Dodaj do ulubionych

dzieci - barbarzyńcy w samochodach

07.07.05, 11:31
Dzięki dzieciom na tylnym siedzeniu mam piach po butach, na oparciu fotela
kierowcy i pasażera ślady po butach, a w tapicerkę dziecko wtarło jogurt
rączkami (w coś te ręce trzeba powycierać). Innym razem odrywałem z tylnej
kanapy cukierek. Już raz warczałem na żonkę, żeby nie karmiła dzieci w
samochodzie. Wczoraj zostawiłem w aucie kartonik po soku - nawet nie chciało
mi się go wyrzucać do śmieci a na ulicę głupio. Od czasu jak mi dziecko
weszło na dach samochodu, muszę go zamykać.
Nie chce mi się nawet usuwać piachu z wycieraczek. O kurzu na kokpicie nie
wspomnę.
Obserwuj wątek
    • adek28 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 11:33
      oj nie chciałbym byc Twoim dzieckiem -((

      szymi ma podobnego Ojca -)))
    • callafior Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 11:46
      kup avensisa :)))))) Tak jak w reklamie pokazali, chłopczyk patrzy, patrzy o co
      łapki wytrzeć i w koncu o spodnie. Może na Twojego też zadziała ;)))))))))))))))))))
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
      • staruch5 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 12:11
        kwestia wychowania (i umiejetnego karmienia w samochodzie). Nie mialem takich
        problemow.
        • ant777 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 12:32
          staruch5 napisał:

          > kwestia wychowania (i umiejetnego karmienia w samochodzie). Nie mialem takich
          > problemow.

          Nie miałeś takich dzieci. Każde dziecko jest inne. Dlatego jedne zostają
          poukładanymi prawnikami, a inne zasilają szeregi mafii.

          Lepszy był dwulatek mojego kumpla. Wystarczyła chwila nieuwagi i mały wziął
          kamienia i tym kamieniem zaczął "rysować" po drzwiach kierowcy. Teraz kumpel ma
          piękne "chmurki".
          Mój dzieciak też wziął kamienia ale rzucił nim w samochód (dobrze że mój).
          Powód był taki że zniecierpliwił się rozmową między mną, a żonką. A jaki był
          szczęśliwy że tafił w szybę; na szczęście szyba wytrzymała.
          • edek40 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 13:00
            To masz cierpliwosc. Moja polowice juz nie raz oburczalem. W samochodzie mam regularny kompost, ktory usuwal zgrubsza widlami. Po pierwsze piach i bloto wszedzie. Po drugie posilki i napoje, ktore moja polowica nawykowo serwuje zaraz po tym, jak zapnie dzieci w fotelikach, ale zanim ruszy. Nawet jak jedzie do sasiadki i zajmuje jej to gora 5 minut. Dzieci jednak przezywaja przemieszczanie sie w mojej obecnosci, a ja po prostu kategorycznie nie pozwalam zasilania brzuszkow w czasie jazdy. Od tego sa postoje. W krotkich trasach w ogole nie ma potrzeby dawanie czegokolwiek innego niz zabawki i to skontrolowane pod katem miekkosci. Inna sprawa to korek. Moje dzieci kiepsko to znosza, ale tez na szczescie nieczesto maja przyjemnosc zaliczac taka przeszkode komunikacyjna. Wszyscy znani mi ojcowie (ze mna wlacznie) burcza na swoje polowki, ktore maja identyczne zwyczaje jak moja i... pracowicie czyszcza wnetrza swoich aut we wlasnym zakresie ;)
          • gniewko_syn_ryba Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 23:20
            Cóż... takie dzieci jaki ojciec... ;)))
    • iberia29 tak poza tym to wszyscy zdrowi?n/t 07.07.05, 12:24
      • beria29 a ty jak zwykle na temat n/t 07.07.05, 12:33
    • harry_callahan Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 13:06
      ja wale z gana w takich wypadkach i mam spokój.
    • p-iotr Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 13:51
      Kup sobie jeszcze psa. Najlepiej duzego, kudlatego i sliniacego sie.
      Uwielbiam takich gosci..
      :-/
      • trypel Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 14:38
        Jogurt na siedzeniu przeżyję, colę przeżyję ale gorzkiej czekolady wtartej w
        ciemną tapicerkę nie przeżyłem i była awantura - własnie dlatego że nic nie
        było widać a na jasnych ciuchach robiły się plamy nie wiadomo z czego :):):)
        Syf w samochodzie przy dziecku to standard bo nie będę zabraniał dziecku żeby
        nie jadło i nie piło jak gdzieś jedziemy a poza brudzeniem nic nigdy się nie
        stało (od 6 lat).
        I tak moja żona bardziej śmieci w clio niz córka (6 lat) u mnie - u żony raz w
        tygodniu wyrzucam do kosza 25 litrowy worek na śmieci wypełniony różnymi
        odpadkami; od butelek po redbullu do gnijących skórek z bananów :)
        Dzieci przy tym to pryszcz :) żonie nie da rady zabronić...

    • dr.verte Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 16:44
      Ja żadnych bachorów do auta nie wpuszczam.
      • gniewko_syn_ryba Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 23:19
        Wozisz je w bagażniku ?... ;)))
    • paul_78 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 07.07.05, 17:07
      Trzeba było wcześniej pomyśleć i kupić durexy.
      • ant777 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 08.07.05, 07:22
        paul_78 napisał:

        > Trzeba było wcześniej pomyśleć i kupić durexy.

        Mam takie nudne życie, że sporo mam zaplanowane, łącznie z dziećmi.
        A prawdę mówiąc to unimil jest lepszy.

        Przypomniał mi się mój poprzedni szef, który w polonezie trucku na siedzeniu
        kierowcy położył co prawda na kartce papieru, pompę z kotła olejowego. Poleżało
        to to przez noc i na fotelu zrobiła się piękna plama. Po tygodniu szefowa
        przylatuje do nas i pyta się kto zrobił plamę.
    • siwy-55 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 08.07.05, 07:32
      ant777 napisał:

      > Dzięki dzieciom na tylnym siedzeniu mam piach po butach, na oparciu fotela
      > kierowcy i pasażera ślady po butach, a w tapicerkę dziecko wtarło jogurt
      > rączkami (w coś te ręce trzeba powycierać). Innym razem odrywałem z tylnej
      > kanapy cukierek. Już raz warczałem na żonkę, żeby nie karmiła dzieci w
      > samochodzie. Wczoraj zostawiłem w aucie kartonik po soku - nawet nie chciało
      > mi się go wyrzucać do śmieci a na ulicę głupio. Od czasu jak mi dziecko
      > weszło na dach samochodu, muszę go zamykać.
      > Nie chce mi się nawet usuwać piachu z wycieraczek. O kurzu na kokpicie nie
      > wspomnę.
      -------------------------------------------------------------------------------

      .. jest wyjscie z sytuacji :
      oddaj auto na porzadna myjnie z praniem tapicerki-"slono" kosztuje
      po przybyciu do domu ,juz w drzwiach powiedz malzonce :)) kochanie
      widzialem piekna sukienke w twoim rozmiarze,chcialem ci ja kupic ale
      musialem oddac auto na pranie tapicerki ,itp mile slówka ...
      ________________________________________________________________________________
    • tumoi Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 12.07.05, 14:12
      Mój faceeet jest przewidujący i ze zwględu na przyszłego potomka kupił mi
      samochód ze skórzanną tapicerką. A tak na marginesie, na szczęście nie jest
      (jak większość mężczyzn) przewrażliwiony na punkcie samochodu i nie robi
      tragedii z każdej plamki. Gdy samochód jest brudny jest doprowadzany do
      czystości a w miarę potrzeby zawozimy do czyszczenia tapicerkę. Dzięki temu
      nikt się nie stresuje.
    • bocian4 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 12.07.05, 14:20
      Znam takich co maja 3 dzieci i dają radę.

      Po pierwsze zawsze w aucie zakładają ochraniacze na przednie i tylne siedzenia
      (nei mają siedzeń ze skory ani z weluru wiec starata zadna - a ochraniacz raz
      na jakis czas wrzucają do pralki i finito.
      TO ze dziecko rzuca kamieniami i łazi po samochodzie to znaczy ze nie
      powinieneś mieć dzieci bo unieszczęśliwisz to społeczeństwo. Synek podrośnie to
      moze kiedyś kamieniem rzuci w Tatusia, itd.
      • ant777 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 12.07.05, 14:28
        bocian4 napisał:
        Synek podrośnie to
        >
        > moze kiedyś kamieniem rzuci w Tatusia, itd.

        to możliwe. Jakiś czas temu chciał rzucić jakąś zabawką. Zdjąłem więc kapcia i
        pogroziłem mówiąc: - No, rzucaj.
        I rzucił. We mnie.
        • mobile5 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 29.08.05, 15:41
          ant777 napisał:

          > bocian4 napisał:
          > Synek podrośnie to
          > >
          > > moze kiedyś kamieniem rzuci w Tatusia, itd.
          >
          > to możliwe. Jakiś czas temu chciał rzucić jakąś zabawką. Zdjąłem więc kapcia
          i
          > pogroziłem mówiąc: - No, rzucaj.
          > I rzucił. We mnie.
          Może wyrosnąć Januszek.
    • gal_ja Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 12.07.05, 14:56
      Większość wypowiadających się tutaj, nie ma dzieci w ogóle, jak sądzę...

      Dzieci w samochodzie brudzą i rady na to nie ma. Można to tylko ograniczyć, ale
      zlikwidować nie sposób (chyba, że przez eksterminację dzieci:).

      Ciasteczka, soczki, czekolada to mały pikuś - uważaj na gumę do żucia - tego
      cholerstwa z tapicerki niemal nie sposób usunąć. Chyba, że masz tapicerkę
      skórzaną, ale wtedy i tak pozostają wykładziny na bokach...

      Pzdr.
      Gal
    • ant777 Re: dzieci - barbarzyńcy w samochodach 29.08.05, 14:35
      Dwa tygodnie temu jedno dziecko puściło mi pawia na środkowe siedzenie. A
      wczoraj drugie wysypało zawartość Bebiko 3R. Nic mnie już nie zdziwi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka