05.09.06, 14:44
Jak należy hamowac? Najpierw wciskamy hamulec, a następnie w ostatniej fazie
hamowania sprzegło, czy odwrotnie?

I czy kiedy jedziemy i chcemy tylko zmniejszyc predkość, a nie zatrzymać się -
wciskacie również sprzegło, czy tylko hamulec? (istnieją wykluczające się
teorie na ten temat między mną, a moim meżem ;))
Obserwuj wątek
    • programistajava Re: hamowanie 05.09.06, 14:45
      Ile osob tyle odp na forum uslyszysz....
    • robert888 kolejna ofiara prawa jazdy za łapówę 05.09.06, 14:47
      gdzie inni uzytkownicy dróg sie maja pochować? Na Powązkach?
      • reniatoja słoneczko nie obrazaj mnie 05.09.06, 14:49
        nie dałam ani grosza łapówy i zdałam za pierwszym razem. Poza tym jeżdzę
        również motorem od 7 lat i nigdy nie miałam żadnej kolizji, nie musisz się
        przede mną nigdzie chować.
        • reniatoja P.S. Jazdę mam we krwi 05.09.06, 14:58
          ojciec zawodowy kierowca uczył mnie jeździć od dziecka, chciałam czy nie
          chciałam - musiałam - zmuszał mnie do tego bo uwaza, ze umiejętnosc jazdy
          samochodem jest równoważna z umiejętnością czytania i pisania, za co zresztą
          jestem mu wdzięczna, bo dzięki temu kurs i egzamin to były w sumie formalnosci,
          a pamiętam takich chłopaczków, co nie wiedzieli ile jest padałów i do czego
          służy ta pałka między fotelami.
          • red_qublik Re: P.S. Jazdę mam we krwi 05.09.06, 23:53
            czyli czytasz szekspira w orginale, ale masz problem z abecadlem ....

            • mobile5 Re: P.S. Jazdę mam we krwi 05.09.06, 23:56
              Re: P.S. Jazdę mam we krwi
              red_qublik napisał:

              > czyli czytasz szekspira w orginale, ale masz problem z abecadlem ....
              >

              Są różne jazdy.
            • reniatoja Re: P.S. Jazdę mam we krwi 06.09.06, 01:12
              Nie sądzę. Wypowiedzi internautów raczej potwierdzają moją wersję, jeśli już,
              to problem z abecadłem ma mój mąż, powiedziałabym. Sugeruję nieco mniej
              wybiórcze czytanie wątków.
              • red_qublik Re: P.S. Jazdę mam we krwi 06.09.06, 04:49
                z twoich wypowiedzi wyczytalem ze jezdzisz od dawna, nawet na motorze, mialas
                wysmienitego nauczyciela (tata, zawodowiec), masz jazde we krwi, a jednoczesnie
                zadajesz tak blache pytanie.
                mam nadzieje ze forumowicze ci pomogli w znalezieniu odpowiedzi na nurtujace
                cie pytanie

                bez.odbioru
                • reniatoja Re: P.S. Jazdę mam we krwi 06.09.06, 11:15
                  Co ty z tym "bez odbioru"? A jak "odbiorę" to co? We wczesnej młodości ojciec
                  zaczął mnie uczyc jeździc samochodem, to fakt. Nigdy jednak nie miałam własnego
                  auta, nigdy nie jeździłam regularnie samochodem, nie jeżdzę wiec autem
                  rutynowo, nie uważam też, że jestem genialnym kierowcą, mam różne wątpliwości.
                  Pisząc, ze mam jazdę we krwi miałam na myśli to, ze w pewnym sensie zdolnosci
                  do jazdy pojazdami mechanicznymi przekazał mi prawodopodobnie ojciec z genami
                  (obu moim braciom tez, sa swietnymi kierowcami i wszyscy umieliśmy jeździć
                  samochodem dzięki tacie stosunkowo wcześnie), również to, ze jazda to dla mnie
                  przyjemnosc, po prostu to lubię, jedynie szukanie parkingu w centrum wielkiego
                  miasta to koszzzmar. Jednak do chwili obecnej jeździłam autem jedynie
                  sporadycznie - najczesciej samochodem męża, a wcześniej taty. Motorem jeździłam
                  przez siedem lat codziennie. Teraz już motor mnie nie urządza, bo urodziło mi
                  się dziecko i musze przerzucic się na samochód.

                  Co do błahego pytania, które zadałam, owszem, forumowicze upewnili mnie w
                  przekonaniu, ze mam rację i myli się mój toważysz życia.

                  Strasznie się mnie czepiasz.

                  Aha - i bez odbioru proszę.
    • mobile5 Re: hamowanie 05.09.06, 14:52
      Jeśli zmniejszasz prędkość, bez konieczności redukcji, to po co sprzęgło? Jeśli
      chcesz zahamować gwałtownie, to lepiej wcisnąć, bo nie musisz wtedy wyhamowywać
      silnika.
      • reniatoja Re: hamowanie 05.09.06, 14:55
        No ja myślę podobnie jak Ty, a jeszcze że gdy nie jest to gwałtowne hamowanie,
        tylko normalne zatrzymywanie się, to najpierw hamulec, pod koniec sprzęgło. A
        mój M wciska zawsze najpierw sprzegło, niezależnie od okoliczności przyrody. Ja
        myślę, że on to robi źle, ale wiadomo, baba nie może mieć racji, prawda?
        • programistajava Re: hamowanie 05.09.06, 14:57
          NIech twoj Maz nacisnie sprzeglo na sliskiej nawierzchni... leppiej wtedy bez
          sprzegla przychamowac na poczatku.
        • mobile5 Re: hamowanie 05.09.06, 14:58
          reniatoja napisała:
          ale wiadomo, baba nie może mieć racji, prawda?

          Nieprawda, moja ma częściej rację, ale ja za mądry nie jestem.
        • conveyor Re: hamowanie 05.09.06, 20:03
          Prawidlowo hamuje sie tak jak Ty to robisz, a co do Twojego meza to dziwne zeby dorosly facet wyznawal takie przesady. A jak dajmy na to jedzie w korku i co chwile musi zwalniac i przyspieszac to caly czas depcze to biedne sprzeglo?
      • macgregor-72 Re: hamowanie 06.09.06, 11:34
        w sytuacjach podbramkowych chyba najpierw hamulec a później sprzęgło - nie tracić czasu
        poza tym instruktor nauki jazdy polecał nawet przy normalnym wyhamowywaniu najpierw hamowanie a później przy odpowiednio niskich obrotach wciśnięcie sprzęgła
    • radekbox Re: hamowanie 05.09.06, 20:13
      mam takie zdanie jak jeden z poprzednikow:
      ostre hamowanie tylko ze sprzeglem,
      normalne, dopiero niemalze przed samym zatrzymaniem
      PS.
      kobiety maja czasem racje, ale tylko czasem
      :-)
    • kos22 dwa hamowania 05.09.06, 21:59
      1. Najpierw sprzęgło potem hamulec - z małej prędkości - toczenie się bez gazu
      na biegu, na śliskiej nawierzchni.

      Taki sposób hamowania stosuje się też na pierwszej godzinie nauki jazdy.
      Hamowanie na lodzie jest lepsze z wciśniętym sprzęgłem bo silnik nie wtrąca się
      do hamowania hamulcem zasadniczym.

      2. Najpierw hamulec potem sprzęgło (aby nie zdusić silnika)- z dużej prędkości.
      W ten sposób hamujemy w początkowej fazie silnikiem i hamulcem zasadniczym.
      pozdr
      • conveyor Re: dwa hamowania 06.09.06, 00:58
        kos22 napisał:

        > Taki sposób hamowania stosuje się też na pierwszej godzinie nauki jazdy.
        > Hamowanie na lodzie jest lepsze z wciśniętym sprzęgłem bo silnik nie wtrąca się
        >
        > do hamowania hamulcem zasadniczym.

        I tu sie kolego bardzo mylisz, bo na sliskim zdecydowanie lepiej jest hamowac bez wciskania sprzegla. Dzieki temu kola sie nie blokuja.
        • mobile5 Re: dwa hamowania 06.09.06, 01:20
          conveyor napisał:
          I tu sie kolego bardzo mylisz, bo na sliskim zdecydowanie lepiej jest hamowac b
          > ez wciskania sprzegla. Dzieki temu kola sie nie blokuja.
          >
          Jeśli jesteś na wysokich biegach. Na 3, a szczególnie na 2 może być różnie.
        • kos22 Re: dwa hamowania 06.09.06, 08:01
          Silnik wtrącający się przy hamowaniu na bardzo śliskiej nawierzchni spowodował
          mi kiedyś przyspieszenie samochodu.
          Okazało się,że jedno z kół napędowych na śliskim zostało zablokowane a drugie
          na dobrej przyspieszyło dwa razy w wyniku zadziałania mechanizmu różnicowego.

          W takich sytuacjach lepsze jest naciskanie sprzęgła i hamulcem zasadniczym
          działać na cztery koła.
          pozdr
    • patyska Re: hamowanie 06.09.06, 11:34
      kochanienka, jak by sie nie hamowalo pamietaj, ze twoja teoria jest jedyna sluszna ;)
    • andywro moja teoria.... 06.09.06, 12:57
      Chcac po prostu zmniejszyc predkosc z dajmy na to 70 do 50, nie ma sensu rozpinac napedu, no chyba ze jednoczesnie masz zamiar zredukowac.

      Hamujac przed skrzyzowaniem - wcisniecie sprzegla powinno nastapic dopiero w ostatniej fazie. Zreszta polecam dohamowac troche wczesniej niz inni i przy okazji redukowac. Jak znajdzie sie za nami wariat ktory nie widzi skrzyzowania i nas, majac zredukowany bieg i zalaczony naped mozemy dodac gazu zeby zrobic mu wiecej miejsca. Natomiast majac wypiety bieg i rozsprzeglony naped tracimy cenne sekundy ktora moga uratowac nam tylek.

      Awaryjne hamowanie - nawet na sliskiej nawierzchni. W takich sytuacjach nawet nie mysle o sprzegle - w samochodach bez ABS'u da nam to mozliwosc pulsacyjnego hamowania (uwaga - bardzo latwo zdusic silnik az do zgasniecia bez odpowiedniej wprawy). Tak samo jesli chodzi o omijanie przeszkody - wbijajac sprzeglo (dalej nie mamy ABS) mamy mniejsza szanse na wykonanie "skoku" a jesli juz to po nim bez zalaczonego napedu (im ostrzej to zrobimy) zacznie nam wylatywac tylek i trudniej bedzie to opanowac.
      Z ABS'em tez proponuje nie myslec o sprzegle, dusic hamulec i skupic sie na mozliwosci ucieczki na boki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka