Dodaj do ulubionych

A jak się hamuje silnikiem..hehe??

IP: *.ksk.net.pl / 192.168.2.* 22.12.02, 15:47
Coo???? Czy ktoś umie wyhamować auto z 80 km/h samymi biegami w około 12
sekund... czy to nie o to chodzi...?: )) Bo koledze sie nie udało: (( No to
kto mi powie?
Obserwuj wątek
    • Gość: michal To jakies fanaberie przekazywane z pokolenia na .. IP: 212.160.114.* 22.12.02, 16:38
      Moze to i bylo prawdziwe w ruskich ciezarowkach ale nie w samochodach nowej
      genaracji. Hamowanie silnikiem ani nie jest skuteczne ani niepotrzebne...
      W jednym przypadku moze to byc tylko bardzo skuteczne; jako gwarantowana metoda
      na niszczenie silnika :-)

      • Gość: mAbZ Re: To jakies fanaberie przekazywane z pokolenia IP: *.tnt12.stk3.swe.da.uu.net 22.12.02, 16:52
        Gość portalu: michal napisał(a):

        > Moze to i bylo prawdziwe w ruskich ciezarowkach ale nie w samochodach nowej
        > genaracji. Hamowanie silnikiem ani nie jest skuteczne ani niepotrzebne...
        > W jednym przypadku moze to byc tylko bardzo skuteczne; jako gwarantowana
        metoda na niszczenie silnika :-)

        Nieprawda.
        Hamowanie silnikiem jest zalecane m.in. z punktu widzenia ochrony środowiska
        (płynniejsza jazda, a nie gaz-hamulec-gaz-hamulec) a co za tym idzie i ze
        względów oszczędnościowych, tzn. mniejszego spalania- z tego samego powodu co
        wyżej.

        Pokaż mi auto, w którym się zepsuł silnik od hamowania nim a potem wypisuj
        takie głupoty.
        To tak samo, jakby koła miały się zepsuć od samego kęcenia :-)))
        • Gość: gregor Re: To jakies fanaberie przekazywane z pokolenia IP: 212.160.114.* 23.12.02, 10:11
          Samochodem nalezy jezdzic tak by... mu w tym nie przeszkadzac. Nie chodzi o
          ciagle uzywanie gaz, hamulec, gaz, hamulec (tak najczesciej jezdza kobiety ale
          nie tylko)... samochod ma plynac po drodze.
          Dobry kierowca uzywa praktycznie hamulec tylko po to by sie zatrzymac - jesli
          masz dwie szare komorki to widzisz co sie dzieje na drodze i dostosowujesz
          swoje dzialania, np. nie uzywasz gazu jesli widzisz przed soba czerwone swiatlo.
          Wbrew pozorom nie jest to oczywiste a wielu zachowuje sie diometralnie inaczej.
          Mowienie wiec o hamowaniu jako takim silnikiem jest zawracaniem glowy - silnik
          sluzy do napedu nie hamowania. Gdyby bylo inaczej to w samochodach nie byloby
          hamulcow :-)

          Hamowanie silnikiem absolutnie nie jest skuteczne. Jedynie biegi 1, 2 moga
          zahamowac naprawde samochod ale... sprobuj 'wrzucic' te biegi przy np.
          predkosci 70km/h. Trudno sobie wyobrazic ze jest to 'zdrowe' dla silnika - nie
          potrzeba tutaj wiedzy a wystarczy zdrowy rozsadek.
          • Gość: Z^2 Re: To jakies fanaberie przekazywane z pokolenia IP: *.opisik.pulawy.pl 23.12.02, 10:26
            Gość portalu: gregor napisał(a):

            > Samochodem nalezy jezdzic tak by... mu w tym nie przeszkadzac. Nie chodzi o
            > ciagle uzywanie gaz, hamulec, gaz, hamulec (tak najczesciej jezdza kobiety
            ale
            > nie tylko)... samochod ma plynac po drodze.
            > Dobry kierowca uzywa praktycznie hamulec tylko po to by sie zatrzymac -
            jesli
            > masz dwie szare komorki to widzisz co sie dzieje na drodze i dostosowujesz
            [...]

            Zapomniałeś dodać, że przed przejściem dla pieszych należy trąbić.
            A tak serio, odnoszę wrażenie, że pomysły na oszczezanie samochodu nie mają
            końca.

            Z^2
          • darksmile Re: To jakies fanaberie przekazywane z pokolenia 30.12.02, 11:43
            Z tego co wiem to chamowanie silnikiem nie olega na wrzuceniu 2 przy 70kmh
            tylko odpuszczeniu gazu, rzeby samochód sie toczył i redukowanie w miarę spadku
            prędkości. Na końcu i tak trzeba wcisnąć hamulec.
      • Gość: robert oj michal tego sie po tobie nie spodziewałem IP: *.acn.pl / 10.71.9.* 23.12.02, 10:23
        a jazda w górach? Też polecasz jazdę na luzie i uzywanie wyłącznie hamulca?
        • algreg Re: oj michal tego sie po tobie nie spodziewałem 26.12.02, 22:00
          kochani kierowcy korzystanie z hamowania silnikiem to podstawa ekonomicznej
          jazdy np.redukcja przed zakretem i wyjście z dodaniem gazu.Oczywiście to
          zaledwie ulamek możliwości wykorzystania wlaściwosci silnika.
          • Gość: atomski Re: oj michal tego sie po tobie nie spodziewałem IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.02, 22:21
            Był już podobny watek . Pisałem juz -nie polecam tym co mają przebieg bliski
            do wymiany paska rozrządu (tym co mają daleko -tez nie polecam ) .Zdaje
            się ,ze sporo przypadków zerwania paska to wynik radosnego oszczędzania na
            klockach hamulcowych przez pseudomechaników i nibyprofesjonalnych kierowców z
            lat 70.Jak się do tego zdarzy jeszcze szarpnięcie -to miejscie świadomość ,z
            emoże od tragedii był już tylko włosek .
            Dokładnie takich fachowców z trudnych czasów kartek na wszystko -jak mój
            przedmówca : ))
            Ludzie hamulce są po to by hamować . Szczególnie te z ABS .
            No chyba ,ze ktoś lubi dłubać śrubokretem w silniku i wpychać spowrotem
            zawory : ))))
            • Gość: młody Re: oj michal tego sie po tobie nie spodziewałem IP: *.acn.pl / 10.72.5.* 26.12.02, 23:20
              miałem o tobie lepsze mniemanie a takich BZDUR już dawno nie słyszałem
              zakręty bierzesz na luzie?

            • Gość: marba niby co ma zaszkodzić rozrzadowi? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 11:48
              Gość portalu: atomski napisał(a):

              > Był już podobny watek . Pisałem juz -nie polecam tym co mają przebieg bliski
              > do wymiany paska rozrządu (tym co mają daleko -tez nie polecam ) .Zdaje
              > się ,ze sporo przypadków zerwania paska to wynik radosnego oszczędzania na
              > klockach hamulcowych przez pseudomechaników i nibyprofesjonalnych kierowców z
              > lat 70.Jak się do tego zdarzy jeszcze szarpnięcie -to miejscie świadomość ,z
              > emoże od tragedii był już tylko włosek .
              > Dokładnie takich fachowców z trudnych czasów kartek na wszystko -jak mój
              > przedmówca : ))
              > Ludzie hamulce są po to by hamować . Szczególnie te z ABS .
              > No chyba ,ze ktoś lubi dłubać śrubokretem w silniku i wpychać spowrotem
              > zawory : ))))

              Rozrząd to się może rozsypać od zbyt wysokich obrotów, albo od nagłego szarpnię
              całym układem napędowym, a w konsekwencji i silnikiem i rozrządem, a hamowanie
              silnikiem na tym nie polega. Co ma być szkodliwego w przekazywaniu momentu ze
              skrzyni do silnika niż odwrotnie. W jednym i wdrugim przypadku pasek, czy
              łańcuch rozrządu otrzymuje napęd z walu korbowego i przekazuje go na wałek
              rozrządu, niezależnie czy przyśpieszasz, czy hamujesz silnikiem, to na pasku,
              czy łańcuchu rozrządu moment przekazywany jest w jedną strone.
              Ja hamuje silnikiem prawie zawsze, czasem dość forsownie i nigdy nie miałem
              problemów z rozrządem. Moje mondeo ma 160 tys. km i jakoś się jeszcze rozrząd
              nie zbuntował. Oczywiście w odpowiednim czasie należy pasek wymieniać. A z tego
              co zaobserwowałem to paski pękają pseudokierowcom co włączają czwórke przy 50
              km/h, jeżdzą powolutku i ostrożnie, wysprzeglając przy każdej okazji, a potem
              taki spec mówi że to nie możliwe żeby samochód z przebiegiem 160 tys.km miał
              orginalne sprzęgło i przeguby, bo jemu to siadło przy 30 tys.km, a już na pewno
              nie przy moim sposobie jazdy, hehehe.
    • jk13 Re: A jak się hamuje silnikiem..hehe?? 27.12.02, 00:20
      Witaj!!!
      Technika tzw. hamowania silnikiem ma zstosowanie (przewżnie) podczs jazdy w
      trudnych wrunkch. Szczególnie wtedy, gdy użycie hamulca roboczego mogłoby
      spowodowć wprowdzenie pojazdu w niespodziewany i niekontrolowany poślizg lub
      uślizg. Ja osobiście korzystam z tej techniki (podobnie jak z jazdy na tzw.
      półsprzęgle) w trakcie jazdy zimowej w górach (latem jest ona także przydatna)
      lub na długich i przebiegających po łuku spadkach. Technika ta jest raczej mało
      przydatna w mieście chyba, że korzystamy z niej na silnie oblodzonych zjazdach
      z mostów lub wiaduktów. Nie jest możliwe korzystanie z tej techniki jako
      równoważnej dla funkcji hamulca roboczego.
      Przy tej technice hamowania korzystam z pełnego wachlarza przełożeń (poza
      biegiem piątym i wstecznym).
      Pozdrawiam.
      • Gość: Michal Re: A jak się hamuje silnikiem..hehe?? IP: *.telia.com 27.12.02, 11:02
        Uzywam silnika jako hamulca bardzo duzo w Alpach,gdybym tego nie robil to po
        zjezdzie na stromej szosie szybko pozbylbym sie nakladek.Porostu mus.Po
        nagrzaniu stracilbym efekt hamowania no i wtedy lina kotwica i po drzewach.
        Pzdr.Michal
        P.S Na co dzien uzywam tyle ze wfazie koncowej zatrzymania wciskam
        hamulec,poprostu normalna jazda.
        • Gość: jUSek Re: A jak się hamuje silnikiem..hehe?? IP: 212.160.114.* 27.12.02, 12:27
          Gość portalu: Michal napisał(a):

          > Uzywam silnika jako hamulca bardzo duzo w Alpach,gdybym tego nie robil to po
          > zjezdzie na stromej szosie szybko pozbylbym sie nakladek.Porostu mus.Po
          > nagrzaniu stracilbym efekt hamowania no i wtedy lina kotwica i po drzewach.
          > Pzdr.Michal
          > P.S Na co dzien uzywam tyle ze wfazie koncowej zatrzymania wciskam
          > hamulec,poprostu normalna jazda.

          Hamowanie tylko silnikiem jest nieskuteczne. Zycze powodzenia w zahamowaniu
          silnikiem w gorach (w gorach jak np. Norwegia lub Pireneje nie jakies tam
          polskie Tatry).
          Jedynie biegi nr 1 i 2 moga dac efekty ale przeciez nie mozna tych na tych
          biegach jezdzic!
          Byc moze diesel jest w tym skuteczniejszy ale hamowanie silnikiem w gorach nie
          da zadnego rezultatu - ci ktorzy mowia inaczej nich to wyprobuja!
          Oczywiste jest tez ze raczej nigy nie jezdzi sie 'na luzie' ale mowimy tu o
          hamowaniu (i tylko o nim).

          • Gość: Michal Re: A jak się hamuje silnikiem..hehe?? IP: *.telia.com 27.12.02, 13:32
            Wlasnie dwojka jedziesz.Zima szosa stroma oblodzona,rozpedzic sie mozna ,ale
            natstepnej sempertyny nie pokonasz i wylecisz z trasy.Po prostu nieda sie
            jechac szybciej,mowa o zimie.Ja sprawdzilem moja Camry ma dobra kompresje i na
            dwojce swietnie nie poleci wiecej jak50km/h,masz pelna kontrole bez uzywania
            hamulca glownego.Zreszta w gorach jest przyjemnosc podziwiania otoczenia tez,a
            nie zaliczanie durne kilometrow.Pzdr.Michal
          • Gość: młody Re: A jak się hamuje silnikiem..hehe?? IP: *.acn.pl 27.12.02, 16:30
            Gość portalu: jUSek napisał(a):

            > Hamowanie tylko silnikiem jest nieskuteczne.

            hamowanie do zera owszem trudne do wykonania ale poza tym jest bardzo skuteczne


            > Jedynie biegi nr 1 i 2 moga dac efekty ale przeciez nie mozna tych na tych
            > biegach jezdzic!

            co znaczy "nie można"(co się stanie)? na jedynce rzeczywiście ale hamowanie
            dwójką, słabsze hamowanie i sporadyczne wspomaganie hamulcem na trójce jak
            najbardziej wskazane

            > Oczywiste jest tez ze raczej nigy nie jezdzi sie 'na luzie' ale mowimy tu o
            > hamowaniu (i tylko o nim).

            "raczej nigdy" a ty kiedy? i z jakich względów?


            podam Ci przykład, jadę ze znajomym w dwa autka do Austrii, ja za nim
            trójka wrzucona prędkość 70(3 wrzuciłem wcześniej przy 100), bez gazu zjeżdżam
            spokojnie w dół, mam pełną kontrolę na zakręcie, a znajomy co chwila wciska
            rozpaczliwie hamulec
            życzę Ci przyjemnej jazdy w stylu mojego znajomka jeśli lubisz

            pozdrawiam
    • Gość: Slawek jak hamowac silnikiem IP: *.mnc.pl 27.12.02, 20:44
      1. hamowanie silnikiem, moze byc uzywane tylko wtedy skutecznie, jesli silnik
      ma jakas pojemnosc w stosunku do masy auta, jesli np, auto z ladunkiem wazy 1,5-
      1,8 tony, to silnik 1100 nie stanowi wystarczajacego obciazenia. Z mojego
      doswiadczenia, wynika ze diesle tak rewelacyjnie nie hamuja, bo nawet na malych
      obrotach dostaja paliwo, a benzynowce lepiej, bo raz ze przepustnica jest, co
      dlawi, a dwa ze nie dostaja paliwa jak sie nie naciska gazu,a silnik ma obroty
      powyzej 1600. Ale, to nie dotyczy gazu, i sila hamujaca silnika na gaz jest
      duzo nizsza niz benzyny.

      2. Bardzo przydatne, wrecz niezastapione jest hamowanie silnikiem w gorach, czy
      ogolnie podczas zjezdow. Ale, uwaga : nie powinno sie przeciagac obrotow, czyli
      jechac na za wysokich obrotach. Metoda, jakiej uzywam jest taka : zjezdzamy np.
      na trojce, jesli auto za bardzo sie rozpedza, hamulec i redukcja na dwojke, a
      jak bardziej plaski stoczek, to czworka. Taki np. silnik 1,9 bardzo ladnie
      hamuje biegami dla auta o masie 1100 kg.
      Na dlugich zjazdach, hamowanie tylko hamulcem jest bez sensu, bo bardzo je
      przegrzewa, a przy stosunkowo nieduzych szybkosciach zjazdu z gory, nie chlodza
      sie skutecznie, i po np. 5 km zjazdu moze nie byc hamulcow, czego nikomu nie
      zycze.

      3. Podczas normalnej jazdy po nizinach, to hamowanie z redukcja 5-4-3-2-1 jest
      moim zdaniem bez sensu, bo niepotrzebnie zuzywa sprzeglo , ktore drozsze o
      niebo jest niz klocki, a i silnikowi to nie sluzy. Wspolczesne auta sa na tyle
      elastyczne, ze mozna z 5 jechac juz od 70, a zeby bardziej zwalniac w trasie to
      sie raczej nie zdarza,

      4. W miescie, to tak jak napisane tutaj bylo, po prostu zdejmuje sie noge z
      gazu, i autko powolutku zwalnia, jak trzeba to sie hamuje hamulcem, i
      wysprzegla okolo 2 tys. obrotow. Zwlaszcza jak sie ma gaz (LPG), to auto na
      gazie lubi zgasnac z duzych obrotow, np. z 5tys jak sie wysprzegli, to zgasnac
      moze latwo, czyli lepiej jest przytrzymac na silniku, natomiast zaduszenie
      silnika hamulcem jest dla niego bardzo niedobre, i przy hamowaniu mocnym,
      powinno sie szybciej wysprzeglac. Autem z ABSem, tez mozna zadusic silnik, bo
      ABS odlacza sie ponizej 8km/h ( w przeciwnym razie, nie daloby sie go
      zatrzymac) i ponizej tej predkosci kola sie blokuja. Zaduszenie silnika ma tez
      te wade, ze nie dziala wspomaganie, i w autach niktorych, nie da sie
      praktycznie obrocic keirownica bez uzycia obu rak, tak ze trzeba sie pilnowac.

      no troche namacilem, ale tak to wyglada z mojego punktu widzenia. Aha,
      oczywiscie przed zakretem zmieniamy bieg na wlasciwy dla niego, ale IMHO nie
      widze powodu, zeby majdrowac wajha - z 4 czy 5 na 2 mozna, tylko zeby zgrac
      wlasciwie obroty silnika i predkosc auta. Bylo w inym watku napisane, zeby np.
      przed zakretem przechodzic wszystkie posrednei biegi, to to troche tez dziwne,
      bo hamuje sie na tyle szybko, ze nie ma czasu na zmiane biegow, nie wspominajac
      ze to czynnosc co niczemu nie sluzy, poza zabawa drazkiem.

      pzodrowienia na rok nowy :)
      • Gość: Bernard Re: jak hamowac silnikiem IP: proxy / *.ed.shawcable.net 27.12.02, 22:10
        Mysle ze to male nieporozumienie.
        Silnikiem nigdy sie nie hamowalo i nie hamuje pojazdu.
        Silnikiem pojazd sie w razie potrzeby spowalnia.
        Jak sama nazwa wskazuje Hamulec sluzy do hamowania.
        Jedyne pojazdy stosujace na co dzien technike zwalniania silnikiem sa ogromne
        pojazdy typu semi ciagnace za soba 10, 20 lub wiecej ton.
        Nie ma na swiecie hamulca ktory by taka mase zatrzymal bez stopienia w 10
        sekund. Pojazdy te posiadaja specjalnie przygotowane silniki (diesel) ktore
        wyhamowuja pojazd. (ostroznie 18, 17, 16...5...przy piatym biegu predkosc
        powinna wynosic okolo 43km/godz i uzycie hamulcow powietrznych w koniecznosci
        bedzie mozliwe. Kierowcy operujacy tego typu pojazdy wiedza, ze musza reagowac
        na to co sie dzieje wiele przecznic przed nimi bowiem przed uzyciem hamulca
        musza wpierw pojazd spowolnic.
        Jesli chodzi o jazde po gorach to obowiazuja dwie zasady: 1. Zjezdzaj zawsze z
        gory na tym biegu na ktorym na nia wjechales! 2. W trudnych warunkach lub duzym
        obciazeniem zjazda ze stromej gory powinna odbyc sie na biegu ktory
        utrzymywalby stala predkosc zjazdu bez uzycia hamulca.
        I to by bylo na tyle.
        Szerokiej drogi
        • Gość: michal Re: jak hamowac silnikiem IP: 212.160.114.* 29.12.02, 17:10
          Gość portalu: Bernard napisał(a):

          > Mysle ze to male nieporozumienie.
          > Silnikiem nigdy sie nie hamowalo i nie hamuje pojazdu.

          amen

          Pozdrawiam rozsadek
        • Gość: Kierowiec Jak nie zmieniac biegow w ciezarowce IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 29.12.02, 23:48
          Gość portalu: Bernard napisał(a):

          > Jedyne pojazdy stosujace na co dzien technike zwalniania silnikiem sa ogromne
          > pojazdy typu semi ciagnace za soba 10, 20 lub wiecej ton.
          > Nie ma na swiecie hamulca ktory by taka mase zatrzymal bez stopienia w 10
          > sekund.

          Ciekawe... Przez piec lat zarabialem na zycie i studia jazda pojazdami o
          dopuszczalnej masie calkowitej 25 t (trzy osie), 32 t. (cztery osie) i 38..40
          ton (zaprzegi i pojazdy czlonowe). A wczesniej rowniez pojazdem o masie suchej
          43 t (na gasienicach. Droga hamowania z 50 km/h 7..8 m). Zdazylo mi sie kilka
          razy wykonac pelne hamowanie rowniez z pelnym ladunkiem (a czasem i nieco
          powyzej dopuszczalnej masy calkowitej :-), a stopienia hamulcow ani razu nie
          zanotowalem.

          Do zwalniania zaprzegu sluzy hamulec silnikowy (przycisk w podlodze wciskany
          pieta lewej nogi, wylaczajacy wtrysk i zamykajacy szczelna przepustnica
          kolektor wydechowy), a w pojazdach w nie wyposazonych rowniez retarder
          hydrauliczny lub elektryczny. Przy czym retarder mozna uzyc przy pewnej wprawie
          do ok 90 % hamowan.

          > Pojazdy te posiadaja specjalnie przygotowane silniki (diesel) ktore
          > wyhamowuja pojazd. (ostroznie 18, 17, 16...5...przy piatym biegu predkosc
          > powinna wynosic okolo 43km/godz

          Jesli masz na mysli numery biegow, to raczysz bredzic.
          Po pierwsze w stosowanych w Europie ciezarowkach ilosc przelozen do przodu
          zawiera sie najczesciej w liczbie 16.

          Po drugie biegi liczy sie najczesciej 1..8, a kazdy z nich ma polozenie dolne i
          gorne (8 x 2 = 16. Czasem jest tez podzial 6..7 x 3 albo inny).

          Po trzecie jesli przy 43 km/h uda Ci sie wepchnac piaty bieg (wg Twojej
          numeracji bedzie to dziewiaty albo dziesiaty) i mimo ostrzegawczego pipsera
          puscic sprzeglo, to bedziesz potrzebowal nowy silnik. Z piatego dolnego biegu
          mozna bez ladunku ruszyc. A przy 40 jedziesz na biegu siodmym dolnym, siodmy
          gorny wkladasz przy 45..50, a siega on spoko (jak trzeba) do Vmax 85 km/h. Oba
          biegi osme obnizaja tylko obroty do ekonomicznych.

          (Wepchniecia przy 43 km/h biegu trzeciego dolnego - Twoj "piaty" - nawet nie
          rozpatruje. Rownie dobrze moglbys probowac wepchnac wsteczny.)

          POwyzsze dotyczy przekladni recznych. Polautomaty od APS wzwyz i automaty maja
          uniemozliwic podobne proby morderstwa ciezarowki. Niektore wersje ciezarowek
          maja nieco odbiegajace przelozenia koncowe (np. budowlane maja krotsze),
          jednakoz przy zadnej nie da sie zrobic 40 km/h na piatym biegu (chyba ze tych
          biegow jest lacznie 5 albo 6 :-).

          > i uzycie hamulcow powietrznych w koniecznosci
          > bedzie mozliwe.

          Hamulcow pneumatycznych uzywa sie wtedy, kiedy to jest konieczne. Rowniez przy
          Vmax i wiecej.

          > Kierowcy operujacy tego typu pojazdy wiedza, ze musza reagowac
          > na to co sie dzieje wiele przecznic przed nimi

          Chwilowo masz racje.

          > bowiem przed uzyciem hamulca
          > musza wpierw pojazd spowolnic.

          Moga, drogi adepcie sztuki jazdy ciezarowka. Moga.

          > Jesli chodzi o jazde po gorach to obowiazuja dwie zasady: 1. Zjezdzaj zawsze
          > z gory na tym biegu na ktorym na nia wjechales!

          A jesli po drogiej stronie jest znacznie bardziej stromo, he?

          > 2. W trudnych warunkach lub duzym
          > obciazeniem zjazda ze stromej gory powinna odbyc sie na biegu ktory
          > utrzymywalby stala predkosc zjazdu bez uzycia hamulca.

          Nie w trudnych warunkach. Zawsze (dotyczy przede wszystkim pojazdow klas C i E).

          > I to by bylo na tyle.
          > Szerokiej drogi

          Zycze dalszej, tym razem jednak owocnej edukacji na kierowce ciezarowki.

          Pozdr.
          K.
          • Gość: atomski Re: Jak nie zmieniac biegow w ciezarowce IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 01:14
            Jezeli silnik jest do hamowania , to można zdjąć hamulce i komuś na giełdzie
            opchnąć ? Takie tarcze -co one mają bez sensu rdzewieć na nieużywanych ośkach ?
            To kupa kasy i tak się marnuję ? Bez sensu.
            Dobrze ,ze czasem czytam takie kompetentne zakamarki gdzie tacy fachowcy
            pisują .
            Jutro lecę szprzedać tarcze ,zaciski i klocki (te z przodu prawie nówki-jakby
            ktoś chciał )
            Żonie coś kupie ,zawsze marudzi ,ze wydaję na ten samochód i wydaję .
            To teraz będzie odwrotnie :))
            • Gość: marba Re: Jak nie zmieniac biegow w ciezarowce IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 11:15
              Gość portalu: atomski napisał(a):

              > Jezeli silnik jest do hamowania , to można zdjąć hamulce i komuś na giełdzie
              > opchnąć ? Takie tarcze -co one mają bez sensu rdzewieć na nieużywanych
              ośkach ?
              > To kupa kasy i tak się marnuję ? Bez sensu.
              > Dobrze ,ze czasem czytam takie kompetentne zakamarki gdzie tacy fachowcy
              > pisują .
              > Jutro lecę szprzedać tarcze ,zaciski i klocki (te z przodu prawie nówki-
              jakby
              > ktoś chciał )
              > Żonie coś kupie ,zawsze marudzi ,ze wydaję na ten samochód i wydaję .
              > To teraz będzie odwrotnie :))

              Nie ma to jak proste podejście do sprawy, nic nie rozumie, ale potrafi byc
              dowcipny :-)))))))
              Lepiej nic więcej nie czytaj, bo jak zinterpretujesz jakąś porade to ci sie coś
              stanie.
          • Gość: Bernard Re: Jak nie zmieniac biegow w ciezarowce IP: proxy / *.ed.shawcable.net 30.12.02, 07:19
            Kierowiec, Ulaz tez pojazd ale tutaj uzywamy Semi SUPER B TRUCKS.
            Nic sie pieta nie wlancza przyjacielu. Przyciski elektroniczne kontroli sa na
            kierwonicy...
            Latam po Ameryce Polnocnej pojazdem o ktorym myslalbys ze jest UFO. Zaliczam
            okolo 500 000 km rocznie!!!
            Nie mowie ze nie masz racji...Jezdzisz po prostu pojazdem ze stara
            technologia.To co ja moge zrobic moim trakiem ty mozesz ogladac w TV.
            Pozdraiam. Szerokiej drogi.
            PS. Nie hamuj silnikiem. A jesli sie upierasz...nie rob planow na jutro...
            • Gość: marba To ile tych kilometrów rocznie? :-) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 11:13
              500 000 km, może ci się zero jedno za dużo stukneło, bo średnia dzienna, bez
              dnia postoju to ci wychodzi 1369 km. Może jednak masz zmiennika :-), a może w
              ogóle nie sypiasz. Bo nawet jak byś miał średnią 100 km/h to przez 365 dni w
              roku musiął byś jeździć codziennie ponad 13,5 godziny, niewiele :-).
            • Gość: Kierowiec Re: Jak nie zmieniac biegow w ciezarowce IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 30.12.02, 12:36
              Gość portalu: Bernard napisał(a):

              > Kierowiec, Ulaz tez pojazd ale tutaj uzywamy Semi SUPER B TRUCKS.
              > Nic sie pieta nie wlancza przyjacielu. Przyciski elektroniczne kontroli sa na
              > kierwonicy...

