Dodaj do ulubionych

pojeżdzilem autostradami w Niemczech...

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 14:30
jak to mówia, 1 raz kiedyś musi być, i kopara mi opadła. Wiem teraz o czym tu
na forum ludzie piszą! Wracając spróbowałem u nas podobnie - i niestety sie
nie da - tam z lewego pasa zawsze sie zjeżdża jak można, puszcza sie
wjeżdzających, jak ktoś zmienia pas to zawsze to sygnalizuje - takie to
oczywiste i działa. Szok
Obserwuj wątek
    • 01boryna Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... 25.11.02, 17:42
      Gość portalu: lux napisał:

      > jak to mówia, 1 raz kiedyś musi być, i kopara mi opadła. Wiem teraz o czym tu
      > na forum ludzie piszą! Wracając spróbowałem u nas podobnie - i niestety sie
      > nie da - tam z lewego pasa zawsze sie zjeżdża jak można, puszcza sie
      > wjeżdzających, jak ktoś zmienia pas to zawsze to sygnalizuje - takie to
      > oczywiste i działa. Szok.



      W Niemczech ruch prawostronny jest nie tylko na papierze. Ludzie to wiedza i
      przestrzegaja. Zjezdzaja na prawo bo... No wlasnie dlaczego tak robia? Bo lewy
      pas jest dla samochodow jadacych szybciej ( szybki pas ha,ha), nawet jesli ich
      w danej chwili nie widac? albo moze dlatego ze zachowuja sie socjalnie i mysla
      o innych? a moze wiedza ze przy tak duzym ruchu nie moga byc egoistami bo przy
      takim mysleniu juz za chwile nikt nigdzie nie dojedzie? A moze zachowuja sie
      tak bo po prostu dlatego ze szanuja prawo ktore zostalo w koncu wymyslone nie
      po to zeby utrudniac tylko ulatwiac zycie ( choc w pewnych sytuacjach moze to
      wygladac inaczej)?
      Mysle ze nie powinienes tak szybko rezygnowac. Od czegos trzeba zaczac. Napewno
      jest wielu kierowcow ktorzy jezdza tak jak to widziales w Niemczech, tylko ze
      ich nie widac wsrod masy chamstwa zamknietej we wnetrzech swoich samochodow.
      Jestem przekonany ze zaczna sie zmiany, choc beda one trwaly jeszcze dlugo. A
      zaczac je musza ludzie tacy jak Ty. Chetnie dolacze.

      Pozdrowienia
      • Gość: greg Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 26.11.02, 00:16
        01boryna napisał:

        >
        > jest wielu kierowcow ktorzy jezdza tak jak to widziales w Niemczech, tylko ze
        > ich nie widac wsrod masy chamstwa zamknietej we wnetrzech swoich samochodow.
        > Jestem przekonany ze zaczna sie zmiany, choc beda one trwaly jeszcze dlugo. A
        > zaczac je musza ludzie tacy jak Ty. Chetnie dolacze.
        >
        > Pozdrowienia
        Również dołączam, pozdrawiam
        Greg
        • Gość: kelo Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 09:17
          Staram się myśleć socjalnie, ale niestety jadąc swoim SC do Tychów lewym pasem
          ok 120 muszę zwolnić do 100-90 przed wjazdem w koleinę na prawym lub ciągnąć za
          sobą Bogu ducha winnego speeda. Ale to niczego nie usprawiedliwia-proszę mnie
          źle nie zrozumieć.
          • 01boryna Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... 26.11.02, 10:56
            Gość portalu: kelo napisał:

            muszę zwolnić do 100-90 przed wjazdem w koleinę na prawym


            Nie wiem co szybciej zniknie chamstwo,glupota i
            nietolerancja czy koleiny jak rowy przeciwczolgowe na
            prawym pasie.

            pozdrowienia
          • remo29 Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... 26.11.02, 11:37
            Też jeżdżę tą trasą. Prawy pas jest dziurawy, ale często bardziej pusty niż
            lewy; za to lewy jest tak zatłoczony, że lepiej już jechać prawym.
            Zaobserwowałem, że rzadko zdarza się autentycznie szybko jadąca wypasiona
            gablota na lewym pasie. Z reguły okupantami lewego pasa są goście, którzy lecą
            lewym bo za 400 m jedzie prawym pasem autobus/TIR, więc wychodzą z założenia,
            że ten co jedzie za nimi zwolni, bo przecież okupant nie będzie zjeżdżać na
            prawy, żeby znowu wjeżdżać na lewy (z uwagi na autobus)... Wystarczy żeby w
            danej minucie z takiego założenia wyszło 5 kierowców i już mamy lewostronny
            sznurek jadący średnio 100km/h, bo jazda szybcie w takiej kolumnie jest
            niebezpieczna... (sprawdziłem epmpirycznie - po ostrym hamowaniu dostałem w
            plecy omegą kombi)
    • Gość: Gradus Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.biomag.uni-jena.de 26.11.02, 11:24
      Gość portalu: lux napisał:

      > jak ktoś zmienia pas to zawsze to sygnalizuje - takie to

      Ja juz sporo km zrobilem na niemieckich autostradach i z
      tym sygnalizoawniem to nie jest wcale tak rozowo. Bardzo
      czesto zdarza sie, ze gosc np. jedzie srodkowym pasem,
      ominie kogos i potem wraca na swoj pas bez wlaczania
      kierunkowskazu.

      Ale co mi sie najbardziej podoba to 3-pasmowe autostrady
      ;) i oznakowanie robot drogowych. Robia to w zasadzie
      zawsze perfekcyjnie :). Zastanawiam sie ile w skali
      calych Niemiec kosztuja te zolte przyklejane pasy i
      energia elektryczna do tych blyskajacych swiatel na
      slupkach. Fascynuje mnie to jak nawet biale ciagle linie
      sa czasem przekreslane na zolto ;). Ale dzieki temu jest
      duzo bezpieczniej.

      Co do idiotow na polskich drogach to sa duzo bardziej
      widoczni przez to, ze u nas nie ma autostrad i taki debil
      czasem "musi" wyprzedzic na 3 ;).
      • Gość: hip Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.pgi.waw.pl 26.11.02, 11:48
        Gość portalu: Gradus napisał:

        > Ale co mi sie najbardziej podoba to 3-pasmowe autostrady
        > ;) i oznakowanie robot drogowych. Robia to w zasadzie
        > zawsze perfekcyjnie :). Zastanawiam sie ile w skali
        > calych Niemiec kosztuja te zolte przyklejane pasy i
        > energia elektryczna do tych blyskajacych swiatel na
        > slupkach. Fascynuje mnie to jak nawet biale ciagle linie
        > sa czasem przekreslane na zolto ;). Ale dzieki temu jest
        > duzo bezpieczniej.
        hip: Podobnie jest z doskonałym oznakowaniem w W. Brytanii. Tam także znacznie
        częstsze niż w Polsce są kontrole na drogach. I co ważne widać, że robi sie to
        sensowniej i w miejscach rzeczywiście niebezpiecznych. Albo po prostu
        kontroluje się podstawowy stan techniczny pojazdów. Nie tylko ciężarowych ale i
        osobowych.
        • Gość: A Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 01:15
          Jeżdziłem w Wielkiej Brytanii przez 2 lata i nigdy nie widziałem kontroli na
          drodze, skąd więc twoja opinia na ten temat? Inna sprawa, że tam na przykład na
          wszystkich drogach są tzw. kocie oczka pomiędzy pasami co w nocy moim zdaniem
          ogromnie podnosi poziom bezpieczeństwa. Polska pod względem dróg to "zadupie"
          Europy.

          Pozdrawiam
          • Gość: hip Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.pgi.waw.pl 29.11.02, 09:04
            Gość portalu: A napisał(a):

            > Jeżdziłem w Wielkiej Brytanii przez 2 lata i nigdy nie widziałem kontroli na
            > drodze, skąd więc twoja opinia na ten temat?

            hip: Byłem w Irlandii i UK przez prawie rok i 3 razy byłem kontrolowany,
            chociaż jeździłem bardzo mało. W Polsce od 5 lat jeżdżę codziennie i tylko 1
            raz byłem kontrolowany. Stąd opinia.
            Pozdrawiam
      • Gość: lux Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 12:11
        Gość portalu: Gradus napisał:

        > > Ale co mi sie najbardziej podoba to 3-pasmowe autostrady
        > ;) i oznakowanie robot drogowych. Robia to w zasadzie
        > zawsze perfekcyjnie :). Zastanawiam sie ile w skali
        > calych Niemiec kosztuja te zolte przyklejane pasy i
        > energia elektryczna do tych blyskajacych swiatel na
        > slupkach. Fascynuje mnie to jak nawet biale ciagle linie
        > sa czasem przekreslane na zolto ;). Ale dzieki temu jest
        > duzo bezpieczniej.
        tak , to prawda - oznakowanie robot drogowych bardzo dobre i wszedzie takie
        same, a na autostradach dwupasmowych to generalnie po 3-pasmowych odczuwałem
        lekką klaustrofobie.
      • Gość: Feliks_el Re: pojeżdzilem autostradami w Niemczech... IP: *.dip.t-dialin.net 28.11.02, 20:55
        Gość portalu: Gradus napisał(a):

        >
        >
        > > jak ktoś zmienia pas to zawsze to sygnalizuje - takie to
        >
        > Ja juz sporo km zrobilem na niemieckich autostradach i z
        > tym sygnalizoawniem to nie jest wcale tak rozowo. Bardzo
        > czesto zdarza sie, ze gosc np. jedzie srodkowym pasem,
        > ominie kogos i potem wraca na swoj pas bez wlaczania
        > kierunkowskazu.

        Akurat w tym przypadku tj. wracania na prawy pas po wyprzedzeniu i nie
        włączenie kiruwsakazu nie jest (w Niemczecz) dużym błedem. Bo to logiczne,
        wyprzedziłem a więc wracam na prawy pas. Wszyscy to wiedzą, po cóż
        sygnalizować?
        Jestem przeciwnikiem nadużywania kierunkowskazów.
        Zwłaszcza w dużych miastach można zauważyć następującą scenkę. Ulica
        dwukierunkowa, dwupasmowa o dość dużym nateżeniu ruchu. Kolumna pojazdów,
        zbliża sią do miejsca gdzie po prawej stronie jezdni stoi przeszkoda, np.
        zaparkowany samochod. Wszyscy wyprzedzają kolejno i nikt nie włącza
        kierunkowskazu. W Niemczech na ogół nie wyprzedza się tak jak w Polsce. Kto
        pierwszy ten lepszy. Ale to tylko w sytuacji gdy jezdnia jest na tyle szeroka,
        że ominięcie nie utrudnia ruchu pojazdom nadjeżdżającym z przeciwka. Gdy
        zachodzi, najmniejsze podejrzenie, że może być za wąsko, właczam kierunkowskaz
        z mysłą o tych z przeciwka. Widzą mój zamiar i w miarę możliwości robią trochę
        więcej miejsca. Ci z tyłu jadą grzecznie jeden za drugim. To proste i
        logiczne.
        Panowie i panie nie nadużywajmy bezmyślnie kierunkowskazów!!

        pozdrawiam
    • Gość: lupo I co z tego wynika. IP: 141.39.41.* 26.11.02, 11:29
      Im wiecej ludzi dostrzega roznice pmiedzy zachowaniem sie kierowcow krajowych
      w naszym kraju , a zachowaniem sie kierowcow za granica ( niekoniecznie w RFN ),
      tym lepiej dla nich samych. Wreszcie dostrzegaja ogrom zdziczenia za kolkiem.

      Z drugiej strony przepisy regulujace ruch sa praktycznie takie same
      w Polsce ( niewielkie roznice nie decyduja ) jak za granica. Gdzie wiec
      szukac przyczyn ?

      Podstawowa roznica to mentalnosc uksztaltowana w chorym systemie szkolenia,
      egzaminowania, egzekwowania przepisow. Im dluzej ten stan rzeczy bedzie trwal,
      tym gorzej dla nas samych. Wzrost liczby wypadkow jest tragedia, ktora
      przybiera coraz grozniejsze oblicze chorobowe. Staje sie powoli NIEULECZALNA.

      Kto , co i kiedy ma zrobic , aby ten stan rzeczy zmienic, jest jasne , jednak
      jakos napotyka to na dziwna bariere wsrod instancji decyzyjnych.

      Jak dlugo to potrwa ? Tego juz nawet znane instytuty naukowe nie sa w stanie
      rozsadnie skomentowac. Vide: "Forum Bezpieczenstwo".

      PZDR,
      lupo



      • remo29 Re: I co z tego wynika. 26.11.02, 11:48
        Myślę, że raz w roku KAŻDY powinien przejechać się gdzieś do cywilizowanego
        kraju, żeby zobaczyć na własne oczy, że po obejrzeniu "Mad Maxa" można dalej
        być normalnym użytkownikiem drogi.
        BTW
        Widziałem o 2.00 w nocy w małym śpiącym austriackim miasteczku Holendra
        jadącego hiperzgodnie z przepisami. Pomyślałem, że o TEJ godzinie, w Polsce w
        podobnej miejscowości ograniczenie do 40km/h liczy się jak taryfa nocna - razy
        2 :)
        • Gość: hip Re: I co z tego wynika. IP: *.pgi.waw.pl 26.11.02, 12:33
          remo29 napisał:

          > Widziałem o 2.00 w nocy w małym śpiącym austriackim miasteczku Holendra
          > jadącego hiperzgodnie z przepisami. Pomyślałem, że o TEJ godzinie, w Polsce w
          > podobnej miejscowości ograniczenie do 40km/h liczy się jak taryfa nocna -
          razy
          > 2 :)

          hip: A w warszawskich osiedlach możesz zobaczyć chołotę w ryczących pudłach
          rozwijających prędkości powyżej 100. I jeszcze celowo montują przeróżne gówna
          na wydechu. Ot tak, żeby głośniej ryczało. A jakby gnój musiał zapłacić słono
          za swoje chamstwo parę razy to nie jeden szybko oduczył by się takich zabaw.
          pozdr
        • Gość: Xander Cage Re: I co z tego wynika. IP: 217.153.121.* 26.11.02, 13:41
          remo29 napisał:

          > Myślę, że raz w roku KAŻDY powinien przejechać się gdzieś do cywilizowanego
          > kraju, żeby zobaczyć na własne oczy, że po obejrzeniu "Mad Maxa" można dalej
          > być normalnym użytkownikiem drogi.
          > BTW
          > Widziałem o 2.00 w nocy w małym śpiącym austriackim miasteczku Holendra
          > jadącego hiperzgodnie z przepisami. Pomyślałem, że o TEJ godzinie, w Polsce w
          > podobnej miejscowości ograniczenie do 40km/h liczy się jak taryfa nocna - razy
          > 2 :)

          Tym sie wlasnie roznia ludzie od bydla.
      • Gość: marba Re: I co z tego wynika. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 13:09
        Gość portalu: lupo napisał(a):

        > Wzrost liczby wypadkow jest tragedia, ktora
        > przybiera coraz grozniejsze oblicze chorobowe. Staje sie powoli NIEULECZALNA.

        Jesteś w błędzie. Liczba wypadków spada.
    • Gość: Koneser Nie tacy świeci ci Niemcy IP: proxy / 157.25.84.* 26.11.02, 12:24
      Niemcy wcale tak bardzo nie przestrzegają przepisów jak się to niektórym
      wydaje. Parę razy byłem świadkiem jak niebezpiecznie łamali zasady ruchu
      drogowego na autostradach - nagminnie jeżdżą zdecydowanie za szybko na
      przebudowywanych autostradach (gdzie jedna część drogi jest zamknięta i
      samochody muszą jechać na zwężonych prowizorycznych jezdniach) - obowiązuje tam
      ograniczenie prędkości do 100 km a większość leci 120-130 a niektórzy nawet 160
      i więcej - bez wyobraźni wyprzedzają w takich warunkach mocno zarzucające tiry
      które ledwo się mieszczą na wąskim pasie.
      Ponadto muszę przyznać, że bardzo lubię jeździc ich autostradami mocnym wozem
      na polskich numerach - co drugi szkopek próbuje mi pokazać co z niego za
      Schumacher - naprawdę świetnie się bawię pozwalając się im łatwo wyprzedzić aby
      następnie doprowadzić ich do wściekłości mijając ich z prędkością 240-250 km/h.
      pzdr.
      • Gość: hip Re: Nie tacy świeci ci Niemcy IP: *.pgi.waw.pl 26.11.02, 12:36
        Gość portalu: Koneser napisał:

        > Niemcy wcale tak bardzo nie przestrzegają przepisów jak się to niektórym
        > wydaje. Parę razy byłem świadkiem jak niebezpiecznie łamali zasady ruchu
        > drogowego na autostradach - nagminnie jeżdżą zdecydowanie za szybko na
        > przebudowywanych autostradach (gdzie jedna część drogi jest zamknięta i
        > samochody muszą jechać na zwężonych prowizorycznych jezdniach) - obowiązuje
        tam
        > ograniczenie prędkości do 100 km a większość leci 120-130 a niektórzy nawet
        160
        >
        > i więcej - bez wyobraźni wyprzedzają w takich warunkach mocno zarzucające
        tiry
        > które ledwo się mieszczą na wąskim pasie.
        > Ponadto muszę przyznać, że bardzo lubię jeździc ich autostradami mocnym wozem
        > na polskich numerach - co drugi szkopek próbuje mi pokazać co z niego za
        > Schumacher - naprawdę świetnie się bawię pozwalając się im łatwo wyprzedzić
        aby
        >
        > następnie doprowadzić ich do wściekłości mijając ich z prędkością 240-250
        km/h.
        > pzdr.


        hip: Opowiedz nam jeszcze o swoich "bohaterskich" wyczynach na drogach i o tym
        jak to się doskonale bawisz. W Polsce z pewnością znajdziesz wielu naśladowców.
        • Gość: Koneser Re: Nie tacy świeci ci Niemcy IP: proxy / 157.25.84.* 26.11.02, 13:29
          Szybko jeżdżę tylko w miejscach gdzie to jest dozwolone - Niemcy.
          W Polsce poruszam się rozsądnie.
        • Gość: Heinz Re: Nie tacy świeci ci Niemcy IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.02, 15:37
          Ale ten kolega blysnal "polskoscia"!!
      • Gość: Gradus Re: Nie tacy świeci ci Niemcy IP: *.biomag.uni-jena.de 26.11.02, 12:48
        Gość portalu: Koneser napisał:

        > Niemcy wcale tak bardzo nie przestrzegają przepisów jak
        się to niektórym
        > wydaje. Parę razy byłem świadkiem jak niebezpiecznie
        łamali zasady ruchu
        > drogowego na autostradach - nagminnie jeżdżą
        zdecydowanie za szybko na
        > przebudowywanych autostradach (gdzie jedna część drogi
        jest zamknięta i
        > samochody muszą jechać na zwężonych prowizorycznych
        jezdniach) - obowiązuje tam
        >
        > ograniczenie prędkości do 100 km a większość leci
        120-130 a niektórzy nawet 160
        >

        W takich miejscach jest zazwyczaj ograniczenie do 80 albo
        nawet 60 km/h. Wlasnie na takim ograniczeniu do 60
        zaliczylem pare miesiecy temu blitza ;) bo jechalem
        gdzies tak okolo 75 km/h. Na takich zwezeniach czesto
        stoja radary wiec raczej Niemcy zbytnio tam nie gazuja
        ;). Co ciekawe tego dnia przepisy przekroczylem tylko w
        tym jednym miejscu i zdjecie mi zrobili ;). Na szczescie
        fotki z polskimi blachami podobno od razu laduja w koszu
        a poza tym podejrzewam, ze juz dawno wszystkie klisze
        byly tam wypstrykane bo w tamtym miejscu raczej nikt nie
        byl w stanie jechac 60.

        Zauwazylem tez, ze standardowo Niemcy przekraczaja
        predkosc o jakies 10-20 km/h bo wtedy kary nie sa tak
        duze a poza tym policja koncentruje sie raczej na tych
        wiekszych przekroczeniach... Po prostu nie oplaca sie
        wysylac fotek (za duze koszty ;)) i radary sa ustawiane
        tak na 15 km/h wiecej niz dozwolona predkosc.

        Idioci tez w Niemczech sie oczywiscie zdarzaja.
        Wyobrazcie sobie vana na autostradzie z otwarta tylna
        klapa i wystajacymi z tylu drewnianymi drzwiami... Facet
        Przytrzymywal caly czas te drzwi jedna reka... Debil
        maksymalny. Balem sie za nim jechac a wyprzedzic nie bylo
        jak bo akurat tylko jeden pas byl dostepny...
        • Gość: lux Re: Nie tacy świeci... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.11.02, 15:11
          Gość portalu: Gradus napisał:

          > . Na szczescie
          > fotki z polskimi blachami podobno od razu laduja w koszu
          No tu sie nie zgodze, mam inne doswiadczenia, fakt niewielkie - znajomego w
          czasie tej dziewiczej podróży skasowali na te drobne 200 Euro, robiąc zdjęcie i
          zatrzymując na zjeździe z autostrady kilka km dalej - za przekroczenie
          prędkości. Może przypadek, ale blachy nowe, białe
          • Gość: Gradus Re: Nie tacy świeci... IP: *.biomag.uni-jena.de 26.11.02, 15:36
            Gość portalu: lux napisał:

            >mam inne doswiadczenia, fakt niewielkie - znajomego w
            > czasie tej dziewiczej podróży skasowali na te drobne
            200 Euro, robiąc zdjęcie i
            >
            > zatrzymując na zjeździe z autostrady kilka km dalej -
            za przekroczenie
            > prędkości. Może przypadek, ale blachy nowe, białe

            A to co innego. Jak zlapia na miejscu to klapa ;).

            Co do blach to nie ma znaczenia czy nowe czy stare. Po
            prostu podobno jakiejs tam umowy z Polska nie maja i nie
            scigaja takich przestepstw. Najpierw tez musza sie
            przeciez dowiedziec gdzie trzeba "rachunek" wyslac... Bez
            odpowiednich umow miedzynarodowych podobno sie tego nie
            da zrobic ;).

            Ostatnio tez zaplacilem prawie 200 euro za zle parkowanie
            i "zabezpieczenie" (czyt. odholowanie) auto.
            Prawdopodobnie gdybym odjechal zanim mnie odholowali to
            bym nic nie zaplacil bo nie mieliby gdzie wyslac
            powiadomienia. A tak przy odbiorze samochodu (i
            zaplaceniu 126 euro) dostali moje dane i po paru dniach
            przyszly nastepne "listy" ;). No coz mam dosyc droga
            nauczke...
      • Gość: lupo Nikt nie jest swiety, to przyklad wlasnie... IP: 141.39.41.* 26.11.02, 13:51
        Gość portalu: Koneser napisał:

        > Niemcy wcale tak bardzo nie przestrzegają przepisów jak się to niektórym
        > wydaje. Parę razy byłem świadkiem jak niebezpiecznie łamali zasady ruchu
        > drogowego na autostradach - nagminnie jeżdżą zdecydowanie za szybko na
        > przebudowywanych autostradach (gdzie jedna część drogi jest zamknięta i
        > samochody muszą jechać na zwężonych prowizorycznych jezdniach) - obowiązuje
        tam
        >
        > ograniczenie prędkości do 100 km a większość leci 120-130 a niektórzy nawet
        160
        >
        > i więcej - bez wyobraźni wyprzedzają w takich warunkach mocno zarzucające
        tiry
        > które ledwo się mieszczą na wąskim pasie.
        > Ponadto muszę przyznać, że bardzo lubię jeździc ich autostradami mocnym wozem
        > na polskich numerach - co drugi szkopek próbuje mi pokazać co z niego za
        > Schumacher - naprawdę świetnie się bawię pozwalając się im łatwo wyprzedzić
        aby
        >
        > następnie doprowadzić ich do wściekłości mijając ich z prędkością 240-250
        km/h.
        > pzdr.
        >

        No i po tej wypowiedzi widac calkiem jasno, ze przyczyna takiego, a nie innego
        zachowania sie kierowcow lezy w psychice. Wyprzedzenie nie jest koniecznoscia
        wynikajaca z sytuacji ( np zyciowej : spiesze sie na lotnisko, bo strace
        zarezerwowany lot do Honolulu ).

        Wyprzedzanie jest forma zasygnalizowania przez konkretnego osobnika checi
        dominacji nad kazdym innym uczestnikiem ruchu.

        Taka forma dominacji jest swego rodzaju rekompensata dla innych urazow,
        ktorych doznala osobowosc ulomna w odmiennych sytuacjach zyciowych nie
        powiazanych z prowadzeniem samochodu. Rekompensata ta realizowana jest
        na takim polu , na ktorym osoba ta albo czuje, ze ma przewage albo te przewage
        sobie zapewnia przy uzyciu srodkow dodatkowych ( swego rodzaju "broni" ).

        Zrealizowanie okazania dominacji jest gestem podporzadkowania sobie slabszych
        od siebie , po czym nastepuje samozadowolenie porownywalne z emocjami po
        przyjeciu narkotyku.

        I to jest krotka analiza dla Konesera, ktory dzieki temu zaoszczedzi
        pare groszy na lekarzach.

        PZDR,
        lupo






        • Gość: Koneser Re: Nikt nie jest swiety, to przyklad wlasnie... IP: proxy / 157.25.84.* 26.11.02, 14:03
          Dziękuję za świetną darmową psychoanalizę.
          Nie mam urazów życiowych ale lubię dla zabawy jeździć szybko jeżeli
          współczynnik ryzyka jest przewidywalny (dobre drogi, dobry technicznie
          samochód, dobre umiejętności i brak przeciwskazań prawnych).
          pzdr
          • Gość: lupo Re: Nikt nie jest swiety, to przyklad wlasnie... IP: 141.39.41.* 26.11.02, 14:33
            Jak mawiaja: Bog zaplac Dobry Czlowieku !

            Mam nadzieje , ze nie wszystko Panie i Panowie traktujecie tutaj jako
            tzw. swiete prawdy. Czasem jednak dobrze jest sie pobawic w docinki
            lub zlosliwosci, bo dodaje to kolorytu dyskusji. I nie zaprzeczajcie,
            troche prawdy przy okazji wyplynie na wierzch, ale nie robmy z tego
            dramatu. Moze czasem ktos kogos przepusci, przeprosi lub nawet
            podziekuje za przyjazny gest w trudnych warunkach na drodze.
            O to mi wlasnie chodzi. Badzmy dla siebie lepsi. Zblizaja sie Swieta,
            nie psujmy sobie nastrojow.

            PZDR,
            lupo


      • hihihihi Re: Nie tacy świeci ci Niemcy 26.11.02, 18:35
        Gość portalu: Koneser napisał:

        > na przebudowywanych autostradach (gdzie jedna część drogi jest zamknięta i
        > samochody muszą jechać na zwężonych prowizorycznych jezdniach) - obowiązuje
        > tam ograniczenie prędkości do 100 km a większość leci 120-130 a niektórzy
        > nawet 160

        Na zwezonych odcinkach autostrad, gdy jedna czesc autostrady jest zamknieta NIE
        MA NIGDY ograniczen do 100 km/h tylko do 60 lub najwyzej do 80 km/h.
        Widze, ze kolega jest niezbyt zorentowany w temacie i probuje wcisnac nam tzw.
        kit.

        > i więcej - bez wyobraźni wyprzedzają w takich warunkach mocno zarzucające
        > tiry które ledwo się mieszczą na wąskim pasie.

        Czasami jest owszem wasko - stad ograniczenia do 60 lub 80 i kierowcy owszem
        wyprzedzaja ale tak dramatycznych obrazow jeszcze nie zarejestrowalem.
        Widze, ze kolega mocno strachliwy.

        > Ponadto muszę przyznać, że bardzo lubię jeździc ich autostradami mocnym wozem
        > na polskich numerach - co drugi szkopek próbuje mi pokazać co z niego za
        > Schumacher -

        No wlasnie. Co drugi "szkopek" czeka tylko na szanse, zeby pokazac "polaczkowi"
        jaki z niego "Szumacher". Tacy z tych "szkopkow" juz psychopaci sa.... A moze
        ktos inny jest tu psychopata?

        > naprawdę świetnie się bawię pozwalając się im łatwo wyprzedzić aby
        > następnie doprowadzić ich do wściekłości mijając ich z prędkością 240-250
        > km/h.

        O rety, rety, jaki ty jestes dzielny i przebiegly i tak pokazujesz
        tym "szkopkom", prawie jak jakis husarz albo sam Sobieski pod Wiedniem....
        I nawet 250 nie boisz sie jechac... Pewnie jestes caly mokry z radosci...
        Jestesmy strasznie z ciebie dumni...

        Kto tutaj pisal o "masie chamstwa zamknietej we wnetrzach swoich samochodow"?
        Voila.... egzemplarz.... eksportowy.. "made in Poland"

      • Gość: lupo Prosze o rozwage Szanownych Dyskutantow IP: 141.39.41.* 27.11.02, 10:11
        Gość portalu: Koneser napisał:

        > Niemcy wcale tak bardzo nie przestrzegają przepisów jak się to niektórym
        > wydaje. Parę razy byłem świadkiem jak niebezpiecznie łamali zasady ruchu
        > drogowego na autostradach - nagminnie jeżdżą zdecydowanie za szybko na
        > przebudowywanych autostradach (gdzie jedna część drogi jest zamknięta i
        > samochody muszą jechać na zwężonych prowizorycznych jezdniach) - obowiązuje
        tam
        >
        > ograniczenie prędkości do 100 km a większość leci 120-130 a niektórzy nawet
        160
        >
        > i więcej - bez wyobraźni wyprzedzają w takich warunkach mocno zarzucające
        tiry
        > które ledwo się mieszczą na wąskim pasie.
        > Ponadto muszę przyznać, że bardzo lubię jeździc ich autostradami mocnym wozem
        > na polskich numerach - co drugi szkopek próbuje mi pokazać co z niego za
        > Schumacher - naprawdę świetnie się bawię pozwalając się im łatwo wyprzedzić
        aby
        >
        > następnie doprowadzić ich do wściekłości mijając ich z prędkością 240-250
        km/h.
        > pzdr.
        >
        >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
        >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

        PROPONUJE WZIAC POD UWAGE FAKT, ZE UZYWANIE OKRESLEN PEJORATYWNYCH
        W STOSUNKU DO OBYWATELI ROZNYCH PANSTW JEST GODNE POZALOWANIA.

        Sami tego nie chcemy, gdy sie tak o nas mowi, wiec nie robmy tego w stosunku do
        innych.

        Slowo "szkopek" proponuje wrzucic do kosza na smieci filologiczne.

        A kto jest bardziej kulturalnym kierowca ?
        Pokazmy to na drodze.
        Taka mi sie nasuwa uwaga na marginesie calej tej dyskusji.

        PZDR,
        lupo





        • Gość: Koneser make pis not wor! IP: proxy / 157.25.84.* 27.11.02, 11:59
          I rili like dze german gajs.
          Mai post wos e prowokajtion.
          best regards,
          juors.
          Koneser
          • Gość: Koneser Re: make pis not wor! IP: proxy / 157.25.84.* 27.11.02, 12:02
            Dżerman not german of kors - sory
            • Gość: lupo Przyslowia sa madroscia narodow IP: 141.39.41.* 27.11.02, 12:35
              Gość portalu: Koneser napisał:
              > Dżerman not german of kors - sory

              No dobrze juz, dobrze. Wazne jest , ze "aluzju ponjal".

              " Nie rob drugiemu, co Tobie niemile " ,to i innni nie beda czynic
              w mysl: "Jak Kuba Bogu, tak Bog Kubie". W przeciwnym wypadku bedzie
              "Oko za oko, zab za zab ". A to nie jest najlepszy model.

              PZDR,
              lupo
          • hihihihi wery gód imitejszyn of polisz burak! Aaaahahaha... 27.11.02, 14:53
            Aaahahaha.. it łos a wery gód prowokejszyn! Ju ken bi wery gód as e polisz
            burak!
            Kongratulejszyn!
    • 01boryna Pewnego razu ... 27.11.02, 14:11
      Drodzy Forumowicze!
      Puscmy wodze fantazji i wyobrazmy sobie, ze pewnego dnia
      budzimy sie ... a tu cud sie stal! Wszystkie jezdnie,
      szosy i "autostrady" staly sie takimi jak np. w
      Niemczech. Slynna katowicka, chluba gierkowszczyzny,
      przez noc rozrosla sie do czteropasowej (w jedna strone)
      autostrady a okoliczni chlopi na rowerach i traktorach na
      druga strone przeprawiaja sie tunelami pod, albo kladkami
      nad, autostrada. Utwardzana, polpolna droga z Kopydlowa
      do Rubieszek Dolnych stala sie podobna do tej jaka znamy
      jadac z Poznania do Warszawy. W wielkich miastach po
      gladziutkich ulicach suna prawie bez przeszkod sznury
      samochodow nad czym czuwa skoordynowany system
      sygnalizacji swietlnej i dopasowany do niej system
      regulacji ograniczen predkosci. Ma on na celu
      zabezpieczenie jak najwiekszej plynnosci ruchu.A gdy mimo
      wszystko zdazy sie kolizja, bez dlugiego czekania
      przyjedzie patrol policyjny aby szybko, profesjonalnie i
      uprzejmie zalatwic cala sprawe.
      Slowem stalo sie nagle to o czym wszyscy kierowcy marza -
      jest cudnie i nie ma sie do czego przyczepic.
      Jak wtedy bedzie sie jezdzic? A co z tymi wszystkimi
      dresami, burakami i innymi badziewiakami? Co z kierowcami
      ktorzy nie bada musieli juz jezdzic do Niemiec zeby
      pokazac "szkopkom" co Polak potrafi, wszystkich tych o
      wspanialych umiejetnosciach i blyskawicznym refleksie?

      Czy ktos zna odpowiedz na pytanie: jacy beda polscy
      kierowcy gdy nie bedzie juz mozna wszystkiego zwalic na
      fatalny stan drog albo na zlosliwa milicje?

      Pozdrowienia
      • hihihihi Re: Pewnego razu ... 27.11.02, 14:57
        To jasne! Wtedy zaczelibysmy sie szanowac, przestali wyscigowac i nawet zaczeli
        bysmy jesc nozem i widelcem!
        Srodowisko ksztaltuje jednostke - tak juz Marks powiedzial albo Chrystus?
        • Gość: lupo Kto i co ksztaltuje - sam sobie kowalem IP: 141.39.41.* 27.11.02, 15:41
          hihihihi napisał:
          > To jasne! Wtedy zaczelibysmy sie szanowac, przestali wyscigowac i nawet > >
          zaczeli bysmy jesc nozem i widelcem!
          > Srodowisko ksztaltuje jednostke - tak juz Marks powiedzial albo Chrystus?

          Pomieszac Marksa z Chrystusem ! Trzeba miec talent niezrownany.

          To srodowisko ksztaltuje MASY ( ktore sa ciemne jak wiadomo ).

          Jednoska natomiast moze ksztaltowac siebie sama, pod warunkiem, ze ma dosyc
          rozumu i checi, aby tego we wlasnym zakresie dokonac.

          W przeciwnym wypadku jednostka zlewa sie z masa ( asfaltowa ) no i co mamy ?
          Mamy naszego ulubionego, niezastapionego, bezkonkurencyjnego, jedynego w swoim
          rodzaju jezdzca Apokalipsy - BURAKA ZA KIEROWNICA w autku z podswietlanym
          od spodu na rozowo , niebiesko lub zielono podwoziem, z poczworna rura wydechowa
          zakonczona gwizdkiem.

          I to jest nasz niewatpliwy wklad w dorobek techniczno-kulturalny Europy.
          UFF !!!

          PZDR,
          lupo

        • Gość: sandwich Re: Pewnego razu ... IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 28.11.02, 09:33
          hihihihi napisał:

          > To jasne! Wtedy zaczelibysmy sie szanowac, przestali wyscigowac i nawet
          zaczeli
          >
          > bysmy jesc nozem i widelcem!
          > Srodowisko ksztaltuje jednostke - tak juz Marks powiedzial albo Chrystus?

          Weźmy chłopa z lepianki, nauczmy go czytać i pisać, dajmy elektryczność, nóż i
          widelec, buty ... i potem możemy go już zaprosić na salony. Tego uczył Marks,
          to wdrażali komuniści i teraz mamy takich ukształconych na salonach.
          • hihihihi Re: Pewnego razu ... 28.11.02, 10:44
            Gość portalu: sandwich napisał(a):

            > hihihihi napisał:
            >
            > > To jasne! Wtedy zaczelibysmy sie szanowac, przestali wyscigowac i nawet
            > zaczeli
            > >
            > > bysmy jesc nozem i widelcem!
            > > Srodowisko ksztaltuje jednostke - tak juz Marks powiedzial albo Chrystus?
            >
            > Weźmy chłopa z lepianki, nauczmy go czytać i pisać, dajmy elektryczność, nóż
            i
            > widelec, buty ... i potem możemy go już zaprosić na salony. Tego uczył Marks,
            > to wdrażali komuniści i teraz mamy takich ukształconych na salonach.

            .....i przede wszystkim na drogach!
      • Gość: Xander Cage Re: Pewnego razu ... IP: 217.153.121.* 27.11.02, 15:51
        01boryna napisał:

        > Drodzy Forumowicze!
        > Puscmy wodze fantazji i wyobrazmy sobie, ze pewnego dnia
        > budzimy sie ... a tu cud sie stal! Wszystkie jezdnie,
        > szosy i "autostrady" staly sie takimi jak np. w
        > Niemczech.

        A ja tutaj akurat jestem pesymista. Uwazam, ze w takim wypadku populacja Polski szybko, a znaczaco zmniejszylaby
        sie.
      • Gość: marba Re: Pewnego razu ... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.02, 12:58
        01boryna napisał:


        > Czy ktos zna odpowiedz na pytanie: jacy beda polscy
        > kierowcy gdy nie bedzie juz mozna wszystkiego zwalic na
        > fatalny stan drog albo na zlosliwa milicje?

        Oczywiście nie od razu, nie w ciągu jednego dnia, ale zachowanie kierowców
        byłoby lepsze, na drogach było by mniej agresji, a wiecej kultury.
        Skąd to wiem?
        W ciągu ostatnich trzech lat mieszkałem w trzech różnych miastach Polski, w
        totalnie różnych regionach. Prowincja ściany wschodniej, potem stolica,
        aktualnie Śląsk. W każdym z tych rejonów są inne drogi, inne zachowania
        kierowców i za każdym razem po zmianie miejsca zamiszkania dziwiły mnie takie,
        czy inne zachowania kierowców, ale po kilku tygodniach człowiek wtapia się w
        otoczenie i chcąc, nie chcąc, przejmuje nawyki otoczenia, i te dobre i te złe.
        W małym prowincjonalnym miasteczku trafi się wariat za kierownicą, ale każdy
        wie kto to, czym jeździ i na kogo uważać, generalnie wszystko dzieje się w
        zwolnionym tępie, jak patrze na to z dzisiejszej perspektywy. Żadnych świateł,
        korków, wszędzie wolne miejsce do parkowania. Też przekracza się prędkość, ale
        wszystko to dzieje się tak jakoś spokojnie. Na tym tle Warszawa to totalna
        dzicz, wieczna pogoń, za mijscem startowym pod światłami, za wolnym pasem, itp.
        Jazda wymaga wiekszej uwagi, trzeba cały czas obserwować co się dzieje do okoła
        i mieć oko na wszystkich. Jak się trafi luka, włącz się do ruch natychmiast bo
        mało prawdopodobne że ktoś cię wpuści. Zmieniaj pas nawet jak zmusisz kogoś do
        hamowania, inaczej częst po prostu go nie zmienisz. Więc jesteś bardziej
        skupiony, podkrecony, zdecydowany, a wręcz agresywny. To się szybko udziela,
        przystosowujesz się i zaczynasz się zachowywać jak wszyscy do okoła i potem
        jedziesz na tą prowincje i dalej ostro po warszawsku. Natomiast w aglomeracji
        katowickiej rozwiązania komunikacyjne, choć daleko im do doskonałości, są o
        wiele lepsze od warszawskich i od razu przekłada się to na zachowanie
        kierowców. Chociaż też zdaża się że ktoś skacze z pasa na pas bez sensu, jest
        to zjawisko o wiele rzadsze. Tu się nie stoii w takich korkach, nie jest tak
        ciasno, drogi mają mniej dziur i kierowca jest mniej zestresowany, bardziej
        skłonny do uprzejmości. To też po pewnym czasie się udziela. Do tego gdzie nie
        wyjedziesz dwupasmówka. Do Wisły na wekend dwupasmówka, do Krakowa Autostrada,
        do Wrocławia Autostrada, do Warszawy gierkówka. Teraz jak raz na miesiąc, dwa,
        znajde się na drodze Warszawa - Białystok, przeraża mnie co nieco widok
        samochodów wyprzedzających sie na trzeciego, kurcze to jest niebezpieczne, ale
        ja to znam, na takich drogach nauczyłem się jeździć, to widze to normalka, a
        mnie troche rusza, ale tak już za Wyszkowem oswajam się z tym i znowu zmiana,
        już wyprzedzanie na trzeciego, przecież tutaj to jest normalne, tak właśnie się
        jeździ, zagrożenie powszednieje i już nie robi wrażenia.
        A jak "dzicy" Polacy jeżdżą za granica? Jakoś dziwnie nie wyróżniają się
        agresywnością, ani predkością.
        Zaraz ktoś powie że mimo wszystko można świadomie kontrolować to co się robi i
        nie poddawać się wpływowi otoczenia. Owszem można, ale generalnie otoczenia też
        nas kształtuje, przynajmniej do pewnego stopnia.
        Tyle moich spostrzeżeń.
        • Gość: marba Re: Pewnego razu ... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.02, 12:03
          No i co potraficie podjąć dyskusje, czy umiecie tylko rzucać bezsensowne teksty?
          hihihihi, sndwich, Xander Cage, lupo, czyżbym miał racje?
          • Gość: lupo Re: Pewnego razu ...przemowil marba do... IP: 141.39.41.* 04.12.02, 12:17
            Gość portalu: marba napisał(a):

            > No i co potraficie podjąć dyskusje, czy umiecie tylko rzucać bezsensowne
            teksty
            > ?
            > hihihihi, sndwich, Xander Cage, lupo, czyżbym miał racje?

            Tematy te byly juz tyle razy poruszane. Do znudzenia.
            Nowe opisanie swiata mija sie z celem.
            Niech wiec MARBA napisze w koncu cos NA PRAWDE SENSOWNEGO.
            My to przeczytamy i niech to juz bedzie koniec swiatlej polemiki.

            PZDR,
            lupo

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka