ant777
07.07.05, 11:31
Dzięki dzieciom na tylnym siedzeniu mam piach po butach, na oparciu fotela
kierowcy i pasażera ślady po butach, a w tapicerkę dziecko wtarło jogurt
rączkami (w coś te ręce trzeba powycierać). Innym razem odrywałem z tylnej
kanapy cukierek. Już raz warczałem na żonkę, żeby nie karmiła dzieci w
samochodzie. Wczoraj zostawiłem w aucie kartonik po soku - nawet nie chciało
mi się go wyrzucać do śmieci a na ulicę głupio. Od czasu jak mi dziecko
weszło na dach samochodu, muszę go zamykać.
Nie chce mi się nawet usuwać piachu z wycieraczek. O kurzu na kokpicie nie
wspomnę.