              Hamulec silnikowy od zawsze jest na podlodze, retarder wlacza sie dzwigienka
              przy kierownicy (nie przyciskiem, bo jego dzialanie jest regulowane
              bezstopniowo), a klawiszami mozesz sie pobawic ewentualnie przy cruise controll
              i hamulcu przystankowym (w autobusie).

              > Latam po Ameryce Polnocnej pojazdem o ktorym myslalbys ze jest UFO. Zaliczam
              > okolo 500 000 km rocznie!!!

              Napisales, ze hamulce w duzej ciezarowce od hamowania przy wiekszej predkosci
              sie stopia. Bzdura zupelna.

              Napisales, ze przy 43 km/h wkladasz piaty bieg (przy 18 posiadanych). Bzdura
              zupelna.

              > Nie mowie ze nie masz racji...Jezdzisz po prostu pojazdem ze stara
              > technologia.To co ja moge zrobic moim trakiem ty mozesz ogladac w TV.

              A teraz usilujesz szpanowac amerykanska technologia motoryzacyjna, ktora co
              prawda ladnie wyglada, ale w samochodach osobowych jest co najmniej dziesiec
              lat za Europa, a w ciezarowkach piedziesiat lat za murzynami.

              Tudziez podajesz swoj roczny przebieg 500 000 km.

              Jak Marba slusznie zauwazyl, przebieg nie do zrealizowania.

              Naogladales sie w telewizji watpliwej jakosci programow, nasluchales sie
              morskich opowiesci czlowieka uwazajacego sie za kierowce, a teraz robisz za
              pozeracza mil. Skoncz szkole i zrob prawo jazdy.

              > Pozdraiam. Szerokiej drogi.

              Nawzajem
              K.
    • Gość: furman Re: A jak się hamuje silnikiem..hehe?? IP: *.kra.cdp.pl, / *.crowley.pl 30.12.02, 10:35
      naciskasz do końca pedł gazu ;)))))))))))))
    • Gość: bonk do marba!! IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 30.12.02, 14:33
      cytat
      "A z tego
      co zaobserwowałem to paski pękają pseudokierowcom co włączają czwórke przy 50
      km/h, jeżdzą powolutku i ostrożnie, wysprzeglając przy każdej okazji, a potem
      taki spec mówi że to nie możliwe żeby samochód z przebiegiem 160 tys.km miał
      orginalne sprzęgło i przeguby, bo jemu to siadło przy 30 tys.km, a już na pewno
      nie przy moim sposobie jazdy, hehehe."

      wyjąsnij mi proszę, a piszę to poważnie czym moze być spowodowane zerwanie paska rozrządu przez kierowcę
      jadącego na 4 40-50 km/h?

      pozdrawiam

      bonk
      • Gość: marba Re: do marba!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 14:47
        Gość portalu: bonk napisał(a):

        > cytat
        > "A z tego
        > co zaobserwowałem to paski pękają
        pseudokie
        > rowcom co włączają czwórke przy 50
        > km/h, jeżdzą powolutku i ostrożnie,
        wysprze
        > glając przy każdej okazji, a potem
        > taki spec mówi że to nie możliwe żeby
        samoc
        > hód z przebiegiem 160 tys.km miał
        > orginalne sprzęgło i przeguby, bo jemu to
        s
        > iadło przy 30 tys.km, a już na pewno
        > nie przy moim sposobie jazdy, hehehe."
        >
        > wyjąsnij mi proszę, a piszę to poważnie czym moze być spowodowane zerwanie
        pask
        > a rozrządu przez kierowcę
        > jadącego na 4 40-50 km/h?
        >
        > pozdrawiam
        >
        > bonk

        Pasek nigdy nie pękł mi, ani żadnemu z moich znajomych jeżdżących ostrzej, ale
        pękł mojej spokojnej szwagierce i równie spokojnemu, wysprzęglajacemu przy
        każdym hamowaniu, koledze z pracy.
        Nie wiem czym może być spowodowane przy wolnej jeździe, wydaje mi się równie
        nie prawdopodobne jak zerwanie paska z powodu hamowania silnikiem. Chodzi mi o
        to że pekaja z reguły kierowcom spokojnym, nie przykładajacym specjalnej wagi
        do samochodu, czy techniki jazdy.
        Z resztą nie tylko paski, ale i inne rzeczy psują sie w takich samochodach
        częsciej. Bez przesady katownie załtwi silnik jeszcze szybciej, ale według mnie
        silnik jeżdżone "dynamicznie" jeśli można tak powiedzieć, kręcone w pełnym
        zakresie obrotów, chodzą dłużej i lepiej i akurat hamowanie silnikiem im nie
        szkodzi.
        Co prawda znam jeden przypadek gdy świeżo upieczony włąsciciel BMW 525
        zredukować chciał do trójki, a zredukował do jedynki, chciał ostro odjechać nie
        hamować i włąsnie rozrząd, łańcuchowy, tego nie wytrzymał, dziwne że skrzynia
        przetrwała.
        • Gość: bonk Re: do marba!! IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 30.12.02, 14:56
          wydaje mi się bez obrazy że generalizujesz.Swoje spostrzeżenia opierasz na znajomych i opiniach "zasłyszanych"
          co nie zawsze odpowiada prawdzie.Choć z wykształcenia jestem logistykiem to pamiętam ze starych czasów
          uczelnianych ,że silnik eksploatowany "mocniej" czy też "dynamiczniej" nazywając rzecz inaczej ulega szybszemu
          zużyciu z bardzo prostej przyczyny.Gwałtowne zmiany temperaur i szybkie zmiany obciążeń poszczególnych
          elementów i podzespołw powodują szybsze zmęczenie materiałów z których są wykonane.Dotyczy to nie tylko
          samochodów ale praktycznie.Pozwlam sobie czerpać także z tzw autopsji która to sprowadza się do kilku
          posiadanych samochodów.Ostatnim był passat którego oszczędnie eksploatowałęmi dojechałem do 240 tys bez
          jakiejkolwiek ingerencji w silnik.W chwili obecnej jeżdżę deu leksusem czyli lanosem i jeżdżę oszczędnie, delikatnie co
          potwierdza moje wcześniejsze spostrzeżenia odnośnie wyczynowej eksploatacji (porónuje z innymi użytkownikami
          w serwisie oraz w sieci).Pozdrawiam

          bonczek
          • Gość: marba Re: do marba!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 15:06
            Masz racje ale jest wielu kirowców którzy nie czuja samochodu i szybko go
            zniszczą, nie zależnie od stylu jazdy. Są też tacy którzy popadają w skrajności
            i nie przekraczają 3 tys obr. i tu silnik jeżdżony nawet bardzo mocno, pochodzi
            dłużej. Są też tacy którzy którzy krecą na maxa przy zimnym silniku z jeszcze
            gorszym skutkiem. Ale oczywiście najlepiej nie popadać w skrajności i w miare
            delikatnie. Zaczołem w nawiązaniu do hamowania silnikiem i jego niby negatywnym
            wpływem na rozrząd.
        • Gość: atomski Re: do marba!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 23:59
          Gość portalu: marba napisał(a):

          > Gość portalu: bonk napisał(a):
          >
          > > cytat
          > > "A z tego
          > > co zaobserwowałem to paski pękają
          > pseudokie
          > > rowcom co włączają czwórke przy 50
          > > km/h, jeżdzą powolutku i ostrożnie,
          > wysprze
          > > glając przy każdej okazji, a potem
          > > taki spec mówi że to nie możliwe żeby
          > samoc
          > > hód z przebiegiem 160 tys.km miał
          > > orginalne sprzęgło i przeguby, bo jemu
          > to
          > s
          > > iadło przy 30 tys.km, a już na pewno
          > > nie przy moim sposobie jazdy, hehehe."
          > >
          > > wyjąsnij mi proszę, a piszę to poważnie czym moze być spowodowane zerwanie
          >
          > pask
          > > a rozrządu przez kierowcę
          > > jadącego na 4 40-50 km/h?
          > >
          > > pozdrawiam
          > >
          > > bonk
          >
          > Pasek nigdy nie pękł mi, ani żadnemu z moich znajomych jeżdżących ostrzej,
          ale
          > pękł mojej spokojnej szwagierce i równie spokojnemu, wysprzęglajacemu przy
          > każdym hamowaniu, koledze z pracy.
          > Nie wiem czym może być spowodowane przy wolnej jeździe, wydaje mi się równie
          > nie prawdopodobne jak zerwanie paska z powodu hamowania silnikiem. Chodzi mi
          o
          > to że pekaja z reguły kierowcom spokojnym, nie przykładajacym specjalnej wagi
          > do samochodu, czy techniki jazdy.
          > Z resztą nie tylko paski, ale i inne rzeczy psują sie w takich samochodach
          > częsciej. Bez przesady katownie załtwi silnik jeszcze szybciej, ale według
          mnie
          >
          > silnik jeżdżone "dynamicznie" jeśli można tak powiedzieć, kręcone w pełnym
          > zakresie obrotów, chodzą dłużej i lepiej i akurat hamowanie silnikiem im nie
          > szkodzi.
          > Co prawda znam jeden przypadek gdy świeżo upieczony włąsciciel BMW 525
          > zredukować chciał do trójki, a zredukował do jedynki, chciał ostro odjechać
          nie
          >
          > hamować i włąsnie rozrząd, łańcuchowy, tego nie wytrzymał, dziwne że skrzynia
          > przetrwała.


          Spytaj się tych którym pękł.Od tego zacznij .
          Spytaj czy hamowali np tak by zaoszczedzić klocki ?
      • Gość: młody Re: do marba!! IP: *.acn.pl / 10.72.5.* 30.12.02, 21:55
        Gość portalu: bonk napisał(a):

        > wyjąsnij mi proszę, a piszę to poważnie czym moze być spowodowane zerwanie
        pask
        > a rozrządu przez kierowcę
        > jadącego na 4 40-50 km/h?

        przyspieszanie z niskich obrotów jest równie nie przyjemne dla(szczególnie)
        silnika benzynowego jak ciągnięcie za każdym razem do maks. obrotów

        jeśli przyspieszasz w swoim Lanosie na zbyt wysokim biegu z małej stosunkowo
        prędkości i obrotów to również zbytnio obciążasz sprzęgło i skrzynię biegów

        łatwo zauważyć/usłyszeć nadmierne obciążanie silnika jeśli np. przy 30 wrzucisz
        trójkę kiedy zaczyna lekko burczeć i odczuwalne są drgania które wraz ze
        wzrostem obrotów zanikają

        przebieg który podajesz w pasku to doprawdy nic szczególnego, poza tym
        wiele zależy czy samochód jeździł po mieście czy w dalekie trasy, chyba nie
        trzeba tłumaczyć że jazda na zimnym silniku mu nie służy

        pozdrawiam
        • Gość: bonczek nie kumam nadal IP: *.acn.pl 30.12.02, 22:05
          mimo wszystko nadal nie rozumiem co ma do tego zerwanie paska rozrządu?Przecież bez względu na prędkośc
          obrotową jest tak samo napięty a jedynymn czynnikiem jaki może spowodować jego zerwanie są gwałtowne zmiany
          tej prędkości innymi słowy szarpnięcia.Ma to miejsce przy np zapalaniu z holu czy pchaniu samochodu w celu
          odpalenia przed czym przestrzegają producenci.Nie rozumiem jak zmiana biegów bez gwałtownej zmiany prędkości
          obrotowej a mam tu na myśli jazdę np 50 na 4 biegu moze spowodowac uszkodzenie paska?Przeciez jego napięcie
          nie ulega zmianie.Co innego jest iszkodzenie sprzęgła czy skrzyni biegów.

          bonk
          • Gość: młody Re: nie kumam nadal IP: *.acn.pl / 10.72.5.* 30.12.02, 22:35
            Gość portalu: bonczek napisał(a):

            > mimo wszystko nadal nie rozumiem co ma do tego zerwanie paska rozrządu?

            niestety nie udzielę Ci odpowiedzi ponieważ nie jestem według mojej opini osobą
            kompetentną w tym temacie

            moja odpowiedź miała jedynie uzmysłowić Ci że twoje oszczędne eksploatowanie
            nie do końca jest przyjazne układowi napędowemu

            pozdrawiam
            p.s. co innego jazda 50 na czwórce (w większości instrukcji podają to jako
            minimalną prędkość na IV biegu)a co innego przyspieszanie od 40 na czwórce


            • Gość: atomski Re: nie kumam nadal IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 00:15
              Idąc dalej ,gdy już wiemy ,ze tarcze,klocki i zaciski się marnują ,moze by tak
              jeszcze troszkę uszczuplic masę samochodu ?
              Będzie żwawszy .Będzie mniej palił . Mniej się zużyje .

              To może teraz katalizator ? Wisi to to bez sensu pod podłogą . Obciąża i
              jeszcze utrudnia wylot spalinom .
              Święta już za nami ,ale może chociaż teściowej na imieniny prezent zrobię ?
              Myślałem o tym ,żeby moze termos zrobić z tego żelastwa ?
              Ktoś juz próbował ??


              p.s. Jeszcze jeden aspekt dla oszczędnisiów :
              Po pierwsze :
              Hamowanie silnikiem powoduje spadek zużycia paliwa do zera w nowych autach .
              Czyli oprócz hamulców mozna zaosczędzić kilka kropel benzyny .Ja wiadomo grosz
              do grosza i przy końcu zycia na fajniejszą trumnę będzie można dołożyć : )))

              Po drugie nie radzę wychodzic w poślizgów ,uslizgów ,ratowac się w
              niebezpiecznej sytuacji hamowaniem silnika .Takie głosy juz bywały .
              Albo pełne wysprzęglenie ,albo hamulec do końca ( w przypadku ABS )
              Inne praktyki to już tylko oszczędzanie ...
              ... na rozumie.

              I ostatnia kwestia.

              Wątek brzmi hamowanie .Miałbym wątpliwości jak traktować radosną "tfurczość"
              fachowców a la lata 70-te , tych co silnikiem ,gdyby wątek brzmiał :ZWALNIANIE
              SILNIKIEM.
              Nalezy chyba rozróżnić hamowanie od zwalniania ???
              Piszę to dlatego ,ze ci co uważają ze się hamuje silnikiem biorą za dobrą
              monetę opinie tych co uważają ( i mają rację ),ze można spowolnić nieco ruch
              pojazdu .
              Traktują to więc jako hamowanie ,czyli ,ze mają rację ,czyli ,ze są
              najmądrzejsi.
              Zamiast najgłupsi .
              Zdrowia życzę.
              Psychicznego też.


              • Gość: bonk Re: nie kumam nadal IP: *.dhl.com / 10.85.101.* 31.12.02, 09:06
                Gość portalu: atomski napisał(a):


                > p.s. Jeszcze jeden aspekt dla oszczędnisiów :
                > Po pierwsze :
                > Hamowanie silnikiem powoduje spadek zużycia paliwa do zera w nowych autach .
                > Czyli oprócz hamulców mozna zaosczędzić kilka kropel benzyny .Ja wiadomo grosz
                > do grosza i przy końcu zycia na fajniejszą trumnę będzie można dołożyć : )))
                >
                jeśli do mnie pijesz to zapewniam Cię, że w takim rozumieniu nie jestem oszczędnisiem, sknerą czy tzw
                żyłą.Samochód eksploatuje normalnie nie szarpiąc się i nie przeginająć pały swiadom tego co mam po
                prostu pod kopytemi na co mnie stać finansowo.Wątek ten zainteresował mnie nie ze wzlędu na
                hamowanie czy zwalnianie silnikiem bo to rzecz stricte indywidualna uzależniona od charakteru kierowcy i
                rodzaju samochodu.Powodem dla którego postawiłem pytanie to wcześniej przytoczony przykład zrywania
                paska rozrządu przy jeździe 40-50 na IV biegu.I temat jak widzę został w miarę logicznie wyczerpany.

                pozdrawiam serdecznie

                bonk
              • Gość: młody Re: nie kumam nadal IP: *.acn.pl / 10.72.5.* 31.12.02, 09:49
                Gość portalu: atomski napisał(a):

                > I ostatnia kwestia.
                >
                > Wątek brzmi hamowanie .Miałbym wątpliwości jak traktować radosną "tfurczość"
                > fachowców a la lata 70-te , tych co silnikiem ,gdyby wątek
                brzmiał :ZWALNIANIE
                >
                > SILNIKIEM.
                > Nalezy chyba rozróżnić hamowanie od zwalniania ???


                w bliźniaczym wątku który odszedł do archiwum napisałem że wyhmować do zera
                raczej trudno i można "hamować ale nie wyhamować", dlatego szerokim łukiem
                obchodzę twoje mądrości w stylu
                "zdemontować..."

                pozdrawiam

                pozdrawiam
              • Gość: marba hahaha IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 16:20
                Gość portalu: atomski napisał(a):

                > Idąc dalej ,gdy już wiemy ,ze tarcze,klocki i zaciski się marnują ,moze by
                tak
                > jeszcze troszkę uszczuplic masę samochodu ?
                > Będzie żwawszy .Będzie mniej palił . Mniej się zużyje .
                >
                > To może teraz katalizator ? Wisi to to bez sensu pod podłogą . Obciąża i
                > jeszcze utrudnia wylot spalinom .
                > Święta już za nami ,ale może chociaż teściowej na imieniny prezent zrobię ?
                > Myślałem o tym ,żeby moze termos zrobić z tego żelastwa ?
                > Ktoś juz próbował ??
                >
                >
                > p.s. Jeszcze jeden aspekt dla oszczędnisiów :
                > Po pierwsze :
                > Hamowanie silnikiem powoduje spadek zużycia paliwa do zera w nowych autach .
                > Czyli oprócz hamulców mozna zaosczędzić kilka kropel benzyny .Ja wiadomo
                grosz
                > do grosza i przy końcu zycia na fajniejszą trumnę będzie można dołożyć : )))
                >
                > Po drugie nie radzę wychodzic w poślizgów ,uslizgów ,ratowac się w
                > niebezpiecznej sytuacji hamowaniem silnika .Takie głosy juz bywały .
                > Albo pełne wysprzęglenie ,albo hamulec do końca ( w przypadku ABS )
                > Inne praktyki to już tylko oszczędzanie ...
                > ... na rozumie.
                >
                > I ostatnia kwestia.
                >
                > Wątek brzmi hamowanie .Miałbym wątpliwości jak traktować radosną "tfurczość"
                > fachowców a la lata 70-te , tych co silnikiem ,gdyby wątek
                brzmiał :ZWALNIANIE
                >
                > SILNIKIEM.
                > Nalezy chyba rozróżnić hamowanie od zwalniania ???
                > Piszę to dlatego ,ze ci co uważają ze się hamuje silnikiem biorą za dobrą
                > monetę opinie tych co uważają ( i mają rację ),ze można spowolnić nieco ruch
                > pojazdu .
                > Traktują to więc jako hamowanie ,czyli ,ze mają rację ,czyli ,ze są
                > najmądrzejsi.
                > Zamiast najgłupsi .
                > Zdrowia życzę.
                > Psychicznego też.
                >
                >
              • Gość: marba hahaha IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 16:34
                Gość portalu: atomski napisał(a):

                > Idąc dalej ,gdy już wiemy ,ze tarcze,klocki i zaciski się marnują ,moze by
                tak
                > jeszcze troszkę uszczuplic masę samochodu ?
                > Będzie żwawszy .Będzie mniej palił . Mniej się zużyje .
                >
                > To może teraz katalizator ? Wisi to to bez sensu pod podłogą . Obciąża i
                > jeszcze utrudnia wylot spalinom .
                > Święta już za nami ,ale może chociaż teściowej na imieniny prezent zrobię ?
                > Myślałem o tym ,żeby moze termos zrobić z tego żelastwa ?
                > Ktoś juz próbował ??
                >
                >
                > p.s. Jeszcze jeden aspekt dla oszczędnisiów :
                > Po pierwsze :
                > Hamowanie silnikiem powoduje spadek zużycia paliwa do zera w nowych autach .
                > Czyli oprócz hamulców mozna zaosczędzić kilka kropel benzyny .Ja wiadomo
                grosz
                > do grosza i przy końcu zycia na fajniejszą trumnę będzie można dołożyć : )))
                >
                > Po drugie nie radzę wychodzic w poślizgów ,uslizgów ,ratowac się w
                > niebezpiecznej sytuacji hamowaniem silnika .Takie głosy juz bywały .
                > Albo pełne wysprzęglenie ,albo hamulec do końca ( w przypadku ABS )
                > Inne praktyki to już tylko oszczędzanie ...
                > ... na rozumie.
                >
                > I ostatnia kwestia.
                >
                > Wątek brzmi hamowanie .Miałbym wątpliwości jak traktować radosną "tfurczość"
                > fachowców a la lata 70-te , tych co silnikiem ,gdyby wątek
                brzmiał :ZWALNIANIE
                >
                > SILNIKIEM.
                > Nalezy chyba rozróżnić hamowanie od zwalniania ???
                > Piszę to dlatego ,ze ci co uważają ze się hamuje silnikiem biorą za dobrą
                > monetę opinie tych co uważają ( i mają rację ),ze można spowolnić nieco ruch
                > pojazdu .
                > Traktują to więc jako hamowanie ,czyli ,ze mają rację ,czyli ,ze są
                > najmądrzejsi.
                > Zamiast najgłupsi .
                > Zdrowia życzę.
                > Psychicznego też.
                >
                >

                Kolega atomski błyszczy tu elokwencją i dowcipem, ale napewno w dziedzinie
                techniki jazdy, nawet tej codziennej, dla zwykłego kierowcy wie nie wiele.
                Nie widze sensu podejmować dalszej dyskusji z tym prześmiewcą, który nie
                zamierza do tej dyskusji nic wnieść, ani wynieść, a tylko pokazać inny
                czytelnikom jakim jest mądralą i nawet mu się co nie co to udaje, ale na temat
                wątku wie właściwei nic.
                Przede wszystkim kolego atomski tu nie chodzi o oszczedzanie hamulców, a o
                pełną kontrolę nad pojazdem. Zalety hamowania silnikiem będą mało widoczne przy
                spokojnej jeździ, co nie znaczy że ich nie ma i uwidocznią się coraz bardziej
                wraz ze wzrostem dynamiki tej jazdy. Podejrzewam że nie ma sensu się rozpisywać
                bo i tak nie zrozumiesz, może prezentacja na żywo przez kogoś kto umie jeździć
                otworzyła by ci oczy.
                I jeszcze na koniec pytanie, jak jeździ kolega atomski w górach? Chyba nie maił
                okazji, bo długich stromych zjazdów nie wytrzymają żadne hamulce, jeśli nie
                używamy do hamowania silnika, a może kolega atomski już spalił w górach hamulce
                i nie wie dla czego? Kurcze wzieły i się posuły, dziwne.
                • Gość: atomski Re: hahaha IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 18:33
                  Jest problem . Mój pojazd ma ABS i katalizator .I wiele jeszcze innych
                  rzeczy ,który Ty byś pewnie zdjął ,bo się marnują ?
                  No nawet zimówki ma .Obciach ,co ?

                  A o to przypadek ,który spowodował moją konkretną opinię na temat hamowaczy
                  silnikiem . Pomijam wiedzę książkową ,która mówi ,ze szarpanie się z
                  biegami ,by wyhamować pojazd ,jest bez sensu i szkodzi paskowi rozrządu .


                  Jade sobie zgrabnie w korku .Lato. Nagle bach !!! Gość staje prawie
                  dęba .Wpada w jakies drgawki .Zwalnia z 40 może do 20 km/h Ja po hamulcach
                  (nie po silniku - z przyzwyczajenia ,ale może się jeszcze nauczę ) .
                  Patrzę na debila jak szarpie swoim samochodem zwalniając . Debil ma spieprzone
                  światła stop .Wysiadam na światłach i pukam w jego szybkę .
                  -Ma pan zepsute światła STOP -
                  Gośc przygotowany jak do egzaminu - Nie ,bo ja hamowałem silnikiem .
                  Nie wnikałem ,ze kolo musiał wrzucić z 4 na jedynke chyba by taki efekt
                  (szarpnięcia ) uzyskać (by mnie przestraszyć ) .
                  co ciekawe takich przypadków spotkałem juz całkiem sporo .
                  Marba ,czy oni uważają ,ze takie szarpanie to samo dobrze ?
                  Marba ,czy Tobie nikt nie powiedział ,ze masz zepsute światła STOP ??


                  Co do teorii o bezpieczeństwie hamowania silnikiem podczas poślizgu - polecam
                  wycieczkę do najblizszej szkoły bezpiecznej jazdy : ))))))))
                  Jeżeli w górach hamujesz (nie zwalniasz ) silnikiem ,to jest to bezpieczniejsze
                  jak hamowanie bez ABS . Wspólczuję natomiast sprzęgłu .
                  Chyba słabo się kalkuluje koszt sprzęgła a klocków ?

                  Trzeba znowu rozróznić dwa etapy (żeby nie było wątpliwości ):
                  1. Brak poślizgu -mozna zwolnic silnikiem .
                  2. Mamy akurat szczęście być w poslizgu - TYLKO I WYŁACZNIE PEŁNE
                  WYSPRZEGLENIE -do momentu odzyskania kierowalności i wtedy możemy znowu
                  hamować .


                  Opowiadanie natomiast pierdół ,ze dynamiczna jazda (rozumiem rwanie asfaltu
                  spod swiateł ) ,i hamowanie silnikiem do następnych świateł ?????????????
                  Marba ,czy Twoi znajomi i ty to zdrowi jesteście ???
                  Pomijam teraz kwestię szkodliwości . Może powinniscie sobie podłączyć światła
                  STOP do silnika ,hę ??




                  • Gość: Marek Re: hahaha IP: *.atlanta.ga.us 31.12.02, 18:36
                    BMW 745 wlacza swiatla stopu gdy hamuje silnikiem.
                  • Gość: marba no a co z górami? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 23:38
                    Co z długimi zjazdami? Na luzie i z hamulcem?
                    Nie chce mi się tu od nowa rozpisywać, wszystko już zostało powiedziane w
                    podobnym wątku. Wydaje mi się że pod pojęciem "hamowanie silnikiem" widzimy
                    dwie inne rzeczy. Nie każdy musi redukować biegi przy hamowaniu, ja to robie
                    tylko czasami, ale wielu kierowców przy każdym hamowaniu wysprzęgla bez
                    potrzeby w ramach właśnie źle pojmowanej oszczędności, silnika, szkrzyni,
                    przegubów itp. to już jest błąd, może nie straszny, można z tym jeździć, nawet
                    bezpiecznie. Można też bezpiecznie jeździć nie używając np. trzeciego biegu,
                    można. Ale proponuje poczytać ten wątek.
                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=3844458
                    Co do poślizgu to zależy, sprawa według mnie jest dyskusyjna, ale o tym już też
                    pisałem.
                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=3950669&a=3952798
                    Miłej lektury.
                    • Gość: młody Re: no a co z górami? IP: *.acn.pl 01.01.03, 23:44
                      Gość portalu: marba napisał(a):

                      ale wielu kierowców przy każdym hamowaniu wysprzęgla bez
                      > potrzeby w ramach właśnie źle pojmowanej oszczędności, silnika, szkrzyni,
                      > przegubów itp. to już jest błąd, może nie straszny, można z tym jeździć,
                      nawet
                      > bezpiecznie.

                      bardzo bezpiecznie tiaaa, jak się komuś w dupę wjedzie bo droga hamowania się
                      wydłuża(silnik nie hamuje)
                      boże broń mnie przed takimi bezpiecznymi kierowcami

                      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka