Dodaj do ulubionych

Hamowanie klaksonem

17.09.20, 13:12
Oglądam różne filmiki w internetach i ostatnio bardzo popularne staje się hamowanie klaksonem.

Ludzi już całkiem pojebało? Przecież to nie jest tak że jeden z drugim nie widzą co się dzieje. Serio dla nagrania chcą ryzykować zdrowie i życie innych?
Obserwuj wątek
        • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 14:14
          Tak tez moze byc...

          Czesta sytuacja:

          nagrywajacy jedzie lewym pasem, z prozdu na prawym ktos wrzuca "migacz" chwile czeka i wjezdza na lewy... miejsca miedzy autami sporo, roznica predkosci nie wielka... ale nagrywajacy musi udowodnic, ze mu zajechano

          Wiec albo to co napisales albo czesc nas lubi sie na cos wku..wic co jakis czas i tylko powodu szuka.
      • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 14:12
        Mam tez wrazenie, ze gdyby ludzie troche chcieli ulatwic innym zycie na drodze to wielu niebezpiecznych sytuacji ozna by uniknac.
        Ale ludzie maja jakas awersje by w sytuacji "Ja, KU..WA JADE!!!! PACZAJ" zdjac czasem noge z gazu czy nie korzystac z tego, ze maja pierwszenstwo/prawo za wszelka cene.
        • samspade Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 14:41
          galtomone napisał:

          > Mam tez wrazenie, ze gdyby ludzie troche chcieli ulatwic innym zycie na drodze
          > to wielu niebezpiecznych sytuacji ozna by uniknac.

          Ja ostatnio ułatwiam życie innym coraz rzadziej. Szczególnie na eSkach. Coraz rzadziej puszczam tych z tyłu jadących szybciej. Coraz rzadziej.
          • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 15:03
            Twoj wybor.
            Ja tam mam w dupie, ze mialem racje/prawo/pierwszensto jak efektem mojego udowadniania innym wlasnych racji ma byc moja rozwalnona fura i klopot.

            Jak to mowia (to nie do ciebie!) "jedz pan w ch...j" i mam swiety spokoj.
            Tacy goscie w koncu trafia na "swoje drzewo" i ja nie chce byc tym drzewem. A honoru mi od tego tez nie ubedzie.
            • samspade Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 15:14
              Jaka rozwalona fura? O czym ty piszesz. Po prostu nie uśmiecha mi się zwalnianie ze 120 czy 130 do 80 żeby ułatwić życie zapierdalaczowi. Czemu nie może być tak że to zapierdalacz zwolni do mojej prędkości i pojedzie w chuj gdy skończę wyprzedzanie i zjadę na prawy pas?
              Ale jeżeli to dla ciebie sprawa honoru to zwalniaj. Ja po kilku przypadkach gdy pociąg zapierdalaczy zablokował mnie na prawym pasie zacząłem myśleć o swoim komforcie podróżowania a nie o zapierdalaczach.
              • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 15:28
                samspade napisał:

                > Jaka rozwalona fura? O czym ty piszesz. Po prostu nie uśmiecha mi się zwalniani
                > e ze 120 czy 130 do 80 żeby ułatwić życie zapierdalaczowi.

                Az tak uprzejmy nie jesteme, ale jak tylko moge to spierdalam na prawy albo czekam ze zjazdem na lewo jak widze ze sie taki kolo zbliza.

                Trudno, zebym w polowie tira lub tuz przed hamowal.... bo to jeszcze gorzej. Ale jak tylko moge zejsc kretynowi z drogi (czy w inny sposob sie nie narazic) to to robie i reszte mam w dupie.


                > Czemu nie może być t
                > ak że to zapierdalacz zwolni do mojej prędkości i pojedzie w chuj gdy skończę w
                > yprzedzanie i zjadę na prawy pas?

                Alez moze, sytuacja gdy jestes w trakcie manewru to troche nie to co mialem na mysli. Przeciez sie nie ulotnisz w sekunde.
                Ale wielu sytucaji da sie uniknac odrobina dobrej woli i przewidywaniem.

                Wyprzedzanie i dwupasmuowka to nie jedyna sytuacja gdzie mozna sobie odpuscic.

                Jak widze kogos kto mnie i kilka innych aut usiluje przed tirem wyprzedzic prawym i sie wcisnac, to na wszelki wypadek nie robie mu na zlosc udowadniajac, ze powinien sie ustawic na koncu kolejki.

                Niech jedzie w pizdu, byle dalej ode mnie.

                > Ale jeżeli to dla ciebie sprawa honoru to zwalniaj.

                Znow cos ci sie bzdurzy... ty to robisz specjalnie - jak zapierdalacz/szeryf, czy bezwarnukowo?


                > Ja po kilku przypadkach gdy
                > pociąg zapierdalaczy zablokował mnie na prawym pasie zacząłem myśleć o swoim k
                > omforcie podróżowania


                No ja jednak wole na minute utkanac na prawym pasie niz sie wciskac jak widac, ze jest sznurek szybkich aut.
                Ty cenisz komfort ja bezpieczenstwo.

                Moze warto pomyslec o zmianie auta?
                Mnie jest w moim komfortowo nawet jak 40 km/h jade....
                • samspade Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 15:49
                  galtomone napisał:


                  > ty to robisz specjalnie - jak zapierdalacz/szeryf, c
                  > zy bezwarnukowo?

                  > Ty cenisz komfort ja bezpieczenstwo.
                  >
                  > Moze warto pomyslec o zmianie auta?
                  > Mnie jest w moim komfortowo nawet jak 40 km/h jade....

                  I jak widać jest ci komfortowo gdy pierdolisz głupoty.
                  W jakim celu pierdolisz takie farmazony?
                    • samspade Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 10:01
                      Widać niechcący dostosowuję się do ciebie. Nie powinienem tak robić. Chcesz zjeżdżać na prawy pas pomiędzy ciężarówki i zwalniać żeby ułatwiać tym szybszym z tyłu?
                      Bi maj gest.
                      Nie wiem czemu sugerujesz że normalna jasna lewym pasem podczas wyprzedzania pojazdów jest jakąś nieuprzejmością? Jadę 130 i jeśli miedzy ciężarówkami na prawym nie ma przerwy takiej że mógłbym jechać bez zmiany prędkości przez co najmniej kilka sekund to nie zjeżdżam. A gdy widzę że z za mną jest pociąg wściekłych lewopasmowców nawet nie zastanawiam się nad zjazdem jeśli na prawym nie mam wolnych ze 150 metrów.
                      Ale jak już napisałem chcesz zwalniać do 80 żeby ci z tyłu nie musieli wlec się 130 wolna wola.
                      Oczywiście gdy widzę że z tyłu jest konkretny zawodnik ustąpię mu nawet przy mniejszej luce. Tyle że konkretny nie siada na zderzaku.
                      • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 10:16
                        samspade napisał:

                        > Widać niechcący dostosowuję się do ciebie. Nie powinienem tak robić. Chcesz zj
                        > eżdżać na prawy pas pomiędzy ciężarówki i zwalniać żeby ułatwiać tym szybszym z
                        > tyłu?

                        Wskaz gdzie opisalem TAKĄ SYTUACJĘ. Wymyślasz ssobie skrajne scenariusze a potem z nimi dyskutujesz. Ja tym czasem pisze dośc ogólnie bo nie tylko przy wyprzedzaniu i na dwupasmowce mozna spotkac agresynego debila za kolkiem i nie tylko na dwupasmowkach warto byc na drodze uprzejmym.

                        > Nie wiem czemu sugerujesz że normalna jasna lewym pasem podczas wyprzedzania po
                        > jazdów jest jakąś nieuprzejmością?

                        Wskaz gdzie tak napisalem - albo dalej dyskutuj z wytworami wlasnej wyobrazni.


                        > Ale jak już napisałem chcesz zwalniać do 80 żeby ci z tyłu nie musieli wlec się
                        > 130 wolna wola.

                        Pisz co chcesz... w zasadzie miales napisac do 60, byloby jeszcze bardziej obrazowo.

                        > Oczywiście gdy widzę że z tyłu jest konkretny zawodnik ustąpię mu nawet przy mn
                        > iejszej luce. Tyle że konkretny nie siada na zderzaku.

                        Tak z ciekawosci, po czym rozpoznajesz "konkretnego zawodnika", ktoremu ustepujesz przy najmniejszej luce?
                        • samspade Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 10:37
                          Skoro na moje wpisy odpowiadasz że honor nie ucierp, i że jedź w chuj i masz kłopot z głowy itp. I to nie jest żaden skrajny scenariusz. To rzeczywistość. W ciągu tygodnia 3 bądź 4 dni w tygodniu jeżdżę eSką w jedną i drugą stronę. I to jest szara rzeczywistość niczym szczególnym jest że na prawym pasie jadą 80 czy 90. Niczym szczególnym jest że odstępy między pojazdami na prawym pasie są rzędu 50 czy 100 metrów. Niczym szczególnym jest ustawianie się swoistego "pociągu" na lewym pasie.
                          Skoro dla ciebie są to sytuacje skrajne to cóż...
                          A po czym poznaję konkretnego? Po pierwsze nie siada na zderzaku, nie pogania, widać że patrzy co się dzieje na drodze. I nie najmniejszej luce czytaj na co odpowiadasz. Nie misiaczkuj.
                          • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 10:58
                            samspade napisał:

                            > Skoro na moje wpisy odpowiadasz że honor nie ucierp, i że jedź w chuj i masz kł
                            > opot z głowy itp.

                            Owszem. Moj nie uciepri. Stwierdzam fakt. Nie wiem zas gdzie w tej wypowiedzi widzisz tiry...
                            Jak moge (co chyba oczywiste?) to staram sie puscic takiego goscia szybciej niz pozniej.

                            Jak luka miedzy tirami jest wystarczjaca by nie zwalniac zbyt duo, to tez to robie. Osobiscie nie mam z tym problemu.

                            > I to nie jest żaden skrajny scenariusz. To rzeczywistość. W c
                            > iągu tygodnia 3 bądź 4 dni w tygodniu jeżdżę eSką w jedną i drugą stronę. I to
                            > jest szara rzeczywistość niczym szczególnym jest że na prawym pasie jadą 80 czy
                            > 90. Niczym szczególnym jest że odstępy między pojazdami na prawym pasie są rzę
                            > du 50 czy 100 metrów. Niczym szczególnym jest ustawianie się swoistego "pociągu
                            > " na lewym pasie.

                            Zapewne nie mam racji ale jakas frustracja sie z tego przebija...

                            > Skoro dla ciebie są to sytuacje skrajne to cóż...

                            Znow sobie wymyslasz... Skraja sytuacja ktora opisales wczesniej jest wbijanie sie celowo miedzy 2 tiry i zwalnanie o 50 lub wiecej km/h zeby tylko kogos puscic.

                            Jesli to dla ciebie bylo niejasne, to tego Ci nie poroponowalem. I powtarzam, raczej mam na mysli ogol drog i generalnie nasze wspole interkacje a nie tylko przypadek dwupasmowki i tirow.

                            Widze jak kierowcy w miescie reaguja gdy ktos chce zmienic pas w tloku. Skrocenie dystansu zeby mu sie jednak nie udalo nie jest jakos specjalnie niespotykane. Itd... itd... sytuacji, gdzie mozna komus cos ulatwic a gdy sie tego nie robi sytuacja robi sie niebezpieczna mozna by mnozyc.

                            Troche jak w "twoim" filmiku.... Czasem wystarczy zjadc noge z gazu i straci 5 s. ale lepiej jest przyspieszyc, dojechac do czyjegos zderzaka i trabic z oburzeniem, ze zajechal.


                            > A po czym poznaję konkretnego? Po pierwsze nie siada na zderzaku, nie pogania,
                            > widać że patrzy co się dzieje na drodze.

                            Hmmm.... nie wiem czym zatem rozni sie "konkretny zawodnik" od kazdego innego auta i normlanego kierowcy ktory jedzie za toba troche szybciej i spokojnie czeka az zakonczysz swoj manewr i zjedziesz...

                            > Nie misiaczkuj.

                            ?
          • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 13:27
            samspade napisał:


            > Ja ostatnio ułatwiam życie innym coraz rzadziej. Szczególnie na eSkach. Coraz r
            > zadziej puszczam tych z tyłu jadących szybciej. Coraz rzadziej.

            Ja w ogóle ich nie puszczam. Po prostu - gdy na prawym pasie jest pusto na dosyć długim odcinku - to zjeżdżam na ów pas. Niezależnie od tego, czy coś za mną jedzie, czy nie - czyli nie dlatego, żeby kogoś "puścić".
            • tbernard Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 21:08
              Ja podobne reguły stosuję. Do tego aby nieco złagodzić parcie tym z tyłu, to robię im uprzejmość dodając nieco gazu aby skrócić czas wyprzedzania i znalezienia wystarczającego miejsca na prawym pasie. Jak już widzę, że do tego miejsca się zbliżam, to jeszcze kończąc to ostatnie wyprzedzanie wrzucam prawy migacz, aby jakiś pędziwiatr nie wcisnął się na jakieś epsilonowe odstępy między mną, a tym którego dopiero wyprzedziłem, gdyż mam w zwyczaju zmieniać pas z marginesami a nie przed samym nosem wyprzedzonego. Ale ten z tyłu przynajmniej wie, że nie będę lewym już dłużej kontynuował jazdy i ta wiedza być może nieco łagodzi w nim temperament. A jak już wrócę na prawy, to sobie wracam do swojej tempomatowej prędkości, która i tak jest z małym marginesem na plus w stosunku do przepisowej.
              • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 08:22
                Ja też czasami przyspieszę (zwłaszcza gdy trochę mam jeszcze odległości do TIRa na prawym), ale pod warunkiem, że ten z tyłu nie naciska. Jeżeli naciska, to efekt będzie odwrotny do tego, który chciałby uzyskać.

                Zjeżdżam na prawy OD RAZU, ale robię to na tyle powoli, że gdy jestem połową samochodu na prawym pasie, to od TIRa jest już bezpieczna odległość.
                Zwracam też uwagę, że można nieco bliżej TIRa się pojawić jadąc szybciej - wtedy bezpieczna odległość jest mniejsza, bo ... jedziesz szybciej, więc w razie twojego hamowania jest jego czas na reakcję zanim w ogóle zrównasz do jego prędkości.
                Odwrotnie jest w drugą stronę - gdy masz TIRa przed sobą, lepiej zmienić pas zawczasu.
    • wislok1 Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 17:08
      Auto z kamera napier.alalo w srodku miasta ZDECYDOWANIE powyzjej 50, przy 50 by sie zatrzymalo daaaaaaaaleko przed babcia......

      Babcia samobojczyni, ale kierowca auta z kamerka to potencjalny MORDERCA

      W De mialby przeje.ane za ten numer, od razu by zadzwonili ludzie na policje i punkty karne oraz spory mandat.....
        • wislok1 Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 17:57
          Na poczatku tylko trabil, a nie hamowal....
          Potem zaczal hamowac i zatrzymal sie zaraz obok babci

          Bo jechal zdecydowanie za szybko....

          Pomysl przez hamowanie trabieniem i zbyt szybka jazda w miescie to PEWNE punkty karne w DE...

          Przechodnie pomagajacy babci by zadzwonili by na policajow blyskawicznie
          • wislok1 Re: Hamowanie klaksonem 17.09.20, 19:31
            I do tego, gdyby nie kobitka w aucie, co kolo niego siedziala, to by babci NIE zawuwazyl na drodze....

            Facet mial wiecej szczescia niz rozumu,,,,

            Przerazajace...

            I tym sie niestety rozni Zachod od PL w obszarze zabudowanym...
            Na Zachodzie nikt w srodku miasta nie szaleje ( prawie nikt, tylko jakies swiry )....
            A pieszy to swietosc...

            Inaczej konsekwencje dla kierowcy moga byc bardzo dotkliwe
      • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 13:53
        Sa sytuacje, gdy zatrzymanie sie zamiast przyspieszeni, to najgorsze co moze pieszy zrobic. Wiec ja sie osobisie spodziewam, ze nie mam bladego pojecia co zrobi pieszy/inny kierowca w sytuacji gdy zachowuje sie niezgodnie z przepisami.

