Dodaj do ulubionych

Przyspieszacie czy wpuszczacie

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 10.07.02, 13:18
Wielki korek w jedym kierunku, w drugą stronę pusta droga. Jezdnia raczej
waska. Wszyscy się wloką pięć na godzinę. Widzisz w swoim lusterku, że ktos z
tylu nie wytrzymuje i zaczyna jechac lewym pasem. Nagle z duzą predkoscia
wyjezdza cos z naprzeciwka. Widzisz, ze spotkaja sie mniej wiecej na wysokosci
twojego auta. Przed toba jest luka. Przyspieszasz delikatnie zeby sie nie
zmiescil, czy puszczasz wariata przed siebie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Hiszpan Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 213.25.43.* 10.07.02, 13:24
      wpuszczam bo nie jestem mordercą ale chętnie bym nim został...
    • Gość: Mikolaj Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 10.07.02, 13:25
      Oczywiście nie popieram zachowań takich jak opisałeś. Jednak w tej konkretnej
      sytuacji raczej wpuszczam - żeby nie doszło do wypadku albo żeby nie
      zakorkowała się przeciwległa nitka. Czasami trzeba być mądrzejszym ...
      • Gość: cx Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 2.4.STABLE* / *.terminus.pl 10.07.02, 13:28
        bardzo nie lubie takiego chamstwa jak czekamy to czekamy wszyscy najchetniej
        bym nie wpuscil ale coz.
      • mindo Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie 10.07.02, 13:29
        A co ci przyjdzie z tego, że go nie wpuscisz? Satysfakcja w stylu "a masz chamie,
        po co sie cisłeś!" Jak chcesz mieć go na sumieniu to nie wpuszczaj. Ale uważaj bo
        może i tobie z ewentualnego wypadku coś się dostanie.
        • Gość: hip Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.pgi.waw.pl 10.07.02, 13:34
          mindo napisał:

          > A co ci przyjdzie z tego, że go nie wpuscisz? Satysfakcja w stylu "a masz chami
          > e,
          > po co sie cisłeś!" Jak chcesz mieć go na sumieniu to nie wpuszczaj. Ale uważaj
          > bo
          > może i tobie z ewentualnego wypadku coś się dostanie.

          No właśnie. Osobiście mam ochotę przyspieszyć, ale w końcu łamię się żeby mi swą
          paskudną krwią auta nie zabryzgał.
          pozdr
    • Gość: MK Bezkarność rozzuchwala (n/t) IP: 217.153.88.* 10.07.02, 13:34
      • Gość: vd Re: Bezkarność rozzuchwala (n/t) IP: 213.134.142.* 10.07.02, 13:49
        nie wpuszczam, tak samo jak nie lapie lecacych z 10 pietra samobojcow,
        a na powaznie jak nie wpuszcze to wariat sam sobie zrobi miejsce byc moze moim
        kosztem wiec za bardzo nie ma wyjscia
    • Gość: qocur Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 195.94.218.* 10.07.02, 14:05
      Proponuję zatrzymać się chwilę na jednym zdaniu historyjki: "przed tobą jest
      luka". Jeśli to luka na tyle duża, że wyprzedzający desperado może się
      bezpiecznie zmieścić, to jednak chamstwem, a już na pewno głupotą jest
      przyspieszać inaczej niż gdyby nas nie wyprzedzał. Głupotą dlatego, że w razie
      czołówki NA PEWNO nam też by się dostało. Po co własne chamstwo i głupotę
      dokładać do cudzych?

      PS Ewentualne względy wychowawcze typu "niech się desperado nauczy" nie mają
      sensu - nie zdąży tej nauki wykorzystać, jeśli zginie. No chyba że ktoś uważa się
      za powołanego do eksterminacji niektórych "źle jeżdżących" kierowców, ale to już
      temat na forum "psychiatria", a nie "auto-moto"
      • Gość: darekk Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 217.153.15.* 10.07.02, 14:34
        coz, zawsze sobie mowie, ze nie wpuszcze, ale wpuszczam. :)

        ale mnie przychodzi na mysl inna sytuacja. czesty zwyczaj na warszawskich
        ulicach. stoisz na swiatlach na pasie do jazdy na wprost. za toba sznurek
        samochodow czekajacych na przejazd, a z boku podjezdza jakis gosc na zupelnie
        pusty pas dla skrecajacych, ale nie skreca. widac, ze bedzie probowal wskoczyc
        przed ciebie, bo nie chce mu sie stac w sznureczku, a jego pas sie konczy na
        skrzyzowaniu. co robisz?

        ja tego nie cierpie: gapie sie na swiatla, by jak tylko sie zmieni dac po gazie
        i zostawic goscia na swoim pasie. nie ukrywam satysfakcji szczegolnie wtedy - a
        tak jest czesto - gdy goscie za mna rowniez zrobia to samo. wtedy cwaniak
        zostaje na skrzyzowaniu i czeka az cala reszta przejedzie, by moc wjechac na
        nasz pas.
        • Gość: qocur Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 195.94.218.* 10.07.02, 15:34
          Gość portalu: darekk napisał(a):

          > coz, zawsze sobie mowie, ze nie wpuszcze, ale wpuszczam. :)
          >
          > ale mnie przychodzi na mysl inna sytuacja. czesty zwyczaj na warszawskich
          > ulicach. stoisz na swiatlach na pasie do jazdy na wprost. za toba sznurek
          > samochodow czekajacych na przejazd, a z boku podjezdza jakis gosc na zupelnie
          > pusty pas dla skrecajacych, ale nie skreca. widac, ze bedzie probowal wskoczyc
          > przed ciebie, bo nie chce mu sie stac w sznureczku, a jego pas sie konczy na
          > skrzyzowaniu. co robisz?
          >
          > ja tego nie cierpie: gapie sie na swiatla, by jak tylko sie zmieni dac po gazie
          [ciach]

          Tak powinno się ruszać zawsze - nie z powodu "cwaniaków", ale przez wzgląd na
          jadących za Tobą ;-)

          Jeśli pas jest WYŁĄCZNIE dla skręcających, tzn. kończy się na skrzyżowaniu, to
          działam w zależności od sytuacji. Bywa tak, że "cwaniak" nie wpycha się, a tylko
          grzecznie daje do zrozumienia, że chciałby wjechać - wtedy CZASEM zdarza mi się
          wpuścić.

          W przypadku gdy pas kończy się ZA skrzyżowaniem - nie robię nic, tzn. ruszam ze
          świateł tak jak mi pasuje (na ogół i tak dużo szybciej niż pozostali).
          Jeśli "cwaniak" ruszy jeszcze szybciej i się zmieści bezpiecznie przede mną, to
          dlaczego mam się specjalnie starać, żeby mu to uniemożliwić? Niech sobie jedzie w
          cholerę ;-)
          • vwdoka Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie 11.07.02, 17:17
            Witam i popieram qocura, sam też tak robię, chyba że mi się nie chce ścigać...
            Pozdrawiam,
            vwdoka
    • Gość: grogreg Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 212.160.165.* 10.07.02, 15:19
      Glupaota nie powinna byc karana smiercia, czy kalectwem. Wpuszczam.
    • Gość: marlesz Wpuszam, ale nie zapominam zatrąbić... IP: *.interecho.com / 192.168.4.* 10.07.02, 18:37
      i to konkretnie. Niech mu dzwoni w uszach, może następnym razem przypomni sobie o
      kulturze jazdy. Całkiem niedawno mi sie podobna sytuacja przytrafiła, choć
      prędkości były niewielkie i żadnego zagrożenia nie było.

      pozdr
    • Gość: 130rapid Nie wytrzymuję i jadę lewym pasem IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.02, 20:31
      ...bo mam taką pracę. Staram się dojechać do miejsca wypadku drogowego zanim
      złomiarze posprzątają szczątki. Spóźnię się, nie będzie materiału. Żeby zdążyć
      muszę omijać długie korki przed miejscami wypadków. Zawsze robię to wolno
      (najwyżej 60 km/h) i chowam się w kolumnę przed górkami lub zakrętami.
      Ale jeżeli jadę prywatnie, stoję grzecznie w kolejce.
      Pytanko - czy gdyby samochód omijający kolumnę miałby żółtego koguta, to
      reagowalibyście na jego widok spokojniej?
    • rrychu Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie - (długie) 11.07.02, 08:59
      uważam że takie przyspieszanie tylko powoduje zwiększenie agresji na drodze,
      jeśli jest przedemną odstep to chyba właśnie po to by ktoś się tam zmieścił,
      czasami wlekę się właśnie w takiej kolumnie która jedzie za jakimś zawalidrogą za
      którym z koleji jedzie kilka kaszlaków i innych gracików zdzerzak w zderzak bez
      odstępu 60km/h żaden nie wyprzedzi bo ma za mało pod maską żeby wyprzedzić np: tę
      długą ciężarówkę no i ja też nie mogę bo całej długiej kolumny to raczej nie
      zdążę a nikt nie zostawi odstępu, osobiście zawsze staram się zostawić lukę przed
      sąbą dla tego szybszego, no chyba że akurat zbieram sie do wyprzedazania.
      i jeszcze o korkach w mieście np ostatnio we Wrocławiu roboty jeden pas zajety na
      drugim dłuuuugi korek wszyscy ustawiają się na "odpowiednim" pasie nikt cię nie
      wpuści i efekt taki że jeden pas zakorkowany łącznie z dwoma poprzedzającymi
      skrzyzowaniami wszyscy wk***ni na maxa, a nie prosciej było by kulturalnie jak w
      zamku błyskawicznym przed samym zwężeniem raz z jednego pasa raz z drugiego
      nawzajem się wpuszczać? korek napewno nie byłby taki długi i mniej nerwów
      • Gość: Igor Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie - (długie) IP: 212.76.35.* 11.07.02, 09:21
        Zasadniczo wpuszczam - zreszta moj maly samochodzik jest i tak w razie czego
        wziety na zepchniecie. A co do MYSLENIA . Taaak ale do tego trzeba troche myslec
        i analizowac to co sie dzieje przed Twoja maska. A tak jest ze polowa jedzie
        normalnie czyli mniej wiecej zgodnie/?/ z przepisami , kilku jedzie na leb na
        szyje /zawsze zdaza - czasem widac ich i policje razem / a pozostalosc jedzie
        do /z/ pracy i sie przemieszcza bezmyslnie z punktu A do pkt.B i jest tak jak
        jest pierwszy ciagnik /maszyna drogowa/ robi korek od ul.Ryzowej poprzez
        Lopuszanska az od stacji BP na tejze wczoraj jechalem ten odcinek ok.5km blisko
        45minut!!!!. Pozdrawiam Igor
        • Gość: robert Nic nie zrozumiałem. IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 11.07.02, 16:38
    • Gość: bob Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.02, 16:32
      Nie wpuszczam,a jak goście się zewrą to jeszcze idę popatrzyć tak bardzo to
      lubię, może można komus pomóc zejśc z tego padołu żeby się biedaczysko nie
      męczyło... ;)

      Czasami chciałbym aby to była prawda. Przez takich k...tasów to tylko korek się
      wydłuża i narasta agresja.
    • Gość: Art Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 213.158.197.* 16.07.02, 11:14
      W takiej sytuacji wpuszczam, bo to jednak ludzkie życie. Ale....
      Stoi sobie korek, zablokowane pasy do jazdy na wprost, z boku jeden pas do
      skrętu w prawo i koleś z końca kolumny pocina bokiem tymże pasem, a potem gdy
      już musi skręcić w prawo wpieprza się w kolumnę jadąca na wprost.
      Możecie sobie pisać o mnie co chcecie, że jestem chory psychicznie, że nikt nie
      dał mi prawa do takich zachowań, itp., itd. - ja kolesia nie wpuszczę. Co
      innego, gdy ma obce blachy i wpycha się gdzieś w połowie (zdał sobie sprawę, że
      jedzie źle i próbuje wrócić na właściwy pas).
      Podobna sytuacja: teren niezabudowany, korek. Wszyscy stoją grzecznie, a tu
      jakiś dureń zapieprza Poldkiem poboczem. Ciut zjechałem na pobocze, tak by się
      nie mógł wcisnąć - ale się wkurzał jak musiał wjechać prawie do rowu. To było
      bardzo miłe uczucie (tak, tak, wiem - jestem chory). Co warto dodać wcale nie
      zjeżdzał gdzieś w jakąś boczną, bo pare samochodów przede mną jechały dwa tiry
      obok siebie i żeby je wyprzedzić bokiem to musiałby chyba mieć Hummera więc
      jechał sobie spokojnie kolejne 30 km.

      pozdrawiam wszystkich blokujących i niewpuszczających w podobnych sytuacjach

      Art
      • Gość: cwieq Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: PLWAWSRV* / 195.94.201.* 30.07.02, 13:32
        Brawo, Popieram!
        Zasadniczo jak ktos wlacza kierunkowskaz, to OK, wpuszcze go. Ale jak
        cwaniakuje i usiluje sie wladowac na sile to staram sie jak moge mu
        przeszkadzac.
        Teraz jezdze kaszlakiem, wiec mozliwosci blokowania takich palnatow mam
        proporcjoalnie mniejsze. Dlatego z lezka w oku wspominam mojego duzego fiata.
        To bylo mile miec duzo blachy na okolo i tanszy lakier :-))
        Chyba przesiade sie na Volvo 240 lub Saaba 99 (ach te zderzaki)

    • Gość: math Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.zory.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 11:57
      Moj brat mial kiedys podobna historie... wracajc z nart z kolegami, wpuscil
      takiego palanta przed siebie, a potem spokojnie opuscili swoj samochód i
      spuscili tamtemu lekki wpierd..l i kazali mu spiepszac na koniec kolejki... Z
      tego co wiem (bo chlopaki obserwowali potem tego cwaniaka) - juz nie probowal
      takich numerów. Moze to nie jest zachowanie najbardziej etyczne, ale
      skuteczne - dostali brawka od innych, noramlnych kierowców.
    • Gość: math Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.zory.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 11:59
      Moj brat mial kiedys podobna historie... wracajc z nart z kolegami, wpuscil
      takiego palanta przed siebie, a potem spokojnie opuscili swoj samochód i
      spuscili tamtemu lekki wpierd..l i kazali mu spiepszac na koniec kolejki... Z
      tego co wiem (bo chlopaki obserwowali potem tego cwaniaka) - juz nie probowal
      takich numerów. Moze to nie jest zachowanie najbardziej etyczne, ale
      skuteczne - dostali brawka od innych, noramlnych kierowców.
      • Gość: MK Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 217.153.88.* 16.07.02, 18:29
        Pozdrów brata i kolegów ode mnie!
        MK
    • Gość: err Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.02, 20:56
      Nie wpuszczam, no chyba że kolesia czeka dzwon nieunikniony. A jak nie ma
      zagrożenia życia to niech sobie stoi na lewym pasie i wysłuchuje bluzgów
      innych. Mnie nawet jak się spieszy to nie robie takich rzeczy. Już kiedyś
      jeden koleś wciskał się na 'chama' - wolniutko i ustawicznie w prawo, ale nie
      odpuściłem, a jechałem Voyagerem z nielakierowanymi zderzakami - co
      spowodowało dziurę w drzwiach u tego pana. Wyskakuje do mnie z mordą, to ja
      na "dzwonimy po policje!" Wsiadł i odjechał bez słowa. Moim zdaniem jednyna
      metoda na takich 'spryciarzy'. Takiemu jak raz isę uda to już tak będzie
      zawsze jeździł. Moim zdaniem powinna obowiązywać metoda 'zero tolerancji" :)

      Tępić chamstwo na drogach!
      • Gość: mAbZ Chamskie hasło IP: *.tnt9.stk3.da.uu.net 18.07.02, 11:23
        Gość portalu: err napisał(a):

        > Tępić chamstwo na drogach!

        Chama na drodze poznasz po samozwańczym zawołaniu o "tępieniu hamstwa".
        Skąd wiesz, czy "pchający się cwaniak" nie ma powodu się pchać?!
        Za zajeżdżanie komuś drogi powinieneś stracić prawko.
        • Gość: tomjk Re: Chamskie hasło IP: 217.98.105.* 18.07.02, 11:50
          Gość portalu: mAbZ napisał(a):

          > Gość portalu: err napisał(a):
          >
          > > Tępić chamstwo na drogach!
          >
          > Chama na drodze poznasz po samozwańczym zawołaniu o "tępieniu hamstwa".
          > Skąd wiesz, czy "pchający się cwaniak" nie ma powodu się pchać?!
          > Za zajeżdżanie komuś drogi powinieneś stracić prawko.

          w 99% nie ma powodu
          w 1% nie ma dowodu w sprawie rzekomego powodu :-)))
          w 100% opisywane wpierdalanki nie mają sensu na długich trasach w PL.
          Dlaczego? Dlatego że średnio co 20 km jest jakieś zapyziałe miasteczko bez
          obwodnicy, gdzie trzeba zwolnić bo inaczej nie da rady (dzieci, rowery,
          furmanki itd). Palant/pirat/ryzykant/wpierdalacz zwykle jest w miasteczku
          doganiany przez kolumnę, którą ryzykując życiem własnym i cudzym tak zawzięcie
          przed chwilą wyprzedzał. Zysk niewielki, ryzyko duże...

          • Gość: mAbZ Re: Chamskie hasło IP: *.tnt1.stk3.da.uu.net 18.07.02, 12:06
            Gość portalu: tomjk napisał(a):

            [...]
            > Palant/pirat/ryzykant/wpierdalacz zwykle jest w
            miasteczku
            > doganiany przez kolumnę, którą ryzykując życiem własnym
            i cudzym tak zawzięcie
            > przed chwilą wyprzedzał. Zysk niewielki, ryzyko duże...

            Zgoda.
            Pytanie tylko, czy ZWIEKSZAJAC niebezpieczenstwo,
            zlosliwie go nie wpuszczajac, nie robisz tego samego, co
            niby potepiasz?
            • Gość: tomjk Re: Chamskie hasło IP: 217.98.105.* 18.07.02, 13:06
              eeee... nie przypominam sobie bym napisał, że nie wpuszczam (/:"jkm8ojj9!!!?)

    • Gość: Toopach Zastoj w Białobrzegach (jadac z Warszawy) IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 17.07.02, 17:22
      W każde piatkowe popołudnie korek w strone Radomia, a i tak sa tacy, którzy
      opuszczaja kolejke i wala po przeciwnym pasie wiedzac, że beda musieli wjechac
      w kolejke, bo innnej mozliwosci nie ma.
      Ostatnio bylem swiadkiem jak 3-4 pojazdy podczepiły sie pod karetke pogotowia
      na sygnale. Brak słów
    • Gość: pablo Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 62.148.86.* 18.07.02, 11:55
      Nie wpuszczam, chyba ze ewidentnie widac, ze sytuacja stanowi zagrozenie dla
      jadacego z przeciwka (np nadjezdza bogu ducha winny kaszlak).
      I juz mialem taki przypadek, w ktorym nastapilo spotkanie dresa w czrnoszybym
      golfie z pieknym kamazem:-)) predkosc kamaza byla minimalna, golf zdazyl duzo
      wyhamowac, ale lysy musial w koncu i tak klepac dobry kawalek przodu VW.
      Solidarnia nie wpuscil go nikt w kolejce:-)) Moze to i chamstwo ale...karetke
      bym wpuscil:-))
    • rrychu Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie 18.07.02, 14:03
      • rrychu Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie 18.07.02, 14:28
        myślę że takie przyspieszanie jak widzisz że Cię ktoś wyprzedza to już szczyt
        buractwa, palant który się pcha na trzeciego to potencjalny dawca nerek, ale
        zeby mu to ułatwiać????? zmniejszać jeszcze bardziej odstępy?
        nie rozumiem, kilku wypowiedzi, jezeli ktoś grzecznie jedzie w takiej kolumnie
        np 50 km/h i nie ma zamiaru wyprzedzać to dlaczego blokuje takich "szybkich
        lopezów"?
        Ja nigdy nie blokuję, gdy muszę jachać w kolumnie to staram się zachować
        bezpieczny odstęp i co z tego że ktoś sie tam w ciśnie co jakiś czas, czy to mi
        utrudnia jazdę?
        • Gość: crespo Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 18.07.02, 14:59
          Ale w przykładzie było pięc na godzinę a nie piecdziesiat. Co to za korek gdzie
          samochodzy jadą pięćdziesiąt na godzine?
    • Gość: yoyo Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.chello.pl 20.07.02, 11:29
      Oczywiście że przyspieszam i obserwuję ci fiut zrobi skoro taki szybki i pewny
      siebie. Myślę ze dobór naturalny to jedyna metoda na usunięcie niepożadanych
      elementów. Wiem że to beznadziejne ale nie ustaję w nauczaniu. Jeżdzę 25 lat
      bez wypadku a gdyby no cóż taka jest cena edukacji społeczeństwa. Wczoraj np
      jechałem sobie przepisowo ulicą która z trzech pasów po skrzyżowaniu staje sie
      jednopasmowa. Jechałem środkowym pasem, który kontynuuje się dalej a facio z
      prawego (wyklinowującego się) pasa wjeżdza "na chama" bez sygnalizowania przede
      mnie. Prędkości mamy zbliżone, omijam go lekko żeby nie zachaczyć i zaczynam go
      spychać do krawędzi jezdni, a raczej staram się kontynuować zakłóconą przez
      niego płynną jazdę swoim pasem dostaję od niego kilka klaksonów i tradycyjne F
      U. I tego nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego jego czas jest cenniejszy od
      mojego? Jeśli nie mam pierwszeństwa to muszę go ustąpić jeśli nie lubię nie
      mieć pierwszeństwa to tak dobieram trasę aby je mieć jak najczęściej.
      • Gość: Art Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: 213.158.197.* 20.07.02, 14:28
        No i nie jesteś sam.
        Popieram w całej rozciągłości.

        Art

        • Gość: cyfer Re: Przyspieszacie czy wpuszczacie IP: *.devtest.net / 212.80.166.* 20.07.02, 16:47
          nie wpuszczam. cenie swoj czas - i jak juz ktos powiedzial - czemu czas pirata ma byc cenniejzsy od mojego. wpuszcze tylko wtedy jesli widze, ze tamtemu ewidentnie grozi "bęcka". a tak na marginesie: jechalem prawym pasem dwupasmowki, ktora za kilkaset metrow przechodzila w jeden. jakiemus kamikadze satrym "kamazem" z przyczepa zagrala w zylach rajdowa krew i zaczal mnie wyprzedzac, chociaz doskonale wiedzial, ze nie zdazy, bo jego pas schodzil na moj juz calkiem bliziutko. zapewne wychodzil z zalozenia "duzy moze wiecej", ale sie przeliczyl. nie przyspieszalem i trzymalem swoje 70 km\h rowniotko, a ten baran meczyl mnie klaksonem i roznymi dziwnymi gestami. w koncu dwa pasy zbiegly sie w jeden i gosc zostal na pasie dla przeciwnego kierunku. dosc sybko sie polapal i zjechal za mnie. na najblizszych swiatlach wyskoczyl z kabiny i zaczal biec w moja strone. zobaczylem go w lusterku i spokojnie wysiadlem. duzy jestem (198 cm.) i dosc obszerny "cielesnie" wiec koles na moj widok usmiechnal sie tylko, przeprosil i wsiadl do kabiny... potem jeszcze na jakims rozjezdzie pomachal reka na pozegnanie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka