fikol2
04.02.08, 14:25
Witam,
Auto amerykańskie 3.3 l. Przyjechałem wczoraj, zaparkowałem, po
godzinie wsiadam ..... i ciemno i głucho. Żarówki w środku ledwo, na
tablicy mroczno i nawet nic nie stuknęło w rozruszniku, o choćby
jednym przekręceniu zapomnijmy. Z kłopotami "pożyczyłem" prąd od
sąsiada i ruszyłem, żeby trochę go podładować. Po paru kilometrach
niestety zaczęła zapalać się kontrolka ładowania. I tu pojawia się
pytanie - czy jest to możliwe aby: po pierwsze bateria (prawie 3
lata) umarła tak bez jakichkolwiek objawów wstępnych i po drugie czy
zapalenie się kontrolki ładowania ozanczało tylko "nieładowalny" już
akumulator czy raczej znamionowało problemy na linii alternator -
bateria. Zaznaczę, że przy podłączonym kablami akumulatorze sąsiada
wszystko było dobrze - wszystko paliło się tak powinno i żadna
kontrolka nawet nie mignęla - natomiast po odłączeniu, choć silnik
cały czas pracował, wszystko jakby o ton ciemniejsze z wyraźnymi
symptomami migotania.
Za wszelkie spostrzeżenia i uwagi będę Państwu wdzięczny.
PZDR