Dodaj do ulubionych

Akumulator umarł nagle ... ???

04.02.08, 14:25
Witam,
Auto amerykańskie 3.3 l. Przyjechałem wczoraj, zaparkowałem, po
godzinie wsiadam ..... i ciemno i głucho. Żarówki w środku ledwo, na
tablicy mroczno i nawet nic nie stuknęło w rozruszniku, o choćby
jednym przekręceniu zapomnijmy. Z kłopotami "pożyczyłem" prąd od
sąsiada i ruszyłem, żeby trochę go podładować. Po paru kilometrach
niestety zaczęła zapalać się kontrolka ładowania. I tu pojawia się
pytanie - czy jest to możliwe aby: po pierwsze bateria (prawie 3
lata) umarła tak bez jakichkolwiek objawów wstępnych i po drugie czy
zapalenie się kontrolki ładowania ozanczało tylko "nieładowalny" już
akumulator czy raczej znamionowało problemy na linii alternator -
bateria. Zaznaczę, że przy podłączonym kablami akumulatorze sąsiada
wszystko było dobrze - wszystko paliło się tak powinno i żadna
kontrolka nawet nie mignęla - natomiast po odłączeniu, choć silnik
cały czas pracował, wszystko jakby o ton ciemniejsze z wyraźnymi
symptomami migotania.

Za wszelkie spostrzeżenia i uwagi będę Państwu wdzięczny.
PZDR

Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Akumulator umarł nagle ... ??? 04.02.08, 14:32
      >po pierwsze bateria (prawie 3
      >lata) umarła tak bez jakichkolwiek objawów wstępnych

      mozliwe.

      >po drugie czy
      > zapalenie się kontrolki ładowania ozanczało tylko "nieładowalny" już
      akumulator czy raczej znamionowało problemy na linii alternator -
      > bateria.

      to raczej dziala tak, ze jak jest wyzsze napiecie z altka niz w aku to kontrolga
      gasnie, wiec tu problem moze byc z altkiem. Moze regulator napiecia padl albo
      mostek prostowniczy?
      • skyddad Re: Akumulator umarł nagle ... ??? 04.02.08, 17:52
        Witaj,
        Dzisiejsze akumulatory tzw SMF sluza dlugo i bezawaryjnie i nastepnie bez
        najmniejszych oznak chorobowych koncza swoj zywot.
        nalezy zakupic nowa i zapisac czas zakupu i pozniej bedziesz dokladnie wiedzial
        ile czasu wytrzymala.Dobrze jest w zimie przynajmniej jeden raz doladowac do
        pelnego.
        pzdr.Sky.
    • fikol2 Re: Akumulator umarł nagle ... ??? 05.02.08, 09:44
      Jednak umarł - choć niejednoznacznie to nieodwracalnie. Dwie cele
      walnięte z nieznanych przyczyn i całkowite napięcie tego co zostało
      wynosiło 8.35 V.

      Dzięki jeszcze raz za podjęcie tematu i pomoc.
      PZDR
      • milleniusz Możliwe 05.02.08, 16:44
        To zdecydowanie możliwe. Też miałem taki przypadek, też trzyletni akumulator i
        też padł w zimie. Chyba różnice temperatur im niezbyt dobrze robią na średnią
        długość życia.

        Mój po prostu dostał zwarcia. Nic nie kręcił, jak odpaliłem na kablach, to auto
        ledwo jechało. Chyba nawet nie powinno się tak robić, bo to stawia duży opór
        alternatorowi, czy sie grzeje, nie wiem. No ale auto było nienajnowsze i do
        najbliższej stacji się doturlałem.
        • skyddad Powod 05.02.08, 17:06
          Co to jest zwarcie w akumulatorze?
          Tzn ze jedna z cel nie posiada wogole napiecia.
          Dlaczego sie tak dzieje?
          producent akumulatora uzyl kiepskiej jakosci plyt olowianych,ktore podczas pracy
          odpadaja i osadzaja sie na dnie akumulatora. W momencie podniesienia sie tego
          zuzytego tlenku olowiu do wysokosci plyt nastepuje zamkniecie obwodu przez ten
          lezacy material.Prad zamiast przechodzic przez cele wybiera krotsza droge i
          odrazu przeskakuje nam do nastepnej celi .W jakim stanie a no napiecie juz jest
          ,mniejsze o te 2V a jak 2 cele to 4V i stad zostalo te 8V + "VAT".
          Inna sprawa gdybyscie Panowie doladowywali ten akumulator 2 razy ekstra podczas
          zimy to napewno tozjawiskozostalo by opoznione byc moze o rok.
          Pzdr.Sky.
          • crannmer Re: Powod 05.02.08, 19:23
            skyddad napisał:

            > Co to jest zwarcie w akumulatorze?
            > Tzn ze jedna z cel nie posiada wogole napiecia.

            To nie jest wytlumaczenie, lecz skutek zwarcia.

            > Dlaczego sie tak dzieje?
            > producent akumulatora uzyl kiepskiej jakosci plyt olowianych,ktore
            > podczas pracy
            > odpadaja i osadzaja sie na dnie akumulatora.

            Plyty odpadaja? Piles cos?

            A na prawde to przyczyna takiego padniecia jest (poza rzadkimi przypadkami bledu
            produkcyjnego) dlugotrwala i czesta praca wyladowanego akumulatora.

            Akumulatory samochodowe (rozruchowe) winny byc z racji konstrukcji wewnetrznej
            praktycznie zawsze 100 % naladowane. Wtedy osiagaja maksymalny czas zycia.

            Praca cyklami (kilkudziesiecioprocentowe naprzemienne rozladowanie i ladowanie)
            prowadzi do szybkiej smierci akumulatorow rozruchowych.
            • milleniusz Re: Powod 05.02.08, 19:34
              crannmer napisał:

              > Praca cyklami (kilkudziesiecioprocentowe naprzemienne rozladowanie
              > i ladowanie)prowadzi do szybkiej smierci akumulatorow rozruchowych.

              Tak. Czyli zasadniczo nie należałoby odpalać auta w temperaturze poniżej -5
              stopni. Wybaczcie (obaj), ale nie mam w domu, ani nawet w garażu, ołtarzyka
              gdzie mógłbym kłaść po wytężonej pracy swój akumulator i utrzymywać go w stanie
              pełnego naładowania. ;)

              Mój przypadek zdażył się w zimie, auto stało pod chmurką, były duże mrozy,
              odpaliłem, przejechałem kilkanaście kilometrów, wyszedłem coś załatwić i w tym
              momencie chyba bateryjka dostała zawału, bo po 5 minutach już nawet nie
              zakręcił. To potwierdza twoją teorię o cyklach ładowania / rozładowywania. Ale
              jednak sam piszesz, że jest to akumulator rozruchowy, więc do rozruchu go
              używałem, a nie do słuchania radia na mrozie.

              A że umarł po 3.5 roku - cóż. Wypełnił swoją powinność. Raczej z godnością. :)
              • crannmer Re: Powod 05.02.08, 19:39
                milleniusz napisał:

                > Tak. Czyli zasadniczo nie należałoby odpalać auta w temperaturze poniżej -5
                > stopni.

                Glupoty gadasz. Jeden rozruch silnika nawet na mrozie nie rozladowywuje znaczaco
                akumulatora.

                > To potwierdza twoją teorię o cyklach ładowania / rozładowywania.

                To nie jest _moja_ teoria, lecz po prostu rzeczywistosc.
                • milleniusz Re: Powod 05.02.08, 19:53
                  > Jeden rozruch silnika nawet na mrozie nie rozladowywuje
                  > znaczac o akumulatora.

                  Byc moze. Ale sam fakt, ze akumulator ma temperature, powiedzmy -20 stopni,
                  powoduje, ze jego pojemnosc spada drastycznie. Kilkunastosekundowe krecene
                  rozrusznikiem jednak jakos na niego wplywa.

                  Generalnie moral z tej historii byl dla mnie taki, ze akumulator nie tylko moze
                  wyzionac ducha smiercia naturalna, przez calkowite rozladowanie (co jest latwe
                  do kontrolowania, bo widac, kiedy juz nie daje rady), ale tez nagle dostac
                  zawalu, co jest niemile, bo auto moze utknac w szczerym polu, jak ktos akurat
                  mial sobie ochote siknąć.

                  A najgorsze jest to, ze taki akumulator ze zwarciem praktycznie unieruchamia
                  auto, bo odpalenie z kabla, czy na popych niewiele daje. Jechalem z kilometr do
                  stacji i wariowaly mi zegary (resetowal sie komputer), przygasaly swiatla i
                  silnik. Przypuszczalnie w ogole nie powinienem jechac, ale wtedy myslalem, ze on
                  sie tak nagle wyladowal, choc to bylo absolutnie niemozliwe.
            • zgryzliwy1 Re: Powod 06.02.08, 01:44
              crannmer napisał:

              > Plyty odpadaja? Piles cos?

              kazdy tu wie, oprocz ciebie, ze chodzi mu o opadanie masy czynnej plyt
              poza tym malo wiesz, bo same plyty w poszczegolnych celach tez moga opasc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka