Dodaj do ulubionych

Sprzedaż auta po śmirci właściciela.

06.04.05, 07:30
Mój ojciec właściciel auta leżu w szpitalu w ciężkim stanie. Umowa kupna-
srpzedaży była spisana na niego, dowód rejestracyjny też. Co zrobić, zęby w
razie czego mama nie miała kłopotu ze sprzedaniem samochodu? Lidka
Obserwuj wątek
    • zdecydowany4 Re: Sprzedaż auta po śmierci właściciela. 06.04.05, 08:02
      Nie zakładaj najgorszego. Oby jeszcze ten samochód służył Tacie jak najdłużej.
      Oczywiscie ze sprzedażą (po)onie ma problemu jak spotkasz normalnego człowieka.
      Wystarczy podpisana umowa i druk PCC1. W innym przypadku kiedy doszłoby do
      najgorszego należy przeprowadzić postępowanie spadkowe i samochód można by
      sprzedać dopiero po szeregu zabiegów notarialnych i płacenia podatku.
      Przerabiała to moja tesciowa, która na szczęscie była współwłascicielem, ale po
      śmierci tescia musiała i tak samochód przerejestrowywać na siebie i zmieniać
      numery. Swoją drogą powiedz proszę co to jest za samochód, może sam go kupię.
      (Poproszę o opis na priva zdecydowany4@gazeta.pl) Ale z całego serca życzę Ci,
      żeby sprawa była nie aktualna i dalej cieszył się nim twój Tata.

      Pozdrawiam,
      Adam
    • siwy-55 Re: Sprzedaż auta po śmirci właściciela. 06.04.05, 08:03
      li2 napisała:

      > Mój ojciec właściciel auta leżu w szpitalu w ciężkim stanie. Umowa kupna-
      > srpzedaży była spisana na niego, dowód rejestracyjny też. Co zrobić, zęby w
      > razie czego mama nie miała kłopotu ze sprzedaniem samochodu? Lidka


      ... ciezka sprawa,nalezaloby przekonac ojca zeby podpisal akt sprzedazy auta
      Tobie,ale gdy z papierem takim do niego pujdziesz,-pomysli ze umiera .

      Sprubuj podrobic podpis ojca z data do tylu,gdyby juz nie sam tego podpisac
      niemógl , to nielegalne ale moralnie uzasadnione w tym przypadku.
      • grogreg Re: Sprzedaż auta po śmirci właściciela. 06.04.05, 08:43
        Drogi kolego.
        Droga formalna moze nie jest najszybsza, ale w pelni wykonalna.
        Popelnienie przestepstwa dla zaoszczedzenia paru miesiecu jest co najmniej
        niemadre.
    • grogreg Re: Sprzedaż auta po śmirci właściciela. 06.04.05, 08:40
      Postanowienie sadu o spadku
      Zaswiadczenie z urzedu skarbowego
    • terra1 Re: Sprzedaż auta po śmirci właściciela. 06.04.05, 08:46
      Pamiętaj jednak, że sparawa spadkowa może trwać nawet ponad rok.
      Najbezpieczniej i najszybciej zrobić to teraz - umowa kupna sprzedaży.

      Dużo zdrowia dla Twojego Ojca.
    • hondziarz Re: Sprzedaż auta po śmirci właściciela. 06.04.05, 09:49
      to jest kwestia normalnego prawa spadkowego, lub testamentu.
      • mar_elx podrób podpis 06.04.05, 11:09
        To jest najmądrzejsza rada. Podrób podpis na umowie sprzedaży lub darowizny.
        Wprawdzie teoretycznie żona zmarłego mogłaby sprzedać samochód zarejestrowany
        na męża wykonując tzw. zwykły zarzad majątkiem, ale kupujący oraz ciemne pindy
        w urzedzie gminy/dzielnicy będą miały zastrzeżania (niesłuszne, ale przekonanie
        ich będzie niełatwe i wymagac będzie sporo nerwów). Oczywiście droga formalna
        (uzyskanie postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku) jest zgodna z prawem i
        możliwa, ale długotrwała. Jeżeli jesteś pewien, że nikt ze spadkobierców
        (przyrodnie rodzeństwo na przykład) nie bedzie miało pretensji - możesz
        podrobić podpis. Nikogo nie skrzywidzisz. Nawet zasranego budzetu zasranego
        państwa nie okradniesz, bo i tak bedzie trzeba zapłącić podatek od sprzedaży
        albo od darowizny (wylicz co się opłaca bardziej).
        • hondziarz Re: podrób podpis 06.04.05, 12:06
          podatek płaci kupujący, a nie sprzedający.
          • jocek1 Re: podrób podpis 06.04.05, 12:22
            > podatek płaci kupujący, a nie sprzedający.
            taki zwyczaj ;-) Równie dobrze może płacić sprzedajacy ;-(
            • mar_elx a co to za różnica 06.04.05, 12:47
              Co to za różnica, z czyjej kieszeni złodziej (Najjasniejsza) wyciągnie?

