Pasy

25.02.06, 18:40
Chciałbym sie dowiedzieć jak wygląda wśród nas forumowiczów sprawa zapinania
pasów. Szczególnie na tylnych siedzeniach. Prosiłbym osoby, które nie zapinają
pasów z tyłu o racjonalne wytłumaczenie dlaczego tak robią.
Liczę na owocną dyskusje:)

P.S.
Ja zapinam zawsze z przodu jak i z tyłu.
    • kodem_pl Re: Pasy 25.02.06, 18:46
      Z tylu ogolnie nie jezdze, jak juz jade to zapinam tylko na dluzszych trasach
      (wyjazd za miasto). Z przodu roznie to bywa. Po miescie w gruncie rzeczy czesto
      nie zapinam.

      Dlaczego?

      Bo mi sie nie chce.
      • edek40 Re: Pasy 27.02.06, 11:44
        Jednej pani tez sie chcialo. Jakies pol roku temu pomagalem jej wydostac sie z rozbitego auta. Jechala cos kolo 50 km/h kiedy potracila ja ciezarowka. Wybila z toru jazdy i babka walnela w bariera. Samochod nie ucierpial jakos strasznie - silnik pracowal, plyn z chlodnicy nie uciekal. Gorzej bylo z ta pania. Jakos nie udalo sie jej utrzymac kierownicy i via lusterko trzepnela o szybe. Nie dosc, ze wybila szybe i stlukla lusterko, to jeszcze wlasnymi okularami zdemolowala sobie oczodol. Mysle, ze ja bolalo. Nie wiem jak bardzo, bo dosc szybko zabralo ja pogotowie. Sadze zas, ze chirurg plastyczny bedzie musial sie wypowiedziec na temat naprawy jej twarzy. To dopiero bedzie bolalo. I przed zabiegiem/zabiegami, bo medyk raczej solidnie skasuje, i po, bo rany pooperayjne wszak bola.
        • jimmyjazz Jak ktoś ma wątpliwości 27.02.06, 14:09
          Polecam adres:

          www.pasybezpieczenstwa.pl/
    • madzia69 Re: Pasy 25.02.06, 20:33
      nie zapinam w pewnych
      wstydliwych okolicznosciach
      • cambron1 Re: Pasy 25.02.06, 21:01
        Oj głupota, głupota. Widziałem ludzi, którzy nie zapinali pasów. Oni już mnie
        nie widzieli mimo że niektórzy mieli oczy szeroko otwarte. Wpadłem w nawyk
        notorycznego zapinania pasów. Przejeźdzając na drugą stronę ulicy zapinam pasy.
        Nie po to mam auto z poduszkami, napinaczami itp, żeby ryzykować i nie zapinać
        pasów. WAM RADZę TO SAMO. ZAPINAJCIE PASY. Macie szansę przeżycia.
        • madzia69 Re: Pasy 25.02.06, 21:04
          pogadamy jak dostaniesz pierwszej miesiaczki ;)
          • piotrpilinko Re: Pasy 25.02.06, 21:11
            Ciężko mu będzie, aczkolwiek nawet przy durnej stłuczce z prędkością 20km/h pasy potrafią uratować zęby... Prawidłowo założony pas we współczensym aucie nie ma prawa uciskać brzucha (jeśli uciska, to coś jest nie tak)...

            Podobnie - ciężarne kobiety też powinny zapinać pasy - inaczej dziecko nie ma szansy przeżycia przy zderzeniu...
            • jusytka Re: Pasy 27.02.06, 12:58
              Oczywiscie, jak byłam w ciąży zawsze zapinałam pasy - miałam na to swój "patent" :)
          • cambron1 Re: Pasy 26.02.06, 13:05
            Chyba się nie rozumiemy. Ja piszę o pasach a nie o podpaskach (ze skrzydełkami).
          • pizza987 Re: Pasy 27.02.06, 12:00
            Moja żona przez całą ciążę zapinała pasy i nigdy nie narzekała że gdzieś ją uwierają. Tylko dolną część pasa układała POD brzychem a nie na brzuchu. A jeżeli chodzi o jej comiesięczne przypadłości to nigdy jakoś nie narzekała i pasy jej nie uwierały. A jeździliśmy różnymi samochodami poloneza nie wyłączając.
            • madzia69 Re: Pasy 27.02.06, 15:07
              och sa kobiety ktore podczas okresy przeladuja ciezarowke z meblami...
              percepcja bolu moze byc rozna, rozne moze byc takze jego nasilenie
              kobiety roznia sie takze budowa ciala :)sa te malutkiei te wysokie... czsem
              regulacja nie pomaga
        • jusytka Niezapięte pasy, a poduszka powietrzna !!! 27.02.06, 12:56
          Słyszałam, ze w trakcie wypadku sama poducha moze nam zrobić krzywdę !!!
          • jimmyjazz Re: Niezapięte pasy, a poduszka powietrzna !!! 27.02.06, 14:15
            jusytka napisała:

            > Słyszałam, ze w trakcie wypadku sama poducha moze nam zrobić krzywdę !!!

            Samochody na Europę są projektowane przy założeniu że pasy są zapięte! Aby
            poduchy zadziałały włąściwie pasu musza być zapiete - utrzymują właściwą
            pozycję ciała.

            Natomiast samochody produkowane w USA są projektowane i uwzględnieniem faktu że
            ktoś ma pasy niezapięte (tam nie ma obowiązku - niewszędzie).
      • emes-nju Re: Pasy 27.02.06, 12:03
        madzia69 napisała:

        > nie zapinam w pewnych
        > wstydliwych okolicznosciach


        Rozumiem, ze w tych wstydliwych okolicznosciach jedyne co ci grozi, to te (wstydliwe) okolicznosci? Wypadek ci wtedy nie grozi?
        • madzia69 Re: Pasy 27.02.06, 15:11
          jak Cie
          "nap....la" brzuch, tak jak by macica chciala wyjsc uszami, a jajniki swidruja
          jak rozrzazone wegle wokolicach ledzwiowych jedyne czego chcesz to zeby
          przestalo bolec...
          czasem smierc wydaje sie wybawieniem ;)
          • madzia69 Re: Pasy 27.02.06, 15:16
            nadmienie tylko,
            ze madzia
            przezyla juz kilka kolizji :) i dwa wypadki jeden motocyklowy jeden
            samochodowy bez zapietych pasow... wiec nikt madzinie musi uswiadamiac czym to
            grozi :)
            madzia bez pasow zyje, kolezanka w zapietych nie ma sledziony i jelit...
            co
            komu pisane...
            i jak to mowia glupi ma szczescie...
          • emes-nju Re: Pasy 27.02.06, 15:17
            Nie mam na szczecie tego typu przypadlosci.

            Jestem za to dyskobolem :-) To tez bardzo boli. Czasami najwygodniejsza pozycja, to pozycja pollezaca. Tylko, ze tak nie da sie BEZPIECZNIE prowadzic - siedze wiec normalnie (czasem cos sobie pod plecy podkladam), zapiety pasami. A zapewniam Cie, ze bol spowodowany przez dysk, ktory postanowil sobie pobiegac, jest nie do opisania.
            • madzia69 Re: Pasy 27.02.06, 15:23
              wlasnie... co do pollezacej pozycji...
              czesto zarzucaja mi zeleze w aucie
              dlaczego to niebezpieczne?
              jak dla mnie mam wiekszaswobode ruchow nie szorujac cyckami pokierownicy :)
              i wole miec wyprostowane rece...zawsze moge je zgiac,zawszemoge sie wychylic...
              jak przysune fotel to juz kaplica - zero ruchow...
              podobno zle (inaczej) ustawiam takzelusterka boczne :) lubie widzec szeroko i
              nisko zasoba zamiast klamki jak to doradzja eksperci...
              • crannmer Pozycja za kierownica 27.02.06, 15:33
                madzia69 napisała:

                > wlasnie... co do pollezacej pozycji...
                > czesto zarzucaja mi zeleze w aucie
                > dlaczego to niebezpieczne?

                Bo w razie wypadku przejedziesz pod pasami i zatrzymasz sie kroczem o kolumne
                kierownicy.

                > jak dla mnie mam wiekszaswobode ruchow nie szorujac cyckami pokierownicy :)
                > i wole miec wyprostowane rece...zawsze moge je zgiac,zawszemoge sie wychylic...
                > jak przysune fotel to juz kaplica - zero ruchow...

                Wystarczy jeden przejazd slalomu na kursie (doskonalenia) jazdy, aby zauwazyc,
                ze z wyprostowanymi rekami nie da sie szybko krecic kierownica.

                Popatrz, jak siedza rajdowcy - lokcie zgiete prawie w 90 stopni.
                POza tym w razie wypadku odruchowo bedziesz sie zapierac wyprostowanymi rekami -
                ktore polamia sie jak patyczki, przy okazji zabierajac lopatki.

                > podobno zle (inaczej) ustawiam takzelusterka boczne :) lubie widzec szeroko i
                > nisko zasoba zamiast klamki jak to doradzja eksperci...

                Bedziesz miec efekt, jak Ci sie w martwym polu schowa motocyklista albo samochod
                nieco dalej na autostradzie. A tego matrwego pola nie pokryjesz ruchem glowy.
                Natomiast pokrycie matrwego pola na trawersie samochodu ruchem glowy (rzut oka
                przez ramie) jest prosciutki. Stad zasada pelnego pokrycia tylnej polcwiartki
                lusterkami, a pola obok samochodu obserwacja bezposrednia..

                MfG

                C.
      • marcinc3 chodzi oczywiscie o loda tak? 02.03.06, 20:21
        to w tych czasach to nie wstyd
    • jusytka ja też zapinam 27.02.06, 12:52
      Mało tego, jak kieruje autem wręcz sie dopominam, aby wszyscy byli nalezycie
      zabezpieczeni. Dziecko z tyłu jest zapięte nawet wtedy, kiedy przejazd trwa 5
      minut :)
      • pizza987 Re: ja też zapinam 27.02.06, 13:02
        jusytka napisała:

        > Mało tego, jak kieruje autem wręcz sie dopominam, aby wszyscy byli nalezycie
        > zabezpieczeni. Dziecko z tyłu jest zapięte nawet wtedy, kiedy przejazd trwa 5
        > minut :)

        No i racja. U mnie też pasażerowie mają stawiane ultimatum: pasy zapiete wszędzie albo zasuwają z obcasa. I zapinają.
      • piotrpilinko Re: ja też zapinam 28.02.06, 08:39
        Ja nie ruszę, zanim wszyscy pasażerowie nie zapną pasów - szczególnie ci z
        tyłu - nie mam zamiaru zostać wbity w kierownicę, bo jełopowi zachciało się
        dyskusji - nie ma pasów, nie ma jazdy (reszta pasażerów szybko przekona
        oporującego ;o) )

        Co do wypadku - bodajże 90% wypadków zdarza się w odległości mniejszej niż 50km
        od miejsca zamieszkania. Czyli może się równie dobrze zdarzyć przy samym domu
        (wyjazd na ruchliwą ulicę). Nawet jak mam przejechać 5km, to i tak zapnę pasy...
        • swoboda_t Re: ja też zapinam 28.02.06, 12:12
          Kilka lat temu córka znajomej pojechałą do sklepu po sałatkę i coś tam jeszcze
          do obiadu. Kobieta była lekko po 30-tce, w domu zostawiła męża i bodajże 2-
          letnie dziecko. Do sklepu miała nie więcej jak 5 km, jechała chyba Corollą czy
          Almerą. Na skrzyżowaniu z ulicą Kościuszki (część trasy Katowice - Wisła) jakiś
          koleś Audikiem 80 przypakował Jej na czerwonym w bok. Zabił Ją i własnego
          dzieciaka(zapewne niezapiętego, no bo po co).
    • swoboda_t Re: Pasy 27.02.06, 14:42
      Niedawno dyskutowałem z kumplem na temat ilości państwa w państwie, nakazów,
      zakazów itp. Ja jestem liberałem, w zasadzie to libertynem, ale On to dopiero,
      wręcz anarchista. No i zeszło na temat pasów - koleś uznaje nakaz za
      idiotyczny, bo każdy powinien o sobie decydować, selekcja naturalna itp.
      Powiedział, ze owszem - z przodu raczej zawsze zapina, ale z tyłu sam z siebie
      nigdy. Jeśli kierowca lub pasażer poproszą, to owszem, ale nigdy sam dla
      siebie. No bo przecież nic Mu się nie stanie, przez szybę nie wyleci ("Tomek,
      pokaż mi, udowodnij, że z tyłu przez szybę wylecę, niemożliwe"), a nawet jak
      się trochę poobija, to nikomu nic nie zrobi - walnie w fotel i cześć. Jak Mu
      podesłałem te linki (kiedyś już tu wkleiłem), z drugim takim mądrym, co nikomu
      nic nie zrobił, ino kobitę w deskę wprasował, to stwierdził, ze następnym razem
      weźmie to pod rozwagę i moze nawet zapnie pasy sam z siebie. Stwierdził też, że
      takie fotki powinny być elementem kampani na rzecz zapinania pasów, bo dają do
      myślenia. Kilka osób już swoją upierdliwością nauczyłem zapinania pasów z tyłu,
      ten koleś raczej się do nich nie zaliczy (taki typ) , ale moze jednak...

      112opole.pl/cms/php/duzezdjecie.php3?id_zal=5614&cms=cms_112op
      112opole.pl/cms/php/duzezdjecie.php3?id_zal=5614&cms=cms_112op
      • edek40 Re: Pasy 27.02.06, 14:49
        Ja tez jestem liberalem. Stoje stanowczo na stanowisku, ze jesli ktos jest tak liberalny to, jesli nie zapina pasow, powinen za swoje sie leczyc w razie wypadku. Bo liberal bierze swoj los w swoje rece, a nie wyciaga rak po panstwowe. Mnie nie stac na samodzielne leczenie sie, wiec zapinam pasy, robiac tym samym wszystko, co dla bezpieczenstwa biernego moge zrobic.
      • emes-nju Re: Pasy 27.02.06, 14:50
        Jestem liberalem. Troche mi do Korwina brakuje wiec uwazam, ze ktos, kto nie zapial pasow powinien byc "zwolniony" :-) z urokow bezplatnej sluzby zdrowia. Nie widze powodu, zeby z mojej skladki leczony byl ktos, kto zrobil sobie kuku na wlasne zyczenie. A jezeli jadacy z tylu nie zapnie pasow i zabije pasazera z przodu powinien odpowiadac za nieumyslne spowodowanie smierci - do spolki z kierowca, ktory nie dopilnowal zapiecia pasow.

        Ot, caly moj liberalizm w tej kwestii :-)
        • trypel Re: Pasy 27.02.06, 15:22
          co to znaczy z Twojej składki?? a może z własnej?? płacę od kilkunastu lat i
          nigdy nie korzystałem więc chyba mogę nie??
          pozdr :)
          • emes-nju Re: Pasy 27.02.06, 15:34
            Jestes calkowicie przekonany, ze Twojej skladki wystarczy na skomplikowana operacje neurologiczna, transplantacje, transfuzje, wielotygodniowa opieke itd? A nawet jezeli starczy, to jak zapadniesz potem na grype, chcesz placic 100%? Tak jak w ubezpieczeniu AC - jak Ci zwina auto, to dostaniesz kwote ubezpieczenia pomniejszona o ewentualne wyplaty w czasie trwania ubezpieczenia.

            Wez pod uwage, ze "idea" skladki naszej zdrowotnej opiera sie na solidaryzmie, bo jedna osoba ze swojej skladki nie "zarobi" na skomplikowane leczenie (czasem przez cale zycie!). Za skomplikowane zabiegi placa ci, ktorzy jeszcze nie mieli tej przyjemnosci. I tak na marginesie - NFZ wykazuje drastyczne braki finansowe. Czy uwazasz, ze w porzadku bedzie jak na poczatku roku bedzie kasa na leczenie jelopow bez pasow, przez co zabraknie pozniej na leczenie ludzi, ktorzy po prostu zachorowali? Nadal uwazam, ze to co napisalem ma sens. I bedzie mialo dopoki swiadczenia zdrowotne nie beda mialy nic wspolnego z wolnym rynkiem. A jak ubezpieczysz sie na wolnym rynku, to masz prawie zagwarantowane klopoty z wyplata jezeli Twoje obrazenia beda wynikiem niezapietych pasow. Tak samo jak nie beda chcieli placic za leczenie palacza, ktory "zapomnial" sie do palenia przyznac, w (slusznej) obawie, ze zaplaci znacznie wyzsza skladke.
            • trypel Re: Pasy 27.02.06, 16:01
              Masz rację w częsci dotyczącej wolnego rynku - wtedy bym pewnie zapinał albo
              wreszcie poszedł do psychologa/psychiatry po zaświadczenie że nie moge :) ale na
              razie wg twojej logiki jeżeli ten bez pasów powienien płacić to pijany powinien
              być dobijany na miejscu.... :)
              • edek40 Re: Pasy 27.02.06, 16:10
                Zyjemy w g..nianym kraju, rzadzonym od wielu lat przez oszustow, oszolomow i szamanow. System panstwowej opieki zdrowotnej jest dokladnie taki, jak przymiotnik ja opisujacy. Wobec praktycznej niemoznosci wyboru, uwazam za bardziej sprawiedliwe dobicie pijanego kierowcy niz np. nierefundowanie drogiej terapii dla np. noworodka z rzadkim schorzeniem. Albo wylaczenie z refundacji dziecka chorego na bialaczke, ktore nie ukonczylo 16 lat zycia, a wg. statystyk albo powinno byc juz wyleczone, albo nie zyc.
              • emes-nju Re: Pasy 27.02.06, 16:17
                trypel napisał:

                > Masz rację w częsci dotyczącej wolnego rynku - wtedy bym pewnie zapinał albo
                > wreszcie poszedł do psychologa/psychiatry po zaświadczenie że nie moge :) ale
                > na razie wg twojej logiki jeżeli ten bez pasów powienien płacić to pijany
                > powinien być dobijany na miejscu.... :)


                Czy Ty odrozniasz liberalizm od faszyzmu? :-)

                Otoz jestem zdania, ze pijany kierowca po spowodowaniu wypadku powinien odsiedziec (niezaleznie od skutkow - zalezny powinien byc tylko wyrok), a potem zaplacic za koszty leczenia swojego i poszkodowanych. Potem powinien rozliczyc sie z Funduszem Gwarancyjnym, ktory na czas jego odsiadki skredytowal naprawe auta poszkodowanego. A potem moglby juz sobie dalej spokojnie zyc. Moglby nawet pomyslec o kolejnej przejazdzce po pijaku :-P

                Moja wersja liberalizmu polega na tym, ze KAZDY odpowiada sam za siebie w ramach obowiazujecego prawa. To proste.
    • wiesniak.rasowy Re: Pasy 27.02.06, 18:32
      Ja z reguły pasy zapinam, chociaż czasami zapomnę, zdarza się to jednak rzadko.
      Obecnie auta nie posiadam, więc często jeżdzę autobusami. Raz zdarzyło mi się
      jechać takim co przy każdym siedzeniu były zamontowane pasy. Nikt z pasażerów
      chyba nie zapiął, łącznie ze mną.
      Dla niektórych zapinanie pasów to chyba wstyd. Jako przykład przytocze mojego
      kolegę, z którym zdarzało mi się jeżdzić. On po wjechaniu z trasy do swojego
      miasta odpina pas zaraz po minięciu tablicy z nazwą miejscowości. Pewnie się
      boi żeby go kumple nie zobaczyli
      • swoboda_t Re: Pasy 28.02.06, 12:06
        Kiedyś jechałem w daleką zagraniczną tarsę, autobus typowy już na dzisiejsze
        czasy - wysoka podłoga. Miałem wtedy 16 lat, wokół sami rówieśnicy, jakieś dwie
        matki i chyba wychowawczyni klasy. Siadłem na samym przodzie(piękny widok) i
        akurat tam były pasy (nie w całym autobusie) - zapiąłem się i... wzbudziłem
        tym powszechną wesołość. O zgrozo, nie tylko wśród rówieśników, ale i wśród ww.
        kobitek. Tak, to bardzo zabawne dbać o swoje i innych bezpieczeństwo. Do dziś
        niektórzy mówią, ze mam niegroźną manię, ot taką przypadłość i się wszystkich
        bezsnsu czepiam o pasy :|
    • hogdziu Re: Pasy 28.02.06, 09:10
      ja nie zapinam, bo nie lubie - krepuja mnie. zona zapina zawsze, bo uwaza, ze
      jest bezpiecznie. kiedys jezdzilem zapiety, raz mialem wypadek, bylem w pasach,
      od tamtej pory jezdze bez pasow. doszedlem do wniosku, ze jezdzac bez pasow
      jestem uwazniejszy i nie piratuje.
      • mejson.e Ostrożniejszy samobójca... 28.02.06, 10:09
        hogdziu napisał:

        "ja nie zapinam, bo nie lubie - krepuja mnie.
        (...)
        doszedlem do wniosku, ze jezdzac bez pasow jestem uwazniejszy i nie piratuje."

        A jak czułbyś się po wypadku nie przez Ciebie zawinionym, którego nie mogłeś
        uniknąć, spędzając resztę życia na wózku ze świadomością, że zapięte pasy przed
        tym by Cię uchroniły?

        Nie wszystkie wypadki powstają z naszej winy. Na stojące przed światłami
        samochody wpadają ciężarówki, zza wzniesienia czy zakrętu wąskiej zadrzewionej
        drogi wyłaniają się orurowane vany czy tiry.

        Nie pozbawiaj się żadnej szansy!

        A co do tematu wątku - zapinam pasy wszędzie, gdzie są i zawsze gdy jadę - poza
        wjazdem do garażu czy manewrowaniem na parkingu odseparowanym od ulicznego
        ruchu.
        Zapinam sam i zmuszam do zapinania wszystkich w pojeździe.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • hogdziu Re: Ostrożniejszy samobójca... 01.03.06, 08:21
          to jest moje zycie i sam decyduje, czy chce zapiac, czy nie. tak samo, jak sam
          decyduje, czy chce miec auto z abs, kontrola trakcji, poduszkami i wszelkimi
          pie..mi, czy chce miec surowe, pozbawione wszelkich udogodnien. zaden
          gryzipiorek nie bedzie za mnie decydowal, czy mam jezdzic w pasach, czy bez.
          • pizza987 Re: Ostrożniejszy samobójca... 01.03.06, 08:26
            hogdziu napisał:

            > to jest moje zycie i sam decyduje, czy chce zapiac, czy nie. tak samo, jak sam
            > decyduje, czy chce miec auto z abs, kontrola trakcji, poduszkami i wszelkimi
            > pie..mi, czy chce miec surowe, pozbawione wszelkich udogodnien. zaden
            > gryzipiorek nie bedzie za mnie decydowal, czy mam jezdzic w pasach, czy bez.

            Przeczytaj to i spróbuj zrozumieć. Jak to się nie uda to wywieszam białą flagę. Ale w moim samochodzie wszyscy mają mieć zapięte pasy. I nie ma dyskusji.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=37498277&wv.x=2&a=37621792
          • swoboda_t Re: Ostrożniejszy samobójca... 01.03.06, 09:46
            Dla mnie nie ma problemu, jeśli jedziesz sam - faktycznie, prawdopodobieństwo
            wyrządzenia przez Ciebie krzywdy drugiej odobie jest znikome. Proponuję wię,
            żebyś w na szybach w aucie aucie i na szyi miał zawieszoną karteczkę mówiącą o
            tym, że nie życzysz sobie, aby udzielano Ci pomocy po wypadku, nie życzysz
            sobie przyjazdu karetki. Podpisz deklarację, w której zrzekasz się praw do
            renty, odszkodowania, nieodpłatnego leczenia. Niestety, pomoc i tak Ci zostanie
            udzielona, szkoda...
    • grogreg ta dyskusja nie moze byc owocna. 28.02.06, 09:14
      Bo nie ma racjonalnych argumentow na niezapinanie pasow bezpieczenstwa.
      • madzia69 Re: ta dyskusja nie moze byc owocna. 28.02.06, 10:34
        ten post to taki przewrotny sposob na argumentacje zapinania pasow, a nie nie
        zapinania...
        wyrafinowany sposob zmuszajacy do refleksji opracowany przez policyjnych
        psychologow :)
        • grogreg Re: ta dyskusja nie moze byc owocna. 28.02.06, 11:15
          Jestes pewna, ze masoni i kosmici nie maczali w tym swych macek?
        • pizza987 Re: ta dyskusja nie moze byc owocna. 28.02.06, 11:29
          madzia69 napisała:

          > ten post to taki przewrotny sposob na argumentacje zapinania pasow, a nie nie
          > zapinania...
          > wyrafinowany sposob zmuszajacy do refleksji opracowany przez policyjnych
          > psychologow :)

          Jak masz silne przekonanie że ni chcesz zapinać pasów to żaden argument Ciebie nie przekona. Ale pamiętaj, że trafiając do samochodu kogoś kto wymaga zapięcia pasów nie powinnaś mu się stawiać. To on dowodzi (prowadzi, kieruje) samoichodem i on jest odpowiedzialny choćby w sposób moralny za bezpieczeństwo swoich pasażerów. Też będziesz go przekontywać że nie zapniesz? U mnie nie ma dyskusji- jak pisałem wcześniej-nie zapinasz nie jedziesz ze mną.
          • elpolacco1 pasu w moim aucie się zapina 28.02.06, 17:35
            zgadza sie!
            nie ma dyskusji z kierowcą. Jak mówi, że zapinać to zapinać. Poza tym ważna
            sprawa: jeżeli w aucie jadą 4 osoby i 3 z nich zapięły a jedna nie, to prawie
            tak jakby nikt nie zapiął. taka osoba podczas wypadku obija wszystkich innych,
            niesie ze sobą śmierć niczym kula armatnia.
            Więc w moim autku zapinasz albo idziesz piechotą:)

            Pozdro
        • matejator Re: ta dyskusja nie moze byc owocna. 28.02.06, 17:23
          dzięki:)

          P.S.
          Nie mam nic do Policji ale nie pracuje dla nich ani nie jestem psychologiem:)
    • wiesniak.rasowy Re: Pasy 28.02.06, 12:03
      prawdziwy macho pasów nie zapina
      • grogreg Re: Pasy 01.03.06, 08:58
        Dlatego to gatunek wymierajacy.
    • matejator Re: Pasy 01.03.06, 20:02
      Rozpocząłem ten wątek i nie myślałem, że tak szybko potwierdze swoje
      przekonanie, że należy mieć zapięte pasy zawsze i na każdym miejscu.
      Wypadek zdarzył sie wczoraj 500m od mojego domu. Jakiś baran w czarnym
      BMW5(poprzedni model) chciał wskoczyć na lewy pas. wskoczył pod babkę w Civicu,
      ta uciekła na prawy pas, na którym stałem ja ruszając bo zapaliło się zielone.
      nie puściłem do końca sprzęgła a tu łup. szczęście że nie trzymałem hamulca bo
      mogłoby mi się stać coś poważnego no i pewnie wgniecenia byłyby większe. babka
      jechała 50 km/h jak mi sypnęła. wyglądało to śmiesznie jak wysiadłem bo zderzyły
      się 2 Civicu i to srebrne. Gdybyśmy nie mieli pasów to mielibyśmy poobijane czoła.
      5 minut po moim wypadku w tym samym miejscu znów zderzyły się 2 auta. w ogóle co
      chwila były hamowania na piskach i klaksony. jeżdzę tamtedy od dawna i nie
      pamiętam tam żadnego wpadku.

      P.S.
      Najsmieszniejsze jest to, że ja, pani z Civica oraz babka z Safrane z następnego
      wypadku tankowaliśmy auta na jednej stacji chwilę przed.
    • m824 ZAWSZE zapinam 01.03.06, 20:36
      Ja zapinam zawsze. Dobry nawyk z kursu prawa jazdy :-) raz miałam dość poważną
      kolizję i pomimo tego że autko kiepskie - maluch, to jednak wyraźnie poczułam
      że warto pasy zapinać.

      Z tyłu już daaawno nie jeździłam, ale oczywiście zapinam zawsze.

      Ostatnio przyglądałam się kierowcom i pasażerom samochodów jeżdżących po
      Katowicach. Podróż autobusem jest niezłą okazją do takich obserwacji. Ku mojemu
      zaskoczeniu baaardzo dużo osób, szczególnie pasażerów nie miało zapiętych
      pasów. Rozumiem gdyby to było1 osoba, ale podczas 10 minutowej podróży busem
      takich samochodów z niezapiętym pasażerami było kilka. O zgrozo! Niby to
      miasto, ale stłuczki też się zdarzają, a przy mocniejszym stuknięciu z tyłu
      niezapięty pasażer ląduje twarzą na szybie przecież!
    • grrwrr Re: Pasy 02.03.06, 16:36
      Z przodu - naprawde bardzo rzadko, w miescie wlasciwie nigdy a na dluzszych
      trasach czasami ale tez nieczesto. Z tylu - absolutnie nigdy - ale, ze nie
      pamietam juz kiedy jechalem z tylu wiec to malo miarodajne. Jako pasazer (z
      przodu) tez praktycznie nigdy. Jesli kierowca sie uprze zeby pas zapiac to jesli
      nie bede mial innego wyjscia to przerzuce pas przez ramie - wyglada na zapiety i
      gliny sie nie czepiaja ;) (zapne tylko w absolutnej ostatecznosci). A co do
      tekstow w stylu "nie zapinasz pasow nie jedziesz" to jesli tylko bede mial
      wyjscie to nie jade.
      Pasow nie zapinam bo nie lubie, krepuja ruchy, przeszkadzaja i nie cierpie jak
      sie mnie probuje do czegos zmuszac co pozbawione jest wiekszego sensu - to czy
      sie zabije czy nie to akurat moja prywatna sprawa (dodam, ze pasy mi raz
      uratowaly zycie - ale to ma byc moj wybor). A co do glopich tekstow o leczeniu
      etc. etc. to raz - place skladki, a dwa mam dodatkowe ubezpieczenie medyczne a
      kwestie rzeczywistych kosztow a wielkosci skladek to problem organizacji.
      • mejson.e Prywatna sprawa 02.03.06, 16:41
        grrwrr napisał:

        "Z przodu - naprawde bardzo rzadko, w miescie wlasciwie nigdy a na dluzszych
        trasach czasami ale tez nieczesto. Z tylu - absolutnie nigdy - ale, ze nie
        pamietam juz kiedy jechalem z tylu wiec to malo miarodajne. Jako pasazer (z
        przodu) tez praktycznie nigdy. Jesli kierowca sie uprze zeby pas zapiac to
        jesli nie bede mial innego wyjscia to przerzuce pas przez ramie - wyglada na
        zapiety i gliny sie nie czepiaja ;) (zapne tylko w absolutnej ostatecznosci). A
        co do tekstow w stylu "nie zapinasz pasow nie jedziesz" to jesli tylko bede mial
        wyjscie to nie jade.
        Pasow nie zapinam bo nie lubie, krepuja ruchy, przeszkadzaja i nie cierpie jak
        sie mnie probuje do czegos zmuszac co pozbawione jest wiekszego sensu - to czy
        sie zabije czy nie to akurat moja prywatna sprawa (dodam, ze pasy mi raz
        uratowaly zycie - ale to ma byc moj wybor). A co do glopich tekstow o leczeniu
        etc. etc. to raz - place skladki, a dwa mam dodatkowe ubezpieczenie medyczne a
        kwestie rzeczywistych kosztow a wielkosci skladek to problem organizacji."

        Brawo dla bohatera!!!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • m824 Pasażer zapięty - kierowca bezpieczniejszy i v.v. 02.03.06, 19:12
        ja tam nie będę pisać o tym, że ktoś potem płaci za Twoje leczenie albo nie, bo
        masz rację - płacisz składki i Twój wybór. Nie zgadzam się natomiast z tym, że
        czy się zabijesz czy nie, to Twoja prywatna sprawa. Jak jedziesz sam - OK. U
        mnie w aucie jest właśnie tak - albo zapinasz, albo nie jedziesz.. i to nie
        dlatego, że się będę bała o czyjeś życie, ale nie chcę żeby przy wypadku ktoś
        mnie przygniótł lub uderzył we mnie z siła paru ton. Jak zginie to niech zginie
        przypięty, a nie że się jeszcze po aucie będzie obijał... to jest także ważne
        dla mojego bezpieczeństwa, że moim pasażerowie są pozapinani!!! I tyle.
      • emes-nju Re: Pasy 02.03.06, 19:18
        grrwrr napisał:

        > Pasow nie zapinam bo nie lubie


        To jest jakis argument, ale:


        > krepuja ruchy, przeszkadzaja


        to juz idiotyzm! Jakie ruchy w samochodzie pasy krepuja? Robienie loda wspolpasazerowi!?

        Mi jakos do obslugi auta wystarczaja nogi (nieprzypiete) i rece (tez nieprzypiete). Tulowiem nie ruszam (i bardzo jestem z tego zadowolony bo dzieki temu czuje jak zachowuje sie auto) i nie bardzo rozumiem w jakich ruchach pasy moga przeszkadzac.
      • matejator Re: Pasy 02.03.06, 21:54
        grrwrr napisał:

        > A co do glopich tekstow o leczeniu
        > etc. etc. to raz - place skladki, a dwa mam dodatkowe ubezpieczenie medyczne a
        > kwestie rzeczywistych kosztow a wielkosci skladek to problem organizacji.

        Tak się składa iż jestem specjalistą od zdrowia publicznego i zarządzania w
        opiece zdrowotnej. To co piszesz to są bzdury, bo owszem część pieniędzy na
        służbę zdrowia jest u nas przejadana ale nawet gdybyśmy wydawali każdą złotówkę
        idealnie to pieniędzy jest w systemie i tak za mało aby trwonić je bezsensownym
        niezapinaniem pasów.
        Nie wiem ile kosztuje nas co roku leczenie kierowców, którzy ucierpieli bo
        jechali bez pasów ale myślę, iż w przypadku gdy każda złotówka się liczy bo
        pieniędzy jest za mało to takie bezsensowne trwonienie ich jest idiotyzmem.
        Ciekawe czy osoby tracące wzrok w kolejce na operacje okulistyczną (
        gdzienigdzie rok i więcej oczekiwania z uwagi na małe limity, z uwagi na brak
        pieniędzy) też zgodzą się z tym iż można marnować pieniądze ze składki
        zdrowotnej bo masz taki kaprys. Dosyć już doją system emeryci, którzy chodzą do
        lekarza jak do kawairani na ploty wymieniając się przebytymi chorobami w kolejce
        i wymuszając kolejne badania.
        Nie wiem czy wiesz ale system zdrowotny oparty na ubezpieczeniach polega na tym,
        iż kilka osób musi być zdrowych i odprowadzać składki aby jedna osoba mogła
        chorować. Gdy dużo osób wymaga bardzo drogiego, wysokospecjalistycznego leczenia
        to w systemie zaczyna brakować pieniędzy. Jeżeli nagle wszyscy odpięli by pasy
        bo ich krępują i uwierają to oddziały ratunkowe pękały by w szwach no i z
        pewnością odczuli byśmy to w i tak niskiej jakosci usług medycznych.
        Co do twojego dumnie opisanego prywatnego ubezpieczenia. Sprawdź czy na pewno
        obejmuje ono leczenie po wypadkach komunikacyjnych. Jeżeli tak to podejrzewam,
        że gdy ubezpieczyciel dowie sie że jechałeś bez pasów będzie żądał zwrotu
        pieniędzy, które wydał na twoje leczenie.
        Poza tym prywatny ubezpieczyciel nie będzie sie tak szczypał jak Państwo Polskie
        i jak za dużo będzie wydawał na leczenie ubezpieczonych to po prostu podniesie
        składki.
        Takie są z grubsza zasady dotyczące opieki zdrowotnej na jakie żyjąc w Polsce
        sie decydujesz. Jeżeli nie to spadaj na bezludną wyspę i skacz na bungi bez
        liny. Tam na szczęście twoje leczenie nie będzie finansowane z MOJEJ SKŁADKI.

        P.S.
        Sądząc po twoim nicku to twój post pewnie był prowokacją.
    • marcinc3 passsy 02.03.06, 20:29
      do niedawna nie przywiazywalem uwagi do zapinania pasow w miescie przez mnie
      dzieci moje koniecznie zapinaly i zona rownierz ale znajomi niekoniecznie w
      miescie w trasie wszyscy zap .Teraz wszyscy zapinaja pasy jezdzacy ze mna jak
      i ja .propaganda gora
      • emes-nju Re: passsy 03.03.06, 10:42
        marcinc3 napisał:

        > do niedawna nie przywiazywalem uwagi do zapinania pasow w miescie przez mnie
        > dzieci moje koniecznie zapinaly i zona rownierz ale znajomi niekoniecznie
        > w miescie w trasie wszyscy zap .Teraz wszyscy zapinaja pasy jezdzacy ze mna
        > jak i ja .propaganda gora


        Jaka propaganda? Jak sobie wyobrazales nauczenie dzieci zapinania pasow (dla ich bezpieczenstwa! Nie wierze, ze mozesz ryzykowac zdrowie i zycie dzieci!) skoro nie dawales im przykladu? Przykladu, ktory dziala stale, a nie nakazu, ktory dziala tylko jak patrzysz!
        • marcinc3 do emes-ju 03.03.06, 16:17
          nie nie chodzi mi o propagande o akcje informacyjne w mediach tzn ostatni
          wyskok oraz przeczytalem gdzies artykul ze pasazer z tylu siedzacy ca
          kierowca nie przypiety moze zabic wlasnie kierowce a napisalem ze dzieci zona
          zawsze zapinali i ja rownierz jak z nimi jezdzilem ale jak jezdzilem z
          kolesiami to ich nie zmuszalem do zapinania ani ja czeswto nie mialem zapietych
          w miescie
    • karola.v Re: Pasy 02.03.06, 21:46
      Zawsze zapinam i pilnuje zeby inni też zapinali(jadąc ze mna).
      W sumie to niech sobie kierowcy sami decydują czy uzywać pasów czy nie,ich życie
      i ich zdrowie.Najbardziej jednak przeraża mnie na drogach liczba samochodów,w
      których dzieci jadace z tyłu nie są w żaden sposób zabezpieczone.
      Jakie szanse na przeżycie w wypadku ma dziecko stojące sobie na tylnej kanapie i
      podziwiajace widoki,lub takie które stoi między przednimi fotelami.Co myśli
      sobie matka,jadaca z tyłu w samochodzie i trzymająca (sic!)niemowle w ramionach.
      Rany tyle nieodpowiedzialności i głupoty ludzkiej człowiek sie naogląda na
      drogach ze aż niedobrze sie robi.
      Niedawno słyszałam fajny komentarz o zachowaniach kierowców na drogach,że
      jakbyśmy w życiu mieli tyle optymizmu ile podczas jazdy samochodem,to bylibysmy
      bardzo szczęsliwym narodem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja