ano.nim
02.10.05, 21:49
Ostatnie głośno nagłośnione medialnie wypadki chyba uświadomiły wielu z nas,
że wypadki nie zdarzają się wyłącznie innym, anonimowym ludziom, ale mogą
dotknąć najsławniejszych, najsympatyczniejszych ludzi, a w końcu także nas.
Wierzę w to uświadomienie bo czytając komentarze zauważyłem, że niektórzy
zagorzli miłośnicy szybkości zaczęli mówić "ludzkim głosem".
Nie zwalają już całej winy na brak autostrad, przydrożne drzewa, ale zauważają
przyczynę wypadku w zbyt szybkiej jeździe, podejmowaniu ryzykownych manewrów i
małego doświadczenia za kierownicą.
Przestano nawet nabijać się z powszechnie dotąd krytykowanego określenia
"nadmierna prędkość" i np. w wątku o wypadku Otylii użyto go parę razy!
Może więc czas na zakopanie topora wojennego przez nawołujących do rozsądku i
przestrzegania przepisów oraz szybkich i wściekłych na świętoszków?
Tym bardziej, że mamy jesień i zbliżają się trudne warunki drogowe, więc
większa dawka rozsądku mogłaby dobrze zadziałać profilaktycznie!
Do wiosny poczekają tematy ścigów motocykli, szalonych rowerzystów,
zwolenników zapalania świateł czy innych mocnych tematów.
Może podzrzucimy parę porad na temat jazdy w trudniejszych warunkach czy
wzorem kanału Dicovery obalimy parę mitów na temat średniej prędkości,
skuteczności ABS, ESP itp., zimowych opon itd?
Zaczniemy mówić ludzkim głosem?