marks1985
23.04.09, 16:53
Witam! W sobote przed swiątami wielkanocnymi sprzedałem samochód,
kupujacy ogladał go był na jezdzie próbnej i stwierdził za auto sie
mu podoba i je kupuje...podczas spisywanie umowy jeden z jego
kolegow zauwazył wyciek
oleju z okolic uszczelki pod głowica i to go zaniepokoiło! Zapytał
mnie co to moze byc i powiedziałem mu ze nie wiem bo mechanikiem nie
jestem i powiedziałem mu równiez ze z tego co wiem to uszczelka pod
głowica jest wymieniona bo tak mi kiedys powiedzieli panowie na
stacji diagnostycznej bo komputer miał takie błedy jak by było
wszystko rozłaczane zeby owa uszczelke zmienic.Kupujacy wspomniał
cos ze jezeli jest uszkodzona uszczelka to bysmy sie musieli
podzielic kosztami itd. ale ja na to mu nic nie odpowiedziałem i nie
spisałem zadnej umowy z nim dajacej gwarancje na ta rzecz tylko
powiedziałem ze to musi byc jego decyzja czy kupuje czy nie.
Kupujacy został poinformowany o jakichkolwiek naprawach zostały
ukazane dokumenty potwierdzajace je i nie zostały ukryte przezemnie
zadne wady...Na umowie kupna-sprzedazy kupujacy podpisał sie i jest
paragraf ze stan techniczny jest mu znany i nie wnosi z tego zadnych
zazalen a dzis dzwoni do mnie i przysłał list polecony z reklamacja
i ze mam mu pokryc połowe kosztów bo sie
okazało ze uszczelka jest uszkodzona gdzie ja nie wyraziłem zgody na
jakiekolwiek dzielenie sie kosztami!Nie mam zamiaru tych kosztow
pokrywac wiec on grozi mi sadem wg. art. 556 i 558 kodeksu cywilnego!
Samochód sprzedałem za 10 500zł gdzie cena rynkowa tych aut wynosi
ok 12 000zł. Czy ma do tego prawo czy nie? Proszę o odpowiedz i
pomoc?