dr.uid
19.06.03, 22:24
Wracalem dzisiaj do Warszawy i na dystansie 200 km trzy razy spotkalem sie z
wyskakujacym maluchem.
Wyglada to tak, ze jedzie sobie czlowiek spokojnie niczego nie podejrzewajac,
az tu nagle z wiejskiej drogi wyskakuje zdresowany maluch i od razu zjezdza
na prawy pas. Z jednej strony wyglada to komicznie, ale z drugiej, niech taki
parszywy dres wyskoczy za pozno i wpakuje mi sie pod maske. Gdyby cos mi
uszkodzil, to bym wyszedl i go zakatowal (jakby jeszcze bylo co).