięcy) - to się przekonasz, że są.
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 13:02
                  > i jakie jest prawdopodobieństwo że rozbiję komuś auto za milion
                  > skoro ja przez 20 lat wypadku nie spowodowałem? żadne

                  Jak zwykle u ciebie, chamie, problem zaczyna się już na etapie źle postawionego pytania. Poprawnie powinno być "że narobię szkód materialnych na milion" (już nie mówiąc o zrujnowaniu komuś zdrowia). I owszem, takie prawdopodobieństwo jest niezerowe. To, że jeździsz do tej pory bezpiecznie i szczęśliwie nie oznacza, że tak będzie zawsze.

                  > Więc dlaczego moja składka musi być taka jak za ubezpieczenie na milion
                  > a nie na pół miliona ale mniejsza składka?

                  Bo taki jest wymóg ustawowy, żeby wszyscy funkcjonowali na takich samych zasadach i żebyś nie obudził się w czarnej dupie, jak ktoś zrobi szkodę tobie, chamie. To raz. A dwa, że obniżenie sumy odszkodowania w tym wypadku nie przełożyłoby się na wysokość składki (a na pewno nie liniowo), która już teraz jest śmiesznie niska. Za swoje srolo płacisz pewnie koło 15 euro miesięcznie.

                  > i dlaczego nie mogę wyrejestrować auta na zimę jeśli zimą nie jedżę?

                  Bo różne misiaczkopodobne pizdy tak kombinowałyby i potem jeździłyby bez ubezpieczenia.

                  > bo kasa musi sie zgadzać koncernom które koszą miliardy

                  Jak zwykle pierdolisz, głąbie, jakieś debilne teorie quasi-spiskowe. Ubezpieczenie OC jest generalnie deficytowe lub balansuje na granicy opłacalności, więc dla firm to żaden interes.
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 17:12
                    Tzn mowisz ze dla firm ubezpieczeniowych OC jest na granicy oplacalnosci? W Polsce czy europie czy i tu i tam?
                    Bo u nas to ich zniwo.... dlatego dorzycaj inne opcje za mniejszy koszt.
                    Jesli tak tzn ze cos z tym planem biznesowym ubezpieczen jest nie tak ...
                    To na czym ubezpieczenia zarabiaja?
                    • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 10:55
                      > Tzn mowisz ze dla firm ubezpieczeniowych OC jest na granicy oplacalnosci?
                      > W Polsce czy europie czy i tu i tam?

                      W Polsce na pewno. Patrz np:
                      ubea.pl/Ubezpieczyciele-zarabiaja-na-OC-wiecej-i-duzo-placa-za-wypadki%2Cartykul%2C1645/

                      W Europie nie wiem, ale podejrzewam, że jest podobnie - np. składka we Włoszech jest chyba najwyższa w UE, ale biorąc pod uwagę liczbę stłuczek i ceny usług blacharskich plus koszty leczenia...

                      > Jesli tak tzn ze cos z tym planem biznesowym ubezpieczen jest nie tak ...
                      > To na czym ubezpieczenia zarabiaja?

                      Jeśli chodzi o ubezpieczenia komunikacyjne, to na oferowanych w osobno lub w pakietach z OC ubezpieczeniach dobrowolnych. Niska składka obowiązkowego OC przez lata służyła głównie przyciągnięciu klienta.
    • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 25.06.19, 17:34
      Czyli generalny wniosek ze Wy zdecydowanie wolicie Wasz system ubezpieczen OC gdzie macie narzucone skladki i poziom ubezpieczenia izawsze winny i tylko winny jest opwoedzilany za szkody Wan wyrzadzone ,
      My zdecydowanie wolimy nasz gdzie poziom ubezpieczen i ja i ten z drugiej strony moze sobie wybierac wg wlasnych potrzeb i mozliwosci a ja jak chce by c bardzo dobrze i wysoko ubezpieczony to musze o tym sam pomyslec. Podbnie zreszta z innym ubezpieczeniami i nie tylko.
      Oczywiscie nasze media nie pisza ze Was system jest zly a nasz dobry - wasze zas ciagle to robia - pokazujac jakie ta makbryczne ukady i zycie jest w tej ameryce... widocznie i to czesc systemu.

      A ja - majac opcje i mozliwosci wyboru systemu socjalistycznego europy gdzie rzad sie ma zajmowac obywatelem i tutejszego brutalnego bezprawia gdzie kazdy ma myslec o sobie - wybralem i gdyby byla taka koniecznosc to ponownie wybralbym ten tutaj ze wszytkimi jego ulomnosciami.
      Nie wiem ktory jest lepszy a ktory gorszy - mysle ze to kwestia podejscia i odwagi brania odpowiedzialnosci za siebie...

      A wiec jestesmy i Wy i My we wlasciwych miejscach.. i jedni drugim w droge wchodzic nie bedziemy ..:)
      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 10:59
        > Wasz system ubezpieczen OC gdzie macie narzucone skladki

        Nie mamy narzuconych składek. Są one kalkulowane indywidualnie.

        > My zdecydowanie wolimy nasz gdzie poziom ubezpieczen i ja i ten
        > z drugiej strony moze sobie wybierac wg wlasnych potrzeb i mozliwosci

        My też możemy. Obowiązkowe jest jedynie OC chroniące INNYCH przed skutkami twoich błędów.

        > Oczywiscie nasze media nie pisza ze Was system jest zly a nasz dobry

        Wasze media to zdaje się w ogóle są zafiksowane na USA i niewiele piszą o rzeczach, które nie są bezpośrednio związane ze Stanami (bądź z państwami, z którymi Jankesi aktualnie toczą wojnę)
    • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 26.06.19, 05:18
      O co Polak mysli m in o ubezpieczeniach... i "Opiece Panstwa"
      www.youtube.com/watch?v=WGeKfpWEB44

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka