cota
11.11.06, 13:00
Pisałam tydzień temu, że facet mnie oszukał, wziął zaliczkę na samochód i
zniknął. Przysięgłam sobie, że mu nie daruje. W poniedziałek zgłosiłam to w
Komendzie Miejskiej policji. Sprawa przekazana pilnie do szefa-taki mi
powiedziano. Ustaliłam inne osoby poszkodowane, a www.otomoto.pl powiedziało,
że wystarczy mail z rozszerzeniem iż to Policja, a oni natychmiast przysyłają
IP i będzie można ustalić skąd pisze oszust. Sroda - szef o niczym nnie wie,
przekaże sprawe do komisariatu. IP - aaa tak, może ktoś napisze...Dziś
natrafiłam na kolejne ogłoszenie oszusta - zadzwoniłam od rodziców (BOże jak
tu cisza) to ON!! Zadzowniłam na 997, gdzie przełączono mnie do dyżurnej
Sekcji Dochodzeniowo-Śledczej, gdzie wyłuszczyłam, iż primo: facet się zgłasza
(a jest już poszukiwany w całej Polsce) secundo: ogłoszenie trzeba zablokować,
aby nie było innych poszkodowanych. Policjantka: oto...co????? a co ja Pani
dziś poradze, dziś święto, w zasadzie nie pracujemy...ja nie wiem, może
zadzwonimy do pani, ściągniemy panią na komendę to pani pokaże, co?? Nie
zadzwonili, ogłoszenie aktualne, nie wiem ile ludzi już zdąrzył oszukać. Ja
zadzowniłam - nie zrobiono NIC, bo Policja nie ma maili, po raz enty
dowiedziałam się, że NIKETÓRZY to mają dziś wolne! powiedziałam, że oszust
nie. Policjantka: no tak....Zapytałam się czy coś zrobią. NIC-usłyszałam...
Życie samo pisze scenariusze do komediii...