Gość: Frank
IP: 195.136.112.*
14.11.04, 12:19
Jadę sobie w W-wie ulicą trzypasmową. Jadę lewym pasem, daleko przede mną
znacznie wolniej jedzie auto X. Jadę ciągle z tą samą prędkością, w końcu
zbliżam się do auta X. Auto X nie zjeżdża, tylko lekko przyhamowuje, raz,
drugi i trzeci. Ja muszę zrobić to samo, żeby nie wjechaać mu w d. W końcu
auto X zjeżdża na środkowy pas. Wyprzedzam je i w tym momencie kierowca auta
X krzyczy coś do mnie i puka się w głowę. "Jak Kuba Bogu - tak Bóg Kubie" -
myślę sobie, zmieniam pas na środkowy i teraz z kolei ja lekko hamuję, żeby
pokazać panu z auta X, jak to miło. Dojeżdżamy do świateł, pan z auta X staje
obok mnie, otwiera okno i pyta: "Jak jeździsz, cieciu?". I w ten oto sposób
kolejny raz przekonałem się, że na polskich drogach jak Kali komuś
przeszkadzać to dobrze, ale jak ktoś przeszkadzać Kalemu, to źle.