Gość: luki
IP: *.stm.tudelft.nl
29.08.02, 13:28
Ostatnio (przy pomocy wyspecjalizowanej firmy) sprowadzilem samochod z
Niemiec. Rok produkcji 2002, niewielki przebieg, stan idealny.
Ale jak to chyba w wiekszosci takich przypadkow bywa, auto "przezylo"
niewielka stluczke (blotnik, reflektor, maska, chlodnice itp.).
Po kupnie auta, zdziwilem sie, kiedy "importer" poinformowal mnie, ze teraz
nalezy kupic uszkodzone elementy karoserii oraz je zamontowac, bo inaczej nie
mozna samochodu przewiezc przez granice. Oczywiscie mozna sobie wyobrazic,
jak ten montaz wygladal - chodzi o sprawienie pozorow, ze wszystko jest O.K.
Po przywiezieniu auta do kraju,nastepna niespodzianka: dowiedzialem sie, ze
auto najpierw nalezy gruntownie wyremontowac, a potem dopiero wybrac sie do
Urzedu Celnego.
Co o tym sadzic ?
Jak w koncu wygladaja przepisy celne ?
Czy ktos o "zdrowych zmyslach" importuje zza granicy stosunkowo nowe
samochody, ktore nie maja wypadkowej "przeszlosci"
Albo to ja jestem robiony w "bambuko" ?
Jakie sa Wasze doswiadczenia w tym wzgledzie ?
Serdeczne dzieki za opinie uczestnikow.