Gość: anthon
IP: 2.4.STABLE* / 192.168.3.*
09.08.02, 11:25
Dużo jeżdżę samochodem, dużo jeżdżę rowerem. Gdy jadę samochodem zawsze
szczególną uwagę zwracam na rowerzystów, jeżeli tylko mogę próbuję ułatwić
im poruszanie się po jezdniach (chyba sentyment). Z kolei gdy jadę rowerem
staram się nie utrudniać życia kierowcom, w razie potrzeby zjeżdżam z drogi,
żeby nie blokować ruchu itp. Do tej pory jednak wiedziałem, że jedyne czego
mogę się spodziewać jako cyklista od kierowców to trąbienie i wyprzedzanie
mnie tak blisko, jakby chcieli mnie zdmuchnąć z drogi. Ale wczoraj przeżyłem
prawie szok. Jadąc rowerem drogą z pierwszeństem przejazdu wjechałem na
skrzyzowanie chcąc skręcić w lewo. Za mną było pusto, za to z naprzeciwka
walił dosyć szybko sznur samochodów. Nagle jeden z nich zwolnił, pomrugał
światłami i ... przepuścił mnie. No, co jak co, ale tego się nie
spodziewałem.
Niniejszym uroczyście dziękuję panu w ciemnozielonej Nexii ;)
A czy Was stać na takie gesty, czy raczej "zdmuchujecie" rowerzystów z
jezdni?