agson
06.05.07, 21:46
pozwolcie ze podziele sie swoimi kilkoma uwagami na temat polskich kierowcow -
nosze sie z tym juz od jakiegos czasu, ale dzisiejszy powrot z weekendu to juz
przegiecie. nie, nie stalam w korkach, a po prostu naogladalam sie
wystarczajaco duzo palantow na naszych drogach.
jestesmy najwiekszymi egoistami na drogach w UE!!!!!!!!!!!
zarzutow mam kilka:
1. co jakis czas jade w dosc dluga trase, korzystam m.in. z ekspresowki z
Warszawy w kierunku Gdanska. droga z dwoma pasami, z pasem zieleni. nic mnie
tak nie wyprowadza z rownowagi jak kierowcy grzejacy cala jej dlugosc na lewym
pasie! jedzie taki, i sie cieszy ze ma wolna droge przed soba!!! ostatnio sie
juz naprawde wkurzylam i zaczelam kazdego takiego kretyna otrąbiać (?) w
momencie gdy wyprzedzam go z prawej strony (wiem ze nie powinnam, ale tacy
kierowcy z reguly nie wiedza co oznacza mruganie z samochodu z tylu). i nie
chodzi mi tu o nie wiadomo jakie szalenstwo na drodze, wszystko w przepisowych
granicach - po prostu moj samochod nieco szybciej osiaga dozwolona predkosc
niz rozwalony polonez.
pytam wiec - po co nam autostrady, skoro i tak nie potrafimy z nich korzystac.
jak sie ktos oburzy, to proponuje niech sobie pojedzie do Niemiec. idealna
siec drog, zero limitow, a jakos wszyscy trzymaja sie prawego pasa, na lewy
zjezdzaja tylko wtedy, gdy wyprzedzaja lub chca wpuscic kogos wjezdzajacego na
droge z prawej strony. zaraz potem wracaja na prawa strone. a u nas kurde
zasada "z drogi sledzie, burak jedzie!"
2. miejsca parkingowe
polscy kierowcy parkujac nie mysla o tym, ze moze zajmuja nieco wiecej miejsca
niz jest im rzeczywiscie potrzebne. nie parkuja wiec prosto, tylko jakos tak
pod katem, staja w takiej odleglosci od samochodu obok, ze wlasciwie marnuja 2
miejsca parkingowe. najbardziej wkurzajace jest to, ze naprawde nie potrzeba
wyobrazni pisarza fantasy, zeby zrobic to porzadnie. przyklad z zycia - pod
blokiem mam parking na dosc mala ilosc samochodow - ustawiamy sie prostopadle
do uliczki osiedlowej, ktora jest dosc waska. jakis kolejny kretyn, postawil
swoje Tico (strasznie duzy samochod, prawda?) w odleglosci 1,5m od krawedzi
parkingu. zostawil chyba miejsce na skuter czy motor, co nie? najfajniesze
jest to, ze nie ruszal tego samochodu przez dobry tydzien. wrrrrr, takie
typowo polskie.
3. wjezdzanie na skrzyzowanie na chama
to jest problem duzych miast, w ktorych ludzie narzekaja na korki - to jest
oczywiscie tylko jedna z wielu przyczyn tego problemu. ale o zator naprawde
nietrudno, gdy po prostu jakis koles, ktory musi koniecznie wjechac na
skrzyzowanie na zoltym swietle zablokuje ruch na prostopadlej ulicy. mimo, ze
(wbrew temu co napisalam wczesniej) nie lubie trabic na ludzi gdy błądzą :),
jest to druga z sytuacji gdy wale piescia w srodek kierownicy. a juz jak sie
taki glab jeszcze potem rzuca zza szyby, mam ochote wysiasc i prac morde.
potrafilabym wymienic jeszcze kilka takich rzeczy, ale te 3 najbardziej
dzialaja mi na nerwy. najbardziej denerwujace jest to, ze zeby sie nie
zdarzaly wystarczy naprawde mala porcja wyobrazni i po prostu myslenie o
innych na drodzie a nie tylko o wlasnych 4 literach.
ale chyba juz takim jestesmy narodem... pchamy sie do kasy do 10 artykulow z
czubato zaladowanym wozkiem, stajemy po lewej stronie schodow ruchomych. zycie
byloby naprawde duzo mniej uciazliwe, gdybysmy go sobie nawzajem nie utrudniali.
nie pisze tu o tym zebysmy nagle zaczeli sobie pomagac, wszystko ulatwiac,
prosze tylko o to, zebysmy sobie zycia nie utrudniali.