              Poza tym KUPUJĄCYM będzie osoba obca, jeżeli podpis podrobi się na umowie
              sprzedaży auta po śmierci ojca. Natomiast jeżeli najpierw córka/żona zrobią
              darowiznę na siebie to podatek zapłacą one! Więc nawet jak zaraz sprzedadzą
              samochód, to złodziej (RP) dostanie DWA RAZY podatek.
        • n0ras Re: podrób podpis 06.04.05, 13:29
          > Wprawdzie teoretycznie żona zmarłego mogłaby sprzedać samochód zarejestrowany
          > na męża wykonując tzw. zwykły zarzad majątkiem, ale kupujący oraz ciemne pindy
          > w urzedzie gminy/dzielnicy będą miały zastrzeżania (niesłuszne, ale przekonanie
          >
          > ich będzie niełatwe i wymagac będzie sporo nerwów).

          Nie obrażaj kogoś, kto ma rację. Żona owszem, może reprezentować męża:
          "Art. 29. W razie przemijającej przeszkody, która dotyczy jednego z małżonków
          pozostających we wspólnym pożyciu, drugi małżonek może za niego działać w
          sprawach zwykłego zarządu, w szczególności może bez pełnomocnictwa pobierać
          przypadające należności, chyba że sprzeciwia się temu małżonek, którego
          przeszkoda dotyczy. Względem osób trzecich sprzeciw jest skuteczny, jeżeli był
          im wiadomy."
          ale po śmierci majątek staje się masą spadkową i wszelkie działania mogą być
          podjęte dopiero po prawomocnym postanowieniu sądu stwierdzającym nabycie spadku.
          • mar_elx niby tak, ale.... 06.04.05, 13:35
            Przecież żona nie musi informować nabywcy, że mąż nie zyje. Wtedy nabywca
            kupuje samochód w dobrej wierze i to ewentualnie na żonie ciąży
            odpowiedzialnośćm za wprowadzenie w błąd nabywcy. Ale ponieważ nikt tego nie
            zakwestionuje (bo facet już nie zyje, żona i pozostali spadkobiercy wzięli kasę
            więc też się nie będą spierać), to sprawa nomen omen UMRZE śierciąnaturalną.
            Naet gdyby przed sądem któryś ze spadkobierców (dopiero przy dziale spadku)
            zarzucił starej, że opchnęła furę to sąd co najwyżej w ostatecznym
            postanowieniu dokona rozliczenia sumy za jaką sprzedano grata pomiędzy
            spadkobierców. Na tej rozprawie sąd nie bedzie wogóle wnikał w to czy żona
            miała prawo sprzedać samochód czy nie. Żaby zrobić bajzel, to ów niezadwowolny
            spadkobierca musiałby wnieść sprawę do prokuratury zarzucając żonie
            przestępstwo przeciwko dokumentom i narażenie na niekorzystne rozporządzenie
            majątkiem (bo np. za tanio sprzedała). Taka sprawa ciąghnęłaby się około 10 lat
            i NIKT albo to NIKT by na tym nie skorzystał.
            • mar_elx no i nie łap mnie za słowa... bo ja tłumaczę.... 06.04.05, 13:37
              jak krowie na granicy:

              nie "wnieść sprawę do prokuratury" tylko "złożyć zawiadomienie o przestępstwie
              i żądać ścigania sprawcy".
            • n0ras Re: niby tak, ale.... 06.04.05, 14:19
              > Przecież żona nie musi informować nabywcy, że mąż nie zyje. Wtedy nabywca
              > kupuje samochód w dobrej wierze i to ewentualnie na żonie ciąży
              > odpowiedzialnośćm za wprowadzenie w błąd nabywcy

              Niestety - nabywca będzie w złej wierze. W dowodzie jest osoba A a w umowie
              osoba B. I nieistotnym jest że jest ona jego żoną, bo niesprawdzone są pozostałe
              przesłanki ("przemijająca" przeszkoda, zwykły zarząd - zależy jaki samochód itp...).
              Więc słusznie na podstawie takiej umowy urząd nie zarejestruje pojazdu, gdyż
              kupujący nie nabędzie jego własności ("nemo plus iuris ....." - nikt nie może
              przenieść więcej praw aniżeli sam posiada).

              Tak więc spadkobierca poprosi "nabywcę" o wydanie pojazdu i tamten będzie mu
              musiał go oddać ....
              Rozwiązania prawne są tylko pozornie trudniejsze od bezprawnych. Bezprawne
              powodują kłopoty w przyszłości.
              • n0ras Re: niby tak, ale.... 06.04.05, 14:22

                Kodeks cywilny:
                Art. 169. § 1. Jeżeli osoba nie uprawniona do rozporządzania rzeczą ruchomą
                zbywa rzecz i wydaje ją nabywcy, nabywca uzyskuje własność z chwilą objęcia
                rzeczy w posiadanie, chyba że działa w złej wierze.
                Wiedza że w dowodzie rejestracyjnym jest kto inny jest "jak drut" złą wiarą.
                • konrad.boryczko Re: niby tak, ale.... 06.04.05, 14:30
                  Pytanie (moze troche naiwne):
                  Czy zawsze osoba wskazana w dowodzie jest wlascicielem?
                  Wlascicielem jest, upraszczajac, ten, kto kupil. Czyli osoba wskazana jako
                  nabywca w umowie/fakturze.
                  Oczywiscie w dowodzie jest rubryka "Wlasciciel", ale czy to musi byc
                  jednoznaczne?
                  Pytam, bo ma to znaczenie dla rozpatrywanej sytuacji (z cywilistycznego punktu
                  widzenia). Oczywiscie co do zasady masz (nOras) racje.
                  Rozpatrujac czysto teoretycznie. Jezeli kupujacy bedzie mial inne nazwisko w
                  umowie, a inne w dowodzie i kupi od osoby wskazanej w umowie, to bedzie w
                  dobrej wierze. O ile sprzedajacy (ten z umowy) oswiadczy, ze po tej umowie nie
                  bylo zadnej nastepnej:))
                  Pzdr.
                  • n0ras Re: niby tak, ale.... 06.04.05, 14:49
                    Nie, nie zawsze. Ale jak masz w dowodzie osobę A potem umowę sprzedaży A-B i
                    kupujesz od osoby B jesteś w dobrej wierze.
                    A jak masz w dowodzie osobę A i kupujesz od osoby B, która nijak swojego tytułu
                    nie wykazała, jesteś w złej wierze.
                    • konrad.boryczko Re: niby tak, ale.... 06.04.05, 14:54
                      Osoba B kupila samochod o takim numerze VIN od osoby C, ktora kupila nowy na
                      fakture. Osoba B okazuje stosowna umowe z C i fakture, a w dowodzie jest A :))
                      Zatem D kupujacy od B jest w jakiej wierze? IMO dobrej.
                      Pzdr.

                      P.S Ciekawe czy ten post wyleci? Ostatnio wszystko jest mozliwe...
                      • n0ras Re: niby tak, ale.... 07.04.05, 08:45
                        > Osoba B kupila samochod o takim numerze VIN od osoby C, ktora kupila nowy na
                        > fakture. Osoba B okazuje stosowna umowe z C i fakture, a w dowodzie jest A :))
                        > Zatem D kupujacy od B jest w jakiej wierze? IMO dobrej.
                        > Pzdr.

                        No, tu bym się nie podejmował oceny. Bo C co prawda ma fakturę, ale może już raz
                        sprzedała samochód (osobie A)?
                        Za dowodem rejestracyjnym przemawia treść art. 76 kodeksu postępowania
                        administracyjnego:
                        Art. 76. § 1. Dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane
                        do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co
                        zostało w nich urzędowo stwierdzone.
                        § 2. Przepis § 1 stosuje się odpowiednio do dokumentów urzędowych sporządzanych
                        przez organy jednostek organizacyjnych lub podmioty, w zakresie poruczonych im z
                        mocy prawa lub porozumienia spraw wymienionych w art. 1 pkt 1 i 4.
                        § 3. Przepisy § 1 i 2 nie wyłączają możliwości przeprowadzenia dowodu przeciwko
                        treści dokumentów wymienionych w tych przepisach."
                        § 3 pozwala prowadzić dowód przeciwko, ale będzie to trudne....
                        • konrad.boryczko Re: niby tak, ale.... 07.04.05, 08:54
                          Jasne, ale tu sa dwa sprzeczne dowody w sensie procesowym: d.rejestracyjny i
                          umowa.
                          Coz sytuacja czysto teoretyczna:)
                          pzdr.
              • mar_elx no więc najmądrzej jej podrobićpodpis nieboszczyka 06.04.05, 14:57
                na antydatowanej umowie darowizny dla żony. Wtedy nie ma siły na to, żeby się
                do czeghość przyczypić.

                Na kombinacje ze sprzeażą przez żonę (moim zdaniem możliwe) nie pójdzie raczej
                kupujący. Przemijającą przeszkodą mogłaby być własnie ciężka choroba męża.
                Oczywiście inaczej bedzie się sytuacja przedstawiać w sądzie karnym w przypadku
                sprzedazy pięcioletniego seicento a inaczej w przypadku paromiesięcznego
                mercedesa. O inne sumy tu chodzi. Natomiast co do pozaprawnych rozwiązań -
                nalezy wybrać takie, które jest optymalne w danej sytuacji, z uwzglenieniem
                sytuacji rodzinnej itd. Niestety zasada, że z rodziną najlepiej wychodzi się na
                zdjęciu sprawdza suię bardzo czesto,. potem spory o pierdoły mogą trwać latami.
                Jeżlei jednakl przyjmiemy, że jest tylko żona i córka zmarłego i zyja one w
                zgodzie, to problemów nie będzie, bo NIKOMU nie bedzie zależało na ich
                wywlekaniu. I wydział komunikacji w gminie nie powinien robić problemów z
                zarejestrowaniem samochodu sprzedanego przez żonę teoretycznie żyjącego
                człowieka. Ale bedzie robił problemy, bo tam na zimne dmuchają (z z drugiej
                strony i tak biorą w łapę za lewe rejestrowanie kradzionych). Zatem - żeby
                zakombinować, trzeba znać realia i przepisy bardziej niż wtedy, gdy chce się
                iść prostą drogą.

                A teraz jak wyobrażasz sobnie, że jeden ze spadkobierców zarząda wydania
                samochodu od osoby, która kupiła go od żony zmarłego? To musiałoby się odbyć
                dopiero po dziale spadku, bo zarządcą majątku po śmierci pozostaje żona - więc
                ona dysponowałaby samochodem i tak.... A przy dziale spadku sąd podzieliraczej
                wartosć samochodu miedzy spadkobiwerców, a nie bedzie doprowadzał do sytuacji
                fizycznego odzyskania samochodu i sprzedawania go na przykład na licytacji.
                • n0ras Re: no więc najmądrzej jej podrobićpodpis niebosz 07.04.05, 08:53
                  a myślisz, że notariusz na to pójdzie ?

                  "Art. 890. § 1. Oświadczenie darczyńcy powinno być złożone w formie aktu
                  notarialnego. Jednakże umowa darowizny zawarta bez zachowania tej formy staje
                  się ważna, jeżeli przyrzeczone świadczenie zostało spełnione."

                  Tutaj spełnienie zd. 2 byłoby trudne, bo urząd powie, że nie da się określić,
                  czy świadczenie zostało spełnione, szczególnie że samochód podlega obowiązkowi
                  rejestracji...

                  No i do wiadomości tych, którzy są chętni do podrabiania/przerabiania dokumentów:

                  Art. 270. § 1. Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia
                  dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa,
                  podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3
                  miesięcy do lat 5.
                  § 2. Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, opatrzony cudzym podpisem,
                  niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.
                  § 3. Kto czyni przygotowania do przestępstwa określonego w § 1,
                  podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
                  • mar_elx Re: no więc najmądrzej jej podrobićpodpis niebosz 07.04.05, 20:11
                    > Tutaj spełnienie zd. 2 byłoby trudne, bo urząd powie, że nie da się określić,
                    > czy świadczenie zostało spełnione, szczególnie że samochód podlega obowiązkowi
                    > rejestracji...

                    Toteż po darowizie lub sprzedaży córce/żonie należałoby samochód zarejestrować,
                    a dopiero potem sprzedawać następnemu właścicielowi. ALe taka rejestracja
                    mogłaby się odbyć nawet po śmierci faceta, bo przecież jest na to termnin chyba
                    14 dni albo może i 30...

                    A co do kar - po pierwsze zakłądamy, że wogóle nie dojdzie do ujawnienia
                    machloi - no bo niby kto miałby poskarżyć - żona, córka????

                    No i założę się, że sąd nikogo by nie zamknął w pierdlu. CO najwyżej jakaź
                    nawiązka parę stów na dom dziecka..... Ale to czysto hipotetczne rozważania, bo
                    przecież nieboszcyzk nikogonie ostakrży, że ktoś podrobił jegho podpis!
    • alcoola Re: Sprzedaż auta po śmirci właściciela. 06.04.05, 11:24
      Parę lat temu sprzedawałam auto które było kupione i zarejestrowane na nazwisko
      mojego ojca (jego nazwisko na fakturze z salonu i w dowodzie rejestracyjnym).
      Nabywca w ogóle nie robił problemu, że spisuje umowę kupna sprzedaży ze mną, a
      nie z ojcem, w ogóle ojca przy tym nie było. No i chyba potem nie miał
      problemów z rejestracją, skoro więcej się do mnie nie zgłosił. Umowę
      napisaliśmy z nazwiskiem ojca, ja się podpisałam i po krzyku.
    • mar_elx a tak na marginesie.... 06.04.05, 14:58
      tośmy kobicie dopiero teraz namieszali w głowie - hahahahahaha
    • entry Może być gorszy problem 06.04.05, 21:37
      tak, tak - jak Ktoś uszkodzi Wam auto! Ubezpieczyciel Sprawcy płaci
      odszkodowanie WŁAŚCICIELOWI, a ten wpisany jest w dowodzie rejestracyjnym (i
      tak jest zawsze koledzy, inny może być jedynie użytkownik, posiadacz, etc, ale
      w dowodzie wpisany jest właściciel, chyba, że dysponujemy umową kupna
      zmieniającą ten stan rzeczy). Wtedy czekamy na prawomocny wyrok sądu w sprawie
      spadku!
      • konrad.boryczko Re: Może być gorszy problem 07.04.05, 08:37
        dowodzie wpisany jest właściciel, chyba, że dysponujemy umową kupna
        > zmieniającą ten stan rzeczy

        O wlasnie. O to mi chodzilo. Oczywiscie istnieje obowiazek przerejestrowania w
        ciagu chyba 30 dni.
        Pzdr.
        • entry Re: Może być gorszy problem 07.04.05, 19:28
          Oczywiscie istnieje obowiazek przerejestrowania w
          > ciagu chyba 30 dni.
          administracyjny, więc jak będziesz zwlekał to najwyżej niewielka kara
          finansowa, a bardzo często urzędniczka tylko pogrozi palcem.
    • typson mialem to samo 07.04.05, 20:16
      z najgorszym wlacznie. Najlepiej jest spisac cos na ksztalt testamentu lub
      jeszcze lepiej darowizne tak aby przeniesc wlasnosc. To drugie trzeba jakos
      potwierdzic w US ale chyba da sie - opisujac sytuacje. W innym przypadku czeka
      Cie (mam nadzieje, ze jednak nie) sprawa spadkowa w sądzie, ktora jest
      oczywiscie formalnoscia i jest tylko jedna ale zanim sie odbedzie to troche
      czasu mija.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka