skoda.mowic
29.10.04, 19:47
umylem skode fabie 1.2 htp srebrna z kaziem.
musze przyznac, ze mydliny gorzej myja w chlodniejsze dni, moze przez to, ze
tesciowa wczesniej gotowala w tej wodzie cebule? nie wiem.
ale skoda po mozolnym pieszczeniu, nabrala odswietnego blasku.
pod kosciolkiem to wyglada prestizowo - taka umyta fabia, wsrod starych, 3
letnich, szrotowatych i brudnych hond czy tam innych kawasakow.
na cmentarzyku tez ludzie popatruja na blyszczacy obiekt westchnien.
w mieszkaniu juz panuje nerwowa atmosfera, wszyscy zyjemy poniedziakowym
dniem, halinka z nerwow podjada kaszanke, tesciowa calymi dniami nie daje mi
spokoju.
co roku mnie ogarnia strach, ze cos sie w ten dzien wydarzy?
tylu ludzi niebezpiecznie szalejacych, strach przed grozna policja, mozliwosc
stluczki przez jakiegos zagapienca, za duze spalanie lpg w korkach.
kto bedzie czekal w wozie na parkingu cmentarza i pilnowal?
halinka - raczej nie, bo nie moze sidziec sama, fabia sie ugina i przeciwne
kola sie odrywaja.
musialaby zostac z tesciowa, ale same beda sie namawiac na mnie, a potem bede
sluchl wyzwisk i bede bity.
kaziowi na pewno nie dam, bo on to jak zostanie to od razu wlaczy radio,
pusci mandaryne (jest w niej zakochany), a ja potem bede mial nadprogramowe
zuzycie pradu i benzyny - o nie!!!
chyba to ja bede musial zostac- boje sie od zeszlego roku!
rok temu smiertelnie balem sie parkingowego, kazal mi zjezdzac z parkingu, bo
ruch tamuje, krzyczal na mnie zebym spier....al i mial szybsze ruchy, grozil
mi pobiciem.
ucieklem wtedy, robiac przy tym przypadkowy zryw i niszczac silnik oraz
podzespoly wozu.
wtedy to tez, spowodowalem prawie kolizje, bo wyjechalem z parkingu na srodek
ullicy przed nadjezdzajace samochody. w tamte dni nabawilem sie wrzodow
zoladka.
jutro z samego rana, z kaziem bedziemy zaladowywac fabie.
wezmiemy szczotke, grabie, gabke, znicze, baniak z mydlinami, skrzynke cebuli
do podgryzania w trasie, worki na kasztany ktore zbiera kazio, krzeselko dla
tesciowej - na raz nie dojdzie na grob - tusza i wiek.
jutro takze, podjedziemy autobusem z kaziem do biedronki i w dziale moto
zakupimy komplet gumowych ochraniaczy na zderzaki i karoserie.
w poniedzialek, na parkingu bedzie bardzo trudno nakierowac i zaparkowac -
boje sie przytrzec czy uderzyc - tesciowa narychmiast by mi zabrala samochod,
a jakbym komus uszkodzil to bym poszedl do kryminalu.
kazio przeczytal w "motor" ze to pomaga.
w te swieta bede mogl wyprobowac super sztuczki z "motoru".
panowie redaktorzy (bardzo madrzy i uczeni) testowali fabie na spalanie.
i wyobrazcie sobie, jaki to czlowiek byl glupi i naiwny, i bezmyslnie jezdzil
z niepotrzebnymi luksusami.
radio w najblzszym czasie jak bede w aso wyjme, zdejme rowniez korbki z szyb -
glupota zeby byly, chyba wylacze nawiewy powietrza.
te sluszne i bardzo madre zabiegi wreszcie uwydatnia ekonomiczne cechy
kunsztu inzynierow jednostki 1.2.
co prawda w gazecie byl bardzo prestizowy model z dieslem (cudo z poteznym
nadmiarem mocy) ale kazio mowil ze w benzynowym lpg to pomoze jeszcze
bardziej bo ma jeden cylinder mniej.
juz nie moge sie doczekac hyhyhy.
ale bedzie wyprawa, a jakie oszczednosci!
i jak wplynie na bezpieczenstwo na drodze jadac tak ekonomicznie.
juz nawet planujemy z kaziem, ile litrow mniej gazu zatankowac jutro.
mysle, ze zamiast za 20, to wleje za 17zl i wyobrazcie sobie ze powinno
starczyc na dojazd i powrot.
ot, i 3 zlote jest na rate jak nic, albo na paprykarz!
no, ide dojrzec fabie, zmienie kazia, bo kolacji dzisiaj i tak nie dostane to
mam chwile czasu przed pojsciem spac.
jescze tylko gryz cebuli z chlebem (podebralem) na skolatanie nerwow i
spokojniejsza noc i ide spac.