        Przypadki, ze przestraszony klaksonem pieszy zamiast przyspieszyc i uciec staje jak slup soli na srodku pasa tez sie na pewno zdarzały i zdarzają. Zreszta i kierowcom sie zapewne zdarza gdy nie wiedza co sie w okolo nich dzieje. Nawet to czasem na tych filmikach widac...
        • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 15:08
          galtomone napisał:

          > Sa sytuacje, gdy zatrzymanie sie zamiast przyspieszeni, to najgorsze co moze pi
          > eszy zrobic. Wiec ja sie osobisie spodziewam, ze nie mam bladego pojecia co zro
          > bi pieszy/inny kierowca w sytuacji gdy zachowuje sie niezgodnie z przepisami.
          >

          Cały czas są jacyś piesi zachowujący się niezgodnie z przepisami - ale mają minimum instynktu samozachowawczego. Czyli np. lezą na czerwonym, ale samochód przepuszczą.
          Ja bym się nie spodziewał, że babcia podejmie decyzję o wpierniczeniu się pod koła.
          Jak się przechodzi nie mając pierwszeństwa, to trzeba się nieco orientować czy coś jedzie i z której strony - tym bardziej że widoczność była dobra.
      • samspade Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 14:58
        Widać nie jestem kierowcą bo gdy widzę pieszego wchodzącego na jezdnię zakładam ze będzie szedł. Ale mniejsza z tym.
        Wpierw ściga się z samochodem. Potem przez kilka sekund jedzie z włączonym klaksonem. Babcia idzie dalej ale nie będzie hamował. Bo po co? Lepiej dalej trąbić.
        Ja widzę w nim dużo winy. Tak jak w tym z pierwszego nagrania www.youtube.com/watch?v=jzFLr4b_Avw
        Zamiast hamować krzyczy kurwa nie. Brawo.
        • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 15:14
          samspade napisał:

          > Widać nie jestem kierowcą bo gdy widzę pieszego wchodzącego na jezdnię zakładam
          > ze będzie szedł.

          Jak bydło na rzeź pomimo trąbienia? Zakładam, że samobójcą nie jest. Owszem, zdarza się - jak na filmiku - że jednak jest. Ale skoro pieszy świadomie powoduje zagrożenie, to bardziej po jego stronie jest obowiązek by je zażegnać albo chociaż nie powiększać.

          > Wpierw ściga się z samochodem. Potem przez kilka sekund jedzie z włączonym klak
          > sonem. Babcia idzie dalej ale nie będzie hamował. Bo po co? Lepiej dalej trąbić

          I by przejechał przed nią, gdyby nie przyspieszyła.

          > Ja widzę w nim dużo winy. Tak jak w tym z pierwszego nagrania www.youtube.com/watch?v=jzFLr4b_Avw
          > Zamiast hamować krzyczy kurwa nie. Brawo.

          Ten tutaj został postawiony przed faktem dokonanym - nie było szans, by TIR się usunął. A babcia w ostatniej chwili przyspieszyła - więc to żadna analogia.
          • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 15:21
            klemens1 napisał:

            > I by przejechał przed nią, gdyby nie przyspieszyła.

            Ja jakis dziwny jestem, ale nie wyobrazam sobie, ze nawet przeszlaby mi przez glowe mysl, by tego sprobowac i sprawdzac czy sie zmieszecze....
            • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 15:59
              Babcia bez przyspieszania jeszcze by nie osiągnęła pasa, po którym jechał nagrywający, więc nie byłoby nawet dylematu odnośnie "mieszczenia się".
              Oceniam, że byłaby najdalej przy bliższej szynie tramwajowej.
            • vogon.jeltz Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 16:52
              > Ja jakis dziwny jestem, ale nie wyobrazam sobie, ze nawet przeszlaby mi przez glowe mysl,
              > by tego sprobowac i sprawdzac czy sie zmieszecze....

              O widzę, że debil, skurwysyn i potencjalny morderca klemens wciąż uważa, że "przyspieszyć" to najlepsza i jedyna recepta na uniknięcie zdarzeń drogowych.
              • samspade Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 09:20
                vogon.jeltz napisał:

                > O widzę, że debil, skurwysyn i potencjalny morderca klemens wciąż uważa, że "pr
                > zyspieszyć" to najlepsza i jedyna recepta na uniknięcie zdarzeń drogowych.

                W tym przypadku trzeba przyznać że przyspieszenie uznał za przyczynę sytuacji. Przyśpieszenie pieszej. Jazda przez kilka sekund z klaksonem zamiast hamowania jest ok. Tylko ta piesza. Jej wina. Baran za kierownicą niewinny.
                • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 18:13
                  samspade napisał:

                  > vogon.jeltz napisał:
                  >
                  > > O widzę, że debil, skurwysyn i potencjalny morderca klemens wciąż uważa, że "pr
                  > > zyspieszyć" to najlepsza i jedyna recepta na uniknięcie zdarzeń drogowych
                  > .
                  >
                  > W tym przypadku trzeba przyznać że przyspieszenie uznał za przyczynę sytuacji.
                  > Przyśpieszenie pieszej.

                  Ten gównojad myślał, że chodzi o przyspieszanie i to jeszcze przyspieszanie samochodu?
                  Nie uwierzyłbym, gdybym nie sprawdził - a jednak można być aż tak głupim.

                  > Jazda przez kilka sekund z klaksonem zamiast hamowania
                  > jest ok. Tylko ta piesza. Jej wina. Baran za kierownicą niewinny.

                  Piesza zachowała się jak niedorozwinięta. Nie dość, że lazła nie patrząc, to jeszcze reagowała nie patrząc.
                  Za kierownicą żadnego barana nie było - to dzięki jego refleksowi, pomimo zaskoczenia samobójczym przyspieszeniem pod koła, babcia nie została potrącona.
                  To niesamowite - trąbi na pieszego, żeby się nie wpierdalał pod koła, a ten jeszcze bardziej się wpierdala pod koła.
                  • kokosowy15 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 19:06
                    Zachowała się jak niedorozwinięta? A może taka właśnie jest, i też nie wolno jej przejechać. Tylko nie pisz o obowiązkowej opiece, bo to dotyczy ubezwlasnowolnionych a nie z zaburzeniami percepcji.
                    • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 22:23
                      A ktoś zamierzał ją przejechać? Bo ja widziałem rozpaczliwą próbę hamowania a wręcz zjechania z jezdni - gdy się okazało, że zachowała się jak niedorozwinięta.
                      Tak czy owak - babcia jest niebezpieczna - nie tylko dla samej siebie. Ale po co jej opieka? To kierowca ma przewidzieć, że trafił na kogoś takiego. Ciekawe, czy jak wyskoczy zza drzewa na jezdnię, to też ma przewidzieć.
                      • tbernard Re: Hamowanie klaksonem 20.09.20, 14:33
                        klemens1 napisał:

                        > Tak czy owak - babcia jest niebezpieczna - nie tylko dla samej siebie. Ale po c
                        > o jej opieka? To kierowca ma przewidzieć, że trafił na kogoś takiego. Ciekawe,
                        > czy jak wyskoczy zza drzewa na jezdnię, to też ma przewidzieć.

                        W równym stopniu ten kierowca jest niebezpieczny o ile nie bardziej. On publikując film nawet nie uświadamiał sobie, że te gadki o sejczento tylko go obciążają, bo pokazał, że na jezdni jakieś ambicjonalną konkurencję uprawia co skutkuje nabraniem zbyt dużej prędkości. Normalnemu kierowcy wystarczyło by zdjęcie nogi z gazu odpowiednio wcześnie. Babcia zza drzewa nie wyskoczyła i nawet laska pokazała swoim krzykiem, że pewnie wcześniej by zdążyła zareagować, dzięki czemu reakcja nie musiała by być tak gwałtowna. Gówniarz jeszcze do auta nie dorósł i powinien jeszcze przy konsoli pozostać.
                          • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 20.09.20, 21:56
                            waga170 napisała:

                            > tbernard napisał:
                            >
                            > > Gówniarz jeszcze do auta nie dorósł
                            > > i powinien jeszcze przy konsoli pozostać.
                            >
                            > Mowisz o autorze filmiku czy o Klimku?

                            Nie ma to jak menel, który próbuje inteligencją błyszczeć.
                            Mówię o tobie, bo mógłbyś się nie domyśleć.
                        • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 20.09.20, 21:55
                          tbernard napisał:

                          > klemens1 napisał:
                          >
                          > > Tak czy owak - babcia jest niebezpieczna - nie tylko dla samej siebie. Al
                          > e po c
                          > > o jej opieka? To kierowca ma przewidzieć, że trafił na kogoś takiego. Cie
                          > kawe,
                          > > czy jak wyskoczy zza drzewa na jezdnię, to też ma przewidzieć.
                          >
                          > W równym stopniu ten kierowca jest niebezpieczny o ile nie bardziej. On publiku
                          > jąc film nawet nie uświadamiał sobie, że te gadki o sejczento tylko go obciążaj
                          > ą, bo pokazał, że na jezdni jakieś ambicjonalną konkurencję uprawia co skutkuje
                          > nabraniem zbyt dużej prędkości.

                          "Nie podjeżdżaj do mnie, seicento". Czyli jak kierowca nie lubi, gdy się do niego podjeżdża, to "uprawia jakieś ambicjonalną konkurencję".

                          > Normalnemu kierowcy wystarczyło by zdjęcie nogi z gazu odpowiednio wcześnie.

                          Już pisałem pierdyliard razy, że nie przewidział, że babcie jest niedorozwinięta. Gdyby wiedział, że przyspieszy wprost pod koła, to na pewno by wręcz hamował.

          • samspade Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 16:29
            Może jak bydło. On na pewno jak baran.
            Nie hamuje mimo że widzi że jego taktyka nie działa. Ciekawe ile jechał. Ale prędkość nie ma wpływu.
            Ten drugi też. Postawiony przed faktem dokonanym. Zamiast zrobić żeby fakt był niedokonany i hamować wolał krzyczeć kurwa nie.
            • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 16:34
              samspade napisał:

              > Może jak bydło. On na pewno jak baran.
              > Nie hamuje mimo że widzi że jego taktyka nie działa.

              Jak najbardziej działa. Przestała działać, gdy babcia zrobiła coś totalne debilnego - ani się nie zatrzymała, ani nawet nie utrzymała tempa, lecz PRZYSPIESZYŁA. Wtedy zmienił taktykę i wyhamował.

              > Ciekawe ile jechał.

              Co to za ulica we Wrocławiu? Łatwo będzie policzyć po odległości między latarniami.

              > Ale prędkość nie ma wpływu.

              Jeżeli żaden z uczestników ruchu nie jest samobójcą, to nie ma wpływu. Tu zresztą nie pędził jakoś. Na tyle powoli jechał, że wyhamował przy najbardziej nieoczekiwanym scenariuszu.

              > Ten drugi też. Postawiony przed faktem dokonanym. Zamiast zrobić żeby fakt był
              > niedokonany i hamować wolał krzyczeć kurwa nie.

              Czyli już widzisz nawet 2 różnice:
              - fakt dokonany vs niedokonany
              - wyhamowanie gdy się okazało, że jednak dokonany vs krzyczenie "kurwa nie"

              Różnice podstawowe - rzekłbym. Więc po co to porównujesz?

              • samspade Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 16:48
                klemens1 napisał:

                > samspade napisał:
                >
                > > Może jak bydło. On na pewno jak baran.
                > > Nie hamuje mimo że widzi że jego taktyka nie działa.
                >
                > Jak najbardziej działa.

                Widzieliśmy jak działała. Doskonale działa.
                Zadziałało że głowa mała. Az piesza upadła.
                Lepiej zamiast hamować liczyć na to że ktoś kto zachowuje się nieracjonalnie zacznie zachowywać się racjonalnie. Doskonałe.
                • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 20:11
                  samspade napisał:

                  > klemens1 napisał:
                  >
                  > > samspade napisał:
                  > >
                  > > > Może jak bydło. On na pewno jak baran.
                  > > > Nie hamuje mimo że widzi że jego taktyka nie działa.
                  > >
                  > > Jak najbardziej działa.
                  >
                  > Widzieliśmy jak działała. Doskonale działa.
                  > Zadziałało że głowa mała. Az piesza upadła.

                  Piesza była pierdolnięta (i to nie przez samochód). Włazi nie patrząc co się dzieje a gdy się dzieje, podejmuje najgorszą możliwą decyzję. Po czym upada - SAMA.
                  A ty obwiniasz kierowcę, którego i tak należy chwalić, że baby nie potrącił pomimo że robiła dosłownie wszystko, by tak się stało.

                  > Lepiej zamiast hamować liczyć na to że ktoś kto zachowuje się nieracjonalnie za
                  > cznie zachowywać się racjonalnie. Doskonałe.

                  Wchodzenie na jezdnię tak, by samochód spokojnie przejechał jest jak najbardziej racjonalne i piesi często tak robią. Nieracjonalne było przyspieszenie by się wpierdolić pod koła.
              • tbernard Re: Hamowanie klaksonem 18.09.20, 21:45
                To ulica Pomorska we Wrocławiu. Według dystansu z gmap i czasu z filmiku (wydaje się nie przyśpieszony ze względu na naturalne tempo innych uczetników i pieszych, tylko głosy sztucznie przerobione na kingsajza) wychodzi średnia nieco ponad 64 km/h. Zaś biorąc punkty gdy był najbardziej rozpędzony to wychodzi ok 70 km/h. Ale pomiary takie amatorskie są obarczone zbyt dużą niedokładnością aby móc zarzut postawić. Pewne jest, że 50 km/h to nie jechał pomijając etap gdy osiągnął ją po ruszeniu i przyśpieszał dalej. Na zasadzie, że funkcja ciągła na przedziale domkniętym (a bardziej ogólnie na zbiorze zwartym) osiąga wartości pośrednie między wartością maksymalną i minimalną.
                • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 08:28
                  Owszem - mi wyszło od drugiej latarni do końca parkingu niecałe 70 km/h. Ale to pieszy spowodował sytuację.
                  Na pewno nie była to prędkość zaskakująca czy uniemożliwiająca pieszemu ocenę sytuacji.
                  Poza tym od trąbienia już nie przyspieszał a mam wrażenie że lekko zwalniał.
                  • kokosowy15 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 17:19
                    Kierowca, z racji posiadania prawa jazdy i kierowania niebezpiecznym narzędziem MUSI umieć ocenić prędkość i odległość na drodze. Pieszy może być niewidomy, głuchy, chory, stary, i może nie być w stanie tego zrobić.
                    • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 19.09.20, 18:05
                      kokosowy15 napisał(a):

                      > Kierowca, z racji posiadania prawa jazdy i kierowania niebezpiecznym narzędziem
                      > MUSI umieć ocenić prędkość i odległość na drodze. Pieszy może być niewidomy, g
                      > łuchy, chory, stary, i może nie być w stanie tego zrobić.

                      Jeżeli ktoś nie jest w stanie poruszać się samodzielnie po jezdni, to powinien mieć opiekuna. Dzieci np. trzeba pilnować bo nie wiadomo, co im do łba strzeli - np. mogą nagle wbiec pod koła. Dokładnie jak ta babcia.
                          • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 20.09.20, 19:53
                            Bo prowadzi auto a nie kota na smyczy.
                            Bo to kierowca i jego +/- 1,5t złomu może zabić. Dlatego powinien uważać podwójnie, myśleć za siebie i starać się myśleć za innych.

                            Każdy może popełnić błąd. Im większa uwaga wszystkich, tym mniejsze konsekwencje, gdy ktoś jednak błąd popełni.
                            • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 20.09.20, 21:56
                              galtomone napisał:

                              > Bo prowadzi auto a nie kota na smyczy.
                              > Bo to kierowca i jego +/- 1,5t złomu może zabić.

                              A pieszy może mieć na wszystko wypierdolone, bo to jego będą zabijać a nie on będzie zabijać?

                                  • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 12:18
                                    "Zabijający" ma uważać BARDZIEJ, trzeba naprawdę się postarać by wyciągnąć z tego taki wniosek jak Twój.

                                    Każdy ma uważać. Ale ludzie popełniają błędy, stąd większy nacisk kładzie się na uwagę tego, kto może uczynić większe szkody.

                                    Analogicznie:
                                    Wszyscy powinni dbać o swoje zdrowie, ale to lekarz musi skończyć medycynę.
                                    • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 17:01
                                      galtomone napisał:

                                      > "Zabijający" ma uważać BARDZIEJ

                                      A w czyim to jest interesie? Tego zabijanego, prawda?
                                      I jeszcze bym zrozumiał, że zabijający jedzie np. po chodniku, gdzie nie jest jego miejsce. Tymczasem w miejscach, gdzie zabijanego nie ma prawa być, to właśnie zabijany powinien uważać.
                                      • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 17:55
                                        klemens1 napisał:

                                        > galtomone napisał:
                                        >
                                        > > "Zabijający" ma uważać BARDZIEJ
                                        >
                                        > A w czyim to jest interesie? Tego zabijanego, prawda?

                                        Ty masz osobowość psychopaty?
                                        To jest w interesie obu stron.
                                        Wydawało mi się to oczywiste.

                                        > I jeszcze bym zrozumiał, że zabijający jedzie np. po chodniku, gdzie nie jest j
                                        > ego miejsce. Tymczasem w miejscach, gdzie zabijanego nie ma prawa być, to właśn
                                        > ie zabijany powinien uważać.

                                        Obaj powinni.
                                        I obaj nie zawsze to robią. Jednak odpowiedzialność jest większa zawsze na tym, który może zrobić większą krzywdę. Nie tylko na drodze.

                                        Dlatego policjant nie może od razu strzelać, lekarz musi ukończyć studia, itd...itd...
                                        Nie ma obowiązku bycia kierowca jeśli ktoś tej dodatkowej odpowiedzialności nie chce zaakceptować.
                                        • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 18:23
                                          galtomone napisał:

                                          > > > "Zabijający" ma uważać BARDZIEJ
                                          > >
                                          > > A w czyim to jest interesie? Tego zabijanego, prawda?
                                          >
                                          > Ty masz osobowość psychopaty?
                                          > To jest w interesie obu stron.
                                          > Wydawało mi się to oczywiste.

                                          Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdybyś nie miał innego wyboru?

                                          > > I jeszcze bym zrozumiał, że zabijający jedzie np. po chodniku, gdzie nie jest j
                                          > > ego miejsce. Tymczasem w miejscach, gdzie zabijanego nie ma prawa być, to właśn
                                          > > ie zabijany powinien uważać.
                                          >
                                          > Obaj powinni.

                                          Bardziej zawsze powinien uważać ten, który robi coś niezgodnego z przepisami tudzież nie ma pierwszeństwa.
                                          Wyjeżdżający z podporządkowanej ma bardziej uważać od jadącego główną - w żadnym przypadku nie wolno mu się wpierniczać pod koła tego, który ma pierwszeństwo.
                                          Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma bardziej uważać od kierowcy, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku nie wolno mu się wpierniczać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.

                                          > I obaj nie zawsze to robią. Jednak odpowiedzialność jest większa zawsze na tym,
                                          > który może zrobić większą krzywdę. Nie tylko na drodze.

                                          Podaj przepis.

                                          • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 18:53
                                            klemens1 napisał:

                                            > galtomone napisał:
                                            >
                                            > > > > "Zabijający" ma uważać BARDZIEJ
                                            > > >
                                            > > > A w czyim to jest interesie? Tego zabijanego, prawda?
                                            > >
                                            > > Ty masz osobowość psychopaty?
                                            > > To jest w interesie obu stron.
                                            > > Wydawało mi się to oczywiste.
                                            >
                                            > Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdybyś nie miał i
                                            > nnego wyboru?

                                            Możesz wyjaśnić jak doszliśmy do tego wyboru biorąc pod uwagę twoje wcześniejsze pytania? Bo autentycznie mnie zgubiłeś.

                                            A co do twojego pytania. Nie chcę mieć takiego wyboru i dlatego uważam jako pieszy i tym bardziej jako kierowca.

                                            >
                                            > > > I jeszcze bym zrozumiał, że zabijający jedzie np. po chodniku, gdzi
                                            > e nie jest j
                                            > > > ego miejsce. Tymczasem w miejscach, gdzie zabijanego nie ma prawa b
                                            > yć, to właśn
                                            > > > ie zabijany powinien uważać.
                                            > >
                                            > > Obaj powinni.
                                            >
                                            > Bardziej zawsze powinien uważać ten, który robi coś niezgodnego z przepisami tu
                                            > dzież nie ma pierwszeństwa.
                                            > Wyjeżdżający z podporządkowanej ma bardziej uważać od jadącego główną - w żadny
                                            > m przypadku nie wolno mu się wpierniczać pod koła tego, który ma pierwszeństwo.

                                            Oczywiście masz rację. Ale ja będąc na głównej i tak uważam, bo jak widać nie wszyscy bez pierwszeństwa się tego trzymają.

                                            > Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma bardziej uważać od kierowc
                                            > y, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku nie wolno mu się wpiernic
                                            > zać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.

                                            A zwierzę jak przebiega przez drogę?
                                            Też ma uważać, żeby ci rogami do kabiny nie wpaść?

                                            Poza tym ja osobiście miałbym wyrzuty sumienia zabijając kogoś kto nie uważał czy osa czy człowieka podobnie. A że nie mam ochoty ich mieć, to staram.sie tak uważać jak mogę.

                                            > > I obaj nie zawsze to robią. Jednak odpowiedzialność jest większa zawsze n
                                            > a tym,
                                            > > który może zrobić większą krzywdę. Nie tylko na drodze.
                                            >
                                            > Podaj przepis.

                                            To masz to dość dokładnie wyjaśnione.
                                            Wraz z paroma definicjami i przykładami winy.

                                            www.google.com/amp/s/bezprawnik.pl/potracenie-czlowieka-a-odpowiedzialnosc-karna/amp/
                                            Nawet jeśli masz pierwszeństwo, ale zabijesz pieszego choć mogłeś tego uniknąć wina zostanie (a przynajmniej powinna być) przypisana także tobie.
                                            Że względu na zachowanie pieszego może poniesiesz niższa karę, ale nikt cię po plecach nie poklepie, ok stary nie twoja wina.

                                            Gdyby kierujący Seicento trafił te babcię, to także byłby winny. Zaś poziom odpowiedzialności, a tym samym karę dla.obunsrron sąd rozwzwazalby osobno.

                                            No. Czy babcia widziała dobrze, czy była świadoma tego co robi, czy się leczyła, na co, itd.. i podobnie rozważany byłby poziom twojej odpowiedzialności.
                                            • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 11:37
                                              galtomone napisał:

                                              > > > > > "Zabijający" ma uważać BARDZIEJ
                                              > > > >
                                              > > > > A w czyim to jest interesie? Tego zabijanego, prawda?
                                              > > >
                                              > > > Ty masz osobowość psychopaty?
                                              > > > To jest w interesie obu stron.
                                              > > > Wydawało mi się to oczywiste.
                                              > >
                                              > > Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdybyś nie miał i
                                              > > nnego wyboru?
                                              >
                                              > Możesz wyjaśnić jak doszliśmy do tego wyboru

                                              Nie. Zadałem ci pytanie, z którego próbujesz się wykręcać.

                                              > > Bardziej zawsze powinien uważać ten, który robi coś niezgodnego z przepisami tu
                                              > > dzież nie ma pierwszeństwa.
                                              > > Wyjeżdżający z podporządkowanej ma bardziej uważać od jadącego główną - w żadny
                                              > > m przypadku nie wolno mu się wpierniczać pod koła tego, który ma pierwsze
                                              > ństwo.
                                              >
                                              > Oczywiście masz rację. Ale ja będąc na głównej i tak uważam, bo jak widać nie w
                                              > szyscy bez pierwszeństwa się tego trzymają.

                                              Stąd słowo-klucz BARDZIEJ.

                                              > > Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma bardziej uważać od kierowc
                                              > > y, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku nie wolno mu się wpiernic
                                              > > zać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.
                                              >
                                              > A zwierzę jak przebiega przez drogę?

                                              I znowu spierdalasz od tematu.

                                              > > > Jednak odpowiedzialność jest większa zawsze na tym,
                                              > > > który może zrobić większą krzywdę. Nie tylko na drodze.
                                              > >
                                              > > Podaj przepis.
                                              >
                                              > To masz to dość dokładnie wyjaśnione.
                                              > Wraz z paroma definicjami i przykładami winy.
                                              >
                                              > www.google.com/amp/s/bezprawnik.pl/potracenie-czlowieka-a-odpowiedzialnosc-karna/amp/
                                              > Nawet jeśli masz pierwszeństwo, ale zabijesz pieszego choć mogłeś tego uniknąć
                                              > wina zostanie (a przynajmniej powinna być) przypisana także tobie.

                                              Ale gdzie tu jest napisane, że mam BARDZIEJ uważać niż pieszy wymuszający pierwszeństwo?

                                              • galtomone Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 07:59
                                                klemens1 napisał:

                                                > > > Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdyby
                                                > ś nie miał i
                                                > > > nnego wyboru?
                                                > >
                                                > > Możesz wyjaśnić jak doszliśmy do tego wyboru
                                                >
                                                > Nie. Zadałem ci pytanie, z którego próbujesz się wykręcać.


                                                I uzyskałeś odpowiedź (dość rozssądną, biorąc pod uwage poziomy pytania):

                                                A co do twojego pytania. Nie chcę mieć takiego wyboru i dlatego uważam jako pieszy i tym bardziej jako kierowca.

                                                > Stąd słowo-klucz BARDZIEJ.

                                                Tyle, że widząc jak będą badane okoliczoności takiego wypadku (dostales link) i fakt, ze to ja mogęuszkodzić pieszego smiertelnie a nie pieszy moje auto, to ja (tak nakazuje rozsadek i empatia) wole uwazac bardziej.

                                                > > > Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma bardziej uważa
                                                > ć od kierowc
                                                > > > y, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku nie wolno mu
                                                > się wpiernic
                                                > > > zać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.
                                                > >
                                                > > A zwierzę jak przebiega przez drogę?
                                                >
                                                > I znowu spierdalasz od tematu.

                                                Nie, daje ci przyklad. Pieeszy moze byc chory, pijany, itd... podobnie jak zwierze. Bedziesz jeleniowy tlumaczyc, ze nie ma racji i ma zabrac rogi z Twojego siedzenia?
                                                Bo ja jednak wolabym go nie trafic pomimo, ze mialem pierwszenstwo.


                                                > > > > Jednak odpowiedzialność jest większa zawsze na tym,
                                                > > > > który może zrobić większą krzywdę. Nie tylko na drodze.
                                                > > >
                                                > > > Podaj przepis.
                                                > >
                                                > > To masz to dość dokładnie wyjaśnione.
                                                > > Wraz z paroma definicjami i przykładami winy.
                                                > >
                                                > > www.google.com/amp/s/bezprawnik.pl/potracenie-czlowieka-a-odpowiedzialnosc-karna/amp/
                                                > > Nawet jeśli masz pierwszeństwo, ale zabijesz pieszego choć mogłeś tego un
                                                > iknąć
                                                > > wina zostanie (a przynajmniej powinna być) przypisana także tobie.

                                                > Ale gdzie tu jest napisane, że mam BARDZIEJ uważać niż pieszy wymuszający pierw
                                                > szeństwo?

                                                Cytuje skoro nie zauwazyles:

                                                "Prokuratura prowadzi postępowanie, ale na tym etapie jedynie w celu sprawdzenia, czy doszło do przestępstwa. Jak można zauważyć w powyższym przepisie, główną przesłanką przestępstwa z art. 177 Kodeksu karnego jest naruszenie, choćby nieumyślne zasad bezpieczeństwa, które skutkuje wypadkiem. W przypadku § 2 jest to wypadek ze skutkiem śmiertelnym.

                                                W wypadku jak na filmie wyzej, gdyby ja trafil, nawet jadac z przpisowa predkoscia zarzucono by mu "wine nieumyslna", bo mogl zahamowac/zatrzymac sie. To, ze mial pierwszensto nie mialoby juz znaczenia. Bo babcia nie wlaza tuz pod kola zabierjac mu mozliwosc praktycznej decyzji i reakcji.

                                                Dotarlo, czy jednak nie?

                                                Prawo jest napisane tak, ze nawet jesli masz pierwszensto ale kogos zabijesz to zostanie sprawdzone wszystko pod katem tego, czy mogles jednak zabicia uniknac. I jesli taki fakt zostanie stwierdzony (czy ty sie z nim zgodzisz czy nie to bz znaczenia) to mozesz zostac ukarany.
                                                • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 12:33
                                                  galtomone napisał:

                                                  > > > > Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdybyś nie miał i
                                                  > > > > nnego wyboru?
                                                  > > >
                                                  > > > Możesz wyjaśnić jak doszliśmy do tego wyboru
                                                  > >
                                                  > > Nie. Zadałem ci pytanie, z którego próbujesz się wykręcać.
                                                  >
                                                  >
                                                  > I uzyskałeś odpowiedź (dość rozssądną, biorąc pod uwage poziomy pytania):
                                                  >
                                                  > A co do twojego pytania. Nie chcę mieć takiego wyboru i dlatego uważam jako
                                                  > pieszy i tym bardziej jako kierowca.


                                                  Nie o to pytałem.

                                                  > > > > Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma bardziej uważać od kierowc
                                                  > > > > y, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku nie wolno mu się wpiernic
                                                  > > > > zać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.
                                                  > > >
                                                  > > > A zwierzę jak przebiega przez drogę?
                                                  > >
                                                  > > I znowu spierdalasz od tematu.
                                                  >
                                                  > Nie, daje ci przyklad. Pieeszy moze byc chory, pijany, itd... podobnie jak zwie
                                                  > rze. Bedziesz jeleniowy tlumaczyc, ze nie ma racji i ma zabrac rogi z Twojego s
                                                  > iedzenia?

                                                  Skoro jest chory, pijany itd. to nie powinien się wpierdalać na jezdnię. Jeżeli tego nie rozumie, to powinno się go ubrać w kaftan bezpieczeństwa albo traktować jak zwierzę - skoro już taki przykład podałeś.

                                                  > > Ale gdzie tu jest napisane, że mam BARDZIEJ uważać niż pieszy wymuszający pierw
                                                  > > szeństwo?
                                                  >
                                                  > Cytuje skoro nie zauwazyles:
                                                  >
                                                  > "Prokuratura prowadzi postępowanie, ale na tym etapie jedynie w celu sprawdzeni
                                                  > a, czy doszło do przestępstwa. Jak można zauważyć w powyższym przepisie, główną
                                                  > przesłanką przestępstwa z art. 177 Kodeksu karnego jest naruszenie, choćby
                                                  > nieumyślne zasad bezpieczeństwa
                                                  , które skutkuje wypadkiem.

                                                  Nadal nie widzę określenia BARDZIEJ. Poza tym mowa jest o naruszaniu przepisów, a nie o "uważaniu bardziej".

                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 14:32
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > > > Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zab
                                                    > ijanym gdybyś nie miał i
                                                    > > > > > nnego wyboru?
                                                    > > > >
                                                    > > > > Możesz wyjaśnić jak doszliśmy do tego wyboru
                                                    > > >
                                                    > > > Nie. Zadałem ci pytanie, z którego próbujesz się wykręcać.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > I uzyskałeś odpowiedź (dość rozssądną, biorąc pod uwage poziomy pytania):
                                                    > >
                                                    > > A co do twojego pytania. Nie chcę mieć takiego wyboru i dlatego uważam
                                                    > jako
                                                    > > pieszy i tym bardziej jako kierowca.

                                                    >
                                                    > Nie o to pytałem.

                                                    Cytuje: "Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdybyś nie miał innego wyboru?"

                                                    No mnie sie wydaje, ze jednak o to.


                                                    > > > > > Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma ba
                                                    > rdziej uważać od kierowc
                                                    > > > > > y, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku n
                                                    > ie wolno mu się wpiernic
                                                    > > > > > zać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.
                                                    > > > >
                                                    > > > > A zwierzę jak przebiega przez drogę?
                                                    > > >
                                                    > > > I znowu spierdalasz od tematu.
                                                    > >
                                                    > > Nie, daje ci przyklad. Pieeszy moze byc chory, pijany, itd... podobnie ja
                                                    > k zwie
                                                    > > rze. Bedziesz jeleniowy tlumaczyc, ze nie ma racji i ma zabrac rogi z Two
                                                    > jego s
                                                    > > iedzenia?
                                                    >
                                                    > Skoro jest chory, pijany itd. to nie powinien się wpierdalać na jezdnię.

                                                    Oczywisice, ze nie powinien. Ale prawo jest tak skonsturowane, ze nie dziala to zero/jedynkowo.
                                                    Z pewnego p. widzenia nawet moglbym sie z Toba zgodzic, ze tak byloby najprosciej.

                                                    Ale jako, ze zycie zna wiele roznych sytuacji i okolicznosci, to wole, ze takie sytuacje sa rozpatrywane pod roznymi katami, z roznych prespektyw i czescto kwestia winy/odpowiedzialnosci jest tam oceniana osobno.

                                                    > Jeżeli
                                                    > tego nie rozumie, to powinno się go ubrać w kaftan bezpieczeństwa albo traktow
                                                    > ać jak zwierzę - skoro już taki przykład podałeś.

                                                    Zycze powodzenia z tymi kaftanami i jeleniami.
                                                    A co do unikania odp. na pytania, bedziesz jeleniowi tlumaczyc ze to wszystko to jego wina i ma zabrac rogi?
                                                    Czy jednak bedzie to pewien klopot, ktorego lepiej starac sie uniknac?

                                                    Juz abstrahuję od kwesti etycznych, pod ktore swiadome przejechanie po babci podchodzi.


                                                    > > > Ale gdzie tu jest napisane, że mam BARDZIEJ uważać niż pieszy wymus
                                                    > zający pierw
                                                    > > > szeństwo?
                                                    > >
                                                    > > Cytuje skoro nie zauwazyles:
                                                    > >
                                                    > > "Prokuratura prowadzi postępowanie, ale na tym etapie jedynie w celu spra
                                                    > wdzeni
                                                    > > a, czy doszło do przestępstwa. Jak można zauważyć w powyższym przepisie,
                                                    > główną
                                                    > > przesłanką przestępstwa z art. 177 Kodeksu karnego jest naruszenie, c
                                                    > hoćby
                                                    > > nieumyślne zasad bezpieczeństwa
                                                    , które skutkuje wypadkiem.
                                                    >
                                                    > Nadal nie widzę określenia BARDZIEJ. Poza tym mowa jest o naruszaniu przepisów,
                                                    > a nie o "uważaniu bardziej".

                                                    Coz... widze. Dla mnie wniosek jest jasny, ze skoro tak duza opowiedzialnosc na mnie ciazy i tak dokladnie bedzie sprawdzana, to uwazanie BARDZIE jest w domysle. Gdyby nie bylo, nikt tak skrupulatnie by tego nie badal.

                                                    Ale jesli omnie chodzi, to nie musisz uwazac bardziej.
                                                    Nie jestem za ciebie odpowiedzialny wiec jezdzij jak uwazasz. Obys tylko nie musial sie z tego tlumaczyc, bo niestety logika i argumenty, ktore prezentujesz nie pomoga.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 14:37
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > > A co do twojego pytania. Nie chcę mieć takiego wyboru i dlatego uważam jako
                                                    > > > pieszy i tym bardziej jako kierowca.

                                                    > >
                                                    > > Nie o to pytałem.
                                                    >
                                                    > Cytuje: "Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gdybyś n
                                                    > ie miał innego wyboru?"
                                                    >
                                                    > No mnie sie wydaje, ze jednak o to.

                                                    Pisząc "nie o to pytałem" komentowałem twoją odpowiedź, która nie jest odpowiedzią na pytanie, które zacytowałeś.

                                                    > A co do unikania odp. na pytania, bedziesz jeleniowi tlumaczyc ze to wszystko t
                                                    > o jego wina i ma zabrac rogi?

                                                    Jelenia nie obowiązują przepisy. Pieszego - już tak.

                                                    > > Nadal nie widzę określenia BARDZIEJ. Poza tym mowa jest o naruszaniu przepisów,
                                                    > > a nie o "uważaniu bardziej".
                                                    >
                                                    > Coz... widze. Dla mnie wniosek jest jasny, ze skoro tak duza opowiedzialnosc na
                                                    > mnie ciazy i tak dokladnie bedzie sprawdzana, to uwazanie BARDZIE jest w domys
                                                    > le.

                                                    Trzeba było od razu napisać, że posługujesz się domysłami. Pytałem o konkretny przepis, a nie twoje domysły.

                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 15:34
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > > A co do twojego pytania. Nie chcę mieć takiego wyboru i dl
                                                    > atego uważam jako
                                                    > > > > pieszy i tym bardziej jako kierowca.

                                                    > > >
                                                    > > > Nie o to pytałem.
                                                    > >
                                                    > > Cytuje: "Czyli wszystko ci jedno, czy byłbyś zabijającym czy zabijanym gd
                                                    > ybyś n
                                                    > > ie miał innego wyboru?"
                                                    > >
                                                    > > No mnie sie wydaje, ze jednak o to.
                                                    >
                                                    > Pisząc "nie o to pytałem" komentowałem twoją odpowiedź, która nie jest odpowied
                                                    > zią na pytanie, które zacytowałeś.

                                                    No to grzecznie proszę, powtórz pytnie, bo sądziłem że to jest pytanie i na nie odpowiedziałem.

                                                    > > A co do unikania odp. na pytania, bedziesz jeleniowi tlumaczyc ze to wszy
                                                    > stko t
                                                    > > o jego wina i ma zabrac rogi?
                                                    >
                                                    > Jelenia nie obowiązują przepisy. Pieszego - już tak.

                                                    Ale konsekwencje podobne....

                                                    Czy zatem dobrze rozumiem, że uważasz tylko na tych, kórych przepisy nie obowiązuja a co do reszty stosujesz sie literalnie i jesli jesteś "w prawie" to uważasz, że cała reszta jest juz bez znaczenia włącznie (z co podkreslam) konsekwencjami?


                                                    > Trzeba było od razu napisać, że posługujesz się domysłami. Pytałem o konkretny
                                                    > przepis, a nie twoje domysły.

                                                    Ten konkretny prpis i co z niego wynika dostales. Interpretuj to sobie dolownie. Tak jak pisalem, naprawde nie zycze Ci bys musial te dyskusje z prokuarotem przeprowadzac. W kazdym razie, nie badz rozczarowany, ze jego p. widzenia pokryl sie z Towim.

                                                    Tyle w temacie, bo chyba nie ma sensu ciagnac tego dalej? Chyba, ze czujesz potrzebe, to prosze...
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 19:18
                                                    galtomone napisał:

                                                    > No to grzecznie proszę, powtórz pytnie, bo sądziłem że to jest pytanie i na nie
                                                    > odpowiedziałem.

                                                    Bo to jest pytanie. Ale odpowiedziałeś na inne.
                                                    Powtarzać nie ma sensu, bo je zacytowałeś poprawnie - tylko że nie zrozumiałeś. Cóż za siurpryza ...

                                                    > > Jelenia nie obowiązują przepisy. Pieszego - już tak.
                                                    >
                                                    > Ale konsekwencje podobne....

                                                    Pieszego można pociągnąć do odpowiedzialności. Całkiem niepodobnie.

                                                    > Czy zatem dobrze rozumiem, że uważasz tylko na tych, kórych przepisy nie obowią
                                                    > zuja a co do reszty stosujesz sie literalnie i jesli jesteś "w prawie" to uwa
                                                    > żasz, że cała reszta jest juz bez znaczenia włącznie (z co podkreslam) konsekwe
                                                    > ncjami?

                                                    Źle rozumiesz. Nawet nakłamałeś w wątku obok.

                                                    > > Trzeba było od razu napisać, że posługujesz się domysłami. Pytałem o konkretny
                                                    > > przepis, a nie twoje domysły.
                                                    >
                                                    > Ten konkretny prpis i co z niego wynika dostales. Interpretuj to sobie dolownie

                                                    Ale nie o niego pytałem.
                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 07:50
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > No to grzecznie proszę, powtórz pytnie, bo sądziłem że to jest pytanie i
                                                    > na nie
                                                    > > odpowiedziałem.
                                                    >
                                                    > Bo to jest pytanie. Ale odpowiedziałeś na inne.
                                                    > Powtarzać nie ma sensu, bo je zacytowałeś poprawnie - tylko że nie zrozumiałeś.
                                                    > Cóż za siurpryza ...

                                                    A powinienes podziekowac, bo na wyjatkowo durne pytanie otrzymałeś nadwyraz sensowna odpowiedz.
                                                    Ztaem w odniesieniu do sytuacji o ktorej rozmaiamy podtrzymuje swoja odpowiedz. Co do ogolnej zasady oczywiste jest, ze lepiej zyc, niz nie zyc.

                                                    Ale skoro chcesz sie poruszac w oparach absurdu, to pozwol ze zapytam, masz dzieci?

                                                    > > > Jelenia nie obowiązują przepisy. Pieszego - już tak.
                                                    > >
                                                    > > Ale konsekwencje podobne....
                                                    >
                                                    > Pieszego można pociągnąć do odpowiedzialności. Całkiem niepodobnie.

                                                    Martwego? Be my guest. Poza tym co ci z tej mozliwosci jesli np. bedziesz kaleką?
                                                    Chyba, ze rena do smierci jako zadosc uczycienie cie satysfakcjonuje.

                                                    > > Czy zatem dobrze rozumiem, że uważasz tylko na tych, kórych przepisy nie
                                                    > obowią
                                                    > > zuja a co do reszty stosujesz sie literalnie i jesli jesteś "w prawie"
                                                    > to uwa
                                                    > > żasz, że cała reszta jest juz bez znaczenia włącznie (z co podkreslam) ko
                                                    > nsekwe
                                                    > > ncjami?
                                                    >
                                                    > Źle rozumiesz. Nawet nakłamałeś w wątku obok.

                                                    Nie przypominam sobie. I znow, tak ja sie spodziewalem, nie wyjasniasz nic dalej.

                                                    Co tym bardziej utwierdza mi w przekonaniu, ze merytoryczna dyskusja z toba jest niemozliwa.

                                                    > > > Trzeba było od razu napisać, że posługujesz się domysłami. Pytałem
                                                    > o konkretny
                                                    > > > przepis, a nie twoje domysły.
                                                    > >
                                                    > > Ten konkretny prpis i co z niego wynika dostales. Interpretuj to sobie do
                                                    > lownie
                                                    >
                                                    > Ale nie o niego pytałem.

                                                    Cizko stwierdzic o co pytasz. Szczegolnie, ze kolejny raz nie raczyles niczego doprecyzowac.
                                                    Ale never mind.

                                                    Czegokolwiek, ktokolwiek by tu nie napisal i tak uwazasz, ze masz 100% racje. Zatem pozostan przy swoim zdaniu i obys konsekwencji ponosic nie musial.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 10:36
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Bo to jest pytanie. Ale odpowiedziałeś na inne.
                                                    > > Powtarzać nie ma sensu, bo je zacytowałeś poprawnie - tylko że nie zrozumiałeś.
                                                    > > Cóż za siurpryza ...
                                                    >
                                                    > A powinienes podziekowac, bo na wyjatkowo durne pytanie otrzymałeś nadwyraz sen
                                                    > sowna odpowiedz.

                                                    Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie.
                                                    A to, co uważasz za durne albo sensowne, to mało mnie obchodzi.

                                                    > > > > Jelenia nie obowiązują przepisy. Pieszego - już tak.
                                                    > > >
                                                    > > > Ale konsekwencje podobne....
                                                    > >
                                                    > > Pieszego można pociągnąć do odpowiedzialności. Całkiem niepodobnie.
                                                    >
                                                    > Martwego?

                                                    Nie wiedziałem, że pieszy od razu ginie, jak tylko go samochód dotknie.
                                                    Kolejna różnica to oczekiwanie po pieszym że jednak nie przeniósł się w czasie ze średniowiecza i zdaje sobie sprawę, że po jezdni jeżdżą samochody.
                                                    Jeleń mógłby nie wiedzieć, ale ty różnicy nie widzisz.

                                                    > > Źle rozumiesz. Nawet nakłamałeś w wątku obok.
                                                    >
                                                    > Nie przypominam sobie. I znow, tak ja sie spodziewalem, nie wyjasniasz nic dalej.

                                                    Oczywiście, że sobie nie przypominasz, sklerotyku:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,170527722,170527722,Predkosc_nie_ma_znaczenia_A_moze_jednak_.html?p=170533449
                                                    > Co tym bardziej utwierdza mi w przekonaniu, ze merytoryczna dyskusja z toba jes
                                                    > t niemozliwa.

                                                    Oczywiście, że cię utwierdza - zawsze swoje ograniczenia umysłowe tłumaczysz winą innych.

                                                    > > Ale nie o niego pytałem.
                                                    >
                                                    > Cizko stwierdzic o co pytasz.

                                                    Tylko tobie, analfabeto. Pytałem wprost:
                                                    > > www.google.com/amp/s/bezprawnik.pl/potracenie-czlowieka-a-odpowiedzialnosc-karna/amp/
                                                    > > Nawet jeśli masz pierwszeństwo, ale zabijesz pieszego choć mogłeś tego un
                                                    > iknąć
                                                    > > wina zostanie (a przynajmniej powinna być) przypisana także tobie.

                                                    > Ale gdzie tu jest napisane, że mam BARDZIEJ uważać niż pieszy wymuszający pierw
                                                    > szeństwo?


                                                    Nawet później przyznałeś, że nic o tym nie ma. I już zapomniałeś. Więc z pewnością jest ci bardzo ciężko stwierdzić, o co pytam.


                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 11:14
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > A powinienes podziekowac, bo na wyjatkowo durne pytanie otrzymałeś nadwyr
                                                    > az sen
                                                    > > sowna odpowiedz.
                                                    >
                                                    > Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie.
                                                    > A to, co uważasz za durne albo sensowne, to mało mnie obchodzi.

                                                    Widać po pytaniach...

                                                    >
                                                    > > > > > Jelenia nie obowiązują przepisy. Pieszego - już tak.
                                                    > > > >
                                                    > > > > Ale konsekwencje podobne....
                                                    > > >
                                                    > > > Pieszego można pociągnąć do odpowiedzialności. Całkiem niepodobnie.
                                                    > >
                                                    > > Martwego?
                                                    >
                                                    > Nie wiedziałem, że pieszy od razu ginie, jak tylko go samochód dotknie.

                                                    Od razu nie, ale patrząc na statystyki, za często. Choc i tu pewnie masz odmienne zdanie...
                                                    W każdym razie jest to dość prawdopodobny skutek spotkania pieszego z trąbiącym na niego Klemensem.

                                                    > Kolejna różnica to oczekiwanie po pieszym że jednak nie przeniósł się w czasie
                                                    > ze średniowiecza i zdaje sobie sprawę, że po jezdni jeżdżą samochody.
                                                    > Jeleń mógłby nie wiedzieć, ale ty różnicy nie widzisz.

                                                    Oj widze, nie wiem natomiast do Ciebie nie dociera, że są ludzie o "mentalności" jelenia. Czyli dośc płochej. Jak na jelenia zatrabisz to nie sadze by stanął, raczej przyspieszy....

                                                    I skoro taki pieszy znajduje sie tam gdzie nie powinien to nalezy raczej założyć, że może zachowywac się nie racjonalnie... jak jeleń.
                                                    Tym bardziej należałoby zahamowac a nie trabic bez sensu.
                                                    A dowodem na brak sensowności tej opcji jest zapis na filmie. Wiec o czym tu dyskutować?

                                                    > > > Źle rozumiesz. Nawet nakłamałeś w wątku obok.
                                                    > >
                                                    > > Nie przypominam sobie. I znow, tak ja sie spodziewalem, nie wyjasniasz ni
                                                    > c dalej.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że sobie nie przypominasz, sklerotyku:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/w,20,170527722,170527722,Predkosc_nie_ma_znaczenia_A_moze_jednak_.html?p=170533449


                                                    HAHAHAHA - oj się na tej lekcji nie uważało. I stąd te "fochy'.

                                                    Spróbuję Ci pokazać różnicę....

                                                    1. Klemens pewnie nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    2. Klemens nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo

                                                    Widzisz subtelną różnicę w wydźwięku tych dwóch zdań. Nie liczące tego, że skutek został osiągnięty. Skoro sprowadzasz wszystkie dyskusje do absurdalnych pytań i sytuacji, to ja mogę przyjąć absurdalne założenie na temat twojej osoby w trybie przypuszczającym.

                                                    Na pocieszenie dodam, że chyba jesteś jedyną osobą, która potraktowała to jako stwierdzenie FAKTU. Najwyraźniej zgodnie z powiedzeniem "uderz w stół..." Cóż... opisuj swoje działania na drodze inaczej, to nie będziemy tak twierdzić.

                                                    Ale zapewne masz to w dupie co my myślimy/twierdzimy... tylko skoro tak, to skąd ta cała dyskusja? Hmm....

                                                    > > Co tym bardziej utwierdza mi w przekonaniu, ze merytoryczna dyskusja z to
                                                    > ba jes
                                                    > > t niemozliwa.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że cię utwierdza - zawsze swoje ograniczenia umysłowe tłumaczysz wi
                                                    > ną innych.

                                                    Nie Kochany, w tym zakresie wyłącznie Twoją.
                                                    Nie podpinaj się pod innych, bo mało kto (nie licząc Misiaczka) prowadzi dyskusje w taki sposób i na takim poziomie.

                                                    > > > Ale nie o niego pytałem.
                                                    > >
                                                    > > Cizko stwierdzic o co pytasz.
                                                    >
                                                    > Tylko tobie, analfabeto. Pytałem wprost:
                                                    > > > www.google.com/amp/s/bezprawnik.pl/potracenie-czlowieka-a-odpowi
                                                    > edzialnosc-karna/amp/
                                                    > > > Nawet jeśli masz pierwszeństwo, ale zabijesz pieszego choć mogłeś t
                                                    > ego un
                                                    > > iknąć
                                                    > > > wina zostanie (a przynajmniej powinna być) przypisana także tobie.
                                                    >
                                                    > > Ale gdzie tu jest napisane, że mam BARDZIEJ uważać niż pieszy wymuszaj
                                                    > ący pierw
                                                    > > szeństwo?

                                                    >
                                                    > Nawet później przyznałeś, że nic o tym nie ma. I już zapomniałeś. Więc z pewnoś
                                                    > cią jest ci bardzo ciężko stwierdzić, o co pytam.

                                                    Napisałem tez, że to logiczny wniosek z tego jak działa system i na co zwraca uwagę, co usiłujesz pominąć.
                                                    Gdyby to było bez znaczenia można by w ogóle nie uważać. Skoro zaś zachowanie kierowcy będzie dzielone jak włos, na czworo, to należy uważac bardziej.

                                                    O drobnej sprawie jak kwestie etyki czy wyrzutów sumienia już nawet nie wspominam, bo skoro sam na to nie wpadłeś to widać empatia jest ci uczuciem obcym (podobnie jak logiczne myslenie).
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 12:37
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie.
                                                    > > A to, co uważasz za durne albo sensowne, to mało mnie obchodzi.
                                                    >
                                                    > Widać po pytaniach...

                                                    I znowu ogarnąłeś tylko jedno zdanie.

                                                    > > > > Pieszego można pociągnąć do odpowiedzialności. Całkiem niepodobnie.
                                                    > > >
                                                    > > > Martwego?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiedziałem, że pieszy od razu ginie, jak tylko go samochód dotknie.
                                                    >
                                                    > Od razu nie

                                                    Ale zanim się go pociągnie do odpowiedzialności?
                                                    Już ci kontekst spierdala i zaczynasz o czym innym pisać.

                                                    > > Kolejna różnica to oczekiwanie po pieszym że jednak nie przeniósł się w czasie
                                                    > > ze średniowiecza i zdaje sobie sprawę, że po jezdni jeżdżą samochody.
                                                    > > Jeleń mógłby nie wiedzieć, ale ty różnicy nie widzisz.
                                                    >
                                                    > Oj widze, nie wiem natomiast do Ciebie nie dociera, że są ludzie o "mentalności
                                                    > " jelenia. Czyli dośc płochej. Jak na jelenia zatrabisz to nie sadze by stanął,
                                                    > raczej przyspieszy....

                                                    I znowu tylko ostatnie zdanie przekompilowałeś.
                                                    Czyli wg ciebie współczesny człowiek nie pojmuje, że po jezdni jeżdżą samochody - i to nawet trochę nieco szybciej niż bryczka?

                                                    > A dowodem na brak sensowności tej opcji jest zapis na filmie. Wiec o czym tu dy
                                                    > skutować?

                                                    O tym, że to przypadek szczególny - 1 na 10000 może zachowa się tak idiotycznie jak ta babcia. A skoro ona ma wyjebane, co się dzieje na drodze (bo nie raczyła nawet spojrzeć, czy coś nie jedzie), to powinno się ją ubezwłasnowolnić dla jej własnego i innych bezpieczeństwa.

                                                    > > > > Źle rozumiesz. Nawet nakłamałeś w wątku obok.
                                                    > > >
                                                    > > > Nie przypominam sobie. I znow, tak ja sie spodziewalem, nie wyjasniasz ni
                                                    > > c dalej.
                                                    > >
                                                    > > Oczywiście, że sobie nie przypominasz, sklerotyku:
                                                    > > forum.gazeta.pl/forum/w,20,170527722,170527722,Predkosc_nie_ma_znaczenia_A_moze_jednak_.html?p=170533449
                                                    >
                                                    >
                                                    > HAHAHAHA - oj się na tej lekcji nie uważało. I stąd te "fochy'.

                                                    Sklerotyk sobie przypomniał?

                                                    >
                                                    > Spróbuję Ci pokazać różnicę....
                                                    >
                                                    > 1. Klemens pewnie nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > 2. Klemens nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    >
                                                    > Widzisz subtelną różnicę w wydźwięku tych dwóch zdań.

                                                    Nie widzę, bo chodzi mi o drugą część zdania. Masz dla porównania z dwóch zdań wyżej:
                                                    1. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    2. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo

                                                    Widzisz subtelny brak różnicy?

                                                    > > > Co tym bardziej utwierdza mi w przekonaniu, ze merytoryczna dyskusja z toba jes
                                                    > > > t niemozliwa.
                                                    > >
                                                    > > Oczywiście, że cię utwierdza - zawsze swoje ograniczenia umysłowe tłumaczysz wi
                                                    > > ną innych.
                                                    >
                                                    > Nie Kochany, w tym zakresie wyłącznie Twoją.

                                                    I znowu ci kontekst spierdolił, funkcjonalny analfabeto. Nie wiesz, co sam napisałeś.
                                                    Uznałeś, że merytoryczna dyskusja ze mną jest bez sensu, bo nie wyjaśnię nic dalej.

                                                    Nie przypominam sobie. I znow, tak ja sie spodziewalem, nie wyjasniasz nic dalej.

                                                    Co tym bardziej utwierdza mi w przekonaniu, ze merytoryczna dyskusja z toba jest niemozliwa.


                                                    I co z twoim "utwierdzaniem w przekonaniu, bo nie wyjaśniłem nic dalej"? Pewnie moja wina, bo jednak wyjaśniłem.

                                                    > Napisałem tez, że to logiczny wniosek z tego jak działa system i na co zwraca u
                                                    > wagę, co usiłujesz pominąć.

                                                    Nie - takiego wniosku tam nie było. Było o uważaniu, ale bez porównywania, kto ma uważać bardziej.

                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 12:55
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > I znowu tylko ostatnie zdanie przekompilowałeś.
                                                    > Czyli wg ciebie współczesny człowiek nie pojmuje, że po jezdni jeżdżą samochody
                                                    > - i to nawet trochę nieco szybciej niż bryczka?

                                                    Nie, wg mnie nie mozna zakładac że 100% populacji jest rozsądne, zdrowe, zna przpisy PORD, nie popełnia błedów, itd...itd...

                                                    Nie jest dla Ciebie oczywiste, że możesz się mniej spodziewać nieracjonalnego czy głupiego zachowania od Babci na chodniku niz od babci na środku drogi, gdzie nie jest bezpiecznie?

                                                    Dla mnie sam fakt, że babcia znajduje się w takim miejscu wyrazniewskazuje na to, że nie nalezy "liczyc na współprace" i na babcie/za babcie trzeba uwazać.

                                                    Ergo trobienie babacie ma takie sam sen jak wychylenie glowy przez okno i krzyczenie żeby cos zrobiła.


                                                    > > A dowodem na brak sensowności tej opcji jest zapis na filmie. Wiec o czym
                                                    > tu dy
                                                    > > skutować?
                                                    >
                                                    > O tym, że to przypadek szczególny - 1 na 10000 może zachowa się tak idiotycznie
                                                    > jak ta babcia.

                                                    Nie wiem skad te dane, ale patrzac na ilosc pieszych zabitych na drogach mam ciut inny wniosek i dotyczacy kierowcy - ktory to wlasnie zahcowal sie wyjatkowo idiotycznie. I ktorego zachowanie babaci zupelnie nie usprawiedliwia, bo po porostu nie ma z nim zwiazku.

                                                    > A skoro ona ma wyjebane, co się dzieje na drodze (bo nie raczył
                                                    > a nawet spojrzeć, czy coś nie jedzie),

                                                    Klemes the Magnificent. Ty wiesz z fimy co babcia zrobila, czego nie zrobila, na co ma lub nie wyjebane, czy i jakie leki bierze, no i oczywiscie o czym myslala jak przebiegala....


                                                    Sorry, zapomnialem. A to faktycznie daje ci pelne podstawy do osodzenia babci, kierowcy i calej sytuacji.

                                                    Mea culpa.


                                                    > to powinno się ją ubezwłasnowolnić dla j
                                                    > ej własnego i innych bezpieczeństwa.

                                                    Ja cie czytam, to mam bardzo podobne wnioski dot. Twojej osoby i przypuszczam ze nie ja jeden.

                                                    > > HAHAHAHA - oj się na tej lekcji nie uważało. I stąd te "fochy'.
                                                    >
                                                    > Sklerotyk sobie przypomniał?

                                                    Nie... smieje sie z ciebie - sadzilem, ze to oczywiste :-(
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Spróbuję Ci pokazać różnicę....
                                                    > >
                                                    > > 1. Klemens pewnie nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > 2. Klemens nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > >
                                                    > > Widzisz subtelną różnicę w wydźwięku tych dwóch zdań.
                                                    >
                                                    > Nie widzę, bo chodzi mi o drugą część zdania.

                                                    A mnie o cale. Ale widac moj problem z ogarnianiem wiecej niz 1 zdania jest niczym w porownaniu z Twoim w tym zakresie....

                                                    Ale OK... bawmy sie dalej :-)

                                                    > Masz dla porównania z dwóch zdań
                                                    > wyżej:
                                                    > 1. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > 2. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    >
                                                    > Widzisz subtelny brak różnicy?

                                                    Widze, tylko ze A. - to nie jest cale zdanie, B. jest wyrwane z kontekstu calego watku i dyskusji. Wiec tu i teraz faktycznie znaczy co innego.

                                                    Choc - juz pisalem - jak cie czytam to nie jestem przekonany czy nie mam jednak racji...

                                                    > Uznałeś, że merytoryczna dyskusja ze mną jest bez sensu, bo nie wyjaśnię nic da
                                                    > lej.

                                                    Owszem i podtrzymuje.

                                                    > I co z twoim "utwierdzaniem w przekonaniu, bo nie wyjaśniłem nic dalej"? Pewnie
                                                    > moja wina, bo jednak wyjaśniłem.

                                                    Tak tak... a swistak siedzi...

                                                    > > Napisałem tez, że to logiczny wniosek z tego jak działa system i na co zw
                                                    > raca u
                                                    > > wagę, co usiłujesz pominąć.
                                                    >
                                                    > Nie - takiego wniosku tam nie było. Było o uważaniu, ale bez porównywania, kto
                                                    > ma uważać bardziej.

                                                    Oczywiscie, ze nie bylo go tam, bo taki wniosek samodzielnie z tego co tam napisano wyciaga srednio rozgarnieta malpa. Po coz mialby byc? To tylko jasna wykladanie tego jak dziala system prawo i wg jakich kryteriow, regul i definicji.

                                                    Takze z pretensjami do autora ze nie traktuje czytajacych jak debili.

                                                    Chetnie za to przeczytam interpretacje prawna z ktorej wynika, ze po takiej babci mozesz spokojnie przejechac i wlos ci (prokuratorsko) z glowy nie spadnie, skoro co prawda nie hamowales (hamowales za pozno) ale trabiles.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 13:51
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > I znowu tylko ostatnie zdanie przekompilowałeś.
                                                    > > Czyli wg ciebie współczesny człowiek nie pojmuje, że po jezdni jeżdżą samochody
                                                    > > - i to nawet trochę nieco szybciej niż bryczka?
                                                    >
                                                    > Nie, wg mnie nie mozna zakładac że 100% populacji jest rozsądne, zdrowe, zna pr
                                                    > zpisy PORD, nie popełnia błedów, itd...itd...

                                                    No to mamy twój paradoks spierdalania na wstecznym przed rowerzystą, który MOŻE wjechać pod koła.
                                                    Jakieś założenia niezidiocenia pieszego czy rowerzysty czy innego kierowcy trzeba jednak mieć, bo inaczej nie da się jeździć.

                                                    > > Sklerotyk sobie przypomniał?
                                                    >
                                                    > Nie... smieje sie z ciebie - sadzilem, ze to oczywiste :-(

                                                    Sam pisałeś, że "sobie nie przypominasz".
                                                    Jak ci przypomniałem, to się śmiejesz. I to jeszcze powinno być oczywiste.

                                                    > > > Spróbuję Ci pokazać różnicę....
                                                    > > >
                                                    > > > 1. Klemens pewnie nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > > 2. Klemens nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > >
                                                    > > > Widzisz subtelną różnicę w wydźwięku tych dwóch zdań.
                                                    > >
                                                    > > Nie widzę, bo chodzi mi o drugą część zdania.
                                                    >
                                                    > A mnie o cale.

                                                    Ale to ja decyduję, o łgarstwa w której części zdania mam pretensje, a nie ty.

                                                    > Ale widac moj problem z ogarnianiem wiecej niz 1 zdania jest nic
                                                    > zym w porownaniu z Twoim w tym zakresie....

                                                    Czyli wg ciebie, analfabeto, jeżeli mam zastrzeżenia do części zdania, to znaczy że nie ogarniam całego zdania?

                                                    > > Masz dla porównania z dwóch zdań
                                                    > > wyżej:
                                                    > > 1. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > 2. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > >
                                                    > > Widzisz subtelny brak różnicy?
                                                    >
                                                    > Widze, tylko ze A. - to nie jest cale zdanie, B. jest wyrwane z kontekstu caleg
                                                    > o watku i dyskusji. Wiec tu i teraz faktycznie znaczy co innego.

                                                    Stwierdzasz, że nie ustępuję jak mam pierwszeństwo czy nie stwierdzasz?
                                                    Wg mnie stwierdzasz, ale wg ciebie "tu i teraz faktycznie znaczy co innego"?

                                                    > > Uznałeś, że merytoryczna dyskusja ze mną jest bez sensu, bo nie wyjaśnię nic dalej.
                                                    >
                                                    > Owszem i podtrzymuje.
                                                    >
                                                    > > I co z twoim "utwierdzaniem w przekonaniu, bo nie wyjaśniłem nic dalej"? Pewnie
                                                    > > moja wina, bo jednak wyjaśniłem.
                                                    >
                                                    > Tak tak... a swistak siedzi...

                                                    Czyli nie wyjaśniłem wg ciebie tego, czego sobie "nie przypominałeś"?
                                                    I znowu już nie wiesz, o co chodzi.

                                                    > Chetnie za to przeczytam interpretacje prawna z ktorej wynika, ze po takiej bab
                                                    > ci mozesz spokojnie przejechac i wlos ci (prokuratorsko) z glowy nie spadnie, s
                                                    > koro co prawda nie hamowales (hamowales za pozno) ale trabiles.

                                                    A dlaczego miałbym mieć interpretację prawną z której wynika, że po takiej babci mogę spokojnie przejechać?
                                                    Co znowu wymyślasz, funkcjonalny?

                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 14:44
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > klemens1 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > I znowu tylko ostatnie zdanie przekompilowałeś.
                                                    > > > Czyli wg ciebie współczesny człowiek nie pojmuje, że po jezdni jeżd
                                                    > żą samochody
                                                    > > > - i to nawet trochę nieco szybciej niż bryczka?
                                                    > >
                                                    > > Nie, wg mnie nie mozna zakładac że 100% populacji jest rozsądne, zdrowe,
                                                    > zna pr
                                                    > > zpisy PORD, nie popełnia błedów, itd...itd...
                                                    >
                                                    > No to mamy twój paradoks spierdalania na wstecznym przed rowerzystą, który MOŻE
                                                    > wjechać pod koła.
                                                    > Jakieś założenia niezidiocenia pieszego czy rowerzysty czy innego kierowcy trze
                                                    > ba jednak mieć, bo inaczej nie da się jeździć.

                                                    BRAWO!!!! Wreszcie sie z czym zgadzamy.
                                                    I miedzy innymi dlatego jezdze (choc moz emnie czekac czolowe zderzenie), dlatego jak roewr jedzie po chodniku to zalniam tylko do 5 km/h a jak mijam taiego na drodze to sie cofam.

                                                    Dotarlo wreszcie o co kaman i czym sa 'okoliczonosci"?

                                                    Ergo jak widze babcie na srodku drogi a nie na chodniku, to hamuje (nawet jakbym mial stanac0 i czekam co zrobi zamiast trabic i stawac deba. Jak nie wiem jak sie rozine sytuacja to sie w jej srodek nie wpierdalam.

                                                    Dlatego tez np. nie wyprzedzam na trzeciego, nawet jak teoretycznie mozna ale czekam az ini swoje manerwy zakoncza.


                                                    > > > Sklerotyk sobie przypomniał?
                                                    > >
                                                    > > Nie... smieje sie z ciebie - sadzilem, ze to oczywiste :-(
                                                    >
                                                    > Sam pisałeś, że "sobie nie przypominasz".
                                                    > Jak ci przypomniałem, to się śmiejesz. I to jeszcze powinno być oczywiste.

                                                    Owszem... smieje sie... nie moja wina, ze jestes zabawny.

                                                    > > > > > Spróbuję Ci pokazać różnicę....
                                                    > > > >
                                                    > > > > 1. Klemens pewnie nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstw
                                                    > o
                                                    > > > > 2. Klemens nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > > >
                                                    > > > > Widzisz subtelną różnicę w wydźwięku tych dwóch zdań.
                                                    > > >
                                                    > > > Nie widzę, bo chodzi mi o drugą część zdania.
                                                    > >
                                                    > > A mnie o cale.
                                                    >
                                                    > Ale to ja decyduję, o łgarstwa w której części zdania mam pretensje, a nie ty.

                                                    "Ale to ja decyduję" serio???? Zartowniś z ciebie :-)
                                                    A potem sie dziwisz, ze sie smieje.

                                                    Przestan byc zabawny to przestane sie smiac.

                                                    > > Ale widac moj problem z ogarnianiem wiecej niz 1 zdania jest nic
                                                    > > zym w porownaniu z Twoim w tym zakresie....
                                                    >
                                                    > Czyli wg ciebie, analfabeto, jeżeli mam zastrzeżenia do części zdania, to znacz
                                                    > y że nie ogarniam całego zdania?

                                                    Wg mnie jest DOKLADNIE TAK JAK NAPISALEM. Jednak calego zdania nie ogarniasz?

                                                    > > > Masz dla porównania z dwóch zdań
                                                    > > > wyżej:
                                                    > > > 1. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > > 2. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > >
                                                    > > > Widzisz subtelny brak różnicy?
                                                    > >
                                                    > > Widze, tylko ze A. - to nie jest cale zdanie, B. jest wyrwane z kontekstu
                                                    > caleg
                                                    > > o watku i dyskusji. Wiec tu i teraz faktycznie znaczy co innego.
                                                    >
                                                    > Stwierdzasz, że nie ustępuję jak mam pierwszeństwo czy nie stwierdzasz?

                                                    Stwierdzam, ze patrzac na oto co piszesz na forum, niebylbym tym zaskoczony i dokladnie o takie zachowanie Cie podejrzewam.

                                                    > Wg mnie stwierdzasz, ale wg ciebie "tu i teraz faktycznie znaczy co innego"?

                                                    No... przeciez dokladnie Ci to napsialem wyzej. to samo zdanie czy jego czesc moze znaczy 2 rozne rzeczy jesli nie jest uzyte w odpowiednim kontekscie.

                                                    Przykład kwestii kontekstu i wyrwania kawałków zdania:

                                                    "Klemensowi trudno staje"
                                                    vs
                                                    "Po tym co pisze, zakładam, ze Klemensowi trudno staje samochód gdy hamuje klaksonem"


                                                    > > > Uznałeś, że merytoryczna dyskusja ze mną jest bez sensu, bo nie wyj
                                                    > aśnię nic dalej.
                                                    > >
                                                    > > Owszem i podtrzymuje.
                                                    > >
                                                    > > > I co z twoim "utwierdzaniem w przekonaniu, bo nie wyjaśniłem nic da
                                                    > lej"? Pewnie
                                                    > > > moja wina, bo jednak wyjaśniłem.
                                                    > >
                                                    > > Tak tak... a swistak siedzi...
                                                    >
                                                    > Czyli nie wyjaśniłem wg ciebie tego, czego sobie "nie przypominałeś"?
                                                    > I znowu już nie wiesz, o co chodzi.

                                                    Oczywiscie

                                                    >
                                                    > > Chetnie za to przeczytam interpretacje prawna z ktorej wynika, ze po taki
                                                    > ej bab
                                                    > > ci mozesz spokojnie przejechac i wlos ci (prokuratorsko) z glowy nie spad
                                                    > nie, s
                                                    > > koro co prawda nie hamowales (hamowales za pozno) ale trabiles.
                                                    >
                                                    > A dlaczego miałbym mieć interpretację prawną z której wynika, że po takiej babc
                                                    > i mogę spokojnie przejechać?
                                                    > Co znowu wymyślasz, funkcjonalny?

                                                    Na czyms chyba swoja opinie o tm, ze kierowca zachował sie racjonalnie i dobrze opierasz... czy tylko na wlasnym glebokim przekonaniu?
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 15:15
                                                    galtomone napisał:

                                                    > BRAWO!!!! Wreszcie sie z czym zgadzamy.
                                                    > I miedzy innymi dlatego jezdze (choc moz emnie czekac czolowe zderzenie), dlate
                                                    > go jak roewr jedzie po chodniku to zalniam tylko do 5 km/h a jak mijam taiego n
                                                    > a drodze to sie cofam.

                                                    I jeszcze nikt ci z dupy garażu nie zrobił?
                                                    Ja jednokierunkowej też cofasz?

                                                    > > > > Sklerotyk sobie przypomniał?
                                                    > > >
                                                    > > > Nie... smieje sie z ciebie - sadzilem, ze to oczywiste :-(
                                                    > >
                                                    > > Sam pisałeś, że "sobie nie przypominasz".
                                                    > > Jak ci przypomniałem, to się śmiejesz. I to jeszcze powinno być oczywiste
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Owszem... smieje sie... nie moja wina, ze jestes zabawny.

                                                    Czyli sobie nie przypominasz, a jak ci przypomnę, to jest to zabawne?

                                                    > > > > > > Spróbuję Ci pokazać różnicę....
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > 1. Klemens pewnie nie, bo on nie ustepuje jak ma pierws
                                                    > zenstw
                                                    > > o
                                                    > > > > > 2. Klemens nie, bo on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Widzisz subtelną różnicę w wydźwięku tych dwóch zdań.
                                                    > > > >
                                                    > > > > Nie widzę, bo chodzi mi o drugą część zdania.
                                                    > > >
                                                    > > > A mnie o cale.
                                                    > >
                                                    > > Ale to ja decyduję, o łgarstwa w której części zdania mam pretensje, a nie ty.
                                                    >
                                                    > "Ale to ja decyduję" serio???? Zartowniś z ciebie :-)

                                                    A z ciebie żenujący wieśniak.

                                                    > A potem sie dziwisz, ze sie smieje.
                                                    >
                                                    > Przestan byc zabawny to przestane sie smiac.

                                                    Poznasz głupiego po śmiechu jego.

                                                    > > > Ale widac moj problem z ogarnianiem wiecej niz 1 zdania jest nic
                                                    > > > zym w porownaniu z Twoim w tym zakresie....
                                                    > >
                                                    > > Czyli wg ciebie, analfabeto, jeżeli mam zastrzeżenia do części zdania, to znacz
                                                    > > y że nie ogarniam całego zdania?
                                                    >
                                                    > Wg mnie jest DOKLADNIE TAK JAK NAPISALEM. Jednak calego zdania nie ogarniasz?

                                                    To, co napisałeś, nie jest precyzyjne. Dlatego pytam o doprecyzowanie.
                                                    Znowu sam nie wiesz, co napisałeś?

                                                    > > > > Masz dla porównania z dwóch zdań
                                                    > > > > wyżej:
                                                    > > > > 1. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > > > 2. on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo
                                                    > > > >
                                                    > > > > Widzisz subtelny brak różnicy?
                                                    > > >
                                                    > > > Widze, tylko ze A. - to nie jest cale zdanie, B. jest wyrwane z kontekstu caleg
                                                    > > > o watku i dyskusji. Wiec tu i teraz faktycznie znaczy co innego.
                                                    > >
                                                    > > Stwierdzasz, że nie ustępuję jak mam pierwszeństwo czy nie stwierdzasz?
                                                    >
                                                    > Stwierdzam, ze patrzac na oto co piszesz na forum, niebylbym tym zaskoczony i d
                                                    > okladnie o takie zachowanie Cie podejrzewam.

                                                    Nie o to pytałem.

                                                    > > Wg mnie stwierdzasz, ale wg ciebie "tu i teraz faktycznie znaczy co innego"?
                                                    >
                                                    > No... przeciez dokladnie Ci to napsialem wyzej. to samo zdanie czy jego czesc m
                                                    > oze znaczy 2 rozne rzeczy jesli nie jest uzyte w odpowiednim kontekscie.

                                                    Więc napisz, w jaki sposób dany kontekst zmienia stwierdzenie "on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo" na inne niż "on nie ustepuje jak ma pierwszenstwo".

                                                    > > Czyli nie wyjaśniłem wg ciebie tego, czego sobie "nie przypominałeś"?
                                                    > > I znowu już nie wiesz, o co chodzi.
                                                    >
                                                    > Oczywiscie

                                                    Przecież ci przypomniałem. To się rechoczesz jak debil i nadal nie wiesz, o co chodzi.

                                                    > > A dlaczego miałbym mieć interpretację prawną z której wynika, że po takiej babc
                                                    > > i mogę spokojnie przejechać?
                                                    > > Co znowu wymyślasz, funkcjonalny?
                                                    >
                                                    > Na czyms chyba swoja opinie o tm, ze kierowca zachował sie racjonalnie i dobrze
                                                    > opierasz... czy tylko na wlasnym glebokim przekonaniu?

                                                    A on "spokojnie przejechał babcię"?
                                                    Tobie znowu się wszystko pierdzieli.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 19:21
                                                    kokosowy15 napisał(a):

                                                    > Wiem że jest chamem i sam się wpi... do samochodu, na drogę i gdzie tam jeszcze
                                                    > . Jak byś umiał myśleć to doszedł byś do tego, że jest trochę samotnych ludzi k
                                                    > tórzy są chorzy, niesprawni, niedowidzacy a opieki nie mają. Postulujesz utyliz
                                                    > acje, czyli ostateczne rozwiązanie?

                                                    Jeżeli to do mnie, to odpowiadam:
                                                    Znając swoje ograniczenia, ci ludzie nie powinni odwalać takich numerów. Mowa tu po pierwsze o powolnym przechodzeniu przez 4 pasy jezdni, a po drugie: zero rozglądania się, jak wygląda sytuacja. Tak samo nie powinni się pchać np. na Orlą Perć - bo nie mają ku temu warunków.
                                                    Są sposoby łatwiejszego i bezpieczniejszego, a także nieutrudniającego innym przechodzenia przez jezdnię.

                                                    Ad. "jeżeli to do mnie" - gdy drzewko wiadomości osiąga maksymalne zagłębienie, w dobrym tonie jest cytować część wypowiedzi wraz z "xxxx napisał" żeby było wiadomo, komu odpowiadasz.

                                                  • olivkah Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 20:03
                                                    klemens1 napisał:


                                                    > Jeżeli to do mnie, to odpowiadam:
                                                    > Znając swoje ograniczenia, ci ludzie nie powinni odwalać takich numerów. Mowa t
                                                    > u po pierwsze o powolnym przechodzeniu przez 4 pasy jezdni, a po drugie: zero r
                                                    > ozglądania się, jak wygląda sytuacja. Tak samo nie powinni się pchać np. na Orl
                                                    > ą Perć - bo nie mają ku temu warunków.
                                                    > Są sposoby łatwiejszego i bezpieczniejszego, a także nieutrudniającego innym pr
                                                    > zechodzenia przez jezdnię.

                                                    Owszem, nie powinni. Nikt tu nie twierdzi, że powinni.
                                                  • kokosowy15 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 22:01
                                                    Pewnie ze nie powinni. Najlepiej poszli by do najbliższego przejścia dla pieszych ze światłami, i przechodzili odpowiednio szybko żeby zdążyć na zielonym. Jeszcze lepiej jakby poszukali przejścia podziemnego (uwaga, najbliższe czynne przejście podziemne jest w Poznaniu), a już bezkonkurencyjne by było, jakby nie wychodzili z domu. Życzę Klemensowi długiego życia, w samotności i z wszystkimi niepełnosprawnościami starczymi.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 24.09.20, 22:06
                                                    kokosowy15 napisał(a):

                                                    > Pewnie ze nie powinni. Najlepiej poszli by do najbliższego przejścia dla pieszy
                                                    > ch ze światłami, i przechodzili odpowiednio szybko żeby zdążyć na zielonym. Jes
                                                    > zcze lepiej jakby poszukali przejścia podziemnego (uwaga, najbliższe czynne prz
                                                    > ejście podziemne jest w Poznaniu), a już bezkonkurencyjne by było, jakby nie wy
                                                    > chodzili z domu. Życzę Klemensowi długiego życia, w samotności i z wszystkimi n
                                                    > iepełnosprawnościami starczymi.

                                                    Może jeszcze niech przechodzą przez torowisko kolejowe gdzie jedzie Pendolino, żeby drogę skrócić.
                                                    Uświadomcie maszynistów, żeby nie trąbili, bo a nuż staruszkę wystraszą.
                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 07:56
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Może jeszcze niech przechodzą przez torowisko kolejowe gdzie jedzie Pendolino,
                                                    > żeby drogę skrócić.
                                                    > Uświadomcie maszynistów, żeby nie trąbili, bo a nuż staruszkę wystraszą.

                                                    Tyle, ze jest mala roznica miedzy tym co zrobic moze maszynista w Pendolino i kierowca w rzeczonej sytuacji.

                                                    Smiem twierdzic, ze gdybym w tej sytuacji, babcia rozbila sobie glowe o asfalt, to bylby podstawy do ukarania kierowcy.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 10:40
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > Może jeszcze niech przechodzą przez torowisko kolejowe gdzie jedzie Pendolino,
                                                    > > żeby drogę skrócić.
                                                    > > Uświadomcie maszynistów, żeby nie trąbili, bo a nuż staruszkę wystraszą.
                                                    >
                                                    > Tyle, ze jest mala roznica miedzy tym co zrobic moze maszynista w Pendolino i k
                                                    > ierowca w rzeczonej sytuacji.

                                                    W wątku obok właśnie testuję, jak spójny jesteś w tezach "co może zrobić kierowca". Okazuje się, że jednak widzisz tam jakieś opary absurdu, które wynikają wyłącznie z twojego własnego rozumowania.
                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 12:04
                                                    olivkah napisała:

                                                    > Droga hamowania składu o wadze 1000 ton może wynieść 2 km. Maszynista nie jest
                                                    > w stanie zatrzymać pociągu przed przeszkodą. Kiedy ją ujrzy, może włączyć sygna
                                                    > ł ostrzegawczy, hamulec i czekać.

                                                    Ty to wiesz, ja to wiem.... Klemens najwyrazniej nie.
                                                    Sugeruje zakup grochu, uzyskasz lepsze efekty niz tlumaczac oczywistosci.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 12:38
                                                    olivkah napisała:

                                                    > Droga hamowania składu o wadze 1000 ton może wynieść 2 km. Maszynista nie jest
                                                    > w stanie zatrzymać pociągu przed przeszkodą. Kiedy ją ujrzy, może włączyć sygna
                                                    > ł ostrzegawczy, hamulec i czekać.

                                                    No to ma jeździć wolniej, żeby zdążył. Bo "okoliczności wskazują".
                                                  • olivkah Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 12:54
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > olivkah napisała:
                                                    >
                                                    > > Droga hamowania składu o wadze 1000 ton może wynieść 2 km. Maszynista nie
                                                    > jest
                                                    > > w stanie zatrzymać pociągu przed przeszkodą. Kiedy ją ujrzy, może włączyć
                                                    > sygna
                                                    > > ł ostrzegawczy, hamulec i czekać.
                                                    >
                                                    > No to ma jeździć wolniej, żeby zdążył. Bo "okoliczności wskazują".

                                                    Ma hamować hamulcem.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 13:52
                                                    olivkah napisała:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > olivkah napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Droga hamowania składu o wadze 1000 ton może wynieść 2 km. Maszynis
                                                    > ta nie
                                                    > > jest
                                                    > > > w stanie zatrzymać pociągu przed przeszkodą. Kiedy ją ujrzy, może w
                                                    > łączyć
                                                    > > sygna
                                                    > > > ł ostrzegawczy, hamulec i czekać.
                                                    > >
                                                    > > No to ma jeździć wolniej, żeby zdążył. Bo "okoliczności wskazują".
                                                    >
                                                    > Ma hamować hamulcem.

                                                    To nic nie da. Ma jeździć wolniej.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 15:16
                                                    olivkah napisała:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > > >
                                                    > > > > No to ma jeździć wolniej, żeby zdążył. Bo "okoliczności wskaz
                                                    > ują".
                                                    > > >
                                                    > > > Ma hamować hamulcem.
                                                    > >
                                                    > > To nic nie da. Ma jeździć wolniej.
                                                    >
                                                    > Czasem nic nie daje. Ale i tak hamuje.

                                                    W przypadku pendolino nic to nie da. Tu chodzi o życie babć, które się wpierniczają pod koła. Pendolino ma jeździć max. 20 km/h.
                                                  • olivkah Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 15:27
                                                    klemens1 napisał:


                                                    > > Czasem nic nie daje. Ale i tak hamuje.
                                                    >
                                                    > W przypadku pendolino nic to nie da. Tu chodzi o życie babć, które się wpiernic
                                                    > zają pod koła. Pendolino ma jeździć max. 20 km/h.

                                                    Ten wątek, zatytułowany "hamowanie klaksonem", nie jest o prędkości jazdy, tylko o trąbieniu zamiast hamowania. Przy prędkości i widoczności spokojnie wystarczającej do bezpiecznego wyhamowania.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 16:51
                                                    olivkah napisała:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Czasem nic nie daje. Ale i tak hamuje.
                                                    > >
                                                    > > W przypadku pendolino nic to nie da. Tu chodzi o życie babć, które się wp
                                                    > iernic
                                                    > > zają pod koła. Pendolino ma jeździć max. 20 km/h.
                                                    >
                                                    > Ten wątek, zatytułowany "hamowanie klaksonem", nie jest o prędkości jazdy, tylk
                                                    > o o trąbieniu zamiast hamowania. Przy prędkości i widoczności spokojnie wystarc
                                                    > zającej do bezpiecznego wyhamowania.

                                                    Czyli żeby być usprawiedliwionym, należy napierdalać ile się da. Wtedy nie ma problemu z "prędkością i widocznością spokojnie wystarczającą".
                                                    Nie wiem, jak wam do tych łbów to wbić, ale to, że pieszy lezie naprawdę nie oznacza (w przypadku pieszego nie-debila), że się będzie wpierniczał pod koła i że należy od razu hamować.
                                                  • olivkah Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 18:55
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Czyli żeby być usprawiedliwionym, należy napierdalać ile się da. Wtedy nie ma p
                                                    > roblemu z "prędkością i widocznością spokojnie wystarczającą".

                                                    Wtedy problemem jest nadmierna prędkość.

                                                    > Nie wiem, jak wam do tych łbów to wbić, ale to, że pieszy lezie naprawdę nie oz
                                                    > nacza (w przypadku pieszego nie-debila), że się będzie wpierniczał pod koła i ż
                                                    > e należy od razu hamować.

                                                    Gdyby odpowiednio wcześnie przyhamował, pieszy by się nie wpierniczał pod koła, tylko by po prostu zszedł z drogi, albo chociaż miał czas, żeby się rozejrzeć i zobaczyć, że samochód na niego trąbiący nie jest na jego pasie, tylko na następnym.
                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 07:53
                                                    olivkah napisała:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Jeżeli to do mnie, to odpowiadam:
                                                    > > Znając swoje ograniczenia, ci ludzie nie powinni odwalać takich numerów.
                                                    > Mowa t
                                                    > > u po pierwsze o powolnym przechodzeniu przez 4 pasy jezdni, a po drugie:
                                                    > zero r
                                                    > > ozglądania się, jak wygląda sytuacja. Tak samo nie powinni się pchać np.
                                                    > na Orl
                                                    > > ą Perć - bo nie mają ku temu warunków.
                                                    > > Są sposoby łatwiejszego i bezpieczniejszego, a także nieutrudniającego in
                                                    > nym pr
                                                    > > zechodzenia przez jezdnię.


                                                    > Owszem, nie powinni. Nikt tu nie twierdzi, że powinni.

                                                    Do Klemensa zupelnie nie dociera, ze ta czesc, zupelnie nie zdjemuje z nigo opowiedzialnosci za to co on w takiej sytuacji zrobil lub nie.

                                                    A to jednak sa dwie osobne sprawy.
                                                  • galtomone Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 11:26
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > Owszem, nie powinni. Nikt tu nie twierdzi, że powinni.
                                                    > >
                                                    > > Do Klemensa zupelnie nie dociera, ze ta czesc, zupelnie nie zdjemuje z ni
                                                    > go opo
                                                    > > wiedzialnosci za to co on w takiej sytuacji zrobil lub nie.
                                                    >
                                                    > I znowu łżesz, funkcjonalny analfabeto.

                                                    Czytając wszystko co do tej pory napisałeś w temacie śmiem twierdzić, że niestety nie.
                                                    A naprawdę wolałbym by tak było.
                                                  • klemens1 Re: Pierwszeństwo ma czasem wtórne znaczenie... 25.09.20, 12:39
                                                    galtomone napisał:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > > galtomone napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > Owszem, nie powinni. Nikt tu nie twierdzi, że powinni.
                                                    > > >
                                                    > > > Do Klemensa zupelnie nie dociera, ze ta czesc, zupelnie nie zdjemuj
                                                    > e z ni
                                                    > > go opo
                                                    > > > wiedzialnosci za to co on w takiej sytuacji zrobil lub nie.
                                                    > >
                                                    > > I znowu łżesz, funkcjonalny analfabeto.
                                                    >
                                                    > Czytając wszystko co do tej pory napisałeś w temacie śmiem twierdzić, że nieste
                                                    > ty nie.

                                                    Ty czytasz, ale może połowę rozumiesz. Dlatego łżesz.

                                          • tbernard Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 11:01
                                            klemens1 napisał:

                                            > Bardziej zawsze powinien uważać ten, który robi coś niezgodnego z przepisami tu
                                            > dzież nie ma pierwszeństwa.

                                            Jazda z prędkością przekraczającą dopuszczalną nie jest zgodna z przepisami, więc tym bardziej decydując się na taką jazdę w takim miejscu musi uważać.

                                            > Wyjeżdżający z podporządkowanej ma bardziej uważać od jadącego główną - w żadny
                                            > m przypadku nie wolno mu się wpierniczać pod koła tego, który ma pierwszeństwo.

                                            Bywają przypadki, gdy sądy uznawały, że pierwszeństwo jest znoszone jako argument przy ustalaniu przyczyn wypadku, gdy ten z pierwszeństwem jechał szybciej niż przepisy dopuszczają.

                                            > Pieszy przechodzący przez jezdnię poza przejściem ma bardziej uważać od kierowc
                                            > y, który jedzie legalnie jezdnią - w żadnym przypadku nie wolno mu się wpiernic
                                            > zać pod koła samochodu, który ma pierwszeństwo.

                                            Kierowca jadący z prędkością przekraczającą dopuszczalną ponad wszelką wątpliwość nie jedzie legalnie.
                                            • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 11:39
                                              tbernard napisał:

                                              > Jazda z prędkością przekraczającą dopuszczalną nie jest zgodna z przepisami, wi
                                              > ęc tym bardziej decydując się na taką jazdę w takim miejscu musi uważać.

                                              Tylko co jest przyczyną wypadku w takich okolicznościach? Prędkość gdzie pieszego NIE MA PRAWA być w danym miejscu, czy właśnie obecność pieszego?
                                              Idąc twoim tokiem rozumowania, tłum pieszych zebrany by przejść w niedozwolonym miejscu powinien tylko czekać na kierowcę, który przekracza.

                                              Co do przykładu z podporządkowaną - owszem, o ile prędkość uniemożliwia zauważenie jadącego główną na tyle wcześnie, by mu pierwszeństwa ustąpić.

                                              • tbernard Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 14:04
                                                klemens1 napisał:

                                                > tbernard napisał:
                                                >
                                                > > Jazda z prędkością przekraczającą dopuszczalną nie jest zgodna z przepisa
                                                > mi, wi
                                                > > ęc tym bardziej decydując się na taką jazdę w takim miejscu musi uważać.
                                                >
                                                > Tylko co jest przyczyną wypadku w takich okolicznościach? Prędkość gdzie piesze
                                                > go NIE MA PRAWA być w danym miejscu, czy właśnie obecność pieszego?

                                                Nie ma również prawa tam być kierowcy w tamtym miejscu z taką prędkością. Jadąc z przepisową prędkością aby osiągnąć potencjalny punkt kolizyjny byłby nieco bliżej w momencie podejmowania decyzji przez kobietę. To nieco bliżej mogło by dać szansę na podjęcie decyzji o poczekaniu. Starsza kobieta nie ma obowiązku mieć radaru w oczach. Widzi obiekt w takiej odległości, gdzie zawsze zdążała. Być może w swoim tylko mniemaniu, bo do tej pory uprzejmi kierowcy dyskretnie zawczasu nogę z gazu ściągali, ale takiego zachowania od kierowców wymagają też przepisy i zdrowy rozsądek.
                                                • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 17:08
                                                  tbernard napisał:

                                                  > Nie ma również prawa tam być kierowcy w tamtym miejscu z taką prędkością.

                                                  Spróbuj sobie kiedyś spowodować stłuczkę, gdy ten na głównej przekracza niewiele prędkość i doskonale widzisz, że jedzie.
                                                  Tłumacz, że nie miało prawa go tam być.
                                                  Ew. możesz na autostradzie poćwiczyć na dziuni, która tu ostatnio żale wylewa i jej podobnych. Jak będzie blisko, to zmień pas na lewy - jak przypierdoli, to tłumacz, że jechała 180.

                                                  > Widzi obiekt w takiej odległości, gdzie zawsze zdążała.

                                                  Bo każdy tam jedzie 50 i każdy ją z daleka widzi.
                                                  Babcia zrobiła wszystko tak źle, jak tylko się dało. Człapiąc przez ulicę przez 20 sekund nie podejmuje się ostatecznej decyzji przed i lezie niczym leming, tylko się rozgląda.
                                                  Niedaleko mnie ludzie skracają sobie drogę z przystanku na drugą stronę ulicy przechodząc w nielegalnym miejscu - ale nikt się pod koła nie wpierdala. I owszem - znaczna część tych skracających sobie drogę to starsi ludzie. Można?

                                              • galtomone Na tym polega Twój problem Klemens 25.09.20, 11:32
                                                klemens1 napisał:

                                                > Tylko co jest przyczyną wypadku w takich okolicznościach? Prędkość gdzie piesze
                                                > go NIE MA PRAWA być w danym miejscu, czy właśnie obecność pieszego?

                                                Nie dociera do Ciebie, że obie te przyczyny sa powodem. I dlatego obie strony będą ukarane. Tak samo jak w sytuacji gdy prędkość auta jest zgodna z przepisami, ale kierowca nie zrobił wszystkiego co mogł (czytaj zahamował) by wypadku uniknąć. Hamowanie klaksonem nie będzie traktowane jako "zrobił co mógł" i nie jest winny i współodpowiedzialny.


                                                > Idąc twoim tokiem rozumowania, tłum pieszych zebrany by przejść w niedozwolonym
                                                > miejscu powinien tylko czekać na kierowcę, który przekracza.

                                                Znów wydobywają sie z Ciebie opary.....
                                                • klemens1 Re: Na tym polega Twój problem Klemens 25.09.20, 12:41
                                                  galtomone napisał:

                                                  > Nie dociera do Ciebie, że obie te przyczyny sa powodem. I dlatego obie strony b
                                                  > ędą ukarane. Tak samo jak w sytuacji gdy prędkość auta jest zgodna z przepisami
                                                  > , ale kierowca nie zrobił wszystkiego co mogł (czytaj zahamował) by wypadku uni
                                                  > knąć.

                                                  W wątku obok się produkuj, gdzie nie zatrzymujesz się gdy ktoś mija cię z naprzeciwka. A może uniknąłbyś wypadku?

                                                  > > Idąc twoim tokiem rozumowania, tłum pieszych zebrany by przejść w niedozwolonym
                                                  > > miejscu powinien tylko czekać na kierowcę, który przekracza.
                                                  >
                                                  > Znów wydobywają sie z Ciebie opary.....

                                                  Nie ze mnie. Wydobywam je z waszych filozofii.

                                                  • galtomone Re: Na tym polega Twój problem Klemens 25.09.20, 13:00
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie dociera do Ciebie, że obie te przyczyny sa powodem. I dlatego obie st
                                                    > rony b
                                                    > > ędą ukarane. Tak samo jak w sytuacji gdy prędkość auta jest zgodna z prze
                                                    > pisami
                                                    > > , ale kierowca nie zrobił wszystkiego co mogł (czytaj zahamował) by wypad
                                                    > ku uni
                                                    > > knąć.
                                                    >
                                                    > W wątku obok się produkuj, gdzie nie zatrzymujesz się gdy ktoś mija cię z naprz
                                                    > eciwka. A może uniknąłbyś wypadku?

                                                    I tyle merytoryki i rzeczowych argumentow...

                                                    > > > Idąc twoim tokiem rozumowania, tłum pieszych zebrany by przejść w n
                                                    > iedozwolonym
                                                    > > > miejscu powinien tylko czekać na kierowcę, który przekracza.
                                                    > >
                                                    > > Znów wydobywają sie z Ciebie opary.....
                                                    >
                                                    > Nie ze mnie. Wydobywam je z waszych filozofii.

                                                    Ech... zeby to tylko byla prawda, to mniej bym sie ciebie bal jako kierowcy.
                                                  • klemens1 Re: Na tym polega Twój problem Klemens 25.09.20, 13:54
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > W wątku obok się produkuj, gdzie nie zatrzymujesz się gdy ktoś mija cię z naprz
                                                    > > eciwka. A może uniknąłbyś wypadku?
                                                    >
                                                    > I tyle merytoryki i rzeczowych argumentow...

                                                    Są w wątku obok, trollu. Czego nie rozumiesz?

                                  • gzesiolek Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 14:45
                                    Wiesz uwaga tego zabijanego powinna wynikać z instynktu samozachowawczego, żadne prawo nie przebije świadomości swojej kruchości... A w Polsce prawo powinno ścigać tych którzy nie mają świadomości czyjejś kruchości i miast ochrony życia innych na pierwsze miejsce dają swoje często gęsto urojone prawa...
                                    • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 17:03
                                      gzesiolek napisał:

                                      > A w Polsce prawo powinno ścigać tych którzy nie mają świadomości czyjejś kruchości i miast ochrony życia
                                      > innych na pierwsze miejsce dają swoje często gęsto urojone prawa...

                                      Zgadzam się, ale ta ocena jest nieadekwatna do sytuacji, którą omawiamy. Tu kierowca miał akurat nieurojone prawa, babcia nie miała praw, które sobie uroiła i - gdy się okazało, że babcia jest samobójczynią - jednak jej życie ochronił.
                                      • gzesiolek Re: Hamowanie klaksonem 21.09.20, 22:52
                                        Ale chyba nikt nie umniejsza odpowiedzialności babci, a każdy wskazuje idiotyczne zachowanie kierowcy... Jak masz babcie na środku jezdni to jaka wielka by była jej wina zwalniasz i hamujesz, by jak najszybciej z niej zlazla. Dezabrobate możesz wyrazisz jak już się zatrzymasz... Dzieciak zachował się jak idiota który po mieście za dużo nie jeździł... A komentarze pod filmikiem przerażają...
                                        • waga170 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 01:01
                                          Fajnie ze ktos madry, rzadko, ale tu gosci. Ja chyba za pierwszym moim daniem glosu w tym temacie powiedzialem ze od pierwszej sekundy filmiku bym sie zachowywal inaczej niz ten nagrywajacy ydyota, bo jak bym napisal idiota to bym idiotow obrazil, bo niektorzy sa nawet pozyteczni...
                                          Porownajmy to do swiata zwierzat. Idzie po galezi malpa, po tej samej galezi zapierda w strone malpy jaguar. Tuz przed kolizja malpa ze strachu skacze na ziemie. Jaguar zeskakuje na ziemie, pyta czy pani jest OK i bierze ja pod pache i pomaga wstac.
                                          Ten chuj ktory zamiast stanac 50 metrow przed babcia, na 50 centymetrow przed babcia raczyl sie w koncu zatrzymac i przestac trabic, to w Parzeczewie jest znany jako Klimek junior, pierworodny soltysa Klemensa.
                                        • galtomone Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 07:01
                                          gzesiolek napisał:

                                          > Ale chyba nikt nie umniejsza odpowiedzialności babci, a każdy wskazuje idiotycz
                                          > ne zachowanie kierowcy...


                                          O właśnie, co do Klemensa nie dociera.
                                          Zapytal wyżej, tu na wyjaśnienie
                                          bezprawnik.pl/potracenie-czlowieka-a-odpowiedzialnosc-karna/amp/

                                          Jak masz babcie na środku jezdni to jaka wielka by by
                                          > ła jej wina zwalniasz i hamujesz, by jak najszybciej z niej zlazla.

                                          100% zgody.

                                          I zawsze prawo nakazuje sprawdzić czy kierowca w takiej sytuacji (i nie tylko) zrobił wszystko by wypadku uniknąć.
                                        • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 11:44
                                          gzesiolek napisał:

                                          > Ale chyba nikt nie umniejsza odpowiedzialności babci, a każdy wskazuje idiotycz
                                          > ne zachowanie kierowcy...

                                          Kierowca racjonalnie założył, że babcia - o ile nawet się nie zatrzyma, to przynajmniej nie przyspieszy. Niestety, babcia okazała się tak popierdolona, że robiła wszystko, by do wypadku doprowadzić. Tego kierowca nie przewidział - to fakt. Ale też nieczęsto się takich samobójców spotyka.

                                          • gzesiolek Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 15:56
                                            Naprawdę wciskanie klaksonu miast zmniejszenia prędkości uważasz za racjonalne? Ostatnią rzeczą jaką bym zakładał w przypadku babci na środku jezdni to to, że po obtrabieniu zachowa się dokładnie jak ja chcę... Zwłaszcza, że odruchem przy sygnale "spi...j bo panicz jedzie" jest właśnie spi...anie z drogi... A nie analizowanie jak jedzie, jak szybko i czy we mnie pierd...nie...
                                            • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 16:13
                                              gzesiolek napisał:

                                              > Naprawdę wciskanie klaksonu miast zmniejszenia prędkości uważasz za racjonalne?

                                              Oczywiście. Ma psi obowiązek przepuścić samochód, zamiast się na chama wpierniczać.

                                              > Ostatnią rzeczą jaką bym zakładał w przypadku babci na środku jezdni to to, że
                                              > po obtrabieniu zachowa się dokładnie jak ja chcę... Zwłaszcza, że odruchem prz
                                              > y sygnale "spi...j bo panicz jedzie" jest właśnie spi...anie z drogi... A nie a
                                              > nalizowanie jak jedzie, jak szybko i czy we mnie pierd...nie...

                                              Wystarczy patrzeć. Kurwa, jakim trzeba być kretynem (lub kretynką), żeby przy trąbieniu podjąć decyzję na ślepo?
                                              I lepiej nie zakładaj że ostatnią rzeczą po zatrąbieniu jest to, że ktoś przyspieszy - jednak w większości przypadków się zatrzymują.
                                              • gzesiolek Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 16:45
                                                Ale jakbyś nie zauważył ona już się wtrynila i znajduje się na jezdni... Trąbienie temu nie zapobiegnie... Jej zatrzymywanie też nie... Nasze jej potępienie nic nie zmieni... Rację można mieć, ale każdy rozsądny użytkownik drogi umożliwi jej opuszczenie jezdni, by wszystkim na drodze jechało się lepiej. Idiota będzie ją karał klaksonem i straszył przejechaniem, by stała na środku drogi, bo "on jej pokaże"...
                                                Nie rozumiesz - ok Twoje prawo... Ale proszę unikaj grodu Kraka będąc kierowcą...
                                                • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 22.09.20, 17:02
                                                  gzesiolek napisał:

                                                  > Ale jakbyś nie zauważył ona już się wtrynila i znajduje się na jezdni... Trąbie
                                                  > nie temu nie zapobiegnie...

                                                  Bo nie ma temu zapobiec. Ma zapobiec wpierniczaniu się pod koła. Piesi często przechodzą w niedozwolonych miejscach, zatrzymując się pośrodku, by przepuścić samochody.

                                                  > każdy rozsądny użytkownik drogi umożliwi
                                                  > jej opuszczenie jezdni,

                                                  Nikt jej nie miał zamiaru tego uniemożliwiać. Chodziło o to, by się nie wpierniczała pod koła. O nic innego.

                                                  > Idiota będzie ją karał klaksonem i straszył przejechaniem, by stała na środku drogi, bo "o
                                                  > n jej pokaże"...

                                                  To nie jest żadne karanie ani straszenie. Po prostu się nie spodziewał, że specjalnie wpierdoli mu się pod koła niczym jakaś klępa.

                                                  > Nie rozumiesz - ok Twoje prawo... Ale proszę unikaj grodu Kraka będąc kierowcą...

                                                  Ty nie rozumiesz - ja nawet z tobą nie dyskutuję, tylko prostuję twoją spaczoną wizję rzeczywistości.
                                                  Co do Kraka - za późno - już byłem i to nie raz. Prawie potrąciłem rowerzystkę zapierdalającą chodnikiem podczas gdy wyjeżdżałem z parkingu podziemnego. O - tutaj:

                                                  goo.gl/maps/itvyEVYF1TYCHpFd6




                                                  • gzesiolek Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 11:26
                                                    Ale babcia wlazła na jezdnie, gdzie ktoś może na każdym pasie, czy torowisku, ją walnąć. Przechodzi, to korona nikomu z głowy nie spadnie jak jej to umożliwi i tym samym zniknie zagrożenie dla wszystkich... A Ty oczekujesz, że babcia będzie babcią-ninja który unika przejeżdżających samochodów i tramwajów niczym struś pędziwiatr w kreskówce... Uwierz mi siłowe wymuszanie pierwszeństwa w tym przypadku jest głupotą... Zwłaszcza, że babcie widzisz z daleko i spokojnie bez nagłego hamowania możesz zwolnić i ją przepuścić...

                                                    A co do rowerzystki to chwalisz się, czy żalisz? Wszędzie można spotkać popełniających błędy, ale po co do nich dołączać, tylko dlatego "bo moja racja jest większa", tego nigdy nie zrozumiem... Tak samo jak pchania się samochodem do samego centrum...
                                                  • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 11:54
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Przechodzi, to korona nikomu z głowy nie spadnie jak jej to umożliwi
                                                    > i tym samym zniknie zagrożenie dla wszystkich... A Ty oczekujesz, że babcia będ
                                                    > zie babcią-ninja który unika przejeżdżających samochodów i tramwajów niczym str
                                                    > uś pędziwiatr w kreskówce...

                                                    Jaka znowu korona? Przecież w końcu ją przepuścił, gdy debilnie i po chamsku wpierdoliła mu się pod koła. I raczej korona mu z głowy nie spadła.
                                                    Ad. ninja - piesi zwyczajnie sobie radzą w takich sytuacjach - starsi też - a ninjami nie są. Wielkie wyzwanie - zatrzymać się pośrodku i poczekać. W sam raz na ninja warriors.

                                                    > Uwierz mi siłowe wymuszanie pierwszeństwa w tym pr
                                                    > zypadku jest głupotą... Zwłaszcza, że babcie widzisz z daleko i spokojnie bez n
                                                    > agłego hamowania możesz zwolnić i ją przepuścić...

                                                    Jeżeli bym wiedział, że polezie jak leming, to bym nawet zwolnił tak, że by przeszła a ja bym nie musiał się zatrzymywać. Ale kto się spodziewał, że ona po chamsku przyspieszy i się wpierdoli pod koła?

                                                    > A co do rowerzystki to chwalisz się, czy żalisz? Wszędzie można spotkać popełni
                                                    > ających błędy, ale po co do nich dołączać, tylko dlatego "bo moja racja jest wi
                                                    > ększa", tego nigdy nie zrozumiem...

                                                    Czekam na twoją krytykę, jak to niebezpiecznie jeżdżę.
                                                    Ogólnie napiszę, o co chodzi - szukam takich granic głupoty innego niż kierowca samochodu uczestnika ruchu, żebyś przyznał że tym razem to nie kierowca zawinił.

                                                    > tego nigdy nie zrozumiem... Tak samo jak pchania się samochodem do samego centrum...

                                                    Wielkie mi pchanie się - dojechałem bez problemu i w miarę szybko. Poza tym w tym hotelu nocowałem - to co, miałem samochód zostawić poza miastem i komunikacją dojeżdżać?
                                                  • olivkah Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 12:22
                                                    klemens1 napisał:

                                                    >
                                                    > Jeżeli bym wiedział, że polezie jak leming, to bym nawet zwolnił tak, że by prz
                                                    > eszła a ja bym nie musiał się zatrzymywać. Ale kto się spodziewał, że ona po ch
                                                    > amsku przyspieszy i się wpierdoli pod koła?
                                                    >
                                                    Ty byś zwolnił, ja bym zwolniła, większość kierowców by zwolniła albo po prostu jechała spokojnie i kobieta by zdążyła przejść albo się rozejrzała i zobaczyła, że może przepuścić samochód, bo na jej pasie nic nie jedzie. Czemu bronisz gościa, który trąbi na nią i straszy jeszcze z poprzedniego skrzyżowania?
                                                  • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 12:39
                                                    olivkah napisała:

                                                    > klemens1 napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Jeżeli bym wiedział, że polezie jak leming, to bym nawet zwolnił tak, że
                                                    > by prz
                                                    > > eszła a ja bym nie musiał się zatrzymywać. Ale kto się spodziewał, że ona
                                                    > po ch
                                                    > > amsku przyspieszy i się wpierdoli pod koła?
                                                    > >
                                                    > Ty byś zwolnił, ja bym zwolniła, większość kierowców by zwolniła albo po prostu
                                                    > jechała spokojnie i kobieta by zdążyła przejść albo się rozejrzała i zobaczyła
                                                    > , że może przepuścić samochód, bo na jej pasie nic nie jedzie.

                                                    Nie zdążyłaby. I piszę o tym, że GDYBYM się spodziewał, że babcia jest tak nierozgarnięta, to bym zwolnił. Piesi w takich sytuacjach sami się rozglądają i zatrzymują - nikt po chamsku nie wpiernicza się pod koła. PRAWIE nikt.

                                                    > Czemu bronisz gościa, który trąbi na nią i straszy jeszcze z poprzedniego skrzyżowania?

                                                    Bo trąbi słusznie i wcale nie straszy.


                                                  • olivkah Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 12:49
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Nie zdążyłaby. I piszę o tym, że GDYBYM się spodziewał, że babcia jest tak nier
                                                    > ozgarnięta, to bym zwolnił. Piesi w takich sytuacjach sami się rozglądają i zat
                                                    > rzymują - nikt po chamsku nie wpiernicza się pod koła. PRAWIE nikt.
                                                    >
                                                    Zapewniam cię, że gdym ja tam jechała, to by zdążyła. I gdyby ta pasażerka z nagrania kierowała to pewnie też.

                                                    > Bo trąbi słusznie i wcale nie straszy.

                                                    Pewnie właśnie tego trąbienia sie wystraszyła i dlatego chciała się w panice jak najszybciej usunąć z jezdni. A że starsza osoba (co pasażerka widzi z daleka, krzycząc "babcia") i jeszcze z zakupami, wyszło jak wyszło.
                                                  • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 13:25
                                                    olivkah napisała:

                                                    > > Bo trąbi słusznie i wcale nie straszy.
                                                    >
                                                    > Pewnie właśnie tego trąbienia sie wystraszyła i dlatego chciała się w panice ja
                                                    > k najszybciej usunąć z jezdni.

                                                    Pewnie tak - bo w ogóle nie orientowała się, co się dzieje. Ale skoro jest tak słabo orientująca się, to tym bardziej powinna uważać albo w ogóle nie przechodzić w takich miejscach.

                                                  • gzesiolek Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 13:31
                                                    Tak masz racje: nie powinna przechodzić w takich miejscach i powinna bardziej uważać... Ale jak już się znalazła w takim miejscu i nie uważała to może warto mieć na tyle rozsądku i wyobraźni by nie zwiększać ryzyka jeszcze swoim głupim zachowaniem, już wystarczy, że babci brakło nieco rozumu...
                                                  • klemens1 Re: Hamowanie klaksonem 23.09.20, 13:35
                                                    gzesiolek napisał:

                                                    > Tak masz racje: nie powinna przechodzić w takich miejscach i powinna bardziej u
                                                    > ważać... Ale jak już się znalazła w takim miejscu i nie uważała to może warto m
                                                    > ieć na tyle rozsądku i wyobraźni by nie zwiększać ryzyka jeszcze swoim głupim z
                                                    > achowaniem, już wystarczy, że babci brakło nieco rozumu...

                                                    Ile razy można powtarzać - skąd kierowca miał się spodziewać, że babcia jest aż tak głupia? Jasnowidzem nie jest raczej. Jeżeli idzie dziecko, niewidomy z białą laską, jakiś zataczający się to od razu widać, że raczej słabo ocenia sytuację. Tu nie było tego widać dopóki nie zaczęła truchtać.