Gość: M4b
IP: 217.8.168.*
22.10.03, 09:10
Poradźcie co z takim delikwentem zrobić ? Wpier...lić jakimś kijem od razu
czy jeszcze poczekać ?
Otóż pokrótce opis sytuacji :
Rzecz się dzieje dzisiaj rano w drodze do pracy - dojeżdżam do skrzyżowania
na którym mam pierwszeństwo, zwoplniłem, kierunek, odruchowo zerkam w lewo i
co widzę - na skrzyżowanie z podporządkowanej wpada Corolla, gna jak na
wyścigu, zero próby choćby zwolnienia, nie mówię już o zatrzymaniu się i
uztąpienia jadącym z pierwszeństwem. Błysk - STÓJ. Ostro w heble - satnąłem,
ryzykując że gość za mną zdemoluje mi kufer. 50 m dalej na kolejnym
skrzyżowaniu stanąłem obok delikwenta, lekko zatrąbiłem i popukałem się
znacząco w główkę, a tek sq...syn zamiast grzecznie przeprosić wyskakuje z
samochodu obiega mój szarpie za klamkę i drze się "Co k...wa pomylić się nie
można, buraku p...ny odrobinę kultury" ... Zamurowało mnie :) Gdyby nie mój
przebłysk, sukinkot rozpieprzyłby mi pół samochodu, nie wspominając o
konsekwencjach zdrowotnych dla nas obu. Usiłowałem mu wytłumaczyć że na
drodze w takiej sytuacji nie ma miejsca na "błąd" bo to skutkuje czyimś
zdrowiem lub życiem.
Gośc był rozmiaru kieszonkowego, mieścił mi się tak pod pachę i podejrzewam
że bym go zmiótł jednym ruchem (dodam że mam 186 cm i wagę 104 kg). Zupełnie
na marginesie dodam że rzecz działa się w Warszawie a gość pomykał Corolką na
numerach "PO xxxxx" z kratką. Wiem ze ma to mało do rzeczy bo idioci mają
różne numery, ale niech tam ... Poszło ...